Dodaj do ulubionych

ukochana babcia

23.06.08, 13:41
Mam odwieczny problem - kompletnie nie dogaduję się z teściową,
szczególnie w kwestii wychowywania mojego trzyletniego synka. Ona
jest przewrażliwiona, a ja chyba "niedowrażliwiona";) Problem
poważny, bo teściowa mieszka u nas i szanse, ze to ulegnie zmianie
są nikłe, przynajmniej przez najbliższych kilka lat. Teściowa pełni
ważną rolę w naszej rodzinie, jesteśmy jej wdzięczni, bo pomaga
(zajmuje się dzieckiem) kiedy tylko o to poprosimy, jest troskliwa,
poświęca dziecku maksimum uwagi. Spędzając z babcią tyle czasy synek
jest też siłą rzeczy przez babcię wychowywany - babcia nie spuszacza
go z oczu, chodzą razem "za rączkę", nieustannie słychać "Jasieńku a
może zjesz to, a może tamto", "ta zjeżdzalnia jest
niebezpieczna", "nie biegaj, bo się przewrócisz"...ma trzy lata a
jest traktowany ja niemowlak. NIe zgadzam się z takim traktowaniem
dziecka, próbuję mu dawać troszkę swobody, chcę, żeby uczył się
samodzielności...ale kiedy naszykuję synkowi posiłek (wszystko
pokrojone w kostkę) żeby SAM zjadł, nagle pojawia się babcia i
zaczyna go karmić. Jeżli zwrócę jej uwagę, atmosfera w domu jest
zrujnowana i napięcie czuć przez kilka dni. Jeżeli teściowa nie
zgadza się z tym w jaki sposób zajmuję się dzieckiem, robi "swoje"
po kryjomu, np. prosi moja szwagierkę, żeby obcinała mojemu dziecku
paznokcie, bo ja to robię wg niej źle. moją prośbę, by to się nie
powtórzyło zignorowała. Tak jest ze wszystkim, mama swoje babcia
swoje, najbardziej cierpi na tym dziecko, które babcię kocha, ale
traktuje jak kumpla, z którym można zrobić wszystko. Czuję, że to
wszysto mnie przerasta...pokój za wszelką cenę?
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: ukochana babcia 23.06.08, 14:36
      Ponosisz po prostu koszty mieszkania z którymś z rodziców, tu- z teściową, bo na to,że ona "się zmieni" nie ma co liczyć.W życiu nie zgodziłabym się na wspólne mieszkanie.
    • burza4 Re: ukochana babcia 23.06.08, 14:52
      babcia wychowuje twojego syna jak kalekę, bo im dłużej on jest
      niesamodzielny - tym dłużej ona sama jest potrzebna.

      natomiast robi dziecku krzywdę, już 2-letnie dziecko powinno uczyć
      się samodzielnego jedzenia, a 3 latek powinien już jeść normalne
      posiłki. Po co mu kroić kanapki w kostkę, o karmieniu nie
      wspominając?

      moi byli teściowie byli z gatunku, coby najchętniej na śmierć
      zagłaskali, na szczęście mieszkaliśmy osobno, a po drugie - moje
      dziecko wykazywało się daleko idącym poczuciem niezależności. Na
      babcine próby karmienia reagowała z pogardą "ja nie jestem jakimś
      dzidziusiem żeby mnie karmić", a co do spacerów to nadgorliwa opieka
      sprawiła, że córka nie lubiła z nimi przebywać.

      ja nie pozwoliłabym sobie na tak jaskrawe podważanie mojego
      autorytetu, i konsekwentnie wymuszałam stosowanie moich zasad
      (przynajmniej póki było to przy mnie) a fochy teściowej miałam w
      głębokim poważaniu.
      • womania Re: ukochana babcia 23.06.08, 15:46
        pokoj za wszelka cene?

        - chyba spokoj. finansowy. Wasz.
        ja bym sie wyprowadzila i to juz!!

        choc wiem, ze latwo powiedziec. ale pomysl o cenie, jaka zaplaci
        Twoj syn - i o Twoich relacjach z synem (nie wspominajac o mezu -
        czy on tez jest pod wplywem mamy i co o tym sadzi?)
        takie odwlekanie wyprowadzki tez daje do myslenia, czy nie probujesz
        sobie za wszelka cene wytlumaczyc, ze 'jeszcze nie teraz'? czy to
        pomysl i kalkulacja meza?
        niestety toksyczni ludzie maja to do siebie ze daja ten 'pokoj' -
        czy raczej spokoj - iluzoryczny. a traci dziecko i Ty.

        zycze odwaznych decyzji.
        • kicia031 womania 23.06.08, 16:14
          nie doczytalas - to tesciowa mieszka u nich - najpewniej nie ma sie
          gdzie wyprowadzic.

          A z tesciowa - tak jak z dzieckiem - konsekwencja, konsekwencja,
          konsekwencja, a i wsparcie malza by sie przydalo.
    • bubster Re: ukochana babcia 23.06.08, 17:51
      Pomyśl o dziecku
      - wychowywane w ten spósób szybko wyrośnie na... łajzę
      a chciałabyś chyba żeby sobie w życiu umiał radzić?

      jedyne wyjście - zamieszkać osobno
      jak się nie da - KATEGORYCZNY ZAKAZ stosowania takich praktyk przez
      teściową
      będzie burza w szklance wody - ale pomyśl na czym bardziej Ci
      zależy - żeby dzieciak był dobrze wychowany czy teściowa zadowolona?
    • aga.r.72 Re: ukochana babcia 23.06.08, 19:32
      A ja tu winiłabym jednak trochę Ciebie. Wprawdzie nie mam doświadczenia w
      mieszkaniu z teściową. Uważam jednak, że dałaś zbyt dużo swobody teściowej już
      od samego początku. Wiadomo, że babcie już z samej definicji raczej nigdy nie
      będą tak konsekwentne jak rodzice, bo to po prostu BABCIA.
      Kiedy zajmuje się dzieckiem, gdy jest Ci to na rękę, to jest wszystko ok, bo tak
      Ci wygodnie. Musisz się zdecydować- albo powierzasz jej pod opiekę syna, albo
      nie. Syn w tej chwili jest już na tyle duży, że na Twoim miejscu dałabym go do
      przedszkola. Tam będzie musiał nauczyć się samodzielności. Skoro oboje z mężem
      pracujecie, a mniemam, że tak jest, to finansowo poradzicie sobie. Ewentualnie
      nieco zaciśniecie pasa. A jeśli nie pracujesz- to nie widzę problemu z opieką
      nad synem- teściowa, mimo ze mieszka z Wami- tylko sporadycznie.
      • kol.3 Re: ukochana babcia 23.06.08, 19:49
        Syn - do przedszkola, babcia - na odwyk,a najlepiej zamieszkać
        osobno.
        • mamajanka3 Re: ukochana babcia 24.06.08, 10:46
          Mieszkamy z teściową właśnie z tego powodu, że ona nie ma środków do
          życia. Wyprowadzi się wtedy, kiedy stać nas będzie na utrzymanie
          drugiego mieszkania, to jeszcze chwilę potrwa...I dlatego też
          zdeterinowana jestem, żeby pracować. Ja wiem, że to moja wina, bo
          już dawno powinnam przejąć ster, ale nie mam żadnego wsparcia
          dojrzałej kobiety (moja mama nie żyje), to moje pierwsze dziecko i
          nie ukrywam, że nie mając pojęcia, jak się do macierzyństwa zabrać,
          wzorowałam się na teściowej... Wszystko było ok, dopóki Mały był
          mały, teraz szlag mnie trafia, że traktuje go jak niemowlaka...
          Napisałam tutaj, bo ciężko mi o obiektywizm i wstyd się przyznać,
          ale potrzebuję, żeby ktoś "spoza" na to spojrzał, bo sama nie wiem,
          czy ta ja jestem niedostatecznie czuła, troskliwa, czy ona
          chorobliwie nadopiekuńcza. To może też wynikać z tego, ze czuję się
          w jakimś stopniu zobowiązana, w końcu nam pomaga, zajmuje się
          dzieckiem, kiedy nas nie ma...Poza tym matce wygarnęłabym bez
          problemu, a teściowej... coż, trzeba będzie się przyzwyczaić do
          kiepskiej atmosfery...Brrrr!!!
          Mam z synem świetny kontakt, ale przy mnie raczej stosuje się do
          zasad (wiadomo, mamy gorsze momenty), ale kiedy wracamy umorusani z
          placu zabawl, synek z niewielkim guzem na czole (uczył się schodzić
          SAM z karuzeli) wita nas oskarżycielskie spojrzenie teściowej i
          jeszcze potrafi mi powiedzieć (a raczej do ściany bardziej), ze jej
          dzieciom to się coś takiego nie przydarzyło.. (co jest wierutna
          bzdurą, ale pamięć w jej wieku jest zawodna).
          Chciałam go posłać do przedszkola od września, ale myslę, ze lepiej
          prze pół roku próbować go usamodzielniać w domu i potem dopiero
          posłać... widzę nawet po zabawach w piaskownicy, że jeszcze za
          wcześnie.
          Na jakiem etapie rozwoju były wasze dzieci? Jak było z ich
          samodzielnością zanim poszły do przedszkola?
          Aha, z mężem ok, wsparcie, ale pracuje od świtu do wieczora, zeby w
          końcu udało nam się zamieszkać osobno...
          Dzięki:)
          • bozka7123 Re: ukochana babcia 24.06.08, 11:46
            Uważam że aga ma rację, dziadkowie nie są od wychowywania tylko od
            rozpieszczania, czasy kiedy oni wychowywali dzieci dawno minęły i teraz moga sie
            skupic na dopieszczaniu wnuków.Od wychowywania są rodzice. Uważam że powinnaś
            jak najszybciej posłać synka do przedszkola. Tam na pewno nauczy sie
            samodzielności. I ograniczysz mu,w ten sposób, kontakty z babcią. Natomiast
            teściowa może spokojnie każdego dnia odebrac wnuka z przedszkola i pobyć z nim
            do czasu przyjazdu rodziców z pracy. Myslę że takie rozwiązanie dobrze zrobi wam
            wszystkim, nie tylko dziecku. Zyczę powodzenia
            • burza4 Re: ukochana babcia 24.06.08, 12:00
              Bozka, przedszkole nie jest od uczenia samodzielności - od tego są
              rodzice. I o ile pamiętam - od przedszkolaka oczekuje się
              pewnej "dojrzałości" - czyli np. umiejętności samodzielnego
              załatwiania się, jedzenia, czy ubierania. Owszem - pani pomoże
              zawiązać sznurowadło, ale nie będzie ubierać 30 dzieci od stóp do
              głów, czy też karmić wszystkich jak leci.

              przedszkole jest dobrym rozwiązaniem - bo obecność innych dzieci
              motywuje do samodzielności. Sęk w tym, że dziecko trzeba do tego
              przygotować, żeby nie stało się z czasem pośmiewiskiem grupy.
    • arwen8 Re: ukochana babcia 24.06.08, 14:27
      mamajanka3 napisała:

      > Tak jest ze wszystkim, mama swoje babcia swoje, najbardziej cierpi > na tym dziecko

      Tak, dziecko w takim układzie cierpi najbardziej ze względu na brak konsekwencji i brak poczucia bezpieczństwa. Skoro granice i reguły ciągle się zmieniają, dziecko przestaje się czuć bezpieczne, bo nie wie, czego oczekiwać od dorosłych. Może z wiekiem nauczyć się manipulowania innymi albo bedzie niezdecydowane, niepewne siebie.

      Warto popracować z teściową nad ustaleniem konsekwentnych metod wychowania dziecka, skoro już mieszkacie z nią pod jednym dachem.
      • a.jaworskaa Re: ukochana babcia 24.06.08, 20:12
        Wiesz jak tak sobie to przeczytałam to skojarzyło mi się z pewną
        sytuacją która dotyczyła relacji moja siostra - jej teściowej.
        Oczywiście spór toczył się o dziecko. W pewnym momencie siostra była
        głucha na wszelkie rady i uwagi teściowej a czasami wręcz robiła jej
        na złość. Siostra chciała żeby jej syn był samodzielny a ta
        samodzielność miała objawiać się w samodzielnym robieniu zakupów w
        sklepiku który znajdował się 2 domy dalej ( mieszkają na wsi - ruch
        niewielki, ryzyko małe )A teściowa powtarzała jak mamrę " nie
        posyłaj go Basiu samego do sklepu ". O jeden raz za dużo go posłała,
        po kartonik mleka - już nie wrócił:(
        • frynelka Re: ukochana babcia 24.06.08, 21:40
          Podzielam Twoje zdanie co do uczenia dziecka samodzielności, ale
          rozmiem również babcię, która pilnuje synka, żeby mu się nic złego nie stało.
          Sama jeszcze wnuków nie mam, ale jestem w kontakcie z wieloma babciami, które zajmują się wnukami i opowiadają w jak wielkim stresie żyją opiekując się wnukami. Mawiają one, że swoje dziecko chowało się inaczej bo to swoje, ale co ja bym zrobiła, gdyby coś niedobrego przydarzyło się wnukowi, gdy jest pod moją opieką.

          Zastanówcie się czasem nad tym, jakbyście zareagowały gdyby dziecku będącemu pod opieką babci coś się przytrafiło i starajcie się zrozumieć tę babciną nadopiekuńczość.
    • blue.benek Re: ukochana babcia 24.06.08, 21:56
      w pewnym sensie mam podobny problem do Ciebie, w pewnym bo nie
      mieszkam z tesciowa ale i tak tocze z nia "walke". mam 10-miesieczna
      corke-pierwsza wnusia babci! zaczelo sie rowniez niewinnie...teraz
      juz mnie denerwuje. Babcia rowniez nadopiekuncza a co do tego
      nachalna w pomocy. rowniez jestem jej wdzieczna za pomoc bo gdy
      tylko potrzebuje moge na nia liczyc przyjedzie w 3min do wnusi ale..
      babcia najchetniej u nas by mieszkala, nie widzi wnusi dzien i
      teskni.problem polega u mnie rowniez na tym, ze nie moge jej nic
      powiedziec bo sie obraza i potem leci do mojego meza na skarge z
      zalami..i pewnie do kolezanek tez bo dowiedzialam sie, ze
      lamentowala gdy zabronilismy kolysac dziecko w wozku.nie mogla sie z
      tym biedna pogodzic jak tylko nie widzialam to mala az rzucalo w
      wozku..potem chodzila po domu i mrudzila ze" zabronili jej chustac a
      dziecko przez to bedzie nieszczesliwe"-->czy to nie przesada?poza
      tym mam wrazenie, ze za wszelka cene chce za kazdym razem pokazac,
      ze wie lepiej czy mala jest glodna czy spiaca itp.i pomimo iz powiem
      jej, ze mala nie bedzie spala bo widze ze chce sie bawic to udaje ze
      nie slyszy i zaczyna ja usypiac a malutka sie az zlosci.doprowadza
      mnie to do szalu.poza tym uwielbia przyjezdzac bez zapowiedzi i
      zostac na pare dni.. oczywiscie walcze i robie wszystko zeby nie
      zostawala ale widze ze jest zla.i wiem bo nadal skarzy mojemu
      mezowi.poza tym rowniez najchetniej trzymala by mala za reke bo
      sobie cos zrobi nie dajac jej szansy na poznawanie
      otoczenia.najgorsze jest to, ze odkad zaczelam jasno mowic co mnie
      denerwuje moj maz zaczal sie na mnie obrazac, ze nie lubie
      tesciowej.dopoki siedzialam cicho bylo ok. jestem zalamana, bo od
      tesciowej sie zaczelo ale konczy sie juz na wszystkim i miedzy mna a
      mezem jest coraz gorzej. krytykuje wszystko co zr\bie i powiem ale
      sam wielu z tych rzeczy nie umie zrobic.kompletnie nie wiem gdzie
      moge o tym napisac.. wiec dolaczylam sie do tego postu...
      • mamajanka3 Re: ukochana babcia 25.06.08, 09:42
        Uwierz mi, wiem, o czym piszesz...Ja mam wsparcie męża, ale
        komentarze na temat jego matki oszczędzam mu jak mogę...matka to
        jednak matka, może denerwować, ale kto lubi słuchać negatywnych
        opinii na temat swoich rodziców? Prawie 80% moich koleżanek mających
        już dzieci narzeka na swoich teściów (rodziców), że źle zajmują się
        ich dziećmi, pozostałe 20% narzeka, bo kompletnie brak z ich strony
        zainteresowania... Najlepszym rozwiązaniem byłały rozmowa z
        teściową, szczera, od serca, ale jest to zarazem rzecz
        najtrudniejsza. Ja się zdobyć na nią nie potrafię, ktoś próbował?
        Poskutkowało?
        Mężowi lepiej chyba dać spokój...taki konflikt jest dla niego
        trudny...Ja wiem, że teraz jesteśmy Paniami ich życia;), ale prawda
        jest taka, że TA kobieta zajmowała się nim przez kilkadziesiąt lat
        jego życia, sprzątała po nim, rozpuszczała...
        • mal_art Re: ukochana babcia 25.06.08, 18:36
          mamajanka3 napisała:

          > prawda
          > jest taka, że TA kobieta zajmowała się nim przez kilkadziesiąt lat
          > jego życia, sprzątała po nim, rozpuszczała...

          A Ty chcesz też zajmować się synkiem przez kilkadziesiąt lat jego życia,
          sprzątać po nim i rozpuszczać? Bo jeśli nie, to musisz mu teraz pozwolić na
          samodzielność, a już niedługo - zacząć jej od niego wymagać. Babcia wyraźnie
          dąży do kompletnie innego celu wychowawczego i w imię tychże różnych celów
          ograniczyłabym jej opiekę i pomoc, oraz jasno i konsekwentnie wprowadzałabym w
          domu własne zasady. To Ty i Twój Mąż jesteście odpowiedzialni za Wasze dziecko i
          to Wasze zadanie - ustalić zasady, których dziecko ma się trzymać.
          Pomyśl, że robisz to dla dobra swojej przyszłej synowej ;-)
          • blue.benek Re: ukochana babcia 25.06.08, 20:52
            To wszystko sie tak latwo mowi. mysle, ze kazda z nas wie o tym, ze
            najlepiej jest jasno i wyraznie powiedziec co nam sie podoba a co
            nie. moja tesciowa niestety nawet po delikatnym zwroceniu uwagi
            przekreci kota ogonem, ze ona biedna, ze nie moze, zabraniaja
            itp...i to nie jest problem tylko z mojej strony- maz ma rodzenstwo
            i ich drugie polowki tez maja ten problem. to juz jest "wyzszy
            poziom"!!
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: ukochana babcia 29.06.08, 09:30
      Myślę, że sposób w jaki Pani wychowuje dziecko i wprowadza je w
      świat jest w porządku. Babcia , wygląda na to, zachowuje się także
      standartowo, czyli jest nadopiekuńcza. To się zdarza i związane jest
      z wiekiem, gdzie lęków i niepewności wobec życia jest więcej oraz z
      faktem, że opiekując się nie swoim dzieckiem czuje większą
      odpowiedzialność oraz chce spełnić jak najlepiej swoje zadanie.
      Obawiam się, że w tej sprawie niewiele będzie można zmienić
      Doświadczenie pokazuje jednak, że od takich "dwóch światów"
      dzieciom się nie dzieje krzywda. Dorastają i wspominają babcie z
      rozrzewnieniem albo trochę się potem z nich podśmiewają.
      Problem natomiast jest chyba w Pani relacji z teściową, w tych
      momentach kiedy ona wkracza już na Pani terytorium ( obcinanie
      paznokci, karmienie synka itp ). Tak się nie powinno zdarzać i takie
      zachowanie tylko częściowo jest zwiazane z opieką nad wnukiem.
      Więcej jest w tym " walki o władzę"
      Myślę, że o tych sprawach trzeba i warto spokojnie porozmawiać z
      teściową i w takiej rozmowie jasno powiedzieć, co Pani przeszkadza,
      uargumentować dlaczego tak Pani robi oraz zapowiedzieć, że jeśli
      tak się będzie działo, to za każdym razem Pani będzie zwracać
      teściowej na to uwagę i wymagać, żeby była tak jak Pani chce i
      czuje , ze jest dobrze. Ta rozmowa nie musi być oskarżycielska. Może
      być przyjacielska. Może podczas niej dowie się Pani czegoś więcej o
      teściowej i będzie ją łatwiej zrozumieć. Nie ma co się obawiać ,
      jest Pani dorosła i relacja z teściową to jedna z Pani dorosłych
      relacji. Najwyżej będzie przez jakiś czas gorzej między Wami.
      Trudno. Ale zadba Pani o swoje samopoczucie i poczucie, że ma Pani
      wpływ na sytuację.
      Warto dodać, że te sytuacje będą się powtarzać. Ważne , żeby na nie
      odpowiednio reagować. Pozdrawiam. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka