nieskorzanka 21.05.08, 17:05 Pamiętam, ze był wątek o przyrządzaniu ślimaków, ale siedzę już pól godziny przed komputerem i nic nie mogę znależć. Szczególnie brakuje mi przepisu na ,,sprawianie''ich. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jo.hanna wiem jedynie, ze glodzi sie je 21.05.08, 17:11 a potem moczy w osolonej wodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
jo.hanna teraz wiem wiecej 21.05.08, 17:19 ulozyc w drewnianym pudelku tak, zeby pudelko nie dotykalo ziemi (podobno slimaki moga zrec ziemie). Przez 3 dni zlewac je porzadnie szlaufem. W tym samym czasie mozna je podkarmiac swiezym koperkiem. Potem przez 3 dni trzymac je w pudelku, zeby wyschly. Potem mozna je jeszcze raz umyc i do gara. Detale tu: escargot.free.fr/eng/cooking.htm Odpowiedz Link Zgłoś
wypasiona_foczka właśnie mi przypomniałaś :D 23.05.08, 19:58 hehehe, przypomniałam sobie własne próby "sprawiania" winniczków. Nazbierałam świeżutkich, tłuściuchnych winniczków na łące pod domem, zamarzyły mi się z masłem i czosnkiem.... Słyszałam co prawda gdzieś coś trzy po trzy o tym "głodzeniu" w pudełku ale kto by tam sprawdzał szczegóły! Nie zastanawiałam się zbyt głęboko włożyłam całe to towarzystwo (ze 40 sztuk) do tekturowego (!!!) pudełka, zamknęłam szczelnie i postanowiłam je przegłodzic pare dni. W okolicach dnia trzeciego z pudełka zaczęły wydobywac sie odgłosy coraz głośniejszego chrobotania i dziwnych pisków (?). Machnęłam na to ręką. O winniczkach na smierc zapomniałam i przyszły mi do głowy w momencie gdy poszukujac w kuchennej szafce makaronu natknęłam się na ich muszelki. Okazało się, że winniczki przegryzły (w zasadzie zjadły) pudełko i "rozbiegły się" po całym mieszkaniu :D Potem przez kilka dobrych miesięcy znajdowałam je w najróżniejszych miejscach w domu: szafkach, kredensach, pod stołem, na scianach itp. Nie łaziły tylko przyczepiały się do różnych powierzchni i zasychały tak jak porządny winniczek zwykł robic na zimę :) Wiem, że opowieśc nie na temat ale nie mogłam się powstrzymac. :) --- "Trzeba żyć tu by wiedzieć, co dosłownie jest co noc Gdy samochody płoną, latarnie gasną, Los przypadkowych pieszych łapie za gardło. Ten świat jest pułapką, tu nawet z nieba wrócę Ten świat to Bałuty, stąd nie da się uciec..." Odpowiedz Link Zgłoś
linn_linn Re: ślimaki winniczki 21.05.08, 17:21 Wstawiasz slimaki winniczki w ramke i szukasz: 2008, 2007 itd. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=62440589&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
felinecaline Re: ślimaki winniczki 21.05.08, 20:12 No to ja Wam powiem: jak je bardzo lubie tak w tym wypadku wole "gotowce" - mrozone - wtedy cala operacja ogranicza sie do odpowiedniego podgrzania i znika caly jej okrutno - nieapetyczny aspekt, ewentualnie zapuszkowane, kiedy my z kolei nie chcemy sie pozbawiac aspektu "rekodziela artystycznego" i nadziewania muszli nieszczesnym mieczakiem. Trudnosc tej operacji ponadto moze miec charakter expiacyjny (a to zwlaszcza dla zwolennikow Waszych metod. A tak ciut powazniej: moj tes mial zwyczaj karmic je na 3 tygodnie przed koncowym "da fé" otrebami, moze do tego byc koperek,wtedy beda dowitaminizowane i ...niczym wiecej.No, nieeee, jednak ogranicze sie do mrozonych..inaczej calkiem mi przejdzie apetyt. Odpowiedz Link Zgłoś
nieskorzanka Re: ślimaki winniczki 26.05.08, 05:58 Z natury nie jestem ,,obrzydliwa"- wszelkie zajęcia z oprawianiem tuszy świńskiej, wyroby typu kaszanka, salceson z łba świńskiego, czyszczenie flaków na kiełbasy itp. nie są mi obce. Ale to nic w porównaniu z wyciąganiem ugotowanych ślimaków ze skorupek, po trzecim ślimaku musiałam salwować się ucieczką i nabrać kilka mocnych oddechów.... Ugotowane ślimaki wyladowały na kompoście... Zaznaczam, ze robiłam wszystko zgodnie z instrukcją (którą w końcu znalazłam), a ślimaki czekały na obróbkę przegłodzone ok 7 dni. Odpowiedz Link Zgłoś
linn_linn Re: ślimaki winniczki 26.05.08, 09:10 Mieszkam we wlsokim regionie, gdzie zbieranie slimakow / slimaczkow raczej: takie to malenstwa / jest powszechne jak w Polsce zbieranie grzybow. Zaraz po przyjezdzie jedna z sasiadek opisala mi caly proces przygotowywania, gotowania itp. Sprobowalam, ale specjalnie mnie nie zachwycily. Sam opis sniechecil mnie jednak skutecznie do podejmowania jakichkolwiek prob w tym kierunku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lilka Re: ślimaki winniczki IP: *.aster.pl 29.05.08, 23:05 mnie w Belgii tłumaczono, że slimaki przez 3 dni muszą być karmione mąką, żeby wnętrznosci wyczyściły się z zieleniny. Odpowiedz Link Zgłoś
bobralus Re: ślimaki winniczki 30.05.08, 09:43 heh ostatnio poznalam w wilnie wlocha, ktory to zbieral pod akademikiem w ktorym mieszkal i raczyl sie nimi zaraz po zebraniu (może nie chciał ich głodzić). ja tego nie tknelam, zjadlam za to jego parmigiane (zapiekany bakłażan) i był przesmażony i kwaśny, więc przy okazji obaliłam swój mit, że każdy włoch zna się na jedzeniu. wiem, że nie na temat, ale jakoś tak mi się skojarzyło przez te ślimaki biedne. Odpowiedz Link Zgłoś
linn_linn Re: ślimaki winniczki 30.05.08, 09:53 Zaraz po zbieraniu? Trudno uwierzyc. Odpowiedz Link Zgłoś
bobralus Re: ślimaki winniczki 30.05.08, 10:02 też mi w to trudno uwierzyc, ale kiedy jedlismy kolacje (kolo 20), to mówił, że dziś rano nazbierał. nawet nie wiem, czy to były winniczki, on przyrządził je w jakimś sosie, mniej wiecej jasnego pieczeniowego. brr. Odpowiedz Link Zgłoś
linn_linn Re: ślimaki winniczki 30.05.08, 10:07 Moze maja jakas inna metode. A co do baklazanow, to, ze nam cos nie smakuje, nie znaczy ze nie umieja gotowac. O naszej kuchni nie wyrazaja sie zbyt pochlebnie, wiec nie umiemy gotowac? Ja np. nigdy nie kupuje warzyw w zalewie octowej: np. papryki, baklazanow itp. Po prostu nie odpowada mi wloski sposb robienia tzw. sott'aceti. Odpowiedz Link Zgłoś
bobralus Re: ślimaki winniczki 30.05.08, 10:26 mi chodzi o to, że bakłażan był spalony - wcześniej panierowany w mące i smażony, potem zapiekany z serami i sosem pomidorowym. bakłażan był gorzki i czarny (oczywiście chodzi o miąższ nie o skórkę), skórka nie do pogryzienia, wyciekało z niego mnóstwo tłuszczu, który na pewno nie był oliwą. sos był kwaśny (jakby w środku był rabarbar), z intensywnym posmakiem spalonej mąki. taki bakłażan to absolutnie moja ukochana potrawa (na równi z innymi bakłażanowymi daniami), zawsze kiedy mam okazję je zamawiam lub robię w domu. nie mówię, że jestem znawczynią, bo we Włoszech go nie jadłam, ale to było po prostu spalone, a sos pomidorowy raczej kwaśny być nie powinien (tyle wiem;). nie mówię, że jak coś mi nie smakuje (zresztą mogłabym policzyć te rzeczy na palcach jednej ręki), to nikomu nie może smakować, być może ślimaki były smaczne, ja po prostu mam do nich awersje, zwłaszcza takich zbieranych przy ulicy w mieście. a bakłażana ten chłopka robił drugi raz w życiu (wiadomo - wcześniej mu mama gotowała:), więc miał prawo się nie udać. tak jak początkującemu polskiemu kucharzowi ma prawo się nie udać bigos, pyzy czy gołąbki. Odpowiedz Link Zgłoś
linn_linn Re: ślimaki winniczki 30.05.08, 10:39 Kwasny z uwagi na duza ilosc octu. Oczywiscie nie wszyscy Wlosi umieja gotowac. Nawet nie wszystkie Wloszki. :)) Odpowiedz Link Zgłoś