Gość: studentka Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.09.08, 09:55 Szkoda,ze dopiero teraz zajrzalam na to forum...wplacilam juz cala kwote na krym 15.09-01.10...ale po tym co tu przeczytalam,az sie boje jechac. Niemniej jednak,skoro już sie wybieram to mam pare pytan do doswiadczonych z bojach z WW. Po pierwsze, ile realnie trzeba zabrac pieniedzy?dodam,ze zalapie sie na studenckie znizki. Czy warto zabrac walizke(brak szafek) czy raczej plecak? No sprawa jedzenia - gdzie jesc,co jesc,a co omijac szerokim lukiem. Z gory dziekuje za pomoc:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zemsta Sułtana Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.adsl.inetia.pl 10.09.08, 14:33 Właśnie wróciłem z Krymu i muszę powiedzieć, że te negatywne komentarze to w większości "strachy na Lachy", jak mawiają Ukraińcy:). Odbyłem całą podróż z żoną 30+ i dzieckiem lat 5 i nie było problemów. Jeżeli jedziesz na wyprawę, trudno spodziewać się, że to będą "wczasy". To będzie wyprawa. Jeżeli spodziewasz się wakacji w stylu pobytu w hotelu z basenem i „wsjo inkluziwna”, to wybierz inne biuro. Co do wycieczek – faktycznie ich program jest przeładowany i nawet niezniszczalna przewodniczka - pani Ludmiła („wchodzimy na szit”), posiadaczka imponującej kolekcji parasolek i poczucia humoru, miała momenty załamania. Ale ogólnie było wspaniale – jeśli nie chcesz gdzieś iść, zostajesz i masz czas wolny. Ponieważ WW zapewnia właściwie tylko przejazdy, a za wstępy trzeba płacić samemu, można dowolnie ustalać, gdzie chcesz wchodzić a gdzie nie. Można też zamiast np. górskiej wspinaczki, wybrać dodatkowy dzień na plaży. My na przykład zrezygnowaliśmy ze wspinaczki po klifach i górach, bo dziecko nie dało by rady. Zamiast tego zrobiliśmy sobie dodatkowe zwiedzania Eupatorii i plażowanie. Wystarczy odrobina rozsądku, dobrej woli oraz niewielka dawka samodzielności, by było wspaniale. Przydaje się też stosowanie prostych zasad kultury i higieny (jak „jadłeś – to pozmywaj”, „zabrudziłeś – wyczyść”, itp.). Co do bagażu - osobiście uważam, że lepiej jest zabrać plecak - jest poręczniejszy, bardziej pakowny i nie ma z nim problemów na nierównych drogach, schodach itp. Walizka z kółkami sprawdza się na równej drodze, ale w innych warunkach trzeba się było z nimi męczyć (sporo osób ułamało nóżki z walizek i straciło kółka. Warunki podróżowania i pobytu wynikają z „miejscowego kolorytu”. Na początek pociągi - jechaliśmy plackartami i muszę powiedzieć, że jest to niezapomniane przeżycie. Niezapomniane - w sensie pozytywnym. "Przedziały" są duże, pod każdym dolnym łóżkiem znajduje się skrzynia, do której można powkładać bagaże, dokumenty itp. Wtedy wystarczy się na nich położyć i "jest bezpiecznie":)No chyba, że wylądujesz pod oknem - stanowczo odradzam:( Do pociągu dobrze zabrać "klapki" czy inne "bosonożki" - wszyscy miejscowi zaraz po ruszeniu przebierają się w piżamy, ściągają koszulki, dziewczyny chodzą w strojach kąpielowych. Panuje większa niż u nas swoboda i brak oporów przed innymi ludźmi, dlatego wszyscy podróżują jakoś "bliżej siebie". Ze wszystkimi konsekwencjami. Inaczej niż u nas, można kupić w pociągu herbatę, kawę i piwo, zaś na peronach miejscowe jedzenie, owoce, suszone ryby itp. Suszone ryby są doskonałe pod schłodzone piwo. Ważnym jest, by pamiętać o "sanitarnej zonie" - strefie przed większymi miastami, gdzie zamykane są toalety - wtedy przez 30 minut "nie ma zmiłuj" i zostaje korzystanie z dziur w podłodze na złączeniu wagonów:) Dlatego dobrze sobie zaplanować kolejkę do kąpieli. Po dwóch dobach jazdy, przerwanych dniem zwiedzania, mogą się pojawić problemy z higieną, ale przy odrobinie dobrej woli można się praktycznie wykąpać w toalecie w wagonie albo pod prysznicem w mieście (chociaż są rzadkie i drogie – w Odessie chcieli 50 hr od głowy). W każdym razie dawały sobie radę nawet dzieci, a dziewczyny potrafiły i tak ładnie wyglądać Co do pobytu - byliśmy w Zaoziernoje i spaliśmy w czymś w rodzaju pensjonatu - osłonięty porośniętym pnączami rusztowaniem i "gazonami" placyk, na nim stoliki i krzesła, z jednej strony kuchnia (lodówki, kuchenki gazowe, zlewy, stoliki itp.)i ubikacje (oraz z boczku prysznic z ciepłą wodą), z drugiej strony prysznice (z zimną wodą)z boku pokoje mieszkalne 2-4 osobowe, na parterze z wyjściem na placyk, na piętrze z wyjściem na taras. Ostatni bok to piętrowy dom w którym są pokoje a na parterze dwa prysznice z ciepłą wodą (duże kabiny) oraz pralka (automat, ale pierze strasznie długo). W pokojach tylko jedna mała szafka, dlatego najlepiej trzymać ubrania na wieszaku na ścianie lub po prostu na podłodze. Obsługa wspaniała, miła, rozmowna, doskonała okazja do podszlifowania rosyjskiego. Co do ubikacji – wszystkie są „europejskie”, w przeciwieństwie do toalet w większości miejsc publicznych – tam są klasyczne francuskie „kucanki”. Acha, z powodu braku wody, zużyty papier nie spłukuje się, tylko wrzuca się do specjalnych koszy obok sedesu. Nie jest to luksus ale moim zdaniem pokoiki były całkiem przyzwoite, zwłaszcza że potrzebowaliśmy ich tylko do spania :). Taka uwaga – ktoś napisał, że na plażę miało być 15 minut i zażartował, że chyba biegiem. Otóż na naprawdę dobrą plażę (leżaczki po 10 hr/dzień, knajpki, pamiątki, księgarnia…) idzie się 15 minut. Tylko że nie można iść trasą marszrutki, która robi wielkie koło, a pierwszą drogą za osiedlem naprzeciw sklepu-przystanku, prostopadłą do ulicy Gajdara. Po kilku minutach wychodzimy koło sklepu przy głównym rondzie i mamy kilkaset metrów pasażem do plaży. Blisko jest też do kilku dzikich plaż. Jeśli chodzi o pieniądze, za 300 – 400 dolarów od osoby można spokojnie przeżyć na dobrym poziomie (dolar „chodził” w początku września po 4,60 hr, w niektórych miastach nawet po 4,70 – 4,80. We Lwowi złotówka kosztuje 2 hr, co jest chyba lepszym kursem niż w Polsce – ja kupiłem przed wyjazdem 1 hr za 55 groszy). W miarę korzystne jest także wyciąganie pieniędzy z bankomatu – za 1000 hr bank policzył mi 514,34 zł oraz 15,43 zł prowizji (3%) – to daje za 1 hr około 53 groszy. Ale to zależy od banku w jakim masz konto. Przy takim kursie nie opłaca się kupowanie hrywien w Polsce. Bankomat jest przy sklepie – przystanku na ul. Gajdara. Jeżeli lubisz gotować, to jedzenie w sklepach jest tanie, może poza mięsem, są w kuchni naczynia, sztućce itp. Wiele osób zajadało się zupami, krewetkami, naleśnikami itp. produkcjami. To znacznie obniża koszty, chociaż wymaga czasu. Dietę skutecznie uzupełniają kosmicznie tanie owoce i warzywa (zwłaszcza arbuzy – po odpowiednim zaprawieniu wódką i odczekaniu doby powstaje rewelacyjny drink – podawać na zimno, chochlami) W knajpach jedzenie jest w różnych cenach i różnej jakości – najdrożej w McDonaldzie, drożej niż u nas. Jednak tylko prawdziwi twardziele jadają w MD. Normalni ludzie jadają miejscowe potrawy. W Zaoziernoje jest dobra knajpa z ormiańskim jedzeniem, zaraz koło dyskoteki „Faraon” (całonocne imprezy z pianą, dymem i sztucznymi ogniami). Ceny umiarkowane, długo się czeka (nawet frytki robią na miejscu), ale smak doskonały. W Eupatorii polecam wschodnią knajpę koło bazaru – w jego prawym, „tylnym” rogu. Wspaniały klimat. Podobnie na bulwarze Frunzego, prowadzącym od dworca do plaży – na jego końcowym odcinku podają dobre wina na „stakany” oraz miejscowe potrawy, nie obciążone „zemstą sułtana”. Same restauracje są przy plaży wyjątkowo drogie, odradzam. Koło kamiennego miasta przy Bakczysaraju jest świetna knajpa „Karawanseraj” – siedzimy w altankach w śliwkowym gaju, niskie siedzenia, poduszki, fontanny, doskonałe jedzenie (pilaw polecam jeść rękami, jak tubylcy). Zaraz obok jest bazar na którym za przystępną cenę można dostać tatarskie i muzułmańskie pamiątki. Przy przystani promowej w Sewastopolu jest na rogu pizzeria, pizza w wielu rodzajach, pyszna, sprzedawana na „kawałki”, w przyzwoitej cenie. Na koniec uwaga. Nie zdarzyła się żadna z historii opisywanych przez „maruderów” – nie zmieniano nam trasy, ani środków transportu, nie mieliśmy 2 wycieczek pod rząd, wyjeżdżaliśmy i wracaliśmy w miarę w terminie. Wszelkie nieprzyjemności wynikały z „przyczyn niezależnych” – 2 osoby padły ofiarą kieszonkowców. O jakości wyjazdu, poza organizacją i warunkami bytowymi, decydują osoby z kt Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zemsta Sułtana Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.adsl.inetia.pl 11.09.08, 01:19 No i mnie obcięło... miało być - "...o jakości wyjazdu, poza organizacją i warunkami bytowymi, decydują osoby z którymi podróżujesz. Nam trafiła się wspaniała ekipa, która przez cały pobyt uniknęła zatargów i „kwasów” oraz umiała dostosować się do warunków. Efektem tego były jedne z najlepszych wakacji, jakie mieliśmy". W międzyczasie przeczytałem sobie inne komentarze na forum i włosy stanęły mi dęba - chyba jechaliśmy z innymi WW. Całkiem możliwe, że miałem "wielkie szczęście", jak mawiał Chińczyk ze znanego skeczu. Gdybym przeczytał to wcześniej, to pewnie bym nie jechał. A już moja żona na pewno by miała opory, ze względu na dziecko. Tak więc to jeden z nielicznych wypadków, gdy niewiedza pomaga a nie szkodzi. Dla mnie wyprawa ("wyprawa" nie "wczasy") miały być przygodą w pełnym znaczeniu tego słowa. Gdybym chciał "wczasów", to bym pojechał do hotelu w Jałcie, chociaż takie wczasy są droższe niż na "Zachodzie", przyzwyczajonym do życia z turystów. Ale nie chciałem. Nie chciała tego moja żona i moja córka – po prostu umarlibyśmy z nudów. Dlatego dostałem co chciałem i jestem z teg zadowolony. Nie jestem w stanie nic powiedzieć o zachowaniu i profesjonalizmie wszystkich organizatorów, bo z nimi nie jechałem. Faktycznie występowały problemy z kontaktem i uzyskaniem umowy, ale zapewniono nas, że zostaliśmy uwzględnieni w wyprawie i zarezerwowano dla nas bilety, mimo, że nie wpłaciliśmy zaliczki. Takie zapewnienie uznaliśmy za wystarczające. "Naczalnik" był tylko jeden, Paweł, ale nie D. tylko Z. i dawał radę (sorki Paweł, to nie był cytat z ciebie, tylko zbieżność określeń). Nie zaspał ani razu, nie upijał się do nieprzytomności, nie dzielił nikogo na grupy, udzielał odpowiedzi na pytania. Wywiesił dokładny plan wycieczek z godzinami wyjazdu i wymaganymi rzeczami. I tego planu się trzymał. Wszyscy zainteresowani dostali telefon kontaktowy. Zawsze można było się „urwać” i iść własnymi drogami, byle stawić się na miejscu odjazdu autokaru, pociągu czy promu. Zgodnie z umową WW zapewniła dowiezienie do obiektów turystycznych i przewodnika po nich – bilety wstępu, co podkreślano na stronie i w umowie – kupowaliśmy we własny zakresie i kto chciał, to wchodził, kto chciał – to czekał. Ze Lwowa do Kijowa jechaliśmy w 5 osób innym pociągiem, gdyż na „nasz” nie starczyło miejsc – takie są po prostu warunki kolei ukraińskich, nikt nie podstawi nam wagonu i nie anuluje komuś rezerwacji. Dzięki temu mogliśmy poznać warunki podróżowania z „miejscowymi” i lokalny koloryt. Inne trasy odbywaliśmy w 2-3 sąsiednich wagonach. Nikt nie miał o to pretensji. Marszrutki nie były bardziej zatłoczone niż autobusy w większych miastach, poza tym w różnych godzinach jechały prawie puste. Być może odstręcza to ludzi, przyzwyczajonych do własnych samochodów, ja jednak uważam, że lepiej źle jechać, jak dobrze iść. Za to ludzie byli życzliwi, ustępowali miejsca, stawiali sobie nasze torby na kolanach, praktycznie „na siłę” sadzali na kolanach naszą córkę. Można było przez cały zatłoczony autobus podać gruby banknot, celem przekazania kierowcy opłaty za przejazd, i uzyskać resztę – w Polsce rzecz raczej nie do zrobienia. Nikt się nie kłóci i nie przepychał. Mieliśmy dach nad głową, przyzwoite łóżka z pościelą, koce, zamykane na zamek drzwi, zamykane prysznice z ciepłą wodą (zresztą „zimna” nie była faktycznie zimna – po prostu nie była ciepła), zamykane ubikacje z sedesami. Były altanki, fontanna i popiersie Lenina na gazonie. Cały teren otoczony murem, z solidną bramą. Niczego do szczęścia nie brakowało, a jeżeli brakowało – można było to kupić w pobliskich sklepach, czynnych do 23.00. Nikt nas nie poganiał i nie wykonywaliśmy niczego „na rozkaz”. Jedyne sztywne terminy wynikały – jak już pisałem - z czasu odjazdu promów czy pociągów. Faktycznie, zdarzyła się „przebieżka” po Eupatorii w ramach fakultatywnej wycieczki, ale po dotarciu do dzielnicy karaimskiej tempo było już normalne. Grupa zawsze czekała na „ogon” (czyli zazwyczaj na nas) i odpoczywała jeszcze przez chwilę, zanim ruszyła. Nie zaprzeczam, że gdyby doszło do sytuacji, o jakich pisali niektórzy, byłbym zdenerwowany albo niezadowolony. Ale do takich sytuacji nie doszło. Mam więc apel do osób, które zastanawiają się nad wyjazdem z WW: - jeżeli przeszkadzają wam w wypoczynku noclegi w hostelach czy pensjonatach, pokoje bez umeblowania, po których biegają krocionogi i modliszki, łazienki poza pokojami – nie jedźcie (chociaż zarówno dla nas jak i dla innych par oraz rodzin znalazły się bez problemu osobne pokoje, w prysznicach była ciepła woda, a w hotelu we Lwowi była nawet „wanna z jakuzą”). - jeżeli przeszkadzają wam w wypoczynku studenci, którzy za dobrą zabawę uważają całonocne wyprawy do dyskotek i ranne powroty, picie alkoholu i „dyskusje po świt” – nie jedźcie (chociaż ani razu poziom hałasu nie przeszkodził naszej córce w spaniu, pomimo iż mieliśmy pokój na parterze zaraz obok stolików). - jeżeli przeszkadza wam w wypoczynku konieczność całodniowego chodzenia po mieście lub górach, podróżowanie miejscowymi środkami transportu – nie jedźcie (chociaż, poza wyprawą na klify i wejściem na szczyty, nawet nasza pięcioletnia córka nie miała problemów z chodzeniem). - jeżeli krępujecie się towarzystwa kilkudziesięciu półnagich osób płci obojga, pozbawionych przez kilka dni możliwości kąpieli, nie jesteście w stanie wykąpać się w umywalce albo załatwić w nie posiadającej drzwi publicznej „kucanej” toalecie oraz brzydzi was taka sytuacja– nie jedźcie. - jeżeli na posiłek w trasie potrzebujecie więcej niż godzinę – nie jedźcie (chociaż poza Jałtą, gdzie, pomimo godziny przerwy na obiad, po prostu nie można było znaleźć restauracji w której podawano coś, co zjadło by nasze dziecko, nie chodziliśmy głodni). - jeżeli odstręcza was jedzenie w miejscu, gdzie wszystko robi się rękami, piece stoją na dworze, po kuchni i między stolikami chodzą bandy psów i kotów, sos nabiera się zardzewiałą łyżką z miski, która nie dalibyście psu, a kucharz wygląda, jakby od tygodnia nie trzeźwiał i nie brał prysznica – nie jedźcie (chociaż jedzenie jest przesmaczne). Po prostu szkoda psuć sobie wakacje takimi niedogodnościami. Unikniecie rozczarowań i nieporozumień. Nie oznacza to, że jesteście rozpieszczeni czy nieprzystosowani – po prostu dla dobrego odpoczynku potrzebujecie czegoś innego. Czegoś, czego WW wam nie zapewni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MR Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.08, 10:38 Witam, Również byłem na wyżej opisanym turnusie. Po powrocie chciałem opisać wszystko co mnie na miejscu spotkało. Ale już nie muszę. Dwa powyższe posty "Zemsta Sułtana" obrazują całą nagą prawdę o Naszych wspólnych 17 dniowych wakacjach (chyba mogę napisać Naszych, gdyż nowo poznanych ludzi z całej Polski długo nie zapomnę). POZDROWIENIA DLA WSZYSTKICH !!! Michał p.s Zbyszku bardzo mądry i prawdziwy post :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jankowa Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.08, 23:12 Skoro już zrobiło się tak słodko, to dołączę do tego chóru. Turnus był świetny, a najważniejsi w tym wszystkim byli ludzie między którymi od razu nawiązała się jakaś więź i porozumienie. Techniczne szczegóły i potknięcia to jednak drobiazg, gdy w sąsiedztwie słyszysz śpiew umilających nam noce sióstr. Ale widocznie tylko nam się tak trafiło:)Dzięki za świetną wyprawę!!!Liczę na after party:):) Natalia(ta starsza trochę) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raff Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.08, 11:21 Ja również wspólnie z dziewczyną byłem uczestnikiem opisanego wyżej wyjazdu na Krym w turnusie 17-dniowym. Bardzo prawdziwe i trafne posty "Zemsty Sułtana" wyjaśniają wszystko więc ja od siebie dodam tylko tyle, że wakacje były zarąbiste!!! Nie żałuję, że czytając opinie niektórych osób na tym forum przed wyjazdem zdecydowałem się jednak wyruszyć na tę wyprawę i samodzielnie ją ocenić ;) Może tak dobry wyjazd wynikał z tego, że ekipa była na prawdę zgrana, sympatyczna i życzliwa, może nasz "starszy" - Paweł dawał sobie radę lepiej niż inni (opisywani wcześniej) opiekunowie z WW. Może w tym terminie był lepszy układ planet i dlatego wszystko się zgrało... Nie wiem... Fakt jest taki, że wakacje na prawdę się nam udały, poznaliśmy mnóstwo ciekawych ludzi i zwiedziliśmy przepiękny Krym. Do odważnych świat należy!!! :D Pozdrowienia dla całego turnusu! Rafał Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kukurydza Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.chello.pl 11.09.08, 22:06 Szczęśliwcy po-sezonowi :) Przepraszam, nie mam zamiaru nikogo obrazić, poprostu nam WW aż za dobrze dało popić i popalić (dosłownie!) w samym środku sezonu. Nasza wycieczka nie była spokojną wyprawą, wszędzie biegiem, wszędzie tłumy, kolejki... Sprawy organizacyjne przemilczę, pisali już o naszej pożal się Boże "opiekunce". W bazie, oprócz nas odpoczywali Rosjanie, Ukraińcy, około 100 osób, dopchac się do kuchni, szczególnie wieczorem, graniczyło z cudem, a znaleźć czysty garnek jeszcze z większym. Pociagi napewno można przeżyć, ale jak sam mówisz - "nie polecam ściany" - ktoś jednak musi na niej spać... Knajpa Ormiańska obok Faraona była bardzo droga i dawali małe porcje, może na koniec sezonu było inaczej. I przepraszam - nawetr idąc między blokami nie przeszło się na plażę 15 minut, 20 dobrym tempem, ale na tą obok Arkadii, małej i z czymś betonowym pośrodku, brrr (pokaleczyliśmy się trochę). Zresztą słyszałam o Pawle (małym Pawle) i o Patrycji - żałowałam, że nie przewodzili naszą wycieczką. Arbuzy i melony były tanie, ale zdarzało się (zbyt często!), że ginęły z lodówki :( Wyprawa z Pawłem D. to kompletna porażka, choć z zazdrością czytam, że komuś się podobało. Odpowiedz Link Zgłoś
marigold1 Re: wytwórnia wypraw :))) 11.09.08, 23:09 Zbyszek, przez Ciebie łezka mi się w oku zakręciła z tęsknoty za Krymem, ludźmi i nawet tymi niektórymi niedogodnościami, z którymi musieliśmy sobie radzić :) Ale czym jest kontener ze śmieciami naprzeciwko bramy, skoro w środku jest altanka z pięknymi, pachnącymi kwiatami, gdzie można zjeśc, wypić i gadać z ludźmi do nocy, popijając doskonałe ukraińskie piwo (które nota bene znalazłam w moim osiedlowym sklepie!! :)) W zasadzie napisałeś wszystkie wrażenia, jakie i ja chciałam napisać. Stwierdzam tylko, że cieszę się, że przed wyjazdem przeczytałam i nastraszyłam się tymi negatywnymi komentarzami, bo w pewien sposób przygotowały mnie na coś gorszego niż zastaliśmy. Moja wieloletnia 'zaprawa' obozowo-leśna sprawiła, że jak dla mnie to i tak w luksusach mieszkaliśmy ;) Jasne, przydałaby się jakas szafa w pokojach, ale z drugiej strony - tam się tylko śpi, a więc w zasadzie pokoje 'dają radę' ;) Na początku sądziłam też ze komentarze nt Pawła dotyczą naszego Pawła (Z.), ale po ponownym przeczytaniu ich stwierdzam, że jednak nie. Nie spózniał się, nie zapijał całych nocy, wszystko w porządku :) Ludzie mogli mieć jedynie żal, że nie było informacji aby brać ze sobą legitymacje studenckie lub ile pieniedzy danego dnia trzeba bedzie przeznaczyc na wejscia. Ale trzeba pamietac, ze byla to jego 2. wycieczka w roli pilota, i wg mnie "dawał radę" :)) Ekipa fajna, super, ze nie było żadnych konfliktów, kłótni itd, czyli tego, co w 40-paroosobowej grupie trudno uniknąć. Jedynym elementem do "poprawki" było to, że nie wszyscy pamiętali, aby sprzątąć po sobie w kuchni. Szczęsciem jednak bylismy tam sami przez 10 dni (na 12 dni pobytu) i to na pewno ułatwiało korzystanie z kuchni, kibelków i łazienek. Lwów-piękny (i świetny hostel). Kijów-jeszcze piękniejszy. Odessa-na swój młodzieńczy sposób zachwycająca. Krym-wspaniały, porywający! ale zaniedbany i niekiedy "nieturystyczny" (w zachodnim sensie, jaki znamy) i na to trzeba się przygotować. Plaże-niedaleko i bardzo przyjemne. Jedzenie-niebo w gębie, zwłaszcze soljanka :) I wspaniałe Pyzate Chaty. Plackarty-zdecydowanie wygodniejszy sposob podrózowania niz nasze PKP. I świetne miejsce do nocnego śpiewania piosenek wszelakich, od szant, przez poezję śpiewaną, po Dżem itp :) A dla człowieka zdesperowanego wzięcie niemalże "prysznica" w pociągowym kibelku nie jest problemem. Może rzeczywiście mieliśmy szczęście, ale mam nadzieję, że jednak nie był to jakiś mega wyjątkowy turnus (kolonia, jak mówiliśmy :), i inne też się udają, bo bardzo chce pojechać za rok na Bałkany. Acha, drogi Zbyszku, na końcu to wloklysmy sie na ogół my z Kachą ;) W kazdym razie-ja polecam. Wspaniałe wakacje. I niezapmniane powiedzonka przewodników - droga mlodziezy, zadyszki nie ma, a więc (i tu Ludka) obowiązkowo, w dniu dzisiejsznym, wchodzimy na ścit :)) Pozdro dla wszystkich :))))) Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katiusza Re: wytwórnia wypraw :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.08, 01:41 podpisuję się wszystkimi członkami pod postami uczestników turnusu 24.08.-09.09. bawiłam się wyśmienicie, zwiedziłam sporo, przywiozłam do domu duuuużo zdjęć, zapas fajek (pozdrawiam moich przemytników:)) i innych pamiątek oraz świetne wspomnienia. największym atutem była ekipa (czytając komentarze uczestników innych turnusów czuję, że wygrałam los na loterii:)), ale wartych uwagi usterek w organizacji nie zarejestrowałam, a warunki były lepsze niż się spodziewałam, układ pensjonatu sprzyjający integracji, Krym priekrasnyj, góry strome, ale szybkie, a jak pofantazować to w ogóle bajka:P podsumowując, jak dla mnie - zwłaszcza biorąc pod uwagę cenę wyjazdu - wyjazd z Wytwórnią Wypraw jest godzien polecenia. amen. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bułgarka Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 14:52 Ja byłam w Bułgarii/Rumunii. Kraje piękne, ale lepiej wybrać inne biuro. Hotel nad morzem - syf, smród, robactwo. Pokoje wieloosobowe!!! Część grupy zażądała zwrotu kasy za hotel i wynajęła pokoje 100m dalej z klimą, basenem, czystymi łazienkami dopłacając CZTERY ZŁOTE ZA DOBĘ. Autokar miał ponad 20 lat, zepsuł się gdzieś w środku Bułgarii, części do niego już nie produkują!!! Więc przewoźnik podstawił kolejny wysłużony złom. Oszczędność i żałosne skąpstwo na każdym kroku - kierowcy zostali zmuszeni do nadrobienia 700!!!! kilometrów, żeby organizator mógł zaoszczędzić kilka groszy na noclegu. (byliśmy przygotowani na jazdę 12 godzin, wyszło ze zwiedzaniem ok.30). Nie wspomnę już o tym, że organizator permanentnie zmuszał ich do przekraczania czasu jazdy, co narażało nasze życia! Warto też dodać kilka słów na temat kultury osobistej samego organizatora - na zbiórkę w W-wie spóźnił się godzinę i nawet nie przeprosił (za chamskie oszustwo z noclegiem w autokarze też nie przeprosił), grupa była totalnie niedoinformowana co do miejsc zbiórek, zmian organizacyjnych. Na koniec wyjazdu tzw.organizator dał pokaz szczytu chamstwa. Natychmiast po wyjściu z autokaru pobiegł do autobusu nocnego, nawet głupiego "cześć, dzięki za wyjazd" nie rzucił. Planu wycieczek nie udało się zrealizować. Permanentnie nie doczytywał biedaczek w przewodniku Pascala podstawowych informacji kiedy muzea są czynne... Usługa przewodnicka polegała na wyrecytowaniu 3 zdań z przewodnika Bezdroża...Część wycieczki miała wnosić pozew... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Delikwent Re: wytwórnia wypraw?? IP: 81.219.210.* 11.09.08, 22:01 u nas tez o pozwach było głośno :) Pzdr! Odpowiedz Link Zgłoś
johnnie_rider Re: wytwórnia wypraw?? 14.09.08, 20:40 Tak sobie czytam Wasze wypowiedzi i jak na razie nie wiem, czy ktoś z Was składał reklamację do WW po powrocie? Pozwy pozwami, ale w pierwszej kolejności powinno się skierować reklamację do organizatora w przypadku niezgodności świadczeń z ofertą, a takowa, z tego co czytam, występowała permanentnie. Może moja rada brzmi zbyt naiwnie, nie wiem, nie miałem do czynienia z WW. Widzę, że mimo wszystko jest spora rzesza ludzi zadowolonych z tych wyjazdów, rozumiem, że za małe pieniądze nie powinno się wymagać, ale czy powinno się robić ludzi w bambuko? A więc, czy ktoś próbował? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raff Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.08, 12:33 W sumie słuszna rada johnnie_rider, ale ja od siebie mogę dorzucić tylko tyle, że dziwie się ludziom oburzającym się w związku z niewywiązaniem się z umowy. Powiem tak - jak zobaczyłem tę umowę to parsknąłem śmiechem :D Jakbym był prawnikiem to bym w życiu takiego czegoś nie uznał za podstawę swych teoretycznych roszczeń i w ogóle bym na taką wyprawę najprawdopodobniej nie pojechał (wysyłana w zasadzie in blanco, pokreślona, wiele niesprecyzowanych wyrażeń, nawet kwoty słowne nie wpisane, bo się komuś nie chciało ;) ) Tylko tu pojawia się zasadnicza kwestia - jestem prawnikiem, czy podróżnikiem? :D Analizuję i wymagam, czy jadę i dobrze się bawię ;) Ludzie... Ja w sumie nie wiem jak wyglądały umowy osób oburzających się na tym forum, ale zakładam, że podobnie jak moja. Jest takie porzekadło "Widziały gały co brały!" - jeśli umowa nie jest tak profesjonalna jakbyście tego chcieli, jeśli wygląda dziwnie i można mieć do niej zastrzeżenia to lepiej od razu zrezygnować i w ogóle jej nie podpisywać. Po co robić potem problem sobie, wytwórni i innym podróżnikom? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rozwodnik Re: wytwórnia wypraw?? IP: 158.75.48.* 16.09.08, 14:28 hmmmmm, mysle ze sama umowa czy ewentualne pozniejsze reklamacje nie sa w tym szerokim temacie WW najwazniejsze (choc wazne)- opinie forumowiczow maja naswietlic osobom ktore ewentualnie beda chcialy skorzystac z ich uslug jak faktycznie wyglada realizacja umowy i oferty przedstawionej przed wyjazdem/podpisaniem umowy przez WW! nigdzie w umowach nie ma dokladnie opisanych wszystkich szczegolow wycieczki, od tego jest (obok umowy) OFERTA przedstawiana przez organizatora- w tym wypadku byly to glownie informacje na stronie internetowej i informacje przekazane face-to-face lub telefonicznie! praktyka zgodnosci tego co zawierala oferta i umowa z tym co uczestnicy zastali na miejscu zostala opisana przez forumowiczow w poprzednich postach- jedni pisali o wielu niezgodnosciach oferty z warunkami tam zastanymi inni ich zbyt wielu nie widzieli! czytelnicy ocenia i zdecyduja sie na taki wyjazd lub nie, ze swiadomoscia ze umowa jest jaka jest, ze warunki nie zawsze zgadzaja sie z tym co im powiedziano/co przeczytali w ofercie! ja osobiscie twierdze ze organizatorzy sie nie sprawdzili bo bylo zbyt wiele niespojnosci w temacie: oferta-real!!! wypunktowalem je wczesniej wiec nie bede ich powtarzal! inni maja prawo miec odmienne zdanie (doswiadczenia) na ten temat... co do tematu reklamacji to ja osobiscie nie zdecydowalem sie na jakies "oficjalne" reklamacje- zglosilem swoje zastrzezenia pilotce i tyle! stwierdzilem ze szkoda zachodu- ale moze inni sa/byli bardziej wytrwali w walce o "swoje"! mam nadzieje ze udalo im sie cos osiagnac! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raff Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.08, 21:50 No w sumie masz rację z tym co piszesz. Nie zmienia to jednak faktu, że mi osobiście wyjazd z Wytwórnią bardzo odpowiadał i uważam go mimo pewnych niedogodności za bardzo dobrą decyzję. Oczywiście inni mogą mieć inne zdanie, choć nie mogę odeprzeć od siebie wrażenia, że wszystko zależy od ludzkiego nastawienia się na pewne sprawy ;) Radzę więc poczytać to forum bardzo dokładnie. Każdy kto chce się wybrać z WW musi najpierw tutaj zdecydować, czy się do tego nadaje, czy też nie. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malinowy Chruśniak [...] IP: *.chello.pl 17.09.08, 20:23 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gri Re: wytwórnia wypraw?? IP: 195.116.98.* 17.09.08, 21:11 A ja proponuje wszystkim jechać na własną ręke jest sie wtedy panem własnego losu zwiedza sie to co chce i kiedy chce mieszka sie w wybranym przez sibie miejscu i wtedy mozna mieć pretensje tylko do sibie a pozatym tylko przy samodzielnym wyjeździe można poczuć klimat krymu . I nie bede orginalny mówiąc ze to najlepsza forma na poznawanie tego zakątka świata. Bez żadnych obaw można planować samodzielnie wyprawe i ruszać na poznawanie tego przepięknego miejsca. Odpowiedz Link Zgłoś
marigold1 Re: wytwórnia wypraw?? 25.09.08, 22:05 Zastanawiam się, czy dokładnie czytałeś posty osób zadowolonych z pobytu na Krymie (w tym mojego) a zwłaszcza gościa o nicku 'zemsta.sułtana'. Chyba nie, ponieważ ktoś w tych postach słusznie zauważył, że być może my mieliśmy szczęście - bo był z nami inny Paweł, bo nie biegały nam karaluchy, bo byliśmy tylko w 40-pare osób, bo nie mieszkaliśmy w piwnicy, bo nic się nam nie zepsuło, bo nie było obsunięć w programie- a Wam tego szczęścia zabrakło. Czy naprawdę tak trudno jest Ci zrozumieć i zaakceptować, że ktoś zwyczajnie może inne mieć inne odczucia niż Ty, i że ma prawo je uzewnętrznić na tym forum, służącym jakby nie było, do wymiany opinii, i nie znaczy to od razu, że jest związany w jakiś sposób z WW??!! Do furii doprowadzają mnie zdania typu: "Ja wiem, że pochlebstwa to pewnie sprawka pracowników i sympatyków WW." Sprawka??!!! Wyobraź sobie, że mnie, sułtana, Raffiego, MK i Lui łączy z WW jedynie to, że byliśmy na zajebistym wyjeździe na Krymie, a nikt z nas nie jest pracownikiem tego biura - sympatykiem być może, tyle że u Ciebie nawet to brzmi obraźliwie. Mieszkamy w róznych miastach i każdy prowadzi swoje zycie, niezwiązane z WW. Naprawdę sądzisz, ze skoro Ty nie byłes zadowolony, to już nikt nie moze być? Do jasnej cholery, na tej samej zasadzie, my zadowoleni moglibyśmy stwierdzić, że te "niezadowolone" posty są SPRAWKĄ konkurencji, która chce WW odebrać klientów. Wkurzające, nie?! Więc przestańcie w końcu, Wy niezadowoleni obrażać nas zadowolonych, twierdząc, że nasze posty są wytworem pracowników WW!! Uff.Wkurzyłam się.pozdro. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lui Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.aster.pl 20.09.08, 16:24 Oj jak miło spotkać znajomych na forum. Nam z Maćkiem też się bardzo podobało. Zdjęcia nam wyszły świetne i są teraz przebojem wszystkich spotkań, bo są lepsze niż z Cypru, Grecji, Chorwacji itp. Jak się jedzie z fajnymi, kulturalnymi, życzliwymi ludźmi (nawet w różnym wieku ;), sami jesteśmy po 30tce) to cały wypoczynek wygląda inaczej. Byłam na Krymie samodzielnie, spędziłam tam ok. 23 dni i nie dałam rady zwiedzić tyle ile z wycieczką. Zawsze kolejki, czekanie aż się uzbiera grupa, zeby dostać przewodnika, szukanie tras, marszrutek, pytanie o najkrótszą drogę, zasiedzenie się w knajpce, to wszystko nie sprzyjało szybkiemu zwiedzaniu i sporo rzeczy nam umknęło. Pomijając już fakt, ze człowiek nie jest w stanie przewidzieć kiedy co zamkną mu przed nosem i się denerwuje. Takie sytuacje były. A z wycieczką wszystko jest "obadane" wcześniej, czy do danego miejsca jest sens jechać. Bardzo nadrobiłam braki poprzedniego wyjazdu a przypomniałam sobie wszystko co już widziałam i znów jestem zachwycona. Pozdrawiam wszystkich z naszego turnusu. Było bardzo fajnie, przede wszystkim dzięki Wam. Ale do organizacji też się nie mam o co przyczepić, spodziewałam się czegoś gorszego. Kiedy byłam na własną rękę warunki u gospodyni na południowym wybrzeżu wcale nie były lepsze. Tam jest po prostu taki standard. Luiza (i Maciek). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raff&Asia ;) Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.08, 22:05 Super poczytać sobie Wasze posty nasi drodzy współpodróźnicy i towarzysze niedoli jaką jest "wspieranie wytwórnianej mafii"! :D Jak napisała katiusza - wygraliśmy los na loterii i to jest chyba najlepsze podsumowanie zarówno naszego zadowolenia, jak i frustracji oburzonych ;) Pozdrowienia z Dolnego Śląska! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: shecat Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.08, 13:13 tak, ja dokładnie miesiąc temu wysłałam reklamację. oczywiście jak można się było spodziewać nie doczekałam się żadnej odpowiedzi. zamierzam zwrócić się z tym to federacji konsumenckich itp. po prostu, parafrazując "ten pan już nikomu wakacji nie popsuje". jestem wyjątkowo zawzięta jeśli o to chodzi. a jeśli chodzi o umowę to najprostsza sprawa - załącznik to strona internetowa, na której jest chociażby program wycieczki - w moim przypadku na oko wypełniony w połowie. i to już jest powód konieczny i wystarczający do wniesienia reklamacji i uzyskania rekompensaty. (bułgaria / rumunia początek sierpnia) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tania turystka Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.08, 15:36 Zgadzam się z wieloma osobami - skoro tanio to i małe wymagania. OK, ale czytając ofertę mam pewne oczekiwania. Skoro mi ktoś obiecał pokój 2 os., określony program wycieczek itp. to tego właśnie oczekuję. Poza tym, co warte podkreślenia i na to zwróćcie uwagę ew. klienci... przy ofercie na Krym, Bałkany i do Bułgarii BRAK ZDJĘĆ ZE ŚRODKA OBIEKTU!!! a zapewniam, ze w środku jest na co patrzeć, tylko nie wiem, czy akurat to chcę oglądać na wakacjach... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: shecat Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.08, 21:28 dodam jeszcze ze zdjecie hotelu w bulgarii albo ma 20 lat albo jest retuszowane bo widac calkiem ladny bialy hotel a jest rudera z kupami konskimi zamiast trawnika pod oknami Odpowiedz Link Zgłoś
sambir Re: wytwórnia wypraw?? 30.09.08, 18:58 Śledzę ten wątek i znam Ukrainę. Mimo, że zostałem ordynarnie skrytykowany przez osoby zwiazane z ta firmą, powiem Wam jedno : PRAWDA LEŻY POŚRODKU. Ale, jak zwykle namawiam na samodzielny wyjazd, nawet z osobami poznanymi w internecie (najlepiej z okolic Waszej miejscowości):). Jeżeli dostaliście troche w tyłek, to na własne życzenie. Ani Krym, ani Wytówrnia wypraw nie jest dla mięczaków, a ni dla ludzi, którzy nie umieją znależć info w internecie i podjąć dojrzałą decyzję. Więc przestańcie się więcej skarżyć. Jeśli wytwórnia oszukuje, to wstąpcie na droge prawną ( wczesniej zabezpieczając się umową ). To chyba logiczne ??? Niestety nikomu nie można ufać we wszystkim. Mam nadzieję, ze Wytwórnia się starała, ale jej nie wyszło. Myslę, że ulegliście mitowi, ze jest FIRMA, która za was wszystko załatwi i będzie, tak, jak powiedział jej pracownik (który może już nie pracuje :):)). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: soso Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.08, 15:24 Pomimo, że od mojego powrotu z Krymu minęły dwa miesiące, to muszę przyznać szczerze, iż cały czas wspominam wyjazd z łezką w oku. Złożyło się na to bardzo wiele czynników. Pierwszym podstawowym czynnikiem jest cudowna atmosfera Krymu tworzona przez malownicze krajobrazy i mieszkańców półwyspu. Czynnik drugi to wspaniali ludzie z którymi spędziłem 17 dni. Duży wpływ na to jak postrzegam wyprawę maiła również organizacja wyprawy przez WW. Czynnik pierwszy nie podlega dyskusji. Na Krymie jest dobrze. Czynnik drugi zależny jest od samych uczestników. Ludzie są różni, dlatego na wyprawach zorganizowanych nie zawsze musi być przyjemnie. Czynnik trzeci jest czynnikiem najbardziej kontrowersyjnym, wywołującym duże oburzenie wśród uczestników wyprawy z WW. Organizacja, zakwaterowanie, zwiedzanie nie było dopracowane to fakt, ale wszystko zależy od podejścia do sprawy. Osoby, które przeczytały program wycieczki od deski do deski i tydzień przed wyjazdem wiedziały już w jakich butach wybiorą się do Jałty, mogły być bardzo rozczarowane. Mnie osobiście program wycieczki szczególnie nie obchodził. Zabytki na Krymie są urocze, ale powiedzmy sobie szczerze, że w Polsce są dużo ładniejsze. Pałac w Bakczysaraju wyglądał jak wyglądał. Jak na pałac spodziewałem się czegoś lepszego niż drewnianej podłogi pomalowanej brązową farbą olejną, obitej miejscami blachą, brudnych, zagrzybionych fontann albo dywanów jakie są w moim kościele...Jedynie Jałta się porządnie prezentowała. Góry jak to góry...nie ma rewelacji. Kiedy przeczytałem na stronie internetowej, iż w ośrodku znajduje się osobny kompleks sanitarny, wiedziałem jak to będzie wyglądać, więc na miejscu nie byłem rozczarowany. To czy do Sewastopola bądź innego miejsca pojedziemy jutro czy za tydzień szczerze mnie nie obchodziło, bo co to za różnica...i tak zobaczę ten Sewastopol. Czy wyprawy miały być co drugi dzień czy podrząd to też nie problem, bo przecież dni wolnych nikt mi nie zabierze i załóżmy, będę mógł trzy dni z rzędu leżeć plackiem na plaży. Tak czy siak wychodzi na to samo. Fakt, że wyjazdy dzień po dniu mogły być męczące, ale jestem człowiekiem młodym, wysportowanym, więc jeśli Pani Ludmiła mogła zasuwać po górach bez oznaki zmęczenia, to czemu i ja miałbym zostawać w tyle. Pani Ludmiła działała na mnie bardzo motywująco :D Pokoje też mi nie przeszkadzały. Najważniejsze, że były zamykane na klucz i było na czym spać. W pokoju bywałem zresztą tylko w nocy, a i tak często nie pamiętałem jak do niego trafiałem po nocnych imprezach, wiec i moje oczekiwania nie były wygórowane. Nie wiem, czy drodzy turyści to zauważyliście, ale na Ukrainie żyje się inaczej niż u nas. Tam ludzie piją wódkę nie po to, żeby się dobrze bawić, tylko po to by nie myśleć o biedzie, która jest wokół nich. Nie wiem również, czy mieliście świadomość jadąc marszrutką do Eupatorii, że kierowca może się w każdej chwili zatrzymać i powiedzieć, że dalej nie pojedzie, bo nie wszyscy zapłacili za przejazd, albo że możecie nie kupić kiełbasy w sklepie, ponieważ sprzedawczyni stwierdziła, że jest nieświeża. Tam naprawdę jest ciężko dać gwarancję, że wszystko na 100% pójdzie zgodnie z planem. Zresztą dla ludzi tam żyjących, problemy typu: oj ta droga jest niekomfortowa, oj pod prysznicem jest zimna woda, ojej ten autokar nie ma klimatyzacji, to są bzdety. Kierownik Paweł D praktycznie wsiąkł w tamtą kulturę, dlatego niektórzy mogli mieć wrażenie, że są lekceważeni, bo fakt faktem, że brak szafy w pokoju to wielka pierdoła. Mile wspominam Krym, bo mnie tam nic nie przeszkadzało. Chciałem poznać jak na Krymie żyją ludzie i jak sobie radzą i poznałem, lecz nie z dystansu, nie jako wielki turysta z Polski, tylko starałem się poznawać Krym oczami jego mieszkańców. Żeby tego dokonać nie można narzekać, tylko trzeba siąść jak biały człowiek przy stole z przyjaciółmi, których w tym miejscu serdecznie pozdrawiam, obrócić kilka flaszek i wtedy dopiero wiele rzeczy można na Krymie zobaczyć w innym świetle. Wtedy już nie przeszkadza człowiekowi, że musi iść na plaże pół godziny, nie jest istotne czy jedziemy do Jałty, na Eski Kermen czy do Sewastopola, albo że schodząc z Aj Petrii po mokrym szlaku można się zabić. Tak właśnie działa Ukraina. Tam wódka i papierosy są tanie nie bez powodu. Każdy chce żyć w dobrych warunkach, lecz gdy dobrych warunków nie ma, trzeba szukać wyjścia alternatywnego. Dlatego też wyprawa z WW jest o tyle pasjonująca, iż można zwiedzić piękne miejsca oraz stać się również częścią krymskiego klimatu. Co najciekawsze te wszystkie niedociągnięcia, były naprawdę ciekawe i wspominam je do dzisiaj, ponieważ takie niespodzianki nie zdarzają się często i mam o czym opowiadać, a nie tylko pokazywać zdjęcia i mówić dokładnie to samo co jest napisane w przewodniku. Jeżeli więc komuś taki styl życia nie odpowiada, jeżeli ktoś lubi mieć wszystko poukładane, to wyprawa z WW będzie dla niego przykra. Chyba, że turnus będzie mieć szczęście...Zatem polecam przeczytać uważnie forum, aby potem nie narzekać. Sekretarz Imprezy Turystycznej Krym 2008 turnus 21.07-06.08 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aza Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.08, 23:54 Taaa, bo fatalna organizacja i chamstwo "szefa" to są super przygody. Tak, wspominam to z łezką w oku. Jeszcze raz: Krym - tak, WW - nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joanka Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.aster.pl 03.10.08, 19:57 A ja tam wróciłam tak zadowolona, że w ciemno jadę z WW ZAWSZE i WSZĘDZIE!!! Pojechałam się dobrze bawić i naprawdę brak szafy, zimna woda pod prysznicem czy toalety, których nie ma, nie miało dla mnie większego znaczenia. Czy ktokolwiek z Was po powrocie do domu spojrzał na mapę Krymu? Ja tak - odczułam tak wielką satysfakcję, że w przeciągu 14 dni naprawdę bylam WSZĘDZIE. Co z tego, że w wielu miejscach nie zatrzymaliśmy się na dłużej? Coś kosztem czegoś. Warunki?? Po co mi super luksusowe warunki jak nie zamierzałam przesiadywać w pokoju? Tempo na wycieczkach? A był przymus na nie jechać? Za mocno się rozpieściliśmy, kochani turyści... Hotel bez basenu?? Kpina! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Koka-kola Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.chello.pl 04.10.08, 19:08 Po pierwsze brak szafy, zimna woda i brak toalety nie dla wszystkich nie ma większego znaczenia. Po drugie - też zaglądałam na mapę Krymu Po trzecie - zdecyduj się, albo oglądasz wszystko, albo zostajesz w ośrodku - tu zgłupiałam. Po czwarte - nie przesiadywałam w pokoju, ale to że nie mogłam go zamknąć (nie działał zamek, nie miał kto wymienić, powiedzieli, że mogę sama, na własny koszt ... to nie kpina?!), super perspektywa, zwłaszcza, że w "bazie" było dużo ludzi. Po piąte - nie oczekiwałam basenu, tylko obiecaną dwójkę, o którą musieliśmy ostro walczyć. Po szóste - dodam od siebie i powtórzę za poprzednikami - nigdy więcej wyjazdu z Wytwórnią Wypraw. Za mały kaliber na drogę prawną, ale wystarczy, żeby skutecznie popsuć sobie wakacje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taddd Re: wytwórnia wypraw?? IP: 91.203.248.* 24.10.08, 22:37 Witam! Od naszego ( mojego i żony) powrotu z wyprawy na Krym z WW minęły 3 miesiace z okładem. Czytam sobie te Wasze posty i dochodze do wniosku , że : -Wytwórnie Wypraw są conajmniej dwie i jedna "kopie" pod drugą!!!! -Ktoś , za plecami prawdziwej WW organizuje jakieś "knoty" -Eupatorie też conajmniej dwie , -ludzi z ograniczoną wyobraźnią i bez zdrowego rozsądku jest bez liku! Dlaczego? Jak już pisałem , wróciłem z wyprawy i nie widzę w tym absolutnie nic dziwnego. Wyprawa zorganizowana jak najbardziej poprawnie. Przed wyjazdem kontaktowałem sie kilkakrotnie z Pawłem ( telefonicznie lub mailem) , zadawałem czasami ( zdaję sobie z tego sprawę) banalne i naiwne pytania. Na wszystkie konkretnie , aczkolwiek lapidarnie odpowiadał. Przeczytałem UWAŻNIE(!) program i umowę przed podpisaniem jej. Kiedy wszystko było dla mnie jasne . zaakceptowałem warunki i upewniłem się , że przy moich prawie 50-iu krzyżykach na karku dam radę i nie zostanę porzucony gdzieś pod szczytem Czatyrdachu , podpisałem umowe i wpłaciłem kasę. Teraz konkretna i bardzo istotna uwaga: jestem człowiekiem zrównoważonym psychicznie , rozsądnym , trzeźwo myślącym ( nawet po spożyciu..) i odpowiedzialnym! Żyję już na tym świecie prawie 50 lat ( słowo student niebardzo więc do mnie pasuje- no chyba , że mówimy o tzw uniwersytecie trzeciego wieku) Wyobraziłem sobie więc , co za owe 800 PLN ( dojazd do Przemyśla na własny koszt więc zniżka- to uczciwe) może mi WW zaoferować. Jak się okazało , moje wyobrażenia były nawet skromniejsze od tego co otrzymałem. Czysty pokój ( jako człek zaprawiony pod namiotem dałem sobie radę ze skronmym umeblowaniem - zawsze zabieram na wyprawy kawałek sznurka , drutu itp) , czyste sanitariaty , czysta i uporządkowana kuchnia ( przykro było czasem patrzeć jaki bajzel pozostawiali niektórzy po swoich kulinarnych wyczynach) i ogólnie uśmiech i zyczliwośc gospodarzy i "tambylców". Tajemnicą chyba nie jest , że do nich też należało z życzliwością i uśmiechem , a nie z pozycji: teraz k.... my przyjechali z EUROPY!. Nawet naprawę zamka załatwiłem od ręki. Wycieczki były , owszem , męczące ( szczególnie przy moim braku kondycji i gabarytach) , ale dałem radę! Ponadto , widziały gały co brały i na co sie decydowały. Ja jechałem z nastawieniem na wyprawę , wszak to słowo ma w swojej nazwie organizator. Domyślam się, że niektórzy malkontenci zabierający głos na forum skrót WW odczytywali jako "Wypasione Wczasy" i stąd całe nieporozumienie. Ze swej strony nie odpuściłem żadnej wycieczki i żadnego punktu programu ( niech np. żałują ci , którzy "minęli" degustacje szampana). Pamietam również sytuację o której na tym forum wspomina Łukasz( tak na marginesie-dzięki za fotki i pytam , jak wyszła nalewka) , kiedy z Aj Petri kobieta zeszła na bosaka... Ale to trzeba być całkowicie pozbawionym wyobraźni ...... Jeżeli chodzi o przewodników:P. Ludmiła i Sasza -pełny profesjonalizm i kopalnie wiedzy. Zastrzeżenia miałbym tylko ( nie byłem odosobniony w swej opinii) do pewnej rezydentki.... ale..... było minęło. Program imprezy był faktycznie wypakowany. Ja stoję na stanowisku , że mając do wyboru : zobaczyć w szybszym tempie ( no , moze nie biegiem) dużo , czy wolnym tempem -niewiele , wybieram pierwsza opcję. Jest szansa , że tam juz nigdy nie wrócę. A z drugiej strony , po wyczerpujących wycieczkach , następnego dnia był czas na " lizanie ran". Znane są mi tez przypadki , że ktoś nie cvzuł się na siłach i odpuszczał sobie , lub z Aj Petri zjeżdżał kolejka z powrotem. Musiał się oczywiście ( i tak robił!) liczyć z tym , że będzie musiał na piechurów poczekać. Jeżeli powstawały jakieś niedociągnięcia ze strony organizatorów , to starano się je szybko naprawiać. Pomagano , co oczywiste , w sytuacjach losowych( indywidualny dojazd do ERupatorii , wcześniejszy , ze wzgledów osobistych wyjazd). Reasumując: jestem bardzo zadowolony z wyjazdu ( 29.06017-07). Małe braki i usterki , które wyniknęły , wobec korzyści i niezapomnianych wrażeń odsuwają się w cień i kurczą do niewielkich rozmiarów. Pamiętajcie " moi drodzy i umiłowani turyści" ( tak to chyba mówił Sasza), że nie mylą się wyłącznie ci , którzy nic nie robią! Za te pieniądze było absolutnie WARTO!!! Pozdrawiam wszystkich prawdziwych turystów oraz prawie-turystów ( jak wiadomo z pewnej reklamy , "prawie" robi ogromną różnicę) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upiór w operze Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.chello.pl 31.10.08, 15:03 Tak taddd, było wspaniale, zapomnijmy o czekaniu na Pawła po półtorej godziny tu czy tam, o autoBUSach, które miały być trochę inne, o nerwach zupełnie niepotrzebnych, zwłaszcza podczas wakacji... Jasne, było wspaniale... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karol :) Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.202-241-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 20.10.08, 21:30 www.youtube.com/watch?v=U-iLMO0lagM Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dancer Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 21:38 Pozdrawiam wszystkich potencjalnych, przyszłych klientów "wytwórni czasu", "przetwórni wypraw" itp. już dziś życzę im wiele, wiele cierpliwości, sił i woli przetrwania. Mnie się na szczęście przetrwać udało, choć ja i moja dziewczyna straciliśmy sporo nerwów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kachna8403 Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.08, 20:18 Tadeuszu, nalewka robi furorę w Wołominie i nie tylko:) dziękujemy bardzo:) Wakacje na Krymie z WW były niezapomnianym przeżyciem. Fantastyczni ludzie, niezapomniane miejsca, super przewodnicy za tak niewielkie pieniądze. Mam nadzieję, że spotkamy się gdzieś jeszcze i dane nam będzie powspominać przy dobrym trunku ten piękny czas:) A przy okazji opowicie nam o magii Ziemi Świętej. Pozdrawiam, Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
wenecjanin28 bat na buraki 12.11.08, 00:13 wytwórnia wypraw rzeczywiście powinna nazywać się przetwórnią ale nie przypraw, tylo buraków, gdyż część uczestników to buraki lepiące się do niskiej ceny, przetwórnia buraków mogłaby ich przetworzyć, czyli uwrażliwić na otaczającą rzeczywistość poprzez obcowanie z inną kulturą, mentalnością itp., ale buraki są przeważnie oporne i chcą pozostać w swoim buraczanym świecie, o czym zaświadcza chociażby takie forum, może to i dobrze, zniechęca innych buraków do uczestniczenia w wyjazdach i tego życzę wytwórni wypraw- mniej ludzi bez pojęcia o świecie na kolejnych wyprawach, utrudniają życie nie tylko organizatorom, ale też innym uczestnikom Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: natalka k.:D Re: bat na buraki IP: *.aster.pl 10.12.08, 02:21 dla mnie wakacje z WW - jedne z lepszych jakie przeżyłam, fajni ludzie, dobra zabawa, Ukraina piękna organizacja - zastrzeżeń nie mam - duża dziewczynka już jestem i nie wymagam opieki organizatora 24 h na dobę, bo na kolonie się nie decydowałam:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lala Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.telsystem.com.pl 27.02.09, 13:39 nie wiem czy ktoś dotrwał do końca tego forum, bo dużo tych opinii. ja chcę serdecznie polecić Wytwórnie Wypraw, ale oczywiśćie tylko tym którzy lubią wyprawy i wędrówki a nie kolonie ;] byłam na Krymie w tym terminie który został tu najobszerniej opisany. Przyznaję że byłam uczestniczką całonocnych imprez, o których mowa. Przykro mi ze coniektórzy m.in przeze mnie nie mogli spać, ale ja akurat tam spać nie pojechałam, wyspać to sie można w domu. codziennie rano stawiałam się na czas w autokarze,a także dwie wycieczki pod rząd nie stanowiły dla mnie żadnego problemu... co do pokoi...spałam w 7-ce i przynajmniej było wesoło :P a problemy z 2-jakmi nie były przecież winą oraganizatorów tylko właścicielki ośrodka... faktycznie program naładowany i brak chwil na zachwycanie sie pięknem, ale za to ile zobaczyliśmy! jakby ktoś chciał sam pojechać niedałby rady zobaczyć tylu miejsc, a jak byśmy robili więcej zjęć to potem tygodniami byśmy to oglądali :P było cudownie! zobaczyłam mase cudownych miejsc, poznałam wielu cudownych ludzi! do pracy wróciłam wypoczęta i ze świetnymi wspomnieniami! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eraO Re: wytwórnia wypraw?? IP: *.zax.pl 11.03.09, 21:07 OK,fajnie,ale WW jako firma nie jest wiarygodna. W Bulgarii/Rumunii nie wywiazali sie z 1/3 programu,wycieczek nie bylo,albo nie zdazalismy,i to raczej nie jest subiektywne wybrzydzanie niedopieszczonej dziewczynki tylko irytacja osovy ktora chciala zobaczyc wiele rzeczy a zobaczyla sredniej jakosci plaze w Bulgarii i ze 3 rumunskie miasta w trasie :P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wieszczu333 Re: wytwórnia wypraw-a umowa. IP: *.centertel.pl 14.03.09, 10:59 Mam pytanie do osób które były na wyjeździe z WW. Kilka dni temu skontaktowałem się z organizatorem, dostałem e-mailem umowę do podpisania - w której jest zapis: "Organizator zobowiązuje się do realizacji świadczeń zawartych w ofercie-programie, która stanowi załącznik do tej umowy". Poporsiłem organizatora o ów załącznik... błyskawiczna odpowiedź mailowa brzmiała: "tym załącznikiem jest program ze strony, który można sobie wydrukować" Nie uważacie tego za mało profesjonalne podejście? Może to tylko sposób bycia organizatora - dlatego proszę o info - jak wyglądały wasze kontakty z tym biurem, gdzieś na tym forum przeczytałem że kontakt się urywa po wpłacie zaliczki...Czy tak jest faktycznie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krymówka Re: wytwórnia wypraw-a umowa. IP: *.akacje6.cust.flashnet.pl 16.03.09, 11:08 Byłam w zeszłym roku na Krymie z WW. Wspomnienia mam cudowne, ale tylko dlatego, że po takim czasie to co złe skrupulatnie wyparłam do podświadomości ;))) Na całe szczęście na wyjeździe nie wydarzył się żaden dramat, (choć biorąc pod uwagę wielką beztroskę (czyt. ignorancję)organizatora, oraz jego permanentną niedyspozycję spowodowaną nadużywaniem trunków), była to chyba Ręka Boska. Zwiedziłam wspaniałe miejsca, poznałam fajnych ludzi, ale nie zaryzykowałabym wyjazdu drugi raz z WW. Wieszczu, moje doświadczenie jest takie, że nie ważne co masz na umowie... papier jest cierpliwy, jak już będziesz w Eupatorii to będziesz się mógł tylko powściekać, popsioczyć, obiecać sobie, że jak wrócisz, to weźmiesz sie za P. i WW.... ale co z tego? Wakacje były i minęły. Dużo zostało napisane przez forumowiczów Właściwie wszystko I to nie są bajki ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krzysiek Re: wytwórnia wypraw-a umowa. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.09, 11:11 Byłem z nimi na Bałkanach w poprzednie wakacje i wyjazd uważam za bardzo udany, wszystko grało, było na czas itp. warunki o wiele lepsze niż się spodziewałem, chyba nikt na to nie narzekał, pokoje z łazienkami, klima itp., ale to nie najważniejsze, miejsca które widzieliśmy super i tu chwała organizatorowi, że nie organizuje komercyjnej i drogiej Chorwacji, tylko dobiera rzadziej odwiedzane kraje bałkańskie, mniej tam ludzi, taniej i ciekawiej, a także niesamowite widoki- Sarajewo, Mostar, Kotor..., samo miasto w którym nocowaliśmy w Czarnogórze- Ulcinj też super, duże, przestronne piaszczyste plaże, ale także skałkowe po drugiej stronie miasta, wycieczka do Albanii- coś zupełnie innego, warto, na głównej drodze, drewniany most, ludzie na osiołkach, w tym roku wybieram się z nimi na Krym i nie zniechęcają mnie złe opinie, takich zawsze najwięcej na forach, niektóre nawet przekonują mnie, że to właśnie wyjazd dla mnie, gdyż pisane są przez turystów- wczasowiczów, nastawionych na komerchę, mi ten wyjazd na Krym polecało kilku znajomych, którzy byli wcześniej i skoro im się podobało to powinno być dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
gonzo1916 Re: wytwórnia wypraw-a umowa. 31.08.09, 23:26 ja się dołączę do słów pochwały:) nie chce mi się znów rozpisywać więc wklejam moj post z innego forum o wytwórni. Pozdrawiam i polecam:) Pisze na tym forum bo sam miałem przed wycieczką mieszane uczucia po przeczytaniu tych postów i chciałbym zachęcić innych lub pozbawić ich obaw co do wyjazdów. Początkowo sam wygląd "biura", czy godziny jego pracy nie nastrajały zbyt optymistycznie, mimo to wraz z grupa znajomych zdecydowaliśmy się wykupić wycieczkę na Bałkany. Nie będę ukrywał, że dużą rolę odegrała cena, ale również bardzo bogaty program wyjazdu. Może nawet z "pre-wyjazdowego" punktu widzenia zbyt bogaty, bo bałem się że nie uda się tego zrealizować. Mieliśmy też stracha o to jak będą wyglądały noclegi oraz autokar, więc ogólnie rzecz biorąc wyjazd był dużą niewiadomą, Może też przez to mam tak pozytywne odczucia co do wyjazdu:) Relacjonuje na świeżo, bo dzisiaj wróciliśmy:) Więc... Po pierwsze autokar w 100% OK. Nie jest to nówka, ale niczego mu nie brakowało. Dodatkowo ktoś przed wyjazdem wezwał policje, żeby sprawdzić stan i wszystko było bez zarzutu. 2. Kierowcy super, fakt że jeden z nich jechał znacznie więcej niż drugi, ale Tadek (czyli pierwszy kierowca naszego mercedesa) to raz, że świetny facet, a dwa że serio bardzo dobrze i pewnie prowadzi. Nie ma też problemu z korzystaniem z toalety w autokarze jeśli jest taka potrzeba. 3. Noclegi po drodze. My byliśmy uprzedzeni, że będą to hostele z dużymi pokojami, więc wiedzieliśmy na co się szykujemy. Informacje o tym uzyskaliśmy jednak dopiero po naszym pytaniu, co uważam za głupią rzecz, bo lepiej wiedzieć dokładnie, wcześniej jak to będzie wyglądać. W hostelach spędziliśmy łacznie 3 krótkie noce, z czego nocleg w Ohrydzie był mega komfortowy. Tu akurat były dla nasz małe mieszkanka. My mieliśmy w naszym "studiu" pokój 2 i 3 osobowy z kuchnia, łazienką i przedpokojem. Wszytko czyste, nowe i ogólnie bez najmniejszego zarzutu. 4. Hotel na miejscu. Tutaj mieliśmy obawę co pokoi 2-osobowych, jednak wszystko było idealnie załatwione. Gwarantowane były tylko "dwójki" i jeśli ktoś się przed wyjazdem umawiał na 2 to miał ją całkowicie pewną, reszta była rozdzielana już na miejscu. Co do warunków to znów byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Hotelik nowy, pokoje z łazienkami, kuchnia dostępna dla wszystkich, balkon przy każdym pokoju, sklep naprzeciwko, no prawie miód i maliny:) jedyną wadą chociaż fakt, że dość uciążliwą to położenie. Do plaży (małej lub kamienistej), czy centrum trzeba było podejść jakieś 2/3km, ale coś za coś z drugiej strony. Na dużą plażę można podjechać busikiem, chociaż tak na prawdę 2 razy zostaliśmy zawiezieni przez naszych kierowców. 5. Kwestia wycieczek. Fakt, że dużo zależy od grupy, u nas szczęśliwie wszyscy zbierali się na czas, więc nie było problemów z wyjazdami itp. Można narzekać, że jest mało czasu, ale napięty plan tego wymaga. Czasem trzeba było decydować czy pójść gdzieś zjeść, czy pochodzić i pozwiedzać. Dobrą radą według mnie może być wejście od razu na mury w Dubrowniku. My wpierw zrobiliśmy spacer po starówce i przez to udało nam się obejść tylko 1/3 murów, a były warte obejrzenia w całości. Tak samo Belgrad zwiedzałem sam z dziewczyną i dobrze na tym wyszliśmy bo zamiast iść dobrych parę kilometrów na starówkę wyszliśmy 1,5h później i podjechaliśmy trolejbusem, a z tego co wiem obejrzeliśmy w zasadzie to samo co grupa, z tym że bez opowiadań przewodnika. Podsumowując:) ja osobiście gorąco polecam WW, nie wiem jak inne wyjazdy, ale Bałkany były świetne zarówno pod względem samego miejsca, jak i organizacji. Żeby nie przesłodzić to dam minusa za duże problemy z kontaktem z właścicielem, jednak mimo to nie ma co się martwić o wyjazd. Można zobaczyć wiele świetnych miejsc i wypocząć za niewielkie pieniążki. Ode mnie duży plus:) Piotrek Odpowiedz Link Zgłoś