15.07.02, 14:19
Moja szefowa oddała swój samochód do serwisu w ramach naprawy z ubezpieczenia
z PZU. Miała przetarty bok auta (wjechała w zbyt wąską bramę) i stłuczoną
przednią szybę po stronie pasażera. Nieważne. Naprawa trwała dwa tygodnie,
dostała samochód zastępczy, wszystko gra. Samochód zrobili jak nowy, odebrała
zadowolona i dopiero po dwóch dniach zorientowała sie, że radio (które
wymontowała z samochodu na czas naprawy, nauczona poprzednimi
doświadczeniami, żeby zabierać z auta wszystko co się da - przy wcześniejszej
naprawie podmieniono jej nowy akumulator na starego rzęcha) nie działa. W
zasadzie nie działały głośniki. Pojechała do punktu, w którym zakupiła radio
wraz z kompletem głosników i montażem i co sie okazało ? Fachowcy przy
wstawianiu szyby prawdopodobnie przedziurawili głośnik. No cóż, każdemu może
się zdarzyć. Ale - żeby ukryć szkodę - wpadli na genialny pomysł zamiany
głośników miejscami - z prawej strony na lewą i odwrotnie. Przecież oni
naprawiali prawą stronę drzwi:-), a w efekcie zepsuł się lewy głośnik....
Tylko, że nie umieli ich podłączyć po zamianie i w efekcie spowodowali
zwarcie, tak, że cudem nie zniszczyli radia...
Po interwencji w serwisie (serwis wskazał dealer samochodu) panowie
stwierdzili, że przy odbiorze po naprawie nie było żadnych uwag i na pewno
ona sama sobie przedziurawiła głośnik.....nic im nie udowodni........
Całość (radio+głosniki+montaż) kosztowała 2500 zł, a nie można kupić
pojedynczego głośnika - są w zestawach po 4.........

Fachowcy...............:-(

bes
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka