Dodaj do ulubionych

Jestem zakupoholiczką

23.03.11, 11:25
Bzdury jakieś. Duże miasto = naprewdę mnóstwo możliwości spędzenia wolnego czasu Z ludźmi. Mam na myśli szeroko pojęte "kółka zainteresowań": książkowe/filmowe kluby dyskusyjne, siłownia, basen, tenis, taniec (nie, ne zawsze konieczny jest partner), joga, kursy językowe, zajęcia z rysunku/fotografii/malarstwa/grafiki/architektury/ceramiki - zaiste, jest tego mnóstwo. Trzeba tylko się rozglądnąć no i oczywiście CZYMŚ się wogóle interesować.Tak najłatwiej znaleźć znajomych, w dodatku będących "pokrewnymi duszami".
Obserwuj wątek
    • obywatelka_rawenka Jestem zakupoholiczką 23.03.11, 12:32
      "A tak naprawdę w dużym mieście jest samotność, chłód, znieczulica, nuda i odrętwienie"
      Pieniądze dla Pani problemem nie są skoro wydaje je co drugi dzień w galerii - dlaczego na ciuchy a nie na basen, jakieś kółko fotograficzne, zajęcia taneczne (niekoniecznie dla par!). Duże miasto to naprawdę duże możliwości, szczególnie jak się ma pieniądze. Nie rozumiem listu. Może dlatego, że ja za swoim dużym miastem bardzo tęsknię, a "samotność, chłód, znieczulica, nuda, odrętwienie" kojarzą mi się bardziej z małym miastem czy wsią. Szczególnie to odrętwienie i znieczulica. Tak prosta rzecz jak dobrze zaopatrzona biblioteka potrafi zająć na długie tygodnie.
      • mhm6 to nie zakupoholizm, tylko syndrom wiejskiej panny 23.03.11, 16:45
        no, ale dla pani rozrywka to opalania się przed domem, a nie książki, kino czy taniec. Czyli kolejna dziewczyna ze wsi, która nie rozumie miejskiego stylu życia i usiłuje odnaleźć wiejskość (w każdym wymiarze) w mieście.

        Tu po prostu jest inne życie. Może wystarczy mieszkanie zamienić na dom daleko od centrum i mieć wiejskie życie na co dzień? Wtedy czas wolny pochłoną dojazdy do i z pracy, a kasa zamiast na galerie pójdzie na benzynę. Proste.

        To nie zakupoholizm, tylko zwykła głupota i niezrozumienie innego życia.
        • trente Studia robia swoje, mamy super expertow na forum 23.03.11, 17:04
          mhm6 napisała:
          "to nie zakupoholizm, tylko syndrom wiejskiej panny"

          gratuluje przenikliwej analizy osobowosci, ten syndrom jakas literatura opisuje? :) radze jednak czytac ze zrozumieniem, dziewczyna nie jest ze wsi tylko malego miasta.

          > no, ale dla pani rozrywka to opalania się przed domem, a nie książki, kino czy
          > taniec.

          do tego jasnowidzisz i swietnie znasz autorke. z jednego jej zdania potrafisz dopowiedziec sobie cala historie jej zycia :) gratuluje po raz kolejny... Radze jednak troche wyluzowac z tym snuciem opowiadan. Dziewczyna mowi ze opalanie sie przed blokiem w rodzinny miescie nikogo nie dziwi. Moze mhm6 nie potrafisz robic naraz dwoch tak skomplikowanych rzeczy jak opalanie sie i czytanie ksiazki? Jedno drugiego nie wyklucza i nigdzie nie widzialem, zeby autorka listu napisala ze nie czyta....

          Ludzie, zamiast tak krytykowac z gory na dol, dopowiadajac sobie nienapisane rzeczy, sprubujcie spojrzec na dziewczyne z odrobina przychylnosci, troche mniej agresji...
          • keyne Re: Studia robia swoje, mamy super expertow na fo 23.03.11, 22:36
            "sprubujcie" a może jednak "spróbujcie"? Wg mnie panna która z utęsknieniem wspomina rozrywki polegające na opalaniu się na ławeczce przed domem (raczej statyczna to forma rozrywki i nie wymagająca intelektualnie) faktycznie może mieć problem w większym mieście :) Ale odwagi! Widzę światełko w tunelu. Proponuję założyć grupę wsparcia na fejsie i będzie was więcej! A wiadomo, w kupie siła! I może nadejdzie taki piękny dzień gdy foczki w strojach kąpielowych opanują wszystkie ławeczki przed blokami w "Wielkim Mieście".

            • bene_gesserit Re: Studia robia swoje, mamy super expertow na fo 15.04.11, 15:27
              Wszystko lepsze niz niedowartosciowane forumowiczki, ktore chca sobie zrobic dobrze, czepiajac sie i snujac 'psychologiczne' domysly nt innych.
          • misself Re: Studia robia swoje, mamy super expertow na fo 28.03.11, 12:32
            trente napisał:

            > gratuluje przenikliwej analizy osobowosci, ten syndrom jakas literatura opisuje
            > ? :) radze jednak czytac ze zrozumieniem, dziewczyna nie jest ze wsi tylko male
            > go miasta.

            Kurczę, też jestem z małego miasta, ale jakie to ma znaczenie?

            Ten fragment o opalaniu trochę jest dla mnie niezrozumiały - z jednej strony autorka narzeka, że w dużym mieście ludzie są obojętni, a z drugiej, że może się w małym mieście opalać i nikomu to nie przeszkadza.

            BTW z moich doświadczeń wynika, że to właśnie w małym mieście ludzie są wścibscy i nadmiernie zwracają uwagę na innych, i nigdy nie wpadłabym na pomysł opalania się na ławce przed blokiem - bo strój kąpielowy jest dla mnie strojem plażowym, nie paraduje się w nim po ulicach.
        • hypertryper Re: to nie zakupoholizm, tylko syndrom wiejskiej 23.03.11, 17:29

          > no, ale dla pani rozrywka to opalania się przed domem, a nie książki,

          Przecież mozna opalać się, czytając, co za problem? A latem polskei parki sa pełne ludzi , ktorzy sie opalają - tez jakoś nikt nad nimi nie stoi i nie wrzeszczy.
        • nienarzekam7 Re: to nie zakupoholizm, tylko syndrom wiejskiej 14.04.11, 16:41
          Polecam post lekarza o tym co to jest zakupoholizm i "z czym to się je", dla mnie najlepszy jest poradnik na samym końcu swolniak.blogspot.com/2011/03/zakupy-uniwersalny-lek.html
    • kawa_marago Jestem zakupoholiczką 23.03.11, 16:44
      ubrania z galerii do domu dziecka oddaje?? haha..dobre.
      to dramatyczne wyznanie nie trzyma się kupy.
      coś to sito rekrutacyjne na redaktorów w agorze ma coraz większe OKA...
      • cynaamonka Re: Jestem zakupoholiczką 24.03.11, 10:37
        Zgadzam się, kompletnie niewiarygodne te wypociny i po jednym akapicie widać, że to kalka marnego dziennikarzyny. Albo studenciaka po prostu
    • hypertryper Re: Jestem zakupoholiczką 23.03.11, 17:28
      Ale bzdury!

      Przez 5 lat studiów nie poznałaś kobieto nikogo, z kim chcesz się spotykac dla samego spotykania? Przedziwne! Są kina, teatry, kluby sportowe, siłownie, baseny, spotkania z różnymi ciakwymi ludzmi, dyskusje o róznych sprawach, wspinaczka skałkowa i cholera wie co jeszcze - trzeba tylko chcieć!
    • pcat Co za pusty artykuł... 23.03.11, 17:35
      Wyznania na poziomie gimnazjum.
      • basic.woman222 Re: Co za pusty artykuł... 23.03.11, 18:20
        UJ, coraz gorsi ci stażyści w GW... Wyssane z palca bzdury. DZieci z domu dziecka noszą ciuchy po dorosłej (?) zakupoholiczce. I ta samotbność w wielkim mieście, doprawdy wstrząsające. I jaki talent do pisania, fiu fiu:DDDD
        • biedrona999 Re: To nie jest wcale pusty artykul 23.03.11, 18:44
          Uwazam sie za osobe inteligentna ale w pewnym momencie mojego zycia spotkalo mnie cos podobnego. Mialam 21 lat kiedy wyjechalam poraz pierwszy do Londynu. Pracowalam w samym centrum i codziennie po pracy szlam na autobus na oxford street lub picadilly. A po drodze? Sklepy jakich wtedy w Polsce jeszcze nie bylo (i niektorych nigdy nie bedzie) - poczawszy od Zara, H&M, Debenhams, John Lewis do Selfridges....Oszczedzalam wtedy pieniadze wiec o wydawaniu nie bylo mody ale co sie napatrzylam to moje. To bylo jak narkotyk. Niezaleznie od tego jak bylam zmeczona musialam wstapic chocby do jednego. A byc moze bylam zbyt zmeczona zeby zrobic cos konstruktywnego z moim czasem - to bylo latwiejsze i na wyciagniecie reki (i darmowe). Na szczesie wakacje sie skonczyly, wrocilam na studia i zakopalam nos w ksiazki itd. Kolejne wakacje tez spedzalam w Londynie ale na szczescie z dala od Oxford Street - po pracy chodzilam na spacery do Regent's Park, do kina, czytalam wiecej.
          Mozna sie z tego wyrwac!
        • shigella Re: Co za pusty artykuł... 23.03.11, 22:55
          basic.woman222 napisała:

          > UJ, coraz gorsi ci stażyści w GW... Wyssane z palca bzdury. DZieci z domu dziec
          > ka noszą ciuchy po dorosłej (?) zakupoholiczce.
          Dzieci z domu dziecka moga miec 14-18 lat, wtedy wchodzi sie w zakres "doroslej" rozmiarowki ;)

          > I ta samotbność w wielkim mieście, doprawdy wstrząsające. I jaki talent
          > do pisania, fiu fiu:DDDD
          A ze nie ma sie zainteresowan - no coz, moge w to uwierzyc ;)
        • bene_gesserit Re: Co za pusty artykuł... 15.04.11, 15:34
          DZieci z domu dziec
          > ka noszą ciuchy po dorosłej (?) zakupoholiczce

          No rzeczywiscie, historia jak z kosmosu.
          Sa dorosle kobiety, ktore nosza rozmiar 34. Sa takie, ktorych nastoletnie, wybujale corki nie wbija sie w ich ciuchy.
    • mama_myszkina bardzo niemadry tekst 23.03.11, 20:43
      Wynika z niego,ze pani powinna przeprowadzic sie na wies i strzelic sobie dziecko jako terapie na zakupy.

      Ta osoba to wyjatkowo nieskomplikowana i pusta istota, skoro nic w zyciu nie robi poza praca i zakupami. Mozna miec hobby.

      Co do zycia na wsi, to wcale nie jest takie fajne kiedy wychodzisz spod prysznica a sasiadka puka w okno, bo przyszla na pogaduchy. Przerobilam.
    • galaxia Jestem zakupoholiczką 23.03.11, 20:53
      W pracy nie ma przyjaciół tylko współpracownicy. Zapamiętaj to sobie dobrze bo inaczej się kiedyś srodze zawiedziesz.
      Pozdrawiam
    • nazwakontajuzzajeta Re: Jestem zakupoholiczką 23.03.11, 21:45
      wielkie im mecyje, nic się nie dzieje, nie mam przyjaciół więc łażę po galeriach dla zabicia czasu
      znajdź se babo hobby albo uderz w wolontariat i od razu będzie i zajęcie i przyjaciele, a nie pier.nie że się choruje na modną dolegliwość zwaną "shopping"
    • trisk Jestem zakupoholiczką 23.03.11, 22:04
      Oj niektórzy to za dobrze mają. Pół roku bezrobocia tu by dobrze tej Pani zrobiło. Ja ostatni raz nudziłam się na wakacjach u babci jakieś 30 lat temu. I to też tylko dlatego, że byłam chora. Potem już NIGDY mi się to nie zdarzyło... No ale, mam od cholery zainteresowań, ciągną mnie książki, dobre filmy, nauka nowych rzeczy, fotografia, języki, podróże, nowe gry... Nawet nowe przepisy kulinarne. Nie rozumiem. Zakupy to męczarnia dla mnie, bo mogę ten czas produktywniej spędzić.
    • miroo to lepiej niżby do kościoła miała chodzić 23.03.11, 23:39
      i potem swoim fanatyzmem religijnym prześladować innych ludzi...
    • pokoj102 A ja rozumiem autorkę 24.03.11, 00:03
      Należę chyba do wyjątków w tym wątku, ale rozumiem autorkę. To wcale nie chodzi o pustactwo, nadmiar wolnego czasu czy nadmiar pieniędzy. Ja nie mam wielu pieniędzy, ale to nie powstrzymuje mnie przed spędzaniem miłego czasu na zakupach. Wystarczą ściereczki za 9 zł z Home & You. Taki drobiazg - niestety, bo martwi mnie to zjawisko - pozwala mi miło spędzić czas. Rozrywka łatwa prosta i przyjemna, niekoniecznie kosztowna. Oglądanie ładnych kolorowych rzeczy: akcesoriów do domu (spacerujesz i wyobrażasz sobie jak wyglądałaby Twoja łazienka marzeń), ubrań (kompletujesz w myślach zestawy na najbliższe okazje), kosmetyków w ładnych kuszących opakowaniach (przeglądasz, czytasz i dochodzisz do wniosku, że Twoja skóra właśnie tego potrzebuje). Może to właśnie ten cały -holizm, czyli nie pustota intelektualna, a ucieczka od smutków i szarugi codzienności pośród rzeczy lśniących, kolorwych i pachnących nowością? Pewnie, że można czytać, ale po 8 h pracy przed monitorem oczy same mi się zamykają. Pewnie, że można chodzić na fitness czy naukę języka, ale to wymaga wysiłku, na który być może -holik nie potrafi się zdobyć?
      • prawie_prawniczka Re: A ja rozumiem autorkę 26.03.11, 15:59
        Niektórzy zbytnio upraszczają. Rzeczywiście hobby i pasje wypełniają czas i są jedną z kluczowych rzeczy nadających życiu sens, ale gdyby każdy w życiu potrafił tak konstruktywnie zagospodarować różne negatywne emocje jakie się pojawiają, to nie byłoby:
        alkoholizmu, narkomanii, lekomanii, depresji i nerwic, na które cierpi znaczna część naszego społeczeństwa.
        Samotność w dzisiejszych czasach, w wielkim mieście to typowa, niestety, sytuacja. Można poznać mnóstwo ludzi, mieć wielu znajomych, ale czym innym jest autentyczna przyjaźń, relacja z pełnym zaufaniem i zrozumieniem.
        Doskonale rozumiem autorkę. Sama znam osoby, które mimo wykształcenia, ciekawej pracy i bogatej osobowości, leczą stresy czy smutki zakupami. Sama miałam z tym ogromny problem i dopiero terapia mi pomogła. Część moich koleżanek nie rozumie problemu, bo nie ma środków na codzienne zakupy, a dla innych - tych należących do najzamożniejszych to normalne, że prawie codzień coś nowego kupujemy.
        • echtom Re: A ja rozumiem autorkę 26.03.11, 16:07
          > Samotność w dzisiejszych czasach, w wielkim mieście to typowa, niestety, sytuacja.

          Qrde, ale ta kobieta ma cudownego męża. To o co chodzi z tą samotmością i pustym mieszkaniem, bo nie jarzę? I co stoi na przeszkodzie, żeby sobie sprawila kotka albo pieska? Pełno ich czeka w każdym schronisku.
          • astrum-on-line Re: A ja rozumiem autorkę 29.03.11, 09:58
            echtom napisała:

            > > Samotność w dzisiejszych czasach, w wielkim mieście to typowa, niestety,
            > sytuacja.
            >
            > Qrde, ale ta kobieta ma cudownego męża. To o co chodzi z tą samotmością i pusty
            > m mieszkaniem, bo nie jarzę? I co stoi na przeszkodzie, żeby sobie sprawila kot
            > ka albo pieska? Pełno ich czeka w każdym schronisku.

            Dokładnie, pieska, kotka można przygarnąć, przyjaciół też można sobie poszukać zamiast płakać, że ich nie ma. Albo znaleźć sobie jakieś hobby. Nie musi być wymagające wysiłku fizycznego.

            Albo babka bez pomysłu na życie albo artykuł z wydumany kompletnie.
            • prawie_prawniczka Re: A ja rozumiem autorkę 14.04.11, 19:57
              Przyjaciół nie tak łatwo znaleźć, rzekłabym to niezmiernie trudne. Co innego, znajomi. Ale to poważna różnica. Mąż może być fajny, ale w pewnych kwestiach nas nie rozumieć. A pies? Cóż, fantastyczna sprawa, ale z nami np nie pogada. Pasje, hobby? Od lat biorę udział w różnych dodatkowych zajęciach. Zauważam niestety, że po zajęciach każdy spieszy się w swoją stronę, nawet na piwo nie sposób ludzi skrzyknąć, bo zawsze komuś nie pasuje, bo dziecko w domu i nianię trzeba zmienić, bo egzamin, bo praca, którą trzeba skończyć, bo zakupy, zmęczenie i Bóg wie co jeszcze ...Im starsza jestem, tym dostrzegam, że trudniej poznać nowych znajomych, co dopiero zaprzyjaźnić się. Nie mogę tego zrozumieć, bo sama jestem dość towarzyską i społeczną istotą i mimo pracy, doktoratu czy licznych dodatkowych dyżurów mojego ukochanego staramy się zapraszać gości jak często się da, wychodzić. Sama nie znoszę wracać od razu po pracy do domu, kocham sport, squasha, chadzam na masaże, banalną kawę z koleżanką czy kolegą. Mimo tego, że jestem osobą lubianą, lubię ludzi to widzę, że więcej nas ludzi ze sobą dzieli niż łączy i staliśmy się w tych czasach aspołeczni.
        • misself Re: A ja rozumiem autorkę 28.03.11, 12:24
          prawie_prawniczka napisała:

          > Niektórzy zbytnio upraszczają. Rzeczywiście hobby i pasje wypełniają czas i są
          > jedną z kluczowych rzeczy nadających życiu sens, ale gdyby każdy w życiu potraf
          > ił tak konstruktywnie zagospodarować różne negatywne emocje jakie się pojawiają
          > , to nie byłoby:
          > alkoholizmu, narkomanii, lekomanii, depresji i nerwic, na które cierpi znaczna
          > część naszego społeczeństwa.

          To wszystko, co wymieniłaś, tak jak zakupoholizm, to są CHOROBY, które się LECZY.
          Ale autorka tego tekstu moim zdaniem nie jest zakupoholiczką.
          Jest po prostu nieszczęśliwą osobą, która wybrała w miarę bezbolesny sposób na wypełnienie sobie pustki w życiu. Gdyby miała dzieci, cierpiałaby na baby blues. Może to taki typ osobowości? Skoro przez dwadzieścia parę lat życia nie zdołała znaleźć sobie nic do roboty?
      • misself Re: A ja rozumiem autorkę 28.03.11, 12:17
        pokoj102 napisała:
        > Może to właśnie ten cały -holizm, czyli nie
        > pustota intelektualna, a ucieczka od smutków i szarugi codzienności pośród rze
        > czy lśniących, kolorwych i pachnących nowością?

        Ucieczka w pustotę.
        Można być kreatywną zakupoholiczką - szafiarką, stylistką, dekoratorką.
        Samo chodzenie pomiędzy regałami jest jałowe i miałkie.
        Jeśli to już -holizm, to warto go leczyć, żeby bez problemu zamienić galerię handlową na palmiarnię, muzeum czy pływalnię.
    • bianka.0 Jestem zakupoholiczką 24.03.11, 10:52
      Po zastanowieniu jeszcze coś innego przyszło mi do głowy. Uzależnienie nie od zakupów, ale od własnego męża. Mąż jest cudowny, wspaniały, kochający - ideał. Ale kiedy go nie ma jest pusto, życie traci kolor, przypełza samotność. To tak jakby owa Pani nie miała własnego życia, kiedy męża nie ma w pobliżu, więc zabija czas w oczekiwaniu na ponowne z nim spotkanie. Ale wniosek taki sam - trzeba znaleźć sobie zainteresowania jakieś!
    • dzielna_traktorzystka Jestem zakupoholiczką 25.03.11, 19:40
      EZU! ależ problemy życiowe...
    • echtom Re: Jestem zakupoholiczką 25.03.11, 20:36
      Dziwaczna historia. "Cudowny mąż", który nie pozwala jej mieć dziecka, psa ani nawet kota i skazuje ją na samotność. I duże miasto, w którym nie ma NIC oprócz galerii handlowych.
    • judyta.tartan Jestem zakupoholiczką 26.03.11, 22:59
      Zamiast dziewczyne opluwac lepiej jej pomozcie! Taki chyba byl cel listu... potrzeba powiedzenia drugiej istocie o tym ,ze sobie nie radzi ,ze czuje pustke i nie wie co zrobic. Ma prawo!

      Dla mnie duze miasto jest cudowne, mam sporo zainteresowan, krag fajnych znajomych, znam sasiadow i nawet nie mam meza. Ale nie kazdy tak potrafi wiec ulec zakupomani nie jest trudno, szczegolnie, ze to przyjemna, babska sprawa a media nakrecaja spirale.

      Dziecko to nie lekarstwo na kryzys, zamist niego polecam wizyte u dobrego psychologa (koszt bluzeczki:))

      powodzenia!

      • echtom Re: Jestem zakupoholiczką 27.03.11, 09:57
        > Zamiast dziewczyne opluwac lepiej jej pomozcie!

        No ale przecież w wątku padło sporo konstruktywnych propozycji wypełnienia sobie życia. A trudno się dziwić, że ludzi, którzy na co dzień mają do czynienia z realnymi problemami i dramatami, wqrw bierze, jak czytają taki list.
    • misself Nie rozumiem... 28.03.11, 12:11
      Jestem w bardzo podobnej sytuacji życiowej co bohaterka artykułu...
      Często żałuję, że nie znam moich sąsiadów, że realnych znajomych mogę policzyć na palcach jednej ręki, że moja najlepsza przyjaciółka jest jednocześnie moją siostrą (co samo w sobie nie jest niczym złym, ale brakuje mi przyjaciółki pod ręką), że wszyscy wokół mnie "nie mają czasu".

      Nie jestem zakupoholiczką, bo mam pasję, a nawet kilka: tańczę, gotuję i piszę.
      Popołudnie w galerii jest przy tym stratą czasu, wolę wyjechać na weekend na festiwal, zamiast kolejnej pary butów zafundować sobie warsztaty taneczne albo nową książkę o jedzeniu.

      Zatem - nie rozumiem, dlaczego ludzi szukać trzeba w galeriach. Jest tyle innych miejsc.
    • lisa_marie Jestem zakupoholiczką 28.03.11, 17:09
      Jakoś nie przekonuje mnie ten list. W jednym z pierwszych zdań autorka pisze: "Pewnie wyobrazicie sobie mnie jako próżną, pustą lalę, ale ja taka nie jestem". Trudno się jednak wyzbyć takiego wrażenia, a jeśli nawet sama bohaterka pusta nie jest, to jej życie na pewno - ale to już na własne życzenie. Ja też studiowałam i mieszkałam trochę w dużym mieście (teraz też mieszkam w mieście, tylko mniejszym) i nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby szukać szczęścia (czy też raczej jego substytutu) w galeriach handlowych. Prawdę mówiąc, nienawidzę zakupów. I nawet nie mam czasu, żeby go w ten sposób marnotrawić. Staram się, żeby moje życie było możliwie pełne. Uwielbiam gotować, więc codziennie pichcę coś pysznego, sama też piekę chleb i bułeczki; uwielbiam czytać, dlatego niewiele było wieczorów, kiedy nie przeczytałam choćby stroniczki; uwielbiam muzykę, dlatego często chodzę na koncerty, a kiedy jestem bardzo zmęczona po prostu leżę chłonąc cudowne harmonie odsłuchiwane z płyt, uwielbiam moje dwa koty, które zawsze czekają na mój powrót z pracy i każdy z nich musi otrzymać porządną porcję czułości, uwielbiam w końcu mojego męża i to z nim spędzam najwięcej czasu: oglądamy filmy, spacerujemy albo jeździmy na rowerach, czasem wychodzimy na randkę do restauracji albo kina, gadamy, snujemy marzenia... Nie mamy dzieci, nad czym bardzo ubolewam i wierzę, że to się w końcu zmieni, ale mamy czas na odwiedzanie przyjaciół (także tych ze studiów, którzy powrócili w rodzinne strony) albo przyjmowanie gości. I na taniec brzucha, na który chodzę razem z koleżankami z pracy. Zazdroszczę autorce tylko jednego - że kupując co dwa dni jakąś kolejną rzecz z galerii, nie wydała nigdy całej wypłaty. Mnie moja wystarcza tylko na nasze rachunki i zobowiązania :)
      • pochodnia_nerona Re: Jestem zakupoholiczką 14.04.11, 21:05
        Bo zakupoholizm to, niestety, domena nadzianych kobiet, które najpierw pracują, jak woły, a potem te w pocie czoła zdobyte pieniądze w jakimś szale rozrzucają. Jakby miały poczucie, że coś jest nie tak. Albo, jakby czuły właśnie pustkę w życiu. Nikt z moich znajomych, kto ma pasje i zainteresowania, nie jest zakupoholikiem. Po prostu, dla takich ludzi pieniądze to mniej ważny element życia, potrzebny, żeby przeżyć, ale nie żeby utonąć w nich i w złudzeniu szczęścia dawanego przez zakupy.
    • bene_gesserit Jestem zakupoholiczką 15.04.11, 15:32

      Przedziwne te wpisy pod listem.
      Sprobujcie wyleczyc alkoholika pieczeniem buleczek albo kursem fotografii. Albo, skoro mowa o uzaleznieniach niechemicznych - nalogowego hazardziste spacerami z 'kochanym psiakiem'. Uzaleznionego od internetu - kursem tanca, a dzieciaka, ktory nie zyje jesli nie gra w napieprzanie zombich - szydelkowaniem. Powodzenia, specjalisci od terapii uzaleznien i wydawania opinii o osobie na podstawie kilku zdan na krzyz.
      • pochodnia_nerona Re: Jestem zakupoholiczką 15.04.11, 23:12
        Najwyraźniej nie rozróżniasz uzależnień fizycznych (alkoholizm i narkomania) od psychicznych. Co prawda, oba rodzaje uzależnień mają źródło w słabej psychice, jednak jest różnica między piciem, bo domaga się tego organizm i kompulsywnym kupowaniem. Panie popadające w zakupoholizm to te osoby, które mają dużo pieniędzy, stresującą pracę i skopane życie prywatne. Jednak często na własne życzenie. Po co zachłannie zarabiać kasę w jakiejś korporacji, gdy można mieć mniej (sukienek, butów), ale za to więcej wolnego czasu, przyjaciół i zainteresowania. Jeżeli nie ma się czasu na nic, tylko pospieszne przebiegnięcie centrum handlowego, to z czasem jest to jedyny błysk w życiu, ułuda szczęścia.

        Pojawiam się i znikam, i znikam, i znikam...
        • bene_gesserit Re: Jestem zakupoholiczką 16.04.11, 03:15
          Najwyrazniej rozrozniam, o czym zreszta napomknelam. Uzaleznienia nie maja 'zrodla w slabej psychice', czesto sa spolecznie dziedziczone, moga byc tez wynikiem obciazen genetycznych, moga sie pojawic na wskutek niefortunnego splotu okolicznosci. Obojetnie od tego, czy uzaleznienie jest chemiczne czy niechemiczne, diagnozuje sie je podobnie, podobne sa objawy, podobnie wyglada syndrom odstawienia, podobnie sie je leczy.

          Reszty naiwnych 'informacji', a w istocie stereotypow o 'paniach popadajacych w zakupoholizm' nie skomentuje, bo nie ma czego wlasciwie.
          • echtom Re: Jestem zakupoholiczką 16.04.11, 16:21
            > Uzaleznienia nie maja 'zrodla w slabej psychice', czesto sa spolecznie dziedziczone, moga byc tez wynikiem obciazen genetycznych, moga sie pojawic na wskutek niefortunnego splotu okolicznosci.

            Bierne poddawanie się czynnikom zewnętrznym ma źródło w słabej psychice. Genetycznie to ja powinnam ważyć 85 kg, ważę 58. Noworodki nie mają nałogów, na którymś etapie życia czlowiek podejmuje decyzję, czy zamierza rozwiązywać swoje problemy w sposób konstruktywny czy destrukcyjny. Podejmowanie decyzji jest aktem woli, do tego trzeba mieć silną psychikę i ukształtowany system wartości.
            • bene_gesserit Re: Jestem zakupoholiczką 16.04.11, 21:12
              A mozesz podac jakas kliniczna definicje 'slabej psychiki'? Bo nie rozumiem.
              • echtom Re: Jestem zakupoholiczką 16.04.11, 22:15
                > Bo nie rozumiem.

                Nie udawaj, Bene Wszechwiedząca :) Doskonale rozumiesz, że to pojęcie potoczne, nie medyczne - zespół cech, z których kluczowa jest podatność na wpływy zewnętrzne i brak wytrwałości w realizowaniu celów.
                • bene_gesserit Re: Jestem zakupoholiczką 17.04.11, 00:11
                  A mozesz skonczyc te personalne zarciki? Dziekuje z gory.
                  Nie udaje - pytam sie, co ty przez to rozumiesz.
          • pochodnia_nerona Re: Jestem zakupoholiczką 17.04.11, 10:46
            > cznosci. Obojetnie od tego, czy uzaleznienie jest chemiczne czy niechemiczne, d
            > iagnozuje sie je podobnie, podobne sa objawy, podobnie wyglada syndrom odstawie
            > nia, podobnie sie je leczy

            Porównaj sobie narkomana na głodzie i jego doznania, albo alkoholika w delirium z kobietą, która nie może kupić kiecki.

            > Reszty naiwnych 'informacji', a w istocie stereotypow o 'paniach popadajacych w
            > zakupoholizm' nie skomentuje, bo nie ma czego wlasciwie.

            Oczywiście, bo zabrakło argumentów, a jak brakuje, tym gorzej dla interlokutora, nieprawdaż, szanowna pani ;-)
            • bene_gesserit Re: Jestem zakupoholiczką 17.04.11, 12:48
              Ale po co mam porownac, nie rozumiem?
              Mechanizm jest podobny, rozni sie chemia - uzaleznieni niechemiczne nie dostaja chemii z zewnatrz, z alkoholu czy narkotykow, ale z wlasnego mozgu. Uzaleznieni chemicznie maja sytuacje bardziej skomplikowaną, bo dostaja chemie rowniez zewnatrz, i to bardzo potężną i o wielu skutkach ubocznych. Rozni sie tez reakcja spoleczna na wiekszosc uzaleznien chemicznych i niechemicznych.

              Co oczywiscie nie oznacza, ze mozna o uzaleznionych niechemicznie wyrazac sie w sposob lekcewazacy, pogardliwy czy trywializować ich problemy. O ile pamietam ze szkoly, w amerykanskiej literaturze wymienia sie uzaleznienie od kupowania na jednym oddechu z zaburzeniami odzywiania, czy wskazuje na ich podobienstwa do kleptomanii czy piromanii.
          • echtom Re: Jestem zakupoholiczką 17.04.11, 15:49
            > Obojetnie od tego, czy uzaleznienie jest chemiczne czy niechemiczne, diagnozuje sie je podobnie, podobne sa objawy, podobnie wyglada syndrom odstawienia, podobnie sie je leczy.

            O właśnie - autorka nie leczy swego uzależnienia, tylko się nad nim rozczula i oczekuje współczucia od innych. Pewnie dlatego budzi taką irytację. Jestem w temacie, bo większość życia spędziłam pod jednym dachem z osobą, która się nasładza swoim "nałogiem", nigdy nie podjęła najmniejszej próby, by coś zmienić, a teraz cała rodzina ponosi tego konsekwencje.
            • bene_gesserit Re: Jestem zakupoholiczką 17.04.11, 16:06
              Tak, i dlatego nalezy ja sflekowac i bezkarnie sie z niej ponabijac oraz odbic frustracje ze swojego zycia osobistego.
              • echtom Re: Jestem zakupoholiczką 17.04.11, 16:43
                Mam prawo mówić, co sądzę o takim typie ludzi. Przypominam, że na forum każdy ma prawo wypowiedzieć swoje zdanie, dopóki nie narusza netykiety.
                • bene_gesserit Re: Jestem zakupoholiczką 17.04.11, 20:44
                  Moze ja ci przypomne, ze na forum kazdy ma prawo skomentowac cudze zdanie, dopoki nie narusza netykiety. Zwlaszcza, jesli uwaza je za prymitywne i krzywdzące.
    • ladyjm Re: Jestem zakupoholiczką 29.04.11, 09:53
      A ja znam jedna babke, ktora miala powazny problem z zakupami - dlugi, kredyty, konspira przed mężem. W końcu zaczęła chodzić na terapię.
    • natalia_e Re: Jestem zakupoholiczką 05.05.11, 12:34
      ale w głębi czujemy że czegoś nam brakuje oprócz znajomych.. i to właśnie partnera, który nas wesprze w chwilach których mamy słabość itd. :)
      • decru Re: Jestem zakupoholiczką 05.05.11, 21:20
        Ja tylko zazdroszczę tej pani, ze ją tak stać ciągle na coś wydawać pieniądze. W moim Szczecinie w galeriach wyraźne pustki, a jak już ludzie są to tylko oglądają a mało kupują.
        • pochodnia_nerona Re: Jestem zakupoholiczką 07.05.11, 19:26
          Przeczytałam dziś w WO artykuł o kobiecie, byłej przymusowej prostytutce z Kambodży, która pomaga dziewczętom będącym w sytuacji takiej, jak kiedyś ona. I kiedy sobie pomyślę o 6-letniej dziewczynce, którą wyciągnęła z bagna, a która już miała AIDS, z problemami zakupoholiczek, to jakbym o innych planetach czytała.
          • echtom Re: Jestem zakupoholiczką 08.05.11, 17:02
            Dzięki.
          • bene_gesserit Re: Jestem zakupoholiczką 10.05.11, 12:22
            No, jak sobie kiedystam zlamiesz noge i bedziesz zwijac sie z bolu, to przestan, pomyslawszy o ofiarach gwaltow wojennych. Kazdy bol mozna arogancko zminimalizowac, ale jakos latwiej cudzy :/
    • s-orbona Re: Jestem zakupoholiczką 10.05.11, 09:57
      Jak można być zakupoholiczką? Niepojęte dla mnie. Jest tyle innych ciekawych zajęć, naprawdę ciekawych, a kogoś może kręcić siedzieć pół dnia w centrum handlowym...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka