janou 30.11.09, 14:15 Nie wytrzymalam zeby to Ci nie podrzucic,bo to jakbysmy zyly?(tu chyba jest blad) na innej planecie! wyborcza.pl/leczyc/1,102641,7311655,Przepraszamy__ze_zyjemy.html Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
felinecaline Re: prywata do Feline 30.11.09, 14:22 Zdziwisz sie moze, Janou - tak jest na calym swiecie. I nigdy nie bedzie tak, zeby zawsze, wszyscy pacjenci byli zadowoleni. Kazdy jest slusznie przekonany, ze jest "szczegolnym prazypadkiem, ale dla lekarzy to tak jak w lesie: trudno odroznic pojedyncze drzewa i trzeba byc doskonalym specjalista i Czlowiekiem wlasnie przez "C", zeby sie w tym gaszczu umiec poruszac nie depczac i nie lamiac galezi. Odpowiedz Link
janou Re: prywata do Feline 30.11.09, 14:24 czy Ty tez tak? www.youtube.com/watch?v=NM08N-T9sLI&NR=1 Odpowiedz Link
felinecaline Re: prywata do Feline 30.11.09, 14:35 Jak? Szczerze - bardziej jak pacjentka. Nienawidze zwracania sie do pacjenta w trzeciej osobie trybu rozkazujacego i per : "babcia", czy "dziadek". U nas ten sposob jest zreszta "na wymarciu" wraz z najstarszymi praktykujacymi wciaz lekarzami. Sama jako pacjentka takich spotkalam i wierz mi - nie bylam potulna. Zreszta ja w ogole jako pacjentka jestem "okaz", zdarzylo mi sie nawet "pobic" mojego pozniejszego szefa (i dotychczasowego zreszta i zreszta bardzo sie lubimy i cenimy). Czesto powtarzam (chyba i tu), ze kazdemu lekarzowi "dobrze zrobi" jak sobie troche pochoruje - i to nie tylko w sensie nicnierobienia. Odpowiedz Link
janou Re: prywata do Feline 30.11.09, 15:11 Feline to byl zart bo przeciez wiem jak tu jest. Nie wiem czy to szansa,ale zawsze mialam super kontakt z lekarzami,czy w szpitalu,klinice czy z lekarzem rodzinnym czy specjalista. ps.Ostatnio zamiast "brancardier" wszedl do pokoju chirurg i mowi do meza;to ja was podwioze na 6 pietro,bo dzis brakuje nam personelu. Odpowiedz Link
marguyu Re: prywata do Feline 30.11.09, 15:40 Mialam okazje poznac polska sluzbe zdrowia. Staralam sie jak moglam, szperalam w pamieci i za czorta nic pozytywnego nie moge o niej powiedziec. Najgorszy jest brak kultury u lekarzy, a wlasciwie ich jawne chamstwo. Na Forum Hymorum jest watek o 'smiesznych 'sytuacjach u lekarza. Przeczytalam dokladnie caly watek i podsumowalam to tak: "Przeczytalam caly watek, wszystkie wpisy i postuluje o przeniesienie watku na forum Dramatikum lub inne w tym rodzaju. Powiedzmy, ze za smieszne mozna uznac 10-15 % opisywanych sytuacji. Reszta to dramatyczna kronika chamstwa i niekompetencji polskich lekarzy. Kompletny brak wychowania, zwracanie sie do pacjentow w trzeciej osobie lub tykanie ich, pretensje do swiata o to, ze podczas nocnych dyzurow musza wykonywac obowiazki za ktore im placa, chamskie odzywki i komentarze godne menela spod budki z piwem, wulgaryzmy w rozmowie z pacjentem. Dno, dno i jeszcze raz dno!!! Korzystalam z pomocy lekarskiej w roznych krajach i na roznych kontynentach, ale takiego dna jak w Polsce nie widzialam. Najgorsze jest to, ze niektorych z was chamstwo lekarzy naprawde smieszy. Oznacza to, ze stalo sie norma. Tak jak stalo sie norma w innych dziedzinach zycia. Szkoda, bo demokracja nie polega na przyzwoleniu na chamstwo i wulgarnosc. Lamentable !!!" Inaczej sie nie da Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: prywata do Feline 30.11.09, 16:15 Nooo, aż tak to chyba jednak nie. Nieustannie mam do czynienia z dwoma biegunami sprawy. Znam i miałam do czynienia w związku z różnymi perypetiami zdrowotnymi, rodzinnymi i własnymi, ze wspaniałymi lekarzami. Mam przyjaciół lekarzy którzy są chorzy na Służbę Zdrowia, ale nadal walczą o jej ratowanie. Ale też miałam do czynienia z nieludzką bezdusznością i chamstwem, ale w większości przypadków miało to związek z koszmarnym systemem i betonem administracyjnym. Zreszta najgorszy przypadek skurw... spotkalam nie ramach państwowych, a prywtnych. Małej zaczął rosnąć mega garb w rezultacie skoliozy rotacyjnej. Facet (słynny specjalista tfu....) chciał za małe 40 000 PLN otworzyć mi dziecko prawie od obojczyka do biodra (na skos), odsunąć narządy wewn. usztywnić 3, a może 6 kręgów (się zobaczy, jeśli np. na pierwszy rzut pójdą 3, a jak urośnie i okaże się że to za mało, to sie znowu otworzy i dołoży), zaszyć i puścić w miasto. Wszysko w prywatnej klinice bez odziału ratunkowego, bez przygotowania przed op. i rehabilitacji po op. Powiedział ;pani przyjdzie z gotówką w poniedziałek i w czwartek pani ja sobie zabierze. Niech Bóg błogosławi moich przyjaciół lekarzy którzy wpadli w histerię i nie pozwolili na barbarzyństwo! Bo ja była ogłupiała z przrażenia.Znaleźli mi wspaniałych specjalistów i obyło sie bez operacji i okaleczenia dziecka. Mała nosiła przez 4 lata gorset, przerabiany co ok półtora miesiąca, na rehabilitację 2 razy w tygodniu, na basen 3 razy i codziennie odwalała samodzielną gimnastykę. I mało o kim tak dobrze myślę, jak o pani ordynator oddziału rehabilitacji w Centrum Zdrowia Dziecka, dr. Łukaszewskiej. Wszystko zrobiła żeby nie tylko wyciągnąć małą, ale i żeby odbywało się to w miarę możliwości w systemie, a nie prywatnie. I nie dlatego ze przysłali mnie do niej znajomi. Miałam do czynienia z innymi rodzicami małych pacjentów i wiem że ona po prostu tak ma! Cały jej odział składa się z kompetentnych miłych osób.Od lekarzy, poprzez rehabilitantów, pielęgniarki i pielęgniarzy, na opiekunkach skończywszy. Dziecinka wspomina miło (!!!!) dwutygodniowy pobyt w szpitalu. To jest coś Odpowiedz Link
felinecaline Re: prywata do Feline 30.11.09, 18:17 Wiecie, to w duzej mierze zwiazane jest z ogolnym poziomem tzw "kultury bycia" spolezenstwa. czlowiek kulturalny nie naduzywa po prostu swojej pozycji spolecznej w celu ponizania drugiego czlowieka w sytuacji, kiedy en w jakikolwiek sposob jest od niego zalezny. Tymczasem w naturze - tu i tam - mam na mysli obydwa nasze kraje wiele jest jeszcze takich pozornie "oszlifowanych" osob, dyplomowanych, specjalistow, ekspertow i w ogole tralala, ktore przy pierwszej okazji okazuja swoja wyimaginowana "lepszosc" czy "wyzszosc". No i jest jeszcze jeden aspekt: indywidualna zdolnosc do empatii a jak z tym bywa to okazji do przekonania sie nawet na forum jest az za wiele, czego same bylysmy swiadkami bardzo niedawno temu. Ja to na prywatny uzytek nazywam "empatiopenia" - niedostatkiem dobrych uczuc u konkretnego osobnika czy w konkretnym srodowisku. Jsli chodzi o moje srodowisko to miesza sie tu jeszcze element instynktownej obrony przed tymi uczuciami - dla "opancerzenia sie" w obliczu ogromu cierpienia, z ktorym mamy na codzien do czynienia. Nie pochwalam ale ...uznaje za dzialanie "w obronie wlasnej".No i na koniec tego "tasiemca": trzeba miec szczescie w czasie studiow trafic na takiego "seniora", ktory potrafi w studencie czy mlodym lekarzu nie tylko zaszczepic i kultywowac zamilowanie do wiedzy ale i chronic wrazliwosc i owa zdolnosc do empatii. Odpowiedz Link