Dodaj do ulubionych

"nie rodzić" po ludzku

09.09.06, 17:59
Nie mamy dzieci. I nie chcemy mieć. Od dwunastu lat jesteśmy szczęśliwym
małżeństwem. Skończyliśmy studia, zbudowaliśmy dom. Zamierzamy posadzić
drzewo. Potem pojedziemy na weekend do znajomych do Londynu. Zabawimy się. A
potem? A potem się zobaczy- żyjemy spontanicznie, tak jak chcemy. Stać nas na
to i nic ani nikt (czyt. dziecko) nie stoi nam na przeszkodzie. Tak jak inni
mamy swoje marzenia i nie boimy się ich realizować. Wszyscy nasi znajomi też
mieli ideały. Mieliśmy po studiach otworzyć wspólnie z nimi klub. Pamiętamy
przegadane w akademikach noce o wystawach, performence’ach i imprezach jakie
w nim zorganizujemy. Niestety, żadnego z założeń nie udało się zrealizować.
Prowadzenia klubu nie udało im się pogodzić z wychowywaniem dzieci. Poszli do
pracy w urzędach i w firmach, chociaż tak kochali muzykę, sztukę, zabawę. My,
dzięki naszym świadomym, nie narzuconym przez kulturę czy tradycję, decyzjom
wciąż możemy cieszyć się życiem, robić to co kochamy. Nie poświęciliśmy
naszych pasji, a przede wszystkim siebie innemu człowiekowi, jakim jest
dziecko. Uważamy, że człowieka myślącego, wykształconego, cywilizowanego stać
na wiele więcej niż uczenie pięciolatka alfabetu. To, co pozostawimy po sobie
to nasze przekazy, nasza działalność, nasze myśli. A co najważniejsze całą
miłość jaką mamy, mamy dla siebie. Postanowiliśmy nie dzielić się z nikim
tym, co mamy najpiękniejsze- sobą nawzajem,. Czy to coś złego?
Nie potępiamy ludzi, którzy mają dzieci. Ale irytuje nas przesadna
egzaltacja, nadbudowywanie zbędnej ideologii do zjawiska, bądź co bądź bardzo
naturalnego i pierwotnego, jakim jest macierzyństwo. Miłość jest czymś
przynależnym tylko człowiekowi, jest doświadczeniem najbardziej
humanistycznym. A gdzie jest na nią miejsce, kiedy trzeba pracować na dwie
zmiany, żeby któreś z rodziców było podczas nieobecności drugiego z
dzieckiem? Nie mówiąc już o czasie dla samego siebie? Może redakcja „Wysokich
obcasów” zorganizuję akcję, propagującą szczęśliwe życie we dwójkę, a nie
ciągle przedrukowywać będzie listy z opisami porodów? Oczekujemy od
kolorowego dodatku „Gazety wyborczej” czegoś więcej. Kobiety to nie tylko
matki. Ludzie to nie tylko rodzice.
Obserwuj wątek
    • starucha_izergiel Re: "nie rodzić" po ludzku 09.09.06, 20:23
      Też nie mam dzieci i wcale nie mam ochoty ich mieć, ale rozumiem, że większość
      kobiet jednak chce i ma. Gazeta nie jest instytucją charytatywną i ma zarabiać
      na siebie, więc drukuje to co chce czytać większość. Taka wykształcona, obyta w
      świecie osoba a nie rozumie prostego systemu. Z resztą, tak jak ja, - nie musisz
      tego czytać. Masz na tyle inteligencji by umieć ominąć nieinteresujące Cię
      artykuły??? Poza tym, wcale w WO nie piszą tylko o matkach i rodzicach. Trzeba
      mieć naprawdę fisia na tym punkcie by to wyłuskiwać. Mnie nie przeszkadza, - nie
      zwracam uwagi. Ty musisz mieć natomiast jakiś problem ze sobą, że Cię czyjeś
      macierzyństwo kole w oczy.
    • zapominajka81 Re: "nie rodzić" po ludzku 14.09.06, 11:16
      z tym byciem samodzielnymi w swojej miłości dla siebie, bez dzielenia się nią z
      dzieckiem, bez uczenia go alfabetu..
      matką nie jestem, nie wiem, czy wogóle będę, bo mam tyle zajęć planów ...
      poukładane jakoś życie, lub niepoukłądane- to tylko mój problem.
      ale wiem, że posiadanie dziecka to coś pięknego-męczącego ale pięknego. moi
      rodzice mają nas kilkoro i nie żałują tego - tyle radości przynosi mi nawet
      teraz mój najmłodszy brat (24 lata młodszy) i przyzam, że chciałabym mieć
      dzieci i nie byłoby mi szkoda na to ani czasu ani nieprzespanych nocy.
      chcę się rozwijać, rozwijam się, mam marzenia, ale są rzeczy ważniejsze.. a
      poza tym egoistycznie nie chcę być na starość sama.
      • sir.vimes Re: "nie rodzić" po ludzku 14.09.06, 11:35
        Aby nie zostać samotnym na starość należy raczej zadbać o partnera, własne
        rodzeństwo i przyjaciół. Dzieciaka do kaloryfera nie przywiążesz - przecież
        może studiować lub pracować za granicą, być reporterem wojennym zawsze w drodze
        itp itd.
        Jeżeli dobrze wychowasz dziecko - udzieli ci pomocy, a nie rzuci wszystko w
        diabły byś miała z kim śniadać i wieczerzać na emeryturze.
        • koreczek77 Re: "nie rodzić" po ludzku 14.09.06, 18:37
          > > Aby nie zostać samotnym na starość należy raczej zadbać o partnera,

          Mężczyźni żyją krócej od kobiet...

          > własne rodzeństwo...

          ...a co, chce korzystać z rozrodczości rodziców, nie rozmnażajac sie samemu? A
          to dopiero pasożytnictwo pokoleniowe...

          > Dzieciaka do kaloryfera nie przywiążesz - przecież
          > może studiować lub pracować za granicą, być reporterem wojennym zawsze w
          drodze
          > itp itd.

          Czemu mowa o jednym dzieciaku? Gdy ma się ich wiecej - zawsze któreś nie
          zostanie reporterem wojennym i nie wyemigruje. Stara zasada inwestycyjna - nie
          wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka. Ale jak ma sie tylko jedno jajko,
          to szkoda przy jego stłuczeniu będzie nie do powetowania...
          • sir.vimes Re: "nie rodzić" po ludzku 14.09.06, 19:06
            Oj , koreczku już o tym dyskutowaliśmy, już wyjaśniłeś mi że jestem żywym
            trupem...
            Ale co ja poradzę na to, że tak nie znoszę ludzi co robią dzieci by im wodę
            podawały? No co?
            • koreczek77 Re: "nie rodzić" po ludzku 14.09.06, 19:24
              Drogi zombi - a nie znoś sobie.
              Jeżeli nie możesz mieć dzieci, to masz trzy wyjścia:

              1. Adoptować
              2. Zdać sie na starość na opryskliwe "opiekunki" z ponurego domu starców
              3. Pojechać juz teraz jako korespondent wojenny i pchać się na linię ostrzału.
              Najlepiej dział ciężkiego kalibru, bo ranę z kałacha przy pechu da sie wyleczyć
              i "dom spokojnej starości" cię nie minie...

              • sir.vimes Re: "nie rodzić" po ludzku 14.09.06, 19:54
                Już raz ci pisałam, że mam dziecko. I poczucie humoru też, więc się nie obrażam.
                • koreczek77 Re: "nie rodzić" po ludzku 14.09.06, 23:14
                  Ależ i ja cię nie obrażam, więc poczucie humoru tym razem ci się nie przyda.
                  Ale mając tylko jedno dziecko słusznie obawiasz się, że może wywinąć numer i ci
                  zwiać - i znów ponura perspektywa domu starców wisi jak miecz Damoklesa...

                  Dośc gadania, jest późno - bierz się zatem do nocnej roboty, byle bez
                  zabezpieczeń... W razie sukcesu problem Twojej starości będzie wygladał nieco
                  optymistyczniej;)
                  • sir.vimes Re: "nie rodzić" po ludzku 15.09.06, 09:32
                    Szczerze mówiąc jakoś nie przeraża mnie dom starców - szczególnie jeżeli sama
                    opłacę sobię jakiś przyzwoity - przynajmniej poznam rówieśników:)
                    • koreczek77 Re: "nie rodzić" po ludzku 15.09.06, 17:37
                      > Szczerze mówiąc jakoś nie przeraża mnie dom starców

                      A byłaś w którymś? Pomijam już pensjonariuszy leżących i robiących pod siebie,
                      ale nawet wśród jako tako sprawnych wrażenie jest przygnębiające. Cisza,
                      niechęć, nieufność, wegetacja. "Wesołe jest życie staruszka" tylko w piosence
                      Kabaretu Starszych Panów, lecz nie w ponurej umieralni.

                      Ale co tu gadać - nie zmajstrowałaś wczorajszej nocy - zmajstruj dzisiejszej.
                      Powodzenia!
                      • mam6lat Re: "nie rodzić" po ludzku 19.09.06, 22:40
                        koreczku jeśli jesteś chlopakiem - to własnie sie w tobie zakochałam :)
    • marweg25 Re: "nie rodzić" po ludzku 14.09.06, 13:05
      Jeszcze kilka lat temu tez tak myslalam. Na pewno sie obrazisz, ale do
      rodzicielstwa trzeba po prostu dorosnac. Niestety wdzisiejszych czasach coraz
      wiecej osob pozostaje na poziomie wczesnej mlodosci oczywiscie mentalnie.
      Dojrzalosc nie jest w modzie. I wierz mi jest czas na milosc nawet jesli
      pracuje sie na zmiany. I mozna znalezc tez czas dla siebie. Trzeba tylko nie
      byc egoista i myslec nie tylko o sobie.
      A komu przekazecie, pozostawicie swoje mysli, osiagniecia? Chyba tylko nowemu
      pokoleniu a jesli bedzie coraz wiecej osob z takimi pogladami to niedlugo nie
      bedzie komu czegos pozostawiac. Chyba tylko gołym scianom. Uwierz mi wiecej dla
      ludzkosci pozostanie z uczenia pieciolatka alfabetu niz z prowadzenia knajpy, o
      ktorej po latach nikt nie bedzie pamietal.
    • anulka_ka Re: "nie rodzić" po ludzku 14.09.06, 15:55
      >Uwierz mi wiecej dla
      >ludzkosci pozostanie z uczenia pieciolatka alfabetu niz z prowadzenia knajpy,
      >o
      >ktorej po latach nikt nie bedzie pamietal.



      to chyba nie do tego wartosciowania powinna sie dyskusja sprowadzac
      kazdy ma swoje priorytety i jedna wyzyje sie i spelni wychowujac piatke dzieci
      inna prowadzac knajpe
      a jeszcze inna laczac dwie te rzeczy
      w dobie nowoczesnej atykoncepcji nie ma przymusu miec dzieci
      a i presji spolecznej jako takiej nie ma
      plany dzieciowe to dosc intymna sprawa
      nikt bezdzietnych kobiet poza nawias nie wyrzuca
      wrecz przeciwnie
      na rynku pracy sa duzo bardziej pozadane niz mlode mamy
      zastanawiam sie jednak dlaczego autorka na sile problemu sie doszukuje i
      udowadnia calemu swiatu - ktoremu przeciez tak naprawde udowadniac nie musi
      ze jej wybor jest sluszny, a jej zycie wartosciowsze
      kogo tak naprawde chce o tym przekonac?
      forumowiczow nie musi przeciez
      • matsy Re: "nie rodzić" po ludzku 14.09.06, 16:42
        "zastanawiam sie jednak dlaczego autorka na sile problemu sie doszukuje i
        udowadnia calemu swiatu - ktoremu przeciez tak naprawde udowadniac nie musi
        ze jej wybor jest sluszny, a jej zycie wartosciowsze
        kogo tak naprawde chce o tym przekonac?
        forumowiczow nie musi przeciez"

        Autorka sie wcale problemu nie doszukuje! Problem JEST - dziwne, ze tego nie zauwazasz. Przeciez
        ciagle zyjemy w kulcie macierzynstwa. Wystarczy czytac prase, ogladac telewizje, nie mowiac juz o
        dominujacych nurtach politycznych spod znaku LPR. Nie czarujmy sie - kobiety nie chcace miec dzieci -
        mimo przykrywmi zrozumienia - wciaz uwazane sa za egoistki - w najlepszym wypadku za
        nieoswiecone biedaczki,ktore nie wiedza, co czynia - na ktorych zycie sie zemsci, bo niebede mialy
        nikogo, kto poda im szklanke wody na starosc itp.
        Poza tym autorka wcale nie udowadnia, ze jej wybor jest sluszny, a zycie lepsze!!! Skoro tak to
        odebralas - to znaczy,ze wlasnie forumowiczow trzeba do pewnych rzeczy! :-)
        Pozdrawiam wszystkie "macierzynskie inaczej" :-)
        • anulka_ka Re: "nie rodzić" po ludzku 14.09.06, 17:57
          Autorka sie wcale problemu nie doszukuje! Problem JEST - dziwne, ze tego nie za
          > uwazasz. Przeciez
          > ciagle zyjemy w kulcie macierzynstwa.

          problem?
          jaki problem?
          czy ktos ja zmusza?
          czy pozbawia czegokolwiek z racji tego, ze nie ma dzieci?
          nakazuje?
          nie, zyje pelnia zycia
          i nikt (czyt. dziecko) jej w tym nie przeszkadza
          to sa jej slowa
          więc gdzie widzisz ten problem
          nakresl go prosze wyrazniej, moze i ja go dostrzege
          gdzie widzisz ow kult macierzynstwa
          no prosze cie
          z wozkiem nawet nie wolno do wiekszosci sklepow wjechac
          skandalicznie krotkie macierzynskie i masowe zwolnienia z pracy po powrocie
          mlodych matek, tez mi jakos od kultu odbiegają
          zapomoga w postaci becikowego?
          analogicznie mozna by uznac ze mamy kult bezrobocia i patologii, bo tez sa
          zasilkami wspomagane
          nikt w tym kraju nie ma tak bardzo pod gorke jak rodziny z malymi dziecmi
          a jesli za problem uznasz gadanie obcych ludzi o egoizmie
          to problemem jest gadanie, li i jedynie, a nie bezdzietnosc
          ludzie gadali i gadac będą
          wiecej gromow sypie sie na wielodzietne rodziny, homoseksualistow, czy samotne
          matki
          chcyba ze o czyms nie wiem i cos istotnego umknelo mojej uwadze
          w takim razie, prosze, napisz mi o tym
        • 3238w Re: "nie rodzić" po ludzku 14.09.06, 23:16
          Ludzie nie chcacy miec dzieci bron boze nie powinni sie o nie starac. Po co
          unieszczesliwiac sie nawzajem. Gdybym nie potrzebowala dzieci do szczescia to
          teraz: 1. zarabialabym kase, 2. wydawalabym ja wieczorami 3.Ciuchy kupowalaby
          sobie nie dzieciom 4.Nie zamartwialabym sie tym co bedzie jutro i do 18 (jesli
          nie 25) roku ich zycia.
          Niestety potrzebowalam, i jestem teraz szczesliwa matka, ktora po 5 latach
          przerwy stara sie wrocic do pracy i co? Moge se skoczyc.
          Ale za szczescie trzeba placic i nie zaluje. Mam dzieci, nie mam pracy,
          wieczory spedzam przed internetem. A Ty dziewczyno tancz i pij ile wlezie bo a
          nuz kiedys Ci sie odmieni.
          I naprawde Pan Giertych tak Cie wzrusza? Bo dla mnie to postac iscie komiczna.
          (kurcze, nie wiem czy na dobry tekst odpowiadam, bo to moj pierwszy raz przez
          internet, ale jak szalec to szalec, carpe diem, czy jakos tak)
          • koreczek77 W Polsce nie ma bezrobocia 14.09.06, 23:25
            > jestem teraz szczesliwa matka, ktora po 5 latach
            przerwy stara sie wrocic do pracy i co? Moge se skoczyc.
            Ale za szczescie trzeba placic i nie zaluje. Mam dzieci, nie mam pracy.

            Jest praca. Jeden warunek - dla ludzi wykształconych.
            Jak słucham takiego jęczenia, to szlag mnie trafia. W Polsce bezrobocia nie ma -
            jest tylko brak ofert pracy dla ludzi, którym się kształcić nie chciało.
            • 3238w Re: W Polsce nie ma bezrobocia 15.09.06, 18:56
              Obys sie kiedys nie zdziwil(a). Jestem wyksztalcona, jak mi nawet paru
              potencjalnych pracodawcow powiedzialo za bardzo na stanowisko o ktore sie
              ubiegam. Za to na stanowisko do ktorego teoretycznie pasuje, to po 5 latach
              przerwy tez mnie praktycznie za bardzo nikt nie chce. Po za tym haslo ze w
              Polsce nie ma bezrobocia brzmi dla mnie bajecznie, a sugestia ze ten co nie ma
              pracy jest sam sobie winny bo leniwy obrazliwa dla sporej czesci ludzkosci.
              Mniemam ze o sobie masz wysokie mniemanie o Pracowity(a) i Wyksztalcony(a)!
              • starucha_izergiel Re: W Polsce nie ma bezrobocia 15.09.06, 19:20
                Jest praca, jeśli się bardzo, bardzo chce, ale na pewno jest cięzej niż na
                zachodzie, ale już łatwiej niż na wschodzie.
                Mnie się udało - nie narzekam, a wręcz jestem zadowolona, ale nie spoczywam na
                laurach, tylko ciagle się dalej kształcę. Mój kolega z Ukraimy mieszkający w
                Polsce jest moim zdaniem dużo bardziej ambitny. Pcha się wszędzie gdzie go
                wpuszczą, nie przepuszcza żadnej okazji, by zdobyć wiedzę i doświadczenie. Nie
                może się przy tym nadziwić, że "Polacy mają tyle możliwośći i nic z tym nie
                robią". To samo ja mówię o moich angolach (z którymi pracuję i się przyjaźnię).
                • koreczek77 Re: W Polsce nie ma bezrobocia 16.09.06, 06:56
                  > Nie może się przy tym nadziwić, że "Polacy mają tyle możliwośći i
                  > nic z tym nie robią".

                  Nie robią, bo złodziejskie (czyli socjalistyczne) państwo daje pasożytniczym
                  nierobom kasę za nicnierobienie.
                  Moim skromnym zdaniem dopóki w Urzędzie Pracy wisi choć jedna oferta pracy przy
                  czyszczeniu kibli, to wypłacanie wszystkich zasiłków powinno być wstrzymane.
                  Jak komuś godność nie pozwala na grzebanie się w cudzym g...nie, to niech ta
                  sama godność nie pozwoli mu brać wyłudzonej kasy.
                  Jak by zaczęli umierać z głodu - to by wzięli się i za kształcenie, i za pracę.
                  Choćby murarki (w Polsce brakuje już ok. 100 000 budowlańców) - a "bezrobocie"
                  nadal niby jest...
              • koreczek77 Re: W Polsce nie ma bezrobocia 16.09.06, 04:42
                > Jestem wyksztalcona

                To tylko tak ci się wydaje... Masz po prostu ukończona szkółkę w niepotrzebnym
                fachu. Gdybyś była np. stomatologiem - to przyjęli by cię do roboty choćbyś
                miała rok do emerytury i dwadziescia lat przerwy, a na rozmowie kwalifikacyjnej
                powiedziała potencjalnemu szefowi, że jest obleśnym pacanem.

                > sugestia ze ten co nie ma
                > pracy jest sam sobie winny bo leniwy obrazliwa dla sporej czesci ludzkosci.

                Leniwy, tępy lub mało przewidujący. Nikogo to nie obraża, bo prawda obrazić nie
                może.

                > Mniemam ze o sobie masz wysokie mniemanie o Pracowity(a) i Wyksztalcony(a)!

                Jestem i pracowity i naprawdę wykształcony. Dlatego mogę sobie pozwolić na
                wiele. Pamiętam taka sytuację - przychodzi kontrola z dyrekcji i jakaś biurwa
                czepia się mnie, że nie podpisuję listy obecności, zatem poleci mi po premii.
                To jej posłałem taki tekst (podaję wersję bez wulgaryzmów):

                "Kiciuś - lista obecności jest dla roboli, a nie dla mnie, wysokiej klasy
                specjalisty. Na moje miejsce nie ma żadnego chętnego z odpowiednimi
                kwalifikacjami, a na twoje jest pięćdziesięciu. Jak nie zobaczę premii, to idę
                do dyrekcji i stawiam ultimatum - albo ty, albo ja. Zatem jak nie chcesz
                wylecieć na zbity pysk, to w tył zwrot, naprzód marsz i żebym cię więcej tu nie
                widział".
                No i nie zobaczyłem, hehehehe
                A wiesz, czemu mogłem sobie na to pozwolić?
                Bo moje pełne wykształcenie do czasu uzyskania unikalnych i przez to
                poszukiwanych kwalifikacji trwało 23 lata...
                • 3238w Re: W Polsce nie ma bezrobocia 16.09.06, 17:58
                  Tak wiec o Wyksztalcony! i Pracowity!
                  Wyrazy mojego szacunku i zadziwienia, ze po tak dlugiej drodze edukacji i
                  ksztalcenia stac cie jeszcze na wulgaryzmy. Widac ksztalcilismy sie w roznych
                  kierunkach.
                  A my leniwi, tepi i malo przewidujacy popelnilismy wobec tego katastrofalny
                  blad. Niechcac sie grzebac w cudzym gownie za co i tak nie bylibysmy w stanie
                  przezyc z dwojka dzieci wyjechalismy za praca (meza) na zachod. No i
                  katastrofa! Tu bezrobocie najwieksze od konca wojny! (a przeciez cyt. "w Polsce
                  nie ma bezrobocia")- to nasz blad pierwszy trzeba bylo zostac przy kiblach. Za
                  pensje mojego meza stac nas jedynie na 3 pokojowe mieszkanie (tutejsi znajomi
                  radza aby udac sie do pomocy socjalnej, ale jakos sie wstrzymujemy).
                  Blad drugi - ja, zamiast wystarac sie o jakies lewe zwolnienie lekarskie
                  (wyjezdzajac bylam juz w pierwszej ciazy wiec z wychowawczymi starczyloby mi do
                  teraz)honorowo i uczciwie zwolnilam sie na wlasna prosbe. To byla glupota
                  przyznaje.
                  Ale ten blad zostal mi wybaczony, moj byly pracodaca jest gotowy przyjac mnie
                  niemal z miejsca z powrotem, a maz obiecal ze nie bedzie uchylal sie od
                  alimentow. Moze wiec mam jakies szanse...
                  A tutaj u niemiaszkow to cholernie zaluje ze dalam sie przekonac do wyzszego
                  wyksztalcenia - moze szkola murarska to nie dla mnie ale po pielegniarskiej
                  moglabym w ofertach przebierac.
                  A swoja droga koreczku chyba wiem o co ci chodzi i nawet mi to pasuje,
                  potrzebuje uodpornic sie na ten chamski swiat i bardziej panowac nad swoimi
                  emocjami gdy mnie obrazaja (w ramach podnoszenia moich kwalifikacji
                  zawodowych). A wiec do dziela! Rozwijaj skrzydla!
                  • koreczek77 Re: W Polsce nie ma bezrobocia 16.09.06, 19:00
                    > Wyrazy mojego szacunku i zadziwienia, ze po tak dlugiej drodze edukacji i
                    > ksztalcenia stac cie jeszcze na wulgaryzmy.
                    > Widac ksztalcilismy sie w roznych kierunkach.

                    Na różnych - to chyba ciebie stać "jeszcze", bo mnie "już".

                    > Niechcac sie grzebac w cudzym gownie za co i tak nie bylibysmy w stanie
                    > przezyc z dwojka dzieci

                    Wiesz, ile zarabia tzw. "pisuardessa" nie na pensji, lecz na kontrakcie, mająca
                    interes w dobrym punkcie?

                    > A tutaj u niemiaszkow to cholernie zaluje ze dalam sie przekonac do wyzszego
                    > wyksztalcenia - moze szkola murarska to nie dla mnie ale po pielegniarskiej
                    > moglabym w ofertach przebierac.

                    Siedzisz u niemiaszków, a nawet nie wiesz, że pielęgniarki u nich muszą mieć
                    wyższe wykształcenie. I to jest PRAWDZIWE wyższe wykształcenie - bo w zawodzie
                    bardzo cenionym i poszukiwanym.

                    • 3238w Re: W Polsce nie ma bezrobocia 17.09.06, 21:55
                      Hej Wyksztalcony i Pracowity!
                      Wiesz co mi sie zdazylo w sobote wieczorem. Przypadkiem zajzalam do skrzynki i
                      okazalo sie ze ...... dostalam robote!
                      I kurcze nie przy kiblach! Tylko prace jaka chcialam, do jakiej sie ksztalcilam
                      w moich glupich szkolkach i jaka daje mi poczucie sensu. Jakis nastepny leniwy,
                      nieprzewidujacy etc mnie zatrudnil, ale to moze dobry znak bedzie sie nam
                      lepiej pracowalo. A ze z decyzja dostalam jakies pol kilo papieru do przejzenia
                      do przyszlego tygodnia to przepraszam ale w najblizszych dniach dla Ciebie
                      czasu mi nie starczy. Ale jestem tak szczesliwa, ze wlasciwie moglabym Cie
                      nawet ucalowac, gdybym nie obawiala sie ze wygladasz i waniasz podobnie jak
                      piszesz.
                      Co do pielegniarek chetnie sie zaloze i to o duze pieniadze. Foldery szkol
                      pielegniarskich leza u mnie w szufladzie - to byl moj plan awaryjny jesli do
                      konca roku nie znajde pracy.Mozesz tez dostac linki jak Ci wygodniej. Jako ze
                      ja juz nie potrzebuje, chetnie przesle.
                      Ja twierdze ze pielegniarki w Niemczech moga ale nie musza miec wyzszego
                      wykszatlcenia i ...(to nie do Ciebie tylko do ewentualnych innych
                      zainteresowanych) dziewczyny wyksztalcone w polsce sa tu bardzo cenione, choc
                      powoli tez rynek polska sluzba zdrowia sie wyysyca.
                      Co twierdzisz Ty?
                      Za jakis czas jak mi sie zycie rodzinne unormuje po moim skoku w zycie zawodowe
                      to sie odezwe.
                      A o Twoja starosc sie nie martwie
                      Zasluzyles na nia
                      Ale kurcze zycie jest piekne!
                      Adie!
                      • koreczek77 Re: W Polsce nie ma bezrobocia 17.09.06, 22:38
                        Pogratulował bym ci, gdybyś zaszła w ciążę.
                        A tak, czego mam ci gratulować? Że bedziesz tyrać i w domu, i w robocie?
                        Współczuję...

                        > Ja twierdze ze pielegniarki w Niemczech moga ale nie musza miec wyzszego
                        > wykszatlcenia

                        Muszą, by pracowac dokładnie w zawodzie pielęgniarki.
                        Polskie pielęgniarki po szkółkach średnich znajduja tam robotę jako opiekunki.
                        Czyli przewijanie, mycie, zmiana poscieli - jednym słowem to, co potrafi kazdy
                        człowiek.
                        Ale nie mogą być instrumentariuszkami, zmieniać opatrunków, cewników u kobiet,
                        robić iniekcji itp. czynności wymagających znajomosci procedur ściśle
                        medycznych.

                        > wlasciwie moglabym Cie
                        > nawet ucalowac, gdybym nie obawiala sie ze wygladasz i waniasz podobnie jak
                        > piszesz.

                        Ale ja własnie tak waniam jak piszę. Czyli fiołkami, lawendą, płatkami róż
                        herbacianych i jaśminem ;)
                • helga1970 Re: W Polsce nie ma bezrobocia 17.09.06, 15:12
                  alez ty siepodniecasz swoim wykształceniem
                  więcej dystansu bo sie zatkasz!
                  • koreczek77 Re: W Polsce nie ma bezrobocia 17.09.06, 15:24
                    hehehe, nie podniecam, tylko informuję.
                    na spokojnie.
                    Ale może tak napiszesz coś na temat?
                    • marisa_tomei koreczku 21.09.06, 14:55
                      a mozesz to nam powiedziec, jak ty to robisz, ze jako wysokiej klasy
                      specjalista, swietnie wyksztalcony, wysoko oplacany - znajdujesz czas na
                      permanentne siedzenie w necie?? Przeciez ja Cie ciagle widze na forach GW. Ty
                      odpisujesz na kazdy post (zaslone milczenia spuszczam na twoje chamskie i
                      prowokujące zaczepki niskich lotów)
                      jak to mozliwe, ze jako wybitny specjalista, na pewno cięzko pracujący,
                      zawalony papierami, spotkaniami - czymkolwiek - całe dnie i noce spedzasz na
                      pieprzeniu glupot w internecie?? No jak ty to robisz?

                      Na tym polega Twoja praca? jestes specjalista od siedzenia w necie i pisania
                      glupot?

                      Czlowieczku, jakbys Ty byl wysokiej klasy specjalistą, na wage zlota na rynku
                      pracy, to nie siedzialbys cale dnie w internecie na forach tylko:
                      - odbywal spotkania sluzbowe
                      - tworzyl
                      - pisał
                      - doksztalcal sie poprzez literature fachowa itp
                      - odbywał delegacje
                      - itd.
                      Gdzie tu czas na fora internetowe? :DDD LOL

                      Po prostu korek jestes frustratem, ktory marzy o lepszym zyciu i dokopuje
                      kazdemu na forach GW zeby podniesc swoje ego. radze zejsc na ziemie. ja wiem,
                      ze w necie kazdy moze byc kazdym, ale...bez przesady :)
                      Dziekuje za uwage.
    • hkp2 Re: "nie rodzić" po ludzku 14.09.06, 18:47
      współczuję, ociekacie egoizmem, jednak życzę aby miłości starczyło Wam do
      późnej starości....
      nawet nie zdajecie sobie sprawy ilu wspaniałych chwil nie przeżyjecie...
      szkoda mi Was.
    • koreczek77 Re: "nie rodzić" po ludzku 14.09.06, 18:51
      Po cholerę to piszesz?
      By zachęcać inne rodziny do "wygodnego" nierodzenia?
      Sama nie chcesz mieć dzieci, wolisz "żyć pełnią życia" na tej samej zasadzie,
      jak żyje z dnia na dzień hazardzista lub alkoholik - no żyj tak sobie do
      średnio szczęśliwej starości, ale tej patologii nie reklamuj.
      Pierwszy umrze twój mąż (mężczyźni żyją krócej) o ile wcześniej nie zostawi cię
      dla kobiety z nie zaburzonym instynktem macierzyńskim, zostaniesz zdziwaczałą
      samotną staruszką hodujacą stada kotów i w beznadziejnym poszukiwaniu "życia
      wiecznego" - gdy sama zrezygnowałas z życia w postaci powielenia DNA w postaci
      potomstwa, odwiedzając kościół za kosciołem doczekasz nieuchronnej śmierci.
      Ślad po tobie nie zostanie, opłacony grabarz łopatą grób twój przyklepie, za 20
      lat twój nie opłacony przez nie istniejaca rodzinę grób zostanie zrównany z
      ziemia i sprzedany, a wśród słonecznych promyczków będzie radośnie hasać
      potomstwo tych, którzy nie "żyli pełnia zycia" w feministycznej nowomowie.
      Ale nie twoje.
      • koreczek77 Chętnie kupię twój dom 14.09.06, 19:04
        Acha - suplement.
        Skoro zbudowaliście dom, to chętnie go od was kupię.
        Nie teraz, tylko jak będziesz stara i niedołężna i chcąc nie chcąc będziesz
        musiała wynieść się do przygnębiajacej umieralni szyderczo zwanej "domem
        spokojnej starości".
        Parę groszy ci sie przyda, by opłacać "opiekunów" z łaski zmieniających ci
        pampersy i dezynfekujacych cuchnące odleżyny.

        Moja babcia na szczęście miała trzy córki i syna, którzy sie nią opiekowali na
        starość, moja matka ma teraz mnie. Więc swego domu sprzedawać nie musi.

        A jak sie spytasz, po co mi twój dom, gdy i ja będę stary - odpowiedź: dla
        moich licznych dzieci i wnuków.
        • starucha_izergiel Re: Chętnie kupię twój dom 14.09.06, 22:08
          Należysz do tych nielicznych na szczęście osób, których gdy się czyta lub
          słucha, to się im w duchu życzy wszystkiego najgorszego. Zamiast gryźć się w
          język po prostu Cię zbanuję i to samo polecam wszystkim normalnym gdy poczują im
          cięzko czytając wypociny tego stwora - trola.
          • koreczek77 Re: Chętnie kupię twój dom 14.09.06, 23:09
            > Należysz do tych nielicznych na szczęście osób, których gdy się czyta lub
            > słucha, to się im w duchu życzy wszystkiego najgorszego.
            > po prostu Cię zbanuję i to samo polecam wszystkim normalnym gdy poczują im
            > cięzko czytając

            Normalka. Każdy PR-owiec wie, że największe nawet brednie zgodne z
            zapotrzebowaniem odbiorcy spotykają się z aplauzem, a gorzka prawda nie tyle
            mało kogo interesuje, lecz wręcz ich wkurza. I dlatego rządzili nami do
            niedawna eseldziarscy populiści obiecujący mieszkanie dla kazdego młodego
            małżeństwa, a dziś rzadzą populiści obiecujący 3 miliony mieszkań w osiem lat.
            A nie rządzą ci, którzy obiecywali, że mieszkań będzie tyle, ile sobie sami
            drodzy wyborcy zbudujecie, byle wam nie przeszkadzano.

            No to banuj acanna, w imię Marksie!
            Ino żywo!
    • daniel40 Re: Podpisuję się obiema rękami pod listem autorki 14.09.06, 21:41
      Dobrze, że są jeszcze rozsądni ludzie na tym świecie, a nie tylko bezmyślne
      dziecioroby.
      • anulka_ka Re: Podpisuję się obiema rękami pod listem autork 14.09.06, 22:10
        daniel40 napisał:

        > Dobrze, że są jeszcze rozsądni ludzie na tym świecie, a nie tylko bezmyślne
        > dziecioroby.


        bezmyslne dziecioroby
        bezdzietni egoisci
        jesli faktycznie tymi argumentami sie poslugiwac
        to mozna odniesc wrazenie
        ze caly otaczający nas swiat bedzie ocenial nasza wartosc tylko przez pryzmat
        (bez)dzietnosci
      • koreczek77 Bezmyślny dzieciorób proponuje łatwa wygraną 14.09.06, 23:21
        Wiesz - jestem dzieciorobem. Skoro uważasz mnie za bezmyślnego (Twoje prawo),
        to z radością przyjmiesz moje wyzwanie - proponuję ci dowolną grę logiczną
        (szachy, scrabble, warcaby, a nawet kółko i krzyżyk, tylko do pięciu ustawień),
        9 partii, przegrywający wypłaca 5 tys. zł.
        Łatwa wygrana - wchodzisz?
        Jak uważasz, ze to mało - możemy zwiększyć stawkę. W końcu ty jesteś rozsądny,
        a ja bezmyślny, hehehehe
    • marianna125 Re: "nie rodzić" po ludzku 14.09.06, 23:25
      Witam.
      Kolejny przykład kompletnego niezrozumienia tego czym jest posiadanie dzieci.
      Większośc ludzi traktuje dzieci jak kolejną rozrywkę w życiu.
      Dlaczego nikt się nie zastanowi nad tym, że dziecko to żywy człowiek, to istota
      która będzie żyła tak jak my ją ukierunkujemy. Dlaczego nikt sie nie zastanawia
      nad prostym i oczywistym faktem. Macieżyństwo to nie jest spelnienie jakiś
      pobudek i pragnień. Macieżyństwo to wzięcie na siebie ciężaru stworzenia
      człowieka, rodzicielstwo to budowanie czyjegoś życia, to odpowiedzialość za
      osobę którą stanie się ta mała istota która wydamy na świat i odpowiedzialnośc
      za ludzi z ktorymi sie kiedyś zetknie, za jej przyszłą rodzinę, pracę,
      poczynania. Za to jakim będzie człowiekie, co z siebie w życiu da dobrego i co
      złego.
      Matki Hitlera, Stalina, Cezara, też rodziły bo tak trzeba i należy.
      Może ktoś wreszcie powie głośno: macieżyństwo to jak bycie dyrektorem fabryki.
      Trzeba myśleć nie tylko o swojej posadzie, o własnym zadowoleniu, ale też o
      rzeszy ludzi których życie zależy od naszych posunieć, decyzji i zachowań.
      Skoro cieszy was to co cieszy, widocznie nie jesteście ludźmi którzy potrafili
      by wychować wartościowego człowieka. Dobrze że to rozumiecie. Większość ludzi
      niestety tego nie rozumie. Dlatego świat jest pełen gierysiowych cepów.
      pozdrawiam
      odpowiedzialna matka
      • koreczek77 Re: "nie rodzić" po ludzku 14.09.06, 23:32
        Strasznie to mądrze napisałaś (by nie powiedzieć przemądrzale), lecz do
        rodzicielstwa nie potrzeba żadnych szczególnych umiejetnosci. Jak kiedyś pisał
        St. Lem, cytuję mało dokładnie, bo z głowy:

        "Bladawce programują potomstwo w taki sposób, by mógł zaprogramowac każdy nawet
        największy idiota, jeszcze do tego myśląc przy tym o różnosciach, tylko nie o
        programowaniu. Są przeto i tacy, którzy programują, bo im to rozkoszne, lecz
        robią przy tym wszystko, by z programowania nic nie wynikło".

        Tak samo instynktownie matki zajmują sie potem wychowywaniem pociech.
        Gdyby nie było instynktu macierzyńskiego, to ludzkość by wyginęła. Na szczęscie
        jest.
        • yesamin Re: "nie rodzić" po ludzku 21.09.06, 11:46
          Nie ma, nie jesteś na bieżąco z aktualną wiedzą psychologiczno -
          antropologiczną. Jest "potencjał rodzicielski" dotyczący obu płci. Nie
          ma "instynktu macierzyńskiego", czyli ślepej, nie podlegającej woli
          konieczności rodzenia, jaką odczuwać miałaby kobieta. Jest w ludziach opcja
          rodzicielska, zwiazana z poczuciem możności i potencjalnej gotowości, ale nie
          ma przymusu i instynktownej siły za wszelką cenę pchającej w tym kierunku.
      • sir.vimes Re: "nie rodzić" po ludzku 15.09.06, 09:39
        Matka Stalina? Zastanawiam się czy przypadkiem nie była z synka dumna - z małej
        wioski i niezamożnej rodziny taki awans, tylu podwładnych, taka władza... Teraz
        to się nazywa sukces. Napoleon też był krwawym bezwzględnym tyranem a jakoś go
        nie wymieniasz w swojej trójcy złych synków.
        A co do Gajusza Juliusza to zdania są podzielone...
        Ogólnie się z Tobą zgadzam tylko jedna jeszcze uwaga - nie jestem pewna czy
        życie jest tak proste, jak napisałaś. Dziecko nie zawsze będzie żyło tak jak je
        ukierunkujemy. Ale może rozwiń!
    • ana-green Re: "nie rodzić" po ludzku 15.09.06, 09:01
      No i dobrze.:) Jeszcze fajnie byłoby gdyby społeczeństwo zrozumiało, że
      posiadanie dzieci (jak i ilość ewentualnego potomstwa) to kwestia wyboru, a nie
      naturalny etap w życiu, którego doświadczyć musi KAŻDY, bo jak nie to coś jest
      z nim nie tak.
      Do tego żeby miec w d... co myślą inni i żyć po swojemu trzeba dorosnąć, nie
      kazdy jest w stanie wyjsć poza szablonowe myślenie.
      • nett1980 Re: "nie rodzić" po ludzku 15.09.06, 10:52
        "którego doświadczyć musi KAŻDY" -Moja kolezanka mysli podobnie jak
        autorka ,ktora zapoczatkowala dyskuje . Moze mimo swojego wyksztalcenia , nie
        jest tak zaradna i bywala w swiecie ,ale jej mysl jest taka: Swiat jest
        okrutnym miejscem do zycia, tyle jest zla dookola ,ze nie bede okrutna i nie
        powolam kolejnego butu na ten padol lez. Fakt faktem ,ze jest jedynaczka ,mimo
        kobiecej figury ,marny tez z niej material gentyczny, typ filozof w dodatku
        kopci jak komin fabryczny; ale jej sporo mlodszy maz, gdy spojrzy na moje
        dziecko , to wzrok wszystko mowi..Gdy wydobedzie sie z pod jej dominacji , moze
        sobie zalozy rodzine z normalna kobieta, a nie z pania co nazywa pieski
        imionami typu Jasio i lata do weterynarza ,gdy ten Jasio kichnie..
        • sir.vimes Re: "nie rodzić" po ludzku 15.09.06, 11:07
          Maria Pawlikowska -Jasnorzewska mawiała ,że nie może brać odpowiedzialności za
          rodzenie śmiertelników.
          Czemu tak gardzisz swoją znajomą? Masz chrapkę na jej męża?
          • nett1980 Re: "nie rodzić" po ludzku 15.09.06, 11:18
            oo moj jest znaczenie lepszy pod kazdym wzgledem ,sama kiedys mawialam ,ze
            przez podzial to juz krysztaly sie powielaja. Nie gardza nia , raczej od lat
            nie jestem w stani zrozumiec. Moja przyjaciolka nazywa takie interesujace osoby
            jak ta kolezanka , toksyczne , czyli rozumiesz , niespelniona artystka ,a
            jednak umysl scisly , wszystko sie jej rozlazi w rekach , fajnie ze takie osoby
            istnieja ,ale jej spojrzenie na swiat jest lekko chore.Ot wszystko , nawet
            bedaca o klase wyzej Osiecka miala dziecko , z milosci !! Ale jak panna Pasent
            (no jest po rozwodzie wiec mozna tak ja okreslic?) sie do tego odnosi to
            tajmnica poliszynela.
            • sir.vimes Re: "nie rodzić" po ludzku 15.09.06, 12:19
              Jeżeli mąż ją kocha pogodzi się z bezdzietnością, jeżeli nie kocha - krzyż mu
              na drogę. Ale w planowanej bezdzietności nie widzę nic chorego ani toksycznego,
              raczej w zmuszaniu się do macierzyństwa dla męża czy dla narodu. Lepiej nie być
              matką niż być złą matką, prawda?
              • nett1980 Re: "nie rodzić" po ludzku 15.09.06, 13:07
                Oczywiscie ,ze ja maz kocha ,ale sama widzisz co sie dzieje , ja taka
                romantyczna nie jestem , ze ludzie do konca zycia razem i z dziubka w dziubek,
                zycie bywa okrutne , nie tak zeby dzieci byly polisa na starosc . Coz , to
                raczej martwie sie o jej zdziwaczala starosc , pozrywala wiekszosc kontaktow i
                zamknela sie z mezem w kokonie... Znasz przyslowie ze mozna kotka na smierc
                zaglaskac?
                • sir.vimes Re: "nie rodzić" po ludzku 15.09.06, 14:33
                  W kokonach różnie bywa, niektórzy zaszywają się z rodzicami - taki 40-50 letni
                  mały książe to ma dopiero problem! Może ta historia skończy się romantycznie i
                  umrą jednego dnia , na zawsze razem ;)
                • starucha_izergiel Re: "nie rodzić" po ludzku 20.09.06, 18:06
                  Wiesz co, a moja Babcia nie może się nadziwić, że chodzę na imprezy, na fitness,
                  latam samolotem, chodzę do szkoły, do pracy, na kursy. Po co to wszystko skoro
                  dla kobiety najlepszy zawód to nauczycielka albo coś w tym stylu i po co tak
                  latać wszedzie, skoro najlepiej w domu z książką, rodziną i telewizorem.
                  Jedzenie też w domu najlepsze, a nie w restauracji. Nie rozumie i nie może się
                  nadziwić, ze mi to odpowiada.
                • yesamin Re: "nie rodzić" po ludzku 21.09.06, 11:51
                  Wiesz, jeśli pozrywała te znajomości z takimi "przyjaciółkami" jak ty, to miała
                  kobitka rację i dobre wyczucie! Tak nią gardzisz, tak obsmarowujesz, wręcz
                  wysmiewasz na forum, krytykujesz i zjezdżasz jej poglądy i styl bycia - a
                  jeszcze piszesz, że to twoja przyjaciółka.. A fe! Fałszywa musisz być bardzo!
                  • nett1980 a tos dolozyla.. 21.09.06, 15:22
                    jasne siedzimy w kawiarni i mielimy jezorami o znajmomych ;P .Po pierwsze byla
                    przyjaciolka 10 lat temu ,po drugie nie wiesz o kim mowie i kim jestem , po
                    trzecie przywolalam jej osobe a propos kobiet , ktore nie chca miec dzieci. Czy
                    nia gardze, ty moze przez jakies swoje prywatne zajawki to odbierasz.Moze nie
                    bylas w sytyacji , gdy ktos chce ci pomoc bo uwaza ,ze jest silny i duzo
                    przezyl , gdy w sumie jest odwrotnie. Jego madrosci zyciowe zaczynaja cie
                    draznic, ba probuje stawiac sie w pozycji rodzic - dziecko.Po prostu za grosz
                    nasze swiaty nie przystawaly do siebie, stad to rozejscie sie dróg.
                    • nett1980 gwoli scislosci 21.09.06, 15:29
                      dalam sie wpedzic ,ehh :"Moja przyjaciolka nazywa takie interesujace osoby
                      jak ta kolezanka , toksyczne , czyli rozumiesz , niespelniona artystka ,a
                      jednak umysl scisly , wszystko sie jej rozlazi w rekach , fajnie ze takie osoby
                      istnieja ,ale jej spojrzenie na swiat jest lekko chore". Przyjaciolką przeciez
                      jej nie nazwalam , tylko napisalam, co mowila o niej inna moja przyjaciolka.
    • dreamo Re: "nie rodzić" po ludzku 15.09.06, 11:16
      Wnioskuję - autorko listu - że Twoi rodzice ludźmi myślącymi, wykształconymi
      cywilizowanymi nie byli, prawda? No bo przecież alfabetu Cię nauczyli, bo list
      ten napisałaś.
      Życzę więcej rozumu w następnym listach.
    • melka_x Re: "nie rodzić" po ludzku 15.09.06, 11:37
      > To, co pozostawimy po sobie
      > to nasze przekazy, nasza działalność, nasze myśli.

      Jeden drobiazg;). A dla kogo chcecie zostawić po sobie "Wasze przekazy, waszą
      działalność, Wasze myśli" jak nie będą się rodzić dzieci?
      Czy może inaczej - dla dzieci tych frajerów, co to zmarnowali swoje zdolności
      ucząć 5latka alfabetu?:D. Może jednak po coś się przydają te następne
      pokolenia, hę?
      • echtom Re: "nie rodzić" po ludzku 15.09.06, 16:17
        Mnie też fascynuje ten paradoks - ludzie, którzy chcą coś po sobie zostawić,
        promują bezdzietność. Na dobrą sprawę nie powinno ich w ogóle interesować, czy
        będą jakieś następne pokolenia i z czyjego intelektualnego dorobku zechcą w
        przyszłości korzystać.
        • ana-green Re: "nie rodzić" po ludzku 16.09.06, 15:01
          Promowanie bezdzietności, a decyzja o nieposiadaniu dzieci to dwie zupełnie
          różne sprawy, aż tak ciężko to zauważyć?
    • alcantra Re: "nie rodzić" po ludzku 15.09.06, 12:31

      współczuję Ci. Słowo "dziecko" i wszystko, co za nim stoi, w Twojej wypowiedzi
      brzmi straszliwie przedmiotowo.
      • sir.vimes Re: "nie rodzić" po ludzku 15.09.06, 12:49
        A czego współczujesz? Tego, że dziewczyna która nie chce być matką - nie ma
        dzieci? Współczuć to można gdy ktoś nie chce i ma!
        • alcantra Re: "nie rodzić" po ludzku 15.09.06, 14:54

          Przeczytaj drugą część mojej wypowiedzi. Tę po kropce. Może zrozumiesz.
          • sir.vimes Re: "nie rodzić" po ludzku 15.09.06, 14:57
            Ale co cię właściwie obchodzi jak ona traktuje coś czego nie posiada,
            przedmiotowo czy nie?
            • matsy Re: "nie rodzić" po ludzku 15.09.06, 15:56
              A ja nie chce miec dzieci i kropka.
              Decyduje odpowiedzielnie i swiadomie.
              Pomna konsekwecji - tak samo jak mysli o nich ta, ktora decyduje sie miec dzieci.
              I nie zycze sobie zadnego gadania, przekonywania, udowadniania, straszenia, obrazania - tak samo jak
              przeciez nie zyczy sobie tego osoba... ktora podjela decyzje, zeby dzieci miec.
              Wszystko jest kwestia osobistego wyboru - i wara innym od cudzych decyzji.
              Pozdrawiam
              • antonina_74 Re: "nie rodzić" po ludzku 15.09.06, 17:49
                Intryguje mnie nagminne użycie przez bezdzietnych słowa "świadomie".
                Jak można świadomie zrezygnować z czegoś o czym nie ma się pojęcia? Mniej
                więcej tak jak świadomie nie lubić marchewki której się nigdy nie jadło?
                Świadomie - zatem mianowicie czego jesteście "świadomi"?
                Bo my, dzietni, jesteśmy z doswiadczenia świadomi jak wygląda życie bez dzieci
                i z takich czy innych powodów z niego rezygnujemy. A wypowiadający się w tym
                wątku "swiadomi" bezdzietni wydają się "swiadomi" jedynie własnych
                stereotypowych przekonań na temat rodzicielstwa (obciąża, uniemożliwia
                rozrywkowe życie, niweczy plany i marzenia). Co tak się ma do rzeczywistości
                jak stwierdzenie że "każdy Murzyn ma dużego".
                • sir.vimes Re: "nie rodzić" po ludzku 15.09.06, 18:06
                  Postulujesz robienie dzieci tak tylko , by sprawdzić jak nam to odpowiada? A jak
                  komuś nie spodoba się zabawa żywą lalką to co? Do adopcji czy od razu do beczki?
                  • antonina_74 Re: "nie rodzić" po ludzku 15.09.06, 18:34
                    Nie, postuluję nienadużywanie słowa "świadomy" :-)
                    Nie można deklarować świadomego wyboru skoro alternatywę zna się jedynie ze
                    stereotypów i nimi operuje w dyskusji.
                • starucha_izergiel Re: "nie rodzić" po ludzku 15.09.06, 18:44
                  Nie trzeba mieć własnych dzieci, by wiedzieć, jak życie z dziećmi wygląda.
                  Wystarczy mieć młodzsze rodzeństwo, koleżanki dzieciate, niańczyć dzieci od
                  czasu do czasu, poczytać gazety i poobserwować. Na tej podstawie można
                  stwierdzić, że jednak tak na co dzien, własnych mieć się nie chce.

                  Co do świadomej rezygnacji z niejedzenia marchewki (przykład w ogóle
                  nieadekwatny, no ale cóz) - kogoś moze obrzydzać i powstrzymywać przed jej
                  zjedzeniem sam zapach, wygląd, czy konsystencja. Ja nie cierpię flaków i
                  wątróbki. Juz nawet nie pamietam ich smaku, choć na pewno kiedyś próbowałam. Nie
                  cierpię i świadomie nie jem, bo mnie odrzucają w.w. czynniki.
                • ana-green Re: "nie rodzić" po ludzku 16.09.06, 15:05
                  > Bo my, dzietni, jesteśmy z doswiadczenia świadomi jak wygląda życie bez dzieci
                  > i z takich czy innych powodów z niego rezygnujemy.

                  Wiesz, jeżeli ktoś decyduje sie na dziecko zaraz po studiach, w wieku 24 lat to
                  tak naprawdę nie ma pojęcia o życiu bez dzieci. Dziecko to nie jest ostatni etap
                  życia. Po nim zycie może sie zmieniać i nie wiesz jak wyglądałoby życie bez dziecka.

                  Aha - nie muszę jeść papieru czy wsadzać ręki do pieca żeby wiedzieć, że to nie
                  dla mnie.
                  • koreczek77 Re: "nie rodzić" po ludzku 16.09.06, 19:05
                    > Wiesz, jeżeli ktoś decyduje sie na dziecko zaraz po studiach, w wieku 24 lat
                    > to tak naprawdę nie ma pojęcia o życiu bez dzieci.

                    Nie ma sprawy, ródź Downy po czterdziestce, tylko gorąca prosba - lecz je
                    później na swój koszt, a nie z z mojej "składki zdrowotnej'.

                    > Aha - nie muszę jeść papieru czy wsadzać ręki do pieca żeby wiedzieć,
                    > że to nie dla mnie.

                    Naprawdę? Nigdy, jako dziecko nie oparzyłaś się ani nie zjadłaś kawałka
                    serwetki razem z kanapką??
                    • ana-green Re: "nie rodzić" po ludzku 17.09.06, 17:00
                      To że Twoja matka urodziła Downa (czyli Ciebie - bo wątpię, że skumasz) w wieku
                      20 lat nie znaczy, że każda musi tak robić.
                      Wygaszam cię durny, zakompleksiony impotencie, więc nie wysilaj się na odpisywanie.
                      • koreczek77 Re: "nie rodzić" po ludzku 17.09.06, 22:42
                        > durny, zakompleksiony impotencie

                        hehehehe, jak ja lubię taką bezsilność u moich adwersarzy...
                        Bezsilność, niemoc - czyli z łaciny właśnie impotencję, hehehehe

                        Ale masz szczęście, że to internet, nie real.
                        Mnie możesz bezsilnie sobie obrażac do woli, spływa to po mnie jak po kaczce -
                        ale za obrażanie mojej Matki walę każdego w pysk bez namysłu.
                        • marisa_tomei Re: "nie rodzić" po ludzku 21.09.06, 15:09
                          koreczek77 napisał:

                          > ale za obrażanie mojej Matki walę każdego w pysk bez namysłu.



                          Fajni ludzie Cie otaczają, skoro musisz ich walic w pysk, bo obrazaja Twoja
                          matke. Bo obrazaja, a Ty ich walisz po pysku - przeciez nie napisales tego
                          tylko z niemocy...?
                      • marisa_tomei Re: "nie rodzić" po ludzku 21.09.06, 15:07
                        ana-green napisała:

                        > Wygaszam cię durny, zakompleksiony impotencie,


                        :DDDDDD
              • koreczek77 Re: "nie rodzić" po ludzku 15.09.06, 17:56
                > A ja nie chce miec dzieci i kropka.
                > I nie zycze sobie zadnego gadania, przekonywania, udowadniania, straszenia,
                obrazania

                To po co piszesz, że nie chcesz miec dzieci? Jak nie interesują cię reakcje
                innych, to siedź cicho w swojej samotni, która za kilkadziesiąt lat
                prawdopodobnie zapełni się miauczeniem i szczekaniem, skoro dziecięcego
                kwilenia we właściwej chwili zabrakło.

                Zresztą wszyscy rozmnażać się nie muszą, jakaś selekcja naturalna musi być.
                Jedno tylko martwi - dzięki feministycznej i konsumpcjonistycznej propagandzie
                ci ludzie, którzy mogli by zapełnić świat dość wartościowym potomstwem nie
                rozmnażają się, za to żule i wiecznie pijana hołota wszelaka mnoży się jak
                króliki, powielajac tępotę, wady genetyczne i przestępczość.
                Czarno widzę przyszłość naszej cywilizacji...
                • sir.vimes Re: "nie rodzić" po ludzku 15.09.06, 18:10
                  Wiesz, pomyśl jaka jest pensja pracownika naukowego (nie mam na myśli doktoranta
                  tylko dajmy na to dyrektora instytutu) - żeby na swoim poziomie wykształcić
                  czworo dzieci, musiałby jeść suchy chleb i w szmateksie garnitury kupować. A
                  jakoś wykształceni ludzie mają takie niewinne zboczenie, że i dzieci chcą
                  wykształcić. Jasne - można odwalać chałtury ale doba i tak ma 24 godziny.
                  • koreczek77 Naukowcy i "naukowcy" 16.09.06, 05:05
                    > > Wiesz, pomyśl jaka jest pensja pracownika naukowego (nie mam na myśli
                    doktorant
                    > a
                    > tylko dajmy na to dyrektora instytutu) - żeby na swoim poziomie wykształcić
                    > czworo dzieci, musiałby jeść suchy chleb i w szmateksie garnitury kupować. A
                    > jakoś wykształceni ludzie mają takie niewinne zboczenie, że i dzieci chcą
                    > wykształcić. Jasne - można odwalać chałtury ale doba i tak ma 24 godziny.

                    Tzw. "odwalanie chałtur" (czytaj - wykonywanie naprawdę potrzebnej i docenianej
                    przez rynek pracy) trwa mniej jak 24 godziny.
                    Przykład z życia: niemiecka firma z oddziałem w Polsce potrzebowała chemika -
                    organika, który świetnie zna język niemiecki do tłumacznia fachowych tekstów.
                    Tłumacz standardowy nie potrafił prawidłowo przetłumaczyć zwrotów typu
                    "3-beta-hydroksysterydooksydoreduktaza", zatem proponowali sporo kasy.
                    Podesłałem kumpla, pracował kilka dni w miesiącu, po roku kupił dom, i ja
                    zarobiłem (odpalił 10% za pośrednictwo), posypały sie dalsze zlecenia od innych
                    firm - a on dziś nawet nie wie, ile mu jałmużny zwanej szyderczo pensją płacą
                    na uniwerku...

                    Naukowiec nigdy nie będzie narzekał na brak kasy, co najwyżej "naukowiec"...
                    • sir.vimes Re: Naukowcy i "naukowcy" 16.09.06, 12:35
                      A, ty o ścisłych. To co innego, moja matka jest chemikiem i zaprawdę na pensje
                      nie narzeka. Na chałtury też nie. A tłumaczenia tekstów technicznych to ja
                      musiałam odwalać w liceum , bo matka nie miała czasu, a jej pracownicy
                      najczęsciej ni be ni me. Pamiętam tusz do rzęs Diora, którym popisywałam się w
                      szkole... Ja myślałam o humanistach - bo tacy też istnieją. I raczej zakładałam
                      , że mój hipotetyczny dyrektor instytutu ma 6 pokojowe mieszkanie na Żoliborzu
                      czy na Filtrach, z odpowiednim czynszem niż jakiś domek w Pruszkowie czy
                      sypialni- Białołęce.
                      • koreczek77 Re: Naukowcy i "naukowcy" 16.09.06, 19:08
                        > Ja myślałam o humanistach - bo tacy też istnieją.

                        Tzw. "humanista" to najczęściej nie naukowiec, lecz beletrysta, bajarz,
                        gawędziarz, przynudzacz - a w większości przypadków pasożyt.
                        • sir.vimes Re: Naukowcy i "naukowcy" 16.09.06, 20:28
                          Gawędziarz mnie urzekło... Ale taki to kryminały może pisać i na kasę nie narzekać.
                          • koreczek77 Re: Naukowcy i "naukowcy" 17.09.06, 07:58
                            > Ale taki to kryminały może pisać i na kasę nie narzekać.

                            Może - ale najczęściej nie potrafi.
                            Nauka - to fizyka i jej narzędzie matematyka, oraz wszystkie fizyki pochodne
                            (chemia, biologia, astronomia, geologia, itp.) i pochodne matematyki (jak
                            informatyka). Im dalej od ścisłości fizyki i matematyki - tym mniej dana
                            dziedzina jest nauką, osiągając wśród "tzw. "humanistów" wybitnie nienaukową
                            formę gawędziarstwa.



                            • nett1980 w obronie humanistow 17.09.06, 09:00
                              Zawsze podziwialam zdolnosc do analizy , ale jest jeszcze cos takiego jak
                              intuicja, taka niby bardziej kobieca. Jest ona potrzebna tez w kluczowych
                              momentach przedsiebiorcom , ilez to analiz sie kurzy po szafach i traci na
                              aktulanosci pod wplywem zegramistrza swiata?Wiem ze mozna przy pomocy logiki
                              duzo rzeczy opisac i przewidziec ,ale czy to wszystko.Masz kwalifikacje ,ale
                              pracujesz pod jakims dyrektorem, jestes zwyklym wyrobnikiem, a madrzysz sie o
                              podatkach jak jakis Gudzowaty czy inny Kulczyk..
                              • nett1980 Re: w obronie humanistow 17.09.06, 09:01
                                oczywiscie chodzi mi o "zegarmistrza swiatala purpurowego" ;))
                              • koreczek77 Re: w obronie humanistow 17.09.06, 15:12
                                > Masz kwalifikacje ,ale
                                > pracujesz pod jakims dyrektorem, jestes zwyklym wyrobnikiem, a madrzysz sie o
                                > podatkach jak jakis Gudzowaty czy inny Kulczyk.

                                Po pierwsze pisałem, że byłem pracownikiem najemnym (co wcale nie oznacza, że
                                nadal jestem), a po drugie "biznesowe" umiejętności panów Kulczyka i
                                Gudzowatego polegały wyłącznie na wejsciu w układ kolesi.
                                To nawet lepper potrafi.
                            • marisa_tomei Re: Naukowcy i "naukowcy" 21.09.06, 15:13
                              koreczek77 napisał:

                              > > Ale taki to kryminały może pisać i na kasę nie narzekać.
                              >
                              > Może - ale najczęściej nie potrafi.
                              > Nauka - to fizyka i jej narzędzie matematyka, oraz wszystkie fizyki pochodne
                              > (chemia, biologia, astronomia, geologia, itp.) i pochodne matematyki (jak
                              > informatyka).


                              Tak, tak, a jak kobieta, to tylko z długimi włosami. A jak pilot samolotu, to
                              tylko męzczyzna, ewnetualnie twoj ulubiony szympans od scrable, szachow i
                              innych gier :)

                              Ty po prostu jestes ciemny, zapatrzony w siebie, krótkowzroczny,
                              niereformowalny głąb i tyle na Twój temat.
                    • lolyta Re: Naukowcy i "naukowcy" 16.09.06, 13:31
                      fajne teorie snujesz korek, tylko, no, jakby to ujac - gdyby nagle kazden jeden
                      tlumacz mimo wszystko sie naumial przetlumaczenia zwrotow typu
                      "3-beta-hydroksysterydooksydoreduktaza", to za ta wiedze mozna by bylo dostac
                      jedynie jaluzne, szyderczo zwana pensja, bo klientow na taka wiedze jest trochu
                      jakby malo.
                      • koreczek77 Re: Naukowcy i "naukowcy" 16.09.06, 19:15
                        > gdyby nagle kazden jeden
                        > tlumacz mimo wszystko sie naumial przetlumaczenia zwrotow typu
                        > "3-beta-hydroksysterydooksydoreduktaza", to za ta wiedze mozna by bylo dostac
                        > jedynie jaluzne, szyderczo zwana pensja, bo klientow na taka wiedze jest
                        > trochu jakby malo.

                        To wtedy zdobywa się inne kwalifikacje unikalne.
                        Jeszcze raz - nie ma bezrobocia, tylko jest nieprzystosowanie kwalifikacji do
                        zapotrzebowania rynku. Gdy np. brakuje murarzy, a jest nadmiar np. prawników -
                        to w zdrowym społeczeństwie kauzyperda rzuca togę w kąt i łapie się za cegły.
                        W chorym (czyli socjalistycznym) płacze, że jest bezrobocie i opieprza się na
                        koszt podatników, zamiast zdechnąć z głodu lub wziąć do takiej roboty, na którą
                        jest popyt.
                        Bezrobocia (poza naturalnym rzędu 2-5%) MIE MA.
                        • lolyta Re: Naukowcy i "naukowcy" 17.09.06, 00:24
                          ROTFL

                          > To wtedy zdobywa się inne kwalifikacje unikalne.

                          Unikalne, jak sama nazwa wskazuje, przestana byc unikalne, kiedy zdobedzie je
                          takie 20% bezrobotnych.
                          Powaznie tez bym sie zastanawiala nad nazwaniem tego, co zdobedzie prawnik na
                          hurra przemianowany na murarza (a potem, na przyklad, na ogrodnika, jesli bedzie
                          za duzo murarzy), "kwalifikacjami".
                          • koreczek77 Re: Naukowcy i "naukowcy" 17.09.06, 07:52
                            > Unikalne, jak sama nazwa wskazuje, przestana byc unikalne, kiedy zdobedzie je
                            > takie 20% bezrobotnych

                            Możliwości świadczenia rozmaitych usług jest nieskończnie wiele, zatem i
                            unikalnych kwalifikacji jest nieskończenie wiele. Spośród nich sporo może mieć
                            popyt na rynku pracy.
                            Zresztą wcale nie trzeba udziwniać, by zlikwidować "bezrobocie".
                            Wystarczą dwie rzeczy:
                            1. Odebranie obibokom wswzlkich niezasłużonych przywilejów
                            2. Koniec z rozbojem fiskalnym.

                            Wtedy ty zamiast co dzień zmywać gary i szorować kibel zatrudnisz do tego
                            dawnego "bezrobotnego" - bo będziesz mieć więcej pieniędzy, które do tej pory
                            kradło państwo, a dzisiejszy "bezrobotny" będzie musiał wziąć się do roboty, by
                            nie zdechnąć z głodu.

                            Co ty sama wolisz? Dzisiejsze socjalistyczne płacenie z twoich podatków na
                            leżących do góry pompą nierobów, czy mieć te dziś kradzione pieniądze w
                            kieszeni i opłacać z nich służbę domową?
                            Ha?

                            > Powaznie tez bym sie zastanawiala nad nazwaniem tego, co zdobedzie prawnik na
                            > hurra przemianowany na murarza (a potem, na przyklad, na ogrodnika, jesli
                            > bedzie
                            > za duzo murarzy), "kwalifikacjami".

                            Nie od razu szkolony murarz buduje cały dom. Najpierw podaje cegły, cement,
                            wapno, muruje proste ściany, potem nadproża i elementy załamane lub
                            zakrzywione. Zresztą nie to jest "kwalifikacjami" co ty arbitralnie uznasz,
                            lecz to, na co jest zapotrzebowanie na rynku pracy.
                • matsy Re: "nie rodzić" po ludzku 16.09.06, 13:49
                  >To po co piszesz, że nie chcesz miec dzieci?

                  Jak to po co??? Chyba na ten temat jest ten watek forum, zeby podyskutowac,
                  przedstawiac opinie, nie? Zupelnie nie zrozumiales mojej wypowiedzi - nie
                  chodzi o to, ze nie interesuja mnie w ogole "reakcje" innych ludzi, tylko ze
                  zadam od nich poszanowania mojej decyzji, jakakolwiek by nie byla. To sie
                  nazywa TOLERANCJA. Przyjac do wiadomosci i nawet nie zgadzajac sie - uszanowac.

                  >siedź cicho w swojej samotni

                  Szkoda mi tego komentowac. Widac do tolerancji Ci daleko...

                  A swoja droga, czemu tak uparcie, choc "prawdopodobnie" zakladasz, ze
                  bezdzietni zaraz musza to sobie rekompensowac??? Np. hodujac zwiarzaki, by
                  siedziec "w samotni [bo oczywiscie z gory wiadomo, ze przyjaciol, meza,
                  chlopaka,czy po prostu swoich zajec itp. nie beda miec] która za kilkadziesiąt
                  lat prawdopodobnie zapełni się miauczeniem i szczekaniem [bo oczywiscie nie ma
                  jak rekompensata zoologiczna], skoro dziecięcego kwilenia we właściwej chwili
                  zabrakło [taaaa, to nawet ciekawe porownanie - szczekanie do kwilenia - swoja
                  droga jak powszechnie wiadomo wczesno dzieciece odglosy to to, co rodzicie
                  kochaja najbardziej :-)]".

                  >Jedno tylko martwi - dzięki feministycznej i konsumpcjonistycznej propagandzie
                  ci ludzie, którzy mogli by zapełnić świat dość wartościowym potomstwem nie
                  rozmnażają się.

                  Co, jakiej propagandzie??? Czlowieku, Ty w ogole nic nie rozumiesz! Naprawde
                  jestes tak naiwny, by sadzic, ze ludzie niechcacy miec dzieci robia tak, bo
                  ulegli jakiejsc propagandzie??? A co ze swiadomym wyborem, osobista decyzja,
                  wolna wola? Sorki, ale chyba sam ulegles jakiejs "propagandzie" zakladajacej,
                  ze kazdy MUSI miec dziecko, a zwlaszcza kobieta. No brak mi slow, ech...
                  • starucha_izergiel Re: "nie rodzić" po ludzku 16.09.06, 15:29
                    Naprawde
                    > jestes tak naiwny, by sadzic, ze ludzie niechcacy miec dzieci robia tak, bo
                    > ulegli jakiejsc propagandzie??? A co ze swiadomym wyborem, osobista decyzja,
                    > wolna wola?

                    Propagandzie nie, ale pewnemu trendowi tak. Wygodnictwo się udziela, - jest
                    zaraźliwe i chyba temu nie zaprzeczysz? Nie oznacza to od razu, że wygodnictwo
                    jest czymś złym. To nawet normalne, że ludzie chcą dążyć do zapewnienia sobie
                    komfortowego, wygodnego życia, z jak najmniejszą ilością problemów. Dzieci zaś
                    to cała czapka problemów, wyzwań, poświęceń, trosk, które niekoniecznie się
                    rekompensują w radości i miłości otrzymanej od potomka. Znam sporo kobiet!,
                    które twierdzą, że kochają swoje dziecko nad zycie, ale gdyby się cofnęły do
                    czasu gdy się na to dziecko decydowały, - tym razem już by tego nie zrobiły... i
                    na kolejne dziecko się już nie decydują. Stąd w dużej mierze biorą się jedynacy.
                    Rodzice, nauczeni doświadczeniem i po przekonaniu się na własnej skórze czym
                    jest wychwalany pod niebiosa cud narodzin i wspaniałe uczucie bycia matką czy
                    ojcem, na powtórkę z rozrywki już nie chcą się zdecydować i nie dają swemu
                    jedynakowi braciszka ani siostrzyczki, mimo, że mają w większości świadomośc, że
                    bycie jedynakiem nie jest najszczęśliwszym rozwiązaniem dla dziecka.

                    Ludzie, tak jak zwierzęta, mają instynkt nakazujący im rozmnażanie się i jest to
                    naturalne. Z drugiej strony "jest nas jak mrówków", ucywilizowaliśmy się i w
                    wielu aspektach życia stłumiliśmy popędy i instynkty, które rządziły naszym
                    zachowaniem, gdyż nie są już one niezbędne do przetrwania gatunku. Dlatego, przy
                    tylu możliwościach jakie oferuje nam świat, nie każdy "musi" mieć dziecko by
                    osiagnąć spełnienie w życiu. Nieprawdą jest także, że człowiek bezdzietny jest
                    skazany na pustą, smutną i samotną starość bez pomocy.
                    • koreczek77 Re: "nie rodzić" po ludzku 16.09.06, 19:47
                      > Ludzie, tak jak zwierzęta, mają instynkt nakazujący im rozmnażanie się i
                      > jest to naturalne. Z drugiej strony "jest nas jak mrówków"

                      "Nas" - czyli kogo? Chińczyków, Hindusów, Arabów?
                      Biała rasa wymiera. USA za 50 lub 100 lat będą czarne, Francja arabska, Niemcy
                      tureckie, a Polska zapełniona muzułmanami z Azji Środkowej, jak nie
                      zaprzestaniemy zdegenerowanego modelu życia z ujemnym przyrostem naturalnym i
                      dzisiejszą dzietnością 1,2 - gdy dla prostej reprodukcji społeczeństwa potrzeba
                      2,1.

                      > ucywilizowaliśmy się i w wielu aspektach życia stłumiliśmy popędy i
                      > instynkty, które rządziły naszym zachowaniem, gdyż nie są już one niezbędne
                      > do przetrwania gatunku.

                      Nic nie stłumiliśmy, lecz je oszukujemy.
                      Kopulujemy więcej jak nasi przodkowie, ale ten podstawowy mechanizm
                      instyktownego rozrodu oszukujemy antykoncepcją.
                      Instynkt macierzyński oszukujemy jednym dzieckiem - prosta droga do wymarcia.
                      To nie instynkty są nam niepotrzebne do przetrwania gatunku, wręcz odwrotnie -
                      droga doboru naturalnego przetrwają ci, którzy instynktów nie oszukują.
                      Ucz dzieci arabskiego, na starość im się przyda do codziennej komunikacji...
                      O ile dziecko choć jedno masz.
                      • starucha_izergiel Re: "nie rodzić" po ludzku 16.09.06, 20:48
                        > "Nas" - czyli kogo? Chińczyków, Hindusów, Arabów?
                        Ludzi. Nie dzielę ludzi na rasy - nie pryszłoby mi do głowy by ich segregować.

                        > Biała rasa wymiera.
                        No i co z tego? Masz w związku z tym jakiś problem?

                        Mój mężczyzna jest Hindusem i jeśli kiedykolwiek bedę miała dzieci, to wysoce
                        prawdopodobne, że urodzę hindusiątka :) A Tobie nic do tego, rasistowski białasie!
                        • koreczek77 Re: "nie rodzić" po ludzku 17.09.06, 08:13
                          > Ludzi. Nie dzielę ludzi na rasy - nie pryszłoby mi do głowy by ich segregować.

                          Ty nie musisz dzielić ludzi na rasy, zrobiła to za ciebie ewolucja.

                          > No i co z tego? Masz w związku z tym jakiś problem?

                          Mam. Jak każde żywe i nie zdegenerowane stworzenie chcę, by moje geny
                          przetrwały. Oraz mojej puli genowej - czyli osób o zbliżonym genotypie.
                          Przetrwają wtedy, gdy nie zginą w zalewie genów mniej zbliżonych.
                          Dlatego bliższy jest mi interes mojej córki niz twój, twój jako Polki niż
                          Hindusa, Hindusa niż Murzyna, Murzyna niż szympansa, szympansa niż muchy.
                          A tobie to wszystko jedno, czy na świecie będą ludzie, czy też interes much
                          jest dla ciebie tak samo istotny?

                          > Mój mężczyzna jest Hindusem i jeśli kiedykolwiek bedę miała dzieci, to wysoce
                          > prawdopodobne, że urodzę hindusiątka :) A Tobie nic do tego, rasistowski
                          > białasie!

                          Białasem jest też twój partner, gdyż o ile nie wzięłaś sobie drawidyjskiego
                          pariasa, to należy do rasy białej.
                          A Hindusi to dopiero byli rasiści - tak kastowego społeczeństwa opartego
                          pierwotnie na kryteriach rasowych (biali Ariowie odmawiali praw ludom, które
                          podbili) - nie było w historii. Zresztą kasty istnieją do dziś.
                          Pytanie nieco osobiste - do jakiej kasty należy tywój partner i czy podaje rękę
                          czarnoskórym pariasom?

                          • starucha_izergiel Re: "nie rodzić" po ludzku 17.09.06, 11:58
                            > Dlatego bliższy jest mi interes mojej córki niz twój, twój jako Polki (...)

                            Dlaczego z góry zakładasz, że jestem Polką? Bo jesteśmy na polskim forum i
                            rozmawiamy po Polsku? W dobie internetu i globalizacji to jeszzce nic nie
                            znaczy, takie założenia coraz częściej mogą być błędne.

                            Na forach amgielskojęzycznych, nikomu do głowy nie przyjdzie by cokolwiek
                            takiego zakładać, bo po drugiej stronie może znaleźć się każdy o dowolnym
                            kolorze skóry i narodowości.

                            Piszesz:
                            Biała rasa wymiera. USA za 50 lub 100 lat będą czarne, Francja arabska, Niemcy
                            tureckie, a Polska zapełniona muzułmanami z Azji Środkowej, jak nie
                            ZAPRZESTANIEMY zdegenerowanego modelu życia z ujemnym przyrostem naturalnym i
                            dzisiejszą dzietnością 1,2 - gdy dla prostej reprodukcji społeczeństwa potrzeba
                            2,1.

                            Zwracasz się do czyelników Twojego postu z góry zakładając, że są Polakami, a
                            już na pewno, że są biali i rozmnażając się będą mieli białe polskie potomstwo.
                            A tu niespodzianka! Wielu internutów pisze np. z Londynu który jest
                            multikulturowy i gdzie dochodzi do zaskakujących krzyżówek.
                            • koreczek77 Re: "nie rodzić" po ludzku 17.09.06, 15:23
                              > Dlaczego z góry zakładasz, że jestem Polką?

                              Możesz też być smokiem, kosmitą, lub testowanymp rogramem komputerowym, jednak
                              uznanie cię za Polkę było najbardziej prawdopodobne ;)

                              > Zwracasz się do czyelników Twojego postu z góry zakładając, że są Polakami, a
                              > już na pewno, że są biali i rozmnażając się będą mieli białe polskie
                              potomstwo.

                              Fakt, zakładam, że są Polakami, a zachęcam do tego, by się z Polakami
                              rozmnażali.

                              > A tu niespodzianka! Wielu internutów pisze np. z Londynu który jest
                              > multikulturowy i gdzie dochodzi do zaskakujących krzyżówek.

                              Drobny dolew obcych genów jest korzystny, zapobiega inbredowi i powielaniu wad
                              genetycznych (co jest widoczne np. u Żydów).
                              Lecz co innego drobny dolew, a co innego tworzenie mieszańców z przewagą krwi
                              obcej. Dlatego też nie mam zamiaru do GB emigrować, przyszłość jest w Polsce.
                              GB skończy tak, jak wszystkie kraje, gdzie krzyżowano bez opamiętania.
                              Kto ma sie lepiej: hiszpańsko-murzyńsko-indiańska Ameryka Łacińska, czy
                              Australia, gdzie do niedawna obowiązywały rasistowskie kryteria przy
                              wpuszczaniu imigrantów (program White Australia)?
                              • marisa_tomei Re: "nie rodzić" po ludzku 21.09.06, 15:21
                                koreczek77 napisał:

                                >
                                > Fakt, zakładam, że są Polakami, a zachęcam do tego, by się z Polakami
                                > rozmnażali.
                                >
                                Nie dosc, ze impotent i bajkopisarz, to do tego ksenofob i rasista. Fuj....
                  • koreczek77 Re: "nie rodzić" po ludzku 16.09.06, 19:33
                    > To sie nazywa TOLERANCJA.
                    > Przyjac do wiadomosci i nawet nie zgadzajac sie - uszanowac.

                    Tolerancja nie ma nic wspólnego z szacunkiem. Źródłosłów tego określenia
                    pochodzi z łaciny, gdzie oznacza "znosić", a nie szanować.

                    > A swoja droga, czemu tak uparcie, choc "prawdopodobnie" zakladasz, ze
                    > bezdzietni zaraz musza to sobie rekompensowac??? Np. hodujac zwiarzaki

                    Z obserwacji starych bezdzietnych.

                    > bo oczywiscie z gory wiadomo, ze przyjaciol, meza,
                    > chlopaka,czy po prostu swoich zajec itp. nie beda miec

                    Nie bedą. Mąż umrze (mężczyźni przeważnie żyją krócej). Chłopak znajdzie
                    kobietę chętną do rozrodu dużo wcześniej, a zajęcia, owszem, jakieś są -
                    najczęściej pieski i kotki.

                    > Co, jakiej propagandzie??? Czlowieku, Ty w ogole nic nie rozumiesz! Naprawde
                    > jestes tak naiwny, by sadzic, ze ludzie niechcacy miec dzieci robia tak, bo
                    > ulegli jakiejsc propagandzie??? A co ze swiadomym wyborem, osobista decyzja,
                    > wolna wola?

                    Ludzie są bardzo podatni na sprytną propagandę. Gdyby nie ta podatność, to
                    sprzedaż kazdego chłamu nie zwiększała by się drastycznie po serii reklam
                    telewizyjnych.
                    Owszem, zawsze część ludzi nie chciała mieć potomstwa (i wśród zwierząt
                    zdarzają się takie patologie), lecz dziś takich postaw jest kilkakrotnie więcej
                    niż kilkadziesiat czy kilkaset lat temu. Z tego wynika, że większość
                    dzisiejszych postaw rzekomo "świadomej" bezdzietności jest skutkiem bezmyślnego
                    przyjęcia uparcie lansowanego przez politpoprawniactwo modelu dwójka dorosłych
                    (najlepiej jednej płci) + pies. Ewentualnie jedno dziecko dla oszukania
                    instynktu rodzicielskiego.
                    • matsy Re: "nie rodzić" po ludzku 16.09.06, 21:05
                      Nie przecze, ze ludzie sa podatni na wplywy, w tym i propagande - rowniez taka,
                      by dzieci miec! Zapominasz jednak o takim "szczegole" jak inteligencja - skoro
                      zakladasz,ze ludzie w rownym stopniu poddaja sie propagandom jakimkolwiek.Czy
                      Ty sam, kupujesz kazdy produkt, jaki widzisz w reklemie? A widzisz.

                      >Owszem, zawsze część ludzi nie chciała mieć potomstwa (i wśród zwierząt
                      zdarzają się takie patologie)

                      Patologie??? Wybor, by nie miec potomsta rownasz do patologii? Czlowieku, chyba
                      ominely Cie ostatnie dzisieciolecia rozwoju socjologii i psychologii czlowieka.

                      >Z tego wynika, że większość dzisiejszych postaw rzekomo "świadomej"
                      bezdzietności jest skutkiem bezmyślnego przyjęcia uparcie lansowanego przez
                      politpoprawniactwo modelu dwójka dorosłych (najlepiej jednej płci) + pies.
                      Ewentualnie jedno dziecko dla oszukania instynktu rodzicielskiego.

                      > Slonko, jacy politycy to lansuja? Kiedy, jak? Wybacz, ale co Ty bredzisz?
                      Jedyne wypowiedzi politykow, ktore maja sie jakos do aspektu "dzietnosci"
                      wychodza od rzadzacej koalicji - i sa to akcje "prorodzinne", czyli "becikowe",
                      bicie na alarm, ze "Polakow rodzi sie coraz mniej" tudziez zenujacy spot
                      firmowany przez Instytut Matki i Dziecka itp. Zeby bylo bardziej zenujaco -
                      zadne to wsparcie "prorodzinne", nie ma zadnych projektow umozliwiajacych
                      kobietom powrot na rynek pracy, opieki zlobkowej, ulg itp. - tego wszystkiego,
                      czego tak naprawde w Polsce brakuje.

                      A swoja droga - czy znasz wyniki badan, szeroko publikowanych nawet w WO,
                      mowiacych o tym, dlaczego Polki odkladaja decyzje o macierzynstwie/ tudzie z
                      niego rezygnuja? To wazne dane, zachecam do lektury.

                      A synonimem do "tolerancja" - ze tez takze odwolam sie do slownika
                      jest "wyrozumialosc" - a stad do "szacunku" juz maluski krok.
                      • koreczek77 Re: "nie rodzić" po ludzku 17.09.06, 08:53
                        > Nie przecze, ze ludzie sa podatni na wplywy, w tym i
                        > propagande - rowniez taka, by dzieci miec!

                        Taka propaganda prowadziła do zwycięstw. Ci, którzy sie rozmnożyli przetrwali,
                        a słabo zaludnione tereny nachodzili rozmnożeni najeźcy i wyrzynali tubylców w
                        pień.

                        > Zapominasz jednak o takim "szczegole" jak inteligencja - skoro
                        > zakladasz,ze ludzie w rownym stopniu poddaja sie propagandom
                        > jakimkolwiek.Czy
                        > Ty sam, kupujesz kazdy produkt, jaki widzisz w reklemie?

                        Staram sie z czystej przekory nie kupować rzeczy reklamowanych. Lecz nie raz
                        się łapię na tym, że kupiłem podświadomie, zwłaszcza produkty szybko zbywalne.
                        I trudno mi ocenić, w jakim stopniu uległem jakiejś propagandzie. Łatwiej jest
                        to ocenić u innych.
                        Bo perfidią propagandy jest to, że ludzie zdanie im sprytnie narzucone
                        zaczynają uważać za wynik własnych przemyśleń i własnego wyboru.

                        > Patologie??? Wybor, by nie miec potomsta rownasz do patologii? Czlowieku,
                        chyba
                        > ominely Cie ostatnie dzisieciolecia rozwoju socjologii i psychologii
                        czlowieka.

                        Unikanie rozmnazania się nie porównuję do patologii, lecz stwierdzam, że jest
                        to patologia największa z możliwych. Pomyśl - przez 4 miliardy lat twoi
                        jednokomórkowi a następnie wielokomórkowi przodkowie robili instynktownie a
                        następnie świadomie wszystko, byś zaistniała. A ty przerywasz ten trwający 4
                        miliardy lat ciąg życia "świadomą decyzją". Po co ci wszyscy twoi przodkowie
                        tak sie starali? Jak nie widzisz sensu w kontynuacji życia - to może już dziś
                        się powieś, oszczędzisz sobie dyskomfortu starości.

                        Do do "osiągnięć psychologii" - niestety jestem dość blisko (przymusowo) z tym
                        zawodem zwiazany z przyczyn właśnie zawodowych i muszę z przykrościa
                        stwierdzić, że psycholodzy to owszem, specami od wciskania kitu są, ale na
                        miano naukowców nie zasługują. Coś tam o pracy mózgu wiedzą psychiatrzy - ale
                        nie psycholodzy, którym bliżej do wróżek i bioenergopsychotrono- czy jak tam
                        jeszcze tych szarlatanów nazwać.

                        > Slonko, jacy politycy to lansuja? Kiedy, jak? Wybacz, ale co Ty bredzisz?

                        Gwiazdeczko, nie pisałem tylko o politykach. Model niskiej dzietności lansują
                        wszystkie środowiska lewicowe, lewackie, feministyczne, socjaldemokratyczne,
                        politpoprawniackie itp. - w każdym kraju europejskim to ok. połowa polityków i
                        większość mediów.

                        > zadne to wsparcie "prorodzinne", nie ma zadnych projektow umozliwiajacych
                        > kobietom powrot na rynek pracy, opieki zlobkowej, ulg itp.

                        Gwiazdeczko, powiedz mi, jak właściwie ma wracać kobieta do pracy przy modelu
                        wysokiej dzietności? Ciąża (w praktyce połowa je trwania to zwolnienia
                        lekarskie), potem urlop macierzyński, wychowawczy, znów ciąża - i tak kilka
                        razy? Jaki jest sens przerywanej pracy w takich warunkach? Czy nie lepiej
                        tyranie w robocie zostawić tym, którzy z przyczyn biologicznych nie maja takich
                        przerw - czyli mężczyznom?
                        Czemu kobiety tak upierają się przy tyraniu i w domu i poza domem?
                        Jak tak lubisz tyrać - zapraszam cię do skopania mojego ogródka.

                        Natomiast jak słyszę o "opiece żłobkowej" to robi mi się niedobrze. Sztucznym
                        socjalistycznym kołchozem nie zastąpisz indywidualnej matczynej opieki.
                        Zwełaszcza, że dziecko w żłobku się nie poskarży na złą opiekę - więc po
                        wyjściu rodzica wygląda ona nieciekawie.

                        > A swoja droga - czy znasz wyniki badan, szeroko publikowanych nawet w WO,
                        > mowiacych o tym, dlaczego Polki odkladaja decyzje o macierzynstwie/ tudzie z
                        > niego rezygnuja?

                        Nie ma żadnych racjonalnych przyczyn poza efektem lansowanego wygodnictwa. Bo
                        nie jest tym ekonomia (w czasach Wielkiego Kryzysu lat 1929-1933 mieliśmy biedę
                        aż piszczało, lecz rodziło się więcej dzieci), model małodzietny preferuje i
                        biedota i finansowe szczyty. Różne sa tylko wykręty, lecz efekt ten sam.
                        • starucha_izergiel Re: "nie rodzić" po ludzku 17.09.06, 12:39
                          > Nie ma żadnych racjonalnych przyczyn poza efektem lansowanego wygodnictwa.

                          Wygodnictwo tak, ale obu stron.
                          Poza tym, nie po to kobiety kształcą się, studiują (studentek jest w Polsce
                          statystycznie więcej niz studentów) i na edukację ich idą cięzkie pieniądze
                          (zarówno z kieszeni wszystkich podatników jak i rdziców tych kobiet), by potem
                          marnować zdobytą wiedzę gotując zupy, sprzatając, wycierając nosy i pupy, oraz
                          oglądając odmóżdżające seriale telewizyjne.

                          Kiedy kobieta za młodu rozwija się, angażuje w prace poza domem, studiuje, jest
                          aktywna zawodowo lub/i naukowo, zazwyczaj po zasmakowaniu takiego życia nie
                          wyobraża sobie zamknięcia w domu i perspektywa zostania z dziećmi nie jest
                          atrakcyjna, a wręcz przygnębiająca i odpychająca.

                          Może zasugerujesz zakaz edukaji i pracy kobiet bezdzietnych aby się nie
                          rozsmakowały w zyciu poza domem?
                          • koreczek77 a gdzie służba domowa? 17.09.06, 15:46
                            > Poza tym, nie po to kobiety kształcą się, studiują (studentek jest w Polsce
                            > statystycznie więcej niz studentów) i na edukację ich idą cięzkie pieniądze
                            > (zarówno z kieszeni wszystkich podatników jak i rdziców tych kobiet), by potem
                            > marnować zdobytą wiedzę gotując zupy, sprzatając, wycierając nosy i pupy,
                            oraz
                            > oglądając odmóżdżające seriale telewizyjne.

                            Przymusu oglądania oper mydlanych nie ma - po prostu kobiety mają przeważnie
                            taki gust, mimo usilnego kształcenia ;)
                            Natomiast co do tych zup, sprzątania, wycierania nosów i pup - a od czego jest
                            instytucja służby domowej?
                            Ten powszechny zawód w dobie politpoprawniactwa gdzieś zniknął. Są tłumy
                            lipnych "bezrobotnych" utrzymywanych z podatków osób tyrajacych, zamiast
                            tych "bezrobotnych" zatrudnić przy pracach domowych - za te pieniadze, których
                            się dla pasozytów nie zabierze.

                            jak łatwo dałyście sobie wmówić, że tyranie i w domu i w pracy to wasze jedyne
                            szczęście, hehehe

                            > Kiedy kobieta za młodu rozwija się, angażuje w prace poza domem, studiuje,
                            jest
                            > aktywna zawodowo lub/i naukowo, zazwyczaj po zasmakowaniu takiego życia nie
                            > wyobraża sobie zamknięcia w domu i perspektywa zostania z dziećmi nie jest
                            > atrakcyjna, a wręcz przygnębiająca i odpychająca.

                            Tureccy janczarzy, czyli uprowadzone europejskie, chrześcijańskie dzieci
                            poddane tresurze też później widzieli sens swego życia w mordowaniu niewiernych
                            chrześcijan, nawet własnych biologicznych rodziców. Odpowiednia tresura,
                            konsekwentne pranie mózgów - i da się wyhodować janczarów, esesmanów,
                            komsomolców lub feministki.

                            > Może zasugerujesz zakaz edukaji i pracy kobiet bezdzietnych aby się nie
                            > rozsmakowały w zyciu poza domem?

                            Tu jest problem - bo najlepiej było by, gdyby te, które uległy propagandzie
                            wymarły, a ich miejsce zajęło potomstwo tych, którzy chcą sie rozmnazać.
                            Jednak w tzw. międzyczasie zaleją nas ci, którzy już teraz mają
                            politpoprawniackie brednie w pogardzie - czyli muzułmanie.
                            I nie będzie można odbudować polskiego społeczeństwa, bo będzie tu Lechistan, a
                            nie Polska.
                            Dlatego proponuje w pierwszym rzędzie zakaz imigracji.
                            Za kilka pokoleń wszystko dojdzie samo do normy - czyli modelu - dumna kobieta
                            w zaszczytnej roli Pani Domu, a biedny facet tyrajacy jak wół poza domem.





                        • matsy Re: "nie rodzić" po ludzku 17.09.06, 13:16
                          >Pomyśl - przez 4 miliardy lat twoi jednokomórkowi a następnie wielokomórkowi
                          przodkowie robili instynktownie a następnie świadomie wszystko, byś zaistniała.
                          A ty przerywasz ten trwający 4 miliardy lat ciąg życia "świadomą decyzją". Po
                          co ci wszyscy twoi przodkowie tak sie starali?

                          Wybacz, ale zachecanie ludzi do rozmnazanie powolywaniam sie na trud przodkow
                          (do tego jeszcze jednokomorkowych, he, he), to idiotyczny argument. Mnie nie
                          obchodzi "krag ewolucji", kontynuowanie cyklu zycia itp. Moje istnienie na tym
                          padole jest przypadkowe, na swiat ten sie nie prosilam - zreszt Ty tez nie - a
                          skoro tu jestem, to chce to swoje istnienie przezyc jak najlepiej - zyc w
                          zgodzie ze soba i nie krzywdzic innych, a manie czy nie manie potomstwa nie ma
                          tu nic do rzeczy. Jestem wdzieczna Rodzicom, ze mnie wywolali na ten swiat -
                          ale to nie znaczy, ze mam jakis "dlug" wobec praprzodka pantofelka.

                          >Jak nie widzisz sensu w kontynuacji życia - to może już dziś się powieś,
                          oszczędzisz sobie dyskomfortu starości.

                          Namawiasz mnie do samobojstwa, bo nie chce kontunuowac zycia? Czyjego?? A co z
                          kontunuacja mego istnienia? Sie nie nalezy :-) A Twa troska o moja starosc
                          doprawdy mnie wzrusza.

                          >Model niskiej dzietności lansują wszystkie środowiska lewicowe, lewackie,
                          feministyczne, socjaldemokratyczne, politpoprawniackie itp. - w każdym kraju
                          europejskim to ok. połowa polityków i większość mediów.

                          Prosze o konkrety, cyctaty! Bo ja nigdzie nie slyszalam ze srodowisk, na ktore
                          sie powolujesz, by lansowalay model niskiej dzietnosci!! Natomiast wiele razy,
                          ze w tym kraju nie ma warunkow do rodzicielstwa.

                          >Gwiazdeczko, powiedz mi, jak właściwie ma wracać kobieta do pracy przy modelu
                          wysokiej dzietności? Ciąża (w praktyce połowa je trwania to zwolnienia
                          lekarskie), potem urlop macierzyński, wychowawczy, znów ciąża - i tak kilka
                          razy? Jaki jest sens przerywanej pracy w takich warunkach?

                          Oj, nie lubisz Ty tej swojej psychologii, ktora musisz sie zajmowac, nie
                          lubisz... Wybacz - i jakies luki Ci sie robia. Jaki jest sens powrotu kobiety
                          do pracy? Ano zwykla, podstawowa potrzeba istoty ludziej do zajmowania sie tym,
                          czego potrzebuje. Zaspokajania wyzszych potrzeb, np. socjalizacji z innymi
                          ludzmi, podnoszenie kwalifikacji, zdobywanie wiedzy, zaspokajanie potrzeby
                          uznania i... wszytkich innych podstawowych potrzeb jednostki ludzkiej, o
                          ktorych - jak mniemam - wiesz z zajec psychologii. A czy Ty, bylbys
                          szczesliwym, zdrowym psychicznie czlowiekiem, gdyby kazano Ci siedziec w domu,
                          zajmujac sie tylko jednym i tym samym (abstrahuje od uczuc rodzicielski)?
                          Odpowiedz sobie na to przez pryzmat zajec, do ktorych jak piszesz jestes
                          poniekad zmuszony...

                          Aaa, pamietajmy tez, ze wiele kobiet wraca do pracy, bo jedna pencja (mezowska)
                          nie wystarcza do zycia, a wiecej dzieci, to wiecej potrzeb.

                          >Czy nie lepiej tyranie w robocie zostawić tym, którzy z przyczyn biologicznych
                          nie maja takich przerw - czyli mężczyznom?

                          Slonko, co mnie obchodza przerwy czy nie, zenskie czy meskie? Jestem istota
                          ludzka, i jak mam chce czy potrzbe pracy, to chce miec do tego prawo - vide
                          prawa czlowieka :-)

                          >Czemu kobiety tak upierają się przy tyraniu i w domu i poza domem?
                          Jak tak lubisz tyrać - zapraszam cię do skopania mojego ogródka.

                          Co Ty tak z tym tyraniem Zupelnie jakby nie dostrzegal, ze praca to cos wiecej
                          niz tylko wysilek. To stymulacja intelektualne, przebywanie z innymi ludzmi.
                          Czy naprawde myslisz, ze kobiety tego nie potrzebuja? Chcesz je uszczesliwiac
                          na sile, czy jak? A swoja droga to doprawdy mile, ze zauwazasz, ze kobiety
                          pracuja na dwoch etatach praca+dom :-)

                          >Natomiast jak słyszę o "opiece żłobkowej" to robi mi się niedobrze. Sztucznym
                          socjalistycznym kołchozem nie zastąpisz indywidualnej matczynej opieki.

                          Oj, no przeciez nie zada sie takich kolchozow!! Chodzi o nowoczesne, dbajace o
                          dzieci osrodki, ktore np. funkcjonuja w krajach skandynawskich! I tez same
                          takie osrodki to nie wszystko - to czesc calego plau panstwa, ktore wspiera
                          aktywizacje zawodowa kobiet i pomaga im w powrocie do pracy. Tam norma jest tam
                          1/2, 3/4 etatu - po prostu panstwo i pracodawcy dawno zrozumieli, ze dbalosc o
                          bywateli i szczesliy rozwoj kraju i gospodarki, a co najwazniejsze - wzrost
                          przyrostu naturalnego - to stworzenie kobietom odpowiednich warunkow, dzieki
                          ktorym moga pogodzic zycie rodzinne i zawodowe.
                          Spychanie kobiet tylko do zycia rodzinnego - to nie jest pomysl na wzrost
                          dzietnosc!!!

                          > A swoja droga - czy znasz wyniki badan, szeroko publikowanych nawet w WO,
                          > mowiacych o tym, dlaczego Polki odkladaja decyzje o macierzynstwie/ tudzie z
                          > niego rezygnuja?

                          >Nie ma żadnych racjonalnych przyczyn poza efektem lansowanego wygodnictwa.

                          Slonko, wybacz, ale Twoja ignorancja mnie przeraza.
                          Prosze, przeczytaj to uwaznie: "Żyjemy w kraju, gdzie od lat dzietność
                          dramatycznie spada, a rozmaite badania wskazują, że jest to wynikiem poczucia
                          niepewności, w jakim żyją Polki i Polacy nieustannie zagrożeni utratą pracy,
                          podczas gdy bezrobocie utrzymuje się na poziomie bezprecedensowym w skali Unii
                          Europejskiej.
                          Kobiety stanowią większość wśród bezrobotnych, mimo że statystycznie posiadają
                          lepsze kwalifikacje, tymczasem państwo nie ma żadnych planów wspierania
                          pracodawców zatrudniających młode matki; wręcz przeciwnie – rządzący
                          zapowiadają nakładanie na nich kolejnych obciążeń.

                          Interesy kobiet są powszechnie lekceważone: takie zjawiska, jak niewypłacanie
                          wynegocjowanych podwyżek pielęgniarkom, albo bezkarne ignorowanie na masową
                          skalę prawomocnych wyroków alimentacyjnych, stwarzają społeczny klimat, w
                          którym kobiety czują się bezbronne i zdane wyłącznie na własne siły. W tym
                          kontekście powstrzymywanie się od rodzenia dzieci jest często niczym innym, jak
                          tylko wyrazem odpowiedzialności."
                          Pozdrawiam




                          • koreczek77 Re: "nie rodzić" po ludzku 17.09.06, 16:29
                            Jezeli nie rozumiesz, że ty to DNA plus martwa reszta - trudno. Tyle piszesz o
                            potrzebie kształcenia, lecz genetykę i biochemię pominęłaś. Wtedy byś nie
                            drwiła ze swych jednokomórkowych przodków, gdybyś wiedziała, że masz z
                            pantofelkiem więcej genów wspólnych niż odmiennych.

                            > Moje istnienie na tym
                            > padole jest przypadkowe

                            Nie ma przypadku w tym, że przez 4 milardy lat żaden twój przodek nie zginął
                            przed osiągnięciem wieku zdolnosci do rozrodu. Mieli owszem szczęście - ale też
                            baaaaardzo temu szczęściu pomagali, przez usilny instynkt zycia i rozmnażania.
                            U ciebie ten drugi zawiódł - wybacz, nie chcę cie obrazić, ale stanowisz z
                            własnego wyboru ślepą odnogę życia, taki brak, artefakt, pomyłkę.

                            > Namawiasz mnie do samobojstwa, bo nie chce kontunuowac zycia? Czyjego?? A co
                            > z kontunuacja mego istnienia?

                            Ile ci go zostało? Jakieś max. 60 lat? Coż to jest wobec 4 milardów lat życia
                            DNA w ciałach twych przodków? Jak milisekunda wobec lat...
                            Czy ktoś poczuje róźnicę, gdy skrócą rok o ułamek sekundy?
                            Nie - zatem i ty możesz własciwie juz teraz się powiesić.

                            > Prosze o konkrety, cyctaty! Bo ja nigdzie nie slyszalam ze srodowisk, na
                            ktore
                            > sie powolujesz, by lansowalay model niskiej dzietnosci!!

                            Lansują zachowania, które właśnie do niskiej dzietności prowadzą.
                            Antykoncepcję, aborcję, zajmowanie się innymi sprawami niż rodzicielstwo,
                            wyśmiewaniem tych, którzy sie rozmnażają (jak muzułmanów i ortodoksyjnych
                            chrześcijan), wysyłaniem na siłę kobiet do tyrania poza domem itp.

                            > Oj, nie lubisz Ty tej swojej psychologii, ktora musisz sie zajmowac

                            Nie zajmuję sie psychologią, ja niestety musze z psychologami współpracować.
                            Taki wymóg - a traktuję ich z równym szacunkiem, jak chiromantów
                            czy "bio""energo""terapeutów"

                            > A czy Ty, bylbys
                            > szczesliwym, zdrowym psychicznie czlowiekiem, gdyby kazano Ci siedziec w
                            domu,
                            > zajmujac sie tylko jednym i tym samym

                            Takiego zdania jest większość Polaków. Bowiem tylko 11 milionów osób w tym
                            kraju pracuje. Większość opieprza się na mój i twój koszt.

                            > Aaa, pamietajmy tez, ze wiele kobiet wraca do pracy, bo jedna pencja
                            (mezowska)
                            > nie wystarcza do zycia, a wiecej dzieci, to wiecej potrzeb.

                            I tu jest ciekawostka. Te same złodziejskie socjalistyczne parszywce, które
                            zabierają mężczyznom wiekszość pensji w podatkach - namawiją kobiety, by
                            tyrały.... bo z jednej pensji nie mozna wyżyć.
                            A tyrające z przymusu panie, zamiast kopnąć socjaluchów złodziejskich, jeszcze
                            dają się na ich hasełka nabierać.
                            Jedno trzeba socjalistycznym politpoprawniakom przyznać - manipulują
                            perfekcyjnie.

                            > Jestem istota
                            > ludzka, i jak mam chce czy potrzbe pracy, to chce miec do tego prawo - vide
                            > prawa czlowieka :-)

                            Zatem ponawiam propozycję - masz potrzebę pracy - skop mój ogródek.
                            I tak większość pensji oddajesz socjalistom, czyli pracujesz za darmo - możesz
                            popracować za darmo i u mnie, prawda?
                            Czy nie czujesz "wyzszej potrzeby, np. socjalizacji z innymi ludzmi podczas
                            kopania, podnoszenie kwalifikacji metod kopania, zdobywanie wiedzy jak kopać"???
                            ha, gdybym ci to wciskał do mózgownicy od narodzin, to pewnie byś zobaczyła....

                            > Chodzi o nowoczesne, dbajace o
                            > dzieci osrodki, ktore np. funkcjonuja w krajach skandynawskich!

                            A czy wiesz, że te "nowoczesne" osrodki skandynawskie są po prostu kołchozami,
                            które produkują przestępców?
                            Co, szczęka ci opadła?
                            To odrzuć politpoprawniackie brednie i zobacz do danych Interpolu. W
                            tej "wspaniałej" Skandynawii jest w przeliczeniu na liczbę ludności 3 razy
                            więcej przestępstw, jak w niebezpiecznej, postkomunistycznej Polsce.

                            > Żyjemy w kraju, gdzie od lat dzietność
                            > dramatycznie spada, a rozmaite badania wskazują, że jest to wynikiem poczucia
                            > niepewności, w jakim żyją Polki i Polacy nieustannie zagrożeni utratą pracy,
                            > podczas gdy bezrobocie utrzymuje się na poziomie bezprecedensowym w skali
                            Unii
                            > Europejskiej.

                            Podczas Wielkiego kryzysu bezrobocie i niepewność były jeszcze większe - czyli
                            nieprawda.

                            > Kobiety stanowią większość wśród bezrobotnych, mimo że statystycznie
                            posiadają
                            > lepsze kwalifikacje, tymczasem państwo nie ma żadnych planów wspierania
                            > pracodawców zatrudniających młode matki; wręcz przeciwnie – rządzący
                            > zapowiadają nakładanie na nich kolejnych obciążeń.

                            Pomijajac już bzdurę z kwalifikacjami - to w czasch, gdy sie rozmnażaliśmy
                            bezrobocie wśród kobiet było większe - czyli nieprawda. Choc socjalistyczne
                            obciążenie (na wyraźne zyczenie wyborców, w większości kobiet), to oczywiscie
                            prawda, ale nie przyczyna.

                            > Interesy kobiet są powszechnie lekceważone: takie zjawiska, jak niewypłacanie
                            > wynegocjowanych podwyżek pielęgniarkom, albo bezkarne ignorowanie na masową
                            > skalę prawomocnych wyroków alimentacyjnych, stwarzają społeczny klimat, w
                            > którym kobiety czują się bezbronne i zdane wyłącznie na własne siły. W tym
                            > kontekście powstrzymywanie się od rodzenia dzieci jest często niczym innym,
                            jak
                            >
                            > tylko wyrazem odpowiedzialności."

                            Za bezbronność kobiet pozbawionych alimentów odpowiadają ci, którzy niszczą
                            model tradycyjnej rodziny. Lansuje politpoprawniactwo luźne "zwiazki
                            partnerskie" - to i efekt jest.

                            lecz nazywanie "odpowiedzialnością" powstrzymywanie się od rozrodu obraża
                            wszystkie kobiety, które rodziły więcej dzieci w strasznych czasach II Wojny
                            Światowej, niż rodzą dziś. To tamte kobiety były odpowiedzialne i odbudowywały
                            społeczeństwo, a nie dzisiejsze niemądre wygodnisie, które głosujac na
                            socjalistów same pozbawiają się dochodów i poczucia bezpieczeństwa - a zwalają
                            efekty swej bezmyslności i wygodnictwa na innych.
                            Każdemu narzekającemu mówię - po pierwsze pretensje zgłaszaj do lustra.


                            pzdr.

                            • matsy Re: "nie rodzić" po ludzku 17.09.06, 18:24
                              Slonko,
                              widze ze dla Ciebie rodzenie dzieci to oczywity i jasny jak slonce obowiazek
                              kobiety - to jasno wynika z Twoich postow. Niektore Twoje watki sa tak
                              zakapiorne i dalekie od standardow wolnosci jednostki, ze po prostu nie ma
                              sensu komentowac.
                              Mysl sobie co chcesz, to Twoje prawo i je szanuje, choc z Twoimi pogladami sie
                              nie zgadzam.
                              Zycie jednostki to wybory, a moj jest taki, by miedzy innymi nie miec dzieci i
                              juz. Moje zycie - moje sprawa. Twoje zycie - Twoja sprawa. Powodzenia!
                              Pozdrawiam
                              Tak sobie chce przejsc przez zycie i juz.
                              • koreczek77 Re: "nie rodzić" po ludzku 17.09.06, 22:45
                                No to do widzenia.
                                Dziękuję za interesującą rozmowę.
                                • matsy Re: "nie rodzić" po ludzku 19.09.06, 21:54
                                  >No to do widzenia.
                                  Dziękuję za interesującą rozmowę.

                                  Ja rowniez dziekuje.
                                  A takze zastanawiam, sie - patrzac na Twoja wybitna aktywnosc forumowa i
                                  kontrowersyjne, czasem sprzeczne ze soba tezy - czy ktos Ci nie placi
                                  za "moderowanie" watkow? :-)))
                                  Pozdrawiam i znikam

    • deptaczek Re: "nie rodzić" po ludzku 18.09.06, 16:12
      Nie wiem czy pisać ideowo, czy czepiać się :)

      zacznę porządnie:
      Nie potępiam ludzi, którzy nie chcą mieć dzieci, ba - rozumiem ich. Sama do tego
      dojrzewałam jakiś czas. I nie uważam, że dojrzeć muszą wszyscy.
      Bo rzeczywiście dziecku trzeba się poświęcić. Ale czy wchodząc w jakikolwiek
      związek z innym człowiekiem, poświęcić się nie trzeba? nawet dla (nie)mężów z
      czegoś rezygnujemy (tyle że z dorosłym łatwiej, bo sam się może soba zająć).

      A dziecko nie ogranicza, naprawdę (zresztą powiedz, że dla dziecka trzeba
      poświęcić swoje pasje np. Markowi Kamińskiemu - usmieje się?). Ono tylko zmienia
      punkt widzenia, przestawia system wartości. Czy nowe ideały są gorsze od
      starych? Nie jesteś w stanie tego ocenić, bo nie masz porównania. Dla mnie
      nieporównywalnie bardziej fascynujące jest podpatrywanie jak córka odkrywa świat
      od oglądania najnowszego spektaklu Jarzyny. Nie ukrywam jednak, że czasem wolę
      sobie poczytać niż się z nią bawić.

      Piszesz:
      > Ale irytuje nas przesadna
      > egzaltacja, nadbudowywanie zbędnej ideologii do zjawiska, bądź co bądź bardzo
      > naturalnego i pierwotnego, jakim jest macierzyństwo. Miłość jest czymś
      > przynależnym tylko człowiekowi, jest doświadczeniem najbardziej
      > humanistycznym.
      A miłość macierzyńska (rodzicielska) to niemiłość? Irytuje Cię nadmierna
      egzaltacja, a czymże ona jest jak nie zachowaniem często towarzyszącym uczuciom.
      Ja też kiedyś nie rozumiałam, jak moja koleżanka może zachwycać się swoim synem.
      Sama teraz popadam w egzaltacyjne zachwyty. To wypływa z emocji. Jeśli ich nie
      poznałaś, nie powinnaś ich oceniać.

      Teraz się poczepiam:
      > Wszyscy nasi znajomi też
      > mieli ideały. Mieliśmy po studiach otworzyć wspólnie z nimi klub.
      Ależ mieliście ideały, hihihi. To już wolę usmarkanego dwulatka.
      > Uważamy, że człowieka myślącego, wykształconego, cywilizowanego stać
      > na wiele więcej niż uczenie pięciolatka alfabetu.
      Niestety to zadanie (traktując "uczenie alfaberu" jako symbol wychowywania) jest
      tak trudne, że nie wystarczy być myślącym, wykształconym i cywilizowanym. Trzeba
      mieć jeszcze dobrze rozwiniętą inteligencję emocjonalną, opanowaną sztukę życia
      w grupie i kilka innych zalet.
      > Oczekujemy od kolorowego dodatku „Gazety wyborczej” czegoś więcej. Kobiety to
      > nie tylko matki. Ludzie to nie tylko rodzice.
      Właśnie dlatego kupuję WO a nie miesięcznik dziecko. Jeżeli widzisz w WO
      poradnik macierzyński, to strasznie masz zaburzone widzenie świata.
      • marisa_tomei Re: "nie rodzić" po ludzku 21.09.06, 15:36
        deptaczek napisała:

        >
        > A dziecko nie ogranicza, naprawdę (zresztą powiedz, że dla dziecka trzeba
        > poświęcić swoje pasje np. Markowi Kamińskiemu - usmieje się?). Ono tylko
        zmieni
        > a
        > punkt widzenia, przestawia system wartości.



        Tja, marek kaminski, swietny przyklad. rzadko ktorego faceta ogranicza
        dziecko :))) Bo to kobiety sie tymi dziecmi zajmuja w wiekszosci.
        jestem matka i moje dziecko mnie ogranicza. jak mozna powiedziec, ze dziecko
        nie ogranicza?? Przeciez byle choroba dziecka zmusza nas do zmiany planow.
        Zapomnialam juz o pracy w delegacjach, bo co zrobie z dzieckiem??
        rzadko chodze do kina/teatru, ze o innych rozrywkach nie wspomne, bo dziecka ze
        soba nie zabiore. Po pracy do domu, bo dziecko czeka w przedszkolu. Trzeba sie
        nim zając.
        Ciagle rezygnuje z róznych planow, bo musze zając sie dzieckiem. ktore jest na
        pierwszym miejscu. nawet w glupiej kwestii finansowej, nie kupue sobie czegos,
        bo dziecko potrzebuje bardziej i kupuje jemu kosztem siebie. To tez
        ograniczenie.
        dziecko ogranicza i to bardzo. Co oczywiscie nie zmienia faktu, ze kocham moje
        dziecko i ciesze sie ze je mam, rezygzuje z wielu rzeczy bez zalu, czy z
        zalem...nieistotne. Fakt jednak jest taki, ze dziecko=ograniczeniom.
        Więc calkowicie rozumiem tych, ktorzy sie na dzieci nie decyduja. Bo dziecko to
        wiele wyrzeczen, a nie kazy ma ochote sie wyrzekac.
        I trzeba to uszanowac. To tez czyjas decyzja.
        • marisa_tomei Re: "nie rodzić" po ludzku 21.09.06, 15:41
          www.kaminski.pl/
          Tak, fajnie, nawet super, tylko ilu rodzicow zabieganych codziennie,
          pracujących na 2 etatach zeby związać koniec z koncem - bedzie stac na takie
          wyprawy z dziecmi po Polsce czy świecie. Moze rzuca prace i pojadą za pieniadze
          uzyskane ze sprzedazy mieszkania? A pozniej niech sie dzieje, co chce?
          To tak jakbym ja zawodowo zajmowała sie pilotowaniem helikoptera i namawiala
          wszystkich rodzicow, zeby zakupili helikoptery i latali ze swoimi dziecmi. Bo
          to bedzie dowod na to, ze dziecko nie ogranicza :)
          Badzmy rozsądni :)
          Podroze dla bogatych rodzicow, a nie po prostu dla rodzicow z dziecmi.
        • marisa_tomei aha 21.09.06, 15:45
          Apropos tego, ze dziecko nie ogranicza.
          Na kazdej rozmowie kwalifikacyjnej pytano sie mnie, czy mam dziecko. Czy mam je
          z kim zostawic idac do pracy? Kto pojdzie na zwolnienie, kiedy dziecko
          zachoruje? Faktycznie, dziecko wcale nie ogranicza :)
    • yesamin Re: "nie rodzić" po ludzku 21.09.06, 12:04
      Podoba mi się to, że są w ogóle ludzie szczęsliwi, przyznający się do tego - i
      fajnie! Żyjecie tak, jak lubicie, nikogo nie krzywdząc - jest ok.
      Jak to mówią: Jeden lubi ryby, drugi lubi grzyby. Dla jednego szczęściem jest
      Londyn we dwoje, dla innego: w piątkę, z trójką dzieciaków.
      Moim marzeniem jest sytuacja, kiedy nikt nikomu nie bedzie liczył dzieci,
      przychodów i rozchodów, oceniał, narzucał sposobu przeżywania swojej
      prywatnosci czyli zycia rodzinnego. Ważna jest tolerancja i akceptacja zarówno
      dla tej pary, która decyduje sie na siódemkę, jak i dla tej, która wcale nie
      chce dzieci.
      A u nas w Polsce ludzie strasznie lubia się wszystkiego czepiać: Za dużo dzici -
      źle, brak- żle, wszystkich by ciągnęli pod sztancę - a wtedy zycie byłoby
      odmętem nudy a ludzie jakimiś beznadziejnymi klonami. Róznice pomiędzy ludźmi,
      wielośc sposobów bycia szczęśliwym - to właśnie jest w zyciu ciekawe i piękne!
      Mnich w klasztorze klauzurowym jest szczęśliwy w całkowitym oderwaniu od
      świata, młoda dziewczyna jest szczęśliwa w tłumie, na dyskotece, wsród
      rozkrzyczanych przyjaciół - pozamieniać im sposoby zycia w imię jakichś
      ideologii byłoby unieszczęsliwieniem dwu osób!
      Dlatego: Niech każdy sobie zyje po swojemu i będzie szczęśliwy!
      • marisa_tomei Re: "nie rodzić" po ludzku 21.09.06, 15:29
        yesamin napisała:

        > Dlatego: Niech każdy sobie zyje po swojemu i będzie szczęśliwy!

        kazdy oprocz korka77 ;)
        • nett1980 Re: "nie rodzić" po ludzku 21.09.06, 15:39
          taaa i zyli dlugo i szczesliwie ,to nie jest swiat bajkowy ,a ludzie zawsze sie
          beda roznic, ale tez czasem chca podyskutowac o tym i owym , po prostu . A wy
          tak na serio , troska i lzy w oczach. Jedni nie chca miec dzieci inni
          chca ,wiec niech sobie i pokloca sie ,i kulturalne dysputy potocza, osoochodzi?
          • marisa_tomei Re: "nie rodzić" po ludzku 21.09.06, 15:43
            nett1980 napisała:

            > taaa i zyli dlugo i szczesliwie ,to nie jest swiat bajkowy ,a ludzie zawsze
            sie
            >
            > beda roznic, ale tez czasem chca podyskutowac o tym i owym , po prostu . A
            wy
            >
            > tak na serio , troska i lzy w oczach. Jedni nie chca miec dzieci inni
            > chca ,wiec niech sobie i pokloca sie ,i kulturalne dysputy potocza,
            osoochodzi?



            No wlasnie, o so chozi?
            Jedni lubia slodycze, a drudzy boczek panie tego... ;)
            • nett1980 Re: "nie rodzić" po ludzku 21.09.06, 15:51
              "Dlatego: Niech każdy sobie zyje po swojemu i będzie szczęśliwy!"
              "yesamin napisała:

              > Dlatego: Niech każdy sobie zyje po swojemu i będzie szczęśliwy!

              kazdy oprocz korka77 ;)" Myslalam ,ze chcesz taka puenta zakonczyc
              dyskusje :))))
              • marisa_tomei Re: "nie rodzić" po ludzku 21.09.06, 16:01
                No wlasnie, wiele nieporozumien w necie bierze sie stąd, ze ludzie interpreuja
                czyjes wypowiedz wg wlasnego widzimisię, nastawienia, pod swoim kątem myslenia
                i dlatego takie awantury sa czesto na forach :)
                A czlowiek najczesciej napisze cos zartem, a chca go za to zlinczowac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka