nie radzę sobie :(

IP: 188.33.95.* 27.07.09, 11:41
Witam
Szukam pomocy porady w mojej sprawie.
Przechodzę ostatnio bardzo ciężkie chwile w moim życiu rodzinnym.
Nie układa mi się w relacjach z mężem, mamy poważne problemy
finansowe i mieszkaniowe, do tego dowiedzieliśmy się niedawno, że
mama męża ma nowotwór i niewiele życia jej zostało.
To wszystko wali się na nas. A ja sobie z tym nie radzę.
Mamy 3 dzieci, które bardzo kocham, ale nie mam już do nich siły.
Te codzienne problemy, kłótnie z mężem i choroba teściowej
przytłaczają mnie. Powodują one, że nie mam cierpliwości do dzieci.
Nie umiem cieszyć się życiem, non stop jestem zła i podminowana. Nie
mam na nic ochoty, wszystko mnie denerwuje.
Dałabym sobie z tym radę gdyby nie to, że zaczynam być agresywna w
stosunku do moich dzieci :( Potrafię dać klapa czy nakrzyczeć. Bardzo
potem tego żałuję. Dzisiaj wzięłam córeczkę za kark i wyprowadziłam z
pokoju chorej babci bo hałasowała. Złapałam ją za mocno i na szyjce
ma ślad od mojej ręki. Nie zapanowałam nas sobą. Boję się swoich
reakcji. Nie chcę taka być. Nie wiem gdzie szukać pomocy?!
Domyślam się, że oliwy do ognia dolewa fakt, że najmłodszy synek (11
miesięcy) jest bardzo absorbującym i płaczliwym dzieckiem. Nic nie
mogę zrobić bo on wciąż płacze. A na pomoc męża nie mam co liczyć. On
jest zajęty chorą matką. Straciłam pracę jak zaszłam w 3 ciążę i od
tamtej pory siedzę w domu. Brakuje mi wyjścia, kontaktu z ludźmi itp.
Moje życie mnie przerasta :( Nie radzę sobie! Bardzo proszę o jakąś
radę. Zastanawiałam się nad jakimiś tabletkami uspakajającymi, ale
karmię malucha piersią i nie wiem co mogę brać?!
Muszę coś z tym zrobić bo nie chcę być taka jaka jestem teraz. Chcę
być najlepszą matką na świecie bo kocham swoje dzieci i one zasługują
na to. Nie chcę aby ich wspomnieniem z dzieciństwa była wiecznie
niezadowolona, zapłakana i krzycząca na nich mama :(
Pomocy!!!
    • rulsanka Re: nie radzę sobie :( 27.07.09, 14:36
      Nie dziwię się, że wysiadasz. Może spróbuj znaleźć pracę, a dziecko do żłobka?
      • Gość: bezsilna:( Re: nie radzę sobie :( IP: 188.33.95.* 27.07.09, 14:49
        Dziecko zapisane do żłobka od stycznia :(
        Miejsc nie ma. Pani dyrektor powiedziała, że może w przyszłym roku we
        wrześniu się uda :(
        A od tego września najstarsze dziecko idzie do 1 klasy a średnie do
        przedszkola. Może będzie mi lżej. Choć i tak brakuje mi kontaktu z
        ludźmi :(
    • kjojik Re: nie radzę sobie :( 27.07.09, 18:11
      najlepszym sposobem byłoby zostawienie dzieci z kimś kogo znają i wyjście z domu
      na 2-3 godziny, np. do parku pobiegać pogimnastykować się może z jakąś
      koleżanka, nie wymaga to nakładów finansowych a jest dobra i zdrową odskocznia.
      Można też z jakąś znajomą mamą robić takie wyjścia do parku i wraz z dziećmi
      ćwiczyć, dla dzieciaków to świetna forma zabawy i aktywności, a zasiedziałym
      zmęczonym mamom też dobrze zrobi no i w grupie jest fajnie.

      Można tez poszukać pracy i pomyśleć o opiekunce do dziecka. Ja nie byłabym w
      stanie oddać dziecka do żłobka. Wówczas 1 w tygodniu możnaby sobie pozwolić na
      wyjście do kina, kosmetyczki, fitess clubu.

      a czy wiadomo dlaczego najmłodszy jest taki płaczliwy??


      no i kolejna kwestia Twoje nastroje apatia, spadek nastroju wskazują na
      depresję, no cóż nieleczona może się pogłębiać i doprowadzić nie tylko do
      agresji, ale wręcz totalnej obojętności. w leczeniu depresji ważne jest wsparcie
      rodziny, świadomość że jest na kogo liczyć.

      Twój mąż zachowuje się bardzo źle, nie powinien zaniedbywać rodziny. Nie
      powinien całego czasu poświęcać matce, kosztem własnej żony i dzieci. My kobiety
      jesteśmy silne, ale nasz siła płynie z miłości i z rodziny. w homilii po moim
      ślubie ksiądz powiedział bardzo ważną rzecz: "obrączka to znak ze teraz już
      zawsze przynależycie tylko do siebie, nie ma już innych osób, nawet rodzina,
      matka, ojciec rodzeństwo schodzą na drugi plan, teraz dla siebie stajecie się
      najważniejsi, a w kolejnym etapie także dzieci"

      i twoje teściowa tez powinna zwrócić na to uwagę twojemu mężowi, że zaniedbuje
      rodzinę, może powinnaś w jakiś delikatny sposób poprzez aluzje, sugestię,
      wtrącenie w zdaniu zwrócić jej uwagę na zaistniałą sytuację, ja wiem że jest to
      bardzo trudna i delikatna sytuacja, ale myślę, że ona nie chce umrzeć w
      świadomości, że podczas jej choroby rozpadło się małżeństwo jej syna.
    • szachula30 Re: nie radzę sobie :( 27.07.09, 21:19
      Przy karmieniu piersią możesz wziąć syrop Neospasmina - w aptece, bez recepty,
      niedrogo. Ale to tylko doraźny środek, gdy będziesz bardzo roztrzęsiona, trochę
      Cię uspokoi. Wiem, że pewnie będzie Ci ciężko przy trójce dzieci, ale może
      udałoby się porozmawiać z psychologiem, psychiatrą, często takie konsultacje
      bardzo pomagają spojrzeć na niektóre problemy z innej perspektywy, znaleźć
      rozwiązania sytuacji, itp. Jesteś z pewnością bardzo silną, zaradną kobietą, ale
      przy trójce dzieci i problemach jakie masz, nie dziwię się, że jesteś bardzo
      nerwowa. Życzę Ci wytrwałości i pogody ducha. Pozdrawiam serdecznie!
      • gacusia1 Neospazmine to sobie mozna... .-))) 27.07.09, 22:21
        W przypadku autorki niestety neospazmina nie pomoze. Potrzebne jest
        wsparcie i profesjonalne leki na depresje.
    • kachape Re: nie radzę sobie :( 27.07.09, 23:06
      czy jesteś z Warszawy? można zacząć od bardzo fajnych grup wsparcia
      i konsultacji z psychologami z fundacji Dzieci NIczyje
      dobrze, że masz świadomość swojego stanu, to już bardzo dużo
      muszisz spróbować zrobić coś dla siebie. choćby np długa relaksująca
      kąpiel - jeśli lubisz. a mąż w tym czasie na spacerze z dzieciakami
      wiem, że i on obciązony bardzo, ale musicie sobie nawzajem pomagać
      dzieci przeproś za krzyki. Ja rozrabiają i czujesz,że nie dajesz
      rady - wyjdź. licz do stunawet jeśli trzeba. mów jak bardzo je
      kochasz - sama sobie - tak dugo jak się uśmiechniesz. Miej takie
      awaryjne trzy sytuacje, które wspominasz jako najpiękniejsze z
      dziećmi. niech będą takim obrazkiem kryzysowym do wywoływania w
      chwilach trudnych
      i troszkę im odpuść. one też czują jak napięta jest sytuacja i muszą
      odreagowywać w swój sposób
      i trudno pisać trzymaj sie, bo pewnie masz poczucie,że nie bardzo
      jest czego się trzymać i czym.... trzymam kciuki zatem ja

      • Gość: bezsilna:( Re: nie radzę sobie :( IP: 94.254.175.* 28.07.09, 08:59
        Witam
        Tak, jestem z Warszawy. Bardzo bym chciała porozmawiać z
        psychologiem. Szukałam w internecie jakiego kontaktu - chciałam
        napisać maila, opisać moją sytuację, uzyskać poradę ale nie
        znalazłam.
        Rzadko udaje mi się wyjść z domu bez dzieci bo mąż pracuje i nie mam
        z kim ich zostawić stąd mój pomysł o kontakt mailowy z psychologiem.
        Może napisać do fundacji Dzieci Niczyje?

        Ktoś pytał dlaczego mój synek jest taki płaczliwy - nie wiem.... Taki
        jest od urodzenia. Non stop wymaga mojej uwagi, noszenia na rękach
        itp. Czasami umie się zabawić ale na krótko. Nie toleruje swojego
        łóżeczka. W dzień śpi w wózku a w nocy ze mną w łóżku. Przez to mąż
        śpi osobno. Wiem, że to szkodzi też naszemu małżeństwu. Mały nie daje
        się przełożyć do łóżeczka i tak tkwimy w tym problemie :(

        O wyjściu z domu bez dzieci nie mam co myśleć :( Mój mąż jest
        chorobliwie zazdrosny :( Jest to jego ogromną wadą. Kiedyś mi to
        imponowało a teraz po tylu latach małżeństwa mi to przeszkadza.
        Ogranicza mi w ten sposób wolność. Jak wyjdę gdzieś nawet spotkać się
        z koleżanką od razu insynuuje, że spotykam się z kimś :( Nie mam siły
        już z nim walczyć i tym bardziej pogrążam się przez to w rozpaczy.
        Kocham go i nie chcę się rozchodzić (tym bardziej, że to moje drugie
        małżeństwo). Ale nie wiem jak na niego wpłynąć. Namawiam go na
        spotkanie z psychologiem, ale on uważa, że nie ma problemu co nie
        jest prawdą. Bo nawet choroba ukochanej matki jest takim problemem,
        który dobrze by było omówić ze specjalistą.

        Nie mam już siły :(
        Dzisiaj rano znów stałam podminowana. Czuję taki wulkan w sobie,
        który się gotuje i niedługo wybuchnie :(
        Najgorsze jest to, że jak jestem poza domem to jest wszystko ok.
        Jestem wyluzowana i w sumie szczęśliwa. A jak wracam do domu ogarnia
        mnie szał i złość - na bałagan, na to, że muszę zrobić obiad, na to,
        że mamy brzydki dom itp. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego tak bardzo
        mam dosyć swojego życia? Kilka razy złapałam się na tym, że
        skończyłabym ze sobą. A później światełko w głowie - dzieci! nie mogę
        ich zostawić!
        Smutne to......
        • kjojik Re: nie radzę sobie :( 28.07.09, 11:19
          > Ktoś pytał dlaczego mój synek jest taki płaczliwy - nie wiem.... Taki
          > jest od urodzenia. Non stop wymaga mojej uwagi, noszenia na rękach
          > itp. Czasami umie się zabawić ale na krótko. Nie toleruje swojego
          > łóżeczka. W dzień śpi w wózku a w nocy ze mną w łóżku. Przez to mąż
          > śpi osobno. Wiem, że to szkodzi też naszemu małżeństwu. Mały nie daje
          > się przełożyć do łóżeczka i tak tkwimy w tym problemie :(

          wydaje mi się że Twój synek wymaga konsultacji u terapeuty integracji
          sensorycznej, takie dzieci często płaczą bez powodu, są trudne. Żłobek może
          tylko sytuację pogłębić, nasilić, mały może nie odnaleźć się w nowej sytuacji.
          Bo jak reaguje na obcych, nowych ludzi?? Zainwestuj w chustę, będzie ci lżej, w
          warszawie jest klub kangura, poza tym łatwo znaleźć specjalistę integracji
          sensorycznej.

          Co do chorobliwej zazdrości, mój mąż też był strasznie o mnie zazdrosny, jeszcze
          na długo przed ślubem, ale wyleczyłam go z tego, powiedziałam, że związek to
          zaufanie, a jeśli mi nie ufasz, to znaczy że mnie nie kochasz, ze chcesz mieć
          mnie na własność, ja jestem wolną niezależną kobieta i nie możesz mi tego
          ograniczyć, poza tym jeśli ty oglądasz się za innymi na ulicy mnie to nie
          przeszkadza, bo to ze mną idziesz za rękę nie z nimi, one pójdą i zapomnisz o
          nich<< nawet sama mu pokazywałam ładne dziewczyny na ulicy. Zazdrość w związku
          jest potrzebna, ale zdrowa, chorobliwa go niszczy. A jak ktoś będzie chciał
          zdradzić to zrobi to czy tak czy tak. Zawsze powtarzałam że rozmowa to podstawa,
          rozwiązywanie problemów, no i nie dawanie powodów do zdrady, wzajemnie zaufanie
          i upewnianie o miłości, oddanie się drugiej osobie.

          Może uda wam się w weekend jak położycie dzieci spać napić się razem herbaty,
          może przy waszej wspólnej piosence i pogadać, popracować nad waszymi relacjami,
          nad problemami, a może przy lampce wina.

          Co do leczenia i karmienia piersią, nie możesz zaniedbywać siebie, nie możesz
          dawać dziecku piersi kosztem własnego zdrowia. Karmiłaś prawie rok, to bardzo
          dużo i dałaś już dziecku wszystko co najlepsze, zaleca się karmić piersi przez
          co najmniej 6 miesięcy, aby dać dziecko to co niezbędne.
          .......

          pozdrawiam
          Kjojik
        • kachape Re: nie radzę sobie :( 28.07.09, 13:37
          www.dobryrodzic.pl/page.php?IDD=1&PID=70
          tak jak pisze Pani Anna, wykorzystaj swoją chęć zmian
          nie pisz, że nie ma szans na wyjście. Powiedz mężowi, że musisz
          wyjśc i odpocząć, bo dostajesz szału. I że musisz to zrobić, bo
          chcesz być dobrą matką i żoną. Nie daj się zamknąć w domu
          na Twojej głowie jest teraz bardzo dużo problemów. Może spisz je
          jakoś na kartce, podziel na te, które w miarę łatwo da sie rozwiązać
          i na te, które muszą poczekać
          może ustal jakieś zasady ze starszymi dziećmi, ich samodzielności itp
          a synek? moim zdanie po prostu potrzebuje bliskości i nie ma w tym
          nic nienormalnego. są dzieci, które akceptuja swoje łóżeczka, są
          takie, że ich nie akceptują. mój syn połowę nocy przesypia w swoim
          pokoju, ale gdy budzi się ok 4 bierzemy go do siebie, by cała
          rodzina mogła się wyspać
          nie zmieścicie się w tym łóżku we trójkę?

    • wakacyjna_iguana Re: nie radzę sobie :( 28.07.09, 08:39
      Słuchaj masz moim zdaniem lekkie załamanie nerwowe, idź do internisty najpierw i
      opowiedz o problemie - coś powinien przepisać, najwyżej malucha odstawisz od
      piersi, Ty też jesteś ważna, karmienie sztuczne to nic złego, zwłaszcza jak sa
      większe priorytety.
      Żłobek to nie jest wyjście- ja po 1 mies. zabrałam stamtąd moje 1,5 roczne
      dziecko, to jakaś masakra psychiczna dla dziecka i dla mnie była!!!
      Twój mąż - jemu też nie jest lekko!! Wiem co piszę -rok temu moja mama umarła na
      nowotwór, a niewiele wczesniej zmarł mi tata. Przy łóżku mamy siedziałam
      non-stop a mąż się zajmował dzieckiem na zmianę z teściową. Na pewno mąż
      potrzebuje teraz Twojego wsparcia, jego mama umiera, on nie potrzebuje Twojego
      użalania się nad sobą, bo tym bardziej go teraz trafia i będziecie się kłócić o
      byle co. Tym, bardziej zalecam Ci lekarza, żebyś mogła wesprzeć i męża i
      normalnie zajmować się dziećmi. JAk kryzys minie mąż na pewno wróci do
      normalnego zycia.
      Twoja praca - ja siedzę w domu, jestem na wychowawczym, zaraz będzie drugie
      dziecko- 3 lata różnicy - i w tym roku kończy mi się umowa o pracę, czeka mnie
      jeszcze ze 3 lata siedzenia w domu z młodszym, bo nie mam NIKOGO do pomocy a mąż
      pracuje całymi dniami. Niestety ,musiałam się przestawić na moje nowe życie,
      chociaż nie było łatwo, nie wyobrażałam sobie dawniej zycia bez pracy i
      znajomych, brakuje mi strasznie kontaktów ze znajomymi, w tym mieście nie znam
      NIKOGO, nie mam ani 1 koleżanki i jakoś zyję, co mam zrobić??? - zostawić męża
      dzieci i uciec? - to byłoby jedyne wyjście na dzień dzisiejszy...
      Zaakceptuj Twoje życie, nie masz wyjścia.
      • wakacyjna_iguana Re: nie radzę sobie :( 28.07.09, 08:43
        Aha - internista na pewno coś silniejszego przepisze i ewentualnie skieruje Cię
        do psychiatry w celu przepisania jakiegoś antydepresantu. POMÓŻ sama sobie - idź
        do lekarza, potrzebują Cię i mąż i dzieci.
        I proszę - bądź teraz dla męża wyrozumiała, cały czas mam przed oczami jak moja
        mama umierała, każda chwila z nią wtedy była dla mnie najważniejsza na świecie,
        mój mąż i teściowie to rozumieli.
    • zarzycka.anna Re: nie radzę sobie :( 28.07.09, 10:21
      Witam,
      Trzeba wykorzystać tą determinację do szukania pomocy, dzięki której pisze Pani
      "Szukam pomocy porady w mojej sprawie." i "Muszę coś z tym zrobić ...". Jedna
      ścieżka to wizyta u lekarza pierwszego kontaktu,który może zalecić leki lub
      wizytę u specjalisty - psychiatry, bo depresji, utrzymującego się obniżonego
      nastroju nie można lekceważyć. Druga, równoległa "ścieżka" pomocy to zapewnienie
      sobie wsparcia, środowiska, które by Panią rozumiało, pomagało i tak nie pisze
      Pani nic o swoich rodzicach, rodzinie, koleżankach itd. - czasem trzeba jasno
      powiedzieć o swoich problemach, poprosić o pomoc. Pisze Pani "Dałabym sobie z
      tym radę gdyby nie to, że zaczynam być agresywna w
      > stosunku do moich dzieci" - nikt nie daje sobie rady z opisaną przez Panią
      sytuacją sam i tu ważne jest zarówno wsparcie w konkretnych zadaniach, opieki
      nad dziećmi, zajęcia się i zluzowania Pani na chwilę jak i zrozumienie. Czasem
      trzeba poprosić o pomoc sąsiadkę itd. poszerzać listę osób, które mogą Pani
      pomóc w najbliższym otoczeniu. Może też Pani za pośrednictwem najbliższej
      poradni psychologiczno-pedagogicznej poszukać grupy wsparcia.
      Pozdrawiam A.Z.
Pełna wersja