1cisa
26.04.14, 08:03
15 lat po ślubie. Czuje się wrakiem kobiety. Nie kocham to już wiem na pewno. Wystarczyłoby odejść ale jesteśmy skazani na siebie.Syn 13 lat.
A teraz do sedna. Jakieś 3 lata po ślubie zauważyłam,że on pije . Coraz więcej i więcej z przerwami ja to trochę zlekceważyłam chociaż mówiłam,prosiłam,błagałam . Teraz wiem że już wtedy powinnam się z nim rozstać, ale jestem osobą słabą. Matka mi ryła po głowie że powinnam dać szanse i wybaczać. Na dodatek więcej nie pracował niż pracował a ja to ciągnęłam. Ale teraz coś co sobie nigdy sobie nie wybaczę.Dostałam prace w dużym miescie. Wzięliśmy dziecko potem posprzedawalismy co było do sprzedania i kupiliśmy dom. Znowu przestał pracować ja to ciągne kredyty , rachunki a on pije i stało się wsiadł po pijanemu do auta . Wypadek uderzenie w drzewo jemu nic się nie stało ale auto do kasacji zabrane prawo jazdy. Ja jestem na granicy wytrzymałości. Proszę go i błagam żeby przestał pić przyjezdzam z pracy a on pijany w fotelu tak się dzieje przez kilka miesięcy. Stałam się agresywna i nie przebieram w środkach. Przechodze załamanie nerwowe i ląduje u psychiatry a potem na terapii.Tabletki pomogły. Mój mąż za namową brata zaczął chodzic na terapie grupową do ośrodka dla uzalęznionych. Uświadomił sobie tam parę rzeczy. Póki co nie pije. Natomiast ja również zaczęłam chodzić na terapie bo zdałam sobie sprawę ze jestem współuzalezniona. No i teraz wiem że go nie kocham, nie wspieram on tego oczekuje a ja nie potrafie. Kiedy pił chciałam mu pomóc . Teraz cieszę że nie pije i jest spokój w domu. Jednak nie potrafie już z nim żyć.Poczucie krzywdy i zniszczonego życia jest we mnie silniejsze . To trwa już pół roku. Czas się rozejść tak uwazam