malzenstwo

24.03.09, 01:12
Moj problem z pozoru jest blahy ,tak jakby go nie bylo,a jednak jest i
zastanawiam sie co jest ze mna nie tak.
Jestem mezatka od 2 lat,od roku mamy wspanialego synka,zycie nam sie wkoncu
ulozylo,najpierw dlugo wynajmowalismy mieszkanie,a teraz wkoncu kupilismy ,ja
mam jeszcze corke z poprzedniego zwiazku ,maz pracuje,dodatkowo zarabia,ja tez
pracuje. I tu zaczynaja sie schody...
Zaczelam czuc sie samotna w tym zwiazku,ja od porodu -rok temu ciagle w domu z
dziecmi,pranie,gotowanie ,typowa kura domowa,a moj maz ,ma swoja prace
,dodatkowo zarabia,ma swoje zainteresowania-brydz!!!i ciagle go nie ma w domu
, a jak jest to zmeczony ale siedzi w necie.O wspolnych wyjsciach nie ma mowy
,bo kiedy,kiedy z nim rozmawiam to mowi ze przesadzam i znowu sie czepaim.
Zaczelam tez swego czasu podejrzewac ze ma kogos ,nigdzie mnie nie zabiea
,wiecznie sam wychodzi. Kocha mnie to widac,ja tez nie wyobrazam sobie zycia
bez niego,ale to juz powoli mnie przerasta.
Stwierdzil nawet ze jestem chorobliwie zazdrosna,a mnie jest przykro ze
potrafi na brydza umowic sie z kolezanka i grac a ze mna nie chce poswiecic
tego wolnego czasu i dochodzi miedzy nami do awantur.
Poza tym jego rodzina jest do mnie uprzedzona ,juz zanim mnie poznali bylam na
straconej pozycji ,teraz nie spotykam sie z nimi ,jestem z tym wszystkim sama
,nie mam do ogo sie zwrocic o rade ,co robic zeby nie zwariowac i ufac
mezowi.Zapewnia mnie ze jestem jedyna w jego zyciu ale sama nie wiem. Tak wiem
ze jestem zazdrosna ,ale potrzebuje tez czulosci i milosci ,przytulania i
ciepla.Tego nie mialam w dziecinstwie a on nie widzi problemu . Moze to ze mna
jest cos nie tak. Prosze o pomoc i rade ,bo swoim zachowaniem moge doprowadzic
do tego ze ukochana osoba uzna mnie za wariatke albo odejdzie.
    • mammunita Re: malzenstwo 24.03.09, 10:20
      ja jestem chyba w podobnej sytuacji.... jedyne co zostaje to porozmawiac z mezem i powiedziec mu o swoich zmartwieniach, spytaj sie czy moglibyscie cos zmienic w zwiazku z tym-spokojnie bez oskarzania. U mnie to nie dziala;) ale moze Twoj maz jest inny:)
      • tuuska1 Re: malzenstwo 24.03.09, 10:48
        Porozmawiaj z mężem ale też kategorycznie zażądaj aby raz na jakis czas
        było wspólne wyjście. Musicie też określić jakiś konkretny termin i regularność ( np druga sobota m-ca) bo inaczej mąż zacznie się migać. Niestety każdy związek należy pielęgnować gdyż może rozbić go zwyczajna nuda i jednorodność.
      • agarusz77 Re: malzenstwo 25.03.09, 00:16
        No wlasnie,rozmowa to problem ,bo on nie ma czasu zeby usiasc i ze mna
        porozmawiac. jak zaczynam rozmowe to albo nuci cos do siebie albo w cos gra w
        necie ,i jestem na przegranej pozycji . Teraz zbliza sie komunia jego chrzesnicy
        na ktora jedzie sam ,bo ja nie pasuje do jego rodziny ,choc to sa jego slowa i
        zostalam zaproszona to nie mile widziana przez wlasnego meza ,smutne i przykre.
        • uli Re: malzenstwo 25.03.09, 14:04
          I jak na to zareagowałaś, na to "nie pasujesz do rodziny"???

          Weź dziewczyno, nie łaź za nim, znajdź sobie swoich przyjaciół, swoje rozrywki,
          swoje wyjścia. Nie proś go o nic, rozplanuj sobie życie własnie tak, żeby on
          widział, że na niego nie czekasz, że sam musi coś zaproponować, żeby z Tobą
          pobyć. Niech to on zabiega o Twój czas. Jesteś po prostu zbyt dostępna, dlatego
          wydaje mu się, że zawsze może coś jeszcze zobić, bo ty będziesz czekać. Szanuj się.
          Jeśli to nie pomoże, to nic nie pomoże.
          • agarusz77 Re: malzenstwo 26.03.09, 17:19
            Trudno lazic za kims kogo bez przerwy nie ma . to ze nie pasuje do jego cudownej
            rodzinki to wiem nie od dzis ,ale nie wychodzilam za tych debilnych ludzi tylko
            za niego.
            Jego slowa rania ,bola ,a po chwili mowi przepraszam i koniec sprawy a ja
            pamietam ,dlugo pamietam.
        • grabcia27 Re: malzenstwo 26.03.09, 15:08
          Nie daj sie dwoje ludzi to jednosc a nie moze byc tak ze ci
          powiedział ze nie pasujesz do jego rodziny-tak nie mowi czowiek
          ktory kocha, pokaz mu ze masz swoje zainteresowania znajomych, wyjdz
          z domu i zostaw z nim dzieci, idz do fryzjera umalujs ei i wyjdz bez
          słowa
    • sanciasancia Re: malzenstwo 24.03.09, 11:43
      Ja zaczęłabym od nauki brydża. I wychodzenia z nim na tego brydża.
      • agarusz77 Re: malzenstwo 25.03.09, 00:17
        Zeby sie czegos uczyc to trzeba to lubic,mnie nie pociagaly nigdy karty a moj
        maz ma swoje towarzystwo do ktorego ja zupelnie nie pasuje i daje mi to odczuc
        ,wiec nauka w brydza odpada na samym poczatku.Ale dzieki za mile slowa.
        • kinada Re: malzenstwo 25.03.09, 01:30
          Hmmm, przykre..
          Nie pasujesz do rodziny, to po co się z Tobą wiązał?
          Według mnie Twój partner na maksa 'przegina'!
          Po pierwsze, jak się kogoś kocha, to znajduje się czas na rozmowę!
          To jest minimum.
          Nie wspomnę o wyprawach na brydża z koleżanką, kolegami w momencie gdy wstępuje
          brak czasu na powyższe..
          Tekst o 'dopasowaniu' do rodziny, a w zasadzie jego braku, jest dla mnie
          totalnym brakiem wyczucia, dobrego wychowania, miłości, szacunku i wielu itp...
          ________

          RATUNKU, co robić...?!? ;)
          • chicarica Re: malzenstwo 25.03.09, 07:48
            Po co? Znalazł sobie kucharkę, sprzątaczkę i samicę rozpłodową w jednym. Trzyma
            ją w domu, bo po co ma ją gdzieś zabierać? Z inwentarzem domowym się na rauty i
            bale nie chodzi, od tego są koleżanki.
            Sorry, brutalne, ale prawdziwe. Chyba czas się otrząsnąć. Iść do pracy przede
            wszystkim, nie siedzieć w domu, bo to fatalnie wpływa na związek. Oraz
            zaangażować pana w domowe obowiązki i życie rodzinne.
            • agarusz77 Re: malzenstwo 25.03.09, 09:41
              Fakt,brutalne ale szczere. Dzieki.Sytuacja z dnia na dzien pogarsza sie coraz
              bardziej,i sama nie wiem jaki jest moj udzial w tym zwiazku? czy zony czy pomocy
              domowej ,i naiani do dziecka. dodam ze wychowuje ze mna moja starsza corke,ktora
              no niestety nie traktuje jak corke,jak dziecko,a mnie to boli ,na moje uwagi
              ,pada tekst typu nie prawda ,ze to niby ona sobie na takie traktowanie zasluguje:(
              Teraz postanowil isc na wychowawczy a ja wracam do prcy,tylko obawa jest z mojej
              strony ,bo moga mnie zwolnic ,wkoncu siedze w domu juz 2 lata,najpierw
              zwolnienie,pozniej maciezynski a teraz bylam pol roku na zwolnieniu na
              depresje.No i jak on sobie poradzi ,z domem,ze wszystkim??Tym bardziej ze
              planuje same wyjazdy na brydza ,i to dosc dlugie ,jeden 3 dni,drugi 3 tyg. i to
              w lipcu ,gdzie tu miejsce dla dziecka ??
              Poradzcie mi ,jak z nim postepowac ,ja juz zalamalam sie zupelnie .Moje zycie
              codzienne zaczyna sie na sprzataniu ,praniu ,gotowaniu ,zajmowaniu dziecmi i tak
              wkolko codzien. a on ,no niestety nie pomaga mi w niczym. Jak o cos prosze ,bo
              czegos nie potrafie zrobic to juz jest problem,np.ostatnio prosilam zeby
              przerobil mi zdjecia dzieci z urodzin synka zeby umiescic na NK ,bo aparat robi
              za duze ,a ja tego nie potrafie i oczywiscie padla odpowiedz dobrze ale minelo
              juz 2 tyd.i nic .I tak jest prawie ze wszystkim.Chyba sie poddam,bo ile mozna
              walczyc z wiatrakami?
              • melixsa Re: malzenstwo 25.03.09, 18:58
                Jak się kobieta nie szanuje, tylko kreuje na męczennice, co to wszystko dla
                faceta zrobi i nic nie wymaga, to później tego konsekwencje.

                Facet się rozbiesił i Twoje pogadanki na pewno za zwykłe trucie znudzonej kury
                domowej uważa.

                Najpierw skontaktuj się z nim i umów na rozmowę. Będzie zobligowany pogadać i
                nie wykręci się niczym, bo mówienie do zajętego czymś faceta, jest jak mówienie
                do ściany.

                A jeśli zareaguje olewająco, bądź wrogo na wylew twoich uczuć i emocji, to
                raczej nie ma tu wielkiej miłości, tylko wielkie wygodnictwo.

                Starałabym się też mówić prosto i dosadnie. On nie odgadnie na pewno co masz na
                mysli i nie odczyta półsłówek.

                Życzę powodzenia.
                • nowy99 Re: malzenstwo 26.03.09, 10:36
                  Agarusz, czy mąż przed ślubem też sam chodził na tego brydża? Bo
                  jeśli tak to trudno składać reklamację. Jeśli zaś nie, to poziom
                  zainteresowania osiągnął już poziom rozbestwienia się w jego
                  realizowaniu: co za wyjścia i gra z koleżanką??? Co za wyjazdy po 3
                  dni, 3 tygodnie - w małżeństwie absolutnie nie do przyjęcia!!! No
                  chyba że obie strony nie mają nic przeciwko. Ale Ty masz. I nie
                  dziwota.
                  Jeśli brydż Was nie utrzymuje, to jego brydżowa pasja to normalne
                  przegięcie.
                  Z Twoim pierwszym dzieckiem, to jest tak, że nie możesz oczekiwać,
                  że ojczym będzie pałał wielką doń miłością. I jeśli córa np.
                  pyskuje, zwraca mu uwagę, nawet słusznie, to rzecz jasna będzie go
                  denerwować i nie będzie jej zbytnio lubił. Ale córa jest duża i nie
                  zależy jej chyba specjalnie na jego względach.
                  Jeśli chodzi o brak z jego strony inwencji do przytulania, to nie
                  proś się o to, nie utyskuj, nie tłumacz, że Ci to potrzebne - na
                  wesoło sama się przytulaj, wskakuj na kolana, obejmij za szyję -
                  wszyscy to lubią, ale nie wszyscy to inicjują (Np. ja). Ale super
                  odbieram inwencję ze strony męża. Tak samo Twój mąż powinien
                  pozytywnie na to reagować. I z czasem ta Wasza więź dotykowa się
                  odbuduje. A bez tego nie ma związku, miłości, czułości.

                  Nie zgódź się na jego wyjazd brydżowy. Krótko zakomunikuj, że nie
                  zgadzasz się na to. I koniec. Zobaczysz, czy potraktuje Twoje zdanie
                  jak powinien mąż. Jeśli nie, to daj sobie i Wam czas - niedobry
                  związek się sam rozleci. Bo cóź z tego, że tylko jedna strona o
                  niego walczy. Do tego potrzebne są obie.

                  Jeśli mąż nie chce prowadzić rozmów na drażliwe tematy typu: pomoc
                  Tobie, wyjścia, Wasza przyszłość, Twoje rozterki, to daj mu spokój.
                  Stosuj krótkie komunikaty: Zenek, masz wyrzuć śmieci, Zenek wyjdę do
                  miasta załatwic parę swoich zakupów, Zenek potrzeba zając się synem
                  bo to , bo tamto, Zenek obierz parę ziemniaków a ja zrobię mięso...
                  itp. Może to zaskoczy. Bo faceci nie lubią panicznie tych naszych
                  rozmów, wątów - jak to określają. Lubią proste wyraźne komunikaty.

                  Spróbuj działać bez pretensji do niego, przez pewien czas.
                  • agarusz77 Re: malzenstwo 26.03.09, 17:29
                    Przed slubem to on zawsze chodzil ze mna wszedzie ale na brydza nie chodzil ,to
                    zaczelo sie po slubie,ze niby maly turniej ,ale tych malych turniei stalo sie
                    coraz wiecej i wiecej. Jest sedziom brydza i twierdzi ze robi to dla rodziny
                    tzn,wyjezdza na brydza ,dziwne ze sam ,jak spytalam dlaczego nie mozemy jechac z
                    nim ,wkoncu dzieci by odpoczely i ja ,a on na to ze takie wyjazdy sie nie
                    oplacaja i koniec tematu.
                    Brydz nas nie utrzymuje,on pracuje,ja tez sedziuje jeszcze pilke nozna ,to po
                    prostu jego zyciowa pasja .Na ktora ja sie nie zgadzam.Ja tez chcialabym kiedys
                    wyjsc do ludzi ,ale trudno bez przerwy brac ze soba dzieci bo on nie ma czasu
                    ,natomiast on zawsze wychodzi sam i ja nie mam nc do powiedzenia. To nie jest
                    fair.Ostatnio zaproponowalam wyjscie do kina ,zebysmy mogli pobyc
                    sami,oczywiscie zgodzil sie ,cieszylam sie ale za wczesnie,bo dzis sie
                    dowiedzialam ze musimy to przelozyc bo on nie znajdzie czasu .
    • mala.czarnaa Re: malzenstwo 26.03.09, 10:50
      a może jeśli on sam wychodzi, to Ty też masz prawo by wyjść gdzieś
      sama i sie zrelaksować z koleżankami na plotkach? Ja bym od tego
      wyszła. Może mąż poczuje lekkie zagrożenie i zacznie się starać, bo
      jak na razie stara sie tylko o swoje dobre samopoczucie! Powinnas
      mieć też coś swojego, on ma brydża, prace, coś do czego Ty wstępu
      nie masz, więc skupiasz się na prowadzeniu domu, dzieciach i mężu,
      który może się czuć z czasem osaczony ...
      • agarusz77 Re: malzenstwo 26.03.09, 17:35
        Ja mam prawo?? chyba tylko obowiazki . owszem walnal kiedys zebym gdzie s wyszla
        ale dlaczego zawsze mam wychodzic z dziecmi a on sam?? wstydzi sie tego ze ma
        rodzine?? kiedys zadalam takie pytanie,ale odpowiedzi nie uslyszalam.Ja nie mam
        dostepu do roznych rzeczy,brydza,pracy ,znajomych jego. kiedys byla sytuacja ze
        powiedzial ze wychodzi na uczelnie(wtedy jeszcze studiowal)a pozniej sie okazalo
        ze byl u swojej dawnej kolezanki w domu.czulam sie podle,zdradzona,oszukana,a
        dla niego to bylo tylko spotkanie z kolezanka.skoro tak,dlaczego ja w nim nie
        uczestniczylam??byla z tego wielka afera.dla mnie to byla nielojalnosc ,i zal i
        bol ktory trwa do dzis.ale on tego nie rozumie.
        • amb25 Re: malzenstwo 26.03.09, 17:45
          Kiedys przyszedl do mnie znajomy, zonaty. Wieczorem. Posiadzielismy,
          pogadalismy. W koncu poszedl. Za 15 minut zadzwonil i zapytal czy
          moze wrocic na noc bo czuje sie samotny, bo zona go nie rozumie i
          wlasnie wyjechala. Wtedy dopiero mnie oswicilo po co on mnie
          odwiedzil. Moze z Twoim jest podobnie? Szuka okazji?
          Moj maz z kolei kiedys wzial dzien urlopu i udal sie do mojej
          kolezanki. Zatkalo mnie gdy dzien pozniej zadzwonila i zapytala czy
          ja wiem, ze moj maz ja odwiedzil i czego on w ogole chcial.
          Przypomnial mi sie moj kolega wiec jej powiedzialam o co mu
          chodzilo. Mezowi powiedzialam o telefonie i wysmialam go ze hej. Do
          dzisiaj sie z tego nabijam:)
          A nie mozesz umowic sie weczorem do kanjpy z kolezankami a meza nie
          pytac o zgode tylko powiedziec, ze wychodzisz i wrocisz pozno? Skoro
          on moze to ty tez. Jak w tym miescie nie masz znajomych to idz
          chocby do kina czy gdziekolwiek na pare godzin wieczorem.
          • agarusz77 Re: malzenstwo 26.03.09, 18:14
            I jak sie skonczyla Twoja wizyta z kolega??
            Moj maz taki nie jest ,tego jestem pewna.Ja jestem bardziej chyba
            odpowiedzialna,nie moge wyjsc z domu do znajomych czy kolezanek zostawiajac go
            samego a dzieci?? nie zawsze pasuje wyjsc z dziecmi ,wiec siedze w domu .W lodzi
            mam mase znajomych ,to moje miasto od urodzenia,ale nie wypada ciagnac za soba
            bez przerwy dzieci.
            • mala.czarnaa Re: malzenstwo 27.03.09, 14:32
              a dleczego nie możesz go zostawić samego z dziećmi i poprostu wyrwać
              się na pare godzin???
            • kicia031 Re: malzenstwo 27.03.09, 18:22
              Ja jestem bardziej chyba
              > odpowiedzialna,nie moge wyjsc z domu do znajomych czy kolezanek zostawiajac go
              > samego a dzieci??

              Nie mozes zostawic dzieci z ich wlasnym ojcem? A kim on jest - pedofilem? Morderca?
              • efi-efi Re: malzenstwo 27.03.09, 20:22
                Sorry za dosadność, ale Twój mąż to dupek do kwadratu.
                Co to znaczy, że do rodziny nie pasujesz, kim do diabła jest jego rodzina , z
                Windsorów jest czy z Grimaldich?
                A jak jest z TAKIEJ rodziny to dlaczego buc jeden jest tak źle wychowany?

                Po drugie co to za brydż trzytygodniowy?
                Na Jamajce, Kanarach czy innym Bali?
                Z "koleżanką" rzecz jasna.

                Sprawdziłaś kiedyś tego swojego męża?

                Jak się ludzie kochają to lubią spędzać ze sobą czas. Nie mówię o spijaniu sobie
                miodku z dziobków 24h/dobę, ale normalnie , dzieci idą spać to się posiedzi
                razem, pogadać (nie trzeba wcześniej pisać prośby o audiencję), pooglądać coś razem.
                Oczywiście, że można mieć swoje pasje i kawałek swojego życia bez drugiej
                połówki, ale nie jest normalne jak facet siedzi ileś godzin w pracy, a potem
                oddaje się swojemu hobby .


                • wredziunia Re: malzenstwo 27.03.09, 21:22
                  Zgadzam się z efi-efi w 100%. Po za tym, nie rozumiem czemu nie możesz zostawić
                  męża wieczorem, czy po południu z dziećmi a sama wyjść chociaż na spacer
                  samej(sama mam dwójkę maluchów w domu, więc wiem jak to jest). Zacznij wychodzić
                  z domu sama, najpierw na krótko a potem wydłużaj. Zobaczysz dzieciom nic nie
                  będzie a Pan mąż też nie umrze od tego. Jak posiedzi trochę w domu i pozajmuje
                  się domem i dzieciakami a nie sobą, to może Cię doceni. W przeciwnym razie nie
                  wróżę dobrze Waszemu związkowi, bo Twój mąż to egoista do kwadratu.
                • agarusz77 Re: malzenstwo 28.03.09, 08:58
                  Jego rodzina to zwykli wiesniacy,ze wsi ,gdzie kroluje radio maryja i sluchaja
                  go caly czas ,tylko nic z tego nie wynosza.dla nich to ze mamy slub cywilny to
                  tak jakbysmy nie mieli wcale,a ja tak nie uwazam. nie wszystkich stac na
                  cywilny,wesele itd. a od nich na slub dostalismy...uwaga!!!6 kieliszkow do
                  szampana,ale nie chodzi o to ,tylko o podejscie do mnie i moich dzieci.nawet na
                  chrzest wlasnego wnuka nie przyjechali ,o swietach oczywiscie nie
                  pamietaja,nawet nie zadzwonia z zyczeniami. te swieta moj maz spedzil z nami w
                  domu ,poprzednie ja sama bo pojechal do nich. dzieci tez nigdy nic nie dostaja
                  ,to smutne miec taka rodzine ,ktora tylko by przyjmowala ale nic z siebie nie
                  dawala.
                  Ja wyrazilam swoja opinie glosno i stalam sie najgorsza na swiecie,tylko ze ja
                  mam ich po prostu w dupie!!! nie zalezy mi na nich zupelnie,to oni straca ,nie
                  znaja swojego wnuka ich strata,bo on rosnie.
                  Pytasz o brydza,on jest niestety sedziom brydza sportowego,sedziuje jakies
                  beznadziejne dla mnie turnieje,a w lato co roku sa turnieje w Spale,czy Sopocie.
                  Oczywiscie byloby fajnie pojechac z nim ,on by sedziowal a ja wypoczelabym z
                  dziecmi ,mieliby swoje wakacje,ale on chyba tego nierozumie.
                  Co do wyjscia z domu i zostawienia go z dziecmi ,to nie jest takie
                  proste.Pracuje po 12 godz,ma tzw.grafik ,tylko ze on nigdy z tej pracy nie
                  wychodzi po 12 godz ,a najczesciej po 13,14.poza tym sedziuje jeszcze pilke
                  nozna a teraz wlasnie zacznie sie sezon sedziowania . jak wraca z pracy,szybki
                  obiad albo kolacja i laptop i tak do 2 ,3 w nocy siedzi w necie.Teraz w kwietniu
                  idzie na wychowawczy na 3 lata ,a ja wracam do pracy,mam nadzieje ze da rade ze
                  wszystkim.choc mam obawy .np.byla sytuacja,ze musialam pilnie wyjsc,oczywiscie
                  obiecal ze zajmie sie dziecmi po czym zadzwonil i stwierdzil ze nie moze a ja
                  nie moglam odwolac spotkania a w efekcie moja starsza corka musiala zajac sie
                  maluszkiem dopoki nie wroce.
                  dlatego nie moge wyjsc spokojnie.
                  czy go sprawdzalam? tak ,wiele razy ,sprawdzalam tez tel.i nic tam nie znalazlam
                  . on przez wiele lat mieszkal w akademiku ,mial luzackie podejscie do
                  wszystkiego i mysle ze nie dorosl jeszcze do malzenstwa ,albo po prostu jest zle
                  wychowany,bez szacunku do drugiej osoby.
                  • wredziunia Re: malzenstwo 28.03.09, 16:18
                    Pytasz o brydza,on jest niestety sedziom brydza sportowego,sedziuje jakies
                    > beznadziejne dla mnie turnieje,a w lato co roku sa turnieje w Spale,czy Sopocie
                    > .
                    > Oczywiscie byloby fajnie pojechac z nim ,on by sedziowal a ja wypoczelabym z
                    > dziecmi ,mieliby swoje wakacje,ale on chyba tego nierozumie.

                    Wiesz co myślę, że on tego nie zrozumie bo tak mu wygodnie. Ja bym się nie
                    pytała i nie tłumaczyła tylko spakowała i pojechała z nim. Po za tym z tego co
                    piszesz to Twojego męża nigdy nie ma w domu a jak jest to nadal zajmuje się sobą
                    siedząc przy laptopie. A co z domowymi obowiązkami, sama wszystko robisz?
                    Dobrze, że wracasz do pracy, wtedy masz szanse zmienić tę sytuację.
                    • anetchen1975 Re: malzenstwo 30.03.09, 20:05
                      ja sobie nie wyobrażam żeby mój mąż wyszedł gdzieś beze mnie,a już na pewno,żeby
                      wyjechał sam.Jak miał zlecenie z pracy poza miastem na 5 dni (jest budowlańcem
                      )to pytał mnie o zdanie,czy ma tam jechać.Co wieczór otrzymywałam sms-y,że
                      tęskni i kocha,a i tak jak przyjechał to oznajmił mi,że nigdzie beze mnie już
                      nie pojedzie.Każdą wolną chwilę spędzamy razem,więc na Twoim miejscu
                      zastanowiłabym się nad sensem tego małżeństwa
                      • agarusz77 Re: malzenstwo 30.03.09, 21:45
                        Wiesz,latwo jest mowic jesli sie nie jest w takiej sytuacji.
                        Sens malzenstwa widze,tylko nie potrafie dotrzec do meza i dlatego napisalam
                        post na forum.
                        Teraz od jutra on bedzie zajmowal sie domem i dziecmi,zobaczymy jak mu
                        wyjdzie,wkoncu idzie na 3 letni urlop wychowawczy,a ja wracam do pracy .
                        • anetchen1975 Re: malzenstwo 30.03.09, 23:24
                          w takim razie powodzenia Wam życzę,myślę że jak mąż zajmie się dziećmi i domem
                          to zrozumie co czułaś
            • kacpercio1 proszę przestań! 05.05.09, 11:26
              agarusz77 napisała:

              >Ja jestem bardziej chyba
              > odpowiedzialna,nie moge wyjsc z domu do znajomych czy kolezanek
              zostawiajac go
              > samego a dzieci?? nie zawsze pasuje wyjsc z dziecmi ,wiec siedze w
              domu .W lodz
              > i
              > mam mase znajomych ,to moje miasto od urodzenia,ale nie wypada
              ciagnac za soba
              > bez przerwy dzieci.

              Piszesz, że nie podoba ci się że on sam wychodzi bez dzieci, a ty
              SAMA nie wyjdziesz bo boisz sie zostawić z nim dzieci.
              No nie!
              A co im się złego stanie???
              Wyjdz sama czy z koleżanklami i to dzis, jutro jak najszybciej
              kobieto!
              zacznij się usamodzielniać, czerp z tego przyjemność,kino
              fitnes,zakupy spacer może znajdziesz swoją pasję- alternatywa dla
              brydza twojego męża.
              a zobaczysz, że poczujesz się szczęśliwsza.
              pozdrawiam
    • nutka07 Re: malzenstwo 18.04.09, 16:08
      Wg mnie maz Cie olewa i nie zalezy mu na Tobie jako kobiecie.
      Wez sie spakuj i pojedz z nim albo lepiej do niego bez jego wiedzy.
      Jestes pewna co on robi w czasie wyjazdow? Az sie prosi sprawdzic jego
      prawdomownosc.
      • anetchen1975 Re: malzenstwo 18.04.09, 17:26
        nutka07 napisała:



        > Jestes pewna co on robi w czasie wyjazdow? Az sie prosi sprawdzic jego
        > prawdomownosc.


        ja bym to już dawno zrobiła...
        • agarusz77 Re: malzenstwo 01.05.09, 16:24
          Problem w tym ze mu ufam i nie chce robic takich swinstw,ale pod wzgledem zdrady
          jestem pewna jego lojalnosci i uwazam ze tego nie robi,uwazacie ze to blad?? ze
          mu ufam? juz sama nie wiem.
          Teraz wrocilam do pracy a on siedzi z dziecmi na wychowawczym.niby jest
          ok.potulny i spokojny ,ale cos mi sie nie klei. wracam z pracy a w domu syf
          ,pytalam co robi cale dnie,a on na to ze zajmuje sie dziecmi i nie ma czasu na
          pospzatanie.
          a ja po powrocie ,sprzatam,zmywam i piore,czyli wszystko to co robilam tylko
          doszla m praca . no i znowu pojawil sie problem,blahy ale jest.
          • twojabogini Re: malzenstwo 04.05.09, 14:12
            Postawa twojego męża nie jest w porządku. Do tej pory uciekał z
            domu, a teraz się byczy na wychowawczym, dzięki czemu nie będzie
            miał kłopotów z realizacją hobby i swobodę wyjazdów. Co zrobicie z
            dziećmi jak on wyjedzie, a ty będziesz w pracy?
            Jesli nie pracujesz całymi dniami, to zrób coś w domu, ale nie
            wszystko. Jak ci zacznie się żalić, że on nie ma czasu bo dzieci, to
            się usmiechnij, że ty dawałaś rady przy młodszych to i on się
            nauczy. A ty mu troszke pomozesz. Nie rób za niego i już.
            Co robi całymi dniami mozesz się dowiedzieć od starszej córki.
            Dyskretnie ja wypytaj. Zrobiłabym to i tak, zeby upewnić się czy ma
            ona właściwą opiekę. Pisałaś, że on robi duzą róznicę pomiędzy
            dziećmi.
            WAZNE: Jeśli w tym związku dzieje się źle tobie, to twoja
            sprawa. Jesli źle traktowana jest twoja córka, bierz dzieci za ręce
            i byle dalej od tego pana. Nie poswięcaj własnego dziecka dla
            związku, w którym nie jestes nawet szczęśliwa. Młodszego też z nim
            bym nie zostawiała, bo wtedy to ty zrobiłabyś róznicę pomiędzy
            dziećmi. No i raczej pan nie wydaje się kompetentny do stalej opieki
            nad dzieckiem.
            Bardzo dobrze, że go nie szpiegujesz. To ohydne. To, że ktoś
            zachowuje się niegodnie, nie oznacza, że trzeba i sobie obnizyc
            standardy.
            Jak powrót do pracy? Na pewno troszkę "oddziczejesz". Zadbaj o
            siebie i o swoje samopoczucie.
            Jeśli masz wolne weekendy, to zabierz gdzieś dzieci, a jego
            zostaw w domu. W łodzi jest dużo ciekawych wystaw, zajęć dla dzieci
            na które mozna pójść i nie wszystkie są płatne. Znajdziesz ocś w
            necie choćby.
            Naucz się szanować siebie. Nie pozwól się źle traktować.
            A co do jego wyjazdu na komunię, to naturalne, ze chce utrzymac
            kontakt z rodziną. Ty tej rodziny nie lubisz, sama piszesz, że im
            wygarnęłaś, że to, że tamto. Określasz ich jako "tych debili". Tu
            rozumiem akurat, czemu nie chce cię tam brać. On "tych debili" kocha.
            Szanuj też odczucia innych.

            Pozdrawiam i powodzenia :)
            • marianka_marianka Re: malzenstwo 05.05.09, 11:48
              twojabogini napisała:
              "Bardzo dobrze, że go nie szpiegujesz. To ohydne. To, że ktoś
              zachowuje się niegodnie, nie oznacza, że trzeba i sobie obnizyc standardy."

              Teoretycznie się z Tobą zgodzę. Co zrobić w sytuacji kiedy masz podstawy sądzić, że mąż Cię oszukuje, natomiast w bezpośredniej rozmowie uważa Twoje insynuacje za wyssane z palca... Nie wiem, czy w imię wysokich standardów przyzwoliłabym na kontynuację zdrad itp. Skoro mąż zapewnia że to prawda, to idąc tokiem Twojego rozumowania trzeba mu wierzyć i absolutnie nie poniżać się do sprawdzania go.
              Ja na pewno bym to sprawdziła.
              • kacpercio1 Re: malzenstwo 05.05.09, 11:55
                Także sprawdziłabym męża, gdybym była na twoim miejscu. Bez
                mrugnięcia okiem.

                Przytoczę tu pewną sytuację znajomej, ślepo ufającej mężowi,
                To był jego kolejny wyjazd służbowy, jak co miesiąc - to były jego
                rutynowe czynności z pracy,
                Ten był nad morze.

                Nie muszę mówić co zastała na miejscu w jego pokoju? A raczej kogo..
                z koleżanką z pracy, która "cudem" tam się znalazła.
                Tak, moja koleżanka bardzo ufała swojemu mężowi, dobre słwo -UFAŁA..
                • twojabogini Re: malzenstwo 07.05.09, 11:59
                  kacpercio1 napisała:

                  > Przytoczę tu pewną sytuację znajomej, ślepo ufającej mężowi,
                  > To był jego kolejny wyjazd służbowy, jak co miesiąc - to były jego
                  > rutynowe czynności z pracy, Ten był nad morze.
                  >
                  > Nie muszę mówić co zastała na miejscu w jego pokoju? A raczej
                  kogo.. z koleżanką z pracy, która "cudem" tam się znalazła.
                  > Tak, moja koleżanka bardzo ufała swojemu mężowi, dobre słwo -
                  UFAŁA..

                  Skoro pojechała sprawdzić mężą na słuzbowym wyjeździe, to
                  podejrzenia miała wcześniej. Czyli NIE MIAŁA zaufania. Jak ufasz to
                  nie sprawdzasz. Widać były jakieś symptomy, skoro podjęła tak
                  radykalne kroki.
                  Uprę sie przy swoim: nie należy się poniżać - nigdy. Są podejrzenia,
                  dziwne symptomy: separacja od łoża (po wyjaśnieniu dlaczego),
                  badania w kieunku HIV i WR, rozmowa o zmianie zachowań. Nie działa?
                  To trzeba pomysleć, czy kontynuujemy związek czy nie, podjąć
                  decyzję.
                  Co komu da widok oblapiającej się pary, której połówkę stanowi
                  współmałżonek? Widok, który będzie prześladował całe lata,
                  upokorzenie, nienawiść?
                  • kacpercio1 Re: malzenstwo 07.05.09, 12:07
                    >Co komu da widok oblapiającej się pary, której połówkę stanowi
                    współmałżonek? Widok, który będzie prześladował całe lata,
                    upokorzenie, nienawiść?

                    Da jej pewość w kwestii której jest nie pewna, nie pozostawi
                    złudzeń, i wyrzutów sumienia ,czy odejśćczy nie..(jeżeli zdradza
                    oczywiście i jeżeli to wykryje)
                    A co do zaufania koleżanka właśnie miała zaufanie, też "nie chciała"
                    nic w tym kierunku robić, a symptomy były podobne do tych, brak
                    czasu dla rodziny, wychodzenie samemu. Siostra ją namówiła do tego.
                    i dobrze się stało bo ten skurczybyk do tej pory kłamałby ,ze
                    kocha , wielbi, szanuje , a za plecami spotykałby sie z inną.
                    Dopiero teraz koleżanka czuje do siebie szacunek, jak wywaliła go ze
                    swojego życia, choć łatwo nie było, nie..
              • twojabogini Re: malzenstwo 07.05.09, 11:44
                marianka_marianka napisała:

                > Co zrobić w sytuacji kiedy masz podstawy sądzić
                > , że mąż Cię oszukuje, natomiast w bezpośredniej rozmowie uważa
                Twoje insynuacje za wyssane z palca...

                Na pewno nie bawić się w detektywa. To musi być straszne przeżycie
                zobaczyć ukochanego męża w objęciach innej pani. Jeśli będę miała
                obiektywne podstawy (tajemnicze telefony, powtarzające się wyjścia,
                na które nigdy mnie nie zabierze, brak zainteresowania mną i rodziną)
                aby podejrzewać zdradę:
                - przemyślę, czy jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie, to chcę go
                opuścić, czy nie,
                - BEZWZGLĘDNIE odseparuję go "od łoża" - profilaktyka zdrowotna,
                trudno wychowywać dzieci lecząc się z chorób przewlekłych typu HIV,
                przebadam się jak najszybciej i poproszę męża o to samo, jesli
                odmówi - separacja będzie dłuższa,
                - poproszę o zmianę zachowań, które mi nie odpowiadają, o
                zaprzestanie częstych wyjść, zaangażowanie w sprawy dzieci itp.
                - postaram się jak najbardziej uniezależnić i żyć swoim życiem z
                dziećmi, skoro jego w tym życiu i tak nie będzie: wyjeżdża na
                miesiąc? szerokiej drogi, ja tez sobie umiem zorganizowac czas,
                bye...

                Jeśli zmiana zachowania nie nastąpi, to po co mi truteń? Jeśli się
                nie przebada, to po co mi kochanek-mąż, od którego mogę coś złapać?
                Jeśli nie zajmuje się dziećmi, to o utracie jakiego ojca dzieciom
                mówimy? Jesli sobie radzę sama, to po co mi kula u nogi?

                Powyższe jest oparte na rzeczywistych doświadczeniach z panem
                trutniem.

          • nutka07 Re: malzenstwo 04.05.09, 16:32
            Twoje zaufanie nie jest wyznacznikiem jego wiernosci. Zrobisz co zechcesz. Ja
            bym dawno go sprawdzila i nie ujawniala sie z zamiarami.
          • kacpercio1 Re: malzenstwo 05.05.09, 11:36
            Nie widziałam jeszcze takiego egoisty. nie daj się , po jego
            powrocie do domu sytuacja powinna się poprawić a nie pogorszyc, nie
            pozwól na to!!!
Pełna wersja