Dodaj do ulubionych

Znowu się czepiam

01.03.10, 16:07
Niedzielny poranek. Wstaję, maż przy komputerze. Wychodzę z psem, wracam, mąż
w kuchni, robię sobie śniadanie i pytam, czy wyłączył komputer. Odpowiada
twierdząco, na co ja przypominam, że wiele razy prosiłam, żeby przed
wyłączeniem zapytał, czy nie chcę też skorzystać (a czekałam na pilną
wiadomość). Na to on: o co ci chodzi? Znowu się czepiasz! Na to ja: nie
czepiam się, tylko zwracam grzecznie uwagę. No i potem lawina pretensji, ze
strony męża, że ja ciągle..., że ja zawsze..., że się wyżywam, bo od rana mam
zły humor (w niedzielę? wyspana?). Cała tyrada pretensji. Na koniec
powiedział, że myślał, że jeszcze będę jadła śniadanie, a potem pójdę do
kościoła, więc wyłączył. A ja na to: czy nie prościej było tak: Kochanie,
wyłączyłeś komputer? Oj sorry, myślałem, że zaraz idziesz do kościoła. Koniec
rozmowy. A mąż na to oskarżycielskim tonem: NO WŁAŚNIE! Ale że to on zaczął
kłótnię, to już tego nie zauważył. Cała niedziela do du...
Czy Wasi mężowie też są tacy wrażliwi na punkcie każdej, najbardziej niewinnej
uwagi? Czy po takiej wymianie zdań też zawsze obwiniają Was, a sami to tacy
niewinni? Reagować wzruszeniem ramion, czy po raz 1234 tłumaczyć, że jest w
błędzie? Najlepiej w ogóle nie zwracać żadnych uwag? Nawet gdy mi coś bardzo
przeszkadza? Mam w perspektywie do końca moich dni znosić takie zagrania,
takie niby drobiazgi, i to średnio raz na kilka dni,jak sobie z tym radzić?
Obserwuj wątek
    • nick_ze_hej Re: Znowu się czepiam 01.03.10, 16:23
      Nie prościej było włączyć komputer? Jedno kliknięcie palcem i nie byłoby sprawy;)
      • sebalda Re: Znowu się czepiam 01.03.10, 16:38
        nick_ze_hej napisał:

        > Nie prościej było włączyć komputer? Jedno kliknięcie palcem i nie byłoby sprawy
        > ;)

        Czyli lepiej podkulić ogonek i nie drażnić Pana męża? Nigdy nie wiadomo, co może
        go wytrącić z równowagi. Na tej zasadzie najlepiej rozmawiać tylko o pogodzie;)
        • nick_ze_hej Re: Znowu się czepiam 01.03.10, 16:53
          Nie podkulać i nie dlatego aby nie drażnić, a dlatego aby nie być małostkowym.
          To piękna i rzadka cecha. Nie być małostkowym, nie punktować, nie czepiać się
          dupereli, spraw mało istotnych, potrafić odpuścić sobie i innym. Mężowi też. I
          nie dlatego żeby podkulić ogonek i nie drażnić Pana męża, tylko dlatego,
          że szkoda życia, szkoda tej waszej straconej niedzieli, gorzkich słów,
          wzajemnych pretensji o nic. A wystarczyło kliknąć;)
          • enith Re: Znowu się czepiam 01.03.10, 23:36
            Pięknie napisane. BRAWO!

            Ja też włączyłabym komputer, zamiast czepiać się dupereli i psuć nam obojgu niedzielę czy jakikolwiek inny dzień. I pewnie dzięki takiemu postępowaniu jestem od 8 lat w udanym związku, gdzie nie ma właśnie tej małostkowości i czepialstwa, które potrafią schrzanić najpiękniej nawet zapowiadający się dzień. Masz rację, nicku, nie być małostkowym to rzadka cecha. A szkoda :(
            • sebalda Re: Znowu się czepiam 02.03.10, 10:51
              O małostkowości. To wszystko pięknie powiedziane, jestem w 100% za. Ale... Nie
              wierzę, że w pożyciu dwojga ludzi zawsze wszystko układa się idealnie. Muszą
              zdarzać się rzeczy, które nas lekko denerwują w zachowaniu drugiej osoby. To
              może być przysłowiowa niespuszczona deska klozetowa, rozrzucanie brudnych
              skarpetek, niegaszenie światła albo jakieś poważniejsze kwestie. I to jest
              normalne i zdrowe, a u ludzi, którzy się szanują istnieje prawo zakomunikowania
              drugiej osobie, że coś nam przeszkadza i ta osoba może postarać się zastosowac
              do próśb albo jeśli uzna je za nieodpowiednie, wytłumaczyć brak jej zasadności.
              Przykład z komputerem był tylko pretekstem, by przedstawić mechanizm. Ten
              mechanizm to nadmierna reakcja na drobną uwagę. To sytuacja, która się często
              powtarza. Gdyby mąż powiedzial, że zapomniał, zrobił to odruchowo, sprawa by się
              zakończyła, nie mialaby cienia żalu, ale że on prawie zawsze tak reaguje, moje
              zasoby cierpliwości się kończą.
              Czy Wam, drogie Panie niemałostkowe, nieczepialskie nigdy nic nie przeszkadza w
              zachowaniu partnerów? A jeśli tak, nigdy im nie zwracacie na nic uwagi, a jeśli
              zwracacie, jak oni reagują? Może po prostu macie normalnych mężów, którzy
              wiedzą, że zrobienie uwagi nie jest naruszeniem ich pozycji, ale normalnym
              sposobem komunikowania się w związku, stąd nie musicie byc małostkowe.
    • marianka_marianka Re: Znowu się czepiam 01.03.10, 16:25
      No widzisz, swojemu mężowi zarzucasz że mógłby łagodniej wyrażać swoje pretensje, a męża bettie8 usprawiedliwiasz.

      Odnosząc się do Twojego postu: dlaczego bzdurne pretensje męża psują Ci całą niedzielę? Możesz zwrócić uwagę, albo i nie skoro nie działa, ale na pewno nie musisz pokazywać że swoimi odzywkami psuje Ci humor.
      • sebalda Re: Znowu się czepiam 01.03.10, 16:41
        > Odnosząc się do Twojego postu: dlaczego bzdurne pretensje męża psują Ci całą ni
        > edzielę? Możesz zwrócić uwagę, albo i nie skoro nie działa, ale na pewno nie mu
        > sisz pokazywać że swoimi odzywkami psuje Ci humor.

        Nie napisałam, że pokazałam mu, że mi zepsuł humor, tyle że szanowny mąż na
        takie akcje ma jedną reakcję, wychodzi do innego pokoju (nota bene tego z
        komputerem), zamyka się w nim i ostentacyjnie nie odzywa się do mnie w
        zależności od mojej determinacji od 1 do 5 dni (w przybliżeniu;)
        • asiara74 Re: Znowu się czepiam 01.03.10, 18:19
          Na miejscu twojego męża chyba poczułabym, że szukasz zaczepki i też
          odizolowałabym się. Pewnie nie miał ochoty się kłócić od rana.
          • ki_czort Re: Znowu się czepiam 01.03.10, 18:37
            Nie ma co się pieklić. Staraj się obracać sytuację w żart i rozładowywać
            napięcie humorem, bo oboje zrobicie się śmieszni - Ty ze swoim 'czepianctwem', a
            on ze swoim obrażaniem się. To tylko głupi komp, po co te nerwy?
            • kkokos Re: Znowu się czepiam 01.03.10, 19:01
              w identyczny sposób jak twój mąż reaguje mój syn. ma 14 lat.
            • triss_merigold6 Re: Znowu się czepiam 01.03.10, 19:53
              Nerwy pewnie stąd, że takie sytuacje powtarzają się od lat i narasta
              w kobiecie poczucie, że jest lekceważona. Ile razy można prosić o
              drobiaz i uzyskiwać w zamian reakcję sfochowanego nastolatka?
              • nat.wroclaw Re: Znowu się czepiam 01.03.10, 20:36
                Powtórzę klasyczne juz chyba na tym forum zdanie: "Jak nieczęsto zgadzam się z
                Triss" - tak teraz w punkt wyraziła także i moj komentarz do tej sytuacji.

                Nie ma jak poprosić o niewyłączanie komputera i dostać zje..ę gabarytu
                armagedonu + ciche dni i focha na okrasę.
        • marianka_marianka Re: Znowu się czepiam 01.03.10, 21:04
          szanowny mąż na takie akcje ma jedną reakcję, wychodzi do innego pokoju (nota bene tego z komputerem), zamyka się w nim i ostentacyjnie nie odzywa się do mnie w zależności od mojej determinacji od 1 do 5 dni (w przybliżeniu;)

          No to mam dla Ciebie skuteczną radę : zainwestuj w laptopa, możesz sobie iść z nim gdzie chcesz i dokąd chcesz i nie będziesz zmuszona czekać na łaskawy gest ze strony męża.
    • aandzia43 Re: Znowu się czepiam 01.03.10, 20:51
      Czy drze się na ciebie w czasie tej wymiany zdań? Czy zaczyna
      odpowiadać ci od początku podniesionym tonem? Czy może rozkręca się
      w trakcie?
    • mama303 Re: Znowu się czepiam 01.03.10, 21:37
      sebalda napisała:

      > pytam, czy wyłączył komputer. Odpowiada
      > twierdząco, na co ja przypominam, że wiele razy prosiłam, żeby
      przed
      > wyłączeniem zapytał, czy nie chcę też skorzystać (a czekałam na
      pilną
      > wiadomość)

      Nigdy nie używaj takiej formy - WIELE RAZY PROSIŁAM...., TY
      ZAWSZE... to działa na innych jak płachta na byka bo jest to forma
      zaczepna a nie neutralna.
      Czepiasz sie o bzdety niewarte czepiania! Co za problem : włączyc
      komputer?
      • verdana Re: Znowu się czepiam 01.03.10, 21:42
        Problem nie jest, ale wq.. to jest. ja mam to samo z drzwiami,
        ktorych maż nie zamyka, kiedy idę spać. On oglada telewizję, mnie to
        przeszkadza - i codziennie musze prosić o zamkniecie. Tyle, ze jak
        proszę, to mąż zamyjka. Gdyby mnie obkechał - nie bylabym delikatnie
        mowiac zachwycona.
        Tyle, ze jak podejrzewam, kazda z nas też ma takie rzeczy, o ktore
        mąż regularnie prosi, a człowiek za kazdym razem zapomina.
        • mama303 Re: Znowu się czepiam 01.03.10, 22:34
          verdana napisała:

          > Tyle, ze jak podejrzewam, kazda z nas też ma takie rzeczy, o ktore
          > mąż regularnie prosi, a człowiek za kazdym razem zapomina.

          ja mam sporo takich rzeczy i wtedy nie znosze jak mąż wygłasza
          tyradę w stylu ....i znowu nie zrobiłaś tego czy owego. Nie robie
          tego przecież celowo.
          • sebalda Re: Znowu się czepiam 02.03.10, 09:40
            Sytuację najlepiej skomentowała Tris, dziękuję za zrozumienie:) To o
            lekceważenie i pieklenie się bez powodu chodzi właśnie. O to przewrażliwienie
            męża na swoim punkcie, które nie znosi najmniejszej choćby uwagi. O to, że ja
            nie mam prawa zwrócić mu tej uwagi, choćbym miala pęknąć ze złości, bo nie
            wiadomo, kiedy moge go nagle wytrącić z równowagi i narazić się na awanturę.
            Chcialabym zrócić uwagę, że to nie za wyglosiłam tyradę, że znowu czegoś nie
            zrobil. To była krótka informacja i przypomnienie, jedno krótkie zdanie, które
            wywołało lawinę pretensji, złości, oburzenia z jego strony. Tu nie chodzi o
            komputer, bo takie akcje zdarzają się co kilka dni, często o równie błahe albo
            ważne sprawy. Dzieci mi mówią, żebym nie drażniła ojca, przecież wiem, jaki on
            jest drażliwy. Czyli ogonek pod siebie, morda w kubeł, obchodzić pana szerokim
            łukiem? Ale jak nie powiem, co myślę, będzie we mnie siedziało, będzie się
            kumulowało, będzie cisnęło i w najmniej spodziewanym momencie wszystko pęknie i
            wybuchnę płaczem, a potem popłynie, oj popłynie...
            Chodzi o schemat, który pewnie niektore kobiety dobrze znają: ona zwraca
            możliwie delikatnie uwagę na coś, na czym jej zależy, on odbiera to jako atak na
            swoją osobę, swoją pozycję, swoje panowanie i co tam jeszcze, więc natychmiast w
            odwecie (za drobną uwagę, przypomnę) wytacza najcieższe działa, krzyczy, piekli
            się, awanturuje, żona próbuje tłumaczyć, co jeszcze bardziej rozdrażnia męża, na
            koniec to ona ponosi za wszystko winę, po co zwracała uwagę? Po co się
            wychylała, jakbyś mnie nie prowokowała, to bym się nie musial denerwować.
            Proste? Jak dla kogo.
            Tu nie chodziło o to, że wyłaczył komputer, Verdana ma rację, wszystkim z nas
            może się zdarzyć zapomnieć o prośbach bliskich osób, ale o jego niewspółmierną
            reakcję na moją uwagę. Przecież gdybyśmy byli normalnymi, kochającymi się i
            szanującymi ludźmi wystarczyłoby sprawę załatwić tak, jak ja to przedstawiłam na
            początku, w dwóch zdaniach. Zwracanie komuś uwagi nie jest zamachem na jego
            osobę, jego wolność osobistą, jego pozycję. Jest tylko zwróceniem uwagi. Tyle.
            • annb Re: Znowu się czepiam 02.03.10, 10:25
              No i masz odpowiedz
              mąż Cie nie szanuje
              Przykre.
              Często spotykane szczegolnie w naszej szerokosci geograficznej.

              Nie przesadzasz, nie czepiasz się, nie wydaje Ci się zle, nie robisz
              z igiel widel, nie wyolbrzymiasz
              Masz prawo oczekiwac szacunku

              Kicia juz kiedys polecala ksiązke-toksyczne slowa Patricia Evans
              kup
              przeczytaj

              warto
    • tully.makker Re: Znowu się czepiam 02.03.10, 10:03
      A mnie zafascynowalo to zdanie:

      Cała niedziela do du...

      Musialabym upasc na glowe, pozwalajac, by fochy chlopa zepsuly mi
      niedziele, i to cala. Po to, by dobrze sie czuc, nie potrzebuje jego
      sympatii, akceptacji, badz braku fochow. Potrafie zajac sie sama
      soba i miec swiwetny humor, a dzieki temu chlop powoli oducza sie
      fochow, bo widzi, ze to nie daje rezultatow o jaki mu chodzi.
      • annb Re: Znowu się czepiam 02.03.10, 10:30
        Ale do tego trzeba dorosnąc/dojrzeć/przyswoic/nauczyc się
        Zrozumiec ze się nie jest odpowiedzialnym za dobre samopoczucie
        DOROSLEGO człowieka, który powinien sam panowac nad swoimi reakcjami
        i fochami
        I nie miec tego poczucia winy ze sie chciało coś dla siebie i ze czy
        aby on nie ma racji?Bo może rzeczywiście gdyby się ugięło, nic nie
        mówiło, nic nie chciało, podkuliło ogonek(jak wyżej) to byłoby
        psiejsko czarodziejsko?
        wielowiekowy trening plus kod kulturowy robią swoje

      • sebalda Re: Znowu się czepiam 02.03.10, 10:32
        Mila niedziela w normalnym domu to wspólny obiad, rozmowy przy stole, spacer,
        trochę czasu wolnego dla wszystkich członków rodziny i takie tam typowe
        czynności rodzinne. Zamknięty w pokoju na cały dzień tatuś przemykający do
        kuchni, żeby zrobić sobie kanapki i wisząca w powietrzu gęsta atmosfera, to
        jednak nie jest mój ulubiony typ spędzania niedzieli. Jesteśmy rodziną, nie
        tylko parą skłóconych małżonków. Oczywiście, że mu nie pokazuję. Śmieję się
        głośno z dziećmi, oglądam z nimi komedię, czytam wreszcie książkę, bo inaczej
        wypadałoby pogadać, ogólnie nie jest źle, ale dobrze też nie jest. Łyso jakoś i
        durno, bo z takiego błahego powodu separujemy się, obrażamy, boczymy. Po co, się
        pytam;)
        Mój chłop nigdy nie oduczy się fochów, ten typ tak ma:( A próby wyjaśnienia
        sobie nieporozumień w 99% przypadków konczą się jeszcze większą awanturą. Wtedy
        w narastających nerwach zawsze wychodzi: a bo Ty to zawsze..., Ty to nigdy...
        Tak bardzo zawsze zależy mi, żeby do niego dotrzeć, uzyskac odrobinę
        zrozumienia, więc daję się podpuścić w dyskusji, spirala wzajemnego
        niezrozumienia i niechęci się nakręca i koniec końców znowu obraza majestatu i
        ciche dni. Ja niby się tym już nie przejmuję, przez lata powinnam się do tego
        przyzwyczaić, ale nie rozumiem, po co sobie tak zatruwać życie, wzajemnie (tak,
        przyznaję, wzajemnie) psuć coś, co w innym układzie mogłoby funkcjonować
        naprawdę dobrze.
        • annb Re: Znowu się czepiam 02.03.10, 10:42
          A czy bierzesz pod uwagę że z tym panem takich domoworodzinnych
          niedziel miec nie będziesz?Czy bierzesz pod uwagę że on się nie
          zmieni, że możesz sie zagadac na smierc a do niego nic nie dotrze?
          Ile lat już próbujesz?
          a jesli chodzi o pryzzwyczajenie sie do do wsdzystkiego można się
          przyzwyczaic, do przemocy, do bycia traktowanym jak istota niższa,
          tylko po co?
          co się tym zyskuje?
          • sebalda Re: Znowu się czepiam 02.03.10, 15:22
            annb napisała:

            > A czy bierzesz pod uwagę że z tym panem takich domoworodzinnych
            > niedziel miec nie będziesz

            Otóż tu się mylisz. Moj mąż ma zadatki na dobrego męża i ojca i takich niedziel
            jest wiele; mąż gotuje pyszne obiady, wyciąga mnie do kina, ogląda z nami filmy
            (ze spacerami tylko słabo, bo nie lubi wychodzić z psem, denerwuje go, że pies
            lata i się czasami nie słucha, jak złapie trop). Wszystko to jednak jest
            uzależnione od jego dobrego humoru. Jak ma: do rany przyłóż, ale jak nie ma
            humoru: bez kija nie podchodź. I tak wszyscy jesteśmy uzależnieni od humorów
            pana. Więc ja chyba faktycznie nie powinnam być małostkowa i dla dobra sprawy
            rozmawiać tylko na tematy neutralne i broń Boże nie zwracać uwagi na kwestie,
            ktore tylko dla mnie mogą być istotne.
            • annb Re: Znowu się czepiam 02.03.10, 15:37
              sebaldo, słowo klucz-jesteście uzależnieni od humorow.

              Ja nie stwierdzam faktów, ja zadaję ci pytania.
              To czy się mylę czy nie, nie ma tutaj nic do rzeczy bo to Ty jesteś
              uzależniona od humorow pana i to Ty musisz sobie z tym radzic.
              Dla Ciebie najważniejsze powinny byc twoje odczucia i uczucia.Jesli
              czujesz że to nie jest w porządku-to tak jest.
              Jesli czujesz że nie powinnaś być tak traktowana-to tak jest.Jeśli
              czujesz że masz prawo wymagac od pana dla siebie szacunku-to też tak
              jest.

              Popatrz na to
              jak jesteście grzeczni dostajecie nagrodę
              jak nie (wg pana jak nie jestescie) nagrody nie ma
              Ty nie jesteś partnerem
              Partnera się tak NIE traktuje
              Ale to Twoj związek, twoja rodzina i Twoja decyzja co z tym zrobisz.
              I nie, nie jesteśmałostkowa
              Ty jeszcze ostatkiem siły się bronisz.
              To musi byc okrutne zyc z wciąz napiętymi mięsniami i wypatrywac
              oznak nadciagającego focha.Poruszać się ostrożnie po tematach żeby
              broń Panie Boże nie poruszyć czegos i nie podciąc lawiny.


              • sebalda Re: Znowu się czepiam 02.03.10, 15:55
                Annb, ja to wszystko wiem, ja nie mam poczucia winy, ja wciąż próbuję coś
                wywalczyć, o to właśnie mi w tym wątku chodziło. Tylko jak to realizować w
                praktyce? Olać? Chyba nie umiem, mam za duże poczucie krzywdy w takich
                sytuacjach, a i zasoby cierpliwości na wyczerpaniu. Wykłocanie się o wszystko
                jest do bani, szkoda mi zdrowia, mam liczne zawały serca w historii rodzinnej,
                ciche dni są frustrujące, nie wierzę, że można się na nie uodpornić, dla mnie to
                takie szczeniackie i durne. Zatem co? On poza wszystkim ma naprawdę czasami
                dobre dni, gesty, zagrania, BYWA bardzo dobrym mężem i ojcem (zadatki czasami
                się uwidaczniają, a czasami chowają bardzo głęboko). Huśtawka, na której wszyscy
                musimy się z nim huśtać.
                Nie chcę się rozwodzić, jestem za stara i za bardzo zmęczona, nie znajduję w
                sobie siły do radykalnych zmian.
                Więc przestań narzekać, kobieto, zawracać wszystkim głowę i męcz się dalej - tak
                pewnie sobie o mnie myślicie. I zapewne macie rację:(
                • serendepity Re: Znowu się czepiam 02.03.10, 16:38
                  Ile razy zalila sie juz na meza na tym forum? Widzialam juz chyba kilka razy. A
                  potem kwitujesz to:
                  "> Nie chcę się rozwodzić, jestem za stara i za bardzo zmęczona, nie znajduję w
                  > sobie siły do radykalnych zmian. "

                  I tak masz racje, albo ruszysz palcem w bucie i cos zrobisz albo mozesz do konca
                  zycia narzekac. Jesli nie chcesz nic zmienic to nie narzekaj tylko znos to na co
                  sie skazujesz, przeciez robisz to dobrowolnie.
                  • sebalda Re: Znowu się czepiam 02.03.10, 17:04
                    serendepity napisała:

                    Jesli nie chcesz nic zmienic to nie narzekaj tylko znos to na c
                    > o
                    > sie skazujesz, przeciez robisz to dobrowolnie.

                    Fakt, ale jak się czlowiek czasami wyżali, to mu trochę lżej;) Świadomość, że
                    nie jestem osamotniona ze swoimi problemami, że podobne schematy funkcjonują w
                    innych rodzinach, że to naprawdę nie ja ponoszę winę za niektóre zagrywki męża,
                    jakoś też jest nieco budująca i wzmacniająca. Ja do niedawna dawalam się jeszcze
                    wmanewrowywać w poczucie winy, w rozumowanie, że przecież zawsze obie strony są
                    winne. Wiem, że są, ale wina z reguły jest jednak niewspółmierna,
                    nieporównywalna. Niektore rady, jakie tu do tej pory dostalam też czasami udaje
                    mi wprowadzać w życie, z lepszym lub gorszym skutkiem. Rozwiązania radykalne są
                    dobre, gdy sytuacja jest naprawdę groźna, gdy w grę wchodzą zachowania bardzo
                    agresywne, w innych przypadkach powinno się próbować jakoś dogadać. Myślę, że
                    większości z nas na tym zależy, na umiejętności dogadania się, a że to nie
                    wychodzi od wielu lat, to inna sprawa.
                    Przymusu czytania nie ma, jakby co:P
                • aandzia43 Re: Znowu się czepiam 02.03.10, 21:34
                  sebalda napisała:

                  > Annb, ja to wszystko wiem, ja nie mam poczucia winy, ja wciąż
                  próbuję coś
                  > wywalczyć, o to właśnie mi w tym wątku chodziło. Tylko jak to
                  realizować w
                  > praktyce?

                  Usiłujesz coś wywalczyć ciągle tymi samymi metodami. Nie skutkują,
                  więc zmień je na nowe. Nowe mogą dać dobre efekty. Obawiam się
                  jednak, że jeśli zaczniesz w domu rewolucję, to możesz natknąć się
                  na opór dzieci. Już teraz mitygują cię, byś nie drażniła tatusia.
                  Wytresowaliście je z mężem do funkcjonowania w takim, nieszczególnie
                  zdrowym układzie.
                  • sebalda Re: Znowu się czepiam 02.03.10, 22:51
                    aandzia43:
                    >Wytresowaliście je z mężem do funkcjonowania w takim, nieszczególnie zdrowym
                    układzie.

                    Przepraszam, ale nie do końca rozumiem w tym zdaniu liczbę mnogą. Jestem
                    ostatnią osobą, która tresowałaby dzieci w czymkolwiek. Może życie w domu z
                    takim tatusiem je wytresowało, a to nigdy nie było moim zamiarem. Dzieci mnie
                    mitygują, bo wiedzą czym się kończy sprzeciw wobec pana domu, ale one nie walczą
                    o swoją pozycję i przyszłe życie z nim, one mają w perspektywie wyfrunięcie z
                    gniazda, uniezależnienie, ja muszę znaleźć środek na to, żeby zachować własną
                    godność, nie zwariować i cały czas brać odpowiedzialność za swoją decyzję
                    życiowego wyboru takiego partnera, a nie innego. Pytanie tylko jak to wszystko
                    pogodzić.
                    Czy mówiąc o nowych metodach i rewolucji w domu, masz coś konkretnego na myśli?
                    Jakieś specjalne sposoby, jakieś rady?
                    • aandzia43 Re: Znowu się czepiam 03.03.10, 20:10
                      > Przepraszam, ale nie do końca rozumiem w tym zdaniu liczbę mnogą.
                      Jestem
                      > ostatnią osobą, która tresowałaby dzieci w czymkolwiek.

                      Uogólnienie. Ponieważ środowisko rodzinne waszym dzieciom stwarzacie
                      ty i twój mąż, to wy obydwoje jesteście odpowiedzialni za
                      wdrukowanie im w głowy schematów, które zabiorą ze sobą w
                      samodzielne zycie. Wytresowały je WASZE relacje. Nie zazdroszczę ci
                      tej świadomości. Ale każdy w tej kwestii ma swój krzyż, bo nei ma
                      rodzica, który dałby swoim dzieciom wszystko to, co najlepsze.
                      Ułomni jesteśmy.

                      Dzieci mnie
                      > mitygują, bo wiedzą czym się kończy sprzeciw wobec pana domu, ale
                      one nie walcz
                      > ą
                      > o swoją pozycję i przyszłe życie z nim, one mają w perspektywie
                      wyfrunięcie z
                      > gniazda, uniezależnienie,

                      To smutne, że nie walczą o normalne traktowanie. Pewnie, że nei
                      spędzą z ojcem całego życia. Ale na razie tkwią tu i teraz, i w tym
                      układzie. To ten układ ich rzeczywistością i teraźniejszością. I nie
                      walczą, no popatrz.


                      ja muszę znaleźć środek na to, żeby zachować własną
                      > godność, nie zwariować i cały czas brać odpowiedzialność za swoją
                      decyzję
                      > życiowego wyboru takiego partnera, a nie innego. Pytanie tylko jak
                      to wszystko
                      > pogodzić.

                      Nie da się tego pogodzić i zachować jednocześnie: dobre relacje z
                      agresorem, własne zdrowie psychiczne, trzeźwy ogląd sytuacji. Po
                      prostu nie da się żyć w prawdzie. Ale niezintegrowaną od środka i
                      zdysocjowaną też można sobie być, czemu nie.


                      Czy mówiąc o nowych metodach i rewolucji w domu, masz coś
                      konkretnego na myśli?
                      > Jakieś specjalne sposoby, jakieś rady?

                      Mam radę. Idź na terapię. Ty. Bo on nigdzei nie pójdzie. Jak się
                      wewnętrznie przebudujesz i przestaniesz karmić emocjonalnego
                      wampira, to zrobisz porządek w domu. Sama. To jest możliwe, tylko
                      czy masz siłę zrezygnować ze swoich wyobrażeń o świecie?
            • tully.makker Re: Znowu się czepiam 02.03.10, 15:38
              Moj mąż ma zadatki na dobrego męża i ojca

              ale od 20 lat waszego malzenstwa te zadatki sie nie
              zmaterializowalyw reality, prawda?
            • ledzeppelin3 Re: Znowu się czepiam 09.03.10, 15:45
              szystko to jednak jest
              > uzależnione od jego dobrego humoru. Jak ma: do rany przyłóż, ale jak nie ma
              > humoru: bez kija nie podchodź.


              Milion razy to słyszałam: To jest dobry człowiek, złoty, jak nie pije.
    • jaszczka Re: Znowu się czepiam 03.03.10, 14:25
      Sebalda, mój mąż zachowuje sie identycznie. nie mogę mu na nic
      zwrócic uwagi bo zachowuje sie zaraz jakbym go atakowała, a to sa
      zwyczajne rzeczy typu pytania, czy kupił cos o co prosiłam. I nie
      nazwałabym tego małostkowością, bo to nie sa złosliwe uwagi. Moim
      zdaniem to niezdolnosc do normalnej codziennej komunikacji. A moze
      brak checi.
    • thana203 Re: Znowu się czepiam 05.03.10, 15:29
      Myślę, że Twój mąż nie odebrał tej prośby (żeby zawsze pytał przed wyłączeniem
      kompa, czy chcesz skorzystać) jako prośbę (czyli, że Tobie na tym zależy) tylko
      jako coś w rodzaju próby upupienia go. Że "mamusia" ustaliła zasadę, a on się ma
      stosować. Że ma uzależniać swoje decyzje od Twojej zgody. I dlatego "zapomniał"
      o tej prośbie, a napominany się wściekł. Bo sam podjął decyzję na podstawie
      racjonalnych przesłanek (przewidywał, że zjesz, pójdziesz do kościoła itd.) a Ty
      ją zakwestionowałaś. Odebrał Twoją uwagę jako pretensje o to, że samodzielnie
      podjął decyzję.
      Faceci (zazwyczaj, bo bywają wyjątki) nie lubią pytać innych o zdanie, nie lubią
      też prosić o pomoc. Lubią myśleć i działać samodzielnie.

      Reagować wzruszeniem ramion, czy po raz 1234 tłumaczyć, że jest w
      > błędzie? Najlepiej w ogóle nie zwracać żadnych uwag? Nawet gdy mi coś bardzo
      > przeszkadza? Mam w perspektywie do końca moich dni znosić takie zagrania,
      > takie niby drobiazgi, i to średnio raz na kilka dni,jak sobie z tym radzić?

      Mówić o tym, co Ci przeszkadza, ale nie robić uwag jak do dziecka. Wszelkie
      prośby, uwagi itp. przekazywać w formie: "Zależy mi, żebyś..." "To dla mnie
      bardzo ważne, żebyś..." Tam, gdzie to możliwe, zostawiać facetowi jak najwięcej
      pola do swobodnych decyzji. Dla niego to będzie dowód, że masz do niego
      zaufanie. Tak jak my lubimy się kogoś poradzić, zapytać o zdanie, tak oni lubią
      podejmować decyzje samodzielnie. Typowy facet tego po prostu potrzebuje.
      Przynajmniej tak mi to wytłumaczył mój mąż. :)
      • sebalda Re: Znowu się czepiam 05.03.10, 16:53
        Ale przyklad z kompem jest jedynie drobnym przykladem schematu, ktory powtarza
        się bardzo często. Lekceważenie moich próśb, moja naprawde delikatna uwaga, jego
        napad wściekłości z powodu mojej uwagi, moje tłumaczenia i dalej lawina kłótni.
        Kiedy wraca z zakupami i nieopacznie zapytam: nie kupileś mleka? jest awantura o
        to, że w pytaniu jest zawarta przygana. Powinnam zapytać: Kupiłeś mleko? Dzwoni
        dziecko i slyszę, że mąż ma o coś pretensje, po rozmowie przychodzę i próbuję
        zapytać, o co chodzilo, krzyk: znowu podsluchujesz, znowu się wtrącasz! I
        awantura na cztery fajerki. Ja się czepiam, czy to jakaś jego mania
        prześladowcza? Nigdy nie wiadomo, co go może wyprowadzić z równowagi. Aha,
        zapomniałam, jestem malostkowa.
        • thana203 Re: Znowu się czepiam 05.03.10, 18:31
          Pewnie masz rację, że jest to schemat. Wkręciliście się oboje w pewne nawyki
          reagowania i te reakcje są już teraz instynktowne. Mąż jest przyzwyczajony, że
          to, co słyszy, to są "pretensje". Nie odbiera tego, co mówisz, jako prośby -
          tylko jako wyrzuty. Spodziewa się, że usłyszy wyrzuty, więc cokolwiek powiesz,
          on to tak odbierze. Zresztą takie jego nastawienie może być nawet wcześniejsze,
          niż Wasz związek. Kiedy pytasz: nie kupiłeś mleka? - to on nie słyszy w tym
          pytania: czy kupiłeś mleko? On słyszy pretensje: jesteś nieudacznikiem, nie
          kupiłeś mleka!
          Ty z kolei widzisz, że po raz tysiąc osiemsetny zlekceważył Twoją prośbę i
          czujesz się nie szanowana. On pewnie nie ma pojęcia, że tak to odbierasz. Myśli,
          że "czepiasz się", żeby on się czuł winny i "nie dość dobry". Że próbujesz nim
          manipulować i zdominować go. Więc się broni.
          Spróbuj z nim o tym porozmawiać. Spokojnie, życzliwie. On musi poczuć, że oboje
          gracie po tej samej stronie. Wtedy dopiero możesz wyjaśnić, że się czujesz
          lekceważona, kiedy o coś prosisz, a on tego nie robi. Jeśli mówisz mu to w
          momencie, kiedy on jest nastawiony obronnie, to znów pomyśli, że to kolejna
          pretensja i powód do wojny. A to, co opisujesz, to nie są powody do wojny, tylko
          niezrozumienie intencji. To się da wyjaśnić przy otwartości i dobrej woli obu
          stron. Przerabiałam to. :)
          • triss_merigold6 Re: Znowu się czepiam 05.03.10, 18:43
            Z szacunkiem ale nie sądzę, aby po 20 latach małżeństwa u autorki
            wątku jedynym problemem były nieporozumienia komunikacyjne, które
            można wyjaśnić na drodze spokojnej, uprzejmej rozmowy. Przede
            wszystkim pan musiałby byc otwarty na opinie żony i skłonny do
            modyfikacji swoich zachowań, a z 15000 postów Sebaldy wynika, że NIE
            JEST.
            IMO są ludzie ciężko przewrażliwieni na swoim punkcie, zaborczy,
            rozładowujący emocje w wybuchach gniewu i agresji, mało empatyczni i
            autorytarni (btw jest coś takiego jak osobowość autorytarna) i tego
            nie da się zmienić bez ich własnej woli oraz wkładu ciężkiej pracy.
            Można ich omijać albo zaraz na początku kontaktów wytresować tak,
            aby się hamowali.
            • thana203 Re: Znowu się czepiam 05.03.10, 18:54
              Triss, możliwe że masz rację. Ja nie czytałam wszystkich postów Sebaldy, a
              podobny problem przerabiałam na samym początku małżeństwa. I udało się rzecz
              wyjaśnić właśnie na drodze spokojnych rozmów (nie jednej, ale kilku). Nikogo nie
              trzeba było tresować, wystarczyła wymiana informacji. Natomiast jeżeli u autorki
              wątku to trwa tak długo, no to może być faktycznie trochę za późno...
            • zofijkamyjka Re: Znowu się czepiam 05.03.10, 21:18
              Ja natomiast mam wrażenie że autorka wątku to
              typ "owszystoczepalskiej" sie żony. Facet jest przewrażliwiony bo
              wciąż coś robi nie tak. Nawet głupie wyłączenie komputera jest
              powodem do wyrzutów. Dlaczego przed wyjściem z psem nie poprosiła,
              żeby nie wyłączył komputera bo na cos tam czeka? Pewnie będac z tym
              psem cały czas rozmyślała "wyłączy czy nie wyłączy" No i nie
              wyłączył! Ona wiedziała że tak będzie!
              • sebalda Re: Znowu się czepiam 06.03.10, 13:54
                Otóż na spacerze z psem nie myślałam o komputerze. Kiedy wróciłam i zapytałam o
                komputer nie chodzilo mi o naganę, ale o przypomnienie. Wiem, że mąż mogł
                zapomnieć o mojej (wielokrotnej) prośbie o niewylączanie, każdemu się może
                zdarzyć, dlatego wychodzę z założenia, że rzecz przypominana do zdarcia płyty
                może kiedyś zadziała. To nie była pratensja: znowu wyłączyłeś komputer bez
                pytania! Tylko przypomnienie, nic więcej. Zostalo odebrane jako atak i tak
                potraktowane, a co szkodziło powiedzieć: oj, sorry, zapomnialem. To takie
                proste, naturalne, wszyscy by byli zadowoleni. W ciągu wielu lat doświadczenia w
                związku nauczyłam się, że nie jest dobrze przemilczać dziesiątki razy rzeczy,
                ktore nas irytują w zachowaniu partnera. Bo te rzeczy się w nas kumulują. Raz
                przymknę na coś oko, drugi raz zrobię coś sama, choć była umowa, że będzie to
                robil on, trzeci raz połknę zlość, że choć prosiłam ładnie, brudne rzeczy są
                wszędzie, tylko nie w koszu na brudną bieliznę i muszę szukać, domyślać się, a
                to tylko jeden ruch, tak bardzo ulatwiający życie. I jak tak 10-20 razy
                przemilczę, za 21 pierwszym jednak nie zdzierżę i przypomnę. Natychmiast jestem
                wredną, zwykłą babą, co się o wszystko czepia. Choćbym się nie czepiala przez
                ostatnie pół roku.
                Każdy z nas ma swoje standardy porządku i czystości w domu. Ja uważam, że
                najgorszym wyrazem brudu w chalupie jest brudna umywalka, dlatego dbam o to,
                żeby zawsze była czysta. To nie jest trudne. Dla mojego męża to pajęczyny po
                kątach. I mial zwyczaj mi je wypominać. Ja ich zwyczajnie nie widzę, bo to nie
                jest moj standard, jest to dla mnie mniej ważne i do tego nie jestem zbyt
                spostrzegawcza, a i ze wzrokiem u mnie nie najlepiej. Ile było agresji z jego
                strony, jak mu mowiłam, że skoro mu przeszkadzają, skoro je widzi, to dlaczego
                nie może sam ich usuwać. W końcu zrozumiał, nauczył się i wreszcie sam je usuwa,
                choć częściej goni do tego dzieci.
                Chodzi mi o to, że każdy czlowiek ma drobne rzeczy, które mu przeszkadzają i
                jeśli o nich uprzedza partnera, wielokrotnie, to albo ten partner stara się
                dostosować, a jeśli mu się zdarzy zapomnieć, to zwyczajnie to mówi, a nie od
                razu rzuca się z awanturą, że żona śmiała mu zwrócić uwagę. Kiedy mąż zwraca mi
                na coś uwagę, nigdy nie traktuję tego jako napaść, mogę wytłumaczyć, dlaczego
                czegoś nie zrobiłam lub zrobiłam, mogę przeprosić, że zapomniałam, ale dlaczego
                mam od razu na niego się za to wydzierać? Mogę też dyskutować, że nie rozumiem
                albo uważam za niestosowną jego uwagę, możemy to przedyskutować, mogę mimo
                niechęci, wiedząc, że to dla niego ważne, jednak się zastosować, jest dużo
                takich rzeczy, każdy ma jakieś drobne manie i przysięgam, że często się
                dostosowuję, bo uważam, że mi korona z głowy nie spadnie, a jak dla niego to
                ważne, to czemu nie. I gdybym się glębiej zastanowiła, to jednak mój mąż ma
                więcej takich uwag do mnie niż ja do niego, zatem to raczej nie ja jestem typem
                "owszystkoczepialskiej". Ale w pożyciu dwojga ludzi tak właśnie to powinno
                funkcjonować: ja ustępuję tobie, jeśli na czymś Ci zależy (chodzi o drobiazgi),
                nawet jeśli wydaje mi się to nieistotne, ty ustępujesz mi. U nas nie tylko na
                ogół to mi się nie ustępuje, ale jeszcze wyzywa od najgorszych, jak kolejny raz
                o coś poproszę albo na coś zwrócę uwagę. Przy czym wiele jeszcze zależy od tego,
                w jakim w danej chwili humorze jest szanowny malżonek. Bywa, że jest
                nadskakująco miły i chętny do pomocy. Bywa.
                A wracając do komputera, czy moja prośba o niewyłączanie (nie żądanie) jest
                naprawdę taka trudna do zrealizowania i uwłaczająca męskiej godności? Ja tego
                jednak nie rozumiem.
                • sebalda Re: Znowu się czepiam 06.03.10, 13:55
                  Ups, tym razem przesadzilam z dlugością posta. Taką mam slabość;)
                • thana203 Re: Znowu się czepiam 06.03.10, 14:52
                  Sebalda, i to wszystko, co powyżej napisałaś, powinnaś IMO powiedzieć mężowi.
                  Nie nam tutaj, tylko jemu. Spokojnie. Życzliwie. Tak żeby wiedział i czuł, że to
                  nie atak, tylko wyjaśnienie.
                  A jak będziesz gotowa nie tylko mówić, ale też słuchać, to może on z kolei powie
                  Ci rozmaite rzeczy - może o męskiej godności, może o czymś innym. Ale musisz być
                  gotowa, żeby zaakceptować jeden prosty fakt: on nie jest Tobą. On myśli inaczej,
                  czuje inaczej, co innego go drażni. Może wkurzają go jakieś Twoje zachowania,
                  które dla Ciebie są zupełnie naturalne i niewinne?
                  To że Ty czegoś nie odbierasz jako napaść, to nie znaczy, że inna osoba nie może
                  tego tak odebrać... Wiesz, ludzie są różni. ;)

                  > A wracając do komputera, czy moja prośba o niewyłączanie (nie żądanie) jest
                  > naprawdę taka trudna do zrealizowania i uwłaczająca męskiej godności? Ja tego
                  > jednak nie rozumiem.

                  A on pewnie nie rozumie, czemu to dla Ciebie takie ważne. Z jego punktu widzenia
                  robisz z igły widły.
                  Ja, prawdę mówiąc, też nie bardzo rozumiem, czemu mój facet chce koniecznie coś
                  robić sam, kiedy ja mogłabym pomóc i byłoby trzy razy szybciej. Ale przyjęłam do
                  wiadomości, że dla niego to ważne - że robi to sam. On też niektórych moich
                  zachowań czy potrzeb nie rozumie. Trudno. Nie musi. Nie jest mną. Ale przyjął do
                  wiadomości, że jest tak a nie inaczej. I to wystarcza.
                  • annb sebaldo , kup sobie wreszcie 06.03.10, 15:20
                    tę książkę
                    toskyczne słowa
                    www.gandalf.com.pl/fragment/toksyczne-slowa-slowna-agresja-w/
                    może WRESZCIE dotrze do Ciebie dlaczego ty tłumaczysz a twoj maz
                    atakuje
                    może nareszcie zrozumiesz ze zyjecie w dwóch roznych swiatach
                    ja Cię błagam
                    kup ją
                    i przeczytaj

                    Nie wiem , mam sobie w sygnaturkę wstawic-prośbę o zakup i
                    przeczytanie?
                    Zajmie Ci to parę dni
                    słownie parę dni
                    i wreszcie zrozumiesz mechanizmy jakie rzadzą jego głową.
                    I przestaniesz sie rzucac/przezywa/szukac winy w sobie i tak dalej
                    i uodpornisz się na zarzuty małostkowosci


                    • sebalda Re: sebaldo , kup sobie wreszcie 06.03.10, 20:14
                      Przeczytałam wczoraj sedno tej książki. Zrobiłam sobie test dziesięciu pytań.
                      Żeby odnaleźć się jako ofiara agresji słownej należało twierdząco odpowiedzieć
                      na 2 pytania. Twierdząco odpowiedziałam na 8. Taka jest smutna prawda.
                      Ale najgorsze jest to, że jestem w 100% przekonana, że gdyby mój mąż zrobił
                      sobie ten test, miałby podobny wynik. Z naszych rozmów (setek rozmow, i tych na
                      spokojnie, i tych w nerwach) wynika, że to ja go nie rozumiem, że ja mu
                      wyrządzam krzywdę, że zawsze tylko ja prowokuję. I żebym nie wiem jak starała
                      się od tego dystansować, radzić sobie ze swoimi emocjami, punkty zapalne i
                      wzajemne żale i złość nie znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ani
                      po przeczytaniu książki, ani, boję się, po mojej terapii. On nie przestanie z
                      byle powodu mnie wyzywać, a ja nie przestanę przez to czuć żalu i mieć poczucia
                      krzywdy i totalnego niezrozumienia.
                      Do kobiet mnie krytykujących. Rozumiem, że dla kogoś uwaga na temat komputera
                      może być przejawem mojego czepialstwa, sytuacja jest podana trochę wyrwana z
                      kontekstu, ale czy taka uwaga, powiedziana, przysięgam, neutralnym tonem,
                      usprawiedliwia niepohamowany wybuch agresji? Nie jest tak, że czepiam się i
                      robię złośliwe uwagi często, staram się to ograniczać do minimum, ale czasami
                      zwyczajnie chcę, żeby moje prośby były brane pod uwagę. To takie okropne? I
                      naprawdę nie chodziło o to, że on nie podporządkował się moim prośbom, ale o
                      jego niewspółmierną reakcję na prostą uwagę.
                      Książkę przeczytam, obiecuję:)
                      • aandzia43 Re: sebaldo , kup sobie wreszcie 06.03.10, 22:34
                        I żebym nie wiem jak starała
                        > się od tego dystansować, radzić sobie ze swoimi emocjami, punkty
                        zapalne i
                        > wzajemne żale i złość nie znikną jak za dotknięciem
                        czarodziejskiej różdżki ani
                        > po przeczytaniu książki, ani, boję się, po mojej terapii. On nie
                        przestanie z
                        > byle powodu mnie wyzywać, a ja nie przestanę przez to czuć żalu i
                        mieć poczucia
                        > krzywdy i totalnego niezrozumienia.

                        Mylisz się, to jest do zrobienia. Nie zakładaj, że coś się nie uda,
                        jeśli nawet nie zrobiłaś pierwszego kroku. Nie takie rzeczy się
                        ludziom udawały. Tej książki akurat nie czytałam, ale tytuł ma taki,
                        że myślę, że przyda ci się na dobry początek. Życzę powodzenia:-)
                        • notting_hill Re: sebaldo , kup sobie wreszcie 07.03.10, 09:43

                          Walczysz o coś, co jest empirycznie już dowiedzione w waszym
                          układzie, ze nie działa. Ale nie podejmiesz działań dla polepszenia
                          SWOJEGO samopoczucia, bo się BOISZ że nie zadziała...

                          To nie strach, ze nie zadziała, ale strach przed ZMIANĄ. Jesteś
                          klasycznie współuzależniona, w Twoich postach wszystko kręci się
                          wokół Twojego męża, co on zrobił, co powiedział, jakiego focha
                          strzelił i jak JEGO zachowanie wpłynęło na Twoje uczucia. To są
                          właśnie klasyczne objawy współuzależnienia. Jasne, zmiana boli,
                          kruszy te solidne podstawy na których zbudowaliście swoją rodzinę.
                          Jest się czego bać. Albo trwać w tym co jest i nie obudzić się nigdy.
                        • sebalda Re: sebaldo , kup sobie wreszcie 07.03.10, 12:27
                          Aandziu43, dziękuję:)
                      • zofijkamyjka Re: sebaldo , kup sobie wreszcie 07.03.10, 09:18
                        sebalda napisała:

                        > Do kobiet mnie krytykujących. Rozumiem, że dla kogoś uwaga na
                        temat komputera
                        > może być przejawem mojego czepialstwa, sytuacja jest podana trochę
                        wyrwana z
                        > kontekstu, ale czy taka uwaga, powiedziana, przysięgam, neutralnym
                        tonem,
                        > usprawiedliwia niepohamowany wybuch agresji?

                        Uważam że agresja Twojego męża nie wynikła z tego akurat powodu
                        tylko z całokształtu Twojego "owszystkoczepalstwa". Zaprzestań
                        wychowywać dorosłego człowieka! Wychowuj sobie dzieci.
                        W Twoim mniemaniu uwaga mogła być neutralna a w jego odczuciu -
                        agresywna. Ma facet jak sądzę alergie na Twoje uwagi.

                        Druga rada - jeżeli już musicie się czepiac siebie o umywalki i
                        pajeczyny to darujcie sobie chopciaż takie błahostki jak wyłączony
                        komputer.
                • zofijkamyjka Re: Znowu się czepiam 06.03.10, 19:09
                  sebalda napisała:

                  > a co szkodziło powiedzieć: oj, sorry, zapomnialem.

                  Nie wiem co mu szkodziło, prawdopodobnie miał dosyć ciągłego
                  upominania lub tonu... a co Ci szkodziło przed wyjściem jak
                  widziałas że siedzi przy komputerze przypomnieć jeśli wiesz że on
                  stale zapomina.
                  Szczerze ja to bym Ci odpaliła "odwal się i se włącz, Bozia raczek
                  nie dała?"

                  Ile było agresji z jego
                  > strony, jak mu mowiłam, że skoro mu przeszkadzają, skoro je widzi,
                  to dlaczego
                  > nie może sam ich usuwać. W końcu zrozumiał, nauczył się i wreszcie
                  sam je usuwa

                  No patrz do niego dotarło a do Ciebie nie dociera. Naucz sie zatem
                  sama sobie ten przysłowiowy komputer włączać tak jak on nauczył się
                  pajeczyny zdejmować.


                  Koniecznie chcesz swego starego zmienić i on prawdopodobnie ma na to
                  alergię
                  • marianka_marianka Re: Znowu się czepiam 06.03.10, 23:06
                    zofijkamyjka napisała:
                    Ile było agresji z jego
                    strony, jak mu mowiłam, że skoro mu przeszkadzają, skoro je widzi, to dlaczego nie może sam ich usuwać. W końcu zrozumiał, nauczył się i wreszcie sam je usuwa

                    No patrz do niego dotarło a do Ciebie nie dociera. Naucz sie zatem
                    sama sobie ten przysłowiowy komputer włączać tak jak on nauczył się
                    pajeczyny zdejmować.



                    O tym samym pomyślałam.
                    • efi-efi Re: Znowu się czepiam 07.03.10, 20:47
                      sebalda napisała:

                      >>Fakt, ale jak się czlowiek czasami wyżali, to mu trochę lżej;) >>Świadomość,
                      że... to naprawdę nie ja ponoszę winę za niektóre >>zagrywki męża,
                      >>jakoś też jest nieco budująca i wzmacniająca.

                      - Kobieto wchodzisz na forum i żalisz się na męża, oczekując, że każdy utwierdzi
                      Cię w przekonaniu, że masz rację.
                      Zauważ, że puszczasz mimo uszu wszystkie opinie, które są dla Ciebie
                      niekorzystne. Kiedy ktoś Ci pisze, że nie masz racji - wkurzasz się lub
                      ignorujesz taką osobę.
                      Dziękujesz natomiast za zrozumienie osobom, które stają w sporze po Twojej stronie.
                      Nie daje Ci do myślenia fakt, że TAK WIELE KOBIET trzyma stronę Twojego męża?
                      Może więc coś jest na rzeczy?
                      Jak w tytule Twojego wątku.
                      Napisano Ci tu, że jesteś małostkowa, że głupot i dupereli się czepiasz.
                      Ja bym Ci dopisała, że na taką reakcję męża pracowałaś 20 lat.
                      Widocznie wiecznie go ustawiałaś bo wiedziałaś lepiej co powinnien robić, jak
                      się zachowywać i co czuć.
                      A może go zaakceptuj jako człowieka, którego pośłubiłaś z miłości (?) i polub go
                      z wszystkimi jego fochami i wadami.

                      Oczywiście nie oczekuję z Twojej strony odpowiedzi bo w końcu czekasz na
                      pochlebne posty.
                      • tully.makker Re: Znowu się czepiam 07.03.10, 21:12
                        Sek w tym, ze to maz "zaczal" nie zastosowal sie do wielokrotnie
                        powtarzanej prozby zony. Bierna agresja?
                        Zona narzeka, co owszem, jest irytujace. Maz robi awanture...
                        • triss_merigold6 Re: Znowu się czepiam 07.03.10, 21:19
                          Też mi się skojarzyło z bierną agresją i zachowaniem celowo
                          prowokująco-ignorującym. Zignorowany się wpienia, a ignorujący
                          mając - w jego mniemaniu - usprawiedliwione poczucie krzywdy strzela
                          focha. Osobiście, jeśli wyczuwam spychotechnikę, to dostaję szału.
                      • nat.wroclaw Re: Znowu się czepiam 07.03.10, 22:52
                        efi-efi napisała:

                        >>Kobieto wchodzisz na forum i żalisz się na męża, oczekując, że każdy utwierdzi
                        Cię w przekonaniu, że masz rację.

                        Riilii? To tego wlaśnie oczekiwała Sebalda? Cały weekend sie głowiłam, to mi
                        otworzyłas oczy wreszcie!

                        >>> Zauważ, że puszczasz mimo uszu wszystkie opinie, które są dla Ciebie
                        niekorzystne.

                        O to to to! Mało tego! Sebalda z pewnościa ma w komputerze specjalny filtr,
                        który jej takie wypowiedzi od razu usuwa!

                        >>Kiedy ktoś Ci pisze, że nie masz racji - wkurzasz się (...)

                        Ty też słyszalaś jak walnęła butem w ekran?

                        >>Dziękujesz natomiast za zrozumienie osobom, które stają w sporze po Twojej
                        stronie.

                        Moim zdaniem - zbrodnia! Nie wolno dziekować za wsparcie! Na forum wolno
                        dziękować wyłącznie efi-efi!

                        >>Nie daje Ci do myślenia fakt, że TAK WIELE KOBIET trzyma stronę Twojego męża?

                        Mmmmm powiało lekką perwersją ;pp Ale z ciekawości policzyłam: 7 osób na 55
                        postów. Efi - Twoja definicja "TAK WIELE" powinna stać w słowniku obok "Demagogia".

                        >>Widocznie wiecznie go ustawiałaś bo wiedziałaś lepiej co powinnien robić, jak
                        się zachowywać i co czuć.

                        To otwarte forum i oczywiście każdy może pisać co chce i jak chce, ale mama mnie
                        uczyla, ze zawsze, gdy wypowiadam sie w sprawie, która znam i rozumiem
                        fragmentarycznie grzecznie jest uzyć formuły: "Wydaje mi się", "może", "myślę,
                        że.." Jak tam Efi u ciebie? Mama Cie czegos nauczyla, czy tylko ją na porodówkę
                        ciągałaś pod drzwi?

                        Widzisz dziewczynko, trzeba było przeczytac ten wątek dalej niż do trzeciego
                        postu, gdzie padło słowo "małostkowość", to poznałabyś inny mądry wyraz uzyty
                        przez Triss - jakim jest "kontekst". W wielu postach Sebaldy, ktore wielu
                        czytaczy forum juz kojarzy rysuje się umiarkowanie fajna story z umiarkowanie
                        fajnym partnerem. I konia z rzędem temu, kto jej małżenskie hocki klocki mądrze
                        umysłem ogarnie.

                        Wiecej pokory, Efi i mniej ex-cathedra, mniej z buciorami tam, gdzie nie kumasz
                        kontekstu - to moze kiedys przeczytamy cos sensownego od Ciebie.
                        • efi-efi Re: Znowu się czepiam 08.03.10, 09:01
                          zofijkamyjka napisała:



                          >>Nie wiem co mu szkodziło, prawdopodobnie miał dosyć ciągłego
                          >>upominania lub tonu... a co Ci szkodziło przed wyjściem jak
                          >>widziałas że siedzi przy komputerze przypomnieć jeśli wiesz że on
                          >>stale zapomina.
                          >>Szczerze ja to bym Ci odpaliła "odwal się i se włącz, Bozia raczek
                          >>nie dała?"

                          - dokładnie tak :)
                          Każda osoba ma w pewnym momencie powyżej uszu upominania we własnym domu, a tu
                          się kłania 20 lat "wychowywania" faceta.
                          • sebalda Re: Znowu się czepiam 08.03.10, 10:04
                            To ciekawe, zawsze byłam dumna z tego, że umiem przyjąć konstruktywna krytykę,
                            Tris świadkiem:) Krytykę przyjmuję, kiedy jest sensowna, kiedy daje mi do
                            myślenia, sama tez staram się innych oceniac obiektywie, mam świadomość, że
                            opisywane tu historie są pisane w emocjach, są subiektywne, czasami staję po
                            stronie oskarżanego, czasami popieram osoby, ktore wydają mi się ofiarami czyjeś
                            agresji czy złego traktowania. Jest różnie. Odpowiadam na posty sensowne, jesli
                            ktoś zarzuca mi coś bez najmniejszej próby zrozumienia, robiąc to
                            powierzchownie, uogólniając przy zbyt malej liczbie przesłanek, albo taki post
                            ignoruję, albo staram sie rzeczowo wytłumaczyć, naswietlic, podac więcej
                            przykładów, i gdy nadal napotykam na nierozumienie, odpuszczam. Tak też zresztą
                            mam zamiar postępować z meżem, co mi wiele razy tutaj podpowiadano. Niektore
                            osoby fiksują się na jednej ocenie i choćbym podawała tu tysiąc przykladów z
                            mojego pożycia, choćbym tlumaczyla, że to nie ja czepiam się często, a jest
                            odwrotnie, to i tak taka osoba nie weźmie tego już pod uwagę. Zatem po co mam
                            wdawać się w dyskusję? Próbowałam, z niektorymi nie wyszlo, niektórzy dośpiewali
                            sobie, co chcieli, co im pasowało i tyle. Takie są prawa forum.
                            Może jedynie bylabym wdzięczna za wykazanie mi, gdzie się wściekłam, kiedy
                            rzuciłam tym butem w ekran:)
                            Nat_wroclaw, boję sie teraz Ci dziękować, ale co tam, całuski:)
                          • efi-efi Re: Znowu się czepiam 08.03.10, 10:05
                            nat.wroclaw napisała:





                            >>Dziękujesz natomiast za zrozumienie osobom, które stają w sporze po Twojej
                            stronie.



                            >>Mmmmm powiało lekką perwersją ;pp Ale z ciekawości policzyłam: 7 >>osób na 55
                            >>postów. Efi - Twoja definicja "TAK WIELE" powinna stać w słowniku >>obok
                            "Demagogia".

                            - hehe , tak w kwestii formalno-matematycznej:
                            55 postów , z czego 15 należy do autorki wątku
                            8 osób za Sebaldą , 8 przeciw, część postów ma charakter neutralny.
                            Ty w kwestii "za" policzyłaś ilość postów , a w kwestii "przeciw" osoby, które
                            zabierały głos, hehe, ciekawy sposób liczenia. Kto tu uprawia demagogię?



                            >>To otwarte forum i oczywiście każdy może pisać co chce i jak chce, >>ale mama mnie
                            >>uczyla (.....)
                            >>Jak tam Efi u ciebie? Mama Cie czegos nauczyla, czy tylko ją na >>porodówkę
                            >>ciągałaś pod drzwi?

                            - haha , tu Cię boli? Przejdź do wątku "poród rodzinny" :)


                            -Mama Cię uczyła , uczyła, ale albo ona kiepska nauczycielka, albo uczeń niezbyt
                            pojętny. Przynajmniej w kwestii wychowania.

                            >>Widzisz dziewczynko, trzeba było przeczytac ten wątek dalej niż do >>trzeciego
                            >>postu

                            - wysil się i uzasadnij skąd przypuszczenie jak wyżej
                            Bo się nie zgadzam z Tobą? he, a powinnam, no nie?u

                            >>Wiecej pokory, Efi

                            - wobec czego bądź kogo?
                            Zawsze chylę czoło przed tęgimi umysłami, które potrafią samodzielnie myśleć,
                            nie ulegają owczemu pędowi i potrafią logicznie uzasadnić swoje argumenty.


                            Do tego całego swojego wątku powinnaś dopisać "żenada, szkoda mi twoich dzieci,
                            oplułam monitor ...bo coś tam, aha i masz kompleksy".
                            To byłby taki forumowy standard osóbki, którą szlag trafia, że ktoś śmie mieć
                            odmienne zdanie na tymże "wolnym" forum.
                            :)
                          • sebalda Re: Znowu się czepiam 08.03.10, 10:39
                            efi-efi napisała:

                            > zofijkamyjka napisała:
                            >
                            >
                            >
                            > >>Nie wiem co mu szkodziło, prawdopodobnie miał dosyć ciągłego
                            > >>upominania lub tonu... a co Ci szkodziło przed wyjściem jak
                            > >>widziałas że siedzi przy komputerze przypomnieć jeśli wiesz że on
                            > >>stale zapomina.
                            > >>Szczerze ja to bym Ci odpaliła "odwal się i se włącz, Bozia raczek
                            > >>nie dała?"
                            >
                            > - dokładnie tak :)
                            > Każda osoba ma w pewnym momencie powyżej uszu upominania we własnym domu, a tu
                            > się kłania 20 lat "wychowywania" faceta.

                            Na jakiej podstawie obie, efi-efi i zofijkamyjka, piszecie takie rzeczy? Która z
                            moich wypowiedzi do tego upoważnia? Słyszalyście ton, jakim zwracałam mężowi
                            uwagę? Co Wam daje podstawę, do pisania "20 lat wychowywania faceta"? Czy to nie
                            jest nadużycie? Nieco jednak zbyt daleko idące uogólnienie?

                            Tris, ja jednak nie podejrzewam męża, że zrobil to wtedy celowo, choć kiedyś
                            robił, ale nie o to chodzi, tu rzecz tylko w reakcji na uwagę, na przypomnienie,
                            nic więcej i aż tyle.
                            • efi-efi Re: Znowu się czepiam 08.03.10, 11:52
                              r: sebalda napisała:

                              >>Może jedynie bylabym wdzięczna za wykazanie mi, gdzie się wściekłam, >>kiedy
                              >>rzuciłam tym butem w ekran:)

                              - spytaj nat.wroclaw - to jej słowa :)
                              • sebalda Re: Znowu się czepiam 08.03.10, 12:01
                                efi-efi napisała:

                                > r: sebalda napisała:
                                >
                                > >>Może jedynie bylabym wdzięczna za wykazanie mi, gdzie się wściekłam,
                                > >>kiedy
                                > >>rzuciłam tym butem w ekran:)

                                "Kiedy ktoś Ci pisze, że nie masz racji - wkurzasz się lub
                                ignorujesz taką osobę".

                                Jak widzisz, jednak to Ty napisałaś, że się wkurzam, zatem pytanie kieruję do
                                Ciebie.
                              • nat.wroclaw Re: Znowu się czepiam 08.03.10, 12:03
                                > - spytaj nat.wroclaw - to jej słowa :)

                                Naprawdę?

                                efi-efi napisała:
                                >>Kiedy ktoś Ci pisze, że nie masz racji - wkurzasz się (...)

                                Efi, mylisz róznicę zdań z bezmyslnym, bezrefleksyjnym czytaniem
                                fragmentów, ktore Cie podniecają.

                                Do tego masz skłonność do przypisywania adwersarzom emocji z obszaru
                                wkurzenie czy też - przypisany mnie szlag, który miał mnie trafić.
                                Masz problem z agresją, że ją tak projektujesz u innych?

                                Nie, Twoje posty nie wzbudzają u mnnie żadnej ekscytacji, ani na
                                plus, ani na minus .. buuuu :(
                                • rennie77 Re: Znowu się czepiam 08.03.10, 15:38
                                  czytam i czytam, i skoro juz spieramy sie o to kto jest po czyjej stronie... a
                                  zreszta nie, nie bede sie bawila w dziecinne podliczanki i branie strony.
                                  sebaldo z wlasnego doswiadczenia powiem, ze jak ktos chce, to jest w stanie
                                  zapamietac, wziac sobie do serca, zmienic swoje postepowanie. sama bylam w
                                  zwiazku, w ktorym tylko mi sie 'chcialo'. to tylko ja pamietalam, dbalam o
                                  czyjes uczucia, wygode, itd. wykorzystalam wszystkie mozliwe sposoby wplyniecia
                                  na eksa, lacznie z pyskowkami i awanturami, bo po jakims czasie i do tego
                                  dochodzilo. nie dalo sie. odeszlam, bardzo to przezylam, bo tez mamy razem
                                  dziecko, ale dluzej nie moglam tkwic w takim ukladzie.
                                  zwiazek na tym polega, ze takie dbanie o samopoczucie, wygode partnera, powinno
                                  byc obopolne.
                                  • efi-efi Re: Znowu się czepiam 09.03.10, 09:51
                                    sebalda napisała
                                    >>Może jedynie bylabym wdzięczna za wykazanie mi, gdzie się wściekłam, kiedy
                                    rzuciłam tym butem w ekran:)


                                    nat.wroclaw napisała:
                                    >>Ty też słyszalaś jak walnęła butem w ekran?


                                    -proszę mi więc tekstów o bucie nie przypisywać.


                                    sebalda 08.03.10, 10:04 napisała:,
                                    >> Krytykę przyjmuję, kiedy jest sensowna, kiedy daje mi do
                                    myślenia,

                                    - czyli jaka ta krytyka ma być wg Ciebie?
                                    Nie wolno napisać , że reakcja Twojego męża wydaje się być zupełnie normalna na
                                    Twoje uwagi bo Cię to w jakimś stopniu dotyka .
                                    Zofijka napisała sensownie, ale nie po Twojej myśli.
                                    Pisze Ci kobieta żebyś dzieci wychowywała, a nie dorosłego faceta. Ja też tak
                                    uważam.
                                    Skoro Twój mąż jest dorosły i nie jest ubezwłasnowolniony to go nie traktuj jak
                                    osobę, którą należy pouczać, wychowywać i strofować.
                                    Napisano Ci tu, że nie ma znaczenia jaką uwagę skierujesz do męża bo on już
                                    teraz reaguje na to alergicznie. Taka reakcja nie bierze się znikąd.

                                    Pozwól , że Cię jeszcze zacytuję:
                                    sebalda 01.03.10, 16:07 napisała:

                                    >> pytam, czy wyłączył komputer. Odpowiada twierdząco
                                    >> na co ja przypominam, że wiele razy prosiłam, żeby przed
                                    >>wyłączeniem zapytał, czy nie chcę też skorzystać

                                    - i w tym momencie to jest odebrane jako PRETENSJA nie przypomnienie

                                    >>Na to on: o co ci chodzi? Znowu się czepiasz!

                                    - i w tym momencie należało zakończyć dyskusję, iść i załączyć ten komp.
                                    Nawet jeżeli w swoim mniemaniu uważasz, że się nie czepiasz to niestety z boku
                                    wygląda to na czepianie.

                                    >>Na koniec powiedział, że myślał, że jeszcze będę jadła śniadanie, a potem
                                    pójdę do
                                    >>kościoła, więc wyłączył.

                                    - udzielił Ci rzeczowej odpowiedzi, o co więc chodzi? Nie przemawia do Ciebie
                                    logiczne wyjaśnienie? Dalej musisz drążyć temat chyba jedynie po to żeby
                                    postawić na swoim.


                                    >> Reagować wzruszeniem ramion, czy po raz 1234 tłumaczyć, że jest w
                                    >>błędzie?

                                    - przyjąć do wiadomości, że zmienić można TYLKO SIEBIE.
                                    - Popracuj nad swoimi reakcjami na tego typu sytuacje, których w małżeństwie
                                    jest bez liku.
                                    - Zaakceptować fakt, że Twój mąż ma prawo czuć, myśleć i postrzegać świat
                                    inaczej niż Ty i to wcale nie znaczy, że on jest w błędzie.


                                    • efi-efi Re: Znowu się czepiam 09.03.10, 09:55
                                      do nat.wroclaw:

                                      Chcesz podyskutować, proszę bardzo.
                                      Niech to będzie spór merytoryczny, na argumenty.
                                      Jeśli potrafisz.
                                      Póki co czepiasz się mnie personalnie.
                                    • doczegotopodobne Re: Znowu się czepiam 09.03.10, 11:13
                                      Dołączę się do dyskusji, bo problem znam z autopsji. Byłam taką żoną jak sebalda
                                      - czepiałam się drobnostek, wyolbrzymiałam sprawy mało istotne, nie przyjmowałam
                                      racjonalnych tłumaczeń. Jak teraz patrzę wstecz, to śmieszą mnie strasznie
                                      powody, które wywoływały u mnie wściekłość... Jednak jakoś potrafiłam zrozumieć,
                                      że nie tędy droga.
                                      Różnica polega chyba jednak na tym, że mam męża idealnego - spokojnego,
                                      wyważonego, zupełnie nie złośliwego, cierpliwego. To on mnie nauczył, że nie ma
                                      sensu się awanturować, że moje negatywne emocje są tylko MOIM problemem, z
                                      którym oboje musimy dać sobie radę. No i daliśmy - teraz nie czepiam się nawet
                                      rzeczy, które obiektywnie są strasznie wkurzające - a nawet mojemu idealnemu
                                      mężowi się czasem zdarzają (tak jak i każdemu innemu człowiekowi).
                                      • sebalda Re: Znowu się czepiam 09.03.10, 11:23
                                        Rety, jak ja mam napisać, że mnie nie wściekają rzeczy, że nie robię awantur, że
                                        nie używam tonu nagany! Ja jedynie delikatnie przypomnialam, a awanturę zaczął
                                        natychmiast po tym mój mąż. To jest naprawde ogromna różnica. W pożyciu dwojga
                                        ludzi zawsze są rzeczy, ktore drugiej stronie moge nieco przeszkadzać. To norma,
                                        ale jeśli te dwie osoby się kochają i szanują, to ich drobna uwaga,
                                        przypomnienie nie doprowadzając do furii. Ja NIE MAM pretensji do męża, że
                                        wyłączył komputer i NIE WYJECHALAM Z PRETENSJAMI, bo nie było o co, ja jedynie
                                        chciałam PRZYPOMNIEĆ. Mam za to żal, że takim skromnym (słowo honoru)
                                        przypomnieniem wywołałam niewspółmierną awanturę, wybuch niepohamowanej złości.
                                        I PRZYSIĘGAM, nie zdarza mi się to często, nie czepiam się o byle co, nie jestem
                                        z natury czepialska, Bóg mi świadkiem.
                                        Gdybym miala takiego męża jak Doczegotopodobne, dziękowałabym Bogu na klęczkach
                                        każdego dnia:)))
                                        • doczegotopodobne Re: Znowu się czepiam 12.03.10, 00:20
                                          sebalda napisała:
                                          > Gdybym miala takiego męża jak Doczegotopodobne, dziękowałabym Bogu na klęczkach
                                          > każdego dnia:)))

                                          No i ja dziękuję :) Serio! Mój mąż ma wady (jak każdy człowiek), ale stanowczo
                                          są to drobiazgi. Jednocześnie mam wrażenie, że ja po prostu nie postrzegam jego
                                          cech jako wady, tylko przyjmuję je i uczę się radzić sobie z nimi. Z jego punktu
                                          widzenia wygląda to podobnie. Nie wiem, czy ktoś inny by ze mną wytrzymał, nie
                                          wiem, czy inna kobieta mogłaby być z nim. Zakładam, że nie, bo mamy oboje trudne
                                          i męczące charaktery.

                                          Wracam do tego wątku, bo chciałam opowiedzieć, jak to jest u nas ostatnio -
                                          okres troszkę nerwowy, mnie się zdarzyło parę razy zrobić aferę o nic (choć
                                          starałam się powstrzymywać), mąż też w średniej formie. I od dwóch dni co chwila
                                          słyszę, że się czepiam, że jestem nieprzyjemna. Nie jestem, a przynajmniej nie
                                          bardziej, niż zwykle. ALE! Ale mąż ma gorsze dni, gorzej się czuje i moje
                                          zupełnie niewinne uwagi (lub żarty) odbiera jako wymówkę, atak lub złośliwość.
                                          Nie będę się z nim kłócić, że nie ma racji, że nic złego nie powiedziałam.
                                          Przepraszam go i mówię, że nie chciałam mu sprawić przykrości. I staram się być
                                          wrażliwsza, nie żartować, mówić spokojniej. Wiem bowiem, że to minie. Że
                                          ukochany człowiek gorzej się czuje, drażni go rzeczywistość i że po prostu
                                          należy mu się moja cierpliwość.

                                          Po co to piszę? Hmmm... chyba po to, żeby powiedzieć, że czasem trzeba przyznać,
                                          że jest się wielbłądem, choć stanowczo się nim nie jest.
                                    • sebalda Re: Znowu się czepiam 09.03.10, 11:36
                                      efi-efi napisała:
                                      > >>Na koniec powiedział, że myślał, że jeszcze będę jadła śniadanie, a
                                      > potem
                                      > pójdę do
                                      > >>kościoła, więc wyłączył.

                                      W tym zdaniu najważniejsze są dwa słowa: na koniec. Jak już się wydarł, jak
                                      nawrzeszczał, jak mi zrobił awanturę, NA KONIEC (dopiero na koniec) wyjaśnił. I
                                      o to wlaśnie w tym wszystkom chodzi, gdyby w pierwszych słowach swego listu,
                                      znaczy swojej wypowiedzi, tak powiedział, bez wątpienia to ja bym powiedziała: a
                                      to sorry, faktycznie mogłeś tak pomyśleć. Mógł też powiedzieć, że zapomniał i
                                      dalej nie byłoby najmniejszej pretensji, jedynie pełne zrozumienie, każdemu
                                      przecież zdarza się o czym zapomnieć, mi też i to wcale nie rzadko.

                                      Krytyka konstruktywna i merytoryczna opiera się na faktach. Zofijkamyjka
                                      wytkneła mi mój ton, a przecież nie była przy mojej rozmowie z meżem. To
                                      nadużycie, a tego nie lubię, zatem nie dyskutuję i nie popieram. Annb napisała
                                      mi: Powodzenia:) i za to podziękowałam. Taki gest, może dla niektórych dziwny;)
                                      Tyle.
                                      • efi-efi Re: Znowu się czepiam 09.03.10, 14:07
                                        Polecam Ci Sebaldo książkę "kochaj siebie, a nieważne z kim się zwiążesz"
                                        Evy-Marii Zurhost.

                                        Piszesz, że gdybyś miała męża jak "doczegotopodobne" to dziękowałabyś Bogu.
                                        A może byłoby tak, że po paru lat tenże mąż zacząłby reagować na Twoje uwagi
                                        dokładnie jak ten obecny?
                                        • sebalda Re: Znowu się czepiam 09.03.10, 14:43
                                          Oceniają mnie osoby, ktore same mają lub miały trudnych mężów i wtedy mnie
                                          rozumieją, albo osoby, ktore mają mężów normalnych, spokojnych, takich jak mąż
                                          doczegotopodobne i nie muszą ani im zwracać uwagi, ani znosić ich napadów złości
                                          z najbłahszego powodu i dlatego jest im trudniej zrozumiec mój przekaz.

                                          Wiesz co efi-efi, wygrałaś, nie wiem, jakimi słowami do Ciebie dotrzeć, albo
                                          masz problemy z rozumieniem prostych komunikatów, albo celowo je ignorujesz. Nie
                                          mam już sil Ci tłumaczyć, poddaję się. Dla Ciebie jestem czepialską i małostkową
                                          heterą i niech tak zostanie, jeśli tak Ci na tym zależy, ok?
                                          • efi-efi Re: Znowu się czepiam 09.03.10, 15:51
                                            Wiesz Sebaldo, mam w swoim otoczeniu różne koleżanki i przyjaciółki. Takie,
                                            które jak się na coś żalę to mi cały czas kiwają głową ze zrozumieniem i
                                            pocieszają oraz takie, które patrzą na problem z innej strony i starają się go
                                            naświetlić tak żebym popatrzyła na to oczami drugiej osoby.
                                            I mam jedną przyjaciółkę, która mnie czasami "stawia do pionu".
                                            Uwielbiamy się, ale to wcale nie znaczy, że zawsze staje po mojej stronie, albo
                                            nie usłyszę od niej paru ostrych słów. I za to ją kocham.

                                            Nie zależy mi na tym żeby Ci dokopać albo coś udowodnić.
                                            Chciałam, żebyś JEDYNIE wzięła pod uwagę taką rzecz , że być może się mylisz w
                                            swojej ocenie co do swojego zachowania. Cały czas staram się Ciebie przekonać,
                                            że nawet jak jesteś święcie przekonana o tym, że nie krytykujesz swojego chłopa
                                            - on może Twoje słowa odbierać jak krytykę.

                                            • aandzia43 Re: Znowu się czepiam 09.03.10, 16:13
                                              > Chciałam, żebyś JEDYNIE wzięła pod uwagę taką rzecz , że być może się mylisz w
                                              > swojej ocenie co do swojego zachowania. Cały czas staram się Ciebie przekonać,
                                              > że nawet jak jesteś święcie przekonana o tym, że nie krytykujesz swojego chłopa
                                              > - on może Twoje słowa odbierać jak krytykę.

                                              To niech sie leczy. Nie da się normalnie przejsc przez życie nie usłyszawszy
                                              żadnej informacji zwrotnej. Jeśli zaś kazdą traktuje się jak krytykę, to znaczy,
                                              że czas udać się do lekarza.
                                        • rennie77 Re: Znowu się czepiam 09.03.10, 14:48
                                          no jesli w tej ksiazce ktos wysnuwa wnioski, ze jest w stanie zmienic agresora i
                                          damskiego boksera (podaje przyklad, nie odnosze sie do meza sebaldy), tym, ze
                                          siebie kocha i jest pogodzony ze swim zyciem, to ja dziekuje ;).
                                          czy sebalda napisala, z etresuje meza? ze nie podoba jej sie wszystko co on
                                          robi? ze zwraca mu uwage notorycznie i na kazdym kroku? ja tego jakos tuatj nie
                                          wyczytalam, co wiecej, rozsadnie i grzecznie pisze, nie wydaje sie byc
                                          awanturnica czy osoba pozbawiona taktu. to skad takie przypuszczenia, ze tak
                                          dreczy meza?
                                          • ledzeppelin3 Re: Znowu się czepiam 09.03.10, 15:39
                                            Żyjesz z charakteropatą.
                                            On stosuje przemoc psychiczną.
                                            Nie szanuje Cię.
                                            Nie przesadzasz, nie jesteś małostkowa, to gadanie ludzi, którzy wmowili w
                                            siebie, że wystarczy przykryć wielkiego różowego słonia kołderką i nie bedzie go
                                            widać.
                                            czyli bardzo typowy, polski syndrom "nie mówcie o tym, to to coś zniknie" i
                                            "wina jest po mojej stronie, zejdę mu z drogi, ustapie, będę DOBRA i
                                            wybaczająca, nadstawię policzek".

                                            I nikt z tych "dobrze radzących" za Chiny Ci nie przyzna, że masz rację.
                                            Bo musieliby sie przyznać, ze zje..li sobie życie na własne życzenie. To nie
                                            jest miłe. Dlatego lepiej się okłamywac, mówić "ale jestś małostkowa, a
                                            wystarczyło wyłączyć ten komputer i byłoby cudnie".
                                            Bite żony tez tak mówią: "gdybym go nie zdenerwowała, nie uderzyłby".
                                            • sebalda Re: Znowu się czepiam 09.03.10, 15:58
                                              Ja może bym tak daleko nie szła z wnioskami na temat osób, ktore mnie krytykują.
                                              To chyba jest tak, że syty głodnego nie zrozumie. Może te panie po prostu nigdy
                                              nie spotkały trudnych osób, ludzi zestresowanych, sfrustrowanych i
                                              odreagowujących tę frustrację na najbliższych, może mają idealnych mężów, co
                                              choć rzadkie, jednak ma szansę zaistnieć i dlatego nigdy nie muszą o nic prosić,
                                              wszystko samo się w lot ziszcza, nie muszą zwracać uwagi, bo nigdy nie ma o co,
                                              a jak już zwrócą, nie dostają za to ostrej reprymendy, ale zwykłe przepraszam.
                                              Ja mimo wszystko wierzę, że są na świecie meżczyźni, którzy liczą się z
                                              uczuciami i pragnieniami najbliższych osób, szanują te osoby, nie są skłonni do
                                              agresji, a jeśli mają stresy, to wystarczy, że opowiedzą o nich partnerce, a w
                                              zamian za to dostaną od nich zrozumienie i wsparcie, dzięki czemu tego stresu
                                              już nie muszą odreagowywać. A żeby było śmieszniej, ja tak zawsze staram się
                                              robić, znaczy wysluchac i wspierać, radzić i pocieszać, ale to nie wystarcza
                                              niestety. Albo stres za duży, albo charakter za ciężki, męża znaczy, żeby nie
                                              było nieporozumień;)
                                              • tully.makker droga Sebaldo 09.03.10, 16:16
                                                Może te panie po prostu nigdy
                                                > nie spotkały trudnych osób, ludzi zestresowanych, sfrustrowanych i
                                                > odreagowujących tę frustrację na najbliższych, może mają idealnych
                                                mężów, co
                                                > choć rzadkie, jednak ma szansę zaistnieć i dlatego nigdy nie muszą
                                                o nic prosić
                                                > ,
                                                > wszystko samo się w lot ziszcza, nie muszą zwracać uwagi, bo nigdy
                                                nie ma o co,
                                                > a jak już zwrócą, nie dostają za to ostrej reprymendy, ale zwykłe
                                                przepraszam.
                                                > Ja mimo wszystko wierzę, że są na świecie meżczyźni, którzy liczą
                                                się z
                                                > uczuciami i pragnieniami najbliższych osób, szanują te osoby, nie
                                                są skłonni do
                                                > agresji,

                                                Ludzie traktuja cie tak, jak im na to pozwolisz. Twoj maz od lat
                                                wie, ze lykniesz wszystko, bo religia nie powala ci na rozwod.
                                                Strach zas nie pozwala ci na dozwolona przez twoja religie separacje.

                                                W zwiazku z tym twoj malzonek moze sobie fikac jak chce, bo wie, ze
                                                nie poniesie za to zadnych kosekwencji.

                                                A wlasnei swiadomosc konsekwencji sprawia, ze niektorzy mezczyzni
                                                robia to, co wymienilas w skopiowanym przeze mnie powyzej fragmencie.

                                                Nie kazdego mozna zmienic, Swinia pozostanie swinia, ale wiekszosc
                                                ludzi nie widzi sensu zycia w tkwieniu w zwiazku ze swinia do konca
                                                zycia, bo wiedza, ze maja tylko jedno zycie.
                                            • serendepity Re: Znowu się czepiam 09.03.10, 16:01
                                              Ale ona o wie z kim zyje. Problem jest taki, ze dalej z nim zyje i nie ma
                                              pomyslu jak moglaby siebie lub jego zmienic.
                                              • verdana Re: Znowu się czepiam 09.03.10, 16:16
                                                Bo czasem trzeba się po prostu wyzalic, wiedzac, ze po dwudziestu
                                                latach faceta raczej się nie zmieni - szczególnie takiego, co nie
                                                widzi powody, aby się zmieniać, bo przeciez wszystkiemu jest zawsze
                                                winny kto inny. Mozna się rozwieść, ale to nie jest idealne
                                                rozwiązanie.
                                                Kompetnie nie rozumiem postawy "nie marudź, usmiechaj sie i tak
                                                niczego nie zmienisz". Bo to wlasciwie postawa "jesli czegos chcę,
                                                albo pot6rzebuje, to nie powinnam liczyc, ze moja rodzina to dla
                                                mnie zrobi. Mam wszystko zrozbic z usmiechem i nie marudzac sama, a
                                                w domu będzie spokoj i ciepełko". Jest to idealna recepta na
                                                harującą zone i matke i niec nie robiących domownikow - bo po co?
                                                • aandzia43 Re: Znowu się czepiam 09.03.10, 16:25
                                                  verdana napisała:

                                                  > Bo czasem trzeba się po prostu wyzalic, wiedzac, ze po dwudziestu
                                                  > latach faceta raczej się nie zmieni - szczególnie takiego, co nie
                                                  > widzi powody, aby się zmieniać, bo przeciez wszystkiemu jest zawsze
                                                  > winny kto inny. Mozna się rozwieść, ale to nie jest idealne
                                                  > rozwiązanie.

                                                  Można za to stworzyć mu takie "warunki", by nagle ujrzał powody do zmiany.
                                                  Terapia wstrząsowa powinna objawić, czy mamy do czynienia z przypadkiem
                                                  nieuleczalnym (wtedy jakaś forma separacji), czy z przypadkiem rozbestwionym
                                                  łagodnym traktowaniem (wtedy są szanse na dalszy wspólny żywot). To jest do
                                                  przeprowadzenia.
                                                • blusia-1 Re: Znowu się czepiam 09.03.10, 16:42
                                                  ..ufff..udalo mi sie przeczytac pol watku ,dalej nie daje rady.
                                                  w takim razie do rzeczy.
                                                  Sebaldo droga , ja akurat rozumiem Cie doskonale . Moj maz , to podobny wybuchowy typ , a z drugiej strony aniol . i to wcale nie jest kwestia szacunku , jak ktos tak napisal. to po prostu taki charakter , ktory za to nie moze ,ze taki jest. tez u mnie czestokroc za niewinne pytanie wybuchala awantura. niestety w zyciu nie jest latwo...co robilam ja ? przez te ponad 25 lat malzenstwa duzo tlumaczylam , gadalam . widze teraz , ze moj maz probuje ...
                                                  stara sie..., mniej wybucha . mysle , ze udalo mi sie to wypracowac.
                                                  wiem ,ze mnie kocha i to jest najwazniejsze . ma duzo zalet .
                                                  najgorsze jednak , ze nasza corka , to taki sam cholerny charakter :)
                                                  pozdrawiam serdecznie i zycze duzo sily do pracy . :)
                                              • marianka_marianka Re: Znowu się czepiam 09.03.10, 16:26
                                                serendepity napisała:

                                                Ale ona o wie z kim zyje. Problem jest taki, ze dalej z nim zyje i nie ma pomyslu jak moglaby siebie lub jego zmienic.


                                                Czyli wracamy do punktu wyjścia. Czy istnieje jakieś sensowne rozwiązanie? Co robić, jeżeli ma się taką sytuację jaką opisuje Sebala?
                                                Ustępowanie w niektórych sytuacjach, a w niektórych nie kojarzy mi się z wiecznym lawirowaniem między humorami współmałżonka i chyba mocno wyczerpuje.
                                                Sama się nad tym zastanawiam, na razie w moim małżeństwie jest ok, ale może się zdarzyć że oboje zmienimy się w dwa "roszczeniowe potwory" :)
                                                • sebalda Re: Znowu się czepiam 09.03.10, 16:44
                                                  marianka-marianka napisała:
                                                  > Ustępowanie w niektórych sytuacjach, a w niektórych nie kojarzy mi się z
                                                  wiecznym lawirowaniem między humorami współmałżonka i chyba mocno wyczerpuje.

                                                  Tak właśnie to mniej więcej wygląda i faktycznie wyczerpuje. Gdyby to bylo
                                                  wzajemnie ustępowanie, wzajemna tolerancja, kompromisy, spotykanie się w połowie
                                                  drogi, to to jest w sumie norma współżycia, ale to jest właśnie takie moje
                                                  lawirowanie między humorami. I tego mam dość, to mnie wykańcza.
                                                  Nie muszę czytac książki Pokochaj siebie, bo ja siebie lubię i w moim otoczeniu
                                                  jestem lubiana, zatem nie muszę szukać winy w sobie, skoro tylko jedna osoba tak
                                                  bardzo mnie nie rozumiem, ma mi tyle do zarzucenia i jest tak często z mojego
                                                  powodu zdenerwowana. Ale nie mam narzędzi, żeby się przed takim traktowaniem
                                                  bronić. Rozwód to ostateczność, przecież muszą być jakieś sposoby, żeby kiedyś
                                                  się dogadać, mi na tym naprawdę zależy, a co najśmieszniejsze, jemu też, ale te
                                                  nerwy, te krzyki i wyzwiska, no nijak nad tym nie może zapanować, nijak.
                                                  • efi-efi Re: Znowu się czepiam 10.03.10, 21:01
                                                    sebalda napisała"
                                                    >>Rozwód to ostateczność, przecież muszą być jakieś sposoby, żeby kiedyś
                                                    > się dogadać, mi na tym naprawdę zależy, a co najśmieszniejsze, jemu też,>>

                                                    - to przyślij go na to forum , jestem bardzo ciekawa jego punktu widzenia...
                                                  • sebalda Re: Znowu się czepiam 10.03.10, 21:51
                                                    Wiele razy go do tego namawiałam, ale nie czuje się chyba na siłach;) Choć
                                                    pewnie by tutaj wszystkich zakasował, bo lista pretensji do mnie jest w jego
                                                    wersji długa, oj długa:P A koronnym argumentem jego nadmiernie emocjonalnych
                                                    (czytaj wybuchowych) reakcji jest oczywiście moja prowokacja. Bo mi na niczym
                                                    tak bardzo nie zależy jak na tym, żeby w każdy weekend dostawać ochrzan,
                                                    wysłuchiwać wyzwisk i jeszcze narażać dzieci na słuchanie tego wszystkiego. No
                                                    po prostu pasjami to uwielbiam.
    • ewcikm Re: Znowu się czepiam 11.03.10, 12:17
      Sebalda napisałaś: "pytam, czy wyłączył komputer. Odpowiada
      twierdząco, na co ja przypominam, że wiele razy prosiłam, żeby przed
      wyłączeniem zapytał, czy nie chcę też skorzystać (a czekałam na pilną
      wiadomość). Na to on: o co ci chodzi? Znowu się czepiasz!" Gdybym
      ja usłyszała od męża, że wiele razy mnie prosił, a ja czegoś nie
      zrobiłam, to wkurzyłabym się. Tak samo, gdybym
      usłyszała "znowu", "Ty zawsze" itp i o tym juz pisała, któraś z
      moich poprzedniczek. Rozumiem też Ciebie, bo wkurzyłabym się, gdyby
      taka sytuacja notorycznie się powtarzała. Ale to "wiele razy" i
      pretensje, chociaż piszesz, że bez, to w tym cytacie, ja je słyszę.
      A Twój mąż na to jeszcze mocniej z pretensjami. I to jest Wasza gra.
      Pytanie, co zrobić? Napisałaś: "czy nie prościej było tak:
      Kochanie, wyłączyłeś komputer? Oj sorry, myślałem, że zaraz idziesz
      do kościoła." I mam pytanie, czy Ty go tak życzliwie zapytałaś? I
      gdyby ciągnąć życzliwy ton, to jak mogłaby ta rozmowa dalej
      wyglądać?: "Kochanie, wyłączyłeś komputer? Mąż odpowiada twierdząco.
      Ty: ....." Mowienie mu ja "wiele razy" itp - nie ma sensu, bo będzie
      się bronił swoimi pretensjami, rezultat masz ten sam za każdym razem
      i faktycznie jak już dziewczyny napisały. Jeżeli chcesz zmiany, to
      zmień metody, swoje podejście. Męża nie zmienisz (nie piszę tu w
      kontekście rozwodu, bo to zawsze możesz.). Możesz zmienić siebie i
      lepiej ochronić siebie, lepiej się czuć. Ty w tej sytuacji czujesz
      się lekceważona. Czy Twój mąż Cię lekceważy? Czy Ty lekceważysz
      męża, kiedy zapomnisz, czy niezauważysz pajęczyny? Może obydwoje
      nawzajem czujecie się lekceważeni w podobnych sytauacjach, chociaż
      nie jest to Waszą intencją? A może jest zupełnie inaczej?
      • kochamkotyijuz Re: Znowu się czepiam 12.03.10, 06:44
        Moj maz jak wie ,ze zrobil "zle" tzn.pomimo moich prosb, po swojemu
        i nie wazne czy celowo czy przypadkiem czy bezmyslnie stosuje
        taktyke w mysl najlepsza obrona jest atak.
        Znam ja juz te jego wybuchy,wyczuwam je na 1000km.Niestety nie
        ustepuje,jak klotnia to klotnia trudno sie mowi.On coprawda przez
        swoj atak chce odwrocic wine,ze to ja okrutna ja czepialska,ale
        uwierzcie ,ze tak nie jest.
        Jestesmy razem od 6 lat i przez ten czas poustalalo sie co nie co w
        zwiazku.Wiemy doskonale jakie zachowania dzialaja nam na nerwy i
        staramy sie nie prowokowac.Jesli ciagle musialbym przymykac oko na
        wszystko musialabym sie z nim obchodzic jak z jajkiem a nie jest to
        dla mnie gwarancja na szczesliwe malzenstwo ,ze jedna strona musi
        sie ciagle pilnowac ,zeby pana nie urazic.
        • paulutek Re: Znowu się czepiam 21.03.10, 18:38
          Doskonale Cie Sebaldo rozumiem bo mój partner ma podobnie,też nigdy
          nie wiem kiedy i co go zdenerwuje.Przykladów moglabym podac wiele i
          tak jak juz ktos pisal-najlepsza obrona jest atak.Ostatnio
          np.odkurzalam podczas gdy pil kawe z kolega.Dzieci byly w tym pokoju
          co ja ale starszy synek (2,5l)nie podszedl na tyle blisko zebym
          wyczula,ze ma pelnego pampersa.Traf chcial,ze do tatusia doleciala
          woń i oczywiscie nie przebral dziecka tylko rzucil tekst:"bo mamusia
          to ma inne zajecia i nie widzi,ze dziecko ma kupe".Bo tatus moze pic
          kawe i ogladac tv a mama nie dosc,ze sprzata to jeszcze w
          miedzyczasie musi karmic,przewijac itp.Oczywiscie zbuntowalam sie i
          co dostalam w zamian?"No tak,nie dosc ze zarabiam to jeszcze w domu
          musze wszystko robic,moze chcesz w tym mies. zrobic oplaty?" No i co
          teraz mam myslec,ze jestem ta zla co sie ciagle czepia,co tylko
          SIEDZI w domu i nic nie robi no i kasy nie zarabia (choc 500zl
          zasilku mam)?Siedziec cicho i pogodzic sie z wybuchami pana czy
          walczyc o swoje racje?Nie chce skonczyc jak moja matka,co cale zycie
          siedziala cicho az w koncu wpadla w depresje i do konca zycia bedzie
          brac leki.Rozmowy nie pomagaja,kiedys napisalam list zeby przekazac
          o co mi chodzi to pan jeszcze mnie atakowal.Jakbysmy byli kompletnie
          z innych planet,jego jedyne zalety to zaradnosc i odpowiedzialnosc
          finansowa a poza tym same wady,bynajmniej w moim odczuciu.
          • yesss Re: Znowu się czepiam 23.03.10, 00:29
            Ja to bym Ci Sebaldo tylko jedno poradziła - wyluzuj się i przestań
            oczekiwać od męża. Wiem że z tym komputerem to był tylko przykład,
            ale po prostu skoro mąż jest taki jaki jest, a Ty chyba zamierzasz
            razem z nim być to po prostu odpusć sobie pewne tematy - tylko sie
            zadręczysz. Zgryzota jaką powoduje świadomość że mąż czegoś tam nie
            zrobił, czego oczekiwałaś - nie zaprowadzi Cię do niczego dobrego.
            Po prostu przestań oczekiwać, to naprawdę da Ci poczucie wolności!
            I piszę to również z własnego doświadczenia. Mój zyciowy partner
            bywa równie wkurzający. Ale ja nie oczekuję że posprzata skarpetki,
            nie oczekuję właściwie od niego wiele. Jeśli nie wrzuci skarpet do
            kosza na pranie to ja mu ich nie upiorę, bo nie będę ich szukać po
            jakichś kątach. Po prostu będą nie uprane. To samo z innymi
            rzeczami - nie posprząta - bedzie bałagan. Wkurzy mnie - nie bedzie
            obiadu. Bardzo duzo dała mi swiadomość tego że ja też mogę strzelić
            focha i nie odzywać się 5 dni - przekonałam się o tym że jemu
            szybciej rura mięknie. Trochę pokonuję go jego własną bronią. Nie
            odzywa się? To ja też mijam go milcząco. Obrażony? A ja nawet
            bardziej. Krzyczy? O spokojnie, krzyczeć potrafię jak nikt inny i
            niech mnie ktoś powstrzyma. Tym głośniej krzyczę jeśli czuję większą
            krzywdę.
            Powiem Ci że poczucie mojej własnej mocy dało mi w zyciu najwięcej.
            Na tyle że wiem że gdybyśmy się rozstali - poradzę sobie. I to też
            często mu powtarzam:-)
            • glamourous Re: Znowu się czepiam 23.03.10, 01:46
              yesss napisała:


              > Wkurzy mnie - nie bedzie
              > obiadu. Bardzo duzo dała mi swiadomość tego że ja też mogę strzelić
              > focha i nie odzywać się 5 dni - przekonałam się o tym że jemu
              > szybciej rura mięknie. Trochę pokonuję go jego własną bronią. Nie
              > odzywa się? To ja też mijam go milcząco. Obrażony? A ja nawet
              > bardziej. Krzyczy? O spokojnie, krzyczeć potrafię jak nikt inny i
              > niech mnie ktoś powstrzyma. Tym głośniej krzyczę jeśli czuję większą
              > krzywdę.


              OK, tylko jaki to ma sens zyc w takiej szarpaninie? Pewnie, ze kobieta moze i
              krzyczec i walic faceta walkiem po glowie w odwecie za to, ze ja wkurzyl. ALE po
              co komu taki zwiazek, gdzie ludzie ciagle sie o cos żrą i panuje klimat "kto
              kogo" oraz wet za wet? Nie rozumiem sensu bycia razem i uzerania sie ze soba
              nawzajem w takiej nerwówie...

              • kochamkotyijuz Re: Znowu się czepiam 23.03.10, 03:13
                Ale ja nie oczekuję że posprzata skarpetki,
                nie oczekuję właściwie od niego wiele. Jeśli nie wrzuci skarpet do
                kosza na pranie to ja mu ich nie upiorę, bo nie będę ich szukać po
                jakichś kątach. Po prostu będą nie uprane. To samo z innymi
                rzeczami - nie posprząta - bedzie bałagan


                Owszem moze i dobra rada ,zeby sie wziac i zawziac na jakis czas,
                ale tak na dluzsza mete nie zda egzamnu bo wlasnie problem w tym ,ze
                te nie uprane skarpetki i ten balagan to najbardziej przeszkadza nam
                samym- zonom ,kobietom, paniom domu.To tak jak ja kiedys
                mobilizowalam meza do rzucenia palenia poprzez nie oproznianie
                popielniczki i wiesz co?najbardziej cierpianlam ja bo jemu to AZ tak
                bardzo nie przeszkadzalo.
                • yesss Re: Znowu się czepiam 24.03.10, 00:41
                  "OK, tylko jaki to ma sens zyc w takiej szarpaninie? Pewnie, ze
                  kobieta moze i
                  krzyczec i walic faceta walkiem po glowie w odwecie za to, ze ja
                  wkurzyl. ALE po
                  co komu taki zwiazek, gdzie ludzie ciagle sie o cos żrą i panuje
                  klimat "kto
                  kogo" oraz wet za wet? Nie rozumiem sensu bycia razem i uzerania sie
                  ze soba
                  nawzajem w takiej nerwówie... "


                  Nie wiem jak sebalda ale ja w sumie lubię swojego faceta, a że mnie
                  wkurza to odrębna sprawa.


                  > Owszem moze i dobra rada ,zeby sie wziac i zawziac na jakis czas,
                  > ale tak na dluzsza mete nie zda egzamnu bo wlasnie problem w
                  tym ,ze
                  > te nie uprane skarpetki i ten balagan to najbardziej przeszkadza
                  nam
                  > samym- zonom ,kobietom, paniom domu.To tak jak ja kiedys
                  > mobilizowalam meza do rzucenia palenia poprzez nie oproznianie
                  > popielniczki i wiesz co?najbardziej cierpianlam ja bo jemu to AZ
                  tak
                  > bardzo nie przeszkadzalo.

                  Ja się wyluzowałam i mam gdzieś jego nieuprane przysłowiowe
                  skarpetki i jego bałagan. To jest jego problem. Nie mój. Z drugiej
                  strony patrząc skoro jemu nie przeszkadza to czemu mi ma? Powinnyśmy
                  się wyluzować z tego wiecznego sprzatania, krzątania, doprowadzania
                  naszych domów do peerfekcji. W domu żyją zywi ludzie ze swoimi
                  upodobaniami, przyzwyczajeniami etc....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka