Dodaj do ulubionych

Nienawidzę swoich urodzin...

22.08.12, 00:43
Zawsze wydawało mi się, że urodziny to dzień wyjątkowy. Dzień pełen niespodzianek, zaskoczeń, drobnych gestów, ciepłych życzeń i drobiazgów. Kiedy byłam mała - pamiętam, jak Rodzice zazwyczaj starali się, żeby było mi po prostu miło i mimo tego, że się nie przelewało, pamiętam paczkę pierniczków od rana w łóżeczku i takie inne. Były też smutne i deszczowe urodziny, kiedy niektórzy o mnie zapominali. Odkąd weszłam w dorosłość, poznałam mojego przyszłęgo męza uznałam, że chciałabym całą moją miłość do niego i kreatywność prezentowo - niespodziankową właśnie oddać szczególnie tego dnia. I co roku budzi go pomysłowy prezent, albo jakaś super niespodzianka no i tak się dwoję i troję, żeby mu najzwyczajniej w świecie było miło. A za pół roku przychodzi dzień moich urodzin i co? i ... nieporównywalnie. Wiem, że się stara - w tym roku pojechaliśmy na super wakacje w moje urodziny i skromnie powiedziałam, że nie chcę już żadnych prezentów. Zresztą - zgodnie z prawdą. Ale od tamtej pory temat urodzin zniknął - gdy sie obudzilam, uslyszalam tylko "wszystkiego najlepszego" i do konca dnia to bylo wszystko. Synek mnie pyta - mamusiu, gdzie jest twoj torcik?". Ja nie chce tortu, ani swieczek, ani prezentu. Chce tylko miec poczucie, ze sie o mnie pamieta, ze sie robi dla mnie jeden maly drobiazg - ktory bedzie oznaczal "kocham Cie - pamiętam". To nie jest kwestia wygorowanych oczekiwan, zreszta czy ja tak wiele oczekuje?. To samo z rodzina, niektorzy nawet nie napisali do mnie smsa. W tym roku mialam te urodziny jakies wyjatkowo smutne. I gryze sie sama w sobie, bo nie chce zeby bylo mi przykro - mimo tego, ze jest mi bardzo przykro. I wlasnie dlatego, nienawidze swoich urodzin. To glupi dzien - jakis glupich zwyczajow i tradycji. W ciagu roku tak naprawde powinno byc wiele innych dni znacznie cieplejszych i serdeczniejszych niz ten jeden. A jednak zawsze, gdy przychodzi mam ochote zapasc sie pod ziemie, bo jeszcze nigdy nie bylo tak, zebym mogla w moje urodziny byc naprawde szczesliwa...
Obserwuj wątek
    • aga.doris Re: Nienawidzę swoich urodzin... 22.08.12, 07:02
      Może twój mąż też nienawidzi swoich urodzin...;)
    • mruwa9 klasyka 22.08.12, 07:41
      klasyka: mowisz co innego, a oczekujesz czegos innego. twoj maz interpretuje twoje slowa dokladnie tak, jak je wypowiedzialas. Skad ma wiedziec, ze u ciebie "nie chce prezentow" oznacza "alez oczywiscie, ze chce, to tylko taka moja kokieteria".
      Jesli czegos chcesz, mow o tym wprost, a nie oczekuj, ze inni sie domysla i potrafia czytac w twoich myslach.
      • binga13 Re: klasyka 22.08.12, 07:57
        Tu nie chodzi o zadna kokieterie. Napisalam wyraznie, ze nie chce zadnych wypasow - bo nie chce i to zupelnie szczerze. Nie sadzilam jednak, ze bedzie to dla wszystkich oznaczalo, ze mozna mnie zupelnie olac. Kurcze, wlasnie przez to samopoczucie jest mi najzwyczajniej w swiecie przykro. Wiem, ze sa ludzie ktorzy potrafia krzyczec "spodziewam sie, ze zrobisz dla mnie niespodzianke", albo "powinienes chyba cos dla mnie zrobic", albo przepychac sie w kolejce dla uprzywilejowanych bedac w ciazy. Ja do takich nie naleze... i chcialabym, zeby to bylo w ludziach.
        • rubarom Re: klasyka 22.08.12, 08:55
          Trochę to z jego strony brak kultury, że mimo nagrody-wyjazdu w samym dniu urodzin nie dał Ci żadnego drobnego prezentu. Ale to przecież możesz mu powiedzieć.
          Poza tym wydaje mi się, że dorabiasz do dnia urodzin straszną ideologię i jakby trochę zapominasz, że nie jesteś już dzieckiem i że w Twoje urodziny nie będzie już nigdy tak, jak wtedy gdy byłaś dzieckiem.
          Wyluzuj trochę :) Naprawdę ważniejsze jest, jak Cię mąż traktuje przez pozostałe dni w roku :)
        • princy-mincy Re: klasyka 22.08.12, 14:00
          no ale jak to Cie olac?
          przeciez maz zlozyl Ci zyczenia, tak napisalas, a nie dal Ci prezentu, bo sama mu to pwiedzialas

          to klasyka, jak pisze wyzej przedmowczyni
          Ty chcesz zeby on sie domyslil, ze jednak ten prezent jest konieczny, mimo ze mu powiedzialas cos innego
          powiedz mu wprost, ze chcesz by jednak robil Ci jakis maly prezent, taka mila niespodzianke

          Twoj maz nie jest Twoimi rodzicami, wiec nie musi obchodzic Twoich urodzin tak, jak oni je celebrowali
    • default Re: Nienawidzę swoich urodzin... 22.08.12, 08:51
      A potrafisz sobie wyobrazić, że są ludzie (i to pewnie całkiem sporo) którzy nie przywiązują aż takiej wagi do dnia swoich (czy cudzych) urodzin ? Że wystarczy im owo "wszystkiego najlepszego" i buziak od męża z rana, jako wystarczający dowód, że pamięta ?
      Szczerze powiedziawszy - ja nie rozumiem Twojego problemu. Chyba że w ogóle, na co dzień czujesz się zaniedbana uczuciowo i lekceważona, w takim przypadku w dzień urodzin te odczucia mogą się potęgować ("....nawet w taki dzień nikt o mnie nie pamięta...").
      Bo jeśli nie, jeśli masz normalne relacje z mężem, rodziną, przyjaciółmi - to Twoje żale są po prostu dziecinne, jak czekanie na świętego Mikołaja. Cóż takiego wyjątkowego w tym dniu ? Pewnie jesteś bardzo młoda, ale uwierz, z każdymi następnymi urodzinami coraz mniej będziesz chciała o nich pamiętać :)
      • anula36 Re: Nienawidzę swoich urodzin... 22.08.12, 09:12
        lubisz sie unieszczesliwiac, jak slowo daje.
        ja bym sama zaprosila meza i syna na kawalek tortu do cukierni i cieszyla sie czasem z nimi spedzonym, tym ze nie jestes jak niektorzy w urodziny sami jak palec,a nie gryzla sie jeszcze miesiac po ze mi sie urodziny nie udaly.
    • edw-ina Re: Nienawidzę swoich urodzin... 22.08.12, 09:30
      kobieto, dorośnij! Bo z tego, co przeczytałam wyłania mi się obraz pięciolatki nieszczęśliwej, bo tatuś nie domyślił się, że chciałaby mieć tę lalkę, którą widziała przez moment na wystawie.

      Kilka lat temu mąż zrobił mi podobny prezent urodzinowy - wykupił nam fantastyczne wczasy. Super, nie wpadłam na pomysł, by marudzić, że dodatkowo nie dostałam innego prezentu. Przecież już dostałam prezent i to zaplanowany i wymyślony dla mnie, więc czego jeszcze miałabym oczekiwać? Łóżka obsypanego płatkami róż?

      Nie wyliczam też kto mi przysłał smsa, kto wysłał kartkę mailem, kto zadzwonił. Bo rozumiem też, że czasami ma się taki mętlik w życiu, że mimo najlepszych chęci coś z głowy wypada. Samej zdarzyło mi się zapomnieć o urodzinach bliskiego przyjaciela i przypomnieć sobie o nich 2 dni później, a wszystko przez nawał pracy, a nie brak chęci.

      Ogólnie twoje żale i tworzenie z sytuacji urodzin problemu jest wyjątkowo dziecinne. Postaraj się nie przekazać takiego zawoalowanie - roszczeniowego sposobu bycia własnemu dziecku.
      • marzeka1 Re: Nienawidzę swoich urodzin... 22.08.12, 09:37
        Dla mnie to brzmi trochę jak marzenie dorosłej kobiety, aby znowu i ciągle być dzieckiem, a szczególnie w ten dzień;
        Nie rozumiem takiego nastawienia; na dodatek, jak pisała już Mruwa- dajesz sprzeczne komunikaty,
    • asfo Re: Nienawidzę swoich urodzin... 22.08.12, 11:37
      Ja też w dniu urodzin słyszę tylko "wszystkiego najlepszego" i jestem zadowolona. Czasem dostanę prezent (jak wcześniej powiem, że chcę), czasem nie. To nie jest problem.

      Wydaje mi się, że rodzice trochę Cię rozpieścili i teraz oczekujesz od męża, że będzie robił to samo, ale nigdy mu tego nie powiedziałaś wprost, tylko się dąsasz i oczekujesz że się domyśli. Widocznie u niego w domu nie było takiego zwyczaju - po prawdzie takie celebrowanie urodzin dorosłej osoby jest raczej nieczęste. Skoro jednak masz takie zapotrzebowanie, to może porozmawiaj z mężem szczerze, może da się załatwić, kto wie. To z jednej strony. A z drugiej - odpuść i ciesz się tym co masz.
    • nabakier Re: Nienawidzę swoich urodzin... 22.08.12, 12:38
      Masz jakieś ogromne deficyty akceptacji, że potrzebujesz spektakularnych dowodów tejże? Chyba tak. Idź na terapię, bo to poważny problem i odbije się to na innych ludziach, głównie na rodzinie.
      Nie wiesz, że istnieją ludzie, dla których takie świętowanie jest obojętne albo dziwne? Ludzie, którzy nie obchodzą świąt (jakichkolwiek-religijnych, osobistych, państwowych)? jeśli nie wiedziałaś, to przyswój to sobie-że są, i że to jest normalne.

      Powiedz mężowi, że potrzebujesz kosza lizaków- może na rok Ci starczy. Dziecinna jesteś.
    • kakuba Re: Nienawidzę swoich urodzin... 22.08.12, 13:04
      ja też kiedyś nie lubiłam swoich urodzin/imienin
      generalnie nie mam do tego głowy, nie pamiętam o urodzinach/imieninach nawet najbliższej rodziny - raz nawet zapomniałam o własnych imieninach (jak moi rodzice zadzwonili z życzeniami wieczorem to byłam szczerze zaskoczona ;)
      przegadaliśmy temat z meżem i wyszło na to, że nie lubię swoich świąt, bo... muszę je sama organizować :P
      tzn. jak mąż albo dzieci mają swoje świeto, to robię / ew. kupuję im tort, przygotowuję przyjęcie, zapraszam rodzinę, wymyślam prezenty
      jak ja mam swoje świeto... to też musze to zrobić sama dla siebie, prezent też musze sama sobie wymyślić (na szczęście płaci mąż)... i szczerze... nie chce mi sie :P
      mąż do organizowania imprez nie ma talentu, stara się, ale i tak wszystko spada na moją głowę
      wiec ustaliliśmy zgodnie, że ja nie chcę żadnych wielkich imprez, termin zaznaczamy wcześniej w kalendarzu, wiec nikt nie zapomina, od męża dostaję kwiaty i kwotę na prezent, kupuję tort i to wszystko, dalsza rodzina składa mi życzenia przez telefon i też jest miło :)

      grunt to zrozumieć o co Ci chodzi, czego oczekujesz i przegadać to z najbliższymi...
      a swoja drogą... z wiekiem jakos człowiek coraz bardziej nie chce... kończyć kolejnych lat :P

      • binga13 Re: Nienawidzę swoich urodzin... 22.08.12, 14:27
        Dzieki dziewczyny. I za wiadro wody na glowe i za te mile slowa. Wlasnie tego tu szukalam. A pomysl z osobistym zaproszeniem na tort i ciastko spodobal mi sie najbardziej. Szczerze mowiac, nie wpadlam na to.
        U mnie tez jest tak, ze sama wszystkim sie zajmuje i organizuje i po prostu czasem potrzebuje, zeby ktos zrobil cos dla mnie. Czy to jest dziecinne? Moze taki wydzwiek mial moj post. No trudno.
        Ale wasze odpowiedzi i te mile i te mniej podniosly mnie na duchu. Dziekuje ;)
        • marzeka1 Re: Nienawidzę swoich urodzin... 22.08.12, 17:06
          Wiesz, jak ja mam urodziny to zawsze kupuję piękny tort dla siebie w cukierni i częstuję męża i dzieci .
        • princy-mincy Re: Nienawidzę swoich urodzin... 23.08.12, 08:59
          to nie jest dziecinne
          dziecinne natomiast jest to, ze mowisz mezowi, ze nie chcesz prezentu ale jednak go oczekujesz i masz focha jak pieciolatka, bo sie nie domyslil
          wystarczy powiedziec nastepnym razem, ze nie oczekujesz 'wypasu' jak to wczesniej napisalas, ale milo byloby dostac jakis drobiazg kupiony specjalnie dla Ciebie
    • joshima Re: Nienawidzę swoich urodzin... 22.08.12, 16:41
      poezja-spiewana.pl/index.php?str=lf&no=11799
    • kol.3 Re: Nienawidzę swoich urodzin... 22.08.12, 17:36
      Gdy mąż ma urodziny Ty starasz się, szalejesz aby mężowi sprawić przyjemność a gdy przychodzą Twoje - mąż się nie wysila, ew składa życzenia. Rozumiem, że jest Ci przykro, dla mnie to naturalne. Miałabym pytanie, czy z innych okazji mąż kupuje Ci prezenty, kwiaty, pamięta o rocznicach, czy czujesz się przy nim kobietą atrakcyjną, adorowaną? Jeśli tak, to nie robiłabym akurat z urodzin problemu, być może w jego rodzinie urodzin się akurat nie celebrowało.
      • binga13 Re: Nienawidzę swoich urodzin... 22.08.12, 22:59
        A poza tym jest dla mnie najlepszy na swiecie, dobry i bardzo kochany. Teraz mi juz naprawde lepiej, dziekuje wszystkim!
        • twoj_aniol_stroz Re: Nienawidzę swoich urodzin... 23.08.12, 10:01
          I o to własnie najbardziej chodzi w życiu :) Powiem Ci, że kiedyś w pracy jedna koleżanka opowiadała jak jej mąż celebrował Dzień Kobiet. Jak mi nigdy nie zalezy na tego typu okazjach (w sumie na żadnych, bo, że mam urodziny, czy imieniny to dowiaduję się od dzieci i męża gdy składają mi życzenia :/) tak tym razem z jeszcze jedną koleżanką "zzieleniałyśmy" z zazdrości ;) Otóż ta co opowiadała wstała rano i znalazła ogromny kosz róż w jadalni, na stole przygotowane pyszne śniadanie i bardzo czuły liścik od męża obok.Chłop wstawał do pracy dużo wcześniej niż ona, ale mimo to przygotował to wszystko, potem gdy wróciła z pracy mąż zabrał ją na kolację do eleganckiej restauracji, gdzie wręczył jej piękny naszyjnik i kolczyki. Hm, pudełko ptasiego mleczka od mojego męża wyglądało ciut blado na tym tle ;) No i tak sobie smętnie z tą drugą koleżanką dumałyśmy nad tym jak wspaniałym mężem jest tamten i jak to dobrze jest czasem poczuć się księżniczką we własnym domu... Po jakimś roku, może nawet nie tyle koleżanka przyszła do pracy potwornie zapłakana i okazało się, że ten starający się mąż ma kochankę i właśnie wystąpił o rozwód. Kiedy koleżanka przeprowadziła dochodzenie to wyszło jej, że konkurencję ma już bardzo długo i te starania pana to nic innego jak wyrzuty sumienia :( I w sumie to wyszło tak, że wspólnie znów smętnie siedziałyśmy, bo po prostu przykro nam było, że koleżanka cierpi... Ale też była to duża lekcja dla mnie by cieszyć się z tego co jest...
          • mamapodziomka Re: Nienawidzę swoich urodzin... 23.08.12, 12:51
            Z drugiej strony, jesli tobie na urodzinach zalezy i lubisz i chcesz je miec celbrowane, to tez nic zlego. Tylko musisz sama to zorganizowac w taki sposob, zeby ci sie podobalo. Jesli chodzi o prezent - najczesciej naprawde trudno kupic cos trafionego, ale jesli lubisz niespodzianki, to rob odpowiednio wczesniej liste. Bedzie niespodzianka, bo nie bedziesz wiedziala co z listy maz wybierze, jemu bedzie latwo sprawe zalatwic, a ty sie bedziesz cieszyc. Tort, ciasto, albo ty sama, albo zlec mezowi, jesli z tych domyslniejszych, mozesz informacje opakowac odpowiednio "wlasnie widzialam taka fajna cukiernie i tam byl taki fajny tort, taki byloby fajnie miec na urodziny" ;))) Moj maz nazywa to aluzjami przy pomocy pala, ale oboje nas to bawi i obojgu ulatwia zycie ;))) Jesli maz z tych bardziej niedomyslnych, a sytuacja trwa juz dlugo (i przez to pewnie on tez twoich urodzin nie znosi, bo twoj kiepski nastroj jest pewny jak w banku), to trzeba na calkiem spokojnie i bez pretensji wylozyc karty na stol ;)))

            Tylko musisz pamietac, zeby miec dobry humor, nawet jesli za pierwszym razem nie wszystko bedzie perfekcyjnie, bo trudno zmienic taki ugruntowany stan rzeczy. I nie mow, ze urodziny sa ci obojetne, skoro nie sa ;)) bo sobie sama strzelasz w kolanko ;)
            • kol.3 Re: Nienawidzę swoich urodzin... 23.08.12, 16:18
              Czyli, chcesz mieć urodziny - zorganizuj je sobie sama. A nie o to Autorce chodzi.
    • panizalewska Oj tam oj tam 23.08.12, 09:46
      Sorry, ale wydziwiasz.
      U mnie w rodzinie zawsze się dzwoni wcześniej i pyta, co dana osoba chce dostać. Po wieloletnich doświadczeniach, że niespodzianki są nietrafione, bo mamy zupełnie różne gusta, a kierujemy się mimo wszystko swoim przy kupowaniu prezentu, a nie gustem obdarowywanego.
      Mój mąż jest z tych prostolinijnych raczej, stereotypowych istot, którym trzeba powiedzieć wprost, że poproszę takie i takie perfumy. Ostatnio był tak zarobiony, że po tygodniu czy dwóch od moich imienin poszłam i sobie sama kupiłam, zapakowałam, kazałam sobie wręczyć wieczorem i mieliśmy ubaw po pachy z mojego teatralnie udawanego zaskoczenia "Misiuuu? To dlaaa mnieeee?" :D Kwiaty bez okazji też dostaję rzadko i jakoś mnie to nie załamuje.
      Dla mnie największym wyznacznikiem miłości mojego męża jest to, że po pracy jak pada na twarz to jeszcze pieluchy upierze i pozmywa, wyrzuci śmieci i jeszcze się zapyta, czy po coś ma zaiwaniać do sklepu. Urodziny, imieniny i rocznice, niespodzianki lub ich brak to NAPRAWDĘ pikuś.
      Dlatego wg mnie wydziwiasz.
      • binga13 Re: Oj tam oj tam 23.08.12, 14:29
        Ech, jak to dobrze tak poczytac inne historie i tak spojrzec z innej perspektywy. Rzeczywiscie bycie czasem "ksiezniczka w swoim domu" jest naprawde potrzebne, zwlaszcza gdy przez caly rok tak sie zasuwa na pelnych obrotach dbajac o to zycie rodzinne.
        Ja po prostu chcialabym, zeby on sam jednak wyszedl z jakas inicjatywa czasem, choc poza tym podobnie jak pisalyscie i tak grzechem byloby narzekac, bo generalnie na codzien mam aniola w domu. Jest ode mnie troche starszy (piec lat) i czesto czuje w nim ta taka madrosc i dojrzalosc zyciowa i mimo ze jestesmy juz po slubie szesc lat, do tej pory dostaje slodziakowe smsy. Wiem, wiem. Juz mi zaraz zmyjecie glowe, zebym sie cieszyla tym co mam, ale wiecie - czasem tak cos dopada, ze ja dla innych wszystko - a oni dla mnie nie...
        • twoj_aniol_stroz Re: Oj tam oj tam 23.08.12, 15:35
          No, ale to Ty musisz to zmienić właśnie zmieniając komunikowanie potrzeb chociażby :) Mój mąż tez należy do tych cudnych facetów, którzy bardzo prostolinijnie przyjmują każdy komunikat :) Działa na niego metoda: kochanie, czy masz świadomość, że za tydzień są moje urodziny? na ogół reakcja jest taka: raaanyyy! zapomniałem! No i po krzyku, w dzień urodzin dostaję prezent :D
          Jeśli zależy Ci na tym rozpieszczaniu to po prostu musisz mu o tym powiedzieć, spokojnie, bez pretensji, ot w ramach wymiany informacji. Warto też samej dbać o swoje przyjemności i wyzbyć się postawy, że tylko rodzina się liczy i ja to szara myszka, poświęcę się. Nie, to nie tak: rodzina ma mieć mamę i żonę szczęśliwą i zadowoloną, a to się da załatwić poprzez robienie sobie od czasu do czasu prezentu w postaci czegoś co jest przyjemnością stricte dla Ciebie.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Nienawidzę swoich urodzin... 23.08.12, 14:26
      Myślę, że w Pani potrzebie urodzinowej niespodzianki, oprócz dziecięcych wymagań, jest coś więcej.
      Być może jest w Pani takie, mniej lub bardziej uświadomione pragnienie aby mąż "miał Panią w głowie". czyli umiał wysnuć wnioski z Pani zachowania, odgadnąć potrzeby, zapamiętać wypowiadane przez cały rok potrzeby. Aby wykazał się tym, że Panią zna, czuje, przeżywa jako kogoś indywidualnego, odrębnego od niego i od innych kobiet. I żeby dał temu wyraz choćby właśnie w dzień urodzin. Wtedy poczułaby Pani bardziej to, że to jest zrobione dla Pani. I żeby było odgadnięte przez niego właśnie, bez zbędnych słów, znaków dawanych mimochodem. Kiedy tego nie ma, czuje się Pani rozczarowana. A do tego nie można o tym pragnieniu zbyt głośno mówić, bo albo się dotknie tego przecież dobrego i kochanego męża, albo się wyjdzie na infantylna istotę, co prawdziwego życia nie rozumie. Może to nie jest najważniejsze w życiu, na co dzień ważne są z pewnością inne wartości. Ale od święta.... czemu nie.
      Puenta może być taka: kobiety lubią być penetrowane. Dosłownie i w przenośni :))) Agnieszka Iwaszkiewicz
      • binga13 Re: Nienawidzę swoich urodzin... 23.08.12, 14:32
        Łał, Pani Agnieszko! Lepiej bym tego nie ujęła... BARDZO PANI DZIEKUJE!!!
        • binga13 Re: Nienawidzę swoich urodzin... 28.08.12, 14:30
          Jest ciąg dalszy historii. Pomysł z osobistym zaproszeniem rodziny na tort tak mi sie spodobał, ze postanowilam wcielic go w zycie. Czekalam tylko na wyplate, bo ja w przeciwienstwie do meza sie na wakacjach ostro "wyprztykalam" finansowo. Wiec jak tylko ja dostalam - mowie, ze chcialabym Was w niedziele zaprosic na torcik. Maz - konsternacja, synek szczesliwy - ze wreszcie bedzie mial ten swoj wymarzony torcik dla mamusi.
          Ale jak jechalismy na ten torcik nie wytrzymalam i powiedzialam mu, co mnie tak meczy. Nasza rozmowa wygladala mniej wiecej tak:
          - Kochanie, pamietam moje slowa - ze nie chce nic z okazji urodzin, ale nie sadzilam ze bedzie tak ze wszyscy tak mnie totalnie oleja (to w nawiazaniu do tego "braku" czegokolwiek nawet ze strony rodziny).
          - Ale przeciez mowilas, ze nic nie chcesz.
          - Bo to prawda - nie chce. Bylabym jednak bardzo szczesliwa czujac, ze to mimo wszystko jest jakis wyjatkowy dzien. Zabraklo mi twojego cieplego slowa, "urodzinowej" herbaty, malej stokrotki, slodkiego smsa, malego cukierka i po prostu kilku cieplych mysli, o ktorych SAM bys pomyslal. To nie musialo byc "cos". Po prostu fakt, ze myslisz o mnie. Czy nie przyszlo Ci do glowy, ze moglo mi byc odrobine przykro, ze tak zupelnie to zlekcewazyles?
          - Myslalem o tym, ale juz tak pozno wrocilismy tego dnia i juz jakos tak wyszlo. WIem, przepraszam, ze nawalilem. Zawsze mialem problemy, zeby jakos wyjatkowo okazywac uczucia (z tym to akurat sie nie zgodze tak na marginesie, ale to juz moje zdanie). Ty to masz zawsze takie fajne pomysly, ze az mi glupio, ze ja takich nie mam.
          - Kochanie, ale nie chcialam nie wiadomo jakiego pomyslu. Po prostu chcialam poczuc, ze jestem dla Ciebie wazna, ze mnie znasz (tu uklon do p. Agnieszki, ktora conieco mi podsunela) i wiesz, ze najdrobniejszy gest ktory wymysliles DLA MNIE SAM bedzie dla mnie najcenniejszym i najpiekniejszym prezentem.
          Jakos tak sie poczulam, jakbym go zjechala, ale przynajmniej bylo mi lzej, bo mnie to strasznie meczylo - nie chcialam mu o tym mowic, ale jednak nie wytrzymalam.
          W przyszlym roku okragle urodziny - robie sobie sama wielka impreze i juz kazde nastepne pewnie tez.... Mam jednak cicha nadzieje, ze cos mu do do glowki wrzucilam.
          Pozdrawiam!
          • nowy99 Re: Nienawidzę swoich urodzin... 28.08.12, 16:33
            Musze cie zmartwic. Otoz nie licz kochana za rok na jakikolwiek przyplyw checi i zawracania glowy twoimi urodzinami przez meza. Ten typ tak ma. Przerobilam to w swoim malzenstwie, jako, ze jestem osoba lubiaca sprawiac innym rozne drobne przyjemnosci. Na dzis wyglada to tak, zemaz dzwoni do mnie w dniu moich urodzin i pyta co chce dostac. Mowie wtedy, ze no wiesz, chcialabym to, chcialabym tamto, ale na zakup jest ciut za pozno. On przepraszamnie, ze nie znalazl czasu na wczesniejsze zakupy prezentu, chcociaz moglby to cos kupic tego dnia.
            Ostateczniewpada do domu z zoltymi, ciapkowatymi kwiatami, choc wie, ze nie lubie takich (mowilam mu to wiele razy i wiele razy mowilam tez, ze kochamkonwalie, ktore wlasnie w maju sie pojawiaja, jak glowa w mur, bez skutku) oraz zflacha wina, choc wie, ze winanie lubie, za to on lubi.
            No. Aletotalny zlew, po latach odpuscilam. Do dzis nie doczekalam sie zlotych kolczykow, ktorych zapragnelam z okazji narodzin naszej corci 3 lata temu. Ma sie te cierpliwosc;)

            Ten typ tak ma i albo wdomu mamusia nie nauczyla dawac tylko brac, albo jakis meski egoizm, ponoc kobiety odczuwaja przyjemnosc ze sprawiania jej komus.
            Pono rozpoznaje sie takich po wlasnie drobnych gestach na co dzien typu przychodzi z pracy, ze sklepu i ma cos dla ciebie, juz niewazne czy to lubisz, waznezeby cokolwiek, ale mial np.batonik, koszyk malin, twoja gazete. Wtedy jest pozytywna diagnoza, od takiego mozna sie spodziewac jakichs drobnych niespodzianek.
            Ktos tez slusznie zauwazyl, ze panowie szczodrzy w prezentach miewaja inne gorsze przywary, mialam takiego sasiada, ktory swa zone obsypywal zlotem, ado mojej mamy wiele lat smalil cholewki, taki swintuch.
            Wazne jest tez zalozenie, ze jesli lubisz robic cos dla innych, to nie oczekuj wdziecznosci. Po prostu rob to czerpiąc przyjemnosc z samego dawania.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Nienawidzę swoich urodzin... 29.08.12, 07:14
      No i bardzo dobrze, że Pani to powiedziała. To jest informacja zwrotna dla męża o tym jak Pani się czuła i czego oczekiwała. Czas pokaże jak ją potraktował. Czasem, być może, trzeba będzie ją powtarzać, ale proszę tego nie traktować złośliwie, tylko naturalnie. No i w odwecie za brak spodziewanej reakcji, nie zaniechać robienia urodzinowych niespodzianek domownikom. Wtedy zawsze jest nadzieja, oprócz przyjemności z dawania, że zadziała modelująco.
      Do poprzedniej swojej wypowiedzi mogę dodać, że takie prezenty, które pokazują fantazję z jednej strony a znanie upodobań bliskiej osoby z drugiej, są budowaniem bliskości i intymności w związku, czego nie warto deprecjonować. Oczywiście oprócz innych ważnych spraw. Miłych urodzin. Tych kolejnych. Agnieszka Iwaszkiewicz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka