Dodaj do ulubionych

Zakochany siedemnastolatek, martwię się.

22.05.20, 19:58
Syn od zawsze spokojny, poukładany, z zainteresowaniami, przyjaciółmi, dobrymi wynikami w nauce i konkretnymi planami na przyszlosc odnowil znajomość z koleżanką z obozu na którym byli w 2018. W styczniu tego roku zgadali się na Facebooku i z tych rozmów w marcu wybuchła wielka miłość. Na szczęście wirtualna, bo dzieli ich dokładnie cala szerokosc kraju.
Częstotliwość rozmów doszła już do tego, że on ma obowiązek być dla niej dostępny online cala dobę. Ona wymaga, on jest na tyle głupi i zakochany, że się na to zgadza. Zawalił szkołę, przygotowania do testów SAT, angielski, zrezygnował ze sportu, programowania, pianina, przyjaciół i życia rodzinnego. Jest przyklejony do telefonu i komputera jakby życie od tego zależało. Ponieważ rozmowy nic nie dawaly , a poirytowana i zaniepokojona bylam mocno to zajrzalam na jego messengera. I cóż...dziewczyna lat niespełna 16 wysyła mu swoje gole zdjecia w różnych pozach, linki do porno stronek, żeby się podksztalcil, jak już się spotkaja, gada w zasadzie wylacznie o tym jak to juz sie nie moze doczekac. Syn na szczęście, przynajmniej z tego, co przeczytałam, jest dużo bardziej powsciagliwy i zdjęć nie wysyła, ale gadania o.milosci do końca jest dużo i planów na spotkanie też. Dziewczyna już doświadczona w kwestii i alkoholu i facetow, po dwoch powaznych zwiazkach, z byłymi facetami nadal na orbicie. Nie żadna patologia, rodzice wykonują zawody zaufania publicznego, tzw. Dobry dom. Syn do tej pory nigdy z dziewczynami do czynienia nie miał, inne rzeczy go interesowaly, więc trudno się dziwić, że zwariował w obliczu takiego zainteresowania.
Co zrobić? Chcą jechać razem na obóz, albo pod namiot. Na razie to dla mnie opcja po moim trupie. Nie robić nic? To normalne te porno zdjecia w tym wieku? Ja jestem stara, czy mam prawo miec wrazenie, ze to nie jest dziewczyna, dla której warto poświęcić wszystko co poświęcił syn?
Obserwuj wątek
    • koronka2012 Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 22.05.20, 20:39
      Cóż, na twoim miejscu wkroczyłabym już dawno i wyznaczyła reguły - nawet w ostatecznosci kontaktując się z jej rodzicami dla bezpieczeństwa ich obojga.

      A zaczęłabym od wyjaśnienia chłopakowi, że miłość nie polega na wystawianiu tyłka do kamery i skoro w tym wieku ma taką przeszłość, to jest raczej jednym z wielu, a dziewczyna to raczej wysoko funkcjonująca patolka niż materiał na ukochaną.
      I już dawno regulowałabym dostęp do netu aby nie dopuścić do tego, żeby 17latek zawalił tyle spraw.
      • lemonka5 Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 22.05.20, 20:52
        Kontroli Facebooka dokonałam kilka dni temu , ale juz wcześniej zabieralam mu telefon o 24, jak dzieciakowi, bo szlag mnie trafial jak widziałam do której potrafi z nią rozmawiać. Z dostępem do netu to trudniejsza sprawa, po pierwsze zdalne nauczanie, w jego liceum traktowane bardzo poważnie i czasochlonnie, poza tym kolejny stopień kursu programowania , angielski online....nie da rady zabrac routera, chociaż byłoby to świetne rozwiązanie problemu.
        Co do kontaktu z jej rodzicami, jestem prawie zdecydowana, zeby to zrobić ,ale to bedzie naprawdę ostatecznośc i obawiam się, że relacje z synem po czymś takim beda bardzo trudne do odbudowania.
    • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 22.05.20, 21:52
      Dziewczyna 16 lat, co wysyła swoje gole zdjecia w różnych pozach, linki do porno stronek, żeby się podksztalcil, doświadczona w kwestii i alkoholu i facetow, po dwoch powaznych (?) zwiazkach, z byłymi facetami nadal na orbicie

      TO JEST PATOLOGIA.
      • lemonka5 Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 22.05.20, 22:06
        Piszac,ze to nie patologia ujelam skrótowo fakt, że rodzina nie jest przedmiotem zainteresowaniu służb społecznych, czy organów ścigania wzglednie wymiaru sprawiedliwości. Dziewczyna chodzi do dobrego liceum, szykuje się na studia medyczne. Ale oczywiście pod innym względem to jest patologia.
        • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 22.05.20, 22:10
          a co sadzi o tym twój mąż ?
          • lemonka5 Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 22.05.20, 22:17
            To samo co ja, tylko jest bardziej zdeterminowany w dążeniu do skontaktowania się z rodzicami dziewczyny i zakończenia znajomości w trybie pilnym.
            • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 22.05.20, 22:20
              10/10
              Otworzyć synowi oczy najlepiej uda się ojcu. Mężczyzna.
              • eriu Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 24.05.20, 23:50
                A rodzice rozmawiali ze swoim synem wcześniej o porno, że nie odzwierciedla życia ani nie powinno się z niego uczyć?

                Jak nie było w domu rozmów o seksie, związkach, porno, że szkodzi i jest nierealne itp to bym powiedziała, że chłopakowi może seks w głowie zawrócić. Każdemu chłopakowi w tym wieku by zakłócił a już w ogóle z domu, gdzie to było tabu. Widziałam takich chłopaków z dobrych domów, gdzie się udawali, że fizyczność nie istnieje i to byli najgorsi pod względem zafundowania na seksualności, bo był to zakazany owoc.
                • eriu Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 24.05.20, 23:51
                  I dodam, że dziewczyna nie jest patologią. Niestety jak brakuje edukacji seksualnej z prawdziwego zdarzenia to dzieciaki jej szukają w necie i niestety uczą się złych wzorców i potem tak jest.
                • enith Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 25.05.20, 03:22
                  Przypuszczam, że 90% dzisiejszych 17-latków z normalnym popędem poleciałoby na 16-latkę chętną podzielić się swoim seksualnym doświadczeniem i obiecującą nie-wiadomo-jakie atrakcje łóżkowe.
                  Naiwnością jest myśleć, że Lemonki syn nie widział pornografii, dopóki mu jej ta laska nie wysłała. Szacuje się, że co najmniej 60% młodzieży w wieku 17-18 lat miało kontakt z pornografią, a podejrzewam, że te szacunki i tak są mocno zaniżone.
                  A w ogóle to nie o porno tu chodzi. Chłopak się zakochał, ma normalne w jego wieku potrzeby i ma je z kim (w teorii przynajmniej) realizować. To, że dziewczyna przesłała mu swoje rozbierane zdjęcia nie świadczy bynajmniej o patologii, tylko o totalnej nieodpowiedzialności i braku wyobraźni, bo wszyscy wiemy, jakie jest ryzyko takich zachowań.
                  A w ogóle to w necie można zmyślać, aż furczy. Nie ma absolutnie żadnej gwarancji, że w przechwałkach dziewczyny jest choć jedno słowo prawdy. Może chciała zrobić na chłopaku wrażenie dojrzalszej, bardziej doświadczonej, doroślejszej i tym go zanęcić?
                  • eriu Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 25.05.20, 17:19
                    Teoretycznie nawet nie muszą być to jej rozebrane zdjęcia. Mało jest w internecie?

                    Dzięki za głos rozsądku.
                • nowabiala1 Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 25.05.20, 11:34
                  gdzie takich widziałaś i w jakich okolicznościach ?
                  Co to jest zafundowanie na seksualności ?
    • enith Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 22.05.20, 22:31
      Do myślącego główką, a nie głową wyposzczonego 17-latka nie trafią żadne argumenty, choćby i najbardziej racjonalne. Nie łudź się, że syn tę znajomość zakończy, bo tobie nie podoba się wybranka syna. Pozostaje mieć nadzieję, że jak już się spotkają, a nastąpi to prędzej czy później, z twoim błogosławieństwem czy bez, to nie narobią głupot. A to już zależy od tego, jak wychowaliście syna. Jemu samemu można próbować uzmysłowić, że normalny związek nie wymaga, by porzucić całkowicie wszystkie swoje dotychczasowe plany, ambicje i znajomości. I spytać, czy uważa, że takie wymagania wobec niego ze strony partnerki są w porządku. I to w zasadzie wszystko, co możesz zrobić bez ujawniania, że przetrzepałaś mu komunikator, widziałaś te fotki i czytałaś ich prywatną korespondencję, wyznania miłości itd.. Jak syn się o tym dowie, to pewnie nigdy więcej z niczym do ciebie nie przyjdzie.
      Co o tym wszystkim myśli twój mąż? Może on bardziej nadawałby się do przeprowadzenia rozmowy z synem, w końcu sam był kiedyś nastolatkiem.
    • nowabiala1 Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 23.05.20, 19:09
      W 2013 pisałaś, że syn ma 8 lat .
      • enith Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 23.05.20, 19:20
        Może ma dwóch synów?
        • nowabiala1 Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 23.05.20, 19:36
          Pisała, że wchodzi w związek z facetem rozwiedzionym, który ma dwóch synów u byłej żony. I że ona ma jednego w wieku 8 lat.
    • lumeria Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 25.05.20, 14:19
      Poczytalabym na temat wysylania zdjec / sexting - jest wiele rad jak rodzic moze dzialac, telefony zaufania z poradami dla rodziców.

      Bardzo mozliwe, ze rodzice dziewczynki nie zdaja sobie sprawy co ona wyprawia ze zdjęciami/pornografią. A to co robi jest dla młodej bardzo niebezpieczne. Pomyślałabym o tej sprawie pod tym kontem, biorac pod uwage opcje poinformowania rodzicow tego dziecka.

      Jesli tamci rodzice nie interweniują, to bedziesz miala dodatkowe informacje nt. dziewczynki/jej domu, i mogla dzialac odpowiednio.
      • yoma Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 25.05.20, 20:49
        Przypominam rozentuzjazmowanemu towarzystwu, że 16-letnią kobietę prawo tego kraju uznaje za zdolną do zawarcia małżeństwa, a wiek przyzwolenia to zdaje się 15.
        • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 25.05.20, 21:34
          Kobieta 16 letnia do małżeństwa potrzebuje zgody sądu, a sąd wymaga opinii lekarza i zgody rodziców.
          • yoma Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 25.05.20, 21:48
            Tego nie neguję.
        • enith Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 25.05.20, 22:06
          Nie sądzę, by problemem był fakt, że młodzież chce skonsumować swoją relację, tylko o te porno i ten sexting (i niebezpieczeństwa z tego wynikające np. sextortion) i to, że syn po wejściu w związek zrezygnował całkowicie z wszystkiego innego. To wygląda na mocno zawłaszczającą relację, gdzie liczy się tylko dziewczyna, a wszystko inne przestaje istnieć. Nie jest to zdrowe, że nastolatek zrezygnował z przyjaźni, że odsunął się od rodziny i pozawalał ważne życiowe sprawy. Takie związki zazwyczaj źle się kończą. Pozostaje rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać, uczulać syna na nieciekawe zachowania partnerki, ale bez krytykowania jej wprost, bo do zakochanego młodzieńca to nie dotrze.
          Wszystko i tak sprowadzać się będzie do tego, jaki rodzice mają kontakt z synem i czy darzy ich zaufaniem. Mieli 17 lat, żeby to wspólnie wypracować i pozostaje mieć nadzieję, że teraz to zaprocentuje.
          • yoma Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 25.05.20, 22:34
            > to, że syn po wejściu w związek zrezygnował całkowicie z wszystkiego innego.

            On ma 17 lat i jest zakochany, czego się spodziewacie? Tak, dziewczyna go zawłaszcza z drugiego końca Polski. Laleczką voodoo chyba.

            Nie wiem, co to jest sextortion, mamusia nie pozwala mi używać takich słów, ale mój boziu, GOŁE ZDJĘCIE w komputerze syna! Świat właśnie się skończył!

            O wiele bardziej niż sextortion, cokolwiek to jest, martwią mnie te tutaj rady. Przetrzepać, skontrolować, poinformować! O boziu, o boziu, starszym nastolatkom SEKS w głowie! Na policję donieść, 16-letnia wiedźma synka nam uwodzi!
            • lumeria Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 25.05.20, 22:45
              Prosze bardzo - tu informacja na te tematy dla rodzicow - to plik PDF do pobrania.

              „Sexting i nagie zdjęcia”– poradnik dla rodziców
              • yoma Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 25.05.20, 23:29
                Dziękuję, ale nie mogę. Mama mi nie pozwala takich świństw oglądać.
            • enith Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 25.05.20, 22:47
              Kompletnie nie zrozumiałaś, o co mi chodziło. Ja akurat postulowałam, że to normalne, że młodzież się zakochuje i ma potrzeby seksualne. Nienormalne jest to, że zawala przez to wszystko inne. Tobie, jak się zakochałaś, rodzice pozwolili zawalić szkołę i wisieć na telefonie 24 godziny na dobę?

              Jeśli nie wiesz, czym grozi wysyłanie nagich zdjęć w internecie, radzę ci się w trybie natychmiastowym dokształcić. Zwłaszcza, jeśli masz dzieci lub wnuki. Właściwie to zaskoczona jestem, że od tylu lat używasz neta i nawet nie znasz podstawowych zagrożeń z tego wynikających.
              Pomogę ci: zdrowie.wprost.pl/dziecko/rozwoj-dziecka/10291841/sexting-sextortion-itp-fakty-o-ciemnych-stronach-nastoletniego-internetu.html
              • yoma Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 25.05.20, 23:28
                To nie jest wątek o mnie, ale to na marginesie.

                Czyli miałam rację, wszystko rozwala się o to, że o boziu o boziu panna wysłała chłopakowi GOŁE ZDJĘCIE, o boziu!

                Mogła, to wysłała, kiedyś by musiała wysyłać listem w kopercie. Morał: nie trzepać prawie dorosłym synom internetów, to matczyne serce nie będzie musiało się gorszyć gołą babą.
                • enith Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 26.05.20, 01:11
                  yoma napisała:

                  > Mogła, to wysłała, kiedyś by musiała wysyłać listem w kopercie. Morał: nie trze
                  > pać prawie dorosłym synom internetów, to matczyne serce nie będzie musiało się
                  > gorszyć gołą babą.

                  Zgadzam się z tobą całkowicie. Uważam, że przetrzepanie prawie dorosłemu synowi messengera (co, moim zdaniem, NICZYM nie różni się od otwarcia i przeczytania cudzego listu), to bardzo poważne naruszenie jego prywatności. Lemonka nie musiała tego robić, a wiedza, o czym młodzi do siebie piszą jest jej absolutnie zbędna. Jakie ma znaczenie, czy dziewczyna obiecuje synowi orgietki czy spacery za rączkę przy świetle księżyca? Chłopak jest zakochany, zawala inne sprawy i tylko to się liczy i liczyć powinno. Jego prywatna korespondencja jest święta. A tak, mama przeryła synowi czat, przeczytała wszystko, co w nim było, natknęła się na bardzo intymne wyznania i fotki i jej wyobraźnia zaczęła pracować. Mam wielką nadzieję, że przynajmniej wykaże się rozumem na tyle, by nigdy się przed synem z tego nie wygadać, bo jak sprawa wyjdzie na jaw, syn nigdy i w niczym rodzicom więcej nie zaufa.
                  • eriu Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 26.05.20, 07:59
                    I tak naprawdę będzie miał w pewien sposób rację, bo mimo wszystko 17-latek to prawie dorosły człowiek wedle prawa. Prawo chroni prywatność - także dzieci i nastolatków.

                    Zamiast przetrzepywać jego korespondencję trzeba było porozmawiać. A najlepiej jak dziecko było młodsze niż 17-lat na temat związków i seksu i ogólnie potrzeb człowieka - że potrzeba miłości nie powinna przeważyć nad innymi, bo wtedy sytuacja nie jest zdrowa tak naprawdę. Chociaż pamiętajmy też, że stan zakochania powoduje nieracjonalne zachowanie.

                    Zastanawia mnie ta konieczność naruszenia prywatności syna, potrzeba kontroli. I martwi jednocześnie, bo jeśli ten fundament od rodziców to kolos na glinianych nogach to teraz nie ma jak rozsądnie działać. Nazywanie dziewczyny patologią nie pomoże, kontakt z jej rodzicami pogrąży relację między synem a rodzicami. Podejście do seksu - no też średnie u rodziców delikatnie mówiąc. Nie widać dobrych perspektyw na relacje syn-rodzice.

                    Moi się kiedyś też wtrącili w relację ja-chłopak. Odebrałam to jako wręcz obrażającą mnie interwencję, bo byłam rozsądna w tej sytuacji i wypadło to żenująco z ich strony i tylko pokazało jak mnie nie rozumieją.
    • konsta-is-me Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 04.07.20, 12:52
      Chyba rzeczywiscie jestescie stare, skoro nie widzicie jak skrajnie tendencyjny jest ten post...
      Oto dziecie, niewinne iczyste jako lilija jest molestowane i stalkowane przez rozszalala nimfomankę..😄
      17-latek NIGDY (wedlug matki) nie byl zainteresowany seksem ani dziewczynami, kropli piwa nie mial w ustach, a w internecie szukał wylacznie trikow jak programowac Pytona 😄
      Kobieto-twoj malutki synek dorasta!!
      Zakochal sie.
      Nie, ona go nie zmusza do rozmow, on sam chce.
      Porady jak to go trzeba kontrolowac i gadki jaka to zdemoralizowana alkoholiczka sa nienormalne...
      Serio, w tym wieku nigdy nie sprobiwalyscie piwa czy wina na imprezie?
      Czy moze wierzycie, ze 17-latek marzy o tuleniu pluszowego misia przed snem ?
      Nie zakochalyscie sie i nie zylyscie tylko tym?


      • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 04.07.20, 23:21
        Problem nie leży w tym, że malutki synek dorasta i zakochal się.
        Problem, że zakochał się w dziewczynie zdemoralizowanej.
        • konsta-is-me Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 04.07.20, 23:34
          Aha, bo autorka postu tak twierdzi...
    • tt-tka Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 05.07.20, 10:31
      "to nie jest dziewczyna, dla ktorej warto poswiecic wszystko co poswiecil syn"

      Omarlam. Omarlam i nie rzyje. Posadzcie lilie na moim grobie.

      Tak, to, ze 17-latka bardziej kreci dziewczyna niz pianino i rodzice, to raczej normalne. I rezygnacja, tez ze sportu i kolegow, nie jest wyrzeczeniem ani poswieceniem.

      Oraz - niespodzianka ! - wyborow (nie tylko dziewczyny/chlopaka, ale i zajec w czasie wolnym i roboczym) zwykle dokonuje sie wedle potrzeb i gustow wlasnych, a nie mamusi.
      • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 14:35
        Owszem, ale dotyczy pełnoletnich na utrzymaniu własnym.
        • tt-tka Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 15:04
          Serio ? jak realnie zmusisz 17-latka, by siadl do pianina, przytulil sie do rodzinnego ciepla, wzial za angielski albo spotkal/rozmawial z kolega ?
          Realnie wyborow dokonuje sie wg wlasnych potrzeb i upodoban juz w nastoleciu, a nawet wczesniej. I nie zalezy to od tego, kto utrzymuje.
          • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 16:06
            Nie zmuszę do niczego, jak się uprze.
            Ale mam prawo perswadować i protestować oraz zapowiedzieć, a nawet wprowadzić w życie sankcje.
            • tt-tka Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 16:45
              A, to tak.
              A zdajesz sobie sprawe, co moze zrobic taki 17-latek, jak sie matka przyzna, albo on sam sie zorientuje, ze mu trzepala jego najbardziej osobiste rzeczy ? Bo tego juz nie wolno wobec 17-latka. Tajemnice korespondencji moze naruszyc tylko sad.
              • tt-tka Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 16:45
                pardon, bo ucieklo - sankcje, tak. A jakie konkretnie ?
                • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 17:11
                  powoła sie na stan wyzszej koniecznosci :)



                  ;
                  • tt-tka Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 17:14
                    Czemus watpie, by sad to uwzglednil :)

                    Serio pytam o te sankcje, co mozna zastosowac wobec 17-latka, by bylo zgodne z prawem, na tyle dotkliwe, by podzialalo i w dodatku mozliwe do wykonania ?
                    • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 18:15
                      Sankcje za romansowanie w małoletnim stanie:

                      - Ograniczyła kieszonkowe do absolutnie koniecznego minimum (obiady, bilety komunikacji zbiorowej);
                      - Zapowiedziała likwidację polisy posagowej, dofinansowania edukacji ponadstandardowej i rozrywek.

                      • tt-tka Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 18:55
                        A mlodziez przestanie jadac obiady, za to zacznie jezdzic na gape.
                        Oraz nie sadze, by w wieku lat 17 zakochany kundel przejal sie likwidacja jego polisy posagowej.
                        Edukacja ponadstandardowa - pianino, angielski - chlopak wlasnie przestal byc zainteresowany, bo bardziej interesuje go dziewczyna. Z rozrywek tez dobrowolnie zrezygnowal, tzn rozrywek innych niz wiszenie na komunikatorach.

                        Nie sadze, by ktorakolwiek z tych sankcji wplynela na zmiane jego zachowan.
                        • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 19:08
                          Obiady można opłacić z góry.

                          Może wpłynie, a może nie wpłynie.

                          A jak po latach wystąpi z pretensjami, że "nie zostałem ostrzezony i ochroniony przed harpią, ja niewinne i małoletnie naiwne dziecię" ?!
                        • panna.nasturcja Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 19:10
                          tt-tka napisała:

                          > Nie sadze, by ktorakolwiek z tych sankcji wplynela na zmiane jego zachowan.

                          Za to wszystkie wpłyną na stosunek do rodziców. Mało pozytywnie.
                          Są również przemocowe. Co nie dziwi, patrząc na autorkę postów.
                          • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 19:23
                            Zaczęłabym od perswazji i uświadomienia synowi, że relacje męsko-damskie niosą
                            konsekwencje (emocjonalne, spoleczne i ekonomiczne) , które łatwo przewidzieć.
                            I że dojrzałość polega na przewidywaniu konsekwencji i możliwości sprostania tym konsekwencjom.

                            Znęcaniem jest zapowiedź, że kosztów wspólnych spotkań, wakacji itd. nie bedziemy, jako rodzice, ponosić ?
                            Że sam będzie je sobie fundował z własnej (!) nie rodziców kasy !
                            • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 19:26
                              konkretnie - uświadomiła synowi ile kosztuje antykoncepcja, aborcja, wózek, pieluchy, wysokość przecietnych alimentów, koszty wesela i ew. rozwodu.
                              • tt-tka Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 19:42
                                Watpie, by po takich zagrywkach, jakie proponujesz, dziecko w ogole chcialo cie sluchac, na dowolny temat. Zwlaszcza gdy zaczynasz od kosztow antykoncepcji (znikomych, gdy mowa o prezerwatywach) zamiast od wyekspensowania sie na Szafranca czy Starowicza czy Sokoluka.
                                Oraz w kazdej z tych sytuacji dziecko znienawidzi rodzicow grzebiacych w jego kompie. Wybaczy albo po latach, albo wcale - a przede wszystkim wszystkie klopoty i koszty, ktore ewentualnie sprawi rodzicom, przyjmie z satysfakcja jako zasluzona kare dla tychze rodzicow.
                                • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 20:04
                                  Dojrzali kochankowie, jeśli decydują się na współżycie, koszty antykoncepcji ponoszą po połowie.
                                  Również koszty wychowania dziecka.
                                  • tt-tka Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 20:24
                                    grrrrw napisała:

                                    > Dojrzali kochankowie, jeśli decydują się na współżycie, koszty antykoncepcji po
                                    > noszą po połowie.
                                    > Również koszty wychowania dziecka.

                                    17- czy 16-latkowie tych kosztow nie ponosza. Moze to przykre dla ciebie, ale koszty wyskokow uczacych sie dzieci ponosza ich rodzice. I lepiej zawczasu odpowiedzialnie wychowywac niz znienackiego sledzic i zabraniac.
                                    Tym bardziej ze sledztwo prowokuje raczej do ukrywania sie i klamstw, zabranianie do lamania zakazow.
                                    • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 20:53
                                      Właśnie dlatego, że mlodzi kosztów wyskokow nie ponoszą, rodzice maja prawo w ramach wychowywania również nakazywać i zakazywać, nie tylko pouczać i ostrzegać.
                                      • tt-tka Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 20:55
                                        Nie pytalam o prawa, tylko o realnosc egzekucji tych zakazow i nakazow. JAK zamierzasz, wzglednie jak zamierza umilkla lemonka, zabronic, przeszkodzic czy zmusic.
                                        • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 21:01
                                          Zabronię wyjazdu,
                                          Nie dam kasy na wyjazd.
                                          • tt-tka Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 22:21
                                            Ukradnie ci.
                                            Pozyczy.
                                            Spieniezy cos (jesli chodzi o rzeczy jego osobistego uzytku, ma do tego prawo).
                                            Pojedzie na gape/na stopa i na waleta.
                                            • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 22:38
                                              Całkiem możliwe, że tak się zachowa.
                                              Ale będzie przynajmniej znał zdanie rodziców w kwestii .
                              • panna.nasturcja Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 19:48
                                Syn nie będzie słuchał rodzica, który narusza jego prywatność, grzebnie w jego rzeczach i nie jest godzien zaufania. Zacznie się tylko lepiej kryć.
                                • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 20:05
                                  Lemonka zajrzała, stało sie. Nie musi się do tego przyznawać.
                                  • tt-tka Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 20:45
                                    Lemonka nie zajrzala. Lemonka przetrzepala korespondencje syna wte i wewte. To nie bylo zerkniecie.

                                    Watpie, czy uda jej sie ukryc posiadla stad wiedze przed synem. Sypnie sie. A jesli sie uda - niech sie nie zastanawia, czemu syn zacznie klamac i od kogo sie tego nauczyl.
                                    • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 20:58
                                      Przetrzepała, fakt. Rozumiem ją.

                                      W sytuacji, jaką opisuje w wejściowym poście zangażowania tego młodzieńca ukryć się przed rodzicami nie da.
                                      Nie da się też ukryć wyjazdu wakacyjnego.
                                      • tt-tka Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 22:23
                                        Za to da sie ukryc wiele innych rzeczy, ktore syn moze zaczac robic. I bedzie sie czul w pelni usprawiedliwiony, a moze nawet (jak juz pisalam) klopoty sprawione rodzicom przyjmie z satysfakcja.
                                        • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 22:39
                                          To nie znaczy, że rodzice są zwolnieni z wychowania.
                                          • panna.nasturcja Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 23:00
                                            Wychowania siedemnastolatka? Trochę późno.
                                            • ola_dom Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 23:11
                                              panna.nasturcja napisał(a):

                                              > Wychowania siedemnastolatka? Trochę późno.

                                              No bo tu nie chodzi o wychowywanie, tylko o postawienie na swoim.
                                              • panna.nasturcja Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 23:16
                                                ola_dom napisała:

                                                > panna.nasturcja napisał(a):
                                                >
                                                > > Wychowania siedemnastolatka? Trochę późno.
                                                >
                                                > No bo tu nie chodzi o wychowywanie, tylko o postawienie na swoim.

                                                O pokazanie kto tu rządzi, skorzystanie z władzy za pomocą pieniędzy.
                                                Piszę oczywiście o grrrrw, nie o autorce wątku.
                                                • ola_dom Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 23:19
                                                  panna.nasturcja napisał(a):

                                                  > O pokazanie kto tu rządzi, skorzystanie z władzy za pomocą pieniędzy.
                                                  > Piszę oczywiście o grrrrw, nie o autorce wątku.

                                                  No, wiadomo.
                                                • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 23:21
                                                  grrrrw nie widzi siebie w roli babci wnuka, dziecka 17 latka.
                                                  Chodzi o zgode na ewentualny ślub i ewentualne alimenty od dziadków.
                                                  • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 06.07.20, 23:28
                                                    tak, grrrrw ceni sobie swój majatek osiągniety bez pomocy rodziców.
                                                    Nie ma zamiaru dokładać się finansowo do nierzadu nastolatków.
                                                    ani finansowac skutków jakikolwiek byłby scenariusz zdarzeń.
                                                  • eriu Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 07.07.20, 15:47
                                                    To Cię rozczaruję grrrrw ale jak nie chcesz być pociągana do odpowiedzialności za poczynania nastolatka to trzeba było dawno o tym pomyśleć w formie antykoncepcji albo zimnego prysznica zamiast. Prawo jest jasne: masz dziecko to ponosisz odpowiedzialność. I te alimenty można płacić też za dorosłego syna.
                                                  • tt-tka Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 07.07.20, 00:43
                                                    grrrrw napisała:

                                                    > grrrrw nie widzi siebie w roli babci wnuka, dziecka 17 latka.
                                                    > Chodzi o zgode na ewentualny ślub i ewentualne alimenty od dziadków.

                                                    Ze slubem chlopak moze poczekac do chwili, gdy nie bedzie potrzebowal twojej zgody.
                                                    O alimentowaniu wnuka decyduje sad, a nie zgoda babci lub jej brak.
                                                  • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 07.07.20, 01:17
                                                    No i wlaśnie dlatego, że mogę być zmuszona do alimentowania cudzego dziecka, mówię nie !
                                                  • tt-tka Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 07.07.20, 08:04
                                                    Nie "cudzego dziecka", tylko swojego wnuka.
                                                    Oraz - mowienie "nie", inwigilacja, zapedy sledcze, areszt domowy i ogolnie system represji nie da upragnionych skutkow i przed niczym nie chroni. nie tedy droga.
                                                  • ola_dom Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 07.07.20, 08:11
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > Nie "cudzego dziecka", tylko swojego wnuka.

                                                    "Swojego"?? Bękarta z nierządu? No pojechałaś...
                                                  • lemonka5 Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 07.07.20, 13:17
                                                    Sytuacja rozwinęła się tak, że syn, który kończył podstawówkę i gimnazjum z nagrodą prezydenta miasta teraz ma poprawkę z polskiego. Nie oddawał prac, bo mial przeciez co innego do pisania, nie przygotowywał się do sprawdzianów, nie zaliczal materiału i oto efekt. Pozytywne oceny ma tylko z przedmiotów ścisłych, bo z nich po prostu nie musi się uczyć. Historia, wos biologia, francuski, geografia..zaliczyl na miernych. Nawet angielski zawalil. Nie będzie podchodzić na jesieni do testów SAT, bo się nie przygotowywał, a to bylo jego wielkie marzenie i wielkie plany. Jego, nie moje. Ja mu dawałam wsparcie duchowe i finansowe w postaci kasy na szkole językową, kursy przygotowawcze, podręczniki do SAT. Kiepsko mu poszedł start w pierwszych dwóch wyścigach kolarskich w sezonie, bo nie trenował, nie miał kiedy. Trudno trenować szybka jazdę z palcem na telefonie.
                                                    Więc brak obozu z ukochaną to nie represja tylko smutna konieczność nauki w wakacje. Jak nie zda poprawki to klasy nie może powtórzyć, jest ostatnim rocznikiem gimnazjum. Trzeba będzie szukać innej szkoły i raczej nie będzie to juz dobre liceum o wymarzonym profilu.
                                                    Nie mówcie mi zatem o tolerancji dla miłości nastolatków, poszanowania prywatności i prawa własnych wyborów. Efekt jest właśnie taki jaki jest.
                                                    Pewnym plusem jest to, że trochę to to otrzezwilo. Owszem, nadal ja kocha, a ona nadal wymaga kontaktów, ale przynajmniej zaczął ze mną normalnie rozmawiać. O niej, o tej sytuacji, o podejściu do życia. Przestał się aż tak izolować. Pracuje na pół etatu, uczy się, widzę, że jednak mu żal, tego co stracił.
                                                  • ola_dom Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 07.07.20, 13:30
                                                    lemonka5 napisała:

                                                    > Nie mówcie mi zatem o tolerancji dla miłości nastolatków, poszanowania prywatności
                                                    > i prawa własnych wyborów. Efekt jest właśnie taki jaki jest.
                                                    > Pewnym plusem jest to, że trochę to to otrzezwilo.
                                                    > Przestał się aż tak izolować. Pracuje na pół etatu, uczy się,
                                                    > widzę, że jednak mu żal, tego co stracił.

                                                    Ale to właśnie chyba jest to "prawo". Syn zobaczył konsekwencje swojego postępowania, a to najcenniejsze doświadczenie, zwłaszcza, że nie skończyło się przecież tragicznie.
                                                    Przypuszczam, że gdyby miał inną matkę (jak nie wymieniając wprost z nicka uczestniczkę tego wątku), to skończyłoby się o wiele gorzej, bo nie czułby, że ma oparcie w domu. W Tobie ma i dzięki temu nie stracił wszystkiego, a Ty wciąż masz syna.

                                                    To nie jest koniec świata, choć w tym wieku niezdany egzamin wydaje się nim. Wiele jeszcze może nadrobić. Stracone zaufanie do matki nadrobić o wiele trudniej, o ile w ogóle się da.
                                                  • tt-tka Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 07.07.20, 14:46
                                                    Wlasnie, nadal masz syna, ktory z toba rozmawia. NIE obiekt do dyscyplinowania.

                                                    Syn sam sobie uswiadomil konsekwencje - to bezcenne.

                                                    PS 17-latek pracuje na pol etatu ? Chyba ze masz na mysli wymiar godzin i prace wakacyjna, sezonowa...
                                                  • ola_dom Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 07.07.20, 14:49
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > Wlasnie, nadal masz syna, ktory z toba rozmawia. NIE obiekt do dyscyplinowania.

                                                    Bo to jest właśnie ta różnica, kiedy bardziej zależy na dziecku i jego szczęściu;
                                                    a nie na władzy i pokazaniu "kto tu rządzi".
                                                  • lemonka5 Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 09.07.20, 13:08
                                                    Tak, wakacyjna praca, 4h dziennie, przy serwisowaniu rowerow, lubi to, potrafi.
                                                    Najbardziej boję się tylko, żeby nie musiał uswiadomic sobie konsekwencji w postaci dziecka.
                                                    Mam poltoraroczna córeczkę z prawidłowo branych tabletek. Bez wymiotow, biegunek,zapominania i antybiotykow. Byłam w tym ułamku procenta. Syn o tym wie, mnóstwo razy mówiłam mu, że na własnej skórze przekonałam się że jedyna pewna antykoncepcja to brak seksu. I dopóki nie będzie gotowy sam przyjąć odpowiedzi aslnosci za małego człowieka, to musi te świadomość posiadać, że zawodzą nawet bardzo pewne środki.
                                                  • tt-tka Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 09.07.20, 15:26
                                                    OK, popracowac w wakacje to zdrowo dla starszego nastolatka.
                                                    przy okazji zobaczy, jak sie maja pieniadze zarobione do tych, ktore sie wydaje :)

                                                    Najpewniejsza antykoncepcja to brak seksu, jasne, ale nie wiem, czy dla mlodych to argument wystarczajacy. ja bym raczej (ale to ja, nie narzucam !) uczulala swoje dziecko, ze to ono ma sie zavbezpieczac, a nie liczyc w tym wzgledzie na partnera/partnerke. Ludzie bywaja bardziej zawodni niz antykoncepcja.
                                                  • enith Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 09.07.20, 17:06
                                                    lemonka5 napisała:

                                                    > Mam poltoraroczna córeczkę z prawidłowo branych tabletek. Bez wymiotow, biegune
                                                    > k,zapominania i antybiotykow. Byłam w tym ułamku procenta. Syn o tym wie, mnós
                                                    > two razy mówiłam mu, że na własnej skórze przekonałam się że jedyna pewna antyk
                                                    > oncepcja to brak seksu. I dopóki nie będzie gotowy sam przyjąć odpowiedzi aslno
                                                    > sci za małego człowieka, to musi te świadomość posiadać, że zawodzą nawet bardz
                                                    > o pewne środki.

                                                    Z ręką na sercu napisz, ilu twoich rówieśników podjęło współżycie dopiero w momencie, gdy byli w stanie wziąć całkowitą odpowiedzialność (w tym finansową) za potencjalne dziecko? A ty? Ty też czekałaś z seksem do czasu, aż miałaś pewność, że dasz radę samodzielnie utrzymać rodzinę?
                                                    Ucz syna, żeby w kwestii antykoncepcji liczył przede wszystkim na siebie i celował w partnerki, które myślą podobnie. Nie licz natomiast na to, że chłopak poczeka z seksem do czasu chociażby finansowej stabilizacji, bo w Polsce dzisiaj często i 30-latkowie takowej jeszcze nie mają. A nikt nie będzie czekał z rozdziewiczeniem/rozprawiczeniem do tego czasu.
                                                  • eriu Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 10.07.20, 16:48
                                                    Jeszcze jest coś takiego jak choroby. Niech używa prezerwatywy niezależnie od tego czy partnerka stosuje jeszcze jakiś środek. To będzie zdrowy nawyk.

                                                    Wiara we wstrzemięźliwość seksualną nastolatków - wierzyć można, ale tak się nie będzie działo. Hormony, uczucia itp. Poza tym abstynencja do 30stki też rozsądna nie jest.

                                                    Tak szczerze mówiąc jak przeczytałam o tej pracy to pomyślałam, że chłopak już się na wszelki wypadek zabezpiecza pod kątem finansowym jakby się zdarzyła wpadka. Swoją drogą jeśli tak jest to jest to odpowiedzialne.
                                                  • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 10:46
                                                    Ja moim synom mówiłam - jak dziewczyna chętna do łóżka, spore prawdopodobienstwo, ze nie bedziesz jedyny.Szuka sponsora.

                                                    Jak bardzo chetna, to prawdopodobienstwo, ze za miesiac ci powie - jestem w ciazy - wysokie,
                                                    A prawdopodobienstwo, ze nie ty jestes tatusiem tego dzidziusia równie wysokie.
                                                  • krokodil123 Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 11:15
                                                    Coś z głową????
                                                  • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 11:39
                                                    Z życiem...
                                                  • panna.nasturcja Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 12:25
                                                    Strasznie skrzywdziłaś synów.
                                                  • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 12:52
                                                    Obaj są marynarzami.
                                                  • panna.nasturcja Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 13:00
                                                    Czyli uciekają jak mogą od życia rodzinnego.
                                                  • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 13:20
                                                    Dwoją się i troją, by zarobić na własne dzieci.

                                                    Praca marynarza jest na kontrakt o zaakceptowanej przez obie strony długości.
                                                    Następny podpisujesz, kiedy zechcesz.

                                                    Marynarzom często rodzą się wypasione wcześniaki, znana rzecz.

                                                  • panna.nasturcja Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 13:37
                                                    Ale czasu z rodziną nie spędzają, uciekają od niej, co nie jest dziwne patrząc na twoje wpisy i to co im przekazałaś o kobietach. Także i w tym najnowszym, pisząc o "wcześniakach". Strasznie musisz sobą gardzić, jako kobietą.
                                                  • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 14:03
                                                    Nie wiesz za wiele o pracy marynarzy i rybaków dalekomorskich. :(

                                                    Spędzają, jak nie są na kontrakcie, przerwa jest dowolnej długości.
                                                    Praca jest tak ciężka, że rzadko kto dostaje atest na pływanie po 35 roku życia.

                                                    Spiewałam im -kiedy do łóżka tobie wpycha się dziewczyna, wykopsaj ją i weź za dziela się Lenina :))

                                                    wpisz w google "płacić na nieswoje dziecko", pięknoduszko.
                                                  • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 14:05
                                                    Zjawisko wypasionych wcześniaków objaśniam synom nie ja, a koledzy po fachu.
                                                  • panna.nasturcja Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 14:34
                                                    Mam rację: zniszczyłaś ich.
                                                  • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 14:39
                                                    Problem kobiet, które szukają bogatych facetow jest znany od wieków.

                                                    Mokotów wie,Czerniaków wie
                                                    Stach piaskarz kocha się
                                                    Maniusi chustkę daje swej
                                                    Maniusiu przyjąć chciej!
                                                    Dwie obrączki ślubne kupił
                                                    beczkę piwa już zamówił,
                                                    nagle się rozchodzi wieść:
                                                    Mańka znikła gdzieś!

                                                    Mańka,Mańka gdzie cię szukać gdzie?
                                                    Mańka czyś ty poszła w Górne Miasto?
                                                    Jeśli ty mnie zdradzisz suko
                                                    to te pięści cie zatłuką
                                                    Mańka,Mańka gdzie cie szukać gdzie?

                                                    Uliczny gwar,w Alejach szum,
                                                    derożka piękna mknie,
                                                    w derożce Mańka z hrabią M.
                                                    śmieją,całują się,
                                                    ma na szyi pereł sznury
                                                    koafiury i tiurniury
                                                    nagle patrzy:stoi Stach!
                                                    (...)
                                                  • panna.nasturcja Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 14:35
                                                    grrrrw napisała:

                                                    > wpisz w google "płacić na nieswoje dziecko", pięknoduszko.

                                                    A Ty ile urodziłaś mężowi nie jego dzieci?
                                                    Żadnego? Co Ty powiesz! To czemu innych posądzasz o coś czego sama nie robisz?
                                                  • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 14:48
                                                    Nie posądzam o puszczanie się dla kasy, a ostrzegam przed uwiedzeniem.

                                                    W Szczecinie jest najwyższy wskaźnik urodzeń pozamałżeńskich.
                                                  • panna.nasturcja Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 15:22
                                                    grrrrw napisała:

                                                    > Nie posądzam o puszczanie się dla kasy, a ostrzegam przed uwiedzeniem.

                                                    Nie posądzasz?
                                                    A tutaj co napisałaś:
                                                    "jak dziewczyna chętna do łóżka, spore prawdopodobienstwo, ze nie bedziesz jedyny.Szuka sponsora."?

                                                    Tak, te biedne uwiedzone misie, oni nie chcieli, bronili się a ona im się tak pchała do łóżka...
                                                  • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 15:29
                                                    Już w pierwszej klasie im wyjaśniłam, dlaczego gdzieniegdzie wiszą ostrzezenia OSTRZEGA SIE PRZED ZŁODZIEJAMI, czym zajmuje się służba ochrony kolei, przyczynę bramek na lotnisku i w sądzie itd.

                                                    Na pewno zniszczyłam ich ufność do ludzi.;)
                                                  • panna.nasturcja Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 15:37
                                                    grrrrw napisała:

                                                    > Już w pierwszej klasie im wyjaśniłam, dlaczego gdzieniegdzie wiszą ostrzezenia
                                                    > OSTRZEGA SIE PRZED ZŁODZIEJAMI, czym zajmuje się służba ochrony kolei, przycz
                                                    > ynę bramek na lotnisku i w sądzie itd.
                                                    >
                                                    > Na pewno zniszczyłam ich ufność do ludzi.;)

                                                    Nie o tym rozmawiamy, ale ty na temat nie umiesz, co juz nie raz udowodniłaś.
                                                  • ola_dom Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 15:39
                                                    panna.nasturcja napisał(a):

                                                    > Nie o tym rozmawiamy, ale ty na temat nie umiesz, co juz nie raz udowodniłaś.

                                                    Pewnie umie, ale nie chce - nie po to się trolluje, żeby było na temat.
                                                  • panna.nasturcja Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 15:41
                                                    ola_dom napisała:

                                                    > Pewnie umie, ale nie chce - nie po to się trolluje, żeby było na temat.

                                                    Masz rację, dałam się złapać, ale coś mnie trafia na takie myślenie o kobietach.
                                                    Zaczynam sie zastanawiać czy ten troll na pewno kobietą jest, tym bardziej, że własnych dzieci doliczyć się nie umie.
                                                  • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 15:51
                                                    Mater semper certa est :)
                                                  • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 15:41
                                                    Moi synowie mają lęk przed lataniem samolotem, porwaniem i atakiem bombowym ?



                                                  • tt-tka Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 15:42
                                                    Nasturcjo, widzisz sensn tej pyskowki, bo przeciez nie dyskusji, z forumka na g ?
                                                    W tym watku wazne, ze lemonka nie przejela proponowanych metod, ze wychowala syna, ktory sam umie myslec i uczyc sie na bledach, ktory z matka rozmawia o swoich rozterkach. Uczyla myslec, a nie straszyla, i to zaprocentowalo.
                                                  • panna.nasturcja Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 15:43
                                                    Tt-tko, taki, że więcej osób czyta niż pisze.
                                                    I jej posty już nie raz szkodziły a tym forum ludziom zagubionych i szukającym rady i sposobu wyjścia na prostą (nie piszą o autorce tego wątku, tylko ogólnie).
                                                  • panna.nasturcja Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 15:49
                                                    Przepraszam, jakoś strasznie nie po polsku mi ten post wyżej wyszedł.
                                                  • tt-tka Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 15:57
                                                    panna.nasturcja napisał(a):

                                                    > Przepraszam, jakoś strasznie nie po polsku mi ten post wyżej wyszedł.

                                                    Nie szkodzi, zrozumialam :)
                                                    Ale imo wystarczy w danym watku ostrzec, raz a dobitnie, ze g ma mendalnosc (nie poprawiac !) zandarma i z jej porad lepiej nie korzystac. Ostrzec innych, a nie rozmawiac z kims takim.
                                                  • panna.nasturcja Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 16:04
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > Ale imo wystarczy w danym watku ostrzec, raz a dobitnie, ze g ma mendalnosc (ni
                                                    > e poprawiac !) zandarma i z jej porad lepiej nie korzystac. Ostrzec innych, a n
                                                    > ie rozmawiac z kims takim.

                                                    Wiem, masz rację, poniosło mnie w misji, jak siłaczkę ;)
                                                    Obiecuję poprawę.
                                                  • ola_dom Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 16:04
                                                    panna.nasturcja napisał(a):

                                                    > Tt-tko, taki, że więcej osób czyta niż pisze.
                                                    > I jej posty już nie raz szkodziły a tym forum ludziom zagubionych i szukającym
                                                    > rady i sposobu wyjścia na prostą.

                                                    No i czasem po prostu trzeba pogonić trolla, szkodliwego i wrednego tym bardziej.
                                                  • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 15:56
                                                    lemonka słusznie się martwi, bo syn zadał się z dziewczyną myślacą nowocześnie i bez kompleksów.

                                                    Moim zdaniem, 16 latka, która wysyła koledze linki na strony porno, jest zdemoralizowana lub zaburzona.



                                                    ttforum.gazeta.pl/forum/s,898,169960376,170204222.html?rep=2&from=12#-tka napisała:

                                                    > Nasturcjo, widzisz sensn tej pyskowki, bo przeciez nie dyskusji, z forumka na g
                                                    > ?
                                                    > W tym watku wazne, ze lemonka nie przejela proponowanych metod, ze wychowala sy
                                                    > na, ktory sam umie myslec i uczyc sie na bledach, ktory z matka rozmawia o swoi
                                                    > ch rozterkach. Uczyla myslec, a nie straszyla, i to zaprocentowalo.
                                                    >
                                                  • eriu Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 14:38
                                                    To obrzydliwe co przekazałaś synom o kobietach.

                                                    Nie mówiąc już o tym, że kobiety też mają prawo chcieć uprawiać seks i czerpać z niego radość.
                                                  • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 14:42
                                                    Owszem, ale nie jako żony lub narzeczone innego facet
                                                  • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 14:54
                                                    A na pewno nie maja prawa łapać faceta na dzieciaka. Tym bardziej, jak dziecko innego niż łapany, bo to jest oszustwo.
                                                  • panna.nasturcja Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 15:24
                                                    grrrrw napisała:

                                                    > A na pewno nie maja prawa łapać faceta na dzieciaka. Tym bardziej, jak dziecko
                                                    > innego niż łapany, bo to jest oszustwo.

                                                    Ty tak robiłaś, tak?
                                                    Stąd takie doświadczenia i obsesja na tle ostrzegania synów?
                                                  • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 15:36
                                                    Nie, ja po prostu znam wiele takich sytuacji.
                                                    Od sexworkerek aż gesto w śródmiesciu.
                                                    Studenci WSM zawsze mieli powodzenie i duzo spraw o alimenty i zaprzeczenie ojcostwa.Rzecz w naszym mieście znana.

                                                    Córkę ostrzegałam "na odwrót".
                                                    I pouczałam, żeby nie stosowała podstępnych i nieuczciwych metod w stosunkach z męzczyznami.
                                                  • ola_dom Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 15:39
                                                    grrrrw napisała:

                                                    > Nie, ja po prostu znam wiele takich sytuacji.
                                                    > Od sexworkerek aż gesto w śródmiesciu.

                                                    Bo jak wiadomo - seksworkerki tylko czyhają, żeby złapać klienta na dzidziusia.

                                                    To na pewno seksworkerki, których tak dużo znasz?
                                                  • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 15:49
                                                    Nie mam wśród znajomych, nawet na facebooku ani alfonsów ani ich protegowanych.

                                                    Sexworkerki nie łapią na dzidziusia, one biora za swoje usługi pieniądze, jedyne co grozi mężczyźnie to choroba weneryczna. Moi synowie wiedzieli, co to jest dość wcześnie.

                                                    Te co łapią na alimenty nazywają się alimenciary.
                                                    W Szczecinie faceci mówię też na takie panie - "alimendy" .
                                                  • ola_dom Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 16:02
                                                    grrrrw napisała:

                                                    > Nie mam wśród znajomych, nawet na facebooku ani alfonsów ani ich protegowanych.

                                                    Aha, ale znasz tak "wiele".


                                                    > Sexworkerki nie łapią na dzidziusia, one biora za swoje usługi pieniądze,
                                                    > jedyne co grozi mężczyźnie to choroba weneryczna.

                                                    No ale za to nie musisz potem płacić latami, więc niepotrzebnie tak się martwisz.


                                                    > Te co łapią na alimenty nazywają się alimenciary.
                                                    > W Szczecinie faceci mówię też na takie panie - "alimendy" .

                                                    Chyba na alimendziarzy.
                                                  • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 16:23
                                                    Każdy, kto ma trochę oleju w głowie i znajomości życia, potrafi się zorientować, że ma do czynienia z prostytutką.

                                                    Tak jak kazdy za PRL bez trudu odnalazł, jeśli potrzebował, handlarza walutą.

                                                    Alimenciarz to ten, co nie płaci na dziecko.
                                                    Alimenciara żyje z alimentów.
                                                  • ola_dom Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 16:24

                                                    Idź już stąd, najlepiej tam, gdzie byłoś przez ostatnie kilka lat, trollu.
                                                  • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 16:27
                                                    jestem na forum od 2003
                                                  • ola_dom Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 16:50
                                                    grrrrw napisała:

                                                    > jestem na forum od 2003

                                                    Sio trollu.
                                                  • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 19:04
                                                    :)
                                                  • krokodil123 Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 19:22
                                                    A masz jakiś normalnych znajomych?
                                                  • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 19:30
                                                    W normie :)
                                                  • panna.nasturcja Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 15:39
                                                    Skoro "Obaj synowie są marynarzami" a "córkę ostrzegałaś" to jakiej płci jest twoje czwarte dziecko?
                                                  • grrrrw Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 11.07.20, 15:52
                                                    Żeńskiej
                                                  • enith Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 07.07.20, 16:07
                                                    lemonka5 napisała:

                                                    > Pewnym plusem jest to, że trochę to to otrzezwilo. Owszem, nadal ja kocha, a on
                                                    > a nadal wymaga kontaktów, ale przynajmniej zaczął ze mną normalnie rozmawiać.
                                                    > O niej, o tej sytuacji, o podejściu do życia. Przestał się aż tak izolować. Pra
                                                    > cuje na pół etatu, uczy się, widzę, że jednak mu żal, tego co stracił.

                                                    Ale o tym ci właśnie pisaliśmy wcześniej. Jeśli wychowaliście z mężem syna na rozsądnego młodego człowieka, to nawet jeśli popełni jakąś głupotę (a wskaż mi nastolatka, który żadnej nie popełnił), to wyciągnie z tego wnioski i weźmie konsekwencje na klatę. Twój syn wnioski wyciągnął, z konsekwencjami się zaczął liczyć i tak powinno być. Twoje przerycie mu od A do Z czata z intymnymi rozmowami w żaden sposób nie pomogło twojej sprawie. Bo syn równie dobrze mógł pozawalać te ważne dla siebie sprawy rżnąc z kumplem po nocach w wirtualne warcaby. Liczył się wyłącznie fakt, że te sprawy pozawalał, twoja i męża inwigilacja i przeglądanie rozbieranych fotek partnerki syna do niczego nie były wam potrzebne, a mogły was kosztować udaną relację z synem.
                                                    A to, co proponuje grrrw to tresura, a nie wychowywanie dzieci.
    • bene_gesserit Efekt Romea i Julii 08.07.20, 17:51
      Wrzuć sobie może tytuł tego posta w przeglądarkę. Najgorsze, co możesz zrobić, to zainterweniować konfrontacyjnie - tzn skontaktować się z rodzicami Julii i ujawnić, że wysyła fotki z wypiętym zadkiem albo puścić tekst w rodzaju Romeo, spotkasz się z tą dziewczyną po moim trupie. Tzn o ile tak zrobisz, odniesiesz skutek wręcz odwrotny - nawet ucieczki z domu w celu romansu w ustronnym kącie pola namiotowego czy coś w tym stylu.

      Bez obrazy, ale mam wrażenie, że widzisz w swoim dziecku raczej swoje dziecko niż osobną, podmiotową istotę. A on po pierwsze, jest w wieku, w którym robi się różne głupie rzeczy, wliczając w to zakochanie się w 'nieodpowiedniej dziewczynie', i to jest jego kapitał na całe życie. Po drugie - jest w wieku, w którym będzie - podoba ci się to czy nie - podejmował własne decyzje. A jeśli ci się nie będą podobać, po prostu nie będziesz o nich wiedziała, bo będzie kłamał.

      Jedyne, co możesz zrobić, to mądrze mu towarzyszyć.

      A - hormonalny szał mija po jakimś pół roku, potem krzywa spada, a organizm i tak się do tego haju przyzwyczaja, więc ten. Tylko nie podsycaj tego ognia robieniem Rejtana.

      Powodzenia.
    • ciszej.tam Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 14.07.20, 09:56
      Jeśli dziewczynka nie opowiada bajek tylko mała "związki" przed wiekiem lat 16 i doświadczenie z dorosłymi to jest ofiarą molestowania przede wszystkim.

      Często to ma konsekwencje w postaci pewnej hiperseksualizacji ale w sumie ciężko wywnioskować, że tak jest z tego co piszesz. Bo może po prostu ich korespondencja wygląda jak pół internetu teraz, kultura jest strasznie antykobieca i uczy młode kobiety traktować się jak rzeczy.

      Szkoda mi tej dziewczynki, mam nadzieję że twój syn ja wspiera i że ona chodzi na jakąś terapię.
      • lemonka5 Re: Zakochany siedemnastolatek, martwię się. 14.07.20, 21:25
        Nie, to nie dorośli, użyłam w startowym poście głupiego określenia facet, ale to byli rówieśnicy, koledzy z klasy i z żagli z tego co wiem. Dwoch nadal nie może się pogodzić z końcem relacji i nadal ja zaczepia i nagabuje, a mój syn ma rolę rycerza na białym koniu, który ja przed natretami ratuje. Na razie na poziomie wirtualnego wsparcia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka