Dodaj do ulubionych

Umarla mama mojego kochanego chlopaka.

25.05.10, 00:15
Czasami czytalam te strone,ale nigdy nie myslalam,ze tutaj napisze.
Po tym co sie stalo,wiem napewno,ze zycie to nie plan,zycie to
chwila i moment,bo od chwili duzo zalezy...przekonalam sie jak
bardzo.Ktos,kiedys tak ladnie powiedzial,ze powinnismy sie spieszyc
kochac,bo ludzie tak szybko odchodza.To prawda....Teraz wiem,ze
kazdy potrafi plakac,nawet za osoba,ktorej nigdy jeszcze nie
widzial...bo jeszcze nie zdazyl....
Czasami mysle,ze jak jakas osoba bardzo kocha i musi odejsc...zawsze
odchodzi-pozostawiajac na jej miejsce kogos,kto bedzie tez tak
bardzo kochac....u mnie wlasnie tak bylo i jest.
Nawet nie wiem od czego zaczac,a moze od tego,ze zycie z jednym
facetem mi sie nie udalo,ale dalo mi pozniej najprawdziwsza wielka
milosc z przeczuciem-od pierwszego momentu,sekundy.
Kiedy pierwszy raz bylam u niego-nie poznalam jego mamy,a teraz -juz
nigdy nie poznam...
On mi mowil,ze tak naprawde kochala go bardzo mocno tylko jego
matka,ale teraz jej nie ma...
To niesprawiedliwe,ze jej nie poznalam i nie poznam.Dlaczego tak
jest???Wiecie,czasami mysle,ze ona umarla wtedy,kiedy wiedziala,ze
jej syna-jakas kobieta bardzo pokocha,ze on nie zostanie sam.Teraz
jest daleko ode mnie,a ja placze za kobieta,ktorej nigdy nie
widzialam.
Placze,bo chcialam jej powiedziec cos waznego....chcialam jej
przyzec,ze zrobie wszystko,aby jej syn byl szczesliwy i bede go
kochac w zdrowiu i chorobie-obojetne co sie stanie-bede przy nim.Nie
zdazylam tego powiedziec,ale ona wie napewno,ze ja kocham go calym
sercem.Chcialam jej podziekowac,ze ma wspanialego syna-takiego
mezczyzne,ktorego zycze kazdej kobiecie.Nie zdazylam...
Teraz wiem,ze jest cos takiego jak przeznaczenie,to istnieje
naprawde.Nawet to,w jaki sposob go poznalam....to sie zdaza raz na
miliard!
Teraz wiem,ze "po cos"-poznajemy drugiego czlowieka.Cos,co sie
konczy,daje ciag nastepnym zdazeniom.Jest mi tak smutno!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • maretta111 Re: Umarla mama mojego kochanego chlopaka. 25.05.10, 09:27
      Czasem tak jest że jak zamykane są drzwi to otwierane jest okno. Tak pewnie jest
      w przypadku twojego ukochanego. Teraz jesteś mu bardzo potrzebna, bardziej niż
      myślisz. Stracił mamę, a ma kogoś kto może dać mu miłość ciepło, część tego co
      może dać matka dziecku. Nigdy nie zastąpisz mu mamy,ale możesz być mu wsparciem.
      A i niestety często tak jest że kochamy za mało i stale za późno.Ja może jestem
      ewenementem, ale po śmierci jedynego brata, nic i nikogo nie otrzymałam w
      zamian. Pozdrawiam ciepło.
    • kasiaw0 Re: Umarla mama mojego kochanego chlopaka. 28.05.10, 00:27
      Wiem co czujesz, chociaż ja teraz jestem w podobnej sytuacji. Jesteśmy razem od
      ponad 4 lat, kocham Go, jest wspaniałym człowiekiem, tylko i wyłącznie dzięki
      swojej Mamie, która odeszła dwa dni temu, w Dzień Matki, jeszcze poszliśmy do
      niej dwie godziny przed śmiercią, pocałowałam Ją, ale widziałam, że to już Jej
      koniec, nie mogłam patrzeć jak tak bliska i życzliwa mi od zawsze osoba cierpi,
      a pielęgniarki podłączają jej coraz to nowe urządzenia, dają coraz silniejsze
      leki przeciwbólowe, była chora na nowotwór piersi, walczyła z chorobą 6 lat,
      miała niespełna 43 lata, kochałam i kocham Ją jak własną Mamę, czuję Ją obok
      nas, patrzy z góry i z pewnością cieszy się, że mając siebie jest nam wszystkim
      łatwiej. W dzień śmierci gdy mój chłopak był u niej, wziął Ją za rękę, zbyt
      silne leki uniemożliwiały jej normalne myślenie i powiedziała do niego 'Kasia,
      trzymaj mnie', tak też będzie, będę trzymać moją Bożenkę, i Jego też, zaopiekuję
      się Nim, damy sobie razem radę, nawet w chwilach zwątpienia takich jak teraz.
      Wiemy, że zrobiliśmy wszystko co było w naszej mocy, byliśmy z Nią do ostatniego
      momentu, jeździliśmy z Kielc, do Warszawy, a stamtąd do Wrocławia, niestety
      przegraliśmy, jakiś tydzień temu widziałam jej radość w oczach, gdy staliśmy
      oboje obok siebie, a ona z pewnością zdawała sobie sprawę, że On nie zostanie
      sam, że ma mnie. Wiem, że tylko ja Mu moge pomóc, zaraz po telefonie ze szpitala
      przybiegł do mnie zapłakany, wiem, że 'mamy tylko siebie, WIELKĄ mamy moc'.
      Pozdrawiam.
      • mausi12 Re: Umarla mama mojego kochanego chlopaka. 29.05.10, 14:38
        Kochane jestescie.Dziekuje.Jego mame wczoraj przewiezli do szpitala
        gdzie ludzie umieraja i nie ma szansy.Boli mnie,ze jestem 1160km od
        niego.Dzis napisalam do niego,ze bardzo sie martwie o jego mame,ze
        chcialam jej powiedziec-jak bardzo kocham jej syna,ze czasami jak
        odchodzi jedna kobieta-zostaje druga kobieta-aby nadal mogl go ktos
        kochac i aby nie zostal sam.Chcialam jej obiecac,ze zawsze bede obok
        niego....juz nie zdaze.Nawet nie wiem czy jego rodzina chcialaby
        abym tam teraz byla.Mi sie wydaje,ze oni chca zostac tylko w kregu
        rodziny.Wiem jednak napewno,ze jak jego matka umrze-ja bede mu
        potrzebna wtedy bardziej i wiem,ze wtedy polece do niego napewno.
        • agalt Re: Umarla ... do mausi12 29.05.10, 18:01
          O rany... kobieto... Ja tez nie wiem, czy na miejscu jego rodziny chciałabym,
          żebyś tam była. Ty już ją uśmierciłaś parę dni temu. Nie napisałaś "umiera",
          tylko "umarła". Ubłagaj admina, żeby usunął te Twoje wynurzenia. Bo jeśli ta
          pani naprawdę umrze, a jej syn tu zajrzy i zna Twój nick, to być może będziesz
          szukać nowego ukochanego...
    • mocnakrysia Re: Umarla mama mojego kochanego chlopaka. 29.05.10, 17:52
      Co ty wypisujesz przecież ta kobieta żyje i masz jeszcze szansę się z nią
      spotkać. Dlaczego kładziesz ją zażycia do trumny.Póki życia ,póty nadziei. A
      jeśli go kochasz to bądż z nim w takich chwilach.
      • kasiaw0 Re: Umarla mama mojego kochanego chlopaka. 30.05.10, 00:00
        To straszne, że sądzisz, że 'nie zdążysz', nie wolno tracić nadziei, bo to nie
        dodaje otuchy ani Jemu, ani Jego chorej Mamie, do samego końca trzeba wierzyć,
        że będzie lepiej, ja wierzyłam i robiłam wszystko co w mojej mocy, żeby Ona nie
        traciła nadziei.
        Ale jeśli, to się zdarzy, czego Wam oczywiście nie życzę, to jeżeli rodzina Cię
        nie zna to pewnie woleliby być sami, mnie znali długo, wszędzie chodzimy i
        chodziliśmy razem, traktują mnie jak jej członka.
        Nawet dzisiaj, był pogrzeb, bałam się tego strasznie, nie chciałam się rano
        obudzić, bo wiedziałam, że dziś nas to czeka, że kilka godzin dzieli nas od
        pożegnania z Nią, bałam się Jego reakcji, reakcji innych ludzi, nad sobą
        starałam się panować, siedziałam z Jego rodziną, a moi rodzice gdzieś dalej w
        kościele. Gdy patrzyłam dzisiaj na Nią, gdy była otwarta trumna pomyślałam:
        'moja Bożenko, zajmę się Nimi obydwoma, domem w miarę możliwości, obiecuję', tak
        pięknie wyglądała, wybrałam jej dzień wcześniej buty, wyglądała ładniej niż w
        szpitalu, miała perukę, w której jej nie widywałam, bo przy mnie nie wstydziła
        się swojej łysej głowy. Dotknęłam Jej ręki, Boże, jak ja Ją kocham, jak mi
        brakuje tych rozmów, tego jak mówiła 'moja laleczko', wszystkiego. Trzymałam Go
        dziś w trakcie tego wszystkiego za rękę, tak bardzo chciałam Mu pomóc, Ona czuwa
        gdzieś tam w górze nad nami, daje wielką siłę, dała mi odrobinę swojej matczynej
        miłości, bo teraz kocham Go już nie tylko jako chłopaka, partnera, ale też
        martwię się czy nie jest głodny, czy nie płacze.
        Wiem, że nie zostawiłaby Go samego, oddała w moje ręce. Był dzisiaj taki
        dzielny, cały dzień spędziliśmy razem, dużo rozmawialiśmy. Jest dzielny na co
        dzień, i do tego bardzo silny pomimo swoich 20 lat.Serce pękało mi na kawałki,
        podczas tego pogrzebu, przeszliśmy przez to. Dzisiaj w książeczce do nabożeństwa
        Jego Mamy znalazłam kartkę, na której było napisane 'Matko Boża, miej w opiece
        mojego syna, i Kasię', nogi się pode mną ugięły, kochała mnie. Dzisiaj nawet
        daleka rodzina, której nie znałam mówiła 'o, ta Kasia, mówiła o niej, jej oczko
        w głowie', tęsknię bardzo, pomogę Im, powierzyła mi to, a tam Jej na pewno jest
        lepiej, jestem spokojniejsza.
        Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka