Dodaj do ulubionych

Śmierć taty....

20.09.09, 09:08
Witam.Chciałem się ze wszystkimi podzielić swoimi przeżyciami
związanymi ze śmiercią taty.Tata zmarł nagle 25.07.2009 na zawał
serca.Pamietam ten dzień jak dziś.Tego dnia gdy zmarł jakieś 2 godz.
wcześniej rozmawiałem z nim przez telefon.Zmarł nagle,na zawał
serca,źle się poczuł,karetka przyjechała w 5 min.,po kolejnych 15
był już na OIOM'ie.

Po kilku godzinach wyszedł lekarz i zaprosił nad do swojego
pokoju,powiedział :"...nie mam dla Państwa dobrych
wiadomości,pacjent zmarł".

Myślałem że to wszystko mi się śni,nie mogłem uwieżyć w to.Do dziś
nie mogę.Umarł szybko i bez bólu,tj chciał,cale życie mówił odkąd
pamiętam że w taki sposób chce umrzeć,szybko i bez
bólu.Jego "marzenie" się spełniło.

Najbardziej szkoda mi jest mamy,tata miał dopiero 50 lat, ja sam mam
dopiero 26,brata mam co ma 23 lata.Całe życie przed nami jeszcze.

Przed wczoraj zmarła mojej przyjaciółki mama,po cięzkiej chorobie
nowotworowej.Męczyła się prawie rok.A wczoraj dowiedziałem się że
będe tatą....jaki ten świat jest dziwny.Jednym zabiera a innym daje.
Obserwuj wątek
    • kopciuszek125 Re: Śmierć taty.... 20.09.09, 15:47
      To straszne że w tak młodym wieku zmarł Twój tato, ale żaden wiek nie jest dobry
      do umierania i zawsze przeżywa się odejście bliskiej osoby. Życie jest takie
      nieprzewidywalne, ale najgorsze są cierpienia bliskich osób i ta bezradność że
      nie można nic zrobić. Jedni umierają inni się rodzą już tak ułożony jest ten
      świat. Każdy chyba ma takie marzenie żeby odejść z tego świata bez bólu i
      cierpienia bo każdy musi kiedyś odejść. Musicie zaopiekować się mamą bo jej
      będzie bardzo trudno to zrozumieć.
    • amberka2 Re: Śmierć taty.... 20.09.09, 17:44
      Moj tata rowniez zmarl nagle na zawal serca. Poszedl do pracy i juz
      nie wrocil. A jeszcze poprzedniego wieczoru z nim rozmawialam.
      Smialismy sie i kto by przypuszczal. Ukochany tata zmarl miesiac po
      moich 18 urodzinach. Tak sobie mysle, ze dane mu bylo doprowadzic
      mnie do pelnoletnosci i potem musial odejsc.

      O chorobie nowotworowej mojej mamy dowiedzialam sie bedac w 7
      miesiacu ciazy. Mamusia odeszla gdy moja coreczka miala 6 tygodni.
      Dozyla nardodzin pierwszej wnusi, ale nie dane jej bylo sie nia
      dlugo nacieszyc.

      Sa ludzie, ktorzy maja rodzicow do poznej starosci. Dziadkowie bawia
      sie z wnukami. Ja niestety nie naleze do tych szczesliwcow. Nie mam
      juz rodzicow i mimo tego , iz jestem juz po trzydziestce czuje sie
      jak mala sierota.
      • maretta111 Re: Śmierć taty.... 20.09.09, 19:10
        Mój tata zmarł 17 lat temu, miałam wtedy tylko 16 lat, w tak wielu momentach
        mojego życie nie było go, ślub, narodziny dzieci, święta, boli do dziś. "kochamy
        za mało, i stale za późno"...
        • pawulon26 Re: Śmierć taty.... 20.09.09, 23:08
          Ja wziąłem slub 23 maja a 25 lipca zmarł mi tata....
          • annubis74 Re: Śmierć taty.... 21.09.09, 11:00
            niestety szczęście przeplata się z nieszczęściem
            trudno aż uwierzyć że są tak blisko siebie
            w ciągu ostatniego roku zdarzyło się w nazej rodzinie tyle szczęścia
            narodziny moje córeczki i mojej małej brataniczki
            i śmierć Mamy, która przyćmiła radość i szczęście

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka