dori80 Re: uśmiech na dzieńdobry: 20.01.05, 15:37 Za górami, za lasami żyła sobie piękna, niezależna, pewna siebie księżniczka. Pewnego razu natrafiła na żabę siedzącą na kamieniu i przyglądającą się brzegom nieskazitelnie czystego stawu w pobliżu jej zamku. Żaba wskoczyła księżniczce na kolana i powiedziała: - Piękna Pani, byłem przystojnym księciem, aż pewnego razu zła wiedźma rzuciła na mnie urok. Jednakże jeden Twój pocałunek wystarczy, abym znów stał się młodym, żwawym księciem, jakim byłem przedtem. Wtedy, moja słodka, weźmiemy ślub i będziemy razem. Będziesz przygotowywać moje posiłki, prać moje ubranie, rodzić mi dzieci i będziemy żyli dłuuuuugo i szczęśliwie... Tego wieczora przygotowując kolację, przyprawiając ją białym winem i sosem śmietanowo-cebulowym, księżniczka chichocząc cichutko pomyślała: - No k.....a, nie sądzę... I dalej przewracała skwierczące na patelni żabie udka w panierce... Odpowiedz Link Zgłoś
kaiserka Re: uśmiech na popoludnie 28.01.05, 12:42 Niewatpliwie spozywcze Teoria stada bizonow: Stado bizonów moze poruszac sie tak szybko jak najwolniejszy bizon. Kiedy mysliwi poluja na bizony, to zabijaja najpierw te z tylu, czyli najslabsze i najwolniejsze. Taka naturalna selekcja jest dobra dla stada jako calosci, poniewaz ogólna predkosc i zdrowie calej grupy poprawia sie poprzez regularna eliminacje najslabszych osobników. W podobny sposób ludzki mózg moze pracowac tak szybko, jak jego najwolniejsze komórki. Nadmierne spozycie alkoholu, jak powszechnie wiadomo, zabija komórki mózgu. Naturalnie, najpierw atakuje najwolniejsze i najslabsze komórki. W ten sposób regularne spozywanie alkoholu eliminuje najslabsze komórki, sprawiajac,ze mózg pracuje szybciej i bardziej skutecznie. I dlatego wlasnie zawsze czujesz sie madrzejszy po kilku drinkach Odpowiedz Link Zgłoś
baky Dwanaście butelek jałowcówki_kabaret Dudek 25.01.05, 14:57 "Miałem w domu dwanaście butelek jałowcówki. Żona poleciła mi zawartość wszystkich, bez wyjątku, butelek wylać do zlewu. Postanowiłem spełnić żądanie żony; Odkorkowałem więc pierwszą butelkę i wylałem całą zawartość do zlewu, z wyjątkiem jednej szklaneczki, którą sobie wypiłem. Następnie odkorkowałem drugą butelkę i postąpiłem tak samo, to znaczy wylałem całą zawartość do zlewu z wyjątkiem jednej szklaneczki, którą sobie wypiłem. Następnie odkorkowałem trzecią flaszkę... i wlałem całą zawartość do butelki, z wyjątkiem jednej szklaneczki, którą sobie wypiłem. Następnie odkorkowałem czwartą, i upiwszy z niej nieco wlałem butelkę do szklaneczki. Następnie wyciągnąłem butelkę z kolejnego korka... wypiłem jedną szklaneczkę i wlałem resztę w siebie. Następnie wyciągnąłem zlew z kolejnego korrrka... i wlałem butelkę sobie do gardła, po czym wyciągnąłem z garrrdła następną butelkę i wlałem całą zawartość do zlewu (z wyjątkiem jednej szklaneczki, którą sobie wypiłem). Następnie wyciągnąłem... korek z kolejnego zlewu, wlałem zlew do butelllki i wypiłem korek. Kiedy opróżniłem je wreszcie wszystkie, zatrzymałem jedną ręką domm... i porachowałem butelki, których było... szeeee... dwadzieścia cztery. Kiedy... przejeżdżały ponownie... policzyłem je jeszcze raz, okazało się, że jest ich siedemdziesiąt dwie. A potem, kiedy nadjechały domy... porachowałem je także. Wreszcie, kiedu miałem porachowane wszystkie domy, i wszystkie butelki, przystąpiłem do zmywania. Więc: Wywróciłem każdą z nich na lewą stronę, opłukałem i wytarłem do sucha, po czym poszedłem i opowiedziałem o wszystkim mojej drugiej połowie. Lu-dzie!!! Mam naaaajmiiilżeńszą... miiilusi... na świecie". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miszam Z tych mniej kulinarnych... IP: *.chello.pl 27.01.05, 19:57 Niedźwiedź do Zająca: - Ej, Zając, chodźmy do knajpy. - Nie ma mowy, Niedźwiedź. Upijesz się i spuścisz mi bęcki, jak zawsze. - Oj Zając, chodź, dziś nawet cię nie tknę. - Obiecujesz? - Obiecuję. Poszli. Nazajutrz zajączek się budzi: limo podbite, nochal jak kulfon, prawa górna trójka wybita. Budzi Niedźwiedzia i mówi: - Cholera, Niedźwiedź, co jest? Przecież obiecałeś... - Słuchaj Zając, naprawdę bardzo się starałem. Tylko zacisnąłem pięści gdy powiedziałeś, że jestem gruby, sknera i jedzie mi z gęby. Musieli mnie trzymać gdy powiedziałeś, że przeleciałeś moją siostrę a moja matka dała wszystkim, nawet lisowi. No ale gdy postawiłeś klocek na łożku, włożyłeś w niego kredki i powiedziałeś, że jeżyk będzie z nami dziś spał, to nie wytrzymałem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miszam Żeby się zrehabilitować kawał poniekąd kulinarny.. IP: *.chello.pl 28.01.05, 09:53 Świt. Facet wstaje na paluszkach, pakuje wędkarski sprzęt, stołeczek i jedzie nad rzekę. Rozkłada sprzęt, siada na stołeczku i zarzuca wędkę. Rzeka kręci mocno więc facet widzi tylko jej fragment od zakola do zakola. Cisza. W pewnym momencie zaczyna być słychać jakiś dźwięk. Dźwięk narasta, pojawia się w kilkusekundowych odstępach i można już rozróżnić słowa. Na początku słychać jeszcze niewyraźnie, potem coraz bliżej i głośniej: Spie..aaj... Spie..aaj... Spie..aj... (Excusez-moi le mot) Facet myśli: Co jest? Nagle, zza zakola wypływa postać. Siedzi na na nadmuchanej dętce samochodowej z nogami w wodzie, w jednym ręku trzyma łyżkę, w drugim widelec i wiosłuje ze wszystkich sił. A prąd rzeczny nim kręci i obraca... Wędkarz, zdumiony, pyta: - A nie łatwiej byłoby wiosłami? Facet w dętce na to: - Spie..aaj! Odpowiedz Link Zgłoś
yfcia niekulinarnie, ale szukam dalej:) 28.01.05, 14:14 Synek do tatusia: - Tatusiu, zrób, żeby słoniki biegały. - Syneczku, słoniki są zmęczone. - Tatusiu, błagam, zrób, żeby słoniki biegały. - Syneczku, słoniki są naprawdę bardzo zmęczone. Cały dzień biegały na twoją prośbę. - Tatusiu proszę! Proszę ostatni raz. - No dobra, ale na dzisiaj ostatni raz, bo słoniki padną! - Kooompaniaaaaa! Maski włóż! 3 okrążenia dookoła poligonu! Odpowiedz Link Zgłoś
yfcia Re: uśmiech na dzieńdobry: 28.01.05, 14:22 Ziuta chwali się sąsiadce: - Do tego żech doprowadziła, że mój stary pali tylko po dobrym obiedzie. - To piękne. Jeden papieros na rok jeszcze nikomu nie zaszkodził... Odpowiedz Link Zgłoś
baky Żaba śpiewająca - stary mało kulinarny 28.01.05, 15:00 Tak mi się przypomniał... Pani kazała dzieciom przynieść do szkoły zwierzątka - które mają w domach i które coś potrafią - sztuczki jakieś znaczy się. Były więc pieski służące, kotki skaczące na klaśnięcie... A jasio przyniósł... żabę. - Co ta żaba potrafi? - Śpiewać. - Proszę, zademonstruj. Jasio postawił żabę na stole i jak nie przywali w stół. Zaba tylko zrobiła Kłłłłłłaaa... Jasio jeszcze raz. Jak nie przywali! A żaba: - Kłłłłłaaaaanta namera, kłłłłłarira kłanta namera... Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f kompocik? 28.01.05, 17:54 Dzieki Hani :-) Jasio nie mowil ani slowa przez 9 lat. Lekarze rozkladali rece, bo nic mu nie bylo z punktu widzenia medycznego i psyche. W pewna niedziele po 9 latach pod koniec obiadu, nagle przemowil: - A gdzie, k...., kompocik?! Przy stole zszokowani rodzice, dziadkowie zasypali go pytaniami... Ty mowisz! ... Powiedzial!.. On mówi!... Ktos zapytał: - Czemu nie mówiłeś ani słowa przez tyle lat???? - Bo, k.... , zawsze był kompocik! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miszam Z życia wzięty, niestety:) IP: *.chello.pl 28.01.05, 18:21 Kajtek mówi do mamy: - Mama, bawimy? Mama do Kajtka: - Kajtek, mów poprawnie: bawimy się. Za jakis czas, Kajtek: - Mama, kupimy dziś dużo słodyczów? - Kajtek, mów poprawnie. - Słodyczów się? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaja Re: kompocik? IP: *.crowley.pl 01.02.05, 11:01 Na polance w srodku Stumilowego Lasu siedzi Puchatek przy > ognisku i piecze kiełbaski. Przychodzi Klapouchy, wiec > Puchatek go grzecznie zaprasza, zeby sie przylaczyl. > Klapouchy siada wiec przy ognisku, razem sobie pieka te > kielbaski, ale cos gadka sie nie klei. Wiec Klapouchy, zeby > rozluznic atmosfere, zaczyna sie Kubusiowi zwierzac, i mowi: > - Wiesz Puchatku, ja to własciwie nie lubie Prosiaczka... > Na co Puchatek: > -To nie jedz. Odpowiedz Link Zgłoś
yfcia :) 01.02.05, 13:25 Elegancko ubrany gość pyta portiera: - Dlaczego wpuścił pan do restauracji tę bandę pijaczków? - Pssst! To był jedyny sposób, aby pozbyć się bigosu, który kucharz zrobił tydzień temu! Gość zwraca się do kelnera: - Miesiąc temu jadłem tutaj doskonałą pieczeń. Proszę o taką samą. - Niech szanowny pan chwilkę poczeka. Zapytam w kuchni, czy jeszcze jej trochę zostało! W nadmorskiej miejscowości letniskowej facet wchodzi do restauracji, siada za stolikiem i zamawia rybę. Gdy kelner podaje rachunek, facet mówi: - Przyjechałem tutaj przed dwoma tygodniami i teraz żałuję, że już wtedy nie odwiedziłem tego lokalu! - Miło mi to słyszeć, drogi panie. - Wówczas ryba, którą mi pan podał, musiała być jeszcze świeża. Wjeżdża żaba na wózku inwalidzkim do restauracji francuskiej, staje na środku sali, rozgląda się i mówi z wyrzutem: - I co, smakowały? Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f oooo Yfciu!!! :-)) 01.02.05, 13:36 Ten o żabie, to jak o myszy i wczesniejszej żabie! Do Złotej Kolekcji:-))) Odpowiedz Link Zgłoś
yfcia :-)) 02.02.05, 11:19 Marynarz po powrocie z dalekiego rejsu pyta żonę: - Co powiesz o tej małpce, która przysłałem Ci z Afryki? - Jeżeli mam być szczera, to wole cielęcinę... Trzech myśliwych przechwala się kto dziś więcej zwierzyny upolował. Pierwszy mówi: - Ja upolowałem niedźwiedzia! Drugi: - Ja upolowałem 100 zajęcy!!! Trzeci: - A ja upolowałem 10000 nopleasów!!! - Nopleasy? Co to takiego? - Nie wiem. Po prostu biegały i krzyczały "No, please!" Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch Re: kompocik? 02.02.05, 12:00 inny z tej serii: w Stumilowym lesie panika: pojawił się wielki odyniec, brudny śmierdziel, który zaczepia zwierzątka, klnie, jest pijany i z lekka nieobliczalny. Na wszelki wypadek wszystkie zwierzątka ukryły się w swoich chatkach i norach. W końcu ta Straszna Dzika Świnia złapała Kłapouchego i zionąc odorem z pyska warknęła: Teee, leć i powiedz Kubusiowi, że Prosiaczek z wojska wrócił. Odpowiedz Link Zgłoś
baky Z podobnej beczki 02.02.05, 12:52 Dochodzi południe. Las. Słonko przygrzewa... Ptaszki śpiewają, zajączki skaczą, sarenki chodzą... Sielanka. Nagle gdzieś z oddali zaczyna dochodzić szum. Z czasem narasta. Oczom zwierzaków ukazuje się chmura kurzu zmierzająca w ich stronę. Tętent jest coraz głośniejszy! Zwierzęta uciekają gdzie popadnie. Do nor, do dziur, za krzaki. Ratuj się kto może! Chmura z łoskotem przetacza się przez las, wpada na polanę i tam zastyga. Zapada cisza... Kurz opada. Zwierzęta z ciekawością wychylają łepetyny. Ich zdziwonym oczom ukazuje się... Ogromne stado jeży. Tysiące jeży! Wszystkie słaniają się na łapkach i ciężko dyszą. Wreszcie jeż przewodnik złapał oddech i do kamratów z dumą i wzruszeniem w głosie: - Eeep... To było cudowne... Jak KONIE! Odpowiedz Link Zgłoś
jollka2 Re: Z podobnej beczki 02.02.05, 13:37 Warszawiak chcial kupić kawał ziemii na Mazurach. Pyta rolnika: - Panie, a są u was komary? - Są, ale my mamy na nie sposób... - Macie sposób na komary?? a jaki???? - A wystawiamy teściową z chałupy i smarujemy jej twarz miodem i komary mamy z głowy. - Toż ona się zadrapie na śmierć !! - Nieeee, sparaliżowana jest... Odpowiedz Link Zgłoś
yfcia moc kawy :) 03.02.05, 11:23 Zima, las, pada śnieg. Po lesie chodzi podenerwowany niedźwiedź. To złamie choinkę, to kopnie w drzewo, to pogoni wilka - ogólnie - mocno wściekły! Chodzi i gada: - Po jaką cholerę piłem tę kawę we wrześniu... Siedzi facet cały dzień w knajpie i pije, zamroczony poleguje na stole z twarzą w kotlecie. Wieczorkiem się ocknął, próbuje wstać ale nogi odmawiają mu posłuszeństwa. - Kelner - kawę! Kelner przynosi, ten wypija i znowu próbuje wstać - i znowu nie może. - Kelner - jeszcze 2 kawy! Kelner przynosi, ten wypija i z trudem wstaje. Na chwiejnych nogach wraca do domu, wali się na łóżko i zasypia. Rano budzi go telefon: - Czego? - Tu mówi kelner z baru, czy będzie pan dzisiaj u nas?? - A bo co! - Bo nie wiem, co mam zrobić z pana wózkiem inwalidzkim... Odpowiedz Link Zgłoś
jollka2 pączek :) 03.02.05, 16:21 Nie wiem czy to już było?? Facet w BMW zatrzymuje się na ulicy na światlach, zadowolony i syty. Patrzy a na krawężniku siedzi biedna, chuda dziewczynka. Żal mu się jej zrobiło, przypływ uczuć i pyta: - Dziewczynko, może chcesz na pączka?? a ona na to: - A jak to jest na pączka, proszę pana? Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f no a to? 04.02.05, 20:41 Centrala telefoniczna. Godzina 24.00. Dzwoni telefon i wyraznie lekko trącony głos pyta: - Proszę Pani, a o której otwieraja sklepy monopolowe? - Panie!!! - rozdziera sie operatorka - co Pan??? Dopiero zamkli! I odklada sluchawke. Po trzech godzinach sytuacja powtarza sie. Odpowiedz jest nerwowa, ze niech nie zartuje... Po jeszcze kilku godzinach kolejny telefon: - Prooose Pani, aleee o chtorej otwierajo monopolwe? Pada brutalna odpowiedz telefonistki: - Nigdy!!!! Nigdy nie otworzą! - Tooo jak ja stąd wyjdę????? Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Re: uśmiech na dzieńdobry: 08.02.05, 12:31 Spotykaja sie 2 zolwie. Jeden pyta: Ty teraz podobno pracujesz w restauracji. Nie jest zbyt niezbieczna praca? Drugi odpowiada: Nie, absolutnie nie!! Wiesz oni tylko moja wode z kapieli podaja jako zupe. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f Re: uśmiech na dzieńdobry: 08.02.05, 12:37 Powtórka z dna wątku, dotyczy umartwiania się :-( Ateista umarł. Porządny był człowiek, ale umarł i było to dla niego bardzo traumatyczne przeżycie. Tym bardziej, że zupelnie nieoczekiwanie znalazł się w piekle. Przywitał go diabeł. Facet poczuł się nieswojo, ale diabeł był bardzo konkretny: o, widzę, że pan u nas nowy... To ja może oprowadzę, tu jest pański apartament - ten patrzy, a tu pokoje na hektary, gustownie urządzone, łóżko wodne, baldachimy, łazienka ogromna, bidety, klimaty... Diabeł ciągnie dalej: jeśli pan jest zmęczony i chce odpocząć, to proszę się nie krępować, jeśli Pan jednak sobie życzy, to oprowadzę Pana dalej. Idą, a widoki intrygujące, dyskretny luksus, przyjemna muzyka, piękne kobiety, tu ktoś maluje obrazy, tam ktoś muzykuje, przeszli koło basenu, siłowni, dalej restauracje, drink bary... Nowy gość zaczyna się czuć dziwnie, idą dalej... Dotarli do pomieszczenia, przegrodzonego scianą z bardzo grubego szkła pancernego. Za szklem - tortury, gotowani w kotłach z wrzącą smołą, masakra... Diabel wyczuł sytuację, macha ręką i mowi: - ...a, wie Pan, tym to się proszę zupełnie nie przejmować, to chrześcijanie sobie coś takiego wymyslili..." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: g Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 12:44 Umarł człowiek bez grzechu,oczywiście trafił do nieba. pierwszego dnia: na sniadanie, obiad i kolację-chleb z wodą drugiego- to samo:( trzeciego- nie wytrzymał i pyta:Panie Boże,dlaczego?Przecież miało być tak pięknie. a Bóg na to:-No wiesz.......dla nas dwóch nie bardzo opłaca sie gotować Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: g to o szprotkach:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 13:09 Fabryka,tereny byłego CCCP Wania je śniadanie,jak codzień -kanapka ze szprotkami Przychodzi brygadzista: -Wańka, jutro odwiedza nasza fabrykę tow.Lenin.Postaraj się o jakieś lepsze kanapki,zeby zobaczył jak to u nas dobrze Następnego dnia -Wańka,pokaż kanapki Patrzy i oczom nie wierzy-kanapki z kawiorem -Wańka, a kawior skąd wzięliście? -Jak to skaąd?!Rodzina całą noc szprotkom oczy wydłubywała Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f spotkanie/kolacja (kulinarnie:0) z kolegami :-)) 10.02.05, 12:49 Maz wrocil kolejny raz kompletnie/potwornie pijany wlasnie ze "spotkania z kolegami" i wsciekla zona musiala go rozbierac i klasc do lozka, bo on nie byl w stanie. Wpadla na dziki pomysl zemsty i ... wsadzila mu miedzy posladki prezerwatywe. Rano maz po ablucjach wychodzi blady z lazienki, wchodzi jakis taki cichutki do kuchni. Zona pyta slodko: - Jak tam spotkanie z kolegami, kochanie? On odpowiada: Z kolegami?! Ja juz nie mam, qrwa, kolegow!! Odpowiedz Link Zgłoś
antycyponek melduję się 17.02.05, 13:38 Młode małżeństwo dorobiło się synka, osobnik ten był normalny, tylko nie cierpiał mleka i innych przetworów mlecznych. Jak każdego ranka mamusia wychodzi do sklepu kupić synkowi drożdżówkę i jak każdego ranka mówi tatusiowi: - Ja wychodzę, a ty spróbuj dać mu mleko Po powrocie... pełne zdziwienie! Synek zjadł mleczną zupę. - Jak to zrobiłeś? - pyta męża. - Aaa... opowiadałem mu różne rzeczy... no i zjadł. - Co mu opowiadałeś? - No, że jak nie bedzie pił mleka... to bedzie miał małego członka Na to żonka - trzask go w pysk! - Ty świnio! Dzieciakowi takie świństwa opowiadasz?! Po ok. 30 minutach wpada do pokoju i znowu wali męża po pysku. - A teraz to za co?! - krzyczy stary. - Za to, że jak byłeś mały to mleka nie piłeś!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mewa Re: niekulinarnie IP: *.crowley.pl 17.02.05, 15:46 > Dentysta schyla się właśnie nad pacjentem i ma zamiar rozpocząć borowanie,gdy nagle zastyga w bezruchu i pyta nieufnie: > - Czy mi się to tylko wydaje, czy też trzyma pan rękę na moich jądrach? > Pacjent spokojnym głosem: > -To tylko taka mała asekuracja. Bo przecież nie chodzi o to, żebyśmy sobie ból zadawali... Prawda Panie Doktorze? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Panna Andzia Re: eee, kulinarnie ? IP: *.fbx.proxad.net 17.02.05, 16:08 > Stary wedkarz postanowil polowic troche pod lodem. Wybral sie wiec na > zamarzniete jezioro, wycial przerebel, zarzucil przynete i czeka. Mija > godzina, dwie - ani jednego brania. Zmarzl na kosc i juz mial wracac do > domu, kiedy zobaczyl mlodego chlopaka, który wybral stanowisko obok. Wycial > przerebel, zarzucil i wyciagnal wielka rybe. Po pieciu minutach nastepna. > Potem jeszcze jedna. > - Sluchaj, jak ty to robisz? - pyta zaskoczony weteran. - Ja siedze tu od > poludnia i nic, a ty w kwadrans wyciagnales 3 piekne sztuki. > - Uouaki ucha yc euue. > - Co powiedziales ? > - Uouaki ucha yc euue. > - Nic nie rozumiem chlopcze. Moze powtórzysz to powoli? > Chlopak zniecierpliwiony wyplul cos na reke i powiedzial: > - Robaki musza byc cieple... Odpowiedz Link Zgłoś
jswm Re: naciągnięty kulinarnie...dostałem w prezencie 17.02.05, 19:12 no tak śniadanie wszystko wyjaśnia :)) Odpowiedz Link Zgłoś
allexamina Re: uśmiech na dzieńdobry: 18.02.05, 20:43 Pierwszy raz tu zajrzalam i musze sie przyznac ze mam lzy w oczach. Dzieki. W podziece – i troche z potrzeb wlasnego ego – dodam pare moich historyjek. W prawdzie nie wszystkie z ponizszych opowiesci maja cos wspolnego z kuchnia ale przynajmniej duchem(!) trzymaja sie tematu (+ wiele jest prawdziwych): W kosciele protestanckim widzialam (nie zart): "Ostatnia osoba proszona jest o zgaszenie wiecznego swiatla." Tymczasem na garazu obok kosciola Baptystow zauwazylismy nastepujacy napis - "11 przykazanie: Nie bedziesz tu parkowal!" W Chinatown w Chicago na oknie jednego ze sklepow z zywnoscia (nie zart!): "Crap - $2.39 per lb." (Przynajmniej z gory wiadomo ile w Chicago kosztuje...) W polskiej gazecie instrukcje jak dojechac do obozu letniego dla dzieci: "Nalezy skrecic 2 mile PRZED mostem." (W sumie slusznie skrecanie za mostem NIE prowadzi do obozu letniego...) I ogloszenie w gazetce jednego z amerykanskich kosciolow: "A bean supper will be held on Tuesday evening in the church hall. Music will follow." (Grochowka na kolacje serwowana bedzie we wtorek wieczorem w koscielnej sali. Potem - muzyka.) Napis na jednym z byznesow w polskiej dzielnicy Chicago "Mowimy (tylko) po polsku". Moj zegramistrz mial kiedys nastepujacy napis na drzwiach: "Naprawiam wszystko. (Pukaj, dzwonek nie dziala.)" Nad drzwiami do ubikacji w restauracji/barze Chicago Joe's (swietne blackened shrimp, btw) na Irving Park, przy Western: "Used Beer Department" (Wydzial Uzywanego Piwa). W USA kraza tez plotki, ze sok pomaranczowy reklamowany przez amerykanska firme w Anglii jako napoj poranny mial nastepujacy slogan: "Orange juice. It gets your pecker up." (Wybaczcie, ale tego nie przetlumacze... Choc z checia sie dowiem czy plotka jest prawdziwa...) Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f :-))))) to ja tylko do kościołów dodam... 18.02.05, 20:52 że widziałem na własne oczy na frontonie kościoła hasło "otwórzcie drzwi Jezusowi", a pod spodem na drzwiach wejściowych wisiała duża kartka "zamknięte do odwołania"... Zawsze bede plul sobie w brode, ze nie zrobilem zdjecia! Odpowiedz Link Zgłoś
allexamina Re: :-))))) to ja tylko do kościołów dodam... 18.02.05, 21:39 Piekne! :^))) Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f naciagniete spozywczo... 23.02.05, 10:55 Przez pustynie skacze kangur. Zatrzymuje sie. Z torby wysuwa sie glowa pingwina. Pingwin rozglada sie i wymiotuje gwaltownie. W tym samym czasie na biegunie polnocnym maly głodny :-) kangur tupie z zimna nad przereblem i cedzi: - Pieprzona wymiana studentow... Przychodzi stonoga do szewca (który je śniadanie)..., a szewc: - Oj, nie wqur...j mnie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
antycyponek Re: uśmiech na dzieńdobry: 23.02.05, 15:04 Tak trochę niekulinarnie wyszło! Ale na pewno Jasiu w cyrku wypił oranżadkę z woreczka ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
jswm Re: uśmiech na dzieńdobry: 23.02.05, 18:20 mój 4,5- letni syn oglądając reklamę : Mama widziałaś jak ta pani gotuje? ja: tak? (nie wiedząc do czego zmierza) on: no to tak mi właśnie nie gotuj :))) Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f :-))) to jak w tym... 23.02.05, 18:24 dowcipie tutaj z poczatku naszego watku, jak przedszkolaki opowiadaja sobie: - U nas w domu, zawsze modlimy sie przed posilkiem! - U nas nie, nasza Mama dobrze gotuje! :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
giezik do baru 23.02.05, 18:38 przychodzi francuska mysz i zamawia koniak. Barman polewa i mowi szeptem "ale wiesz tu pod spodem spi kot". Mysz wychyla szybko płaci i sie zmywa. Po chwili przychodzi mysz angielska i prosi guinnesa. Sytuacja sie powtarza - mysz szybko wypija i chyłkiem wychodzi. Wchodzi polska mysz i prosi o setke. Barman polewa i mowi "wiesz tu na dole spi kot i on sie moze obudzic". Mysz wychyla kielonek i woła na cały glos :"barman jeszcze dwie setki i budzić skur....yna" Odpowiedz Link Zgłoś
giezik i jeszcze dawno temu 23.02.05, 18:44 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=11396335&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f podciągne cytata...:-) 23.02.05, 18:51 ziemniaczany humor giezik 16.03.2004 12:10 zarchiwizowany taka anegdotke znalazłem. Starszy facet, gdzies na zapadlej wiosce uprawial ziemniaki. Niestety zawsze pomagajacy mu w skopaniu pola syn siedzial w więzieniu. Tatus napiał list: "Drogi synu, nasze pole podupada, w tym roku nie bede w stanie przygotowac go pod sadzenie ziemniakow, byc moze ktorys z sasiadow mi pomoze, ale to nie jest pewne, bo najpierw musza zrobic swoje. Szkoda ze nie ma Cie ze mna. Tata." Za jakis czas przychodzi list od syna z wiezienia: "Kochany Tato, bardzo mi przykro, ze tak sie stalo, ale W ZADNYM WYPADKU NIE KOP POLA sam ani z sasiadem. Niektore miejsca trzeba omijac, bo tam zakopalem PEWNE RZECZY. Twoj kochajacy syn". Nastepnego dnia o 4 rano przyjechala policja i zaczela przeszukiwac cale pole. Zryli wszystko w całosci, niczego niestety nie znalezli. Kilka dni pozniej nastepny list przychodzi do ojca: "Kochany tato, mam nadzieje, ze bedziesz mógł już spokojnie posadzić ziemniaki. Twoj syn". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: koka Re: podciągne cytata...:-) IP: 217.153.241.* 23.02.05, 21:50 A teraz podobny do tego, który rozpoczął ten wątek: Przychodzi chińczyk do sklepu spożywczego w Polsce i pyta: - czi jeśt mleko? Ekspedientka odpowiada - nie ma mleko. Chińczyk: - A dlaciego pani mówi w mianofniku a nie w dopełniaciu? Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: uśmiech na dzieńdobry: 24.02.05, 03:01 siedzi Wałęsa na tafli lodu i próbuje wyciąć przerębel w lodzie, nagle słyszy nad głową głos tu nie ma ryb, rozgląda się przestraszony a tu nic. Nie zrażony upomnieniem próbuje dalej, znowu głos "tu nie ma ryb" rozgląda się i pyta przecież ja tu przyjechałem na ryby i dalej próbuje wywiercić przerębel.i ciągle słyszy głos z góry "tu nie ma ryb" na koniec zdenerwowany pyta kto tomówi: " kierownik tego lodowiska" kulinarnie bo jak złapie to zje rybkę i będzie spokój Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch Re: uśmiech na dzieńdobry: 24.02.05, 15:03 Były dowcipy o Nowych Ruskich, to może dla odmiany o Starych Ruskich? ;) Siedzi Stary Ruski na brzego jeziora, rybki sobie łowi. Złowił złotą a ta płetwami zamachała, oczkiem zamrugała, odchrząkneła z lekka i ludzkim głosem rybaka prosi: - rybaku, rybaku puść mnie wolno, a ja spełnię twoje trzy najskrytsze marzenia! Rybak popatrzył dookoła, podrapał się w zamyśleniu i rzekł: - No dobra, rybko - niech całe jezioro zamieni się w spiryt. Zaszumiało, zabulgotało, rybak nabiera w garść, próbuje - spirytus. - No dobra, rybko. Ale widzisz tamten strumień? On mi spiryt rozcieńcza. Pszszszsz - zamienił się strumień w spirytus. - A jakie twoje trzecie życzenie? Pyta rybka. - No, wiesz rybko - a dajże mi jeszcze pół litra... Odpowiedz Link Zgłoś
baky Stary. Dla przypomnienia 24.02.05, 15:15 Przez Syberię jedzie pociąg z cysternami spirytusu... Pod Władywostokiem wpada kontrol! Otwierają jedno wieko cysterny, wąchają... Pusto! Drugie... Pusto! Rzecie, czwarte itd... Pusto. Biegiem do lokomotywy, a w niej na podłodze maszynista z ładowaczem uwaleni, jak wory... Budzą jednego. - Gdje spiryt?! - Pppradali. - Gdje diengi?! - Prapili. Odpowiedz Link Zgłoś
kardamon1 z kolacja w tle... 24.02.05, 14:29 Mały Jasio przyszedł do mamy i mówi: - Mamo, słuchaj, widziałem dzisiaj tatusia z ciocią Basią w garażu, wiesz, najpierw tatuś ją pocałował, potem ściągnął jej bluzkę, potem ona pomogła mu zdjąć spodnie, a potem... Wystarczy, Jasiu, ta historia jest na tyle ciekawa, że chciałabym, abyś opowiedział ją również tatusiowi przy kolacji. Ciekawa jestem jego miny, kiedy to usłyszy! Przy kolacji mama prosi Jasia o opowiedzenie historii. - No więc widziałem dzisiaj tatusia z ciocią Basią w garażu, najpierw tatuś ją pocałował, potem ściągnął jej bluzkę, potem ona pomogła mu zdjąć spodnie, a potem razem zrobili to samo, co ty mamusiu zrobiłaś z wujkiem Karolem, kiedy tatuś był na ćwiczeniach w wojsku... Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: uśmiech na dzieńdobry: 24.02.05, 22:21 Przychodzi baca do sklepu: - Pydzcie mi jakie mocie kiełbasy... - No, mamy krakowską, podgórską, radomską - Jakieś jesce.. - no, jest jeszcze beskidzka.. - Bes cego...? Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f są czekoladki...:-) 28.02.05, 21:33 Jaś był biedny i napisał na świeta do Mikolaja list w ktorym prosil o czekoladki, :-)), gry, zabawki i wymarzony rower. Motywowoal to wzruszajaco biedna rodziną, brakiem prezentow w zyciu itp. Jak wiadomo Panie z Poczty czytaja takie listy i tym razem na prawde sie wzruszyly. Zrobily składkę i uzbierały w męczarniach pieniadze na zakup czekoladek, kilku gier i zabawek. Zrozumiale, ale na rower nijak im nie starczylo. Po kilku tygodnaich po swietach przyszedl list od Jasia adresowany do Mikolaja, ktory z radoscia otworzyly: " Kochany Mikolaju, strasznie dziekuje Ci za czekoladki, gry i zabawki! Szkoda tylko ze te k...y z poczty ukradly mi rower..." Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: uśmiech na dzieńdobry: 01.03.05, 01:28 w pewnej francuskiej restauracji nie było karty dań. każdy zamawiał to na co miał ochotę a na drzwiach widniał szyld, podajemy wszystkie zamówione potrawy. pewnego dnia przyjechała do tej restauracji znana blondynka, podchodzi kelner i pyta co szanowna pani sobie życzy. blondynka zamawia: proszę szyję żyrafy z makaronem. kelner przyjął zamówienie i udałsię do kuchni, zachwilę przychodzi ze skłopotaną miną i mówi "barzdzo szanowną panią przepraszamy czy może pani zamówić coś innego bo chwilowo zabrakło nam makaronu" Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: uśmiech na dzieńdobry: 02.03.05, 21:03 może mało związany kulinarnie ale ten wierszyk bardzo mnie rozbawił sam (chyba jeszcze)jestem wędkarzem: W wielkim markecie-cos w stylu "żanta" Dyro zatrudnił raz praktykanta. "No to już pierwszy dzień tu przeżyłeś ilu klientów dziś obsłużyłeś?" "W sumie jednego" - chłopak powiada. "Tylko jednego ?! Na mózg ci pada?! " "Sąsiad czterdziestu-sam to widziałeś Ile pieniędzy utargowałeś ? " " Jakieś czterysta tysięcy będzie. " "Cos pan mu sprzedał?" -szef blady wszędzie "No najpierw to mu haczyk sprzedałem, potem na większy go przekonałem " "Za tyle szmalu na ryby haki ?!" "Dodałem żyłki oraz robaki." "Żeby umilić dzień klientowi, to zapytałem, gdzie ryby łowi. Mówił, że w Wiśle tam gdzie jałowce - dodałem kurtkę oraz gumowce. Mówię "przy brzegu ryby nie biorą" Poszliśmy wybrać łódź motorową. Mówił, że auto małe troszeczkę, więc mu wcisnąłem przyczepkę jeszcze" "I wszystko pan to sprzedał gościowi co chciał mieć haczyk, bo ryby łowi?" "No niezupełnie - on chciał tampony, bo szybko zbliżał się okres żony. Mówię, że skoro seksu nie będzie, chociaż połowi na tym weekendzie." pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
aldo59 no to i ja coś skrobnąłem... 02.03.05, 21:55 O czwartej nad ranem u profesora dzwoni telefon. Profesor odbiera i slyszy: - Spisz? - Spie - odpowiada zaspany profesor. - A my sie ku.. jeszcze uczymy! Idzie gepard przez dżunglę i słyszy wołanie: – Na pomoc!… Patrzy, a tu słoń wpadł do rozpadliny i nie może wyjść; prosi: – Pomóż mi wyjść. – No dobra – odpowiada gepard podając łapę. Słoń jest za ciężki, więc gepard proponuje: – Słuchaj skoczę po mojego przyjaciela jaguara, to razem cię wyciągniemy. Poszedł i po pewnym czasie wrócił z jaguarem i razem wyciągnęli słonia. Minął tydzień, idzie słoń przez dżunglę i słyszy wołanie o pomoc. Patrzy, a tu gepard wpadł do rozpadliny. Prosi więc: – Pomóż mi, słoniu. – No jasne, mój przyjacielu – odpowiada słoń – podam ci mojego członka, złapiesz się go i cię wyciągnę. Słoń podał członka gepardowi. Ten złapał się i wyszedł z dziury. Jaki z tego morał? Jak masz dużego członka, to nie potrzebny ci jaguar. Moto na marzec: Życie jest jak gra w szachy, raz się posuwa damę, a raz wali konia. Odpowiedz Link Zgłoś
aldo59 dodam coś od siebie - własna produkcja 02.03.05, 22:00 z encyklopiedii sanitarnej: SCHODY - bariera architektoniczna stosowana w słuzbie zdrowia do wstępnej selekcji chorych Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: uśmiech na dzieńdobry: 12.03.05, 12:11 znalazłem kulinarny wierszy mam nadzieję, że kogoś rozbawi: Wrona i ser Niech mi każdy powie szczerze, Skąd się wzieły dziury w serze? Indyk odrzekł: "Ja właściwie Sam się temu bardzo dziwię". Kogut zapiał z galanterią: " Kto by też brał ser na serio?" Owca stała zadumana: " Pójdę, spytam się barana". Koń odezwał się najprościej: Moja rzecz to dziury w moście" Pies obwąchał ser dokładnie: "Czuję kota: on tu kradnie!" Kot udając, że nie słyszy, Miauknął: " Dziury robią myszy". Przyleciała wreszcie wrona: "Sprawa będzie wyjaśniona, Próbę dziur natychmiast zrobię, Bo mam świetne czucie w dziobie". Bada dziury jak należy, Każdą dziurę w serze mierzy, Każdą zgłębia i przebiera - A gdzie ser jest? Nie ma sera! Indyk zsiniał, owca zbladła: " Gwałtu! Wrona ser na zjadła!" Na to wrona na nich z góry: "Wam chodziło wszak o dziury. Wprawdzie ser zużyłam cały, Ale dziury pozostały! Bo gdy badam, nic nie gadam I co trzeba zjeść, to zjadam. Trudno.Nikt dziś nie docenia Prawdziwego poświęcenia!" Po czym wrona, jak to ona, Poszła sobie obrażona. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: basia Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.05, 12:11 Stoją dwa żółwie-podchodzi do nich trzeci z flaszką.Żółwie ucieszyły się i mówią:ale jak to tak bez kieliszków...Nie wypada.Na to ten pierwszy żołw:pójdę po kieliszki.Czekają jeden dzien,drugi,trzeci.Mają już dosyć czekania i postanawiają wypić.Dobierają się do butelki;Nagle taki szum.Zza krzakow wyłania się żółw i mówi:"oj bo niepójdę" Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f Re: uśmiech na dzieńdobry: 21.03.05, 10:51 W pubie dwoch gosci rozmawia, jeden pyta drugiego "a skad pochodzisz? "a z Brighton". "Tamten sie cieszy - "niemozliwe?! ja tez!, a gdzie mieszkasz?" "No na Exington..." "O rany ja tez, i konczylem szkole po przeciwnej stronie.." "Jezu, ja tez!" Co za dziwny zbieg okolicznosci, zesmy sie tu spotkali wlasnie dzisiaj obaj w tym barze...?" Barman pochyla sie do innego klienta i szepcze "Oj, dluga noc bedzie... Bliźniacy Noxtonowie znow sie upili..." Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f nowa, śweża krew :-)) kopiuje 23.03.05, 11:54 micho77 23.03.2005 09:48 + odpowiedz I jeszcze jeden dowcip za dobry humor:) ..ku przestrodze ,,nadgodzinowców" Młody, niedawno zatrudniony pracownik wychodzi wieczorem z opustoszałego już biura. Na korytarzu spotyka swojego prezesa stojącego nad niszczarką z jakimś ważnym pismem, opatrzonym mnóstwem piecz±tek. Prezes minę ma zakłopotan±. - Czy potrafi pan obsłużyć te maszynę? - pyta prezes. - Oczywi¶cie - odpowiada pracownik. Bierze dokument, wkłada do szczeliny, naciska START. Po chwili dokument znika. - Doskonale, doskonale - cieszy się prezes - Chciałbym dwie kopie micho77 23.03.2005 09:44 + odpowiedz I jeszcze znaleziony w skrzynce dowcip na początek dnia. Sąd. Rolnik mial wypadek z ciezarowka. Adwokat firmy transportowej (odpowiedzialnej za spowodowanie wypadku) mowi do rolnika: - Czy nie powiedzial pan na miejscu wypadku, ze czuje sie pan dobrze? - Hmm, opowiem to panu od poczatku. A wiec zaladowalem moja ulubiona krowe na przyczepke i.. . - Ale ja nie pytam sie o szczegoly, tylko chce uzyskac odpowiedz na pytanie: czy powiedzial pan na miejscu wypadku do policjanta, ze czuje sie pan dobrze??? - No wiec zaladowalem moja ulubiona krowe na przyczepke, jade sobie - Wysoki Sadzie. Probuje ustalic potwierdzenie faktu, ze ten pan na miejscu wypadku powiedzial policjantowi, ze czuje sie dobrze. Teraz zaskarza on mojego klienta. Wynika z tego, ze jest oszustem. Proszę powiedziec, zeby po prostu odpowiedzial na moje pytanie . Wysoki Sad byl jednak ciekawy wyjasnienia rolnika i pozwolil mu kontynuowac swoja odpowiedz . - No wiec zaladowalem moja ulubiona krowe na przyczepke, jade sobie spokojnie droga, dojezdzam do skrzyzowania, az tu nagle widze jak cos poteznego sie zbliza i mnie trach!!!!.... Wyrzucilo mnie na jedna strone ulicy, moja ulubiona krowe na druga. Chyba cos sobie zlamalem, bo krwawilem i nie moglem sie ruszyc. Slyszalem tylko jak moja ulubiona krowa sie meczy, jeczac z bolu. W tym czasie nadjechala policja . Pan policjant uslyszal jeki mojej krowy i poszedl w jej kierunku. Popatrzyl na nia troche, wyjal pistolet i strzelil. Wtedy przeszedl przez droge, podszedl do mnie, popatrzyl i zapytal: - A pan? Jak sie pan czuje? Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: uśmiech na dzieńdobry: 24.03.05, 21:47 może tak świątecznie: kartki.onet.pl/_i/d/mowimynie.swf Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baby Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.05, 14:22 jeszcze proszę Odpowiedz Link Zgłoś
yfcia Re: uśmiech na dzieńdobry: 30.03.05, 12:16 Przychodzi zajączek do sklepu i pyta: - Są śledzie z miodem? - Nie ma. Następnego dnia pyta: - Są śledzie z miodem? - Nie ma! Trzeciego dnia: - Są śledzie z miodem? Sprzedawca idzie na zaplecze, miesza śledzie z miodem, wraca i mówi: - Są. A zajączek na to: - Ciekawe, kto takie coś kupi?! - Wiesz, na urodzinach Jolki zjadłem chyba ze sto ciasteczek! - I nie miałeś żadnych problemów? - Wtedy nie, ale teraz mam. Nikt mnie już nie zaprasza..... Dzwoni klient do masarni: - Czy pierś kurczaka pan ma? - Mam. - A łopatkę pan ma? - Mam. - A świński ryj pan ma? - Mam. - No to musi pan śmiesznie wyglądać! Odpowiedz Link Zgłoś
vanella Re: uśmiech na dzieńdobry: 31.03.05, 15:43 www.qinmail.de/gallery/funpics_--_butter_stick_type.htm Odpowiedz Link Zgłoś
yfcia Re: uśmiech na dzieńdobry: 11.04.05, 11:04 Profesor biologii mówi do studentów: -Zaraz pokażę państwu żabę. Będzie ona tematem dzisiejszego wykładu. Zaczyna szukać w teczce. Po chwili wyciąga z niej bułkę z kiełbasą. -A wydawało mi się - mówi zdziwiony - że śniadanie już zjadłem..... Żona informatyka urządza urodziny. Mówi do męża: - Może mógłbyś mi w czymś pomóc? - Co mam zrobić? - Napisz na torcie: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! - Nie ma sprawy! Mąż poszedł do swojego pokoju, męczy się pół godziny. Wreszcie żona pyta: - Skończyłeś? - Jeszcze nie. Tort nie mieści się do drukarki.... Zima. Dwa jelenie stoją przy paśniku i żują ospale siano nałożone przez gajowego. W pewnej chwili jeden z nich mówi: - Chciałbym, żeby już była wiosna. - Tak ci mróz doskwiera? - Nie, tylko już mi obrzydło to stołówkowe jedzenie! Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: uśmiech na dzieńdobry: 19.04.05, 23:00 Mól Mól ogląda mód żurnale I podziwia suknie, szale, Pomrukując: "zobaczymy, Co będziemy jeść tej zimy". Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f Kohola cyt: 27.04.05, 14:41 Dowcip kulinarny kohol 27.04.2005 14:37 + odpowiedz Jakie jest ulubione ciastko szefa? tyraj-misiu :D Odpowiedz Link Zgłoś
myshen82 Re: uśmiech na dzieńdobry: 30.04.05, 03:37 podciągam, bo przeczytałam cały wyjąc ze śmiechu... szkoda ze mam słabą pamięc do dowcipów;) na razie ten ze szprotkami (o Starych ruskich) i ten o myszy (jak dzieci, qrwa, jak dzieci) to moje dwa ukochane;) Odpowiedz Link Zgłoś