odbyl sie calkiem dobrze.
Tzn. znalazlam fajne mieszkanie, do ktorego klucze odbieram w piatek. W
przyszly poniedzialek jade kamionetka do Czech i robie przeprowadzke.
Jedyne co pozostalo to zmiana adresu w roznych administracjach.
Tym zajmie sie podpasiony i wychuchany malzonek. W ciagu tygodnia zrobilismy
badania ktore normalnie trwaja miesiac - dwa. Jesli wszystko dobrze pojdzie za
10 dni zaczynamy chemie.
Czescy przyjaciele i znajomi okazali sie rewelacyjni. Wlasciciele tamtejszego
mieszkania takze; mieli pelne prawo do zatrzymania 800 euro, ktore wrecz na
sile nam zwracaja.
Okazalo sie, ze w nieszczesciu jakim jest choroba, mamy wielkie szczescie do
ludzi.
To napawa wielkim optymizmem.
Sciskam was moje mile estosybary
i do nastepnego
ps. widzialyscie? usmiech do mnie wrocil