08.01.11, 18:05
Witom Wos!
Czytam teraz "Grona gniewu" J. Steinbecka i wydaje mi się on uderzająco podobny stylistycznie do Reymonta. Może to przesada, ale czytam, wbita w fotel, i chyba mi szybko nie przejdzie...
Obserwuj wątek
    • stara_dominikowa Re: Czytam 10.01.11, 16:43
      Jenteresujące:) Muszę przeczytać także Steinbecka.

      Pamiętam, że bardzo kojarzył mi się z "Chłopami" "Cichy Don". Reymont jednak bardzo mitologizuje i wplata chłopów w uświęcony kołowrót roku. W "Cichym Donie" historia jest podobna, lincz, zazdrość o kobietę, twarde życie. Podane jest to jednak bez sentymentów. Ten realizm Reymonta taki polukrowany jest. Przykład - dzieci - niby umierają, ale gdzieś w sąsiedztwie, nie słychać płaczu, nikt nie wynosi małych ciałek, nie słychać skowytu matki. Wójtom dwoje umarło, ale niedługo potem wójtowa szmaty wietrzyła i "za małym tęskniła". Takie to odpersonalizowane, wtłoczone w naturalny rytm - na wiosnę ospa dusi, w kwietniu rodzą się nowe, jesienią bałykują, a zimą rosną nowe w brzuchach. Brakuje mi w pewien sposób tego osobistego cierpienia, prywatnego piekła i brudu życia i brudu śmierci. Wiem, "Chłopi" to obraz zbiorowości, problemy Borynów to właściwie narzędzie do ukazania całej wsi, ale czy nie brakuje wam ukazania pełni życia - nie tylko "jantosiowania", bujania w obłokach i dufności w Boga i czekania na zmiłowanie?
      • jadwiga1350 Re: Czytam 10.01.11, 22:31
        No cóż, moje kobity kochane, nie czytałam ani jednej ani drugiej pozycji, więc się na ten temat nie wypowiem.
        Ze wszystkich książek jakie znam, najbardziej Chłopów przypomina mi "Ziemia" E. Zoli. Czysty naturalizm, jak to u Zoli, więc wam by Dominikowa, pasowało. A "Grypa szaleje w Naprawie" czytaliście? Oj można się tam opić ludzkiej krzywdy, można.
        Ale czy rzeczywiście Reymont tak lukruje? Nie brak u niego kłótni, bijatyk, zazdrości, obcinania nogi na żywca, zlegnięcia w kruchcie, głodu, nędzy, dzieci oblanych wrzątkiem.
        Swoje prywatne piekło zazdrości i urażonej dumy ma Boryna, z podobnym piekłem zmaga się Hanka.

        Głównym bohaterom dzieci nie umierają, ale nawet jakby tak było, to wątpię, żeby autor pokazał to jako szczególnie bolesne i wstrząsające przeżycie. Kiedyś śmierć dzieci, zwłaszcza w ubogich warstwach, była zbyt powszechna, żeby budzić przerażenie i grozę. Hanka, gdyby jej ośpica wydusiła dzieci, płakałaby rzewnie na pogrzebie. Ale na drugi dzień myślała by już o tym jak Antkowi dogodzić. I pewnie też szybko zaczęłaby wietrzyć szmaty po zmarłych synach.

        Fakt, że autor uparcie trzyma się tego roku, powoduje, że rzeczywiście wiele wydarzeń traci realizm. Nagromadzenie zdarzeń nijak się ma do upływającego czasu. Szczególnie widać to pod koniec powieści. To co Reymont opisuje pod lipcem, mogłoby się zdarzyć, gdyby ten miesiąc liczył co najmniej 10 tygodni.
        I ten jeden rok budzi niedosyt. Chciałby się wiedzieć co dalej. Szkoda, że Reymont nie zdecydował się na chłopską sagę rodzinną, takie Noce i dnie w zgrzebnej koszuli. Mógłby zacząć od tego jak młody Maciej wyrusza do powstania, a skończyć na wchodzącym w dorosłość Pietrusiu( o ile oczywiście, ośpica by go nie zadusiła).
        W takiej epopei, siłą rzeczy, musiałoby być więcej realizmu i naturalizmu.
        • jadwiga1350 Re: Czytam 28.07.11, 22:07
          Niedawno obejrzałam "Plac Zbawiciela" . Bartek i Beata to Antek i Hanka naszych czasów. Hanka skończyłaby tak samo jak Beata, gdyby teść uprzejmie nie zachorował i nie umarł.
          Bartek do żony: "popatrz na siebie"!
          Antek do żony:"A ogarnij się".
          Maciej podobny do teściowej ( moja chałupa, mój grunt, moje mieszkanie). Tylko Jagusia nie przypomina energicznej kochanki Bartka. Choć tak samo hojna i na pewno niczego nie żałowałaby antkowym dzieciom.
      • enesaj Re: Czytam 26.11.16, 13:26
        Rzeczywiście, coś jest w tym podobieństwie "Chłopów do "Cichego Donu" - choć w tym ostatnim na pewno tragedii i cierpień dodaje wojna. Ale pomyślałam jeszcze o czymś innym, co w "Cichym Donie" jest, a w "Chłopach" raczej się nie wspomina. Otóż w Lipcach pozamałżeński romans grozi dorobieniem się bękarta i/lub potępieniem przez wieś, natomiast nie ma mowy o chorobach wenerycznych jak u Darii z "Cichego Donu" i być może kogoś jeszcze, dawno czytałam i mogę słabo pamiętać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka