Dodaj do ulubionych

uśmiech na dzieńdobry:

    • dori80 Re: uśmiech na dzieńdobry: 20.01.05, 15:37
      Za górami, za lasami żyła sobie piękna, niezależna, pewna siebie księżniczka.
      Pewnego razu natrafiła na żabę siedzącą na kamieniu i przyglądającą się brzegom
      nieskazitelnie czystego stawu w pobliżu jej zamku. Żaba wskoczyła księżniczce
      na kolana i powiedziała:
      - Piękna Pani, byłem przystojnym księciem, aż pewnego razu zła wiedźma rzuciła
      na mnie urok. Jednakże jeden Twój pocałunek wystarczy, abym znów stał się
      młodym, żwawym księciem, jakim byłem przedtem. Wtedy, moja słodka, weźmiemy
      ślub i będziemy razem. Będziesz przygotowywać moje posiłki, prać moje ubranie,
      rodzić mi dzieci i będziemy żyli dłuuuuugo i szczęśliwie...
      Tego wieczora przygotowując kolację, przyprawiając ją białym winem i sosem
      śmietanowo-cebulowym, księżniczka chichocząc cichutko pomyślała:
      - No k.....a, nie sądzę... I dalej przewracała skwierczące na patelni żabie
      udka w panierce...
      • kaiserka Re: uśmiech na popoludnie 28.01.05, 12:42
        Niewatpliwie spozywcze
        Teoria stada bizonow:

        Stado bizonów moze poruszac sie tak szybko jak najwolniejszy bizon.
        Kiedy mysliwi poluja na bizony, to zabijaja najpierw te z tylu, czyli
        najslabsze i najwolniejsze.
        Taka naturalna selekcja jest dobra dla stada jako calosci, poniewaz
        ogólna predkosc i zdrowie calej grupy poprawia sie poprzez regularna
        eliminacje najslabszych osobników.
        W podobny sposób ludzki mózg moze pracowac tak szybko, jak jego
        najwolniejsze komórki. Nadmierne spozycie alkoholu, jak powszechnie wiadomo,
        zabija komórki mózgu. Naturalnie, najpierw atakuje najwolniejsze i
        najslabsze komórki.
        W ten sposób regularne spozywanie alkoholu eliminuje najslabsze
        komórki, sprawiajac,ze mózg pracuje szybciej i bardziej skutecznie. I
        dlatego wlasnie zawsze czujesz sie madrzejszy po kilku drinkach
    • baky Dwanaście butelek jałowcówki_kabaret Dudek 25.01.05, 14:57
      "Miałem w domu dwanaście butelek jałowcówki. Żona poleciła mi zawartość
      wszystkich, bez wyjątku, butelek wylać do zlewu.

      Postanowiłem spełnić żądanie żony; Odkorkowałem więc pierwszą butelkę i wylałem
      całą zawartość do zlewu, z wyjątkiem jednej szklaneczki, którą sobie wypiłem.
      Następnie odkorkowałem drugą butelkę i postąpiłem tak samo, to znaczy wylałem
      całą zawartość do zlewu z wyjątkiem jednej szklaneczki, którą sobie wypiłem.
      Następnie odkorkowałem trzecią flaszkę... i wlałem całą zawartość do butelki, z
      wyjątkiem jednej szklaneczki, którą sobie wypiłem. Następnie odkorkowałem
      czwartą, i upiwszy z niej nieco wlałem butelkę do szklaneczki. Następnie
      wyciągnąłem butelkę z kolejnego korka... wypiłem jedną szklaneczkę i wlałem
      resztę w siebie. Następnie wyciągnąłem zlew z kolejnego korrrka... i wlałem
      butelkę sobie do gardła, po czym wyciągnąłem z garrrdła następną butelkę i
      wlałem całą zawartość do zlewu (z wyjątkiem jednej szklaneczki, którą sobie
      wypiłem). Następnie wyciągnąłem... korek z kolejnego zlewu, wlałem zlew do
      butelllki i wypiłem korek.

      Kiedy opróżniłem je wreszcie wszystkie, zatrzymałem jedną ręką domm... i
      porachowałem butelki, których było... szeeee... dwadzieścia cztery. Kiedy...
      przejeżdżały ponownie... policzyłem je jeszcze raz, okazało się, że jest ich
      siedemdziesiąt dwie. A potem, kiedy nadjechały domy... porachowałem je także.

      Wreszcie, kiedu miałem porachowane wszystkie domy, i wszystkie butelki,
      przystąpiłem do zmywania. Więc: Wywróciłem każdą z nich na lewą stronę,
      opłukałem i wytarłem do sucha, po czym poszedłem i opowiedziałem o wszystkim
      mojej drugiej połowie.

      Lu-dzie!!! Mam naaaajmiiilżeńszą... miiilusi... na świecie".
      • jacek1f Re: Dwanaście butelek jałowcówki_kabaret Dudek 27.01.05, 16:40
        up
        • Gość: miszam Z tych mniej kulinarnych... IP: *.chello.pl 27.01.05, 19:57
          Niedźwiedź do Zająca:
          - Ej, Zając, chodźmy do knajpy.
          - Nie ma mowy, Niedźwiedź. Upijesz się i spuścisz mi bęcki, jak zawsze.
          - Oj Zając, chodź, dziś nawet cię nie tknę.
          - Obiecujesz?
          - Obiecuję.
          Poszli.
          Nazajutrz zajączek się budzi: limo podbite, nochal jak kulfon, prawa górna
          trójka wybita. Budzi Niedźwiedzia i mówi:
          - Cholera, Niedźwiedź, co jest? Przecież obiecałeś...
          - Słuchaj Zając, naprawdę bardzo się starałem.
          Tylko zacisnąłem pięści gdy powiedziałeś, że jestem gruby, sknera i jedzie mi z
          gęby.
          Musieli mnie trzymać gdy powiedziałeś, że przeleciałeś moją siostrę a moja
          matka dała wszystkim, nawet lisowi.
          No ale gdy postawiłeś klocek na łożku, włożyłeś w niego kredki i powiedziałeś,
          że jeżyk będzie z nami dziś spał, to nie wytrzymałem...

          • Gość: miszam Żeby się zrehabilitować kawał poniekąd kulinarny.. IP: *.chello.pl 28.01.05, 09:53
            Świt.
            Facet wstaje na paluszkach, pakuje wędkarski sprzęt, stołeczek i jedzie nad
            rzekę.
            Rozkłada sprzęt, siada na stołeczku i zarzuca wędkę.
            Rzeka kręci mocno więc facet widzi tylko jej fragment od zakola do zakola.
            Cisza.
            W pewnym momencie zaczyna być słychać jakiś dźwięk.
            Dźwięk narasta, pojawia się w kilkusekundowych odstępach i można już rozróżnić
            słowa.
            Na początku słychać jeszcze niewyraźnie, potem coraz bliżej i głośniej:
            Spie..aaj... Spie..aaj... Spie..aj... (Excusez-moi le mot)
            Facet myśli: Co jest?
            Nagle, zza zakola wypływa postać. Siedzi na na nadmuchanej dętce samochodowej z
            nogami w wodzie, w jednym ręku trzyma łyżkę, w drugim widelec i wiosłuje ze
            wszystkich sił. A prąd rzeczny nim kręci i obraca...
            Wędkarz, zdumiony, pyta:
            - A nie łatwiej byłoby wiosłami?
            Facet w dętce na to:
            - Spie..aaj!
    • yfcia niekulinarnie, ale szukam dalej:) 28.01.05, 14:14
      Synek do tatusia: - Tatusiu, zrób, żeby słoniki biegały.
      - Syneczku, słoniki są zmęczone.
      - Tatusiu, błagam, zrób, żeby słoniki biegały.
      - Syneczku, słoniki są naprawdę bardzo zmęczone. Cały dzień biegały na twoją
      prośbę.
      - Tatusiu proszę! Proszę ostatni raz.
      - No dobra, ale na dzisiaj ostatni raz, bo słoniki padną!
      - Kooompaniaaaaa! Maski włóż! 3 okrążenia dookoła poligonu!

    • yfcia Re: uśmiech na dzieńdobry: 28.01.05, 14:22
      Ziuta chwali się sąsiadce:
      - Do tego żech doprowadziła, że mój stary pali tylko po dobrym obiedzie.
      - To piękne. Jeden papieros na rok jeszcze nikomu nie zaszkodził...

    • baky Żaba śpiewająca - stary mało kulinarny 28.01.05, 15:00
      Tak mi się przypomniał...
      Pani kazała dzieciom przynieść do szkoły zwierzątka - które mają w domach i
      które coś potrafią - sztuczki jakieś znaczy się.
      Były więc pieski służące, kotki skaczące na klaśnięcie... A jasio przyniósł...
      żabę.
      - Co ta żaba potrafi?
      - Śpiewać.
      - Proszę, zademonstruj.
      Jasio postawił żabę na stole i jak nie przywali w stół. Zaba tylko zrobiła
      Kłłłłłłaaa... Jasio jeszcze raz. Jak nie przywali!
      A żaba:
      - Kłłłłłaaaaanta namera, kłłłłłarira kłanta namera...
      • jacek1f kompocik? 28.01.05, 17:54
        Dzieki Hani :-)
        Jasio nie mowil ani slowa przez 9 lat. Lekarze rozkladali rece, bo nic mu nie
        bylo z punktu widzenia medycznego i psyche.
        W pewna niedziele po 9 latach pod koniec obiadu, nagle przemowil:
        - A gdzie, k...., kompocik?!
        Przy stole zszokowani rodzice, dziadkowie zasypali go pytaniami... Ty
        mowisz! ... Powiedzial!.. On mówi!... Ktos zapytał:
        - Czemu nie mówiłeś ani słowa przez tyle lat????
        - Bo, k.... , zawsze był kompocik!
        • Gość: miszam Z życia wzięty, niestety:) IP: *.chello.pl 28.01.05, 18:21
          Kajtek mówi do mamy:
          - Mama, bawimy?
          Mama do Kajtka:
          - Kajtek, mów poprawnie: bawimy się.
          Za jakis czas, Kajtek:
          - Mama, kupimy dziś dużo słodyczów?
          - Kajtek, mów poprawnie.
          - Słodyczów się?
        • Gość: jaja Re: kompocik? IP: *.crowley.pl 01.02.05, 11:01
          Na polance w srodku Stumilowego Lasu siedzi Puchatek przy
          > ognisku i piecze kiełbaski. Przychodzi Klapouchy, wiec
          > Puchatek go grzecznie zaprasza, zeby sie przylaczyl.
          > Klapouchy siada wiec przy ognisku, razem sobie pieka te
          > kielbaski, ale cos gadka sie nie klei. Wiec Klapouchy, zeby
          > rozluznic atmosfere, zaczyna sie Kubusiowi zwierzac, i mowi:
          > - Wiesz Puchatku, ja to własciwie nie lubie Prosiaczka...
          > Na co Puchatek:
          > -To nie jedz.
          • yfcia :) 01.02.05, 13:25
            Elegancko ubrany gość pyta portiera:
            - Dlaczego wpuścił pan do restauracji tę bandę pijaczków?
            - Pssst! To był jedyny sposób, aby pozbyć się bigosu, który kucharz zrobił
            tydzień temu!


            Gość zwraca się do kelnera:
            - Miesiąc temu jadłem tutaj doskonałą pieczeń. Proszę o taką samą.
            - Niech szanowny pan chwilkę poczeka. Zapytam w kuchni, czy jeszcze jej trochę
            zostało!

            W nadmorskiej miejscowości letniskowej facet wchodzi do restauracji, siada za
            stolikiem i zamawia rybę. Gdy kelner podaje rachunek, facet mówi:
            - Przyjechałem tutaj przed dwoma tygodniami i teraz żałuję, że już wtedy nie
            odwiedziłem tego lokalu!
            - Miło mi to słyszeć, drogi panie.
            - Wówczas ryba, którą mi pan podał, musiała być jeszcze świeża.

            Wjeżdża żaba na wózku inwalidzkim do restauracji francuskiej, staje na środku
            sali, rozgląda się i mówi z wyrzutem:
            - I co, smakowały?






            • jacek1f oooo Yfciu!!! :-)) 01.02.05, 13:36
              Ten o żabie, to jak o myszy i wczesniejszej żabie! Do Złotej Kolekcji:-)))
              • yfcia :-)) 02.02.05, 11:19
                Marynarz po powrocie z dalekiego rejsu pyta żonę:
                - Co powiesz o tej małpce, która przysłałem Ci z Afryki?
                - Jeżeli mam być szczera, to wole cielęcinę...

                Trzech myśliwych przechwala się kto dziś więcej zwierzyny upolował. Pierwszy
                mówi:
                - Ja upolowałem niedźwiedzia!
                Drugi:
                - Ja upolowałem 100 zajęcy!!!
                Trzeci:
                - A ja upolowałem 10000 nopleasów!!!
                - Nopleasy? Co to takiego?
                - Nie wiem. Po prostu biegały i krzyczały "No, please!"



          • brunosch Re: kompocik? 02.02.05, 12:00
            inny z tej serii:
            w Stumilowym lesie panika: pojawił się wielki odyniec, brudny śmierdziel, który
            zaczepia zwierzątka, klnie, jest pijany i z lekka nieobliczalny.
            Na wszelki wypadek wszystkie zwierzątka ukryły się w swoich chatkach i norach. W
            końcu ta Straszna Dzika Świnia złapała Kłapouchego i zionąc odorem z pyska warknęła:
            Teee, leć i powiedz Kubusiowi, że Prosiaczek z wojska wrócił.
            • baky Z podobnej beczki 02.02.05, 12:52
              Dochodzi południe. Las. Słonko przygrzewa... Ptaszki śpiewają, zajączki skaczą,
              sarenki chodzą... Sielanka.
              Nagle gdzieś z oddali zaczyna dochodzić szum. Z czasem narasta. Oczom
              zwierzaków ukazuje się chmura kurzu zmierzająca w ich stronę. Tętent jest coraz
              głośniejszy! Zwierzęta uciekają gdzie popadnie. Do nor, do dziur, za krzaki.
              Ratuj się kto może! Chmura z łoskotem przetacza się przez las, wpada na polanę
              i tam zastyga. Zapada cisza... Kurz opada. Zwierzęta z ciekawością wychylają
              łepetyny. Ich zdziwonym oczom ukazuje się... Ogromne stado jeży. Tysiące jeży!
              Wszystkie słaniają się na łapkach i ciężko dyszą. Wreszcie jeż przewodnik
              złapał oddech i do kamratów z dumą i wzruszeniem w głosie:
              - Eeep... To było cudowne... Jak KONIE!
              • jollka2 Re: Z podobnej beczki 02.02.05, 13:37
                Warszawiak chcial kupić kawał ziemii na Mazurach. Pyta rolnika:
                - Panie, a są u was komary?
                - Są, ale my mamy na nie sposób...
                - Macie sposób na komary?? a jaki????
                - A wystawiamy teściową z chałupy i smarujemy jej twarz miodem i komary mamy z
                głowy.
                - Toż ona się zadrapie na śmierć !!
                - Nieeee, sparaliżowana jest...
                • yfcia moc kawy :) 03.02.05, 11:23
                  Zima, las, pada śnieg. Po lesie chodzi podenerwowany niedźwiedź. To złamie
                  choinkę, to kopnie w drzewo, to pogoni wilka - ogólnie - mocno wściekły! Chodzi
                  i gada:
                  - Po jaką cholerę piłem tę kawę we wrześniu...

                  Siedzi facet cały dzień w knajpie i pije, zamroczony poleguje na stole z twarzą
                  w kotlecie. Wieczorkiem się ocknął, próbuje wstać ale nogi odmawiają mu
                  posłuszeństwa.
                  - Kelner - kawę!
                  Kelner przynosi, ten wypija i znowu próbuje wstać - i znowu nie może.
                  - Kelner - jeszcze 2 kawy!
                  Kelner przynosi, ten wypija i z trudem wstaje. Na chwiejnych nogach wraca do
                  domu, wali się na łóżko i zasypia. Rano budzi go telefon:
                  - Czego?
                  - Tu mówi kelner z baru, czy będzie pan dzisiaj u nas??
                  - A bo co!
                  - Bo nie wiem, co mam zrobić z pana wózkiem inwalidzkim...
                  • jollka2 pączek :) 03.02.05, 16:21
                    Nie wiem czy to już było??

                    Facet w BMW zatrzymuje się na ulicy na światlach, zadowolony i syty. Patrzy a
                    na krawężniku siedzi biedna, chuda dziewczynka. Żal mu się jej zrobiło,
                    przypływ uczuć i pyta:
                    - Dziewczynko, może chcesz na pączka??
                    a ona na to:
                    - A jak to jest na pączka, proszę pana?
                    • jacek1f no a to? 04.02.05, 20:41
                      Centrala telefoniczna. Godzina 24.00. Dzwoni telefon i wyraznie lekko trącony
                      głos pyta:
                      - Proszę Pani, a o której otwieraja sklepy monopolowe?
                      - Panie!!! - rozdziera sie operatorka - co Pan??? Dopiero zamkli!
                      I odklada sluchawke.
                      Po trzech godzinach sytuacja powtarza sie. Odpowiedz jest nerwowa, ze niech nie
                      zartuje...
                      Po jeszcze kilku godzinach kolejny telefon:
                      - Prooose Pani, aleee o chtorej otwierajo monopolwe?
                      Pada brutalna odpowiedz telefonistki:
                      - Nigdy!!!! Nigdy nie otworzą!
                      - Tooo jak ja stąd wyjdę?????
                      • jacek1f up - moze cos nowego macie? n/t 08.02.05, 11:44
    • stella25b Re: uśmiech na dzieńdobry: 08.02.05, 12:31
      Spotykaja sie 2 zolwie. Jeden pyta: Ty teraz podobno pracujesz w restauracji.
      Nie jest zbyt niezbieczna praca? Drugi odpowiada: Nie, absolutnie nie!! Wiesz
      oni tylko moja wode z kapieli podaja jako zupe.
      • jacek1f Re: uśmiech na dzieńdobry: 08.02.05, 12:37
        Powtórka z dna wątku, dotyczy umartwiania się :-(

        Ateista umarł. Porządny był człowiek, ale umarł i było to dla niego bardzo
        traumatyczne przeżycie. Tym bardziej, że zupelnie nieoczekiwanie znalazł się w
        piekle. Przywitał go diabeł. Facet poczuł się nieswojo, ale diabeł był bardzo
        konkretny: o, widzę, że pan u nas nowy... To ja może oprowadzę, tu jest pański
        apartament - ten patrzy, a tu pokoje na hektary, gustownie urządzone, łóżko
        wodne, baldachimy, łazienka ogromna, bidety, klimaty... Diabeł ciągnie dalej:
        jeśli pan jest zmęczony i chce odpocząć, to proszę się nie krępować, jeśli Pan
        jednak sobie życzy, to oprowadzę Pana dalej. Idą, a widoki intrygujące,
        dyskretny luksus, przyjemna muzyka, piękne kobiety, tu ktoś maluje obrazy, tam
        ktoś muzykuje, przeszli koło basenu, siłowni, dalej restauracje, drink bary...
        Nowy gość zaczyna się czuć dziwnie, idą dalej... Dotarli do pomieszczenia,
        przegrodzonego scianą z bardzo grubego szkła pancernego. Za szklem - tortury,
        gotowani w kotłach z wrzącą smołą, masakra...
        Diabel wyczuł sytuację, macha ręką i mowi: - ...a, wie Pan, tym to się proszę
        zupełnie nie przejmować, to chrześcijanie sobie coś takiego wymyslili..."
        • Gość: g Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 12:44
          Umarł człowiek bez grzechu,oczywiście trafił do nieba.
          pierwszego dnia: na sniadanie, obiad i kolację-chleb z wodą
          drugiego- to samo:(
          trzeciego- nie wytrzymał i pyta:Panie Boże,dlaczego?Przecież miało być tak
          pięknie.
          a Bóg na to:-No wiesz.......dla nas dwóch nie bardzo opłaca sie gotować
          • jacek1f było niżej - tylko z sardynkami :-) n/t 08.02.05, 12:56
            • Gość: g to o szprotkach:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 13:09
              Fabryka,tereny byłego CCCP
              Wania je śniadanie,jak codzień -kanapka ze szprotkami
              Przychodzi brygadzista:
              -Wańka, jutro odwiedza nasza fabrykę tow.Lenin.Postaraj się o jakieś lepsze
              kanapki,zeby zobaczył jak to u nas dobrze
              Następnego dnia
              -Wańka,pokaż kanapki
              Patrzy i oczom nie wierzy-kanapki z kawiorem
              -Wańka, a kawior skąd wzięliście?
              -Jak to skaąd?!Rodzina całą noc szprotkom oczy wydłubywała
              • jacek1f spotkanie/kolacja (kulinarnie:0) z kolegami :-)) 10.02.05, 12:49
                Maz wrocil kolejny raz kompletnie/potwornie pijany wlasnie ze "spotkania z
                kolegami" i wsciekla zona musiala go rozbierac i klasc do lozka, bo on nie byl
                w stanie. Wpadla na dziki pomysl zemsty i ... wsadzila mu miedzy posladki
                prezerwatywe.
                Rano maz po ablucjach wychodzi blady z lazienki, wchodzi jakis taki cichutki do
                kuchni. Zona pyta slodko: - Jak tam spotkanie z kolegami, kochanie?
                On odpowiada: Z kolegami?! Ja juz nie mam, qrwa, kolegow!!
                • jacek1f nikt nic nowego? n/t 10.02.05, 18:54
                  • antycyponek melduję się 17.02.05, 13:38
                    Młode małżeństwo dorobiło się synka, osobnik ten był normalny, tylko nie
                    cierpiał mleka i innych przetworów mlecznych.
                    Jak każdego ranka mamusia wychodzi do sklepu kupić synkowi drożdżówkę i jak
                    każdego ranka mówi tatusiowi:
                    - Ja wychodzę, a ty spróbuj dać mu mleko
                    Po powrocie... pełne zdziwienie! Synek zjadł mleczną zupę.
                    - Jak to zrobiłeś? - pyta męża.
                    - Aaa... opowiadałem mu różne rzeczy... no i zjadł.
                    - Co mu opowiadałeś?
                    - No, że jak nie bedzie pił mleka... to bedzie miał małego członka
                    Na to żonka - trzask go w pysk!
                    - Ty świnio! Dzieciakowi takie świństwa opowiadasz?!
                    Po ok. 30 minutach wpada do pokoju i znowu wali męża po pysku.
                    - A teraz to za co?! - krzyczy stary.
                    - Za to, że jak byłeś mały to mleka nie piłeś!!!
                  • Gość: Mewa Re: niekulinarnie IP: *.crowley.pl 17.02.05, 15:46

                    > Dentysta schyla się właśnie nad pacjentem i ma zamiar rozpocząć
                    borowanie,gdy nagle zastyga w bezruchu i pyta nieufnie:
                    > - Czy mi się to tylko wydaje, czy też trzyma pan rękę na moich jądrach?
                    > Pacjent spokojnym głosem:
                    > -To tylko taka mała asekuracja. Bo przecież nie chodzi o to, żebyśmy
                    sobie
                    ból zadawali... Prawda Panie Doktorze?
                    • Gość: Panna Andzia Re: eee, kulinarnie ? IP: *.fbx.proxad.net 17.02.05, 16:08
                      > Stary wedkarz postanowil polowic troche pod lodem. Wybral sie wiec na
                      > zamarzniete jezioro, wycial przerebel, zarzucil przynete i czeka. Mija
                      > godzina, dwie - ani jednego brania. Zmarzl na kosc i juz mial wracac do
                      > domu, kiedy zobaczyl mlodego chlopaka, który wybral stanowisko obok.
                      Wycial
                      > przerebel, zarzucil i wyciagnal wielka rybe. Po pieciu minutach nastepna.
                      > Potem jeszcze jedna.
                      > - Sluchaj, jak ty to robisz? - pyta zaskoczony weteran. - Ja siedze tu od
                      > poludnia i nic, a ty w kwadrans wyciagnales 3 piekne sztuki.
                      > - Uouaki ucha yc euue.
                      > - Co powiedziales ?
                      > - Uouaki ucha yc euue.
                      > - Nic nie rozumiem chlopcze. Moze powtórzysz to powoli?
                      > Chlopak zniecierpliwiony wyplul cos na reke i powiedzial:
                      > - Robaki musza byc cieple...
    • jswm Re: naciągnięty kulinarnie...dostałem w prezencie 17.02.05, 19:12
      no tak śniadanie wszystko wyjaśnia :))
      • jacek1f :-)) n/t 17.02.05, 19:16
    • allexamina Re: uśmiech na dzieńdobry: 18.02.05, 20:43
      Pierwszy raz tu zajrzalam i musze sie przyznac ze mam lzy w oczach. Dzieki.

      W podziece – i troche z potrzeb wlasnego ego – dodam pare moich historyjek. W
      prawdzie nie wszystkie z ponizszych opowiesci maja cos wspolnego z kuchnia ale
      przynajmniej duchem(!) trzymaja sie tematu (+ wiele jest prawdziwych):

      W kosciele protestanckim widzialam (nie zart): "Ostatnia osoba proszona jest o
      zgaszenie wiecznego swiatla."

      Tymczasem na garazu obok kosciola Baptystow zauwazylismy nastepujacy napis -
      "11 przykazanie: Nie bedziesz tu parkowal!"

      W Chinatown w Chicago na oknie jednego ze sklepow z zywnoscia (nie zart!):
      "Crap - $2.39 per lb." (Przynajmniej z gory wiadomo ile w Chicago kosztuje...)

      W polskiej gazecie instrukcje jak dojechac do obozu letniego dla dzieci:
      "Nalezy skrecic 2 mile PRZED mostem." (W sumie slusznie skrecanie za mostem NIE
      prowadzi do obozu letniego...)

      I ogloszenie w gazetce jednego z amerykanskich kosciolow: "A bean supper will
      be held on Tuesday evening in the church hall. Music will follow." (Grochowka na
      kolacje serwowana bedzie we wtorek wieczorem w koscielnej sali. Potem - muzyka.)

      Napis na jednym z byznesow w polskiej dzielnicy Chicago "Mowimy (tylko) po polsku".

      Moj zegramistrz mial kiedys nastepujacy napis na drzwiach: "Naprawiam wszystko.
      (Pukaj, dzwonek nie dziala.)"

      Nad drzwiami do ubikacji w restauracji/barze Chicago Joe's (swietne blackened
      shrimp, btw) na Irving Park, przy Western: "Used Beer Department" (Wydzial
      Uzywanego Piwa).

      W USA kraza tez plotki, ze sok pomaranczowy reklamowany przez amerykanska firme
      w Anglii jako napoj poranny mial nastepujacy slogan: "Orange juice. It gets
      your pecker up." (Wybaczcie, ale tego nie przetlumacze... Choc z checia sie
      dowiem czy plotka jest prawdziwa...)
      • jacek1f :-))))) to ja tylko do kościołów dodam... 18.02.05, 20:52
        że widziałem na własne oczy na frontonie kościoła hasło "otwórzcie drzwi
        Jezusowi", a pod spodem na drzwiach wejściowych wisiała duża kartka "zamknięte
        do odwołania"...
        Zawsze bede plul sobie w brode, ze nie zrobilem zdjecia!
        • allexamina Re: :-))))) to ja tylko do kościołów dodam... 18.02.05, 21:39
          Piekne! :^)))
          • jacek1f naciagniete spozywczo... 23.02.05, 10:55
            Przez pustynie skacze kangur. Zatrzymuje sie. Z torby wysuwa
            sie glowa pingwina. Pingwin rozglada sie i wymiotuje gwaltownie.
            W tym samym czasie na biegunie polnocnym maly głodny :-) kangur tupie z
            zimna nad przereblem i cedzi: - Pieprzona wymiana studentow...

            Przychodzi stonoga do szewca (który je śniadanie)..., a szewc:
            - Oj, nie wqur...j mnie!!!
    • antycyponek Re: uśmiech na dzieńdobry: 23.02.05, 15:04
      Tak trochę niekulinarnie wyszło! Ale na pewno Jasiu w cyrku wypił oranżadkę z
      woreczka ;-)
      • jswm Re: uśmiech na dzieńdobry: 23.02.05, 18:20
        mój 4,5- letni syn oglądając reklamę : Mama widziałaś jak ta pani gotuje?
        ja: tak? (nie wiedząc do czego zmierza)
        on: no to tak mi właśnie nie gotuj
        :)))
        • jacek1f :-))) to jak w tym... 23.02.05, 18:24
          dowcipie tutaj z poczatku naszego watku, jak przedszkolaki opowiadaja sobie:
          - U nas w domu, zawsze modlimy sie przed posilkiem!
          - U nas nie, nasza Mama dobrze gotuje!
          :-)))
      • giezik do baru 23.02.05, 18:38
        przychodzi francuska mysz i zamawia koniak. Barman polewa i mowi szeptem "ale wiesz tu pod spodem spi kot". Mysz wychyla szybko płaci i sie zmywa.
        Po chwili przychodzi mysz angielska i prosi guinnesa. Sytuacja sie powtarza - mysz szybko wypija i chyłkiem wychodzi.
        Wchodzi polska mysz i prosi o setke. Barman polewa i mowi "wiesz tu na dole spi kot i on sie moze obudzic".
        Mysz wychyla kielonek i woła na cały glos :"barman jeszcze dwie setki i budzić skur....yna"
    • giezik i jeszcze dawno temu 23.02.05, 18:44
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=11396335&v=2&s=0
      • jacek1f podciągne cytata...:-) 23.02.05, 18:51
        ziemniaczany humor
        giezik 16.03.2004 12:10 zarchiwizowany
        taka anegdotke znalazłem.
        Starszy facet, gdzies na zapadlej wiosce uprawial ziemniaki. Niestety zawsze
        pomagajacy mu w skopaniu pola syn siedzial w więzieniu. Tatus napiał
        list: "Drogi synu, nasze pole podupada, w tym roku nie bede w stanie
        przygotowac go pod sadzenie ziemniakow, byc moze ktorys z sasiadow mi pomoze,
        ale to nie jest pewne, bo najpierw musza zrobic swoje. Szkoda ze nie ma Cie
        ze mna. Tata."
        Za jakis czas przychodzi list od syna z wiezienia: "Kochany Tato, bardzo mi
        przykro, ze tak sie stalo, ale W ZADNYM WYPADKU NIE KOP POLA sam ani z
        sasiadem. Niektore miejsca trzeba omijac, bo tam zakopalem PEWNE RZECZY. Twoj
        kochajacy syn".
        Nastepnego dnia o 4 rano przyjechala policja i zaczela przeszukiwac cale
        pole. Zryli wszystko w całosci, niczego niestety nie znalezli.
        Kilka dni pozniej nastepny list przychodzi do ojca: "Kochany tato, mam
        nadzieje, ze bedziesz mógł już spokojnie posadzić ziemniaki. Twoj syn".
        • Gość: koka Re: podciągne cytata...:-) IP: 217.153.241.* 23.02.05, 21:50
          A teraz podobny do tego, który rozpoczął ten wątek:
          Przychodzi chińczyk do sklepu spożywczego w Polsce i pyta:
          - czi jeśt mleko?
          Ekspedientka odpowiada
          - nie ma mleko.
          Chińczyk:
          - A dlaciego pani mówi w mianofniku a nie w dopełniaciu?
    • jarek_zielona_pietruszka Re: uśmiech na dzieńdobry: 24.02.05, 03:01
      siedzi Wałęsa na tafli lodu i próbuje wyciąć przerębel w lodzie, nagle słyszy
      nad głową głos tu nie ma ryb, rozgląda się przestraszony a tu nic. Nie zrażony
      upomnieniem próbuje dalej, znowu głos "tu nie ma ryb" rozgląda się i pyta
      przecież ja tu przyjechałem na ryby i dalej próbuje wywiercić przerębel.i ciągle
      słyszy głos z góry "tu nie ma ryb" na koniec zdenerwowany pyta kto tomówi: "
      kierownik tego lodowiska" kulinarnie bo jak złapie to zje rybkę i będzie spokój
      • brunosch Re: uśmiech na dzieńdobry: 24.02.05, 15:03
        Były dowcipy o Nowych Ruskich, to może dla odmiany o Starych Ruskich? ;)

        Siedzi Stary Ruski na brzego jeziora, rybki sobie łowi. Złowił złotą a ta
        płetwami zamachała, oczkiem zamrugała, odchrząkneła z lekka i ludzkim głosem
        rybaka prosi:
        - rybaku, rybaku puść mnie wolno, a ja spełnię twoje trzy najskrytsze marzenia!
        Rybak popatrzył dookoła, podrapał się w zamyśleniu i rzekł:
        - No dobra, rybko - niech całe jezioro zamieni się w spiryt.
        Zaszumiało, zabulgotało, rybak nabiera w garść, próbuje - spirytus.
        - No dobra, rybko. Ale widzisz tamten strumień? On mi spiryt rozcieńcza.
        Pszszszsz - zamienił się strumień w spirytus.
        - A jakie twoje trzecie życzenie? Pyta rybka.
        - No, wiesz rybko - a dajże mi jeszcze pół litra...
        • baky Stary. Dla przypomnienia 24.02.05, 15:15
          Przez Syberię jedzie pociąg z cysternami spirytusu... Pod Władywostokiem wpada
          kontrol! Otwierają jedno wieko cysterny, wąchają... Pusto! Drugie... Pusto!
          Rzecie, czwarte itd... Pusto. Biegiem do lokomotywy, a w niej na podłodze
          maszynista z ładowaczem uwaleni, jak wory... Budzą jednego.
          - Gdje spiryt?!
          - Pppradali.
          - Gdje diengi?!
          - Prapili.
    • kardamon1 z kolacja w tle... 24.02.05, 14:29
      Mały Jasio przyszedł do mamy i mówi:
      - Mamo, słuchaj, widziałem dzisiaj tatusia z ciocią Basią
      w garażu, wiesz, najpierw tatuś ją pocałował, potem ściągnął
      jej bluzkę, potem ona pomogła mu zdjąć spodnie, a potem...
      Wystarczy, Jasiu, ta historia jest na tyle ciekawa, że
      chciałabym, abyś opowiedział ją również tatusiowi przy kolacji.
      Ciekawa jestem jego miny, kiedy to usłyszy!
      Przy kolacji mama prosi Jasia o opowiedzenie historii.
      - No więc widziałem dzisiaj tatusia z ciocią Basią w garażu,
      najpierw tatuś ją pocałował, potem ściągnął jej bluzkę,
      potem ona pomogła mu zdjąć spodnie, a potem razem zrobili to samo,
      co ty mamusiu zrobiłaś z wujkiem Karolem, kiedy tatuś był na
      ćwiczeniach w wojsku...
    • jarek_zielona_pietruszka Re: uśmiech na dzieńdobry: 24.02.05, 22:21
      Przychodzi baca do sklepu:
      - Pydzcie mi jakie mocie kiełbasy...
      - No, mamy krakowską, podgórską, radomską
      - Jakieś jesce..
      - no, jest jeszcze beskidzka..
      - Bes cego...?
      • jacek1f są czekoladki...:-) 28.02.05, 21:33
        Jaś był biedny i napisał na świeta do Mikolaja list w ktorym prosil o
        czekoladki, :-)), gry, zabawki i wymarzony rower. Motywowoal to wzruszajaco
        biedna rodziną, brakiem prezentow w zyciu itp. Jak wiadomo Panie z Poczty
        czytaja takie listy i tym razem na prawde sie wzruszyly. Zrobily składkę i
        uzbierały w męczarniach pieniadze na zakup czekoladek, kilku gier i zabawek.
        Zrozumiale, ale na rower nijak im nie starczylo.
        Po kilku tygodnaich po swietach przyszedl list od Jasia adresowany do Mikolaja,
        ktory z radoscia otworzyly:
        " Kochany Mikolaju,
        strasznie dziekuje Ci za czekoladki, gry i zabawki! Szkoda tylko ze te k...y z
        poczty ukradly mi rower..."
    • jarek_zielona_pietruszka Re: uśmiech na dzieńdobry: 01.03.05, 01:28
      w pewnej francuskiej restauracji nie było karty dań. każdy zamawiał to na co
      miał ochotę a na drzwiach widniał szyld, podajemy wszystkie zamówione potrawy.
      pewnego dnia przyjechała do tej restauracji znana blondynka, podchodzi kelner i
      pyta co szanowna pani sobie życzy. blondynka zamawia: proszę szyję żyrafy z
      makaronem. kelner przyjął zamówienie i udałsię do kuchni, zachwilę przychodzi ze
      skłopotaną miną i mówi "barzdzo szanowną panią przepraszamy czy może pani
      zamówić coś innego bo chwilowo zabrakło nam makaronu"
    • jarek_zielona_pietruszka Re: uśmiech na dzieńdobry: 02.03.05, 21:03
      może mało związany kulinarnie ale ten wierszyk bardzo mnie rozbawił sam (chyba
      jeszcze)jestem wędkarzem:
      W wielkim markecie-cos w stylu "żanta"
      Dyro zatrudnił raz praktykanta.
      "No to już pierwszy dzień tu przeżyłeś
      ilu klientów dziś obsłużyłeś?"
      "W sumie jednego" - chłopak powiada.
      "Tylko jednego ?! Na mózg ci pada?! "
      "Sąsiad czterdziestu-sam to widziałeś
      Ile pieniędzy utargowałeś ? "
      " Jakieś czterysta tysięcy będzie. "
      "Cos pan mu sprzedał?" -szef blady wszędzie
      "No najpierw to mu haczyk sprzedałem,
      potem na większy go przekonałem "
      "Za tyle szmalu na ryby haki ?!"
      "Dodałem żyłki oraz robaki."
      "Żeby umilić dzień klientowi,
      to zapytałem, gdzie ryby łowi.
      Mówił, że w Wiśle tam gdzie jałowce
      - dodałem kurtkę oraz gumowce.
      Mówię "przy brzegu ryby nie biorą"
      Poszliśmy wybrać łódź motorową.
      Mówił, że auto małe troszeczkę,
      więc mu wcisnąłem przyczepkę jeszcze"
      "I wszystko pan to sprzedał gościowi
      co chciał mieć haczyk, bo ryby łowi?"
      "No niezupełnie - on chciał tampony,
      bo szybko zbliżał się okres żony.
      Mówię, że skoro seksu nie będzie,
      chociaż połowi na tym weekendzie."
      pozdrawiam
    • aldo59 no to i ja coś skrobnąłem... 02.03.05, 21:55
      O czwartej nad ranem u profesora dzwoni telefon. Profesor odbiera i slyszy:
      - Spisz?
      - Spie - odpowiada zaspany profesor.
      - A my sie ku.. jeszcze uczymy!


      Idzie gepard przez dżunglę i słyszy wołanie:
      – Na pomoc!…
      Patrzy, a tu słoń wpadł do rozpadliny i nie może wyjść; prosi:
      – Pomóż mi wyjść.
      – No dobra – odpowiada gepard podając łapę.
      Słoń jest za ciężki, więc gepard proponuje:
      – Słuchaj skoczę po mojego przyjaciela jaguara, to razem cię wyciągniemy.
      Poszedł i po pewnym czasie wrócił z jaguarem i razem wyciągnęli słonia.
      Minął tydzień, idzie słoń przez dżunglę i słyszy wołanie o pomoc. Patrzy, a tu
      gepard wpadł do rozpadliny. Prosi więc:
      – Pomóż mi, słoniu.
      – No jasne, mój przyjacielu – odpowiada słoń – podam ci mojego członka,
      złapiesz się go i cię wyciągnę.
      Słoń podał członka gepardowi. Ten złapał się i wyszedł z dziury.
      Jaki z tego morał?
      Jak masz dużego członka, to nie potrzebny ci jaguar.


      Moto na marzec:
      Życie jest jak gra w szachy, raz się posuwa damę, a raz wali konia.

    • aldo59 dodam coś od siebie - własna produkcja 02.03.05, 22:00
      z encyklopiedii sanitarnej:
      SCHODY - bariera architektoniczna stosowana w słuzbie zdrowia do wstępnej
      selekcji chorych
      • jacek1f up - cos nowego? n/t 08.03.05, 13:05
    • jarek_zielona_pietruszka Re: uśmiech na dzieńdobry: 12.03.05, 12:11
      znalazłem kulinarny wierszy mam nadzieję, że kogoś rozbawi:
      Wrona i ser
      Niech mi każdy powie szczerze,
      Skąd się wzieły dziury w serze?
      Indyk odrzekł: "Ja właściwie
      Sam się temu bardzo dziwię".
      Kogut zapiał z galanterią:
      " Kto by też brał ser na serio?"
      Owca stała zadumana:
      " Pójdę, spytam się barana".
      Koń odezwał się najprościej:

      Moja rzecz to dziury w moście"
      Pies obwąchał ser dokładnie:
      "Czuję kota: on tu kradnie!"
      Kot udając, że nie słyszy,

      Miauknął: " Dziury robią myszy".
      Przyleciała wreszcie wrona:
      "Sprawa będzie wyjaśniona,
      Próbę dziur natychmiast zrobię,
      Bo mam świetne czucie w dziobie".
      Bada dziury jak należy,
      Każdą dziurę w serze mierzy,
      Każdą zgłębia i przebiera -
      A gdzie ser jest? Nie ma sera!
      Indyk zsiniał, owca zbladła:
      " Gwałtu! Wrona ser na zjadła!"
      Na to wrona na nich z góry:
      "Wam chodziło wszak o dziury.
      Wprawdzie ser zużyłam cały,
      Ale dziury pozostały!
      Bo gdy badam, nic nie gadam
      I co trzeba zjeść, to zjadam.
      Trudno.Nikt dziś nie docenia
      Prawdziwego poświęcenia!"

      Po czym wrona, jak to ona,
      Poszła sobie obrażona.
    • Gość: basia Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.05, 12:11
      Stoją dwa żółwie-podchodzi do nich trzeci z flaszką.Żółwie ucieszyły się i
      mówią:ale jak to tak bez kieliszków...Nie wypada.Na to ten pierwszy żołw:pójdę
      po kieliszki.Czekają jeden dzien,drugi,trzeci.Mają już dosyć czekania i
      postanawiają wypić.Dobierają się do butelki;Nagle taki szum.Zza krzakow wyłania
      się żółw i mówi:"oj bo niepójdę"
      • jacek1f Re: uśmiech na dzieńdobry: 21.03.05, 10:51
        W pubie dwoch gosci rozmawia, jeden pyta drugiego "a skad pochodzisz?
        "a z Brighton". "Tamten sie cieszy - "niemozliwe?! ja tez!, a gdzie mieszkasz?"
        "No na Exington..." "O rany ja tez, i konczylem szkole po przeciwnej stronie.."
        "Jezu, ja tez!" Co za dziwny zbieg okolicznosci, zesmy sie tu spotkali wlasnie
        dzisiaj obaj w tym barze...?"

        Barman pochyla sie do innego klienta i szepcze "Oj, dluga noc bedzie...
        Bliźniacy Noxtonowie znow sie upili..."
        • jacek1f nowa, śweża krew :-)) kopiuje 23.03.05, 11:54
          micho77 23.03.2005 09:48 + odpowiedz
          I jeszcze jeden dowcip za dobry humor:)

          ..ku przestrodze ,,nadgodzinowców"

          Młody, niedawno zatrudniony pracownik wychodzi wieczorem z
          opustoszałego już biura. Na korytarzu spotyka swojego prezesa stojącego nad
          niszczarką z jakimś ważnym pismem, opatrzonym mnóstwem piecz±tek. Prezes minę ma
          zakłopotan±.

          - Czy potrafi pan obsłużyć te maszynę? - pyta prezes.
          - Oczywi¶cie - odpowiada pracownik. Bierze dokument, wkłada do
          szczeliny, naciska START. Po chwili dokument znika.
          - Doskonale, doskonale - cieszy się prezes - Chciałbym dwie kopie



          micho77 23.03.2005 09:44 + odpowiedz
          I jeszcze znaleziony w skrzynce dowcip na początek dnia.

          Sąd. Rolnik mial wypadek z ciezarowka. Adwokat firmy
          transportowej (odpowiedzialnej za spowodowanie wypadku) mowi
          do rolnika:
          - Czy nie powiedzial pan na miejscu wypadku, ze czuje sie pan
          dobrze?
          - Hmm, opowiem to panu od poczatku. A wiec zaladowalem moja
          ulubiona krowe na przyczepke i.. .
          - Ale ja nie pytam sie o szczegoly, tylko chce uzyskac odpowiedz
          na pytanie: czy powiedzial pan na miejscu wypadku do policjanta,
          ze czuje sie pan dobrze???
          - No wiec zaladowalem moja ulubiona krowe na przyczepke, jade
          sobie
          - Wysoki Sadzie. Probuje ustalic potwierdzenie faktu, ze ten pan na
          miejscu wypadku powiedzial policjantowi, ze czuje sie dobrze.
          Teraz zaskarza on mojego klienta. Wynika z tego, ze jest
          oszustem. Proszę powiedziec, zeby po prostu odpowiedzial na
          moje pytanie .
          Wysoki Sad byl jednak ciekawy wyjasnienia rolnika i pozwolil mu
          kontynuowac swoja odpowiedz .
          - No wiec zaladowalem moja ulubiona krowe na przyczepke, jade
          sobie spokojnie droga, dojezdzam do skrzyzowania, az tu nagle
          widze jak cos poteznego sie zbliza i mnie trach!!!!.... Wyrzucilo
          mnie na jedna strone ulicy, moja ulubiona krowe na druga. Chyba
          cos sobie zlamalem, bo krwawilem i nie moglem sie ruszyc.
          Slyszalem tylko jak moja ulubiona krowa sie meczy, jeczac z
          bolu. W tym czasie nadjechala policja .
          Pan policjant uslyszal jeki mojej krowy i poszedl w jej kierunku.
          Popatrzyl na nia troche, wyjal pistolet i strzelil. Wtedy przeszedl
          przez droge, podszedl do mnie, popatrzyl i zapytal:
          - A pan? Jak sie pan czuje?
    • jarek_zielona_pietruszka Re: uśmiech na dzieńdobry: 24.03.05, 21:47
      może tak świątecznie:
      kartki.onet.pl/_i/d/mowimynie.swf
      • Gość: baby Re: uśmiech na dzieńdobry: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.05, 14:22
        jeszcze proszę
    • yfcia Re: uśmiech na dzieńdobry: 30.03.05, 12:16
      Przychodzi zajączek do sklepu i pyta:
      - Są śledzie z miodem?
      - Nie ma.
      Następnego dnia pyta:
      - Są śledzie z miodem?
      - Nie ma!
      Trzeciego dnia:
      - Są śledzie z miodem?
      Sprzedawca idzie na zaplecze, miesza śledzie z miodem, wraca i mówi:
      - Są.
      A zajączek na to:
      - Ciekawe, kto takie coś kupi?!

      - Wiesz, na urodzinach Jolki zjadłem chyba ze sto ciasteczek!
      - I nie miałeś żadnych problemów?
      - Wtedy nie, ale teraz mam. Nikt mnie już nie zaprasza.....

      Dzwoni klient do masarni:
      - Czy pierś kurczaka pan ma?
      - Mam.
      - A łopatkę pan ma?
      - Mam.
      - A świński ryj pan ma?
      - Mam.
      - No to musi pan śmiesznie wyglądać!
    • vanella Re: uśmiech na dzieńdobry: 31.03.05, 15:43
      www.qinmail.de/gallery/funpics_--_butter_stick_type.htm
      • justine74 Re: uśmiech na dzieńdobry: 10.04.05, 19:49
        podciągam
        • yfcia Re: uśmiech na dzieńdobry: 11.04.05, 11:04
          Profesor biologii mówi do studentów:
          -Zaraz pokażę państwu żabę. Będzie ona tematem dzisiejszego wykładu.
          Zaczyna szukać w teczce. Po chwili wyciąga z niej bułkę z kiełbasą.
          -A wydawało mi się - mówi zdziwiony - że śniadanie już zjadłem.....

          Żona informatyka urządza urodziny. Mówi do męża:
          - Może mógłbyś mi w czymś pomóc?
          - Co mam zrobić?
          - Napisz na torcie: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!
          - Nie ma sprawy!
          Mąż poszedł do swojego pokoju, męczy się pół godziny. Wreszcie żona pyta:
          - Skończyłeś?
          - Jeszcze nie. Tort nie mieści się do drukarki....

          Zima. Dwa jelenie stoją przy paśniku i żują ospale siano nałożone przez
          gajowego. W pewnej chwili jeden z nich mówi:
          - Chciałbym, żeby już była wiosna.
          - Tak ci mróz doskwiera?
          - Nie, tylko już mi obrzydło to stołówkowe jedzenie!
    • jarek_zielona_pietruszka Re: uśmiech na dzieńdobry: 19.04.05, 23:00
      Mól
      Mól ogląda mód żurnale
      I podziwia suknie, szale,
      Pomrukując: "zobaczymy,
      Co będziemy jeść tej zimy".
    • jacek1f Kohola cyt: 27.04.05, 14:41
      Dowcip kulinarny
      kohol 27.04.2005 14:37 + odpowiedz


      Jakie jest ulubione ciastko szefa?













      tyraj-misiu
      :D
    • myshen82 Re: uśmiech na dzieńdobry: 30.04.05, 03:37
      podciągam, bo przeczytałam cały wyjąc ze śmiechu...
      szkoda ze mam słabą pamięc do dowcipów;)
      na razie ten ze szprotkami (o Starych ruskich) i ten o myszy (jak dzieci, qrwa,
      jak dzieci) to moje dwa ukochane;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka