Dodaj do ulubionych

roznice pogladow w malzenstwie

03.04.08, 15:15
Mam wielki problem i prosze o rade. Od prawie 4 lat jestem w
malzenstwie, ktore od samego poczatku jest nieszczesliwe. Jednak
zalezalo nam na dotarciu sie, probowalismy poukladac wszystko, lecz
nic sie nie poprawia. Nasz problem polega przede wszystkim na
ogromnych roznicach swiatopogladowych. Moj maz jest bardzo
katolicki, pochodzi z rodziny gdzie sie slucha radia maryja, sam nie
slucha, ale wg mnie pogladowo jest mu bliski. glosowal na PiS, a ja
na PO, chodzi do kosciola wiecej niz trzeba, ja nie chodze wcale.
Nasze poglady i wyniesione z domu cechy, charaktery sa zupelnie
inne. Nie mam mu wiele do zarzucenia, bo jest troskliwym mezem, ma
wiele zalet, ale roznice pogladow rujnuja wszystko. Bez przerwy sie
klocimy, poczatkowo to on przymuszal mnie do zmiany pogladow,
tlumaczyl, usilowal przekonac, robil pranie mozgu, stosowal szantaz
emocjonalny. w tej chwili on wyluzowal (niby), natomiast ja widze
coraz wieksze zmiany na gorsze w pogladach, tzn sa one dla mnie
coraz bardziej nie do zaakceptowania i w tej chwili klotnie sa z
mojej strony. Zyje w ciaglym poczuciu zagrozenia, zawieszenia,
niezrozumienia, nie mozemy zdecydowac sie na dzieci, bo nas przeraza
ich wspolne wychowywanie. oboje jednak bardzo chcielibysmy miec
dzieci. jestem bliska decyzji o rozwodzie, bo nie wiem jak rozwiazac
problem tak glebokich roznic. nie potrafie machnac na to reka i
tolerowac poglady, ktore uwazam za zle. nie chce zeby moje dzieci
wyrosly wychowane w jego pogladach, nie chce tez zeby zyly w
atmosferze wiecznych klotni i roznicy zdan na kazdy temat, nie beda
mialy zadnych fundamentow, zadnej konsekwencji wychowania. poradzcie
prosze, bo sama nie wiem czy ze mna cos nie tak, czy ja to
wyolbrzymiam, czy moge sama siebie przekonac, ze nie jest tak zle
jak mi sie wydaje??? czy tez to tylko oszukiwanie siebie i prawda
jest taka, ze nie zaakceptuje jego swiatopogladu i bede zawsze czula
przerazenie na mysl o dzieciach, a jak sie pojawia, bede bardzo
cierpiala widzac ze on wychowuje je inaczej niz bym chciala, w moim
odczuciu zle.


Obserwuj wątek
    • druuna Re: roznice pogladow w malzenstwie 04.04.08, 10:07
      Oj! Moim zdaniem najpierw rozwiąż kwestię róznic między wami a potem dopiero
      dziecko. Maluch nie będzie szcześliwy w domu pełnym napięć. Zadaj sobie pytanie
      co tak na prawdę skłoniło was do małżęństwa? Przypomnij sobie swoje pozytywne
      uczucia do męża (czasem można zapomnieć w codzienności!). Moim zdaniem jeśli nie
      potrafisz sobie tego przypomnieć dziecko tylko pogorszy konflikty między wami. :((
    • ewa.ulrich-zaleska Re: roznice pogladow w malzenstwie 04.04.08, 21:43
      Witam
      Myślę, że warto najpierw uporządkować sprawy dorosłych zanim na
      świecie pojawi się dziecko. Wychowanie maluszka to wielki obowiązek
      ale oczywiście i wielkie szczęście. Wraz z pojawieniem się dziecka
      na świecie wiele w rodzinie się zmienia jednak dziecko NIE jest
      lekarstwem na troski dorosłych. O tym warto pamiętać.
      Życzę wszystkiego najlepszego i podjęcia dobrej decyzji
      Pozdrawiam
      E U-Z
    • Gość: jolie Re: roznice pogladow w malzenstwie IP: 168.137.100.* 13.04.08, 20:17
      Moje malzenstwo bylo podobne. Na poczatku bylismy soba zafascynowani
      poniewaz bylismy skrajnie rozni ale zdawalo nam sie ze nawzajem
      uzupelnialismy sie. Jednak kiedy przyszedl na swiat nasz syn zaczely
      sie nieporozumienia. Pozniej nasze malzenstwo wygladalo tak jak
      twoje. Ja rowniez myslalam o rozwodzie ale zostalam w malzenstwie i
      probowalam naprawic nasze malzenstwo z pomoca psychologa. To nic nie
      pomoglo. W pewnym momencie moj maz zaczal uzywac przemocy i szantazu
      dochodzac swoich racji swiatopogladowych. Pozniej zaczal poslugiwac
      sie dzieckiem udawadniajac swoje racje - ostatnie 2 lata naszego
      malzenstwa to koszmar ktory trudno opisac. Moj maz doizolowal ode
      mnie naszego syna i powoli zaczal pelnic role mamy i taty. Gdy w
      koncu zlozylam pozew do sadu okazalo sie ze jest za pozno. Moj syn
      totalnie odwrocil sie ode mnie i nie chce mnie widziec. Probowalam w
      sadzie pokazac jak maz znecal sie nad nami psychicznie ale nie udalo
      mi sie - on jest bardzo zamozny i wynajal najlepszych adwokatow.
      Stracilam wszystko i musze zaczac zycie od nowa. Odejdz poki nie
      jest za pozno! Nie czekaj bo bedzie tylko gorzej a nie lepiej. I -
      blagam - nie decyduj sie na dzieci. Nawet nie potrafie opisac jaka
      krzywda jest dla dziecka zycie w domu gdzie nie sa ciagle konflikty
      i nieporozumienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka