Dodaj do ulubionych

Niedzielne gotowanie, ile czasu wam

27.08.06, 16:22
drodzy moi zajmuje przygotowanie niedzielnego obiadu. ja mam wrazenie, ze
spedzam pol dnia w kuchni. bo tak, z samego rana biegne na targ po warzywa i
owoce, pozniej do piekarza po swiezuski chleb prosto z pieca, pozniej do domu
i wtedy zaczyna sie moja kolomyja. bo zawsze w niedziele po polsku mamy zupe
na pierwsze, a dzis np na zyczenie meza byl rosol. zaczelam przed 11ta a
skonczylam grubo po drugiej wlacznie z ciastem, ale umeczona jestem za kazdym
razem tak bardzo, ze juz jesc mi sie nie chce. zawsze myslalam, ze jestem
osoba dobrze zorganizowana, ale jesli chodzi o posilek niedzielny wymiekam
kompletnie. w soboty i wczesniej nic nie moge przygotowac z braku czasu.
jak wy sobie organizujecie czas, by ten niedzielny obiad zabieral wam jak
najmniej czasu i energii??? pytam bo sil mi juz brak, bagatella
Obserwuj wątek
    • Gość: bia111 Re: Niedzielne gotowanie, ile czasu wam IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.06, 16:28
      U mnie to wyglada zupełnie inaczej...zakupy z reguły na cały tydzień robie
      czwartek, piatek...taki mały hurt...w sobotę nie robie objadu tzw. dzień bez
      objadu...natomiast gotuje coś na niedzielę, co mozna łatwo odgrzac i jest
      smaczne na drugi dzień dzięki czemu w niedziele tylko odgrzewam i już...mówiąc
      krótko cała niedziela dla mnie...tylko jak mam niesamowitą ochote..np. zimą,
      gdy nie ma zbyt wiele do roboty outside to wymyslam cos super na niedziele, ale
      to zupełnie dla przyjemności :-)...w końcu toweekend no nie :-)
    • saiss Re: Niedzielne gotowanie, ile czasu wam 27.08.06, 17:34
      Wiekszość rzeczy mamy kupioną ( w neidzielę na targ? kurcze, u mnie na rynku
      pustki :) ). Zazwyczaj w niedzielę jest vzas na gotowanie minimum w dwie osoby (
      ja i Mama), albo iwe trzy. Tak zespołowo robimy np. pierogi. I to jest nie tylko
      przyspieszenie roboty, ale też rodzinne spędzenia dnia, bo zabawy mnóstwo :)

      A jesli chodzi o czas i energię - rosół/wywar mozesz mieć zamrożony, to mu nic
      nie ujmuje. Zresztą obranie włoszczyzny nei zabiera tak dużo czasu.Rano wstaw do
      pieczenia/duszenia mięso, dojdzie sobie na obiad i będzie jeszcze jako wędlina
      na parę dni. Ryż czy makaron gotują się same. Surówka to kwestia chwili. Z
      ciasta tez zazwyczaj najdluzej trwa pieczenie.

      Weekend jest do odpoczynku, a nie zatyrania w kuchni :)
    • bagatella Re: Niedzielne gotowanie, ile czasu wam 27.08.06, 17:43
      no tak, ale u mnie targ warzywny jest w niedziele i tam robie wlasnie zakupy na
      caly tydzien, a to jednak zajmuje troche czasu jak chocby stanie w kolejce do
      pana bo cale multum ludzi do niego chodzi tak jak ja, wybieranie
      najladniejszych pomidorow, baklazanow, fasolki zoltej, cukinii, patisonow i tak
      dalej i tak dalej, a nad salatami tez trzeba sie zastanowic jakie potrzrebuje,
      wkoncu gatunkow jest kilka. wiec juz z samego rana mam pelne rece roboty i
      myslenia, dzisus krajs
      • saiss Re: Niedzielne gotowanie, ile czasu wam 27.08.06, 17:45
        Oj tak, wyprawa po warzywa i owoce to duża rozrywka. Zawsze jak ide sama, to
        przynosze za duzo, skuszona to tu, to tam. A potem musimy kombinować, zeby sie
        nic nie zepsulo :)
        • bagatella Re: Niedzielne gotowanie, ile czasu wam 27.08.06, 17:57
          a jeszcze zapomnialam o wazenieu w 'recach', macaniu i wzdychaniu melonow,
          kuzwa toz to pol ranka zajmuje wybrac odpowiedniego melona, ale jakos jeszcze
          nikt na dzien dziesiejszy nie wymyslil patentu do natychmiastowego wyboru
          melona wiec trzeba sie siermieznie nameczyc. a jak wracam do domu to juz jestem
          tak zmeczona wysilkiem dotykowo-zmyslowym, ze mysl o rosole odsuwam jak
          najdalej, zart of course
          • jadwiga_r Zasada wyboru dobrego melona 27.08.06, 19:40
            Czym się kierować przy wyborze melona?
            • Gość: gosc Re: Zasada wyboru dobrego melona IP: *.dsl.club-internet.fr 27.08.06, 20:25
              Sa rozne szkoly. Najczesciej ludzie wachaja, jesli bardzo pachnie, to znaczy,
              ze jest dojrzaly (mowie o melonach okraglych, nie owalnych). Ale fachowcy
              uswiadomili mnie, ze im melon jest ciezszy, tym jest slodszy, a oznaka
              dojrzalosci jest odchodzacy przy nacisku ogonek.
    • Gość: kabushka Re: Niedzielne gotowanie, ile czasu wam IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 27.08.06, 19:28
      Niedzielny obiad? U nas generalnie weekend jest pod znakiem dluzszego siedzenia
      w garach i maksymalnego dogadzania sobie! :-) Ale to frajda! W tygodniu
      pracujemy, wiec jemy cos, co mozna szybko przygotowac lub ratujemy sie
      zawartoscia zamrazalnika. Za to odbijamy sobie w sobote i w niedziele!
      Poczawszy od sniadan (np. drozdzowe rogaliki wlasnej roboty), przez rosoly,
      placki ziemniaczane, knedle, pierogi, itp., a konczac chlebem prosto z
      piekarnika z maslem i czosnkiem... Po drodze jakas kawa Dooley'sem, lody lub
      ciasto... Jak ja lubie te weekendy, mowie Wam!!! Rzeczywiscie pochlania to kupe
      czasu, ale jak przyjemnie to potem zjadac! Spotkalam sie z ta opinia, ze jak
      sie czlowiek nastoi przy garach, naprobuje, nawacha, to potem mu sie tego
      odechciewa, ale ja widac jestem wyjatkiem potwierdzajacym regule! :-) Wlasnie
      wstalam po to, zeby wyjac z piekarnika chleb! Z prazonym sezamem i
      slonecznikiem, na zsiadlym mleku... mmmm.... No jak sobie tego odmowic?! A
      jutro czeka na mnie wlasnie rosol z domowym makaronem - Malzowidlo ma wolne!
      Niech zyje niedzielne gotowanie!!! A te wybieranie warzyw, itp. tez lubie...
    • Gość: Matylda Re: Niedzielne gotowanie, ile czasu wam IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 27.08.06, 20:45
      To zależy od stanu mojego ducha. Jak mam nastrój to lubię przygotować coś
      ekstra. Wtedy się nawet narobię i nie czuję się pokrzywdzona. Ale jak akurat mi
      się nie chce to przecież zawsze w zamrażarce są jakieś mielone, gołąbki albo
      coś w tym rodzaju. Przynajmniej raz w miesiącu mąż (jako, że nie jest z tych
      pichcących), ruszony wyrzutami sumienia zabiera nas na obiad do jakiejś
      restauracji. Wtedy niedziela podoba mi się najbardziej. Dziś np. jadłam pyszne
      ruskie pierogi w "Zielonej tawernie" w Kazimierzu nad Wisłą.
      • bagatella Re: Niedzielne gotowanie, ile czasu wam 27.08.06, 21:46
        no nic tylko pozazdroscic, a moglabys moze blizej i scislej okreslis te slynne
        jue pierogi? tzn ich skladniki? pozdrawaim, baga
        • Gość: Matylda Re: bagatella IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.08.06, 00:31
          A kto ich tam wie! Ruskie jak ruskie; ziemniaki, cebulka, serek - tradycyjnie.
          Ale muszą stosowac jakieś sobie wiadome przyprawy bo smak jest niepowtarzalny.
          Charakterystyczne jest to, że nie odsmażają na patelni, tak jak zazwyczaj się
          to robi w domu tylko w głębokim tłuszczu co sprawia, że cały pieróg jest
          złocisty i chrupiący. Każdy nasz pobyt w Kazimierzu to te pierogi i obowiązkowa
          herbatka "U Dziwisza". Dziś w Kazimierzu były tłumy.
    • Gość: kAri Re: Niedzielne gotowanie, ile czasu wam IP: *.172.103-84.rev.gaoland.net 28.08.06, 02:18
      Hmmm Mnie chyba mniej czasu zajmuje przygotowanie dość wystawnej kolacji dla 6
      osób niż Tobie niedzielny obiad.
      Ciasto można zrobić dzień wcześniej, będzie jeszcze lepsze. Mięso marynuje się
      sporo przed użyciem, więc je tylko wrzucam na rozen i się piecze, wymagając
      zajrzenia co kwadrans. Rosół "sam się gotuje", rzeczy na ewentualną zupę (czy
      przystawkę - często jadamy "śródziemnomorsko") kroi moje drugie pół (wszystko
      kupione wcześniej), ja wrzucam do gara i doprawiam jak trzeba. Sałatka/surówka
      to 10 minut. Łącznie może jest to ze 20-25 minut na osobę.

    • illiterate Re: Niedzielne gotowanie, ile czasu wam 28.08.06, 07:54
      Gdyby moj facet sobie 'zazyczyl' czgokolwiek, co by wymagalo dodatkowego
      biegania do sklepu/na targ czy cos w tym stylu, to on by pobiegl. Obiady
      niedzielne na szczescie jemy u rodzicow (gotuja wspolnie, dlatego tez nie sa
      uchetani) albo na miescie. W ogole - gotowanie jest ultraprzyjemne, o ile nie
      przeradza sie w taki wlasnie niemily obowiazek, po ktorym padasz z nog. Nie
      macie tam w poblizu jakiejs milej knajpki? ;)
    • Gość: lkas A wjakim ty kraju żyjesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.06, 09:25
      A wjakim ty kraju żyjesz, ze targ jest tylko w niedzielę?
      2 h godziny na tak wystawny obiad jak piszesz to bardzo mało,
      po prostu za dużo chcesz.
      Ciasta może nie być, albo możesz kupić gotowe i jedna robota mniej.
      Jedno z dań można ugotowac w sobote, od razu na 2 dni, a drugie wybrać na
      niedzielę takie, żeby było pożywne i niepracowwite: kurczak pieczony rosół,
      pieczeń.
      Wtedy nie będziesz tak umęczona, a niedziela stanie się niedzielą.
    • Gość: zadumana Re: Niedzielne gotowanie, ile czasu wam IP: 83.238.166.* 28.08.06, 11:25
      Mam wrażenie, że Bagatella powinna swoją niedzielę przeorganizować. To wszystko
      brzmi tak uciążliwie, że faktycznie apetyt odbiera.
      Ten niedzielny targ wymaga odowiedzin z racji świeżych warzyw, ale może
      szybkie 'dyrektorskie' decyzje skróciłyby zakupy? Ja bardzo lubię targ, ale
      czasem wpadam tam jak po ogień...:)
      Dobór dań, to podstawa szybkiego pichcenia. Wprawdzie najszybciej gotuje się
      tylko w opowieściach, ale może roboty cukiernicze zastąpić co drugi tydzień
      gotowcem? Inwestować czas we własne mrożonki, a potem odgrzewać?
      Coniedzielny kierat to koszmar:(

      Potwierdzam tłum ludzi w niedzielę w Kazimierzu:) Obiad trafił nam się
      nierewelacyjny, ale miał tą zaletę, że nie ja go robiłam:)))))))
    • hania55 Re: Niedzielne gotowanie, ile czasu wam 28.08.06, 12:02
      Wczoraj tyle, ile zajęło rybie upieczenie się w folii. W tym czasie powstała
      sałatka do ryby.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka