lili_liliana
20.11.18, 18:00
Słucham audiobooka "Chłopi", bo i tak znam książkę prawie na pamięć, a parę rzeczy na komputerze muszę wystukać. Akuratnie o Wielkanocy słucham. W wigilię Godów Witek siedział podle Józki, w Niedzielę Palmową przykucał obok Pietrka, w samą Wielkanoc zaś "nieśmiało" obok Pietrka usiadł. Hanusine rządy zali pana Reymontowe roztargnienie?
I druga sprawa. W Wielkim Tygodniu w poniedziałek Hanka informuje Weronkę, że świniaka szlachtuje i wzywa siostrę na pomoc. Mówi też, że Antek tak przykazał, bo chce użyć święconego. Weronka z płaczem mówi że i ona by męża odwiedziła, ale co poniesie? "Tę skibkę chleba?". Hanka solennie obiecuje, że przygotuje więcej, bych dla obu starczyło i razem z siostrą powiezom. I to z dobrości, nie na odrobek, który Weronka proponuje.
W nocy z wtorku na środę Weronce zawala się chałupa. Wprowadza się na drugą stronę do Sikorzyny. Hanka obiecuje jej przynieść statków, co ino znajdzie zbędnych i obraz. (Przyniosła? Bo jakoś to mi umyka)
Ale w Niedzielę Wielkanocną, Hanka narządza tobół, co ledwie unieść może i jedzie do miasta z Jagustynką. Ani słowa o Weronce. I znowu pytanie: Hanusina szczodrość, czy pana Reymontowe roztargnienie?
Jeśli taki temat już był, to przepraszam:)