bezprzerwy
14.10.09, 15:34
Beato – Ma[mo Marcina,
Pozwol, ze ustosunkuje się do Twoich postow, cytując Twoje slowa:
W jednym masz tylko rację droga "Bezprzerwy"...
Wiesz w czym? Pisząc że Ośmiorniczka jest mądrą osobą... Nie masz
nawet
pojęcia jak mądrą...
Wywlekając gdzieś z archiwum wpis, w którym data tak bardzo
przypomina
śmierć kochanej osoby, jest dla mnie ciosem poniżej pasa... Okropnym
ciosem... Jakim człowiekiem musi być osoba która posuneła sie do
takiego
czynu.
Wbrew Twoim sugestiom nie jestem potworem, jestem tylko człowiekiem
z krwi i kosci, człowiekiem omylnym: nie popełniłam straszliwego
czynu: ja popełniłam radykalny blad, zraniłam niepotrzebnie
człowieka tylko ze względu na fakt, ze moja reakcja(= mój post) była
zbyt impulsywna. Był to bezmyślny blad, z którego doskonale zdaje
sobie sprawe, blad z którego nie jestem dumna. Wrecz przeciwnie,
jest mi ogromnie przykro, ze sprawilam innemu człowiekowi bol, tym
bardziej jest mi przykro, ze nie mialam najmniejszego zamiaru
kogokolwiek skrzywdzic.
( Nie chciałabym byc teraz na miejscu Ośmiorniczki...:(
Moim zdaniem została przekroczona granica człowieczeństwa...
To sa naprawde wielkie i jednoczesnie bardzo obelzywe slowa. Mysle,
ze stanowcza wiekszosc spoleczenstwa asocjuje " przekroczonie
granicy człowieczeństwa" z obozami zagłady dla Zydow, tragedia
rodzin w Palestynie, czy gehenna gwałconych i mordowanych w Sudanie
dzieci i kobiet…..
Ja zrobilam blad, którego zaluje, za który ja, tylko i wyłącznie ja
ponosze pelna odpowiedzialność, ale nie jestem zbrodniarzem
popełniającym czyny przekraczające granice człowieczeństwa!
Może Ty masz inny system wartości, może masz skłonności do
dramatyzowania, może jest w Tobie zbyt wiele agresji i zalu za
ogromne nieszczęście, które Cie spotkalo… Nie wiem i nie chce
wiedziec, wiem tylko jedno: ja sprawilam człowiekowi bol przez
bezmyślność i wlasna głupotę. Ty sprawiasz bol doskonale dobierając
slowa, sugerujesz niestworzone rzeczy, ranisz z premedytacja, ranisz
wiedzac o tym, ze ranisz doskonale.
Choc nie identyfikuje się z religia katolicka, smiem twierdzic, ze
takie postepowanie niewiele ma wspolnego z katolicyzmem.
chyba to kopanie, gryzienie o którym tak wiele piszecie...
Przeczytałam
wiele wpisów Ośmiorniczki, w żadnym z nich nie znalazłam nic, co
sugerowałoby że Ośmiorniczka kogoś obraża, czy robi komuś
przykrość ,zadaje ból psychiczny.
Nigdy nie stwierdziłam, ze osmiorniczka obraza, sprawia przykrość
lub zadaje bol psychiczny.
Podziwiam ją za to, że mimo tego że jej wiara przechodziła ogromny
kryzys, potrafiła ją ocalić...
Po tym co przeczytałam, po prostu brak mi słów...
Zapewniam Cie Beato, ze posiadasz bardzo bogaty zasob slow a jezyk
którym się posługujesz jest na tyle ekspresyjny i dosadny, ze ani
ja, ani nikt z czytelnikow nie miał wątpliwości co do Twoich
intencji.
Do czego zdolny jest człowiek, aby tylko móc obronić swoje racje,
nie
ważne słuszne, czy nie... Byle tylko dokopać, dołożyć...
Nie dokopuje i nie dokladam, pisze co czuje.
Może taka osoba powinna zastanowić się co chce osiągnąć będąc na
forum,
które ma za zadanie, nieść pomoc potrzebującym...
Bezprzerwy napisala:
Wedlug mnie zadno cierpienie nie ma sensu.
Moje cierpienie nie mialo na mnie zadnego pozytywnego wplywu, wrecz
przeciwnie:
Kiedys kazdego dnia dziekowalam usmiechnieta "swojemu" Bogu i
potrosze Bogu osmiorniczki, ( mniemam, ze "moj" Bog jest tym samym
Bogiem,o ktorym pisze tilia) za moje zdrowe dziecko, za meza, za
slonce, za milosc...( my wszyscy tutaj jestesmy jednym krzykiem,
jedna prosba o milosc: chcemy kochac i byc kochani!).
Dzis nie umiem dziekowac.
Jestem zgorzkniala osoba, nie lubie ludzi, zazdroszcze im szczescia,
widzac szczesliwe pary w myslach powtarzam zlosliwie " i tak sie wam
to kiedys skonczy...." Nie, nie jestem z siebie dum,na, wiem ze to
jest zle i bezmyslne, ale tak czuje, niestety tak mnie uksztaltowalo
moje cierpienie.
Znalazłam odpowiedź na twoje zachowanie " Bezprzerwy"...
I wiesz, współczuję Cię, jest mi Cię żal...
Zapewniam Cie, nie potrzebuje współczucia i proszę nie uzalaj się
nade mna. Szkoda Twej energii.
Jednoczesnie pragne Ci podziękować za zacytowanie mojego postu z
przed kilku dni. Wlasnie ten bardzo intymny tekst upewnil mnie
dzisiaj, ze nie jestem potworem, jestem zwykłym, zranionym
człowiekiem w okreslonym stadium zaloby, zdajacym sobie doskonale
sprawe z wlasnych ułomności, człowiekiem wstydzacym się swoich zlych
uczuc. Wazne, ze potrafie odroznic dobro od zla
Bo ani się nie obejrzysz a zostaniesz sama jesli bedziesz krzywdzić
tych,
którzy są wokół Ciebie...:(
Mam szczera nadzieje, ze nie zostane sama. Cale zycie staram się
być dobrym człowiekiem, nie krzywdze ludzi, nie krzywdze zwierzat.
Mam wspaniałego syna, kochane rodzenstwo, male grono przyjaciol (sa
wśród nich również katolicy).
Pokonałam trzy zaloby, żadna z nich, mimo wzlotow i upadkow nie
zrobila ze mnie zlego człowieka, mam wiec nadzieje, ze pokonam moja
czwarta- aczkolwiek najbardziej bolesna - i, ze mimo lez, bolu,
złości i cierpienia uda mi się nadal pozostac godnym człowiekiem.
Mam również nadzieje, ze nigdy nie posadze kogokolwiek o
przekroczenie granicy człowieczeństwa.
Zycze Ci z całego serca sily i wytrwałości w pokonywaniu Twojego
ogromnego cierpienia.