andrut77
20.02.09, 21:16
- lokatorzy byli informowani o tym, że zbilk chce zamknąć teren już
od dawna. tzn zarządcy wspólnot byli informowani, a że większość
ludzi nie chodzi na zebrania i olewa wszelkie informacje od
administracji to już inna sprawa...
- a wszystko przez to, że miasto rozpoczynając sprzedaż lokali
komunalnych przydzieliło do każdego budynku działkę tylko pod jego
obrysem, resztę chciało sobie zostawić. potem ktoś zauważył, że
miasto nie ma z tych działek żadnego pożytku, bo nie moża w żaden
sposób na nich zarobić (zazwyczaj nie da się na nich nic zbudować),
a trzeba płacić za utrzymanie terenu. stąd próby najpierw sprzedaży
działek wokół budynków, a potem tych porozumień ze wspólnotami.
sprawa ciągnie się od kilku lat. a ludzie nie chcą płacić drugi raz
za działki, za które już zapłacili przy kupnie mieszkania...
niby jest to dobra oferta, bo wspólnota może z terenem zrobić co
chce i dostać duże dofinansowanie od miasta na zagospodarowanie
terenu, ale problem polega na tym, że podwórka są zazwyczaj
zdewastowane, a sama tylko wymiana nawierzchni i zapewnienie odpływu
deszczówki to koszty rzędu setek tys. zł. biorąc pod uwagę że
budynki te mają zazwyczaj koło 40 lat i przez ten czas żadne remonty
nie były robione (dopiero kilka ostatnich lat to działalność
wspólnot i nadrabianie zaległości) są to koszty nie do
zaakceptowania. remontu wymagają przecież elewacje, klatki, dach,
instalacje itd. no a jeszcze sprawy w rodzaju usuwaniu azbestu
czekają...