artdaga
10.08.13, 20:14
Niecałe dwa miesiące temu zmarła moja Mama. Rak, od diagnozy do dnia odejścia mineło 31 dni, na wszelka pomoc już było za późno. Moja kochana Mama była dla mnie całym światem, nie umię bez niej żyć. Ból i pustka rozrywa serce. Strata tak bardzo boli. Nie radzę sobie w ogóle, nawet nie chcę. Miała dopiero 67 lat. Mama tak bardzo mnie kochała, teraz co zostalo? Za wsze mogłam na nią liczyc, poprostu byla...kochajaca, opiekuńcza, trokliwa. Jestem jedynaczką a teraz czuję się jak sierota.Jak żyć? niech ktoś mi powie jak żyć. Ja nie umię. Nic nie jest już takie samo.
I nic nie bedzie. Cały czas o Niej myślę. Wiem, że zmarła a często wypieram to i zastępuję tym, że to nie prawda. to jakiś obłęd, żyję jak w dwóch światach ... jeden ten w którym wiem a drugi ten w którym nie chcę i nie moge w to uwierzyć. Chwilami sie zastanawiam czy nie zbzikowałam. Tak mi ciężko.