Dodaj do ulubionych

Terapia a poczucie winy

25.09.13, 09:00
Zaczelam chodzic na grupe terapeutyczna. To wlasciwie za duzo powiedziane, bo grupa odbyla sie 2 razy, z czego ja raz musialam wyjsc wczesniej z powodu sluzbowej kolacji, a na 2 nie moglam pojsc z powodu sluzbowego wyjazdu :-)
No ale w tym tygodniu ide i juz mam wyrzuty sumienia, ze:
1. dzieci i tak mnie malo widuja, a tu jeszcze jedno popoludnie stracone
2. moja ciotka, mocno starsza osoba, bedzie miec problemy z ogarnieciem dwojki lobuziakow

Zwlaszcza ze ciagle cos wypada - np w tym tugodniu mamy jeszcze psychologa ze starszym, wiec znowu musze zostawic mlodszego z ciotka...

Boje sie, ze nie dam rady tego ciagnac - psychicznie bardziej niz czasowo, a z 2 strony wiem, ze tego potrzebuje.
jak zyc, panie premierze, jak zyc?
Obserwuj wątek
    • sorvina Re: Terapia a poczucie winy 25.09.13, 09:22
      Tully.makker - psychika ludzka odstawia różne szopki byleby tylko człowiek nie poszedł na terapię, nie odsłonił się, nie dotknął tego co boli, czego się wstydzi, nie musiał dokonać zmiany, nawet słusznej, tego do czego jest przyzwyczajony. To zupełnie normalne, że pojawiają się silne emocje, czasem absurdalne myśli czy pomysły. Częste jest nagłe pogorszenie samopoczucia z np. pełnobjawową infekcją, która dziwnym trafem mija kilka h po zdecydowaniu, że nie idziemy na terapię. Nagle pojawia się dużo super_ważnych_spraw, którymi czujemy, że MUSIMY zająć się sami, oczywiście w czasie terapii.

      Mając to na uwadze, warto samemu przed sobą obiecać, że choćby się waliło i paliło, choćbyś miała tam dotrzeć na czworaka - idziesz. Jak będziesz konsekwentna to z czasem te kwiatki osłabną, bo skoro nie działają, to po co się męczyć.
      • tully.makker Re: Terapia a poczucie winy 25.09.13, 09:27
        No to chyba nie to. Ja w ogole zyje w wiecznym poczuciu winy, ze za malo czasu poswiecam dzieciom i mam wyrzuty sumienia kiedy czas przeznaczony dla nich spozytkuje na cos innego.
        • zuzi.1 Re: Terapia a poczucie winy 25.09.13, 09:35
          Szczęśliwe i spełnione dzieci to przede wszystkim szczęśliwa i spełniona matka. Jeżeli nie zadbasz o swoje zdrowie psych. to za chwilę Twoje dzieci odczują to w postaci nieciekawych zachowań, wybuchów itp. W czasie gdy Cię z nimi nie ma zapewnij im po prostu ciekawą, rozwojową i wesołą opiekę (np. zamiast starszej pani młodsza opiekunka, która z nimi poszaleje na placu zabaw, w dziecięcym klubie, w domu na kanapie, zaprowadzi na rozwojowe zajęcia dodatkowe typu piłka, ping pong, tenis itp.), wówczas Twoje poczucie winy zmniejszy się. Dzieci potrzebują rozwojowych zajęc, nie tylko opieki rodzica, zapewnij im te zajęcia a sama realizuj w tym czasie swoje potrzeby, a w swoim czasie wolnym zapewniaj im osobistą opiekę. Takie podejscie wyjdzie Wam wszystkim na zdrowie. Musisz o siebie dbac, bo w ten sposób polepszasz również jakosc swojej opieki nad dziecmi.
          • tully.makker Re: Terapia a poczucie winy 25.09.13, 09:48
            Moj najmlodszy ma swietna nianie. Ma wyksztalcenie pedagogiczne, wiele lat doswiadczenia, mnostwo pomyslow i Trzeci rozwija sie z nia naprawde doskonale. Tylko ze po 9,5 godzinach spedzonych z niania chce byc z mama.

            Zuzi, ty masz dzieci?
            • zuzi.1 Re: Terapia a poczucie winy 25.09.13, 15:50
              mam ;)
              • tully.makker Re: Terapia a poczucie winy 25.09.13, 15:52
                Jelsi mi powiesz, ze twoje wola najfajniesze aktywnosci z niania od czasu z mama, to pozwole sobie nie uwierzyc.
                • zuzi.1 Re: Terapia a poczucie winy 25.09.13, 16:05
                  nie no, oczywiscie małe dzieci wolą aktywnosci z mamą, starsze juz nieco inaczej do tego podchodzą, a ile Twój maluch ma lat?
                  • tully.makker Re: Terapia a poczucie winy 25.09.13, 16:09
                    Trzeci ma 2 lata, ale i Drugi (8 lat) chce spedzac czas z mama. Tego sie nie da zastapic.
        • sorvina Re: Terapia a poczucie winy 25.09.13, 09:36
          Zadbanie o siebie też jest zadbaniem o dzieci, tylko w dłuższej perspektywie. Lepiej dla nich by miały szczęśliwszą i dojrzalszą emocjonalnie mamę.

          Chyba masz pierwszy ważny temat do poruszenia na terapii. Wykorzystaj ją by się z tym uporać.
          • tully.makker Re: Terapia a poczucie winy 25.09.13, 15:53
            Mam sporo duzo wazniejszych tematow.
            • sorvina Re: Terapia a poczucie winy 25.09.13, 16:31
              tully.makker napisała:

              > Mam sporo duzo wazniejszych tematow.

              Domyślam się. Nie idziesz przecież na terapię z nudów.
              Jeśli jednak jakiś temat ma zakłócać proces terapeutyczny i sprawić, że zamiast myśleć nad tym co sobie uświadamiasz, układać sobie coś, ty będziesz 90% czasu rozpamiętywać, że znów spędziłaś mniej czasu z dziećmi, to lepiej tym się zająć na początku.
              • tully.makker Re: Terapia a poczucie winy 25.09.13, 16:40
                Tyle, ze ja uwazam to poczucie winy za dobre. Zgodne z moim systemem wartosci wypracowanym przez lata, i nie mam specjalnego zamiaru go zmieniac, zwlaszcza w zakresie powinnosci rodzica wobec dziecka.
                • sorvina Re: Terapia a poczucie winy 25.09.13, 17:28
                  Uważasz, że powinnością rodzica wobec dziecka jest by do czasu osiągnięcia przez nie pełnoletności wykluczać wszelkie działania dla siebie, również związane ze zdrowiem i szczęściem psychicznym, jeśli nie wchodzi w grę zagrożenie dla twojego życia?

                  Masz prawo, twoje życie. Tylko jakie opcje Ci to daje:
                  1) chodzić na terapię i się męczyć poczuciem winy
                  2) nie chodzić na terapię i męczyć się tym co zaprowadziło Cię na terapię (co nie pozostaje bez wpływu na Twoje dzieci)

                  Dla dzieci ważna jest nie tylko ilość czasu spędzona z nimi, ale i jakość. Gdy zadbasz o siebie to ta jakość wzrośnie.

                  Może problemem nie jest terapia a praca, która ingeruje w Twój czas prywatny, nie pozwalając ani spędzać więcej czasu z dziećmi ani uczestniczyć w terapii. Może dzięki terapii otworzysz się na nowe możliwości, które pozwolą Ci realizować twoje priorytety.

                  Nie mam dzieci, możesz więc napisać, że łatwo mi się mądrzyć. Jednak wszyscy znani mi rodzice wyraźnie dostrzegli jak pozytywnie na ich relacje z dziećmi wpłynęła terapia. Jak zmienili do swoich dzieci podejście, przestali widzieć je przez pryzmat swoich nieuzdrowionych spraw, reagować na nie automatycznie, wg niekoniecznie przemyślanych norm"bo tak było w domu więc tak ma być, albo ma być na odwrót (a nie zawsze w drugą skrajność oznacza dobrze)".

                  Dodatkowo nabrali pewności siebie i dokonali zmiany w swojej pracy, by mieć więcej czasu dla rodziny, przy zachowaniu lub wzroście dochodów. Przed terapia, nawet sobie nie wyobrażali, że mogło by tak być.

                  Nie wiem jak wygląda terapia na którą chodzisz, jeśli to 2-3h dziennie, to może rzeczywiście być problem i może warto póki najmłodsze jest małe, zmienić np. na indywidualną raz w tygodniu? Ale z samej terapii nie rezygnować.
                  • verdana Re: Terapia a poczucie winy 25.09.13, 17:54
                    To ja się wyłamię. Nie ma sensu chodzić na terapię, gdy sie ma poczucie winy względem dzieci - i gdy to poczucie winy jest uzasadnione. Nie jest do końca prawdą, zę szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko, bo dwulatek potrzebuje mamy. Nawet nieszczęśliwej. Ośmiolatek także. Ale o ile u ośmiolatka pewne rzeczy da sie wytłumaczyć, czy nadrobić, to u dwulatka nie. Następny etap to terapia w celu przepracowania poczucia winy, że sie zaniedbało dziecko:) I terapia dziecka, które po rozstaniu rodziców ma za mało towarzystwa obojga z nich. Nie jest powinnością rodzica poświęcać sie do pełnoletności, ale byc z dwulatkiem - jednak jest.
                    Na terapie zdążysz. Na razie bardziej Ci ciąży obowiązek chodzenia na nią, niż pomoze sama terapia. Zastanów sie, czy jeśli dziś powiesz sobie "Przecież ja NIE MUSZĘ! Nie chcę, to przerywam i mam czas" - to nie poczujesz sie lepiej. Czy nie jest tak, zę to nie terapia, tylko kolejna rzecz do zrobienia dla osoby, która ma i tak zbyt wiele na głowie.
                  • tully.makker Re: Terapia a poczucie winy 26.09.13, 09:57
                    Jestem bardzo zadowolona ze swoje pracy i nie zamierzam jej zmieniac. Mam wielki przywilej robic to, w co wierze i co lubie, i to jeszcze za calkiem przyzwoite pieniadze. Nie uwazam tez, zebym na tle normalnie pracujacych ludzi spedzala w pracy duzo czasu - standardowe 8 godzin, czasami 8.5.
                    • sorvina Re: Terapia a poczucie winy 26.09.13, 11:33
                      Ok. Z twojego pierwszego postu wynikało raczej, że praca wkracza ci mocno w czas prywatny kolacjami biznesowymi i wyjazdami. Rozumiem, że się to akurat skumulowało. Dobrze, że sprostowałaś.

                      Nadal mam jednak dziwne wrażenie. W sumie z 2 terapii byłaś na fragmencie jednej. Czyli ok 1.5 czasu terapii tak naprawdę poświęciłaś na pracę. Ale czujesz silnie wyrzuty sumienia z powodu udziału w terapii, choć to praca bardziej odciąga Cię do dzieci.

                      Trochę mi tu wygląda jakby terapia stała się chłopcem do bicia, bo pracy obwiniać nie można. Terapię łatwiej zinterpretować jako "kaprys", coś czego nie musisz robić. I choć na pewnym poziomie oczywiście tak jest, praca jest koniecznością a terapia nie, to z powodów dla których bierzesz udział w terapii jest ona również konieczna, choć nikt cię tam siłą nie zaciągnął.

                      Nie zgadzam się z tym, że duże poczucie winy jest koniecznością. Poczucie winy zależy od tego jak zdefiniujemy swoje wartości i jak interpretujemy rzeczywistość. A na to mamy wpływ. Jeśli myślisz - dla swojego kaprysu odbieram czas dzieciom - to sama nakręcasz się poczuciem winy. Jeśli pomyślisz - ok, wolałabym być z dziećmi, bycie z nimi jest dla mnie największą wartością, teraz jednak jest taka sytuacja, że potrzebuję pomocy dla siebie, jeśli tego nie zrobię prawdopodobnie odbije się to na dzieciach, to poczucie winy się zmniejsza. Wartości powinny być tak ujęte by były wykonalne nie tylko gdy mamy super siłę i wszystko idzie jak po maśle. Inaczej będą nas niszczyć zamiast czynić lepszymi ludźmi. To, że są pewne wzorce i presje społeczne roli "matki polki", to nie znaczy, że musisz je wszystkie realizować.

                      Gdybyś np. złamała nogę i musiała jeździć na rehabilitację, bo w przeciwnym wypadku miałabyś do końca życia problemy z chodzeniem, też byś myślała o tym w ten sam sposób jak o terapii? Pytam, bo ludzie mają własne skojarzenia, czasem jedna, w sumie podobna ale dotycząca ciała rzecz wpada w zakładkę "jest konieczne, nie ma co tego roztrząsać trzeba tylko zminimalizować straty" i jeśli inną podciągniemy pod tą samą kategorię to jest łatwiej sobie z nią poradzić. Jeśli cokolwiek co robisz dla siebie a nie dla dzieci stanowi problem to tym bardziej terapia się przyda, bo takie nastawienie nie jest zdrowe.

                      Zastanawiam się o co tak naprawdę ci chodzi. Poczucia winy związanego ze swoimi wartościami, bronisz jak Kmicic Częstochowy. Żadne minimalizujące straty rozwiązanie sytuacji nie jest możliwe. Szukasz docenienia i rozgrzeszenia? Potwierdzenia - ok, skoro tak bardzo cierpisz i czujesz się winna, bo twoim priorytetem to jesteś dobrą matką, wybaczymy Ci to, że pójdziesz na terapię i możesz to zrobić?

                      Ja naprawdę mam do Ciebie wiele szacunku, podziwiam to jak sobie radzisz, twoją siłę, odwagę i oddanie dzieciom. Myślę, że wiele osób również. Czasem jednak nie da się zrobić wszystkiego idealnie, by każdy był zadowolony. Możliwości i okoliczności są jakie są. Trzeba dokonać wyboru. I to Ty musisz go dokonać. Zastanowić w czym jest problem - w niepotrzebnym pragnieniu pójścia na terapię, okolicznościach życiowych, które nie pozwalają pogodzić równie ważne kwestie i na dopóki się to nie zmieni trzeba utrzymać stan zawieszenia, czy w nierealnym wizerunku matki, który sobie narzuciłaś. Tylko Ty znasz odpowiedź. My możemy tylko gdybać.

                      Jako córka matki, która kiedyś nie zadbała o siebie i skończyło się to ciężką depresją i innymi problemami, powiem Ci, że świadomość jak to matka się "poświęcała" dla dzieci swoim kosztem (co zakończyło się tylko tym, że w pewnym momencie nie potrafiła nawet w minimalny sposób zaspokajać potrzeb swoich dzieci, a własne problemy przerzucała na nas przez resztę życia), jest dużym obciążeniem. Będę Cię namawiać byś nie lekceważyła swojej psychiki. Nie pamiętam momentów gdy mamy nie było a była ze mną niania, ale doskonale pamiętam jak była obok, ale siedziała i kiwała się rozpamiętując swoje zranienia, zupełnie mnie nie dostrzegając. Dziecko potrzebuje życzliwej obecności, nie tylko obecności ciałem. Ty wiesz czy bez terapii możesz im to zapewnić, czy jednak nie. I nie chodzi tylko o to co jest teraz, ale dłuższą perspektywę czasu. Bo czasem człowiek trzyma się w pionie, ale jedzie ostatkiem sił i kiedyś padnie na glebę, albo komuś przyłoży. Wtedy lepiej zacząć rozbrajać tą bombę odpowiednio wcześnie.
                      • tully.makker Re: Terapia a poczucie winy 26.09.13, 11:41
                        le czujesz si
                        > lnie wyrzuty sumienia z powodu udziału w terapii, choć to praca bardziej odciąg
                        > a Cię do dzieci.

                        Wydaje mi sie, ze rownanie tych dwoch spraw to pomylka. Praca dla wiekszosci ludzi to koniecznosc zyciowa, no chyba ze ktos jest (bardzo) bogaty z domu. Jak mpisalam, mam to szczescie, ze moja praca jest jednoczesnie moja pasja, co nie zmienia aktu, ze pracowac musze, zeby moje dzieic i ja mialy co jesc i gdzie mieszkac.

                        Terapia, czy np fizjoterapia na ktora tez powinnam chodzic, ale zdecydowalam sie to odlozyc o rok czy dwa to pewien luksus, jednak.
                • edw-ina Re: Terapia a poczucie winy 25.09.13, 19:03
                  Tully, a rozstałaś się z tatą Drugiego i Trzeciego? Czy to może terapia wspólna.
                  W temacie poczucia winy ci nie pomogę. Ja je mam, kiedy raz na jakiś czas zdarzy mi się być z dala od małej dłużej niż 3-4 godziny. I to nawet, jeśli wiem, że jest szczęśliwa i opiekuje się nią tata. Rozumiem twoje rozterki. Rozumiem, bo chociaż staram się robić coś dla siebie, to na myśl o tym, że za jakiś czas wrócę do pracy na 8 lub więcej godzin, do tego dodam dojazdy, to być może uda mi się spędzić z dzieckiem dziennie 3 godziny. 3 godziny, które niestety nie będą poświęcone jedynie jej, bo przecież trzeba coś zjeść, zrobić zakupy itp. I pewnie wówczas też nie będę chciała oddać nawet kilku minut z tego i tak okrojonego czasu. Z drugiej strony jeśli zdecydowałaś się na terapię, to zdaje się, że poczułaś, iż doszłaś do ściany. A wtedy pomoc jest niezbędna.
                  • sorvina Re: Terapia a poczucie winy 25.09.13, 19:38
                    Nie wiemy co oznacza, że Tully czuje, że potrzebuje terapii. Czy chce sobie pewne rzeczy poukładać i uświadomić i można odłożyć to na jakiś czas, czy targają nią silne emocje i potrzebuje pomocy teraz. Złożyłam, że raczej przekroczyła pewną granicę, za którą potrzebuje wsparcia terapeutycznego.

                    Znajoma, po ciężkim rozwodzie, skorzystała z kilku indywidualnych sesji terapeutycznych, by doprowadzić się do pionu, poukładać najważniejsze rzeczy. Na przerabianie dzieciństwa - wszystkiego co doprowadziło ją do toksycznego związku, zamierza przeznaczyć czas jak dziecko podrośnie. Uspokoiła się, ma plan - nie planuje na razie pakować się w żaden związek, więc szkodliwe wzorce związkowe nie są priorytetem do zajęcia się - i ok.

                    Ale te kilka sesji było potrzebne bo emocje, wątpliwości ja dobijały. Czuła się winna, że "rozwaliła rodzinę" nie ważne, że mąż alkoholik chciał zacząć znęcać się nad dzieckiem. Czuła się winna, że mało spędza czasu z dzieckiem a "powinna" mu wynagrodzić rozwód. A jak spędzała z nim czas to czuła się winna, że nie potrafi się zaangażować w pełni, cieszyć, bawić razem z nim. Że jest zbyt spięta, podirytowana. Dziecku zaczęły udzielać się jej emocje. Musiała zająć się sobą choć na tyle, by uspokoić emocje, upewnić się w tym co chce dalej robić.

                    Trudno porównywać sytuacje. Tully wie najlepiej jak wygląda jej sytuacja i czy pomimo dobrych chęci jest w stanie uporać się z nią na razie sama, czy jednak skorzystanie z takiej czy innej formy terapii jest konieczne. Nie jesteśmy cyborgami, czasem jak trzeba sobie pomóc to trzeba i poczucie winy warto spacyfikować, bo nie dobrego nie wnosi.
                    • verdana Re: Terapia a poczucie winy 25.09.13, 19:44
                      A dwuletnie dziecko potrzebuje matki. Kilka sesji - tak, ale jesli sama czuje, ze dwulatek na tym traci - to kilka sesji jest OK, długotrwała terapia juz nie. Także dla Tully, która ma prawo w tej sytuacji czuć się winna i to jej na pewno w żadnej terapii nie pomoże.
    • pade Re: Terapia a poczucie winy 25.09.13, 21:08
      A nie ma opcji zamiany popołudniowej terapii, na np. indywidualną wcześnie rano?
      I umówienie się z pracodawcą, że raz w tygodniu przychodzisz ciut poźniej?
      Byłby wilk syty i owca cała...
      Z jednej strony Verdana ma rację, że dwulatek potrzebuje matki. Z drugiej...nie zawsze da się zacisnąć zęby, schować problemy do szuflady i udawać, że wszystko jest ok. Skoro jest terapia, to znaczy, że problem jest dokuczliwy i ma wpływ na życie codziennie. Odkładanie leczenia na niewiadomo kiedy może mieć skutki uboczne, w postaci np. nerwicy.
      • verdana Re: Terapia a poczucie winy 25.09.13, 21:15
        Problem jednak w tym, że Tully ma poczucie winy, i będzie je miała - a w takim wypadku absolutnie nie wierzę w powodzenie terapii, która ma polepszyć samopoczucie.
        • pade Re: Terapia a poczucie winy 25.09.13, 21:53
          Gdyby zdecydowała się na terapię przed południem, nie miałaby powodu by mieć poczucie winy.
        • noname2002 Re: Terapia a poczucie winy 25.09.13, 22:48
          Tylko czy to faktycznie chodzi o dobro dziecka czy o ucieczkę przed problemem.
      • tully.makker Re: Terapia a poczucie winy 26.09.13, 09:59
        Szukalam opcji rannej (tak zwykla zalatwiam lekarzy), ale niestety nie ma na to szansy. Ranne grupy startuja o 11. To jest terapia bezplatna, co za tym idzie, opcji nie ma zbyt wiele.
        • pade Re: Terapia a poczucie winy 26.09.13, 11:32
          To może powinnać chodzić na płatną.
          Na tej grupowej oszczędzasz pieniądze, ale nie czas, który dla Ciebie jest bezcenny.

          Mieszkam w duzym mieście i byłam kilka razy na konsultacji w godzinach rannych, na NFZ. Czyli są takie, tylko trzeba poszukać.
          • tully.makker Re: Terapia a poczucie winy 26.09.13, 11:38
            Szukalam platnej terapii specjalistycznej dla ofiar przemocy i nie znalazlam. Moje doswiadczenia sa takie, ze wiekszosc psychologow nie rozumie kwestii przemocy, a juz zwlaszcza przemocy werbalnej. Jedna pani stwierdzila rozbrajajco, ze nie rozumie mojego poczucia zagrozenia, bo pan wprawdzie grozil, ze mnie uderzy, ale przeciez nie zrealizowal tej grozby.

            Dlatego zdecydowalam sie chodzic tam, gdzie ludzie najwyrazniej wiedzxa, o co chodzi.
            • pade Re: Terapia a poczucie winy 26.09.13, 12:50
              Poczucie akceptacji i zrozumienia jest bardzo istotne dla powodzenia terapii. Wybrałaś, jak czułas i dobrze.
              Ale przestań się już skupiac na tym, że ktoś Ciebie kiedyś zlekceważył i nie uznał Cie za ofiarę, tylko skoncentruj się na dojściu do przyczyn, dlaczego tą ofiarą się stałaś.
    • to_jes_tem_ja Re: Terapia a poczucie winy 25.09.13, 23:24
      Jestem w podobnej sytuacji, z tym, ze ja na terapie nie chodze. Nie zmianiam tez pracy na inna, lepiej platna, bo w obecnej jestem od dawna i jest znacznie ona znacznie bardziej elastyczna pod katem godzin pracy.

      Poza tym niedosypiam i ogolnie jestem dosc sfrustrowana i tylko marze by mieszkac blizej rodzicow, by dziecko zylo lepiej, a nie tak jak piszesz 9.5 dziennie z niania i bym i ja miala cos zycia. Ale jako ze pracy w okolicach rodzicow raczej nie znajde, to jest jak jest. Jedyna nadzieja, w tym, ze dzieci rosna i juz za rok dwa bedzie troche lepiej.
    • lady-z-gaga Re: Terapia a poczucie winy 26.09.13, 10:54
      Nie mam doświadczenia w tej dziedzinie, ale zastanawiam się, czy terapia może byc skuteczna, jesli podczas sesji będziesz miała przekonanie, że powinnas w tym momencie byc gdzie indziej.
    • tully.makker No to jeszcze to 26.09.13, 11:44
      W swoim poczuci odpowiedzialnosci mam tez poczucie, ze nie moge zrezygnowac z udzialu w terapii ( no chyba ze by byla do dooopy i strata czasu) bo zajelam miejsce na ktore byc moze czekaly rownie, albo i bardziej, potrzebujace osoby.

      Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • pade Re: No to jeszcze to 26.09.13, 12:48
        W swoim poczuciu NADodpowiedzialności:) powinnaś uwzględnić fakt, że jestes przede wszystkim odpowiedzialna za swoje zdrowie psychiczne i fizyczne i swoje postępowanie względem innych.
        Nikt nie jest odpowiedzialny za wszystko.
      • noname2002 Re: No to jeszcze to 27.09.13, 07:10
        A czy zakończyłaś swój związek z partnerem używającym przemocy czy zrobisz to po terapii?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Terapia a poczucie winy 29.09.13, 13:24
      Istotne są dwie rzeczy do przemyślenia dla Pani :
      co stało się z impulsem, który zaprowadził Panią na tę terapię? Przecież sytuacja rodzinna, organizacyjna, logistyczna była znana przed pójściem na terapię. A jednak Pani się na nią zdecydowała. Pewnie pojawiła się silna potrzeba pomocy sobie i właśnie ów impuls, że ta pomoc jest potrzebna włąśnie teraz. Mogę się skłonić do interpretacji, że być może to, czego już ( nawet tak krótko ) ,doświadczyła Pani w grupie, zaczęło ten impuls wygaszać , a w jego miejsce powstała racjonalizacja: dzieci mnie potrzebują a terapia przeszkadza tę wysoką potrzebę zrealizować. To może być odpowiedź na naturalny lęk przed rozpoczęciem terapii. Często takie uczucia pojawiają się na poczatku terapii grupowej. Trzeba o tym powiedzieć w grupie i przyjrzeć się temu procesowi.
      Druga rzecz to odczuwane poczucie winy, na które się Pani skarży. To duży temat na terapię. Szczególnie tę na temat przemocy.
      Owszem dzieciom kontakt z mamą jest potrzebny. Może trzeba pomyśleć o przekonfigurowaniu innych dni tak, aby spędzać z nimi więcej czasu.
      Zwyle to kwestia dystrybucji czasem, a nie jego zawłaszczanie przez terapię.
      Proponuję jednak nie rezygnować, tylko podejmować te tematy w grupie, aby zrozumieć ich nieświadomy charakter. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • kingusia1974 Re: Terapia a poczucie winy 30.09.13, 13:50
      Tully, moze nie mam tak ekstremalnej sytuacji jak Ty, ale tez wychodze (na szczescie nie czesto) na terapie z ciezkim sercem. A to dlatego, ze czasem musze dziecko zostawic pod opieka tesciowej, a mala bardzo nie lubi z nia zostawac sam na sam, placze wtedy tak okropnie, ze mnie sie plakac chce, zwlaszcza jak widze, z jaka radoscia biegnie do sasiadki i nawet na mnie nie spojrzy jak wychodze.
      Mnie pomaga wewnetrzene przekonywanie siebie za kazdym razem, ze swiat jest tak urzadzony, ze czasem trzeba cos wybrac nawet jesli boli.
      Terapia jest potrzebna, dla Ciebie, dla Twojej rodziny, dzieci. Dzieki temu bedziesz mogla moze mniej czasu spedzac z dziecmi, ale lepiej. Jesli terapia zacznie przynosic efekty, to Twoje dzieci na tym skorzystaja. Ja przekonuje siebie, ze nawet jesli sprawiam mojej corce chwilowy bol, to bedzie z tego efekt jeszcze lepszej miedzy nami relacji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka