ex.mila
10.11.12, 21:20
Przywiozła go ze wsi moja siostra, ale ma buldoga, dwa chomiki, dwoje dzieci, "narzeczonego" i kwiatki doniczkowe. Kocha zwierzęta bardziej niż ludzi- co jest oczywiście warte uznania ale kot bije chomiki, pożera kwiatki i okropnie brudzi. Fakt - jest nadaktywny.
Nie wiem jeszcze czy to chłopak czy dziewczyna (wielu kocich ekspertów zaglądało mu pod ogon i sprawa nie jest rozstrzygnięta) tak więc raz wołamy na niego Bazyl, innym razem Bazylia. Oczywiście nie obyło się bez dramatu i histerycznego telefonicznego łkania poprzedniej właścicielki Leny - ale obiecałam, że będzie mogła go codziennie odwiedzać, a jak tzreba to nawet kupię szelki, żeby mogła wyprowadzać go na spacer.
Slesz nie dał się oswoić. Będę oczywiście dokarmiała i jego, ale niestety koty z osiedla się zwiedziały, ze sypię karmą jak szalona i zaczęły urządzać na moich schodach bijatyki. Tak więc sypię niechętnie. Jeden jest najgorszy - taki tłusty biały zabijaka z czarną pręga na plecach i wrednym pyskiem i w ogóle nie uśmiecha mi się go dokarmiać.
Dorota Sumińska twierdzi, że to faszyzm posiadanie tylko jednego zwierzęcia - a w szczególności kota, jej słynne "czy chciałby pan, żeby adoptowały pana dwa hipopotamy i jego jedyną rozrywką byłoby granie z hipopotamami w cymbergaja?" tak więc jak Slesz będzie chciał kiedyś zamieszkac w ludzko-kocich warunkach to będę miała dwa koty i pozbędę się uczucia hipopotowamości. Jak na razie Kićkowi ( będę tak go nazywać dopóki nie określę płci) wystarczą nakrętki po napojach. Biega za nimi jak szalony.
Jak gnom w końcu zrobi mu jej zdjęcie to nie omieszkam się nim pochwalić.