agarusz77
24.03.09, 01:12
Moj problem z pozoru jest blahy ,tak jakby go nie bylo,a jednak jest i
zastanawiam sie co jest ze mna nie tak.
Jestem mezatka od 2 lat,od roku mamy wspanialego synka,zycie nam sie wkoncu
ulozylo,najpierw dlugo wynajmowalismy mieszkanie,a teraz wkoncu kupilismy ,ja
mam jeszcze corke z poprzedniego zwiazku ,maz pracuje,dodatkowo zarabia,ja tez
pracuje. I tu zaczynaja sie schody...
Zaczelam czuc sie samotna w tym zwiazku,ja od porodu -rok temu ciagle w domu z
dziecmi,pranie,gotowanie ,typowa kura domowa,a moj maz ,ma swoja prace
,dodatkowo zarabia,ma swoje zainteresowania-brydz!!!i ciagle go nie ma w domu
, a jak jest to zmeczony ale siedzi w necie.O wspolnych wyjsciach nie ma mowy
,bo kiedy,kiedy z nim rozmawiam to mowi ze przesadzam i znowu sie czepaim.
Zaczelam tez swego czasu podejrzewac ze ma kogos ,nigdzie mnie nie zabiea
,wiecznie sam wychodzi. Kocha mnie to widac,ja tez nie wyobrazam sobie zycia
bez niego,ale to juz powoli mnie przerasta.
Stwierdzil nawet ze jestem chorobliwie zazdrosna,a mnie jest przykro ze
potrafi na brydza umowic sie z kolezanka i grac a ze mna nie chce poswiecic
tego wolnego czasu i dochodzi miedzy nami do awantur.
Poza tym jego rodzina jest do mnie uprzedzona ,juz zanim mnie poznali bylam na
straconej pozycji ,teraz nie spotykam sie z nimi ,jestem z tym wszystkim sama
,nie mam do ogo sie zwrocic o rade ,co robic zeby nie zwariowac i ufac
mezowi.Zapewnia mnie ze jestem jedyna w jego zyciu ale sama nie wiem. Tak wiem
ze jestem zazdrosna ,ale potrzebuje tez czulosci i milosci ,przytulania i
ciepla.Tego nie mialam w dziecinstwie a on nie widzi problemu . Moze to ze mna
jest cos nie tak. Prosze o pomoc i rade ,bo swoim zachowaniem moge doprowadzic
do tego ze ukochana osoba uzna mnie za wariatke albo odejdzie.