list do mamy

06.11.07, 12:19
Kochana Mamusiu,
Tak wiele chciałabym ci powiedzieć,wytłumaczyć,pokazać...za póżno.
Postanowiłam napisać,może przeczytasz?
Zacznę od mojego dzieciństwa bo było cudowne.Najczęściej przypominam
sobie okres z przed 20 laty,kiedy miałam 10 lat.Widzę ciebie
gotującą obiadek w kuchni,tatę krzątającego się po ogrodzie i mojego
brata bawiącego się z kolegami w wojnę.No i oczywiscie babcia,która
ciągle sprząta.Boże jakie to cudowne wspomnienie...Tamte czasy
kojarzą mi się z latem,wiesz,ja nawet teraz czuję ten zapach,zapach
lata.Myślałam mamusiu,że zawsze będzie tak wesoło że,zawsze będziemy
w takim składzie:Ty,tata,brat,babcia i ja.Pomimo tych moich
wspomnień wiem że,dla Ciebie nie zawsze zycie było usłane różami.To
tata przyczyniał się do tego że nie raz płakałaś.Chciałam Ci
powiedzieć jeszcze raz,choc wielokrotnie to słyszałaś:według mnie
powinnas dostać medal za to że,znosiłaś to wszystko.Wiem ,że robiłas
to dla nas no i dla Boga,bo przysięgałaś.
Mamusiu,przepraszam,że wyjechałam,że przez ten najgorszy okres w
Twoim zyciu nie było mnie z Tobą.Dziś wydaje mi się,że to
Twoje:jedż,rodzina musi być razem,dziecko musi mieć ojca..itd,że to
było tak powiedziane nie do końca zgodnie z Twoim sercem,że w głębi
duszy chciałaś żebym została,tak bardzo się bałaś.Pamiętasz ,jak
powiedziałaś:przecież ja jeszcze nie umieram,czuję się dobrze,jakbym
była umierająca to mogłabyś zostać.Powiedziałaś to ze śmiechem bo
tak bardzo w to wierzyłaś.Mamusiu Ty niewiedziałaś wtedy ,że miałaś
już wyrok 6 może 7 miesięcy.Wiedziałam tylko ja i brat.My razem
zadecydowaliśmy,ze nie powiemy nikomu.Nie powiedzielismy tacie i
babci bo to by ich zabiło nie potrafiliby normalnie funkcjonować.Nie
powiedzielismy Tobie bo ty miałaś do samego końca być szczęśliwa i
mieć nadzieję i tak się stało.Miałaś nadzieję i dzięki niej żyłaś 10
miesięcy a nie7.Mamusiu wyjechałam bo ty tak chciałaś,mówiłaś
że,będziesz szczęśliwa jak my będziemy razem jak Twój wnuczek będzie
z tatą,nie wazne,że daleko od Ciebie ale razem ze swoim ukochanym
tatusiem.Byłam rozerwana na dwie części,moje serce pękało z bólu,że
nie jestem z Tobą.Wiedziałam ,ze masz najcudowniejszą opiekę pod
słońcem,ze jesteś otoczona najblizszą rodziną ale nie było tam
mnie...Codziennie rano jak wstawałam z łóżka wyobrażałam sobie jak
wszystko Cię boli jak bardzo cierpisz,Mamusiu ja cierpiałam razem z
Tobą serce to była jedna wielka rana.
Podziwiam Cie najdrozsza,że Byłaś taka dzielna,że potrafiłaś tak
grać przed nami,kłamałaś,że Cię nie boli,choć wiem,że bolało i to
bardzo.Mówiłaś to wszystko zeby nas nie martwić,nie chciałaś żebyśmy
się zamartwiali,poswięcali Ci cały swój czas.Ale Mamusiu MY wszyscy
tak bardzo Cię kochalismy byłaś dla nas Taka wazna,nie mozna było
nie martwić się o Ciebie,to było niemozliwe.
Pamiętam to nasze ostatnie spotkanie w lutym,wtedy przeczuwałam,ze
widzimy się poraz ostatni,mam wrazenie,że Ty też to czułaś.Przez ten
cały tydzień kiedy byłyśmy razem ciągle grałaś,starałaś się zeby
uśmiech nie schodził z Twojej twarzy,Byłaś twarda ale Ty nawet nie
wiesz,ze ja wielokrotnie widziałam na twej twarzy ten potworny
grymas bólu który ogarniał stopniowo całe twoje ciało.Mamusiu nie
musiałaś grać ja i my wszyscy wiedzielismy ,że Ty bardzo cierpisz
moze byłoby Ci łatwiej to znosić gdybys za wszelka cenę nie starała
sie nam udowodnić,ze wszystko jest OK,ze pokonałaś raka,choc tak
naprawdę to on pokonał Ciebie.Nie wiemsama co jest lepsze czy
rozmawianie o tym otwarcie czy własnie takie granie przed
wszystkimi.Bo my wszyscy gralismy ,Ty nie chciałaś nas martwić,my
Ciebie choć tak naprawdę wszyscy wiedzielismy co nastapi.
Mamusiu minęło 7 miesięcy jak odeszłaś.Nasze zycie zmienilo się nie
do poznania.Wszyscy tęsknimy z dnia na dzień coraz bardziej.Babcia
jest taka samotna jej twarz jest taka smutna.Dzwonię do niej co
drugi dzień,rozmawiamy godzinę czasem dłużej.Wiem ,ze te moje
telefony do niej to cała jej rozrywka.Ciągle mi mówi,że wszędzie Cię
widzi,gdzie nie spojrzy to Ty.Wciąż się modli i pragnie zebys ja
odwiedziła ale ty nie przychodzisz.Tata tez przerazliwie
smutny,opiekuje się babcia jak swoja mamą.Boje się o brata zupełnie
zdziwaczał,jeśli możesz Mamusiu,jeśli Bóg Ci pozwoli to proszę
przyśnij mu się i porozmawiaj,moze Ciebie posłucha bo ja juz nie mam
argumentów(wiesz o czym mówie).
Mamusiu nie martw się o nas ja będę starała się przyjezdzac do domu
jak najczęściej,wysprzatam wszystko tak jak lubiłaś,bo babcia juz
nie ma sily a tata,no to wiesz ,ak to facet.Dobrze ,że tata umie
gotowac to zawsze maja cos ciepłego i dobrego.Ogród jest
zadbany,nawet bardzo tata zalozył kostke brukowa przed domem jest
pięknie.Byłabys zachwycona.Teraz idzie zima to taki smutny czas,boję
się trochę o tatę,no bo wiesz latem,wiosną i jesienią tata spędza
całe dnie w ogrodzie i czas mu szybko leci a zimą..boję się.Mamusiu
czuwaj nad nimi,Bądz tam zawsze,Bądz blisko.
Czas się zegnać Mamusiu,dziękuję,że mnie
urodziłaś,wychowałaś,dziękuję,że Byłaś.Przepraszam za wszystko co
Cię zraniło,za wszystkie bolesne słowa ,które usłyszałaś z moich ust
w przeciągu całego Swojego zycia.Wiedz,że bardzo ich
załuję.Chciałabym zebyś Wiedziała,że Byłaś jedną z naważniejszych
osób w moim zyciu i na zawsze zostaniesz w mym sercu i w mej pamięci.
Do zobaczenia,czekaj na mnie.

Twoja córka
Pełna wersja