Dodaj do ulubionych

Osobowość opozycyjna

08.05.14, 16:35
Witam,

mam synka 2l i 7 m-cy. W lutym w związku z bardzo słabym rozwojem mowy trafiłam do logopedy, a ta, celem ustalenia przyczyn nie mówienia przez synka wysłała mnie na rozmaite badania m. in d psychologa. Z mową jest coraz lepiej ( zdiagnozowano proste opóźnienie mowy ) także nie w tym problem. Otóż psycholog stwierdził że mój synek repreznetuje typ osobowości opozycyjnej - on ma ogromne problemy z akceptacją wszelkich zasad aczkolwiek się staramy i w domu po mału pewne osiągnięcia są jednak nadal zdarzają się incydenty z drapaniem, biciem lub histerią w odpowiedzi na jakis zakaz lub nakaz. Gorzej sprawa wygląda w klubie malucha gdzie dwa razy w tygodniu chodzi synek - on kompletnie nie słucha opiekunki, robi co chce a jak ona chce żeby zrobił coś nie po jego myśli np. usiadł kiedy ma ochotę stać to wpada w histerię. A dość często nie podporządkowuje się grupie np. dzieci mają po kolei rzucać piłkami w kręgle a on postanawia że pierwszy rozwali je nogami itp. Teraz to jeszcze nie problem, tylko 3 h 2 razy na tydzień no i w pomieszczeniu obok czeka babcia ktora go jakoś ogarnia w takich przypadkach ( na marginesie - mowy nie ma żeby został bez babci, musi ją mieć na oku, a czasem w ogóle nagle wychodzi do niej albo chce żeby ona weszla do sali zabaw i z nim się bawiła ) Ale co będzie od września w przedszkolu ? Jak wpłynąć na niego żeby nauczył się podporządkowywać zasadom panującym w grupie i respektować polecenia obcych osób ?
Obserwuj wątek
    • joshima Re: Osobowość opozycyjna 08.05.14, 18:12
      julita165 napisała:

      > mam synka 2l i 7 m-cy. W lutym w związku z bardzo słabym rozwojem mowy trafiłam
      > do logopedy, a ta, celem ustalenia przyczyn nie mówienia przez synka wysłała m
      > nie na rozmaite badania m. in d psychologa. Z mową jest coraz lepiej ( zdiagnoz
      > owano proste opóźnienie mowy ) także nie w tym problem. Otóż psycholog stwierdz
      > ił że mój synek repreznetuje typ osobowości opozycyjnej - on ma ogromne problem
      > y z akceptacją wszelkich zasad
      Dokładnie to samo można powiedzieć o każdym albo prawie każdym dziecku w tym wieku. Ta bym sobie taką "diagnozą" nie zawracała głowy.

      > jednak nadal zdarzają się incydenty z drapaniem, biciem lub hister
      > ią w odpowiedzi na jakis zakaz lub nakaz.
      A czego oczekujesz? Dwulatek ma wszystko przyjmowac potulnie, czy dygnąć grzecznie i oświadczyć: "Szanowna pani mamo, bardzo mi się nie podoba ten zakaz i przezywam właśnie bardzo silną frustrację"? To jest maluch, który bardzo mocno przeżywa emocje a nie potrafi ich okazywać bardziej spokojny sposób.

      > Gorzej sprawa wygląda w klubie maluch
      > a gdzie dwa razy w tygodniu chodzi synek - on kompletnie nie słucha opiekunki,
      > robi co chce a jak ona chce żeby zrobił coś nie po jego myśli np. usiadł kiedy
      > ma ochotę stać to wpada w histerię.
      A dlaczego w klubie malucha ma siedzieć, kiedy nie chce? Jakieś lekcje tam mają? Do d..y taka opiekunka, która nie radzi sobie z normalnym dwulatkiem.

      > a czasem w ogóle nagle wychodzi do niej albo chce żeby ona weszla do sali zaba
      > w i z nim się bawiła
      Bo to jeszcze małe dziecko, które bardziej od zabaw z rówieśnikami potrzebuje bliskości z osobami, które je kochają i które zna.

      > Ale co będzie od września w przedszkolu ?
      Po pierwsze do września to jeszcze pół roku i wiele się może w zachowaniu dziecka zmienić poprostu z powodu tego, że ono dojrzewa. Po drugie może nie będzie się jeszcze nadawał do przedszkola? Po trzecie może w przedszkolu będzie ktoś bardziej kompetentny?

      > Jak wpłynąć na niego żeby nauczył się podporządkowywać zasadom panującym w grupie
      A jesteś pewna, że tego chcesz? Będziesz zadowolona jak się w pełni podporządkuje nieodpowiedniej grupie rówieśniczej w wieku nastu lat?
      • julita165 Re: Osobowość opozycyjna 08.05.14, 18:56

        • joshima Re: Osobowość opozycyjna 08.05.14, 21:37
          1. Nie pisz wiadomości po podwójnym myślniku bo nie da się potem cytować.
          2. Skąd wiesz jak te dzieci są traktowane w domu i w jaki sposób są do takiej dyscypliny przyuczane? Skąd wiesz, czy tobie te metody odpowiadają? Nigdy nie porównuj swojego dziecka z innymi bo to do niczego dobrego nie prowadzi.
          3. A co do fajności zajęć. Tobie wydają się fajne Twojemu dziecku nie. Pytanie, komu ma być fajnie w tym klubiku?
      • Gość: Buka Re: Osobowość opozycyjna IP: *.204.72.199.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 08.05.14, 21:13
        Ty naprawdę nie widzisz różnicy miedzy prawie 3 latkiem siedzacym na poopie, kiedy sytuacja tego wymaga, a asertywnym, kiedy sytuaja tego wymaga, nastolatkiem?
        Dzieci dojrzewają, zmieniają się itd. To, ze teraz ktoś psoci bardziej niż reszta nie jest absolutnie żadnym wyznacznikiem jego postaw w przyszłości. Jeśli masz wątpliwości poczytaj, porozmawiaj, dowiedz się wiecej
        • joshima Re: Osobowość opozycyjna 08.05.14, 21:38
          Gość portalu: Buka napisał(a):

          > Ty naprawdę nie widzisz różnicy miedzy prawie 3 latkiem siedzacym na poopie, ki
          > edy sytuacja tego wymaga, a asertywnym, kiedy sytuaja tego wymaga, nastolatkiem
          > ?
          Widzę. Asertywny nastolatek nie wyrasta z dwulatka przymuszanego do podporządkowywania się grupie bo tak :)

          > Dzieci dojrzewają, zmieniają się itd.
          Owszem, ale można mieć na to ogromny wpływ. Nie zawsze dobry.

          > To, ze teraz ktoś psoci bardziej niż resz
          > ta nie jest absolutnie żadnym wyznacznikiem jego postaw w przyszłości.
          Chyba nie za bardzo zrozumiałaś co miałam na myśli i co napisałam. Trudno.
          • Gość: Buka Re: Osobowość opozycyjna IP: *.204.72.199.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 08.05.14, 23:27
            Dziecko, które ma w nosie zasady obowiązujące wszystkich dookoła może kochać i akceptować tylko najbliższa rodzina (w praktyce głównie matka).
            W grupie jest tylko kawałkiem całości i nikt nie musi się do niego dostosowywać w szczególny sposób, bo niby dlaczego jakiekolwiek inne dziecko ma tracić cokolwiek dlatego, ze ktoś ma fantazje siania zamętu? I dlaczego opiekun grupy ma swoją uwagę koncentrować akurat na tym dziecku, a nie na innych?
            Żyjemy w czasach, kiedy niektorzy ludzie są przeświadczeni, ze sprowadzili na ziemię byt idealny, który tylko musi rozkwitnac. I niech sobie rozkwita, ale nie kosztem innych.
            Założycielka wątku ma zdrowe podejście i chwała jej za to. Wierzę, że uda jej się pokonać trudności, bo zastanawia się co jest nie tak.
            • ambivalent Re: Osobowość opozycyjna 09.05.14, 09:24
              Gość portalu: Buka napisał(a):

              > Dziecko, które ma w nosie zasady obowiązujące wszystkich dookoła może kochać i
              > akceptować tylko najbliższa rodzina (w praktyce głównie matka).

              To dziecko ma niecale 3 latka. Ma prawo (wrecz obowiazek) miec czasami w nosie zasady. A obowiazkiem nauczyciela w przedszkolu jest umiec sobie poradzic z takim dzieckiem. I o co chodzi z ta miloscia najblizszej rodziny, glownie matki? Ze jak dziecko nie zachowuje sie "odpowiednio" to tatus juz nie kocha? Bzdura do kwadratu.

              > W grupie jest tylko kawałkiem całości i nikt nie musi się do niego dostosowywać
              > w szczególny sposób, bo niby dlaczego jakiekolwiek inne dziecko ma tracić coko
              > lwiek dlatego, ze ktoś ma fantazje siania zamętu?

              Bardzo totalitarne podejscie. Gratuluje, nadajesz sie na dyktatora.

              I dlaczego opiekun grupy ma s
              > woją uwagę koncentrować akurat na tym dziecku, a nie na innych?

              Bo madry opiekun, ktory wie co robi, niekoniecznie musi koncentrowac cala swoja uwage na takim dziecku. Plus POWINNIEN wiedziec jak sobie w takich sytuacjach radzic nie ujmujac nic z opieki nad innymi dziecmi.

              > Żyjemy w czasach, kiedy niektorzy ludzie są przeświadczeni, ze sprowadzili na z
              > iemię byt idealny, który tylko musi rozkwitnac. I niech sobie rozkwita, ale nie
              > kosztem innych.

              A ci inni o czym sa przedwiadczeni? Ze ich dzieci maja byc "sliczne i posluszne"?

              > Założycielka wątku ma zdrowe podejście i chwała jej za to. Wierzę, że uda jej s
              > ię pokonać trudności, bo zastanawia się co jest nie tak.

              Moze po lekturze watku autorka dojdzie do wniosku, ze jej dziecko jest dzieckiem i zachowuje sie adekwatnie do swojego wieku.
              • aqua48 Re: Osobowość opozycyjna 09.05.14, 09:35
                Takie dziecko należy traktować z dużą dozą ostrożności i uczyć je znajdywania i zgadzania się na kompromisy, ale także nie wpadania w histerię w razie opozycji, tylko takiego ustawiania się do rzeczywistości aby jednak ŁAGODNIE i NIEZAUWAŻALNIE dla innych mogło postawić na swoim. Należy je też uczyć, że zamiast coś komuś burzyć dużo lepiej i ciekawiej jest coś samemu zbudować. Lekka frustracja jest też doskonałą siłą twórczą i napędową, nie musi być wyzwalana w postaci agresji. Ale na podziw grupy trzeba sobie umiejętnie zapracować.
                Wiem coś o tym, ponieważ chyba od urodzenia jestem osobowością opozycyjną. Mam szczęście, bo zawsze byłam akceptowana przez grupy rówieśnicze - miałam w nich po prostu swoje miejsce, i przez wychowawców. I doceniam zamęt twórczy..
                • julita165 Re: Osobowość opozycyjna 09.05.14, 10:13
                  Przepraszam za może niezbyt jasny mój poprzedni post ale pisałam z telefonu i dlatego tak wyszło.
                  Niektóre z was całkiem wyrobiły sobie o mnie i moich metodach wychowawczych błędne zdanie. Ja jestem pierwsza która będzie głośno wolać o poszanowaniu dziecka, jego uczuć, chęci czy niechęci, zrozumieniu, cierpliwości itp. Ale jednak zdaję sobie sprawę że człowiek nie żyje w próżni ani tez wśród ludzi skłonnych zawsze dostosować się do niego. Wszystkie tzw "autorytety" twierdzą że do ok 3 rż dziecko potrzebuje tylko najbliższej rodziny ale potem powinno już wchodzić w świat. Przedszkole od 3rż nie wzięło się znikąd. Zapisałam synka do kluchu malucha nie dlatego że traktuję to jako formę opieki nad nim bo babcia codziennie z nim i tak siedzi tylko dlatego że powoli mógł się dostosować i żeby potem nie było szoku w przedszkolu. Taki klubik wydawał mi sie idealny - krótko, z babcią, mało dzieci ( 4-6 ) I pod pewnymi względami widzę, że odnosi z tego korzyści np. prace plastyczne. Ja jestem w tym totalna noga, wyobraźni zero, nie lubię, a że synek sam się do tego nie garnął to zupełnie nic w tym kierunku nie robił w domu. I błąd. Bo nie chodzi o to że mam ambicję wychować następnego Picassa tylko o to, że to są zajęcia z małej motoryki, niezwykle istotne też dla rozwoju mowy. I synuś powoli zaczyna takie zajęcia lubić a ja i babcia mamy też jakieś pomysły co można z nim robić też w domu.
                  Także mnie nie chodzi o to że on ma siedzieć grzecznie na tyłku i robić wszystko co mu się każe tylko o to, że on nie wykonuje ŻADNYCH poleceń opiekunki, Null, zero. ewentualnie dołącza się do zabawy jak mu się zachce. Tak sie nie da funkcjonować na dłuższą metę w przedszkolu bo co ma zrobić opiekunka kiedy on np postanowi wyjść kiedy nikt nie wychodzi a jak mu zabronić to histeria, drapanie i kopanie. I to nie 5 minut. Raz w takiej sytuacji próbowałam go przetrzymać i poległam bo...zajęcia się skończyły. Synek ryczał aż szyby się trzęsły równo 1h 15 minut. I przestał natychmiast na hasło "wychodzimy". On w takich sytuacjach naprawdę potrafi drzeć się w niebogłosy i nic poza postawieniem na swoim go nie uspokaja
                  • Gość: Buka Re: Osobowość opozycyjna IP: *.204.173.43.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 09.05.14, 10:32
                    Już i tak dużo zrobiłas, bo zauważyłas problem. Dlatego jesteś już krok przed tymi, którzy z przyznaniem się do tego czekają latami.
                    Do września jest jeszcze sporo czasu, więc i sporo da się osiągnąć.
                    Myśle, ze należy zacząć od przyjrzenia się zachowaniu synka w domu. Wiesz jak synek reaguje na Wasze zakazy czy przestrzega reguł domowych. To jest pierwszy materiał do pracy.
                    Jest jeszcze kwestia tego czy synek slyszy i rozumie polecenia. Jak radzi sobie z komunikacja?
                    • julita165 Re: Osobowość opozycyjna 09.05.14, 10:47
                      Gość portalu: Buka napisał(a):

                      > > Myśle, ze należy zacząć od przyjrzenia się zachowaniu synka w domu. Wiesz jak s
                      > ynek reaguje na Wasze zakazy czy przestrzega reguł domowych. To jest pierwszy m
                      > ateriał do pracy.
                      Jemu nie sposób czegoś nakazać czy zakazać wprost - jego trzeba przekonac że to czego od niego chcemy jest fajne, zabawne itd, itp. tak żeby on sam tego zapragnął. Np. w powołanym przykładzie z kręglami. Opiekunka powiedziała do dzieci żeby usiadły w kółeczku. Mój synek oczywiście nie usiadł tylko stanął ale to nieważne. Ustawiła kręgle i powiedziała że po kolei każdy będzie rzucał na co synek oczywiście od razu wystartował z nogami i kopnął wszystkie kręgle. Opiekunka w tym momencie złapała go za rękę i powiedziała że na nie wolno, zabawa polega na rzucaniu piłkami i każde dziecko robi to po kolei. Reakcją był ryk i kopnięcie opiekunki. Żeby rzeczywiście osiągnąć to co chciała przede wszystkim nie powinna go łapać za rękę ( on nie lubi jak dotykają go obcy a wtedy jeszcze "za mało się znali" jak na takie poufałości z moim synkiem ) i powinna przekonać go że fajniej będzie rzucać w kręgl piłką np. mówiąc 'ale super kopiesz, chce kopnąć jeszcze raz i pozwolić mu pokopać, a potem dać piłkę do ręki i zapytać czy chciałby rzucić. On wtedy na pewno by chętnie na to przystał a potem pozwolił rzucić innym dzieciom bo na szczęscie wobec dzieci nie wykazuje się agresją.
                      > Jest jeszcze kwestia tego czy synek slyszy i rozumie polecenia. Jak radzi sobie
                      > z komunikacja?
                      Tu nie mam wątpliwości. Były badania i slyszy świetnie. Robiłam też mnóstwo testów na wykonywanie poleceń i on wykonuje nawet wielopiętrowe skomplikowane polecenia. Nawet psychologa i logopedę wprawiał w zdumienie tym co on rozumie. I niepostrzeżenie się uczy. Np. sama nie wiem jakim cudem ale rozróżnia z 10 liter chociaż przecież do głowy by mi nie przyszlo uczyć ledwie mówiącego 2 latka czytać !!! To było tak że ja czytałam sobie czy jemu książkę a on czasem pytał o taki czy inny znak i ja nazywalam litere i tak wyszlo. Liczy też co najmniej do 10, nie na zasadzie powtarzania dźwięków tylko autentycznego liczenia.
                      Jedyny z nim problem ( poza mową ale jest coraz lepiej ) to te polecenia obcych osób ( polecenia w domu coraz lepiej wykonuje ) nie na zasadzie "a zrobię czego chcą bo mam ochotę" tylko na zasadzie "zrobię bo mnie o to proszą "
                      • aqua48 Re: Osobowość opozycyjna 09.05.14, 11:05
                        julita165 napisała:

                        > Jedyny z nim problem to te polecenia obcych
                        > osób ( polecenia w domu coraz lepiej wykonuje ) nie na zasadzie "a zrobię czeg
                        > o chcą bo mam ochotę" tylko na zasadzie "zrobię bo mnie o to proszą "

                        Musisz dać mu czas na przystosowanie się do takich poleceń i tłumaczyć do upadu i rozsądkowo, że powinien je wykonywać bo:
                        - ułatwi i usprawni pracę innych,
                        - uprzejmie jest przychylić się do cudzej prośby o coś
                        - sam na tym dużo zyska - w opinii innych o sobie oraz w tym, że ludzie będą bardziej skłonni do wykonywania jego próśb

                        Poza tym na pewno powinniście pracować nad tym, żeby zamiast kopać, czy ryczeć potrafił w inny sposób dać wyraźny i czytelny sygnał, że nie lubi kiedy go się dotyka bez jego pozwolenia, czy w inny sposób narusza jego granice. Dla takiego dziecka to bardzo istotna sprawa.

                        Być może też synek emocjonalnie jest jeszcze zbyt niedojrzały na pracę zespołową i podporządkowanie się poleceniom wychowawcy. Może to być dla niego zbyt duży stres.
                        Zastanawiałabym się z tym przedszkolem, czy nie przesunąć go o rok.

                      • Gość: Buka Re: Osobowość opozycyjna IP: *.204.173.43.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 09.05.14, 11:07
                        To weź na spokojnie porozmawiaj z opiekunka w klubiku i podpowiedz jej trochę "sztuczek". Pewnie cześć uda się jej wykorzystać. Powiedz, ze synek nie lubi być dotykany i kiedy się da niech tego unika.
                        Nie wszystko da się dostosować do potrzeb jednego dziecka, bo często byłoby to ze strata dla innych, ale tu liczą się drobne sukcesy i małe kroczki.
                        Np. powtórne kopanie pewnie by nie przeszło (choćby dlatego, ze inne dzieci niekoniecznie powinny na taka scenke patrzeć z rożnych powodów), ale już postawienie w roli rozpoczynającego zabawę byłoby możliwe (ale tez oczywiście nie zawsze, bo jeśli bycie pierwszym jest wyróżnieniem, to inne dzieci tez maja ochote).
                        Pomysl o kameralnych przedszkolu, gdzie opiekuna będzie łatwiej dostosować się do specyfiki zachowań syna.
                        • julita165 Re: Osobowość opozycyjna 09.05.14, 11:44
                          Zapisuję synka do przedszkola teraz bo teraz trwa rekrutacja ale mam nadzieję ze do września jeszcze dużo się zmieni i po to był ten klub. Jeśli jednak nie da rady zaadaptować się w przedszkolu to oczywiście katować go tym nie będę, babcie są gotowe. Chciałabym jednak żeby poszedł bo wydaje mi się że mimo najlepszych chęci babć to jednak dziecko w wieku 3 lat potrzebuje czegoś więcej.
                          • aleksandra1357 Re: Osobowość opozycyjna 09.05.14, 12:38
                            julita165 napisała:

                            > Chciałabym jednak żeby poszedł bo wydaje mi się że mimo najlepszy
                            > ch chęci babć to jednak dziecko w wieku 3 lat potrzebuje czegoś więcej.

                            Moim zdaniem to szkodliwy stereotyp. Widziałam w przedszkolu 3-latki, które płakały do utraty tchu przez cały wrzesień, odmawiały wykonywania poleceń, nie brały udziału w żadnych zajęciach. Pod drzwiami siedziały zmartwione, niepracujące matki tych dzieci i rozmawiały, że trzeba to przetrzymać, bo przedszkole jest potrzebne dziecku do rozwoju. BZDURA. Nie każdemu dziecku, nie każde przedszkole.
                            Oczywiście, 3-latek potrzebuje kontaktu z rówieśnikami, ale niekoniecznie przedszkola. Grupa 20-stu 3-latków + dwie obce panie to grupa, która automatycznie powoduje liczne patologie, gdyż jest to sytuacja nienormalna. 3-latek nie ma prawa dobrze funkcjonować w takiej grupie.

                            Poza tym zgadzam się z Joshimą - wykonywanie poleceń w tym wieku i właściwie w żadnym wieku nie powinno być celem matki. Jeśli dziecko nie ma ochoty na zajęcia plastyczne, nie powinno brać w nich udziału. Ma do tego pełne prawo. Nie ma natomiast prawa naruszać granic innych dzieci, psuć itp. - to należy dziecku tłumaczyć i czekać na efekty. Oraz oczywiście uniemożliwiać przekraczanie granic innych osób, jeśli jesteś w pobliżu.
                            Co ze szkołą, zapytasz? Otóż przymus szkolny i przymus wykonywania poleceń w klasie też jest sztucznym, szkodliwym tworem. W pedagogice Montessori (a także w wolnych szkołach demokratycznych lub grupie unschoolingowej) dziecko samo wybiera, czym się danego dnia zajmie i taka nauka jest dużo bardziej efektywna. Może poszukaj przedszkola Montessori?

                            • aqua48 Re: Osobowość opozycyjna 09.05.14, 14:33
                              aleksandra1357 napisała:

                              > Moim zdaniem to szkodliwy stereotyp. Widziałam w przedszkolu 3-latki, które pła
                              > kały do utraty tchu przez cały wrzesień, odmawiały wykonywania poleceń, nie bra
                              > ły udziału w żadnych zajęciach.
                              > BZDURA. Nie każdemu dziecku, nie każde przedszkole jest potrzebne.
                              >Jeśli dziecko nie ma ochoty na zajęci
                              > a plastyczne, nie powinno brać w nich udziału. Ma do tego pełne prawo. Nie ma n
                              > atomiast prawa naruszać granic innych dzieci, psuć itp. - to należy dziecku tłu
                              > maczyć i czekać na efekty. Oraz oczywiście uniemożliwiać przekraczanie granic i
                              > nnych osób, jeśli jesteś w pobliżu.

                              >Może poszukaj przedszkola Montessori?

                              Podpisuję się pod powyższym obiema rękami.
                              Wychowałam dwoje dzieci BEZ przedszkola i nie miały żadnych problemów z integracją w zerówce, ani potem w szkole. Mój młodszy syn chodził do Akademii pięciolatka przez dwa lata, jako cztero i pięciolatek, po to żeby mieć kontakt z dziećmi, ale szczerze mówiąc, nie wyniósł stamtąd niczego co by mu się potem przydało w czymkolwiek, a jak sam twierdzi już jako dorosły człowiek - chodził tam głównie z uprzejmości - po to żeby nam sprawić przyjemność. My natomiast wówczas byliśmy baaardzo zadowoleni z siebie, że tak mu umożliwiamy integrację i nabywanie umiejętności bycia w grupie równolatków i wszechstronny rozwój..

                            • joshima Re: Osobowość opozycyjna 09.05.14, 15:57
                              aleksandra1357 napisała:

                              > Poza tym zgadzam się z Joshimą - wykonywanie poleceń w tym wieku i właściwie w
                              > żadnym wieku nie powinno być celem matki. Jeśli dziecko nie ma ochoty na zajęci
                              > a plastyczne, nie powinno brać w nich udziału.
                              Być może ma prawdziwe i poważne powody (na przykład problem z napięciem mięśniowym dłoni lub nadgarstków) by tego nie lubić, o których mama nie ma pojęcia.
                  • joshima Re: Osobowość opozycyjna 09.05.14, 15:54
                    julita165 napisała:

                    > Przedszkole od 3rż nie wzięło się znikąd.
                    Nie wzięło się z potrzeb dziecka tylko z potrzeb gospodarki, która potrzebuje, żeby matka wróciła do pracy i ciężko pracowała na PKB. Nie oszukujmy się.

                    > dlatego że powoli mógł się dostosować i żeby potem nie
                    > było szoku w przedszkolu.
                    A jeśli okaże się zupełnien iedojrzały i jednak będzie dla n iego za wcześnie, to co? Rozważysz opcję odroczenia przedszkola o rok? Ta tak zrobiłam i jestem z tego bardzo zadowolona.

                    > tylko o to, że to są zajęcia z małej motoryki, niezwykle istotne też dla rozwój
                    > u mowy.
                    Litości. Mała motoryka to nie tylko kredki i plastyka. A daj mu miskę grochu pomieszanego z fasolą to będziesz miała prawdziwe zajęcia z małej motoryki i jeszcze sensoryczne.

                    > Także mnie nie chodzi o to że on ma siedzieć grzecznie na tyłku i robić wszystk
                    > o co mu się każe tylko o to, że on nie wykonuje ŻADNYCH poleceń opiekunki
                    I najlepiej zwalić winę na dziecko zamiast krytycznie spojrzeć na kompetencje tejże opiekunki...

                    > Synek ryczał aż szyby się trzęsły równo 1h 15 minut.
                    I to jest to poszanowanie o którym wspominałaś. Proszę Cię...
              • Gość: Buka Re: Osobowość opozycyjna IP: *.204.173.43.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 09.05.14, 10:25
                Dziecko trafia do grupy innych trzylatkow, z których każde ma swoje słabsze momenty i swoje niemniej ważne potrzeby, właśnie dlatego, ze jest małym dzieckiem.
                Zupełnie niewporzadku wobec innych dzieci jest, kiedy duża cześć uwagi opiekuna koncentruje się na jednej osobie, która nie radzi sobie z dopasowaniem do zasad obowiązujących członków grupy (oczywiście nie mówimy o jednostkowych sprawach, które zdarzają się każdemu dziecku w tym wieku i od radzenia sobie z którymi jest właśnie opiekun grupy)
                Mama widzi problem i to widzi na tle innych dzieci, z których w tym wieku zdecydowana większość ma jeszcze z dopasowaniem się do zasad, koncentracja i wieloma innymi rzeczami.
                I chce zacząć działać, na rzecz tego, żeby dziecko bezboleśnie wprowadzić w świat przedszkolny, gdzie będzie musiał zachowywać się w pewien określony sposób, żeby grupa, której zostanie członkiem mogła funkcjonować.
                I to nie jest żaden totalitaryzm, a zwykly szacunek dla innych.
                W grupie dzieci w klubiku nie ma być Jasia, za którym ugania się pani i tła w postaci innych dzieci. Ganiajacy po sali Jasio dekoncentruje inne dzieci, powoduje, ze pani nie może poprowadzić zaplanowanych zajęć, na czym tracą inni, a w skrajnych przypadkach zwyczajnie zagraża swojemu i innych dzieci bezpieczeństwu.
                Nauczyciel ma do dyspozycji 2 godziny dwie ręce i dwie nogi i jedna pare oczu, tego nie przeskoczysz, a pod opieka cała grupke innych malutkich dzieci, które tez dopiero uczą się jak funkcjonować w zespole i tez nie jest im łatwo dostosować się do nowych zasad.

                Szczególnie mamy maja skłonność do postrzegania dziecka według innych kryteriow niż otoczenie. Sąsiadka widzi dziecko, które niszczy jej kwiatki na rabatce, a mama młodego, energicznego miłośnika przyrody. Ty widzisz normalne zachowania trzylatka z własnym zdaniem i silna osobowością, a wychowawczyni lobuziaka, który po raz któryś rozwala jej zajęcia, przez którego płaczą inne dzieci. Myślisz, ze o takim dziecku wszyscy myślą tak ciepło jak Ty. Ty je kochasz, ale poza domem ono musi zapracować na to, aby inni je lubili czy choćby tolerowali (a Ci inni maja np. 3 lata i nie chcą, żeby ktoś niszczył im budowle, bił czy krzyczał właśnie, kiedy pani czyta ciekawa bajkę).
                Absolutne uwielbienie i idealizowanie dziecka, szukanie wymowek i usprawiedliwien dla jego złych zachowań nie ma nic wspólnego z miłością.
                Mądry rodzic wie, ze są sytuacje, kiedy dziecku trzeba pomoc przejść na kolejny poziom, a nie oczekiwać, ze otoczenie zredukuje swoje oczekiwania względem dziecka. Widzi wady i słabości dziecka i pomaga sobie radzić z nimi zamiast uznawac za zalety stworzonego przez siebie idealnego stworzenia, przy którym nie należy nic robić, bo ze swej natury jest doskonałe

            • joshima Re: Osobowość opozycyjna 09.05.14, 15:46
              A ty to chyba jesteś pedagogiem, albo co gorsza wydaje Ci się, że jesteś psychologiem i to świetnym. Ech...
              • Gość: Buka Re: Osobowość opozycyjna IP: *.30.67.198.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 09.05.14, 15:59
                Nie lubisz pedagogów czy ludzi wogole?
                Uspokoję Cię nie jestem. Jestem tylko mama, która widzi wokół siebie całkiem sporo dzieci, których rodzicom nie chce się zając dzieckiem lub tez nie potrafią i niestety robić to muszą np. opiekunki i wychowaczynie, a odbywa się to kosztem reszty grupy.
                A dzieci nie przychodzą do przedszkola, żeby poglądac efekty błędów i niemocy rodzicielskiej, a zeby pobawić się i pouczyc.
                Więc jeśli widzę, ze ktoś chce zrobić coś, zeby jego dziecku i innym było lepiej, to trzymam kciuki.
                • joshima Re: Osobowość opozycyjna 09.05.14, 18:58
                  Gość portalu: Buka napisał(a):

                  > Uspokoję Cię nie jestem. Jestem tylko mama, która widzi wokół siebie całkiem sp
                  > oro dzieci, których rodzicom nie chce się zając dzieckiem lub tez nie potrafią
                  > i niestety robić to muszą np. opiekunki i wychowaczynie, a odbywa się to koszte
                  > m reszty grupy.
                  Czyli to drugie ;)
                  • julita165 Re: Osobowość opozycyjna 09.05.14, 19:12
                    @
                    Napisze jeszcze ze synek wydaje sie lubic ten klub wiec nie ma mowy o przymusie. Chodzi tylko o to ze on go lubi na wlasnych zasadach wylacznie. A ja ta opiekunke troche temperuje bo wg mnie czasem przesadza np czasem tam je bo sa drugie sniadania albo podwieczorki a czasem nie je bo on je tylko jak jest glodny i to co lubi. I to akurat uwazam za zalete ze nie rzuca sie zawsze na zarcie. Wiec czasem jak dzieci jedza to on sie bawi i ta opiekunka cos mu tu tez gadala ale w takim wypadku od razu interweniowslam zeby go nie zmuszala do jedzenia bo ja tego nie akceptuje. Podobnie kiedy do malowania farbami nie chcial zalozyc fartuszka tez kazalam dac spokoj bo mam w nosie plamy
                    Wiec ja widze ze te opiekunki czasem przesadzaja ale niestety moj synek tez
                  • Gość: Buka Re: Osobowość opozycyjna IP: *.31.75.181.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 09.05.14, 20:17
                    Średnio, żeby nie powiedzieć, ze wcale, interesuje mnie jaki obraz mojej osoby sobie stworzyłaś.
                    Ja z grzecznosci nie napiszę wprost co sądzę o osobie, która na podstawie 5 linijek tekstu podważa, to co widzi matka, co stwierdza psycholog i pewnie potwierdza opiekunka czy inne osoby.
                    A może zdradzisz jakie to szczególne kwalifikacje i doświadczenie zawodowe pozwalają Ci napisać, ze takie zachowania są albo nie są normalne u dziecka, którego nie widziałas na oczy?


                • aqua48 Dzieci ze Stepford? 10.05.14, 08:25
                  Gość portalu: Buka napisał(a):

                  >Jestem tylko mama, która widzi wokół siebie całkiem sp
                  > oro dzieci, których rodzicom nie chce się zając dzieckiem lub tez nie potrafią
                  > i niestety robić to muszą np. opiekunki i wychowaczynie, a odbywa się to koszte
                  > m reszty grupy.
                  > A dzieci nie przychodzą do przedszkola, żeby poglądac efekty błędów i niemocy r
                  > odzicielskiej, a zeby pobawić się i pouczyc.


                  Wiesz, chodzi o to, że dzieci nie przychodzą również do klubików, przedszkoli oraz szkoły wytresowane w wypełnianiu wszystkich poleceń dorosłych, po to żeby tym było łatwo i bezproblemowo kierować grupą. Przychodzą dzieci z rozmaitymi deficytami, na różnym stopniu rozwoju, mimo tego samego rocznika, z różnymi charakterami i upodobaniami, a także z różną odpornością na hałas i tłum.
                  Doświadczony opiekun czy wychowawca poradzi sobie, zwracając uwagę na każde dziecko z osobna, a nie traktując swojej grupy maluchów jak wojska w koszarach, bo dzieci z tej różnorodności też mogą się dużo nauczyć..

                  Co do błędów i niemocy rodzicielskiej, to nie słyszałam o rodzicu, który by błędów nie popełniał i niemocą niekiedy się nie wykazywał. Natomiast znam wielu takich, którzy nie chcą się do tego przyznać, mam nadzieję, że nie należysz do tych "idealnych" :)
                  • Gość: Buka Re: Dzieci ze Stepford? IP: *.31.121.210.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 10.05.14, 09:40
                    Wszystkie dzieci dookoła wytresowane i stlamszone, a tylko moje takie naturalne, nieograniczone, z własnym zdaniem... i tak przedefiniowany świat znów świat jest piękny.
                    Czytałam chyba na tym forum o kłopotach mamy, która za sąsiadów ma jakieś trudniejsze przypadki z własnymi zasadami i biciem i przytaczala tłumaczenie rodziców właśnie w ten desen (czyli to fajne chłopaki, dadzą sobie radę i nie pozwolą w kaszę dmuchać, potrafią postawić na swoim)
                    Oczywiście, ze doświadczony opiekun poradzi sobie z wieloma sytuacjami, ze zdecydowana większością problemów większego czy mniejszego kalibru. Ale co jakiś czas (niestety coraz częściej) trafia się dziecko, które jednak wymaga czegoś wiecej czy to z powodu innego tempa rozwoju czy błędów popełnianych przez rodziców najczęściej nawet pewnie w dobrej wierze.
                    Tu mama zachowuje się rozsądnie, widzi, ze jednak jest coś wiecej, dziecko bada psycholog, który tez potwierdza, ze obserwacje mamy są trafne, a w przeciwieństwie do nas widział dziecko, rozmawiał z mama i nawet, jeśli nie jest wybitnym specjalistą to i tak psychologię rozwojowa zna zapewne lepiej i dokladńiej niż osoby, których wiedza ogranicza się do własnych dzieci i kilku pozycji z empiku, ktore zawodowo zajmują się uprawa ogórków czy czy budowa statków kosmicznych, a dzieci w grupie widza na przedstawieniach w przedszkolu czy na przerwie w szkole.
                    I mama, która na spokojnie chce pomoc dziecku pokonać jakieś trudności, ma sporo czasu, a tez wyglada na to, ze cudów nie oczekuje i dopuszcza inne rozwiązania niż przedszkole natychmiast dostaje porcje informacji, ze problem jest w otoczeniu i wszyscy, których spotyka na swojej drodze to idioci, których zdanie się nie liczy.
                    Jeśli są wątpliwości można zasugerowac udanie się do innego psychologa, można porozmawiać z bardziej doświadczona opiekunka/pedagogiem czy inna osoba, która ma doświadczenie w pracy z grupa, ale nie pisać znad talerza z kotletem, ze na moje oko wszystko jest dobrze.
                    A co jeśli dziecku naprawdę potrzebna jest pomoc albo np. jeśli rodzice czy babcie popełniają jakiś błąd, którego nie zauważają i sytuacja zamiast wygłasac będzie się zaostrzac? Która weźmie odpowiedzialność za swoje rady?
                    • jola_ep Re: Dzieci ze Stepford? 10.05.14, 10:50
                      Z książek z empiku polecam "psychologię rozwojową dzieci 0-10 lat". Nie całą. Podoba mi się za to część, w której opisują typowe zachowania dzieci. Oraz wnioski z ich obserwacji, że w ogromnej większości wypadków rozwój dzieci zmierza w dobrą stronę, niezależnie od tego, co robią rodzice. Szczególnie jeśli zachowanie dzieci jest typowe dla danego wieku.

                      Przyklejenie łatki przez psychologa "osobowość opozycyjna", jeśli poprzestał on tylko na tym, jest błędem. Sugeruje bowiem, że jest to jakieś zaburzenie (i owszem, jest takie), ale potraktować tego jako zaburzenie w tym wieku nie miał podstaw. Szczególnie jeśli rodzice sobie radzą. Lepsze byłyby wskazania co do sposobu postępowania z dzieckiem, bez przyklejania mu etykietyki. Dodatkowo zachowania tego typu są typowe dla wieku 2,5 lat, co psycholog zapewne wiedział. Nawet jeśli są nasilone nieco bardziej (ale czyż dzieci nie są różne?)

                      Jeśli problem występuje w klubiku, a nie przy rodzicach, to właśnie tam może być źródło problemu. I wcale niekoniecznie musi być to wina wychowawcy, ani nawet wina błędów wychowawczych rodziców (co sugerujesz, opisując takie a nie inne przykłady "niedostosowanych" dzieci). Przyczyną może być to, że dziecko jeszcze nie dorosło do przebywania w większej grupie dzieci i bardzo specyficznym (bo nienaturalnym) środowisku przedszkola/klubiku.
                      • joshima Re: Dzieci ze Stepford? 10.05.14, 21:21
                        jola_ep napisała:

                        > Z książek z empiku polecam "psychologię rozwojową dzieci 0-10 lat". Nie całą. P
                        > odoba mi się za to część, w której opisują typowe zachowania dzieci. Oraz wnios
                        > ki z ich obserwacji, że w ogromnej większości wypadków rozwój dzieci zmierza w
                        > dobrą stronę, niezależnie od tego, co robią rodzice. Szczególnie jeśli zachowan
                        > ie dzieci jest typowe dla danego wieku.
                        >
                        > Przyklejenie łatki przez psychologa "osobowość opozycyjna", jeśli poprzestał on
                        > tylko na tym, jest błędem. Sugeruje bowiem, że jest to jakieś zaburzenie (i o
                        > wszem, jest takie), ale potraktować tego jako zaburzenie w tym wieku nie miał p
                        > odstaw. Szczególnie jeśli rodzice sobie radzą. Lepsze byłyby wskazania co do sp
                        > osobu postępowania z dzieckiem, bez przyklejania mu etykietyki. Dodatkowo zacho
                        > wania tego typu są typowe dla wieku 2,5 lat, co psycholog zapewne wiedział. Naw
                        > et jeśli są nasilone nieco bardziej (ale czyż dzieci nie są różne?)
                        >
                        > Jeśli problem występuje w klubiku, a nie przy rodzicach, to właśnie tam może by
                        > ć źródło problemu. I wcale niekoniecznie musi być to wina wychowawcy, ani nawet
                        > wina błędów wychowawczych rodziców (co sugerujesz, opisując takie a nie inne p
                        > rzykłady "niedostosowanych" dzieci). Przyczyną może być to, że dziecko jeszcze
                        > nie dorosło do przebywania w większej grupie dzieci i bardzo specyficznym (bo n
                        > ienaturalnym) środowisku przedszkola/klubiku.

                        Podpisuję się absolutnie pod wszystkim co tu napisałaś.
                    • aqua48 Re: Dzieci ze Stepford? 10.05.14, 14:28
                      Gość portalu: Buka napisał(a):

                      > dziecko bada
                      > psycholog potwierdza, ze obserwacje mamy są trafne, a w przeciwieńs
                      > twie do nas widział dziecko, rozmawiał z mama i nawet, jeśli nie jest wybitnym
                      > specjalistą to i tak psychologię rozwojowa zna zapewne lepiej i dokladńiej niż
                      > osoby, których wiedza ogranicza się do własnych dzieci i kilku pozycji z empiku
                      > , ktore zawodowo zajmują się uprawa ogórków czy czy budowa statków kosmicznych,
                      > a dzieci w grupie widza na przedstawieniach w przedszkolu czy na przerwie w sz
                      > kole.

                      Zapewne opisujesz własne doświadczenia z uprawą ogórków, czy budową statków kosmicznych ja na studiach zdawałam egzaminy z metodyki, glottodydaktyki oraz psychologii ze specjalnym naciskiem na psychologie rozwojową właśnie i pedagogiki. I prócz tego, że jestem matką pracowałam z grupami dzieci w różnym wieku.
                      I wiem jak często mylą się lekarze mający kontakt z dzieckiem w chwili dla tego ostatniego mocno stresującej i niecodziennej. Jak długo trwa obserwacja i postawienie WŁAŚCIWEJ diagnozy w przypadku rozmaitych zaburzeń i problemów, oraz jak bardzo zależy opiekunom na posiadaniu grupy bezkonfliktowych dzieci pod opieką...
                      • Gość: Buka Re: Dzieci ze Stepford? IP: *.204.6.201.dsl.dynamic.t-mobile.pl 11.05.14, 13:46
                        I właśnie te kwalifikacje każą Ci stwierdzić, ze osoba, która obserwowala dziecko, z cala pewnoscia rozmawiała z matka i na naukę psychologii rozwojej i psychopatologii poświęciła wielokrotnie wiecej czasu, a być może ma tez większe doświadczenie w pracy z dziećmi (tego już nie możemy być pewni) na pewno nie ma racji, bo Ty, Twoje dziecko czy wnuk miało inaczej?
                        Daj to jeszcze na piśmie, z klasyczna formuła wskazująca na jakiej podstawie wydajesz opinie, z własna pieczątką (psycholog wystawiając opinie tak właśnie robi ze świadomością odpowiedzialności jeśli nie miał racji) i wtedy możemy rozmawiać.
                        • aqua48 Re: Dzieci ze Stepford? 11.05.14, 13:58
                          Gość portalu: Buka napisał(a):

                          > I właśnie te kwalifikacje każą Ci stwierdzić, ze osoba, która obserwowala dziec
                          > ko, na pewno nie ma rac
                          > ji, bo Ty, Twoje dziecko czy wnuk miało inaczej?

                          Nie to że ta osoba nie do końca ma rację każe mi stwierdzić post początkujący całą dyskusję. Oraz obserwacja samej autorki, że porada psychologa nie daje spodziewanych rezultatów.

                          > Daj to jeszcze na piśmie, z klasyczna formuła wskazująca na jakiej podstawie wy
                          > dajesz opinie, z własna pieczątką (psycholog wystawiając opinie tak właśnie rob
                          > i ze świadomością odpowiedzialności jeśli nie miał racji)

                          W rzeczywistości mało kto pociąga do odpowiedzialności lekarzy wydających błędne opinie, czy psychologów dających nietrafne porady. Niezależnie od tego czy są one na piśmie i z pieczątką jak twierdzisz (bo ja się z czymś takim prócz orzeczeń z PPP nie spotkałam), czy nie.
    • triss_merigold6 Re: Osobowość opozycyjna 09.05.14, 11:06
      Piszesz o niespełna trzylatku?
      Pani psycholog powinna z rozpędu strzelić baranka w ścianę, takie sporadyczne zachowania u niespełna trzylatka to norma.
      • Gość: Buka Re: Osobowość opozycyjna IP: *.204.173.43.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 09.05.14, 11:11
        Przeczytaj co Autorka napisała.
        Takie incydenty są stosunkowo powszechne, jednak jeśli zdarzają się odpowiednio często i maja duże natężenie, to już nie jest norma i dziecku trzeba pomoc.
    • Gość: mamasiasiulki Re: Osobowość opozycyjna IP: *.adm.uj.edu.pl 09.05.14, 15:18
      Mam na stanie córę - 2 lata 8 miesięcy. Wypisz, wymaluj i parę dodatkowych efektów także :-) Odezwę się, chwilowo nie mam czasu za grosz :-)
      • verdana Re: Osobowość opozycyjna 09.05.14, 20:00
        Być może dziecko jest jeszcze za małe, aby móc dostosować się do poleceń kierowanych do całej grupy, a nie konkretnie do niego. Dziecko w tym wieku ma prawo po prostu nie rozumieć tego, ze jak pani nie zwraca sie bezpośrednio, to on ma posłuchać.
        • Gość: mamasiasiulki Re: Osobowość opozycyjna IP: *.play-internet.pl 11.05.14, 07:49
          Mniej więcej. Tudzież jest nimi znudzone na przykład. U nas wprawdzie reakcje Młodej były bardziej cywilizowane (po prostu zlewała polecenia dyrektorki w żłobku i w kącie zajmowała się sama sobą - o dziwo szeregowa wychowawczyni świetnie sobie z nią radziła bynajmniej bez szkody dla grupy) i dziecko inne niż opisane, ale również przy jednej konkretnie babce była zawsze na nie. Powiem Ci: to niemal zawsze - poza przypadkami dzieci z ewidentnymi problemami - zależy od wychowawcy. Moja córka przeszła przez 2 żłobki, obecnie jest w przedszkolu - na szczęście ze względu na trudny charakterek współistniejący z bardzo wysoką inteligencją żłobek skierował Młodą do poradni i w efekcie dostał szczegółowe zalecenia wychowawcze uwzględniające metody, które należy zastosować w pracy z dzieckiem. Przedszkole zalecenia dostało zaraz na starcie i problemów nie było.

          I nie rozumiem, co znaczy, że "nauczycielka ma dzieci dwadzieścioro". Każde ma inny charakter i jakoś nikt nie przeżywa, że nauczycielka musi np. w specjalny sposób wydawać polecenia dziecku niepełnosprawnemu, być szczególnie delikatna wobec wyjątkowo nieśmiałego, ale jak już dziecko jest bardziej pobudliwe, to szczególne podejście w postaci np. rozpoczynanie zabawy od niego tudzież wykorzystanie go jako dyżurnego ma stanowić problem? Już słyszę reakcje e-matek, że "a czemu niby ma być nagradzane za złe zachowanie"? Tylko to nie jest nagroda, a metoda pozwalająca na spożytkowanie potencjału dziecka bardziej energicznego, które "niespożytkowane" rozrabia przeszkadzając tym spokojniejszym. To się nazywa indywidualizacja nauczania, o którą tak się walczy na poziomie podstawówki na przykład.
    • jola_ep Re: Osobowość opozycyjna 09.05.14, 21:16
      A to osobowość opozycyjna, czy już zaburzenia (myślałam, że to się raczej diagnozuje w późniejszym wieku).
      W zasadzie każdy 2,5 latek ma w jakimś tam stopniu osobowość opozycyjna. Niektóre dzieci prezentują ją w domu, zamiast w klubiku ;)

      W sumie fajnie, że nikt mi nie zdiagnozował syna, jak miał 2,5 lat, bo wypisz-wymaluj osobość opozycyjna. Z tym, że do przedszkola poszedł jak miał prawie pięć lat i w dodatku trafił na mądrą, doświadczoną panią.

      Jak miał sześć lat zapisałam go na aikido, wcześniej chodziła tam starsza córa. Inna grupa, instruktor ten sam. "Ale ten twój brat grzeczniutki". Halo? To te samo dziecko? Bałam się, że mu charakter złamałam, bo w szkole też bezproblemowo.

      Jeśli chodzi o konkrety, to robiłam trochę tak jak Aqua48. Dodatkowo pomagało odpowiednie do wieku tłumaczenie. Jak widział sens, łatwiej było o wykonanie polecenia. Sztuka negocjacji (słucham argumentów, nigdy wrzasków), mały kompromis z mojej strony i jakoś się toczyło. Spraw nie do wytłumaczenia było mało, dało się upilnować.

      Opanowanie histerii, złości przyszło stopniowo, z wiekiem. Jak miał 5 lat już tylko warczał.
    • marsylvik Re: Osobowość opozycyjna 10.05.14, 10:43
      Co to jest "osobowość opozycyjna"? Nie spotkałam się nigdy wcześniej z takim terminem. Mało tego, po wrzuceniu w google taki zbitek słów wyszukało tylko w tym jednym jedynym wątku! To diagnoza, czy opis, mający Wam nakreślić co diagnoza oznacza? Jeśli to tylko przybliżenie, to jaka konkretnie jest diagnoza? A jeśli to już jest oficjalna diagnoza, to obawiam się, że można ją do kosza wyrzucić... I lepiej zmienić psychologa.

      Niemowlę nie rozróżnia siebie i matki jako oddzielnych bytów. Kiedy zaczyna się przemieszczać stopniowo zaczyna też sobie zdawać sprawę z odrębności siebie i mamy, a także z tego, że ma własną wolę, która często jest inna niż wola mamy, taty czy innego opiekuna. Uczy się siebie, swoich granic, bada (poprzez nieposłuszeństwo i inny opór) granice jakie stawiają mu inni, bada, gdzie i jak może ustalić własne granice. Proces separacji jest fascynujący, trudny dla dziecka i otoczenia, bardzo ważny z punktu widzenia rozwojowego. Apogeum to wiek 2 lat, powszechnie znany jako "bunt dwulatka" lub "straszny dwulatek" ;)

      Osobiście uważam, że wszelkie uwagi osób zajmujących się naszymi dziećmi w różnych placówkach są bezcenne. Raz, że zwykle mają jakieś tam wykształcenie związane z rozwojem dziecka (choć z jakością tego wykształcenia bywa bardzo różnie), a to pozwala wychwycić im nieprawidłowości, jakich sami byśmy nie zauważyli, a dwa, że my, rodzice, raczej nie mamy możliwości porównania naszego dziecka do dużej grupy dzieci. A niektóre zachowania da się zdiagnozować jako objawy problemów lub mieszczące się w normie tylko wtedy, kiedy mamy takie porównanie. Bo to, że maluch jest bardziej uparty od swojej siostry, czy dziecka sąsiadów, nie mówi nam nic. Może to tamto drugie dziecko jest nadzywczaj spolegliwe? Ale jeśli jest najbardziej uparty w swojej dwudziestoosobowej grupie (rówieśniczej! to ważne!), a panie mające w przeszłości dużo takich grup mówią wyraźnie, że na tle innych się z jakąś cechą wybija, to jest to bardzo cenna i dość obiektywna informacja.
      W związku z tym mam pytanie: w jakim wieku są pozostałe dzieci w tym klubie? Czy panie zajmują się dwulatkami? Mój syn chodził na podobne zajęcia jak miał 4 lata. Czy panie porównują Twoje dziecko do innych dwulatków, czy jednak do dzieci starszych, według wszelakich norm będących już na innym poziomie rozwoju? Zajęcia dla trzylatków są zupełnie inne niż te dla dwu czy dwu i pół rocznych dzieci. Dwulatek nie ma odpowiednich umiejętności społecznych żeby sprostać wymaganiom stawianym normalnie trzylatkom, bo zwyczajnie do tego nie dojrzał. Zdolności intelektualne to nie wszystko, na dojrzałość składa się, jak zresztą widać, znacznie więcej czynników.

      > Jak wpłynąć na
      > niego żeby nauczył się podporządkowywać zasadom panującym w grupie i
      > respektować polecenia obcych osób ?

      Najpierw trzeba ocenić, czy takie oczekiwanie wobec dziecka (i siebie) jest realistyczne. Z czego wynika brak tej umiejętności? Z niedojrzałości, zaburzeń, naturalnych skłonności, czy z dotychczasowego wychowania?

      Jeśli oczekiwanie jest realistyczne, jeśli dziecko dojrzało do tego etapu, to znaczy nie jest zaburzone i jest w wieku, w jakim można już takie oczekiwania przed nim stawiać, to stawiamy. Nie zapominając o nagrodzie na równi (tfu! co ja mówię, nagród ma być dwa do pięciu razy więcej!) z negatywnymi konsekwencjami. Konsekwentnie właśnie.

      Co do nagród... O dziwo sprawiają najwięcej problemów. Trzeba uważać, żeby nagradzanie nie sprowadziło się do "płacenia za grzeczność", a z drugiej strony żeby tych nagród nie skąpić, bo trzeba ich dużo, o wiele więcej niż kar (a karą jest też pogadanka-połajanka, a nawet skrzywiona mina rodzica). Jeśli te proporcje będą zaburzone, nadmiar kar, niedobór nagród, to możemy mieć do czynienia ze "złamaniem" charakteru albo... zaburzeniami opozycyjno-buntowniczymi.
      Odkryłam na nowo pewne magiczne słowo. Tego słówka byliśmy w większości uczeni właśnie w tym wieku, a brzmi ono: dziękuję :) Działa cuda! A tyle wcześniej główkowałam, jak tu chwalić, żeby nie było sztucznie, wbrew mnie, żeby nie wbić dziecka w nadmierny samozachwyt z drugiej strony... a to takie proste! Dziękuję - i dziecko już wie, że coś w jego zachowaniu doceniliśmy :) A przy okazji samo uczy się użycia tego słowa, w najlepszy możliwy sposób :)

      • julita165 Re: Osobowość opozycyjna 10.05.14, 19:07

        • aqua48 Re: Osobowość opozycyjna 11.05.14, 10:18
          Psycholog powinien wiedzieć że takie dziecko nigdy nie będzie wykonywało poleceń jeśli uzna je za niepotrzebne lub głupie.
          Poza tym należy je do tych poleceń, choć wolę słowo próśb (umotywowanych) przyzwyczajać najpierw w znanym mu środowisku - domu, rodzinie, przyjaciół rodziny i uczyć grzecznego wyrażania własnego zdania, nawet w opozycji do przekonań innych ludzi, a dopiero potem wrzucać na głęboką wodę wymagań zupełnie obcych osób.
          Rada, żeby zapisać dziecko do klubiku, zamiast wskazania właściwej linii postępowania z dzieckiem to pójście na łatwiznę. Co się okazało w momencie gdy rada się nie sprawdziła, szkoda, że kosztem dziecka i przysparzając mu niepotrzebnego stresu.
        • marsylvik Re: Osobowość opozycyjna 11.05.14, 13:50
          julita165 napisała:

          > osobowosc opozycyjna to nie jest zaburzenie to taki typ . W skrocie oznacza ze dla
          > takiego dzoecka ja, moja racja , tak jak ja chce jest najwazniejsze.

          Czyli nie diagnoza, a opis typu (normalnej, zdrowej) osobowości. Być może była to tylko odpowiedź psychologa na Wasze pytanie z którym przyszliście "dlaczego to dziecko się nie słucha" a nie wskazówka obszaru do pracy nad dzieckiem.

          > Niby duzo dzieci tak ma ale jednak jest to kompensowane checia sprawienia przyjemnpsci
          > najblizszym a tu tego nie ma albo jest slabiej rozwiniete.

          Dlaczego więc nie skupiliście się razem z psychologiem właśnie na tym, skoro to w tym obszarze jest deficyt?

          > To moze przerodzic sie w
          > zachowania opozycyjne czyli swiadoma chec naruszania powszechnie przyjetych norm
          > spolecznych a to juz jest zaburzenie.

          Dominująca cecha każdej osobowości może przerodzić się w jakieś zaburzenie!
          Tylko sama z siebie się zwykle nie przeradza. To się dzieje raczej wtedy, kiedy dziecko jest w jakiś sposób zaniedbane, np. matka skupiona na ojcu alkoholiku albo na karierze zamiast na dziecku, albo przeciwnie, nadopiekuńcza, niepozwalająca dziecku na swobodny rozwój, czy też inna trudna sytuacja rodzinna, rozwód, przeprowadzki, kłótnie itp. Wtedy normalne, zdrowe mechanizmy obronne dziecka mogą się rozrosnąć ponad normę. Zdrowe dziecko, w normalnym, zdrowym otoczeniu, w niezaburzonej rodzinie nie zmieni się bez powodu i samo z siebie w zaburzone. Moim zdaniem nie ma co się nadmiernie na tej osobowości skupiać, czy ją zmieniać, jeśli już to tylko o tyle, żeby sobie ułatwić życie.

          > Zreszta to tez psycholog proponowal klubik zeby
          > wlasnie synek na przykladzie innych dzieci zobaczyl ze zwykla prosba o zrobienie
          > najprostrzej rzeczy to nie zamach na prawa czlowieks

          Pomogło? Jeśli nie, to czy widzisz szansę, że jeszcze pomoże?
          A jeśli nie pomaga, to może spotkać się znowu z psychologiem? I skupić się może na wyjaśnieniu, czy i jaki ma dziecko problem oraz czy i jaki Wy macie z dzieckiem problem. Bo ja na przykład po dotychczasowej lekturze nie jestem tego pewna i nie wiem, czy słabo opisałaś sedno sprawy, czy może sama nie jesteś pewna na czym właściwie problem polega, tylko czujesz niejasno, że jakiś jest.
          O przedszkole się martwisz? Do przedszkola zostało Wam jeszcze 1/5 tego czasu, jaki do tej pory dziecko jest na świecie! Przypomnij sobie jak duże skoki rozwojowe dzieko potrafi w takim czasie zrobić :) Miesiąc w życiu pięciomiesięczniaka, dwa miesiące w życiu dziesięciomiesięczniaka... Ile nowych umiejętności, także tych społecznych, Twoje dziecko zdobywało do tej pory w tak krótkim z naszego punktu widzenia czasie? :D
    • rycerzowa Re: Osobowość opozycyjna 11.05.14, 11:16
      A ja to widzę inaczej.
      To nie jest tak, że twoje dziecko coś ma, jakiś "defekt" w postaci osobowości opozycyjnej, czy czegoś tam jeszcze.
      Ono raczej czegoś nie ma, czegoś, co ma większość dzieci, co nazwę instynktem społecznym.

      Zdrowe dziecko 2-2,5 letnie jest z natury przekorne, bada siłę swojego "nie", zatem niewykonywanie poleceń, niepodporządkowywanie się regułom, uznajemy za normalne, rozwojowe.
      Niby tak, ale jednocześnie - gdy dzieci są w grupie, instynktownie naśladują się nawzajem, oraz robią to, co "przewodnik stada" wymyśli. Instynkt stadny, czy coś w tym rodzaju.

      Brak takiego zachowania u konkretnego dziecka może być objawem zaburzeń, ale tylko wtedy, jeśli towarzysza mu inne niepokojące zachowania, może świadczyć o niedojrzałości dziecka, a może też być objawem wrodzonego nonkonformizmu.
      W każdym razie na tym etapie nie podlega ocenie moralnej.
      To dopiero później dziecko uczy się, że w naśladownictwie, w podążaniu za guru (tu: nauczyciel), trzeba zachować zdrowy rozsądek i umieć odróżnić dobre od złego.
      Albo że socjopatia jest złem i wymaga wytresowania.

      Twój synek "nie wykonuje poleceń fajnej zabawy", bo nie rozumie, że ta zabawa może być fajna, trzeba mu osobno wszystko tłumaczyć, a instynktu stadnego nie ma.
      Do niego trzeba docierać przez intelekt.

      Ten instynkt stadny, choć tak brzydko się nazywa, w dzieciństwie jest pożyteczny i dobry.

      Dam ci przykład.
      Moja 3-letnia wnuczka - pierwszy dzień na zajęciach integracyjnych w przedszkolu.
      W domu ( u mnie) obsługiwana, wysadzana na nocnik, pilnowana, namawiana do tego.
      Po pól godzinie zabawy z dziećmi, biegnie wraz z 2 starszymi koleżankami do ubikacji, sama załatwia się, podciera, podciąga majtki, myje ręce , wraca do zabawy.
      Instynkt stadny.
      Pani proponuje kółeczko, starsze przedszkolaki i odważniejsze nowe tańczą, nowe nieśmiałe przyglądają się z boku, ale jednocześnie podrygują do rytmu, a rączki same im wędrują do góry i dołu, jak guru (pani) każe. Instynkt.

      Ja bym takiego nonkonformistycznego malucha nie dawała do przedszkola, przynajmniej w tym roku. Jednocześnie warto by było zapewnić mu towarzystwo innych dzieci.
      Może pani psycholog poleci jakiś trening umiejętności społecznych?
      Wiem, że organizuje się coś takiego dla zdrowych dzieci, ale np. nieśmiałych lub z kłopotami w kontaktach z innymi dziećmi.
      • julita165 Re: Osobowość opozycyjna 11.05.14, 12:41
        Bardzo ciekawy post. Na pewno duzo z tego jest w moim synku. Masz racje ze do niego najlepiej dotrzec przez intelekt. Wszystko trzeba mu wyjasniac po co dana rzecz jest. I z tym podazaniem za stadem tez duz racji. Przy czym co wydaje mi sie nadwyraz ciekawe on duzo lepiej funkcjonuje w grupie dzieci ktorym nikt dorosly nie narzuca co majs robic. Widze ze chetnie sie przylacza i wladnie nadladuje. Zwladzcza starsze dzieci. Np wczoraj bylismy na ognisku. Bylo troje dzieck w wieku 7-10 lat a jakbym bez dziecka poszls. Mlody caly wieczor wszedzie za nimi ganial
        • aqua48 Re: Osobowość opozycyjna 11.05.14, 14:24
          julita165 napisała:

          >co wydaje mi
          > sie nadwyraz ciekawe on duzo lepiej funkcjonuje w grupie dzieci ktorym nikt dor
          > osly nie narzuca co majs robic.

          To zupełnie normalne zachowanie. Powinien równie dobrze funkcjonować w grupie dzieci, którym kieruje mądry dorosły, nie egzekwujący bezwzględnie poleceń, tylko zachęcający dzieci do współuczestnictwa, dający Twemu dziecku czas na obserwację zajęć bez włączania się do nich i nie robiący tragedii z odmowy.
          Poza tym myślę, że będzie lepiej kiedy syn zacznie się sprawniej komunikować z otoczeniem i nauczy się nie stosować agresji. A TY nie będziesz stawiać go w sytuacji w której będzie płakał przez ponad godzinę. Prócz szkód psychicznych i błędu z punktu widzenia pedagogiki może to skutkować powstaniem przepukliny..
    • Gość: panizalewska Re: Osobowość opozycyjna IP: *.centertel.pl 12.05.14, 08:30
      Ja też taka byłam, jestem do dzisiaj ;) Wszelkie normy, które ktoś narzucił odgórnie "bo tak", muszę sobie 500 razy dobre przemyśleć, bo a nóż są po prostu niepotrzebnym ograniczeniem.
      Jak byłam w 2-3 klasie podstawówki, pojechaliśmy na zieloną szkołę. Ja zawsze organicznie nienawidziłam zorganizowanych form rozrywki w dużych grupach, gdzie wszyscy robię to, co wszyscy :P Jednego dnia była wycieczka autokarowa gdzieś tam, na bunkry do lasu. Po odliczaniu schowałam się w pokoju, reszta pojechała. Po powrocie pani była nieziemsko wkurzona, ale tłumaczyła mi - przed całą klasą - w tak absurdalny sposób, że mogły mnie dziki zjeść i coś tam, no porażka. Jakby nie mogła powiedzieć, że mają za mało nauczycieli do pilnowania dzieci, bo jakby każdy chciał robić co innego to... itp itd. Kolejny raz nie chciałam uczestniczyć w dyskotece z resztą dzieciaków. No ja pitolę. Chrzanić instynkt stadny, ja po prostu nigdy nie lubiłam imprez tanecznych i już. Podobnie zorganizowanego leżenia plackiem na plaży itp. Zostałam wyzwana od histeryczek przez moją wychowawczynię. No bosko. Jakby nie można przerzucić jednego opiekuna do świetlicy, żeby część dzieci sobie porysowała, czy poczytała książkę w spokoju. Potem na jakimś obozie, jak miałam naście lat, do skrajnego obrzydzenia i żenady doprowadzały mnie kolonijne zabawy, otrzęsiny itp. W LO zwiałam ze studniówki. Bo 100 dni do matury to powód do świętowania i zachlania? żenada, dzień jak każdy inny. Rodzice mnie zmusili, żebym poszła, koszmar dla mnie, przeryczałam całą noc potem w domu. U siebie na studiach też nie chodziłam na imprezy (w tym otrzęsiny, połowinki i inne bzdury). Naprawdę nie bawią mnie takie formy integracji i już. Bo podobno dla wszystkich impreza jest fajna itp itd. A guzik.
      Może Twój syn to taki typ, nie lubiący się integrować? Może mu przejdzie, a może zostanie. Nie walcz z tym, bo zmuszając go do jakiś zachowań (w granicach rozsądku i bezpieczeństwa oczywiście) robisz sobie pod górkę, syn może mieć spore pretensje w przyszłości, że rodzice nie rozumieją itp itd. Gdzieś granice trzeba postawić, w końcu to wychowanie ;) ale bez przesady. Jak nie chce siedzieć, kiedy inni siedzą - krzywda się nie stanie. Polski system edukacji i tak jest nastawiony na produkowanie posłusznych pracowników, nic więcej. Jeden mniej nie powinien zrobić różnicy, a nóż wynajdzie lek na raka albo będzie innym geniuszem ;)
    • julita165 Re: Osobowość opozycyjna 16.05.14, 10:36
      Chyba nastąpił jakiś przełom...wczoraj mój synek w klubie malucha bite 3h siedział w sali zabaw sam i bawił się cały czas w to co proponowała opiekunka. Tylko raz wyjrzał czy babcia czeka na niego w kawiarni ( klub jest połączony z kawiarnią gdzie mozna poczekać na dziecko ). Nawet opiekunka była w szoku :-)
    • rycerzowa Re: Osobowość opozycyjna 17.05.14, 12:10
      Gość portalu: panizalewska napisał(a):

      > Ja też taka byłam, jestem do dzisiaj ;)

      Ja też znam takiego, u sąsiadów, ma 35 lat, nawet niegłupi.
      Do szkoły jakoś rodzice zdołali zaprowadzić, ale pracy żadnej jeszcze nie podjął - nie będzie korpo-szczurem, jak wszyscy, jak tłum. Jakieś dzieci, jakieś śluby, jakieś kredyty? Ble!


      > Polski system edukacji i tak jest n
      > astawiony na produkowanie posłusznych pracowników, nic więcej. Jeden mniej nie
      > powinien zrobić różnicy, a nóż wynajdzie lek na raka albo będzie innym geniusze
      > m ;)

      Gdyby z takich, co to są nonkonformistami li i jedynie z tego powodu, że inaczej nie potrafią, wyrastali geniusze, to dawno byśmy owo lekarstwo na raka mieli.

      Człowiek jest istotą społeczną, musi umieć żyć wśród ludzi. Instynkt stadny na pewnym etapie rozwoju jest bardzo pożyteczny, a i potem czasem się przydaje. Jak wszyscy lecą ratować powodzian, to się instynktownie przyłączamy, i nawet mało bohaterskie istoty wykazują się często niespodziewaną odwagą.
      To tak jak instynkt ssania - najpierw warunkuje przeżycie, potem czasem się przydaje.

      My zwykle podziwiamy nonkorformistów, bo mierzymy ich swoją miarką. Wiemy bowiem, jak trudno przeciwstawić się społecznej presji. Tymczasem oni czują inaczej, dla nich właśnie niezbędne podporządkowanie się zasadom jest bardzo trudne, niemożliwe do pojęcia.

      Synek autorki wątku nie rozumie , o co chodzi wychowawczyni, która proponuje zabawę. Nie dlatego nie rozumie, że ma braki intelektualne, wręcz przeciwnie. On nie ma pewnych wrodzonych funkcji, trzeba mu to oddzielnie wytłumaczyć. Żadna w tym jego wina ani zasługa, że taki niby niezależny.
      Czasem w klasie pani mówi, "wyjmijmy książki", i musi specjalnie do Jasia, "wyjmij książkę".
      Jasio może być dobrym uczniem, ale polecenia, skierowanego do wszystkich dzieci nie rozumie i już.

      Wychowanie zmierza do tego, by młody człowiek umiał wybrać to, co słuszne, to, co dla niego dobre, mimo tego, że większość może wybierać inaczej. Ale jednocześnie podporządkowania się ogólnym zasadom, gdy to konieczne. A czasem tylko dlatego, żeby się wpisać w kulturę, nie robić innym kłopotów, np. zgodzić się na urządzenie wesela, jeśli wybranka/ wybraniec o tym marzy.

      Byłam dumna z mojego 12-letniego syna, gdy napisał nam z koloni, że "udało mu się zwolnić z dyskoteki", ale że było super, gdy nazajutrz całą grupą uczestniczyli w nocnych podchodach.
      I że dał się namówić na konkurs piosenki, "żeby nie były same dziewczyny".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka