Dodaj do ulubionych

Mamo, wróć.

10.08.13, 20:14
Niecałe dwa miesiące temu zmarła moja Mama. Rak, od diagnozy do dnia odejścia mineło 31 dni, na wszelka pomoc już było za późno. Moja kochana Mama była dla mnie całym światem, nie umię bez niej żyć. Ból i pustka rozrywa serce. Strata tak bardzo boli. Nie radzę sobie w ogóle, nawet nie chcę. Miała dopiero 67 lat. Mama tak bardzo mnie kochała, teraz co zostalo? Za wsze mogłam na nią liczyc, poprostu byla...kochajaca, opiekuńcza, trokliwa. Jestem jedynaczką a teraz czuję się jak sierota.Jak żyć? niech ktoś mi powie jak żyć. Ja nie umię. Nic nie jest już takie samo.
I nic nie bedzie. Cały czas o Niej myślę. Wiem, że zmarła a często wypieram to i zastępuję tym, że to nie prawda. to jakiś obłęd, żyję jak w dwóch światach ... jeden ten w którym wiem a drugi ten w którym nie chcę i nie moge w to uwierzyć. Chwilami sie zastanawiam czy nie zbzikowałam. Tak mi ciężko.
Obserwuj wątek
    • sonja12 Re: Mamo, wróć. 10.08.13, 22:07
      Przed Tobą bardzo ciężkie dni , ja doskonale pamiętam jak sama przez to przechodziłam w 2007 roku . Musi minąć dużo czasu zanim będzie trochę lepiej. Moja mama od diagnozy żyła 4 miesiące ,miała 63 lata. I wiem co człowiek przeżywa. Ale pamietaj Twoja mama na pewno by nie chciała , abyś płakała , bo podobno tam na górze jest Im wtedy ciężko.
      Ja po śmierci Mamy przestałam chodzić do kościoła, mama zawsze chodziła i jaki Jej bóg koniec życia zgotował.
      Ja byłam podobnie jak ty z mamą bardzo zżyta, a teraz taka pustka . Pytasz jak zyc?
      To trudne , musisz nauczyć się na nowo żyć, ale z czasem.Mnie pomogło pisanie na tym forum i nadal je czytam. Pozdrawiam i trzymaj się .
      • ortolann Re: Mamo, wróć. 16.08.13, 16:57
        Trochę okrutnie jest zabraniać płakać w takiej sytuacji. Po drugie nikt nie wie jak tam po drugiej stronie jest, ale chcemy wierzyć, że nie ma już cierpienia i bólu, więc mówienie o tym, że naszym bliskim zmarłym jest ciężko, gdy tu za nimi płaczemy jest nadużyciem. Trzeba by było być z kamienia, żeby nie płakać, nie rozpaczać.
        Płacz, pisz tutaj, czytaj, szukaj kontaktu z ludźmi. A Mama na pewno jest przy Tobie blisko i czuwa nad Tobą. Z czasem wiele dostrzeżesz i na wiele prawd się otworzysz. I zrozumiesz, że nic Ci nie zabrano, a wiele dostałaś (choć nikt z nas nigdy nie chciałby tej wiedzy zdobywać, niestety).
        --
        [URL=http://smayliki.ru/smilie-1038114855.html][IMG]http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif[/IMG][/URL]
    • nick.1234 Re: Mamo, wróć. 17.08.13, 07:05
      Uwierz mi, wiem co czujesz. Ja stracilam swoja mame 7 lat temu i do tej pory ja wspominam. Bardzo mi jej brakuje. Byla taka mlodziutka. Miala dopiero 29 lat. Mam zal do Boga ze pozwolil jej odejsc. Popelnila samobojstwo...nigdy nie zrozumiem dlaczego to sie stalo, czemu do tego doszlo..dlaczego Bog pozwolil abym wychowywala sie jako sierota. Nie ufam ludziom, wiem ze w zyciu moge liczyc tylko na siebie. Mam nadzieje ze po mojej smierci dowiem sie czemu tak wyglada moje zycie. Mam nadzieje ze bede mogla spotkac sie "tam" z moja mama. Tak bardzo bym tego chciala.
      • artdaga Re: Mamo, wróć. 17.08.13, 12:30
        Wiesz na zrozumienie "tego tu i teraz", poleciłabym Ci książke "Wędrówka dusz" Newtona. Jest tam poruszony temat regresji, dowiadujemy się z niej jak żyją dusze. Mi ona trochę pomogła. Ja tez mimo, że pewnie jestem znacznie starsza od Ciebie mam wielki żal do Boga, moja Mama była taka wierząca i czemu jej to zrobił, czemu mi ją zabrał. Nie pojmuję. Wiem co czujesz i wyobrażam sobie co czułas wtedy. Bardzo cieplutko Cie pozdrawiam.
    • ira_07 Re: Mamo, wróć. 21.08.13, 19:29
      Rozumiem Cię. Moja mama umarła końcem czerwca. Od diagnozy do śmierci - od rana do wieczora. Poszła na prosty zabieg, miała wyjść po kilku dniach i nie wyszła. Miała 58 lat, ledwo skończyła pracować, tak się cieszyła, że wreszcie odpocznie.

      Najgorsze, że nie zdążyłam jej zobaczyć, porozmawiać. Jak dzwoniłam do szpitala nie miała już siły mówić, a ja myślałam, że to po prostu po narkozie. Mieszkam w innym mieście, jak się dowiedziałam, że stan jest ciężki to zarezerwowałam busa na następny dzień rano. Obudziła mnie najgorsza z najgorszych wiadomości. Jak obuchem w łeb. Choć spodziewałam się tego, ale mimo wszystko miałam nadzieję, że uda jej się wyzdrowieć.

      Ja się w sumie dosyć pozbierałam, żyję dalej, bo muszę, ale pustka w sercu jest ogromna, gorsze momenty się pojawiają nagle. Wiele jednak daje posiadanie rodzeństwa, moja siostra i tata byli ogromnym wsparciem.

      Trzymaj się.
      --
      Until the very end
      • simba5 Re: Mamo, wróć. 22.08.13, 10:47
        Czytam Twój post i jak bym czytała o sobie.
        Moja mama zmarła trzy lata temu, od diagnozy do śmierci miesiąc i dwa dni. Rak. 69 lat.
        Gdy zaczynałam pomalutku się dźwigać,zmarł mój brat.
        Też kochała Boga,chodziła do kościoła bardzo często, a On zgotował jej taką śmierć, w męczarniach,daleko od domu,bez bliskich. Umierała w szpitalu w Warszawie. Przez tydzień, gdy leżała na oiomie,wyżebrałam tylko dwa widzenia.
        Teraz jest już lepiej, ale nie ma dnia bym o Niej nie myślała. Ile razy człowiek upadał i się dzwigał,musiałam ,mam trójkę dzieci.
        Każdy zajęty jest swoim życiem,nie znosiłam spojrzeń i gderania typu ;ILE MOŻNA PŁAKAĆ,WEŹ SIĘ W GARŚĆ. Kto tego nie przechodził, nie wie ile to nas kosztuje.Wolałam siedzieć na forum i przelewać żal na ekran. Mi to bardzo pomagało.
        Teraz czytam, mało piszę.
        Nie powiem Ci ,że będzie lepiej, nie teraz. Sama zdecydujesz kiedy będziesz mogła mówić spokojnie o bólu,o tym co rozrywa Ci piersi.
        Łącze się z Tobą w tym niewyobrażalnym bólu, pozdrawiam ciepło.

        Światełko Pamięci dla Twojej Mamy.
        • artdaga Re: Mamo, wróć. 22.08.13, 20:07
          Simba bardzo Ci dziekuje. Nie radze sobie, jest tak cieżko. Jak slysze te gadki typu "czas leczy rany" to mialabym chec komus przywalic. Kto tego nie przezyl nie jest w stanie zrozumiec. Zyje bo zyje, wykonuje wszystkie czynnosci jak automat. Chwilami zastanawiam sie ile mi zostalo to przekroczenia granicy rzeczywistosci z szalenstwem. Bol, ktorego juz nie jestem w stanie udzwignac. Tak by sie chcialo powiedziec, Mamo wroc.... i niech wszystko bedzie jak dawniej. Chetnie bym z kims popisala ale kazdy jest tak zajety. Trzymaj sie cieplutko.
            • simba5 Re: Mamo, wróć. 23.08.13, 09:56
              Nikt nie zna lepiej tego bolu od nas. Ja już jestem trochę dalej w tej drodze,minęły już trzy lata. Boli trochę mniej, ale podkreślam tylko trochę. Ja nawet nie moglam liczyć na pomoc od najbliższych, bo dzieci nie chciałam obarczać tym kłopotem, wszak była to ich ukochana babcia, a mąż jak to mąż , do czasu słuchał ale ile można. Gdy człowiek zostaje z takim bólem sam, nie zawsze sobie radzi,też żyłam jak automat, wstawałam rano, wyprawiałam dzieci do szkoły i wyłam jak pies.Ukrywałam łzy przed całym światem, oprócz tego forum, tu pisałam i płakałam, błagałam o cud,który się nie zdarzył. Serce rozerwane na tyle kawałków nie daje się posklejać.
              Niektórzy się dziwią jeszcze dziś, że minęło tyle czasu a moja pamięć jest tak żywa. Rozmowy o matkach do dziś wypełniają mi oczy łzami. Nigdy nie pogodzę się z tym, że los zabrał mi ją tak szybko,wiem ,że nigdy nie jest odpowiedni czas na śmierć, ale to było stanowczo za wcześnie.
              Od poniedziałku będę dostępna cały czas,jeżeli masz taką potrzebę mogę być Twoją powiernicą, możemy porozmawiać.
              Jak masz czas to poczytaj mój wątek,To co dał nam świat,niespodzianie zabrał los.
              Wszystko było pisane na gorąco, prosto z serca.Nie pomoże Ci to w Twojej żałobie ,ale zobaczysz, bez względu na to co by kto nie mówił,jak długą drogę trzeba przebyć,by zacząć w miarę normalnie funkcjonować. Czego Ci oczywiście życzę by u Ciebie było to jak najszybciej.
              Przytulam Cię mocno ,wprawdzie wirtualnie, ale ale z całego serca.
              • artdaga Re: Mamo, wróć. 25.08.13, 00:29
                Simba...przeczytalam caly zalozony przez Ciebie watek. Wczytalam sie w Twoje wpisy z poczatku zaloby,czuje to samo. Krzycze, dlaczego?? dlaczego moja Mama, dlaczego tak wczesnie. Byla taka kochajaca i troskliwa. Tak bardzo kochala swoje wnuki. Nie obarczam moja trauma najblizszych, najlepiej czuje sie z tym sama, wydaje mi sie , ze kto tego nie przezyl nie jest w stanie zrozumiec. Tego bolu nie da sie opisac -wiec nie da sie go zrozumiec bez doswiadczenia straty kogos najblizszego. Tez odliczam dni, tygodnie. Kazdy poniedzialek jest koszmarny, bo wtedy odeszlas Mamus. Przezylam juz pierwsze swoje urodziny bez zyczen od Mamy, imieniny....Ona nigdy nie zapomniala. Tak bardzo mnie kochala a ja ja. Dlaczego?? Nawet nie jestem w stanie myslec jak przezyc Jej imieniny, pozniej swieta. Nie dam rady. ..........ta pustka, ta mysl, ze nie mozna porozmawiac , nie ma sie komu zwierzyc, nie ma juz kto otoczyc troska i powiedziec "nie martw sie , bedzie dobrze".
                • anna.wasil Re: Mamo, wróć. 26.08.13, 20:34
                  Kochane
                  Tak naprawdę nie można przygotować się na odejście bliskiej osoby.Mój Tatuń chorował 3l8m-cy.Była to walka o każdy oddech(tatuń chorował na pochp i miał raka guza lewego)
                  W maju pochowałam Teścia który chorował tylko 3-mce (rak trzustki).
                  Pisałyście o znakach: mam córkę 17 letnią pannę,jak przyśni mi się Tatuń wiem że coś się wydarzy.Ostrzega mnie bo kochał ją ponad życie.
                  Mimo że Tatunia nie ma 3 lata ja codziennie zadaję sobie pytanie dlaczego.....
                  I czas nie leczy ran..jak kochało się kogoś ponad życie .
                  Przytulam Was (*)(*)(*) naszym Kochanym
            • artdaga Re: Mamo, wróć. 23.08.13, 21:24
              Tak, snila mi sie Mama dwa razy, jednak ja bym chciala aby mnie czesciej odwiedzala. Chcialabym z nia porozmawiac, jak przedtem. Pierwszym razem snila mi sie jak zwykle opiekuncza i kochajaca. We snie dawala mi awizo na poczte i prosila, zebym poszla wybrac bo to lekarstwo na watrobe. Przez nastepne dwa dni mialalm problemy z zoladkiem. To bylo rowne dwa tygodnie po smierci Mamy. Tak mi jej bardzo brakuje. Znakow jakis szczegolnych nie mam atak bardzo bym chciala. Chociaz , w moje urodziny, pierwsze juz bez Mamy, wyszlam rano na taras a tam masa spiewajacych ptakow, odrazu pomyslalam, ze to prezent od Mamy.
          • ania_marta76 Re: Mamo, wróć. 10.09.13, 22:40
            artdaga przytulam bardzo mocno!
            Twoja historia jest mi bliska, podobnie jak simby! Pisałam juz w watku simby.
            To tak jakbym siebie słyszała..
            Ból nie do opisania...
            U mnie 14.09 minie rok od odejscia mojej mamy, a chwile przed nią odszedl mój tata, wiec za jednym razem straciłam oboje rodziców! Podwójny cios... Nagła smierc taty, a kilka miesiecy później diagnoza mamy zwalająca z nóg...I jej odejscie. Na zadne z odejść nie byłam przygotowana..
            Czy po roku sie pogodziłam z ich odejsciem? Na pewno nie.
            Jest inaczej, ten ból jest troche inny...Moi rodzice to jedyne najblizsze mi osoby, które znały mnie od wewnatrz, znały moje radosci i problemy, kiedy jest mi źle kiedy dobrze...To była więź, której nikt/nic nie zastapi. To z nimi rozmawiałam o wszystkim. To z nimi jako z pierwszymi dzieliłam sie wszystkim...Stąd teraz jest cholernie trudno

            Jak jest dzisiaj..hmm..rodzice zabrali mi ze sobą radośc jaką miałam w sobie.
            Byłam niesamowicie radosną spontaniczna osoba z mnóstwem pomysłow zarazałam innych...
            Dzisiaj jest pustka i smutek

            jakbys miała ochote napisac to pisz, na pewno odpisze.
            Mysle ze pisanie troche mi pomogło, bo jak nie miałam komu przekazac swoich mysli to przynajmniej tutaj mogłam powiedziec na głos co w sercu boli. No i co najwazniejsze tutaj zetknąc sie z osobami które przezywają to co Ty. To takie małe pocieszenie, jezeli w ogole może być...
            Wiec pisz
            Przytulam
            • dziubus21 Re: Mamo, wróć. 11.09.13, 11:13
              Macie też tak że sni sie wam wasza +mama? Mi sni się prawie co noc.. Moze w ten sposób mnie odwiedza. Juz minął prawie rok..ja dalej w to nie wierzę. Macie też takie uczucie, takie dni kiedy nic nie czujecie, kiedy wydaje wam się że za mimo iż straciliście najważniejszą osobę w waszym życiu to za malo cierpicie...wiem ze głupio to brzmi ale może przez te odwiedziny mojej mamy w snach jeszcze nie doszło to do mnie ze jej juz nie ma i juz nie bedzie! Nie przeżyłam jeszcze nigdy śmierci tak bliskiej/najbliższej osoby..nie wiem jak to bedzie kiedy minie rok...boje się ze trzymam ten bol za bardzo w sobie..nie pokazuje tego tak, na pogrzebie też..może to też bardzo silne środki uspokajające mi pomogly. Miał ktoś z was też tak? Boje się ze to wszystko się we mnie zbiera..i kiedyś wybuchnie i sobie z tym nie poradzę. Kcm Mamo i tesknie tak bardzo!
            • artdaga Re: Mamo, wróć. 12.09.13, 21:19
              witaj...

              Minie rok od odejscia Twojej Mamy, mojej 3 miesiace. Bol ten sam, pustka ta sama. Moze bardziej spokojnie, ale to za sprawa ksiazki, ktora wiele mi wyjasnila. Sni mi sie Mama, teraz nawet inni czlonkowie rodziny tez do mnie przychodza w snach. Jedno co zauwazylam po stracie Mamy to to , ze przewartosciowalo sie moje zycie. Jak i Ty nie bylam przygotowana na odejscie Mamy, nic nie wskazywalo na tak powazna chorobe, a jak wskazalo, to na wszystko juz bylo zapozno. Lekarze rozlozyli rece.
              Z calego serca polecam Tobie jak i innym tu zagladajacym ksiazke "Zycie po drugiej stronie"
              Sylwia Browne i Lindsay Harrison. Wiele wyjasnia watpliwosci, ktore sie w nas mnoza po stracie ukochenej Mamy. Mi troche pomogla. Moja Mama tez byla dla mnie szczegolna osoba, byla oczywiscie Mama, ale takze przyjaciolka, byla calym moim swiatem, ktory sie nagle zawalil, rozbil sie na setki kawalkow, staram sie je teraz zbierac do kupy i skladac w calosc. Ile to potrwa nie mam pojecia, rok , dwa, piec a moze zajmie mi cale moje zycie.
              Sciskam Cie serdecznie.
      • oliwija Re: Mamo, wróć. 30.09.13, 12:17
        moja mama odeszla w czerwcu rowno 3 miesiace po swojej mamie.

        u nas od diagnozy do odejscia rok....

        ja miałam to szczescie albo jak kto woli nieszczescie widziec ja zywą jako ostatnia, moze dlatego w chwili smierci mnie obudzila we śnie i powiedziała, że te kropelki od pani doktor pomogły i ona juz czuje sie dobrze i dziś moge do nieprzyjezdzac.... i co?

        rano telefon ze już jej nie ma.....

        koszmar....

        dwie ukochane osoby odeszły w tak krótkim czasie.......

        nie zycze nikomu czegos takiego.....

        zyć trzeba tym bardziej ze mam jeszcze córcie no i siostre mamy , ktra nie jet w stanie sie pozbierac.....
        --
        gdyby nie kobiety, koniec świata dawno byłby już za nami
    • dziubus21 Re: Mamo, wróć. 24.08.13, 02:17
      31 dni..wiedziałaś ze możesz stracić twoja mamę
      ..pewnie były to jedne z najcięższych dni w twoim życiu. Ja straciłam moja mamę 9 miesięcy temu. Zmarła nagle..najgorsze jest to ze nikt się tego nie spodziewał.. Byłam za granicą i nie mogłam się z nią pożegnać ani przy niej być w ostatnie jej dni. Ty wiedząc ze twoja mama ma raka..wiedzialas ze przy tej chorobie moze cię to dotknąć. Mówią ze czas leczy rany... Mówią! Jak narazie nic nie zdołało wyleczyć moich ran...gdybym chociaż mogła się z nią pożegnać..byc przy niej!!! Tak jak ty mogłaś być przy twojej..pewnie jest wtedy łatwiej..o ile w takiej sytuacji wogole można użyć słowa "łatwiej" bo wiem ze nikomu nie jest łatwo.
      • artdaga Re: Mamo, wróć. 24.08.13, 12:59
        Dziubus21..... choroby mojej Mamy tez nikt sie nie spodziewal, ot byla szescdziesiecio siedmio letnia kobieta, cos tam czasem strzyklo w kosciach. Wiec diagnoza przy tym badaniu byla dla nas wszystkich zaskoczeniem.To byl koszmar, w ktory nie moglam uwierzyc. Zderzenie sie z tym bylo dla mnie bolem fizycznym i psychicznym nie do zniesienia. Moja Mama byla zawsze wesola, idac do szpitala, zrobila wszytskie zakupy, oplaty. W szpitalu byla 2 tygodnie. Niemoc jaka odczuwasz w chwili gdy patrzysz na usmiechnieta twarz Mamy i jej nieswiadomosc choroby, to ze juz nic nie mozesz....a chcialabys wszystko zrobic zeby ja ratowac jest nie do zniesienia. Usmiechalam sie przez lzy,nie plakalam przy Mamie . Szukalam ratunku wszedzie, w Niemczech, wszedzie gdzie sie dalo, dzwonilam do klinik ale zawsze slyszalm odpowiedz, nic juz nie mozemy zrobic. Nastepne dwa tygodnie byla w domu, kazda sekunda byla bolem, bolem, ktory mowil, "popatrztwoja Mama umiera a ty nic nie mozesz" jedyne w tym wszystkim dla mnie pocieszenie, to jest to, ze moja Mama nie cierpial, byla odpowiednio zabezpieczona przeciwbolowo. Umierala ale nie cierpiala. Pustka jaka zostala jest nie do opisania, boli wstawanie, boliubieranie, boli wychodzenie do pracy. Czas nie leczy ran, tej rany nie uleczy, przyzwyczaji moze do bolu. Nie mam rodzenstwa, nie mam ojca. Sama przezywam ten bol. Pozdrawiam Cie cieplutko. Rozumie Cie , naprawde.
    • tade-k53 Re: Mamo, wróć. 30.09.13, 21:14
      Pomódl się o zbawienie Jej duszy. Nikt nie jest święty.
      Życie na ziemi to nieustanna walka. Walka z diabłem, pokusami, z lenistwem i wadami.
      Koniec świata może być w każdej chwili. Pomyśl o wieczności. Masz do wyboru niebo albo piekło.
      Nie dbasz o zbawienie duszy?
      tradycja-2007.blog.onet.pl/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka