Moja dwulatka - potworek

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.12, 13:04
Mam męża i córeczkę. Mieszkamy u jego rodziców już trzeci rok. W domu mieszka dużo ludzi (9 licząc nas). Teściowa ma dużo dzieci (11). Mieszkają bardzo blisko. Moja dwulatka robi się niegrzeczna. Robi wszystko na złość, krzyczy, bije mnie. Staram się być stanowcza ale na horyzoncie jest teściowa! która zawsze na wszystko pozwala i dziecko utuli (bo mama jest zła). Nie dogaduję się z teściową a rozmowy i tłumaczenia nic nie dają. Jak zrobię coś po nie jej myśli leci do córeczek się poskarżyć jaka ja nie dobra jestem i zostaję obgadywana za plecami! Co mam robić, żeby dobrze córkę wychować jak cały czas ktoś jest obok kto jej broni! A rozmowy z nimi nie dają rezultatów.
    • mruwa9 Re: Moja dwulatka - potworek 25.12.12, 14:22
      wyprowadzic sie.
    • joshima Re: Moja dwulatka - potworek 25.12.12, 16:56
      Po poierwsze może dobrze by było przyjąć do wiadomości, że nie zawsze musisz mieć rację. Choćprawdą jest, że teściowa nie powinna się wtrącać bez pardonu. Jednak nie do końca wiemy co u Ciebie znaczy "stanowcza" i "wychować dziecko". Może napisz coś więcej na ten temat, bo tak to strasznie trudno Ci cokolwiek konkretnego poradzić.

      A że babcia utuli, to nic dziwnego. Ktoś musi. Skoro nie mama to chociaż dobrze, że babcia. Byłoby bardzo źle, gdyby dwulatka nie znalazła w swoim otoczeniu żadnej dorosłej osoby, która ją utuli, kiedy jej źle.

      Dwulatki są specyficzne i wynika to z ich rozwoju a nie z ich złośliwości. Jeśli piszesz, że córka "robi na złość" to wg mnie oznacza, że nie za dużo wiesz o rozwoju dzieci.
    • Gość: domza2 Re: Moja dwulatka - potworek IP: *.rzeszow.vectranet.pl 25.12.12, 17:12
      U mnie jest podobnie, tzn. mam podobną teściową, która na wszystko pozwala dziecku, z tą różnicą, że nie mieszkamy razem (to ogromna różnica), ale widujemy się nawet kilka razy w tygodniu. Więc kiedy dziecko wrzeszczy, bo czegoś mu zabroniłam, często obok jest babcia lub szwagier, którzy tulą. My z mężem też rozmawaliśmy itd. i też bez skutku - oni po prostu tak pojmują swoją miłość do naszego dziecka. Gdybyśmy mieszkali razem mógłby to być ogromny problem, który zaważyłby na całym wychowaniu córki, tak więc rozumiem, że się martwisz. Faktycznie, nie wiemy, jak wychowujesz i w jakich sytuacjach babcia się wtrąca. Jednak i tak najlepszym rozwiązaniem jest wyprowadzka. Teściowej nie zmienisz, będziesz się wiecznie szarpać. Zdecydowanie lepiej mieszkać tylko ze swoją rodzinką i wszystkie ciężary wychowania brać na siebie, łącznie z grzechami:0
      • joshima Re: Moja dwulatka - potworek 25.12.12, 20:37
        Wyjaśnij mi, bo nie pojmuję. Co złego jest w tym, że babcia utuli płaczące dziecko? Czy nie wystarczy, że mu czegoś zabroniłaś? Czy jeszcze na dodatek ma nie dostać od nikogo pocieszenia w tej trudnej dla niego sytuacji?
        • mama303 Re: Moja dwulatka - potworek 26.12.12, 13:10
          joshima napisała:

          > Wyjaśnij mi, bo nie pojmuję. Co złego jest w tym, że babcia utuli płaczące dzie
          > cko?

          To, że dziecko dostaje stale sprzeczne sygnały i z tego tylko powodu może być sfrustrowane. To bardzo niedobra sytuacja i dla dziecka i dla matki /a jak dla matki to i dla dziecka/
          • mag1982 Re: Moja dwulatka - potworek 26.12.12, 18:12
            Kiedy moje dziecko jest rozżalone bo czegoś zabroniłam i płacze ja je utulam. Nie widzę problemu. Nie zabraniam jej czegoś za karę, tylko dlatego, że z powodów n.p. bezpieczeństwa nie może tego dostać. Jeśli płacze z tego powodu, proponuję, że może się do mnie przytulić. Nazywam też jej uczucia i teraz córka potrafi np. powiedzieć, gdy mała kuzynka płacze "psiklo jej" ("przykro jej"|) albo "jeśt zdenelowana" ("jest zdenerwowana"), albo gdy np. dziecko płakało w piaskownicy biegła przytulić. Córka ma 22 m-ce.
          • joshima Re: Moja dwulatka - potworek 26.12.12, 22:12
            mama303 napisała:

            > To, że dziecko dostaje stale sprzeczne sygnały i z tego tylko powodu może być s
            > frustrowane. To bardzo niedobra sytuacja i dla dziecka i dla matki /a jak dla m
            > atki to i dla dziecka/
            Jakie sprzeczne sygnały? To, że mama na coś nie pozwala nie oznacza, że dziecko nie może być pocieszone? Przecież to nie oznacza, że zakaz mamy zostanie cofnięty, tylko że ktoś dorosły pomoże dziecku uporać się z frustracją wynikłą z zakazu.
          • a.nancy Re: Moja dwulatka - potworek 28.12.12, 11:41
            moim zdaniem przytulanie to nie jest sprzeczny sygnał.
            ja zawsze przytulam swoje dziecko, kiedy o to prosi. zazwyczaj przychodzi do mnie, kiedy tata na niego nakrzyczy - przytulam, pytam, co się stało, tłumaczę, że tata miał rację, i proponuję, że się przytulimy a potem pójdziemy przeprosić tatę. i wszystko gra.
        • scher Re: Moja dwulatka - potworek 26.12.12, 21:42
          joshima napisała:

          > Wyjaśnij mi, bo nie pojmuję. Co złego jest w tym, że babcia utuli płaczące dziecko?

          Zależy, co powie. Powinna utulić, pocieszając gestem, jednocześnie słownie stanowczo popierając matkę, potwierdzając graniczę, którą matka wyznaczyła.
          • joshima Re: Moja dwulatka - potworek 26.12.12, 22:13
            scher napisał:

            > joshima napisała:
            >
            > > Wyjaśnij mi, bo nie pojmuję. Co złego jest w tym, że babcia utuli płacząc
            > e dziecko?
            >
            > Zależy, co powie. Powinna utulić, pocieszając gestem, jednocześnie słownie stan
            > owczo popierając matkę, potwierdzając graniczę, którą matka wyznaczyła.

            Zgadza się. A tak naprawdę w ogóle nie powinno być konieczności by to robiła, bo powinna to robić matka :)
    • Gość: Ada Re: Moja dwulatka - potworek IP: *.pool85-53-160.dynamic.orange.es 26.12.12, 11:35
      O rany, bardzo Ci wspolczuje :-( Wyprowadzic sie chyba zostaje.... Wyobrazam sobie, ze trudno byc kontra babci popartej 11 dzieciakami (i calym doswiadczeniem, jakie z tym sie wiaze, ktore jednak jest JEJ doswiadczeniem, a nie Twoim, do ktorego masz prawo). Ja rodzilam za granica otoczona rodzina meza, same wielodzietne kobity, ktore ciagle mi probowaly powiedziec co i jak mam robic. Koszmar! Oczywiscie skonczylo sie obopolnym zdystansowaniem i moja trwajaca do dzis niechecia od nich. Wiem jakie to trudne.

      Joshima, nie ma nic zlego w przytulaniu dziecka przez babcie, CHYBA ZE mama cos probuje uskutecznic i najnormalniej w swiecie postawic granice, byc jakos konsewkwenta a babcia mina, gestem, tonem glosu daje do zrozumienia dziecku i calemu swiatu, ze mama sie myli i jest do niczego. To jest nie tylko szkodliwe, ale stwarza ogromne pole do manipulacji pozniej, jak dziecko podrosnie i najnormalniej w swiecie szkodzi relacji corki i matki. Jesli mialas dwultake, to na pewno wiesz, ze dziecko w tym wieku moze uskutecznic 2 godzinna histerie, bo mama moze nie pozwolic jesc, dajmy na to z podlogi, bo chce nauczyc, ze sie je ze stolu. Uwazam rowniez, ze naprawde przesada jest sugerowanie komus kto szuka tu porady, ze nic nie rozumie z faz rozwoju swojego dziecka. Mysle, ze nie masz do tego zadnego prawa, nic nie wiesz o tej pani, poza tym co napisala w kilku zdaniach, z ktorych doczepiasz sie do jednego slowa. Chyba tu chodzi o wsparcie a nie "wyparcie" kogos, nie?
      • joshima Re: Moja dwulatka - potworek 26.12.12, 22:17
        Gość portalu: Ada napisał(a):

        > Joshima, nie ma nic zlego w przytulaniu dziecka przez babcie, CHYBA ZE mama cos
        > probuje uskutecznic i najnormalniej w swiecie postawic granice, byc jakos kon
        > sewkwenta a babcia mina, gestem, tonem glosu daje do zrozumienia dziecku i cale
        > mu swiatu, ze mama sie myli i jest do niczego.
        Tego akurat nie wiemy.

        > Jesli mialas dwultake
        Miałam i nigdy nie musiała szukać pocieszenia u babci, mimo iż nie na wszystko jej pozwalałam.

        > dziecko w tym wieku moze uskutecznic 2 godzinna histerie
        Może. A histeria może trwać znacznie krócej jeśli mama pomoże dziecku uporać się z emocjami (co wcale nie oznacza że mu ustąpi) albo może jej w ogóle nie być jeśli mama nie będzie cię głupio upierać w sprawach błahych i tylko dla zasady :)

        > Uwazam rowniez, ze naprawde przesada jest sugerowanie komus kto szuka tu po
        > rady, ze nic nie rozumie z faz rozwoju swojego dziecka.
        Mama, która nazywa swoje dwuletnie dziecko potworkiem sam sobie takie świadectwo wystawia. Ja tylko sugeruję, że douczając się w temacie można sobie (a przy okazji i dziecku i reszcie rodziny)Ożycie ułatwić i uniknąć bardzo wielu problemów i teraz i później.
    • demonii.larua Re: Moja dwulatka - potworek 26.12.12, 13:12
      Dwulatki zwykle się tak zachowują. Badają granice - nie są złośliwe! Nie przypisuj dziecku cech dorosłego bo to do niczego dobrego nie zaprowadzi.
      Może warto jednak dogadać się z teściową? Skoro mieszkacie pod jednym dachem i nie zamierzacie się wyprowadzić. Usiądźcie sobie we dwie, same bez dziecka i pogadajcie.
      Ważne: jak zachowuje się w takich sytuacjach Twój mąż?
      • Gość: justcam Re: Moja dwulatka - potworek IP: *.5-4.cable.virginmedia.com 26.12.12, 16:29
        i wazne jest takze to ze jest to dach i dom tesciowej ... niestety ... i nie da sie najprawdopodobniej znalezc super rozwiazania bo tak naprawde to pewnie Ty bys musiala sie dostosowac do norm, ktore sa dla Ciebie nie do przyjejcia pod jej dachem ... Mozesz tylko prosic o zrozumienie i miec nadzieje jesli w czesci zasad sama ulegniesz i bedziesz w dobrej relacji z tesciowa to, ze ona troszke sama bedzie Ci bardziej przychylna i moze wtedy ulegnie Twoim prosba....
    • Gość: domza2 Re: Moja dwulatka - potworek IP: *.rzeszow.vectranet.pl 26.12.12, 18:24
      łoj matko, jak się nie ma do czego przyczepić, to należy stworzyć sztuczny temat, aby go wałkować, jeśli się nie ma ciasta do wałkowania na święta, to coś trzeba mieć. Utulenie przez babcię jest przecież skrótem myślowym! Chodzi o te wszystkie sytuacje, kiedy rodzice egzekwują normalne zasady, polecenia i zakazy i to ma się prawo spotkać z frustracją dziecka i jego sprzeciwem, wyrażanym tak płaczem, jak i rykiem, a ktoś inny z rodziny jest przerażony każdym płaczem dziecka, stara się błyskawicznie załagodzić sytuację tylko po to, by płacz, wrzask ustał. I utulanie w takim przypadku jest szkodliwe. Raz, że jak ktoś napisał stwarza wrażenie, że rodzic się myli. Dwa, że dziecko nie może, nie ma prawa do frustracji, że trzeba temu jakoś zapobiegać. Trzy, w ogóle nie ma o czym mówić. Nie wiem, który rodzic mówi dziecku kategroycznie "nie", po czym na wrzask dziecka biegnie go brać na ręce i jęczy "oj maluszek, maluszek się rozpłakał". I cztery, zupełnie inaczej, pewniej, mniej chaotycznie zachowuje się dziecko w środowisku, gdzie wszysycy dorośli mają podobne zdanie i wspierają się w tym - nie powstają żadne luki, ani sprzeczności, które dziecko chciałoby wykorzystać. To baardzo niedobre dla wszystkich, z dzieckiem na czele.
      • verdana Re: Moja dwulatka - potworek 26.12.12, 19:22
        Z drugtiej strony, jesli matka pisze o dwulatku "potworek", to być moze babcia ma jakiś powód, aby to dziecko utulić. Bo najwyraźniej matka nie bardzo ma pojęcie, jak zachowują sie dwulatki i ma nierealistyczne oczekiwania - co babcia moze dostrzegać i pocieszać wnuczkę, nie dorastającą do wyobrazenia idealnego dziecka.
        • Gość: Ada Re: Moja dwulatka - potworek IP: *.pool85-53-160.dynamic.orange.es 26.12.12, 21:31
          Pewnie, bo nie mozemy zalozyc zadnj ironii w niczyim poscie, ani zadnego dystansu do wlasnego Malca. Wszystko musi byc smiertelnie powaznie i bez cienia ambiwalencji.... Negatywne uczucia wlasne do sytuacji stwarzanej przez dzieci, bron Boze - od razu matke czynia wredna jedza, nie rozumiejaca wlasnego dziecka. Lo matko.... Jesli jestescie tak rozumiejace wobec uczuc wlasnych dzieci, czemu sie od razu rzucacie do oceniania uczuc, chocby i negatywnych rodzicow?
      • joshima Re: Moja dwulatka - potworek 26.12.12, 22:22
        Gość portalu: domza2 napisał(a):

        > Utulenie przez babcię jest przecież skrótem myślowym!
        A skąd wiesz? A może chodzi o to, że jest to teściowa, której autorka wątku wybitnie nie lubi ;)

        > Raz, że jak ktoś napisał stwarza wrażenie, że rodzic się myli.
        Czy uważasz, że rodzic powinien w oczach dziecka być zawsze nieomylny?

        > Nie wiem, który rodzic mówi dziecku kategroycznie "nie", po czym na wrzask dzie
        > cka biegnie go brać na ręce i jęczy "oj maluszek, maluszek się rozpłakał".
        Wielu. Np ja. Mówię nie ale nie pozostawiam dziecka samego z frustracją. I przynosi to bardzo dobre rezultaty. A moje 'Nie' na ogół pozostaje w dalszym ciągu 'Nie'.

        > zupełnie inaczej, pewniej, mniej chaotycznie zachowuje się dziecko w środ
        > owisku, gdzie wszysycy dorośli mają podobne zdanie i wspierają się w tym
        Jednomyślność jest przereklamowana, podobnie jak żelazna konsekwencja.
    • aleksandra1357 Re: Moja dwulatka - potworek 26.12.12, 21:48
      Skoro ta teściowa wychowała 11 dzieci, to pewnie wie, że wychowanie 2-latka polega przede wszystkim na tuleniu w napadach frustracji.
      • Gość: Lena1 Re: Moja dwulatka - potworek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.12, 17:47
        W rodzinie są również inne dzieci, (dziewczynka w tym samym wieku) jej nie tuli! A jest u nas codziennie...
        • demonii.larua Re: Moja dwulatka - potworek 27.12.12, 21:38
          Wiesz, jak się mieszka pod jednym dachem z babcią to jest to kolosalna różnica, nawet jeśli inne wnuki babcię codziennie odwiedzają.
          Zatem podpowiadam - jeśli zamierzacie dalej mieszkać pod jednym dachem warto się dogadać.
          Znaleźć jakiś kompromis, odpuścić sobie mniej istotne rzeczy. I dobrze by było byś miała MOCNE poparcie męża (coś nie wspominasz o nim, jakby go nie było a jednak to jest WASZE dziecko).
    • ellenai1 Re: Moja dwulatka - potworek 28.12.12, 09:30
      Droga Mamo,
      Twoje Dziecko potrzebuje Ciebie przede wszystkim.
      Mów stanowczo 'NIE', stawiaj jasno swoje granica np. 'NIE chcę byś to [nazwij tu co] robiła'. Dziecko wpadnie w histerię, zaproponuj, że je utulisz i okażesz w jakiś sposób zrozumienie i akcpetację dla jej uczuć, np ' Widzę, że jesteś bardzo zdenerwowana. Rozumiem Twoje rozczarowanie i frustrację, ale nadal nie zmienię zadania i ci na to nie pozwolę. Wierzę, że sobie z tym poradzisz."

      NIe ma absolutnie nic złego w okazywaniu dziecku miłości i akceptacji.
      Szczególnie, gdy ono jest bardzo sfrustrowane i smutne.

      Może jak Babcia zauważy, że Ty starasz się uspokoić histeryzującego dwulatka, a nie zostawiasz go samego, to Babcia odpuści i zajmie się swoimi sprawami. Może.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja