tsre
29.12.12, 21:37
4 października br po ciężkiej chorobie nowotworowej zmarła moja Żona. Nowotwór wykryto u niej zaledwie 6 miesięcy wcześniej w bardzo już zaawansowanym stadium. Miała 36 lat. Zostałem sam z naszym synkiem (2 lata 7 miesięcy w chwili śmierci Żony). Nie ma słów, które mogłyby opisać co czuję i przeżywam. Po prostu pękło mi serce z bólu i pęka ponownie za każdym razem gdy o Niej pomyślę a myślę cały czas. Nie sądziłem, że można odczuwać taką rozpacz i ból psychiczny. Jeśli ktoś chciałby porozmawiać, popisać lub ... sam nie wiem co ... to proszę o kontakt mailowy: tsre@gazeta.pl