giezik 10.12.04, 08:45 wlasnie w Trojce mowia o tym, o czym kilka razy juz na forum dyskutowalismy- ludzie zaczynaja preferowac male sklepy - ze wzgledu na jakosc, kontakt ze sprzedawca itp. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
babeczkaa Re: kontratak malych sklepow 10.12.04, 08:49 to dobrze, moim zdaniem muszą istnieć i te duże i te małe, osiedlowe. Ja mam swoje ulubione i chętnie do nich zaglada, tym bardziej że coraz częściej jestem rozpoznawana nie tylko z twarzy ale i z moich upodobań. np. pani w piekarni wie jaki chleb zawsze kupuję, zawsze jest uśmiech i dobre słowo, a w marketach?....buuuu pozdrawiam i miłego dnia życzę,B. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f Re: kontratak malych sklepow 10.12.04, 09:00 Bardzo dobrze. Fakt. Ale wiecie, mam wrazenie,ze markety znacznie przyczynily sie do "wychowania" malych sklepikow. Szczegolnie tych z "głębin dziejów". Musieli sie zmienic i starac o jakosc towaru i uslugi - wlasnie chocby te usmiechy :-) I wszystkim wyjdzie na zdrowie. Odpowiedz Link Zgłoś
em_es Re: kontratak malych sklepow 10.12.04, 09:15 Ja mam ulubioną, naprawdę dobrą piekarnię, ale z małymi sklepami to różnie. Nie jestem fanką hipermarketów, różnie bywa z jakościa no i czasu dużo się marnuje. Ale w małych sklepach wcale nie lepiej, ceny są dużo większe, a z tą jakością bym nie przesadzała, niejednokrotnie wciskano mi towar przeterminowany, a co najmniej nieświeży, warzywa bardzo często. Dalej rzadki jest zwyczaj przeceniania towaru, a jak już to ten przeceniony do wyrzucenia się nadaje a nie do sprzedaży, po prostu trzymają jak najdłużej z nadzieją sprzedaży po normalnej cenie, człowiek się spieszy to kupi nie patrząc... A przecież nieraz bym kupiła np. bardzo dojrzałe pomidory na zupę czy sos, ale pod warunkiem że one tylko dojrzałe, a nie podgnite. Oczywiście generalizuję, bywają naprawdę dobre sklepiki, ale niestety to rzadkość i dopóki to się nie zmieni to te sklepiki nie mają szans z większymi. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek1f Re: kontratak malych sklepow 10.12.04, 09:35 Emesiku, ja mialem na mysli male ale zaprzyjaznione sklepy, bo nawiazywalem do poprzedniego postu:-)W innych nie kupuje, bo nie znam i nie wierze. Wiec uklad jest taki, ze wykorzystuje hipermarkety do "hurtu" (juz tu pisalem kiedys, ze od 1,5 roku nie bylem realnie w zadnym, bo kupuje przez sieć). A pieczywo, warzywa, owoce, mieso, wędliny, ryby itp itd, tylko w małych zaprzyjaznionych wlasnie. Tam mi polecaja, zniechecaja jak nie dobre, witaja z usmiechem, wiedza czego szukam i potrzebuje i w ogole super. I oto chodzi, czyz nie? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
kocio-kocio Re: kontratak malych sklepow 10.12.04, 09:48 A ja mieszkam, tam gdzie mieszkam od prawie pięciu lat. Chodzę to jednego sklepu spożywczego, jednego mięsnego i jednej piekarni. Nie mam za dużego wyboru, choć to samo centrum miasta (a może właśnie dlatego?). Chodzę, ale tylko wtedy kiedy muszę. Bo jest drogo, mały wybór i nie wierzę, że ktokolwiek mógłyby włożyć choćby odrobinę wysiłku w zapamiętanie choćby mojej twarzy. Pracowałam przez kilka lat w firmie usługowej, również w obsłudze klienta i wiem, że wcale nie jest trudno zapamiętać kogoś. Ja do mojej piekarni przychodzę dwa razy dziennie przez praktycznie cały ten czas. Rano kupuję drożdżówkę z marmoladą i dwie kajzerki, a po południu pół chleba. I nigdy, ale to NIGDY, ta pani, która tam sprzedaje nawet nie odpowiedziała na moje "dzień dobry", nie mówiąc już o choćby śladowym rozpoznaniu mnie. Nie lubię małych sklepików i nikt mnie nie przekona. PS. Ale warzywa i owoce najchętniej pod Halą Mirowską. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lu Re: kontratak malych sklepow IP: *.acn.waw.pl 12.12.04, 12:53 Kicio-kicio, dlaczego nie kupujesz od razu chleba i krajzerek?????? Dwa razy dziennie do rego samego sklepu?????? Odpowiedz Link Zgłoś
ela.tu-i-tam Re: kontratak malych sklepow 12.12.04, 16:07 Gość portalu: lu napisał(a): > Kicio-kicio, dlaczego nie kupujesz od razu chleba i krajzerek?????? Dwa razy > dziennie do rego samego sklepu?????? Pytanie nie do mnie, ale ja z kraju gdzie sie biega po chleb dwa razy dziennie, bo chce sie go miec swiezutenki prosto z pieca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lu Re: kontratak malych sklepow IP: *.acn.waw.pl 12.12.04, 17:29 Im gorsza bagietka, tym szybciej staje sie niedobra. Moj ulubiony piekarz (trzeba jezdzic do niego kawal) ma pieczywo takiej jakosci, ze nawet po dwoch dniach jest dobre. Minimalnie traci na mrozeniu. Tylko po croissanty biegam bezposrednio przed sniadaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
em_es Re: kontratak malych sklepow 10.12.04, 10:02 Ale mnie ładnie nazwałeś Jacku :) To faktycznie trochę inaczej zrozumiałam :) Mogę dodać, że mam jeszcze zaprzyjaźniony sklep z rybkami - malutki, a zaopatrzony doskonale, jedyne w Tarnowie miejsce (oprócz hypernowej) gdzie można nabyć świeże, nie mrożone tybki typu łosoś i inne, poza tym panie mówią, że np. po pstrąga należy przyjść w środę bo wtedy dostawa itp. Od wędlin, ale tylko niektórych, np. doskonała biała kiełbaska do żurku czy wędzonki wszelakie, też niedawno odkryłam sklepik, ale niczego innego tam nie kupuję, warzywa mają, ale nieświeże, pieczywo podobnie. Szkoda, że nie mam takiego sklepu z dobrymi makaronami, po włoski muszę się z marketem przeprosić, po puszkowe pomidorki, oliwki itp podobnie. Czyli mój aktualny post sprowadził się do Twojego ;) Odpowiedz Link Zgłoś
narcyza5 Re: kontratak malych sklepow 10.12.04, 09:36 Eh, Trójka.... Kochałam kiedyś. Ale Tomasza Kamela (Kammela? wg. przedostatniej "Polityki") już nie ścierpiałam. Zadowalającego małego sklepika jeszcze nie znalazłam. W tej kategori (sui generis, jako przeciwstawienie do super- i hipermarketów) Kleparz może być. Za to wczoraj odwiedziła mnie piekarnia, proponując dostawę świeżego pieczywa. Na razie nie skorzystam (bo w ofercie tylko białe pieczywo mają), ale jak rozszerzą asortyment, to chętnie skorzystam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sceptyczna Re: kontratak malych sklepow IP: 213.17.230.* 10.12.04, 09:44 Mój sklep "na rogu" ma ceny 30-40% wyższe niż w hipermarkecie. To powoduje, że kupuję tam tylko jak czegoś zapomnę kupić u potentatów. Za te same "pudełka" nie będę przepłacać, bo nie znajduję pieniędzy na ulicy. Na zawartości wózka jest to przy kasie ogromna różnica. Natomiastu u potentatów nie kupuję (lub rzadko) pieczywa, bo mała piekarnia niedaleko mnie jest super. Również warzywa w małym warzywnym lub na targu to nie te przemęczone ofiary z półki hipermarketu - chociaż chyba w tesco zielenina wypada stosunkowo nieźle. Odpowiedz Link Zgłoś
miska_malcova Re: kontratak malych sklepow 10.12.04, 09:49 Robię sie agresywna w hipermarketach, więc preferuję małe sklepy i targi. W hipermarketach robie bardzo rzadko zakupy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nobullshit Re: kontratak malych sklepow IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 10.12.04, 20:18 Po dzisiejszej próbie nabycia sera żółtego, który miałby SMAK, choćby jakikolwiek, ale SMAK, w kilku "uroczych małych sklepikach", wyrażę się, jak na damę nie przystalo: NIECH MALE SKLEPIKI SIĘ GONIĄ! Ja tylko chciałam kupić ostry żółty ser. (I suszone pomidory w zalewie.) Odpowiedz Link Zgłoś
emka_1 Re: kontratak malych sklepow 10.12.04, 20:36 małe sklepiki ewentualnie tak, pod warunkiem, że to: budka piekarniana tuż obok domu i ze cztery budko-sklepiki na placu imbramowskim. koniec. hiperów nie cierpię, głowa mnie boli od hałasu, nogi i inne części ciała rozjechane i poobijane wózkami popychanymi przez otępiałe tłumy, więc wybieram te troche mniejsze, znaczy supermarkety albo makro. przepłacać 50% w małych sklepikach nie mam chęci, nie lubie tez, gdy mi sie coś wtyka, czego nie moge dokładnie obejrzeć, powąchać, przeczytać składu itp. tylko dlatego, że trzy osoby za mna się spieszą. lubie miec wybór, a o to w małych sklepikach niestety trudno. jeśli większość mieszkańców okolicy np.kocha makaron lubella, to w małym sklepiku będzie wyłącznie lubella:( nie czarujmy sie, że będzie jakość w małym sklepiku, będzie to samo, co w hiperze, tylko drożej i w mniejszym wyborze. nie mówie tu oczywiście o sklepikach specjalistycznych, bo tych ciągle mało, i na ogół zawsze dalej niż bliżej. Odpowiedz Link Zgłoś
giezik moje refleksje o hipermarketach 11.12.04, 11:04 przynajmniej w Warszawie - na celowniku Geant/Ursynów, Billa*(teraz jakos inaczej) /Chełmska Geant/Praga Carefur (czy jak to sie tam pisze)?/Dw. Wilenski Dwa pierwsze obserwowalem najdluzej - i widzialem postepujacy spadek jakosci np. warzyw i owocow. Po pierwszym zachlysnieciu sie wyborem, z roku na rok bylo coraz gorzej. Podobnie wygladala sprawa z przeroznymi przyprawami, ciekawymi artykulami - sklepy zaczely zblizac sie do dyskontow Inna sprawa to hipermarkety w miescie 40 tys. mieszkancow (niegdys wojewodzkim) - KATASTROFA - nie ma tam wlasciwie nic. Nie roznia sie w wyborze od Biedronki w tym samym miescie. Co do sklepikow - nie chodzi tylko o warzywniaki 3 *3 metry. Na mokotowie W warszawie(rog dolnej i sobieskiego) jest taki mały jakby sam (brunosch wie ktory) - mila obsluga, super wybór i w ogole rewelacja. Odpowiedz Link Zgłoś
em_es a propos hipermarketów 11.12.04, 16:49 Piszesz Gieziku u tych w stolycy i w małych miastach. Ja znam tarnowskie (Tarnów ma ok 100 tys. mieszkańców). Jest Hypernowa, Albert (czyli baaardzo okrojona Hypernova), Billa (czy jak ona się teraz zwie, jej nie znam bo mi nie po drodze) i Alma (Krakchemia do niedawna), ostatnio otworzyli Kaufmana, ale pomysł chybiony, zaopatrzenie marne, układ w sklepie bez sensu - no i pustki straszne, widać nie było rynku na następny taki sklep. Jeśli idzie o zaopatrzenie, to jak dla mnie Alma bije resztę na głowę, może nie ma powalających cen, ale znacznie niższe niż w małych sklepach, a wybór duży, i to zarówno tanich towarów jak i markowych. Hypernowa też miała, na początku, teraz to dyskont, wybór może duży, ale jakość towarów marna. W Almie jest dobre stoisko mięsne/wędliniarskie, mięso nie paczkowane jak w Hyper tylko normalne i dobrej jakości. Wybór serów też duży, ale raczej polskich. No i jeszcze się nie nacięłam na towar przeterminowany - albo mam szczęście albo faktycznie pilnują tego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pianissima Re: kontratak malych sklepow IP: *.acn.waw.pl 11.12.04, 15:54 Polacy wygrywaja z cala Europa jesli chodzi o czestotliwosc chodzenia do sklepu. Zakupy robimy grubo ponad 300 razy rocznie. Czyli niemal codziennie po cos wpadamy do sklepu. Europejskia srednia to jakies 120 wizyt rocznie (czyli dwa razy w tygodniu). Milosnicy innych form spedzania czasu robia zakupy 65 razy w roku (sa skadinad swietnie zorganizowani). Dlatego male sklepiki nie zbankrutuja: hipermarkety sa zbyt czasochlonne, nie da sie tam wpasc na kwadrans (juz sam dojazd zabiera min. 10 min). W dodatku ogromna czesc polskich klientow dojezdza pod sklepy AUTOBUSEM (w Europie Zachodniej to ok. 3% klientow, w Stanach O%) A przyzwyczajenie jest silne: codziennie do sklepu marsz! Odpowiedz Link Zgłoś
em_es Re: kontratak malych sklepow 11.12.04, 17:01 > W dodatku > ogromna czesc polskich klientow dojezdza pod sklepy AUTOBUSEM (w Europie > Zachodniej to ok. 3% klientow, w Stanach O%) A przyzwyczajenie jest silne: > codziennie do sklepu marsz! Jak w Polsce rodziny będą posiadać po samochodzie albo i więcej jak w USA to też będą zajeżdżać pod markety samochodem a nie szokować niektórych AUTOBUSEM ;) I faktycznie, prawie codziennie coś kupuję - dlatego, że nie znoszę robić zakupów na cały tydzień do zamrażarki wolę, na bieżąco - i to nie z przyjemności czy przymusu robienia zakupów, bo tego akurat nie lubię - po prostu wolę na konkretny dzień nabyć np. mięso na obiad jakie mi się akurat umyśli a nie wybierać z zamrażarki co akurat jest, jakoś wolę świeże, inne produkty podobnie. Odpowiedz Link Zgłoś
giezik dokladnie 11.12.04, 17:08 szczegolnie w lato wole wracajac wstapic na bazar i kupic swieze warzywa i owoce. Wszak nie musze ich kupowac na kilogramy Odpowiedz Link Zgłoś
jerozolimka Re: kontratak malych sklepow 11.12.04, 17:13 Generalnie wolę swoje małe osiedlowe sklepiki. Ale wkurza mnie niemiłosiernie, że notorycznie ich właściciele czy sprzedający tylko, kitują do ważenia wszystkie produkty już zważone i opisane przez producenta.I tak np. ser Bacha pakowany na amen przez Campine po 1 kg, walą z tą folią na wagę i od nowa przeliczają, zawsze jest powyżej 1 kg. Zawsze to parę groszy.To samo dotyczy pakowanych w folię wędlin Krakusa, Morlin etc.Święte oburzenie jak zwróci się uwagę.Ja rozumiem, że 1 kg nie musi być 1 kg, ale do choroby jasnej mnie tak pensji nikt nie przelicza, zawsze dostaję tyle ile wypracowałam, nic więcej. Dlaczego mam robić prezenty ze swoich ciężko zarobionych paru groszy. Te wieczne oszustwa w małych sklepach, te zaokrąglanie tylko w górę nigdy w dół, ta pazerność jest dla mnie odrażająca. Nie mniej niż inne wyrafinowane techniki oszustwa stosowane w supermarketach. Odpowiedz Link Zgłoś
em_es i jeszcze .. 11.12.04, 19:27 W moim wsiowym sklepie (wiejska odmiana osiedlowego :)), rzadko odwiedzanym, tylko awaryjnie, do rozpaczy mnie doprowadza fakt, że NIGDY nie mają drobnych do wydawania, nawet z 20 pln bywa problem. I oczywiście namawiają żeby cos dobrać, ew. wpiszą w słynny zeszyt. To już doprowadza mnie do wściekłości - jak nie mam pieniędzy, to nie idę na zakupy. Dlaczego mam im zalegać z zapłatą skoro mam pieniądze i chcę zapłacić? Ale szkolenie pań było szybkie - wyłożyłam kilka razy towar z siatki na lade ze stwierdzeniem, że w takim razie dziękuję, nic nie kupuję. Panie się oburzyły, ale jakoś dziwnym trafem więcej nie miały problemów z drobnymi przy mnie. Dobieranie do 20 to wiadomo, zeszyt pewni po to, żebym przyszła zapłacić jeszcze raz - pewnie coś kupię przy okacji.. tylko na mnie to działa wręcz odwrotnie - skutecznie mnie odstraszyło od tego sklepu, jest nabliżej ale nie jedyny na szczęście w pobliżu. Odpowiedz Link Zgłoś
linn_linn Re: kontratak malych sklepow 12.12.04, 09:17 A jakie sa przepisy w tej dziedzinie? Nie moze sie przeciez odbywac wg uznania sprzedajacego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ika Re: kontratak malych sklepow IP: *.acn.waw.pl 12.12.04, 13:05 Mnie skutecznie odstraszaja od malych sklepikow ceny. W Warszawie wyzsze o 30- 40%. Asortyment dokladnie taki sam, tyle ze mam mniejszy wybor. Czesto (zwlaszcza w Srodmiesciu) te sklepki sa ohydnie brudne. CZasem mam wrazenie ze czas tam stanal. Wole sie lepiej zorganizowac, robic duze zakupy raz w tygodniu (trzeba tworzyc liste zakupow) i dokupic juz tylko drobiazgi. Dzieki temu oszczedzam czas i naprawde duzo pieniedzy. Unikam kupowania pieczywa w hipermarketach, bo jest fatalne. Zarowno male jak i duze sklepy oszukuja na swiezosci miesa - mozna przyniesc stare... To typowo polska specyfika. Na Zachodzie nie oplaca sie tracic klienta i renomy. Dlaczego u nas tak nie jest????? Odpowiedz Link Zgłoś
ela.tu-i-tam wiecej wyboru, wieksze wymagania, wiecej problemow 12.12.04, 17:33 > ludzie zaczynaja preferowac male sklepy - ze wzgledu na jakosc, > kontakt ze sprzedawca itp. To wszystko jest proces w czasie. Dawno temu, jak bylam malutenka, Mamusia brala mnie do kolejki na zakupy, bo sprzedawali 2 jajka na osobe, wiec w ten sposob mogla kupic az 4 na raz. Nikt wtedy nie patrzyl na stempelki na jajkach, i czy bylo zero na poczatku. Kiedys juz opisalam jakto chcialam zrobic pory w winegretce w Wwie w zimie 1978 roku, kiedy to Zoska z budki na rogu odmowila mi 3 kilo, "bo tyle na rosol nie potrzeba, a ona ma dbac o klientki". U Zoski bylo w budce "swojsko" czyli z higiena jak to w szarych budkach. No i niech jeszcze raz wspomne butelki z mlekiem pod drzwiami przed 7-ma rano, ktore trzeba bylo natychmiast przegotowac, bo po 9tej sie zsiadalo. We Francji tez bylo inaczej niz jest. Dawniej w malych sklepach nie wolno bylo samemu sobie wlozyc owoce czy jarzyny do worka - od tego byl sprzedawca. Gdy przyszly supermarkety gdzie mozna samemu, to male sklepy tez skapowaly ze mozna ludziom pozwolic by wybrali co chca. Supermarkety zrobily bardzo dobra robote. Higiena jest lepsza, mleko jest swieze wiecej niz 2 godziny, daty sa wydrukowane na opakowaniach. Poniewaz sila nabywcza supermarketow jest ogromna, to one zmienily sposoby pracy producentow. Czyli w koncu nawet male sklepy skorzystaly z supermarketow. Co zostaje dzis ? Po pierwasze i najwazniejsze - zrobic normy o zakazie uzywania slowa "maslo" na byle mixie, zakazac by maslo lezalo w tym samym regale co margaryna i mixo- swinstwa, zrobic odroznienie kolorem i forma od margaryny i mixo-swinstw. Czyli troche regulaminow, i troche zmuszenia producentow. Jesli chodzi o zmuszenie producentow do czegokolwiek bez udzialu prawa to tylko supermarkety moga miec jakas sile. Jesli ich popchna konsumeci. Po drugie jakosc, jakosc jakosc i smak smak smak. To ze budki na rynku sprzedaja te okropne jablka bez smaku jak na calym swiecie i truskawki "polskie" co sie nazywaja z angielska, jest najlepszym dowodem ze "male sklepy" moga byc absolutnie do chrzanu. I ze producenci sa zupelnie do niczego. Wracajac do Francji. Sa male sklepy serowe, kompetentne i z dobrymi serami. Ale takze w kazdym supermarkecie jest dzial ze serem, ktorego jakosc zalezy nie tylko od supermarketu ale takze od wiedzy faceta ktory zakupuje to dla sklepu. No i sa ogromne roznice. My chodzimy po ser tam gdzie dobry, i w rozsadnej cenie. Jesli chodzi o owoce i jarzyny, to chodzimy czesto na rynek, i szukamy poplamionych pomidorow nie rownej wielkosci, moga byc nawet miekkie - byle mialy smak. Aby kupic kurczaka ktory sie wychowal jak w dawnych czasach, biegal i dziobal trawe i glizdy, to trzeba po strasznych znajomosciach sie zapisac w kolejce do kogos kto choduje pisklaki. Odpowiedz Link Zgłoś
em_es Re: wiecej wyboru, wieksze wymagania, wiecej prob 12.12.04, 18:29 Ela, to ja się dołączę w kwestii serów. Nigdy nie byłam we Fracji i tu gdzie mieszkam niewiele w tej kwestii można kupić, ale jednak :) W małych sklepach jest do wyboru salami/edamski/gouda - rzadko cokolwiek innego. Co nie zmienia faktu, że do zapiekanek i tostów zawsze kupuję ser salami, taki gruby (z 10 cm), królewski chyba się zwie, naprawdę świetny. Ale do rzeczy - kilka lar temu nie było sensu nawet w dużych marketach kupować np. serów pleśniowych - były, ale na tyle mało ludzi je kupowało, że praktycznie zawsze były nieświeże. A teraz nie ma takiego problemu - czyli ludzie teraz to kupują, co powoduje lepsze zaopatrzenie, bo i wybór jest większy. Wniosek - podobny jak Eli - mamy wpływ na zaopatrzenie i całokształt sklepowego otoczenia, ale dotyczy to tylko dużych sklepów i jest to proces powolny. Pani w moim wsiowym sklepiku pewnie by pod 999 zadzwoniła jakbym spytała czy ma taki np. rokpol :) Odpowiedz Link Zgłoś