Dodaj do ulubionych

Tragiczne pomylki w kuchni

    • lukka74 a teraz nietragiczna pomylki w kuchni 10.01.06, 11:58
      z dziecinstwa. bedac sam w domu zglodnialem i zadzwonilem do taty do pracy z
      pytaniem co by tu mozna zjesc. ojciec zaproponowal jajko na miekko. nie
      wiedzialem jak zrobic, wiec tata powiedzial zeby wlozyc je do zimnej wody i
      gotowac minute. wstawilem wiec garnek z zimna woda na gaz, do niego jajko i
      czekam minute. jajko bylo baaardzo miekkie, tak bardzo, ze nadawalo sie na
      kogel-mogel, ktory w koncu z niego zrobilem.
    • overforty Re: Tragiczne pomylki w kuchni 11.01.06, 16:56
      Moja ciocia we wczesnych latach sześćdziesiątych poślubiła Greka.
      Mąż kiedyś przyniósł na obiad ośmiornicę.
      Ciocia z obrzydzeniem obcięła wqszystkie macki i dała kotu. Resztę udusiła z
      cebulką.
      Więcej ośmiornicy nie jadali.
      • jacek1f :-)) dobre n/t 11.01.06, 17:02
    • Gość: drevni.kocur Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 20:54
      najfajniejsze są wpadki dzieci, które dopiero uczą się gotować
      ja w wieku 12lat postanowiłam upiec dla mamy na dzien matki ciasto-
      niespodzianke. niestety "piekłam" je przy otwartym piekarniku, bo tak kiedys
      podpatrzylam , jak mama to robiła (potem się dowiedziałam, że to już było
      upieczone ciasto, które mama chciała pozostawić w cieple, by nie ostygło). ale
      to nie koniec. nagle mama wróciła z pracy, a ja myk! ta blachę z ciastem w koc
      i do szafy, by mama się nie zorientowała. w rezultacie z ciasta wyszedł
      zakalec, ale za to koc się pięknie przypiekł :))) no co, chciałam dobrze...

      potem próbowałam jeszcze upiec w piekarniku frytki z samych surowych
      ziemniaków - nie polecam, zwęgliły sie

      były też przylepiające sie do patelni i rozwalające się naleśniki bez jajek,
      mrożonki gotowane w zimnej wodzie oraz serek "doprawoiny" proszkiem do pieczenia

      ostatnio natomiast postanowiłam podgrzać zupę, ale włączyłam nie ten palnik i
      upiekł się stojący obok talerz. fuj, ale był smród...

      niegdyś w ten sam sposób roztopiłam na płycie plastikową wagę kuchenna
      z innych kuchennych sprzętów, które ucierpiały, mogę jeszcze wymienić zmielony
      widelec, którym popychałam mięso w maszynce

      a moja koleżanka będąc dzieckiem gotowała jajka... bez wody :)))

      natomiast nasza znajoma Chinka nie wiedziała, że w Polsce parówki są w folii i
      próbowała je usmażyć...


      mogłabym tak wymieniać a wymieniać :)))
    • Gość: drevni.kocur Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 20:58
      i jeszcze jedna historia

      siedze sobie kiedys w kuchni, lato, otwarte okno. nagle czuje smród. wyglądam -
      a tu czarne kłeby dymu wydobywające się z okna sąsiada. boze, sasiad się
      fajczy! - pedze na dół, dzwonię, mówię zdyszana sasiadowi o dymie. ten łapie
      się za czoło: ku...wa, kiełbaska!
    • Gość: raczek47 Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.zgora.dialog.net.pl 14.01.06, 19:45
      Mój post nie jest związany z gotowaniem , ale z kanapkami.
      Otóż mój małzonek wybierał się na 3-dniowe szkolenie, od nas jakieś 600
      km.Jechali z pracy, więc autokarem. Na tak długą podróż nalezało małzonkowi
      przygotować kanapki,przygotowałam , a jakże z boczkiem i suchą kiełbaską, coby
      smakowały do podróżnej wódeczki, a że wyjazd mieli o 5 rano,zrobiłam je
      wieczorem , zawinęłam w folię aluminiową i reklamówkę i wsadziłam do
      lodówki.Kiedy mąż o 4,30 wychodził spytałam czy spakował kanapki.Spakował.
      Rano wstaję , zalądam do lodówki i widzę, że kanapki leżą.Nie ma za to....
      wielkiego(80 dkg) kawałka żółtego sera, który wczesniej kupiłam w promocji
      (dlatego tak dużo)i po zjedzeniu kawałka zawinęłam w taką samą folię.
      Przy śniadanku wysłałam mu smsa, jak mu smakuje jego podróżne
      śniadanko.Żałuję, ze nie widziałam tego momentu, jak mąż, wygodnie oparty ne
      siedzeniu, rozpakowuje sobie ów specjał z folii.(dodam,ze mąż lubi dobrze
      zjeść, a boczek uwielbia)
      • Gość: Joanna Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.aster.pl 15.01.06, 00:50
        Raczej nie moja pomyłka...ale brata. Mama robiła spagetti i na noc zostawiła
        patelnię od sosu na kuchence. Do niej wlała wodę, żeby się wszsytko namoczyło.
        Przyszedł brat, podgrzał to co było na patelni (myśląc, że to resztka sosu),
        namoczył chleb i następnego dnia ranoo patelnia była wylizana do sucha.
        I jeszce mówił, że "dobry ten sos" :)
      • e_katt Re: Tragiczne pomylki w kuchni 15.01.06, 00:52
        Gość portalu: raczek47 napisał(a):

        > Żałuję, ze nie widziałam tego momentu, jak mąż, wygodnie oparty ne
        > siedzeniu, rozpakowuje sobie ów specjał z folii.(dodam,ze mąż lubi dobrze
        > zjeść, a boczek uwielbia)


        przypuszczam, że śmiał się jak głupi do sera.
        ;)))
    • biangutsa Re: Tragiczne pomylki w kuchni 01.02.06, 05:19
      mój ślubny miał smaka na budyń postawił mleko na maszynce elektrycznej a że bardzo mu się do tego budyniu spieszyło władował do garnka jeszcze elektryczną grzałke
    • Gość: paffkaa Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 80.50.15.* 15.02.06, 15:06
      kiedy bylismy mali razem z rodzenstwem czesto eksperymentowalismy w kuchni (mi pozostalo to do dzisiaj). kiedys, gdy rodzice wyszli na jakies imieniny postanowilismy zrobic jakies ciasto (mielismy wtedy po 8 - 10 lat) wszystko szlo dobrze do momentu gdy w przpisie nie bylo wzmianki o dodaniu syropu owocowego. nie majac takiego pod reka dolalismy starego znanego Guajazylu na kaszel. efekt byl ponoc piorunujacy
    • mam6lat Re: ja zrobiłam 16.02.06, 02:40
      kogel-mogel z sola nie wiedzieć czemu wsypana do cukiernicy....
      szok jaki przeżyłam po zjedzeniu pierwszej łyżeczki...pamietam do dziś ;)
    • longslaw Re: Tragiczne pomylki w kuchni 16.02.06, 11:58
      Ja zaczynałem przygodę w kuchni od posolenia wody na makaron do... zupy owocowej. Nie zraziłem się i dzisiaj gotuję dość dobrze. Wręcz czuję się lepiej w tym miejscu od żony. Jak to mówią przez 25 lat i konia można nayczyć grania.
    • panna-migotka1 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 16.02.06, 16:38
      robiłam z siostrą kruche ciasteczka. Wykroiłyśmy kilkadziesiąt pięknych
      malusieńkich serduszek, ułożyłyśmy je na blaszce, wstawiłyśmy do piekarnika i po
      kilku sekundach zobaczyłyśmy, że na stole wśród składników, które byly nam
      potrzebne, została nieotwarta torebka z proszkiem do pieczenia:) Pokornie
      wyjęłyśmy blaszkę z serduszkami i zgniotłyśmy je w jedną wielką kulę już razem z
      proszkiem:)
      • emzetka5 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 17.02.06, 17:20
        W moim stażu kuchennym zrobiłam coś ,co do tej pory wszyscy wspominają .
        Mianowicie dostałam słowny przepis na krem do przekładania z mleka słodzonego w
        puszce."Trzeba go trzy godziny gotować na gazie".Oczywiście zrobiłam to bez
        wkładania puszki do naczynia z wodą.Po jakimś czasie to poprostu wybuchło i
        cała kuchnię miałam w słodkim czarnym ,bo przypalonym mleku.Co najgorsze byłam
        tam i ja! Wtym czasie ,kiedy to wybućhło wyciągałam zza okna firankę, którą
        przeciąg "wygonił" na podwórko.To mnie uratowało ,gdyż stałam ciągle przy
        kuchence gazowej ,piekąc skorupki do orzechów. Do tej pory ,a minęło może 6 lat
        mam blizny od oparzenia na nogach. Co by było z moją twarzą nie chcę nawet
        myśleć.Moja "przygoda " przeraziła i zarazem rośmieszyła wszystkich, do tej
        pory spotykam się z tym:A opowiedz jak gotowałaś mleko z puszki.
    • chipcia13 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 20.02.06, 11:57
      Moja znajoma mieszkała z teściami i była posiadaczką teflonowej patelni(wielki
      rarytas w latach 80) któregoś dnia jej teśc z przyganą stwierdził "dwie baby w
      domu a garnki brudne - wymyłem wam" i pokazał dokładnie wyskrobaną z teflonu
      slicznie srebrną patelnię!!!!
    • Gość: aka rybna wpadka IP: *.devs.futuro.pl 20.02.06, 14:31
      moja wpadka była rybna - chciałam obtoczyć rybkę w jajku i mące i ją usmażyć. I
      zrobiłam to. Tyle, że jak obtaczałam ją w mące, to jakoś tak się słabo kleiło -
      nawet zaczęłam podejrzewać, że może mąka jest zepsuta (pomijając fakt, CZY w
      ogóle mąka może być zepsuta ;)). No, ale nic. Po długiej walce z obtaczaniem
      wrzuciłam rybkę na rozgrzaną patelnie. Smarzyło się dziwnie - przypalało, ryba
      się rozpadało i nie było tego chrakterystycznego zapachu smażonej ryby. Jako,
      że chyba miałam zaćmienie umysłowe, nadal nic mnie nie zastanawiło. Usmażoną
      rybkę jako pierwszy spróbował mój mąż - skrzywił się biedak niebotycznie i
      zapytał się co ja do tej ryby dodałam. Zdzwiona sama ją spróbowałam i nagle do
      mnie dotarła straszliwa pomyłka - obtoczyłam rybę w... cukrze pudrze!!! Na
      swoje usprawiedliwienie mogę napisać, że i mąkę i cukier puder miałam w
      nieoznaczonych przeżroczystych pojemnikach (teraz są już opisane :))
      • emzetka5 Re: rybna wpadka 21.02.06, 07:35
        Mojej koleżance dałam świeżo złowione ryby , aby je oczyściła i zrobiła z nimi
        to co należy. Ona po przyjściu do domu zamroziła je bez czyszczenia.Po jakimś
        czasie wyjęła i postanowiła ugotować dla dziecka zupkę.Wrzuciła oczywiście
        wszystko do garnuszka i nawet co jakiś czas mieszała!!! Dobrze ,że przyszedł
        jej mąż ,który w sprawach kuchni jest sprawny i wylał to paskudztwo do muszli.
        • lustroo Tragiczne pomyłki 21.02.06, 10:20
          Re: Gotowanie
          lustroo 06.06.05, 11:54 + odpowiedz


          (...)Ja kiedyś zostawiłam zupę na gazie: krupnik (zamiast
          kaszy, ryż) moja nazwa ryżówka i poszłam sobie do kościoła :) Miałam stresa i
          zapomniałam o zupie. jak wróciłam zupa nie wykipiała, ani się nic nie stało,
          tylko ryż zgestniał i łyżka "stojała" w niej na sztorc. Nic to, poinformowałam
          brata, żeby sobie coś innego zrobił a zupę zjadłam sama :)

    • galia29 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 21.02.06, 13:43
      • manai Re: Tragiczne pomylki w kuchni 21.02.06, 15:49
        o mamo, pzeszłam przez cały watek ;))
        i zdecydowanie postanawiam wyraźnie opisać wszelakie pojemniki w kuchni ;))
        cudny wątek i jaki pouczajacy
        • lustroo Re: Tragiczne pomylki w kuchni 22.02.06, 09:38
          Mama wczoraj mi opowiadała :D

          Znajomi mieszkają na wsi. Przyjechała do nich rodzinka. Pan domu podał wódkę,
          na stół i mówi częstujcie się, jedzcie, pijcie, zaraz wracam. Goscie naleli
          sobie "szlachetnego" (he, he) trunku wypili dziwne jakies to było ale nic nie
          gadają, gospodarz wrócił, polał jeszcze raz, wypił...co to woda?? Woła do żony
          Luca, Luca co było w tej flaszce po wódce, bo to nie wódka! O matko, to moja
          woda z Gietrzwałdu :)
          Dla tych co nie wiedzą, Gietrzwałd - Sanktuarim Maryjne, płynie tam źródełko i
          ludzie sobie nabierają tej wody leniczej do smarowania i picia :)
    • Gość: elcynka Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.konstancin.net.pl / *.knc.pl 22.02.06, 11:41
      ja podalam cioci udko obgotowane obsmazone a w srodku przekrwione czerwone
      surowe ale siara....
    • Gość: cafe_lulu Najlepszy wątek :) IP: 83.19.107.* 07.03.06, 11:34
      zacznę od własnej pomyłki: gotowałam dla mamy jajka, biedaczka lezała chora na
      pietrze i stamtąd wydawała dyspozycje - gotuj przez 3 minuty, no to kochana
      córcia włozyła jajka do zimnej wody na gaz i po 3 minutach (pilnowałam zegarka
      ;D) wyjęłam i zaniosłam, oczywiście poałam je wcześniej lodowatą wodą aby
      skorupka łatwo odchodziła i dało sie szybko zjeść
      ... jajka były leciusieńko ścięte :(
      ogólnie długo uciekałam z kuchni gdy tylko mogłam i nauczyłam się gotować
      dopiero gdy wybyłam z domu do bursy
      z wpadek znajomych:
      -przesolony niebotycznie sos grzybowy mojego chłopaka a że ja nie używam soli to
      dla mnie smakowało przeobrzydliwie - on wtedy zjadł, po zmianie nawyków
      kulinarnych chyba już nie dałby rady
      - do mojego ukochanego ryżu z warzywami i wszystkim :) dodałam duuużo imbiru,i
      tu wg chłopaka piekielnie ostre ale zjadł bo bardzo smaczne mimo to nawet mi nie
      zostawił :(
      - to że nie uzywam soli jest dla mnie rewelacyjne ale powoduje że jak wybieram
      się do solących znajomych to przeżywam katusze, za to oni chwalą co ugotuję
      tylko zawsze czegoś im w tym brakuje ;)
      - pierwszy placek to był zakalec gigant wg przepisu z dziecinnej wyliczanki
      której nie pamiętam ;)zraziłam się i od tej pory robię tylko sernik i ciasto
      korzenne
      - koleżanka wyjadała mi chleb i to tak bezczelnie że ja kupiłam zjadłam piętkę i
      wychodziłam a po powrocie znów musiałam iśc po chleb, tak mi było głupio zwracac
      jej uwagę że dopiero po kilku kieliszkach (urodziny drugiej współlokatorki)
      powiedziałam co mi lezy na wątrobie, poprawiła się częściowo, z chlebowych dań:
      standardowy chleb z keczupem gdy nie było na nic kasy i gdy byłam bardzo głodna
      a nie miałam nic na chleb to położyłam na niego surowe jabłko
      - spagatthi na które zaprosił mnie chłopak (robił je razem z kumplem i była to
      ich popisowa potrawa :) to był wielki kawałek kluski z odnogami, dopiero potem
      im uświadomiłam że trzeba dodac trochę oleju i mieszać w czasie gotowania co
      jakiś czas (zamieszali tylko na początku) w ogóle nasze spagetthi było słynne na
      całe piętro jak gotowaliśmy je na 10 osób :)
      - po zmianie piętra i chłopaka przerzuciłam się na ryż z warzywami, który też
      stał sie słynny na pietro :) z łezką w oku wspominam jakich porad kulinarnych
      udzielałam w tej kuchni :D
      w ogóle co nowy chłopak to nowa przygoda kulinarna: choć zdarzały się i talenty
      kulinarne
      - frytki gotowane w zimnym oleju i nieudany sos z torebki ale i tak było cudownie ;)
      - mama kumpla miała nawrót depresji a że chłopaczyna chciał coś zjeść to
      wyjaśniłam mu jak ma zrobić najprostszy sos do makaronu i zrobiłam z nim zakupy
      to podjął się próby - w połowie gotowania przyszła jego mama w lekkim szoku i
      pomogła mu skończyc po czym wrócił do gotowania obiadów :)
      wiecej grzechów ne pamiętam ale jak sobie przypomne to jeszcze dorzucę
    • Gość: karolinka115 Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.06, 14:51
      ja natomiast chciałam w sobotę upiec ciasto, zachcaiło mi się szarlotki
      cytrynowej, no wiec zagniotłam ciasto i zabrałam się do robienia masy cytrynowej.
      Starłam skórkę z 4 cytryn, dodałam żółtka, cukier itd.,mieszam, mieszam, aż
      nadszedl czas na mąkę ziemniaczaną i tu lekka konsternacja nastąpiła bo
      uświadomiłam sobie, że nie mam już tego specyfiku w kuchni, ale za to miałam
      kisiel o smaku...........wiśniowym sztuk 2 wiec po krótkiej cvhwili namysły
      wsypałam:D
      Kolor cudny, smak lekko chemiczny ale nie bardzo, ogólnie bardzo dobre.
      Mój mąż pochłonął 3/4, resztę zjadłam ja:D
    • Gość: Zołza jajorozbryzg,gumowe kotleciki +chrzęszczące ciasto IP: *.chello.pl 16.03.06, 22:53
      1.Nastawiłyśmy z mamą dwa jajka do ugotowania na twardo i beztrosko poszłyśmy
      oglądać film do pokoju. Po jakijś pół godzinie straszny trzask i łomot. Lecimy
      do kuchni, a tu jajka na suficie i ścianach, a garnuszek na podłodze. Trochę
      trwało zdrapywanie ;-)
      2.Będąc początkującą studentką postanowiłam, dla odmiany, zrobić sobie coś
      narmalnego do jedzenia i zamierzyłam się na kotlety mielone. Niestety nie
      wiedziałam, jakie mięso należy użyć oraz że trzeba dodać jajka. Wyszły ohydnie
      gumiate i dziwnie ciemne. Dziwne? Mięso było wołowe.
      3.Jako nastolatka lubiłam ciasto murzynek i postanowiłam sama zacząć je robić.
      No i wszystko było OK, ale nie wiedzieć czemu uważałam, że dobrze jest, kiedy
      cukier nie zdąży się rozpuścić w masie i takie piec. Chrzęściło w zębach, aż
      miło ;-) Najlepsze, że nikt nie narzekał i wszyscy, biedactwa, chrzęścili :-)))

      Mój mężczyzna powiedział, że w naszym wspólnym domu to on będzie gotował
      (zresztą teraz też gotuje) i wierzcie mi, że to wyjdzie wszystkim na dobre.
    • burencja Re: Tragiczne pomylki w kuchni 17.03.06, 15:15
      Kiedys mój kocur wypił olej pozostawiony we frytkownicy.
      Po jakimś czasie na dywanie w przedpokoju pojawiły sie dwie tłuste plamy -
      jedną stroną puszczał pawia, a z drugiej miał biegunkę. Naraz !!!
      • Gość: Agna Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 86.67.66.* 15.07.06, 02:16
        Pomieszkiwałam przez tydzień u znajomych i zdarzało mi się gotować. Jednym z
        moich ulubionych dań (w przyrządzaniu i jedzeniu) jest kurak z pieczarkami w
        piwie. Przeważnie dodana do potrawy cebulka rozgotuje się tak, że sosu nie
        trzeba zagęszczać, ale nie zawsze - i tak było tym razem, więc sięgnęłam po coś
        co wyglądało jak mączka ziemniaczana. Wzięłam łyżeczkę, rozrobiłam jak trzeba i
        wlałam. I w momencie wlewania wiedziałam, że coś jest nie tak, a sprawdzenie
        organoleptyczne pokazało, że domniemana mączka była tak naprawdę cukrem pudrem
        ;/ Na szczęście sos piwny i tak przeważnie wymaga lekkiego docukrzenia, więc tym
        razem wyszedł tylko odrobinę słodszy, ale równie pyszny (z ponownym zakwaszaniem
        kombinować nie chciałam). Ale gdybym tej "mączki" dała więcej...
    • czarnyalibaba smacznego 21.03.06, 17:50
      najleprze bylo to ..... posmarować kromke chleba,masłem , szmalcem ...potem
      posolic i pocukrowac , a dotej kromeczki cherbatka ,ze smietanka owszem bez
      cukru , tylko troszeczke minini soli .......sprubójcie ...smacznego super
      jest
      • borsuk_dawid Re: smacznego 22.03.06, 01:04
        nie kuchenne, ale dwie wpadki zakupowe mojego niepolskiego niemeza:

        1. przyslal mi sms-a z zapytaniem czy czegos nie kupic po drodze do domu z
        pracy. odpisalam 'buy milk, bread and sugar honey'- chcialam sie przymilic.
        kupil, "tak jak kazalam" mleko, chleb, cukier i ... miod. twierdzil, ze nigdy
        nie mowilam do niego "honey".

        2. zaoferowal sie, ze zrobi pokazne zakupy (normalnie nienawidzi zakupow,
        moglby zyc kanapkami z serem), gdyz ja bylam w pracy, a on mial akurat dzien
        wolny. warunek byl jeden - dokladna lista. postaralam sie wyjatkowo, wszystko
        wyszczegolnilam. na liscie byly miedzy innymi serki kremowe. napisalam jaki
        rodzaj, a pod spodem, zeby jeszcze bardziej ulatwic o jakie mi chodzi,
        dopisalam "200g navy blue containers x5" (bo byly tez takie w jasno niebieskich
        opakowaniach). pomimo tego zadzwonil do mnie, bedac juz w sklepie, pytajac sie
        o te serki wiec potwierdziam, ze tak, ze ciemnoniebieskie chce. tak mnie dobrze
        sluchal, ze kupil mi jeden serek i ... 5 ciemnoniebieskich, plastikowch
        pojemnikow do przechowywania zywnosci. :) jak sobie mysle, ile on sie musial
        nachodzic, zeby dostac takie o pojemnosci 200g :)
    • Gość: Zaspana Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.06, 02:41
      Spałam na kanapie w kuchni bo akurat wprowadziłam się do wynajmowanego
      mieszkania, w którym urządzałam dopiero sypialnię. Obudziłam się w środku nocy
      z uczuciem strasznego pragnienia i w poświacie światła z latarni przy moim
      oknie (pierwsze piętro)podeszłam do blatu i półprzytomna, po omacku namacałam
      plastikową, litrową butelkę. Język stawał mi kołkiem, a podniebienie miałam
      wyschnięte jak pieprz, więc zaczęłam pić strasznie łapczywie. Dopiero gdzieś
      tak po kilkunastu solidnych łykach dosłownie wlewanych wprost do
      gardła,zaświtała mi w głowie myśł, że coś dziwnie gęsta jest ta mineralna...I
      nagle poczułam smak. Olej!!! Zapomniałam go wieczorem schować, a mineralna
      rzeczywiście stała na blacie też, tylko, że trochę dalej.Plułam i płukałam usta
      do samego rana. Od tamtej pory w mojej kuchni nie ma oleju. Używam wyłącznie
      oliwy w puszce. No i nie sypiam juz w kuchni.
    • Gość: Gość Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.magma-net.pl 22.03.06, 11:28
      czy wiecie co się dzieje z jajkiem na twardo jak się je przytrzyma około 2h na
      gazie bez wody? Ku zdziwieniu wszystkich domowników wybucha niczym torpeda -
      Zasięg rażenia – na pewno do 3m w górę tylko tak wysoko miałam sufit :-)
      • etabeta Re: Tragiczne pomylki w kuchni 25.03.06, 16:56
        rewelacyjny watek:) usmialam sie jak norka:)up, up
      • iwonekn Re: Tragiczne pomylki w kuchni 07.04.06, 15:27
        a wiecie jak ugotowac jajko na twardo jak nie można rzekomo (lenistwo) znalezc
        garnka?? wykorzystac czajnik:)) na szczescie nie elektryczny
        Czasy Liceum... tata kolezanki zaserwowal nam na obiad, bo przeciez wrocily
        biedactwa do domu glodne, parówki i bułki drożdzówki z tekstem"Jak byłem
        kucharzem na Batorym" :)
        • Gość: Velika Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.09.06, 11:52
          W elektrycznym też się da. Kolega i mój chłopak tak zrobili podczas pobytu w
          górach:D Trzebaz tylko wlać niezbyt dużo wody- bo pryska i trzymać przełącznik
          żeby czajnik się nie wyłączył. Wychodzą idealne jajka na twardo:D
      • Gość: smakosz Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.dzi.vectranet.pl / *.unregistered.net.telenergo.pl 12.07.06, 18:18
        Jak sie gotuje jajko na miekko,bo gotowalem 10,15,20 min. i caly czas sa twarde
    • Gość: u podciągam IP: 83.19.107.* 04.04.06, 10:26
      mój pierwszy samodzielnie zrobiony sos beszamelowy trzeba było przecierać przez
      sitko bo wychodziły grudki, na szczęście garnek był pod spodem i mogłam potem
      zrobić pyszną lasagnę :) w czwartek powtórka
      ogólni większość kaszy nie darzę sympatią ale uwielbiam kuskus, znajomych
      namawiam na spróbowanie, tych bliższych nawet obdarowuje nim: qmpela zachwycona
      a jej chłopak stwierdził że nie zje toego bo to kaszka z kóz :P
    • iwonekn Tragiczne pomylki w kuchni 07.04.06, 14:54
      moja starsza siostra gotowala obiad... chciala pomóc mamie, rybę i ziemniaki
      posolila kwaskiem cytrynowym...
      z innej beczki moj chrzestny w czasie pobytu ciotki w szpitalu gotował dla syna
      obiad :)) ziemniaki, kotlety mielone i ogorki kwaszone :)) podczas wizytu u
      ciotki w szpitalu mój kuzyn rzucił się na przepyszne szpitalne jedzenie, na
      pytanie czy tata nie gotował obiadu, odpowiuedzał ze owszem było coś twardego i
      czarnego ale on tego nie jadł :) Ten sma wujek... kluski kładzione przeleciały
      przez sitko... na sitku... tylko trochę krochmalu zostało :)) jest w rodzinie
      znany z upodoban... jak ma za ciepłą i za mocną herbatę dolewa zimnej kranówki,
      bo jak twierdzi woli blondynki:)
    • kumlok Re: Tragiczne pomylki w kuchni 07.04.06, 15:46
      To jest wręcz nieprawdopodobne ale to fakt

      Moja siostra piekła kiedyś ciasto,ale zapomniała dodać mąki. Wyszedł jej płatek
      pieczonego tłuszczu z cukrem i bitymi białkami. Do dnia dzisiejszego cała
      rodzina z tego żartuje...
    • kromalina Re: Tragiczne pomylki w kuchni 07.04.06, 22:43
      na pierwszym roku studiów w akademiku gotowałyśmy paczkę makaronu (0,5 kg) w
      jednolitrowym garnku. Wzystkie trzy bardzo się dziwiłysmy, że nam się przykleił
      do dna i przypalił.
      • Gość: klavi Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.06, 22:55
        z zamierzchłych studenckich czasów:
        1.pomyliłam wtyczki i sądząc, że właczyłam kuchenkę z nastawionymi ziemniakami,
        podłączyłam do prądu leżaca na drewnianym blacie grzałkę...smród jakoś nam nie
        przeszkadzał, ale w pewnej chwili koleżanki zobaczyły jakiś dziwny poblask
        wydobywający sie zza szafki.to palił sie blat pod rozgrzaną do bialości
        grzałką.przytomnie najpierw wyłączyłam wtyczkę a potem... PODMUCHAŁAM JĄ.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka