ewucha-beauty Please, please, please 23.06.09, 11:46 Byłam niedawno na szkoleniu neuro..., i prowadząca pani psychiatra powiedziała, przy okazji innego tematu, że od niedawna można leczyć depresję operacyjnie - wszczepia się jakby coś w rodzaju rozrusznika, jakieś połączenie do błędnika. Podobno leczy depresję radykalnie i raz na zawsze. Te operacje też są już wykonywane w Polsce.Nie eksplorowałam tematu, ale jeśli tak jest, to dla rodzin rozpaczliwie szukających ratunku dla bliskich, takich jak rodzina Magdy, byłoby to wyjście. Osoba zdeterminowana popełnić samobójstwo zawsze w końcu znajdzie na to sposób, niezależnie od opieki, a depresja to najprostsza ścieżka w tym kierunku prowadząca. Serdeczne wyrazy współczucia. Odpowiedz Link Zgłoś
pianotuner ... 23.06.09, 13:37 poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji, pewności, akceptacji i przede wszystkim ciepła, ciepła, któremu tak bardzo ufała... Odpowiedz Link Zgłoś
pindzia.lindzia Re: Please, please, please 23.06.09, 20:44 Czytałam o tym na jednym z serwisów poświęconym depresji. Tą operację wykonano raz, na mężczyźnie, który od kilkunastu lat cierpiał na depresję, po kilkunastu latach nieskutecznego LECZENIA. Miło, że o tym wspominasz, ale wszczepienie tego rozrusznika przypominałoby wszczepienie rozrusznika chorej babci, która odejść w spokoju. Nie można stwierdzić, czy Malarosa była ciężkim przypadkiem. Większość chorób psychicznych jest tak "widowiskowa". Decydującym kryterium jest lekooporność. A na takie określenie "pracuje się" latami leczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
bantus Please, please, please 23.06.09, 14:40 I co oni strajkowali? Żeby im płacić jak na Zachodzie?! Powinni beknąć wielocyfrowe odszkodowanie za błędy w sztuce, zaniedbania i zwyczajne olewactwo. Odpowiedz Link Zgłoś
krokusik.pl Please, please, please 23.06.09, 15:53 Moim zdaniem to nie jest artykuł tylko o dziewczynie chorej na depresję i o niewrażliwych i niekompetentnych lekarzach. To też artykuł o powszechnym braku wiedzy na temat chorób psychicznych, o bezradności i niepewności tych, którzy się z nimi stykają. O tym, że rodzice nie wiedzą, kiedy maja reagować ani jak. A gdy sprawa jest poważna, nie mogą liczyć na współpracę z fachowcami i nie informuje się ich, czego mogą się po leczeniu spodziewać. Po prostu takie treści nie istnieją w społecznej przestrzeni, są dostępne tylko dla specjalistów. Każda matka wie, że gdy gorączka utrzymuje się u dziecka 3 dni mimo przyjmowania dostępnych leków, trzeba pójść do lekarza. A w przypadku kłopotów wychowawczych, dziwnych zachowań?... Już widzę, jak znajomi i rodzina uspokajają - "Nie martw się, wyrośnie", "Dobrze, że książki czyta, przynajmniej za chłopakami nie lata" i podobne mądrości. Każdy ma gdzieś w zasięgu jakieś osoby z problemami - i dopóki sprawa nie jest paląca, nikt się tak naprawdę tymi osobami nie zajmuje. Sama przypomniałam sobie koleżankę z liceum, która panicznie bała się dentysty. I nic. Szkolna dentystka wpisywała jej co rok w karcie "odmowa leczenia" i już. I nikt nie skierował dziewczyny do psychologa, nikt się nią nie zajął. A wszyscy wiedzieli. My, uczniowie, też. I nikt nie zrobił nic. Przypomniałam sobie kuzynkę, którą ciocia przywiozła do warszawskiego szpitala - wycieńczoną wskutek anoreksji, a w lokalnym szpitalu lekarze "nie znali się". Tu znalazła pomoc, ale ciocia prosiła, aby kuzynki nie odwiedzać, bo lepiej, żeby ona myślała, że nikt nie wie, że leży "na TAKIM oddziale". I przypomniały mi się rozmaite kłopoty znajomych - małżeńskie, wychowawcze - które tak łatwo kwituje się jednym zdaniem - "Oj tak, nie ma idealnych związków", "Małe dziecko mały kłopot, duże dziecko duży kłopot". A czasem może potrzeba porady, specjalisty. Może to "coś" za chwile będzie poważne. Dlatego uważam, że artykuł jest bardzo potrzebny. Bo mówi o potrzebie wrażliwości, o potrzebie edukacji. Dziękuję, Pani Aniu. Odpowiedz Link Zgłoś
gondra Re: Please, please, please 24.06.09, 08:39 Krokusik.pl, bardzo trafnie napisane. Gorączka jest powodem do paniki, a przesłanki świadczące o problemach emocjonalnych czy psychiczncyh są kwitowane stwierdzeniami typu "przejdzie jej", "taki wiek", "to jakies fanaberie, przecież nie ma żadnych powodów żeby czuł sie nieszczęśliwy", etc. Taka mamy mentalnosć. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: Please, please, please 24.06.09, 12:10 No wiesz, w Anglii byl niedawno przypadek dziewczynki, ktora miala tak silna fobie przed dentysta, ze przestala jesc i zmarla. Odpowiedz Link Zgłoś
saabena Re: 22.06 23.06.09, 16:06 dziuniu, twój zaś ograniczoność nie pojmuje i nie pojmie pewnych rzeczy, choćbyś myślała, aż ci się obwody zatrą. O ile je masz, w co można powątpiewać. Odpowiedz Link Zgłoś
pamejudd Co tam słychać u antypsychiatrów? 23.06.09, 17:45 Jakieś nowe "ale" wobec farmakologii? Odpowiedz Link Zgłoś
reszka2 Re: Please, please, please 23.06.09, 20:22 Taaak... Psychiatrzy zwykli mawiać, że każda rodzina, nawet pozornie najlepiej funkcjonująca - ma swojego trupa w szafie i poświęca wiele czasu i energii, żeby trupa w szafie utrzymać. Wspólnymi siłami przez czas jakiś udaje się to robić, a rodzina dzięki temu "trzyma się razem", utrzymuje pewien rodzaj homeostazy. Chorej bo chorej, patologicznej bo patologicznej, ale równowagi, dzięki czemu trwa. Chory przewlekle, a tym bardziej chory psychicznie - żyje, choruje,zdrowieje albo nie, umiera w dynamicznej strukturze, jaką jest rodzina. Nie ma sensu i nie przyniesie efektu leczenie chorego, jeśli opieką i leczeniem nie zostanie objęta cała rodzina. Nie tylko po to, aby wiedzieli, jak mają sobie dawać radę z nieraz bardzo niepokojącymi objawami u chorego, ale też po to, aby odnaleźć i zlikwidować źródła kryzysu w strukturze rodziny. To jest bardzo ttrudne,rodzina broni się przed tym rękami i nogami, bo wytrąca ją to z równowagi, w której żyje dotychczas, czasami od pokoleń. Tu w artykule widać, pomimo jego powierzchowności, że rodzina wycofywała się w pewnych momentach - mówiła "A", ale już nie "B", że działania były płytkie i krótkotrwałe. Chyba. Z tego artykułu buchającego emocjami trudno dowiedzieć się czegoś realnego. Oczywistą jest, że rodzina - tu reprezentowana właściwie tylko przez matkę - o konieczności terapii całej rodziny powinna się dowiedzieć od terapeutów, lekarzy. Ale znacznie, znacznie wcześniej. Już wtedy, kiedy to chore, nieszczęsliwe dziecko wyrywało sobie włosy z głowy i waliło głową o ścianę. wtedy był czas. Kilkanaście lat później czasu już nie było - jak widać. Odpowiedz Link Zgłoś
anus85 Please, please, please 23.06.09, 23:13 Moja mama choruje na depresje, od miesiaca jest na oddziale zamknietym, bo ma nawrot, choroba zabiera ja, teraz to nie ona, mowi nie swoimi slowami, choroba nie chce jej wypuscic z rak...wmowila jej, ze jest im razem dobrze...mamo wroc Odpowiedz Link Zgłoś
stanwewnetrzny portale społecznościowe a profile osób nieżyjących 23.06.09, 23:56 Myślę, że nie trzeba usuwać konta, wystarczy np. ustawić wyświetlanie na czarno-białe, uczcić jakoś daną osobę... grono.net/users/176799/about/ Odpowiedz Link Zgłoś
elcommendante Re: Please, please, please 24.06.09, 06:38 Tak..."teraz to nie ona...mowi nie swoimi slowami"...zgadza sie, twojej mamy obecnie nie ma, to znaczy jest fizycznie, ale jej jazn zostala przykryta druga, obca.Zostala najprawdopodobniej opetana.Poniewaz problem najczesciej dotyka cala rodzine, opetanych moze byc wiecej, lacznie z Toba.Gradient opetania bywa rozny jak juz pisalem wczesniej.Znowu "potwor" zaatakowal, tym razem twoja mame...Lekarze maja pastylki i elektrowstrzasy...Duchow nie ma, to dobre strachy na niegrzeczne dzieci "li tylko"... : ) To zlozona kwestia i wielu badaczy oraz znawcow tematu polamalo sobie na tym zeby.Ja nie jestem antypsychiatra.Stawiam teze, ze oficjalnie przyjete i akceptowalne sposoby leczenia moga miec w wielu przypadkach " za krotkie rece "...Wystarczy poczytac, albo wejsc do co wiekszej ksiegarni, czy biblioteki, aby przekonac sie, ze kwestia naszej duchowej postaci zajmuje poczytne miejsce w nauce zwanej "paranauka".Wystarczy rowniesz ruszyc swoje cztery litery ( to do niedowiarkow i abnegatow materialistycznych ) na wydzial katedry fizyki teoretycznej, aby przekonac sie, ze "krainy duchow"( jest ich troche...) sa matematycznie obliczalne i sprawdzalne.Co wiecej ostatnio wlasnie stawiane sa tezy, ze bez takowego podejscia wytlumacznie naszego tu miejsca we wszechswiecie i jego przyczynowosci bedzie niemozliwe... Mozna by pisac duzo, ale ramy tego forum sa jakie sa, z reszta jak napisano w pewnej grubej ksiazce przeredagowanej najwieksza ilosc razy ze wszystkich napisanych w historii: " Szukajcie, a znajdziecie...", czego panstwu serdecznie zyczy "Redakcja"... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
gondra Re: Please, please, please 24.06.09, 08:33 Jak juz pisałam - to że wierzysz w opętania to Twoja sprawa i mało mnie to obchodzi. Ale pisanie, przy tak poważnych tematach, każdej osobie, ktora ma problem ze sobą lub z kimś bliskim, że ten problem to opętanie - no k..., brak mi słów. Dno dna.:/ Odpowiedz Link Zgłoś
elcommendante Re: Please, please, please 24.06.09, 09:32 O, wrocilas...brak konsekwencji jak widze..., gdzie EOT ??? : ) To nie wuiara, ale dowiedzione zjawisko.Wiarzysz w prad elektryczny.Znasz jego nature, przeciez korzystasz wlasnie z komputera? Wyjasnij nam tu maluczkim istote elektrycznosci please, please,please...Masz racje myslisz "no k..." o dnie uzywajac epitetow reprezentatywnych wlasnie dla dna...popiszemy sobie jeszcze? Odpowiedz Link Zgłoś
gondra Re: Please, please, please 24.06.09, 09:38 Gdzie EOT? W d..., stęskniłam sie za tobą, o męrdcze i proroku od opętań. Krzyżyk i czosnek na drogę. Odpowiedz Link Zgłoś
krecik_78 Re: Please, please, please 24.06.09, 16:01 Sluchaj gosciu... prawda jest taka ze spamujesz. Co chcesz osiagnac powtarzajac wkolko to samo? Czekasz az ktos Ci przyklasnie? Jestem gotow to zrobic ale przestan pisac te brednie... Jezeli natomiast zajmujesz sie tym zawodowo to twoje posty powinny byc usuwane bo forum to nie tablica ogloszen. Jezeli natomiast ciagle jestem w bledzie i twierdzisz, ze na wiele problemow streszczonych w kilku zdaniach przez kilka osob tylko ty znasz jedyna i prawdziwa odpowiedz, cudowne lekarstwo na kazdy przypadek, to sorry ale wydaje mi sie ze polska psychiatria powinna poznac twoj przypadek... bo chyba jestes wyjatkowy... Odpowiedz Link Zgłoś
elcommendante Re: Please, please, please 24.06.09, 17:26 krecik_78 napisał: > Sluchaj gosciu... > prawda jest taka ze spamujesz. Co chcesz osiagnac powtarzajac wkolko > to samo? Czekasz az ktos Ci przyklasnie? Jestem gotow to zrobic ale > przestan pisac te brednie... > Jezeli natomiast zajmujesz sie tym zawodowo to twoje posty powinny > byc usuwane bo forum to nie tablica ogloszen. > Jezeli natomiast ciagle jestem w bledzie i twierdzisz, ze na wiele > problemow streszczonych w kilku zdaniach przez kilka osob tylko ty > znasz jedyna i prawdziwa odpowiedz, cudowne lekarstwo na kazdy > przypadek, to sorry ale wydaje mi sie ze polska psychiatria powinna > poznac twoj przypadek... bo chyba jestes wyjatkowy... Prawda jest taka, ze masz smieszna ksywke, ale slucham cie... : ) Nie powtarzam tego samego "gosciu o ksywce krecik"...Gdybys byl dobry w przedmiotach scislych albo nawet w muzyce, wiedzialbys co to jest powtorzenie...Jakos jestes wewnetrznie sprzeczny skoro chcesz mi przyklasnac i jednoczesnie uwazasz to za brednie...Cos ci sie chyba pokielbasilo pod koniec popoludnia.Ciezki dzien??? Moze to Ty jednak jestes "przypadkiem" jak wielu, ktorzy ida na psychologie, aby wyciagnac sie z wlasnego zyciowego "bagna"... Ja nie znam jedynej odpowiedzi.Ja podaje alternatywe (znowu ta nieszczesna matematyka). To fakty udowadniaja, czyje metody sa skuteczne.Jesli przebadalbys wiele wyleczonych przypadkow, albo bylbys swiadkiem takowych , nie forowalbys tak szybko krotkowzrocznych wyrokow. Ja wiem, to co pisze jest niewygodne i wlasnie dlatego trzeba ludziom przypominac, co i rusz, od poczatku...A tak w ogole co ty wiesz o polskiej psychiatrii kreciku? : ) Odpowiedz Link Zgłoś
krecik_78 Re: Please, please, please 24.06.09, 18:10 Gdybys byl dobry w przedmiotach scislych albo nawet w muzyce, wiedzialbys co to jest powtorzenie... Bycie w czyms dobrym jest pojeciem wzglednym, bo zawsze znajdzie sie ktos kto jest lepszy od ciebie. Swego czasu skonczylem z powodzeniem politechnike, wiec chyba z tymi przedmiotami scislymi nie bylo tak najgorzej. Dodam, ze majac nascie lat grywalem dosc regularnie na pianinie wiec mialem doczynienia z muzyka. Kariery nie zrobilem, wiec raczej jakos szczegolnie uzdolniony w tym kierunku nie bylem. Jakos jestes wewnetrznie sprzeczny skoro chcesz mi przyklasnac i jednoczesnie uwazasz to za brednie... Tylko pozornie... nudzi mnie poprostu zaczynanie czytania postu od tego kto go napisal. Wolalbym przeczytac co maja inni do powiedzenia. Poza tym reka zaczyna mnie bolec od przewijania spamu generowanego przez ciebie. Cos ci sie chyba pokielbasilo pod koniec popoludnia.Ciezki dzien??? Znowu nietrafna diagnoza. Nie mieszkam w Polsce i u mnie poludnie dopiero dochodzi. Moze to Ty jednak jestes "przypadkiem" jak wielu, ktorzy ida na psychologie... Przykro mi z psychologia jako nauka nigdy nie mialem blizej doczynienia. Nigdy na nia "nie chodzilem". To fakty udowadniaja, czyje metody sa skuteczne.Jesli przebadalbys wiele wyleczonych przypadkow, albo bylbys swiadkiem takowych, nie forowalbys tak szybko krotkowzrocznych wyrokow. Ty z kolei moglbys "przebadac" kilka innych ksiazek to horyzont by ci sie nieco poszerzyl i nie bylbys tak mono tematyczny. Po drugie staraj sie uzywac slow ktorych znaczenie znasz. fErować wyrok - wyrokować, orzekać, osądzać, sądzić; wydawać werdykt(y). Ja wiem, to co pisze jest niewygodne i wlasnie dlatego trzeba ludziom przypominac, co i rusz, od poczatku... Wierz mi wiekszosc zrozumie, badz przynajmniej przyjmie do wiadomosci jak napiszesz raz. Poza tym co z Ciebie za egzorcysta jezeli nie jestes w stanie stwierdzic, ze u mnie jest rano a nie popoludnie, mam jakie takie pojecie na temat przedmiotow scislych i otarlem sie o muzyke. :D P.S. Nie odpowiedziales na pytanie zasadnicze: Jaki masz cel w spamowaniu na temat egzorcyzmow? Odpowiedz Link Zgłoś
elcommendante Re: Please, please, please 24.06.09, 19:13 krecik_78 napisał: > Bycie w czyms dobrym jest pojeciem wzglednym, bo zawsze znajdzie sie > ktos kto jest lepszy od ciebie. Swego czasu skonczylem z powodzeniem > politechnike, wiec chyba z tymi przedmiotami scislymi nie bylo tak > najgorzej. Dodam, ze majac nascie lat grywalem dosc regularnie na > pianinie wiec mialem doczynienia z muzyka. Kariery nie zrobilem, > wiec raczej jakos szczegolnie uzdolniony w tym kierunku nie bylem. Swiete slowa.Samokrytyka godna jak najwiekszego szacunku... > Tylko pozornie... nudzi mnie poprostu zaczynanie czytania postu od > tego kto go napisal. Wolalbym przeczytac co maja inni do > powiedzenia. Poza tym reka zaczyna mnie bolec od przewijania spamu > generowanego przez ciebie. To juz skrajny subiektywizm... > Znowu nietrafna diagnoza. Nie mieszkam w Polsce i u mnie poludnie > dopiero dochodzi. Coz, w takim razie ciezka noc, albo egzystencja w ujeciu holistycznym.. > Przykro mi z psychologia jako nauka nigdy nie mialem blizej > doczynienia. Nigdy na nia "nie chodzilem". To po co pchasz sie na afisz...Lubisz strzelac sobie w kolano? > Ty z kolei moglbys "przebadac" kilka innych ksiazek to horyzont by > ci sie nieco poszerzyl i nie bylbys tak mono tematyczny. > Po drugie staraj sie uzywac slow ktorych znaczenie znasz. > fErować wyrok - wyrokować, orzekać, osądzać, sądzić; wydawać > werdykt(y). Ty istotnie nie ferujesz, ale forujesz...nadinterpretacja... > Wierz mi wiekszosc zrozumie, badz przynajmniej przyjmie do > wiadomosci jak napiszesz raz. Ty jestes chodzacym (przepraszam jesli poruszasz sie w inny sposob) dowodem, ze nie zrozumie...Widzisz niedouczenie jest gorsze od braku wiedzy... > Poza tym co z Ciebie za egzorcysta jezeli nie jestes w stanie > stwierdzic, ze u mnie jest rano a nie popoludnie, mam jakie takie > pojecie na temat przedmiotow scislych i otarlem sie o muzyke. :D Egzorcyzmów może wyłącznie biskup lub kapłan przez niego wyznaczony tzw.egzorcysta. Znowu niedouczenie???Ci ktozy zajmuja sie SRT nie lubia okreslenia egzorcyzm... Jesli otarles sie o muzyke tak jak ja dzis rano o klase robotnicza w windzie, to rzeczywiscie masz powod do dumy... P.S. Nie odpowiedziales na pytanie zasadnicze: Jaki masz cel w > spamowaniu na temat egzorcyzmow? To nie jest spam...tylko udzial w dyskusji.Nie rozumiesz zagadnienia, wiec konkludujesz tak jak pozwala ci twoj system przekonan.Jaki cel? Uswiadamianie, uswiadamianie, uswiadamianie... Ciezko to bylo "skumac"...co, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
awanturka Czasem nie mozna pomóc 24.06.09, 06:43 Jestem znawczynią tematu, niestety :( :( sześć pobytów w szpitalach psychiatrycznych, 14 elektrowstrząsów na koncie... Uwierzcie mi, dla osoby w ciężkiej depresji (nie żadnego kompletnie znaczenia to jak wyglada szpital , jak odnosi się do niego peronel, psychoterapia jest niemozliwa i jeżeli są próby jej prowadzenia to przewaznie jest dla chorego katorgą. Ten postulat by w szpitalu były warunki takie jak kolorowe sale, zajecia terapeutyczne od rana do wieczora, częsty kontakt z pschologiem to tylko wyobrazenia ludzi zdrowych o tym co moze pomóc choremu, mające się nijak do rzeczywistości. Prawie wszyscy pacjenci szpitali psychiatrycznych odmawiają udziału w zajęciach terapeutycznych (muzykoterapia, arteterapia, terapia zajęciowa) i bardzo niechętnie odnosza sie do rozmów z psychologiem. Niechętnie tez odnosza się w większosci do wizyt rodziny, traktują je jak zło konieczne. Tak to wygląda od środka niestety.... Pomóc choremu jest nizwykle trudno, mozliwości i personelu medycznego są niestety żałośnie ograniczone, tak naprawdę pomagają leki i...czas. Nie umiejszam roli psychoterapii, wsparcia rodziny itp. ale to przynosi efekty w okresie rekonwalescencji i jako sposób zapobiegania nawrotom. W naprawdę głebokiej depresji to co wydaje się być ważne dla rodziny chorego dla samego chorego przewaznie nie ma zadnego znaczenia. Cierpienie jest tak ogromne, ze wszystko w okól staje się zupelnie nieważne... I trzeba sobie jasno powiedzieć - są przypadki w których nic i nikt nie może pomóc (nie twierdzę, że w szpitalu o którym mowa w artykule nie było nieprawidłowości, ale jedynie, że tragiczny finał sprawy niekoniecznie swiadczy o tym, ze one były). To zupełny mit, ze depresja jest zawsze uleczalna (jak mozna przeczytac w ulotkach dla pacjentów). Niestety zdarza się, na szczęście dość rzadko, że pacjentowi nie mozna pomóc, poprostu nie można.... Odpowiedz Link Zgłoś
elcommendante Re: Czasem nie mozna pomóc 24.06.09, 06:49 "To zupełny mit, ze depresja jest zawsze uleczalna (jak mozna przeczytac w ulotkach dla pacjentów). Niestety zdarza się, na szczęście dość rzadko, że pacjentowi nie mozna pomóc, poprostu nie można...." Kiedy ktos pojdzie na dno..., wypelni pluca woda i niedotleni mozg dostatecznie dlugo...to faktycznie, na pomoc bedzie juz za pozno... Odpowiedz Link Zgłoś
sulik.b Re: Czasem nie mozna pomóc 25.06.09, 00:40 masz racje, oprocz jednego... kazdemu pacjentowi mozna pomoc, trzeba tylko wybrac odpowiedni lek. depresji bez farmakologi nie sposob wyleczyc. wszystko tkwi w budowie wew komorkowej mozgowia Odpowiedz Link Zgłoś
awanturka Re: Please, please, please 24.06.09, 06:54 Chciałam jeszcze dodać o dwoch sprawach nie wspomnianych w artykule, a mogących zawazyc na tym, że lekarze nie zatrzymali dziewczyny w szpitalu. 1. Ustawa psychiatryczna, która narzuca duze obostrzenia jeżeli chodzi o przymusową hospitalizację (gdy pacjent nie chce pozostac w szpitalu. Muszą zajść ścisle okreslone przez ustawę okoliczności a lekarz musi zawiadomić o decyzji o przymusowej hospitalizacji sąd i potem udowodnic przed sądem, że te okoliczności rzeczywiscie miały miejsce. 2. Zarządzenie NFZ, który finansuje tylko 2 miesięczny pobyt pacjenta w szpitalu, jeżeli pacjent w szpitalu przebywa dłuzej to szpital ponosi straty. Jest wprawdzie mozliwość pzrdłuzenia refundacji pobytu, ale wymaga to wypelnienia mnóstwa papierków, przejscia całej drogi urzędniczej i nie zawsze prosba szpitala rozpatrzona jest pozytywnie. To wszystko nie takie proste jak wygląda w artykule - ciężko chora dziewczyna, zatroskani rodzice i źli nieczuli lekarze... Odpowiedz Link Zgłoś
elcommendante Re: Please, please, please 24.06.09, 07:12 "To wszystko nie takie proste jak wygląda w artykule - ciężko chora dziewczyna, zatroskani rodzice i źli nieczuli lekarze..." Oczywiscie, ze nie...artykul jak juz paru inerlokutorow zauwazylo jest bardzo emocjonalny, byc moze subiektywny, ale zawiera wiele elementow, ktore sa tak naprawde najwazniejsze i daja prawdziwy obraz, obraz problemu z pozycji osoby najbardziej zainteresowanej... Tutaj dyskusja skupia sie glownie na szukaniu winnych, ci winni, tamci winni... Stek truizmow, albo dywagacji na temat sytuacji w sluzbie zdrowia... Jesli sami nie otrzezwiejemy, to nikt nas nie uratuje, czekajac, ze cos sie zmieni i poprawi ogolna sytuacje stawiamy sie ciagle na z gory przegranej pozycji...Inicjatywe wielokrotnie trzeba i warto przejac samemu...Ja tego doswiadczylem tylko dlatego, ze nie uwierzylem w to co chce nam wmowic "system".Jako produkty tego, poprzednich, czy nadchodzacych systemow cigle bedziemy zdani na jego laske, a w wiekszosci na niełaske...Ofiarami stajemy sie tylko i wylacznie na wlasne zyczenie...pamietajmy o tym. Odpowiedz Link Zgłoś
miedzianakonefka Codziennie z głodu umiera prawie 16 000 dzieci 24.06.09, 08:17 I wszystko w tym temacie. Odpowiedz Link Zgłoś
elcommendante Re: Codziennie z głodu umiera prawie 16 000 dziec 24.06.09, 08:35 "Codziennie z głodu umiera prawie 16 000 dzieci" No nie wszystko w tym temacie bo 25 000 ludzi umiera codziennie z glodu...popatrzmy ile wyrzucamy przeterminowanej zywnosci... I znowu cytujac klasyka, dzieki ktoremu "nasz praslowianski" Szczecin wrocil do macierzy: "Jedna śmierć to tragedia. Milion to statystyka."... Odpowiedz Link Zgłoś
eliot3 Re: Codziennie z głodu umiera prawie 16 000 dziec 24.06.09, 11:42 ja jednak nie zrozumiałem- czy chodzi Ci o to, że skoro dzieci umierają z głodu, powinniśmy patrzeć obojętnie na umierających z innych przyczyn? A może o to, że śmierć z głodu jest ważniejsza niż śmierć w wyniku depresji, bo na tą pierwszą nie ma się wpływu a na druga tak? coś nie bardzo to rozumowanie jednak Odpowiedz Link Zgłoś
elcommendante Re: Codziennie z głodu umiera prawie 16 000 dziec 24.06.09, 12:31 Mysle, ze chodzilo o to, ze wszyscy martwia sie smiercia jednej osoby, moze zbyt mlodej w kategoriach smierci przyjetych w naszej kulturze, a nikt nie martwi sie, ze codziennie ginie bardzo duzo bardzo mlodych ludzi i odnotowywane jest to tylko jako suchy fakt, na ktory nawet nikomu nie zadrzy powieka... Odpowiedz Link Zgłoś
sulik.b Re: Codziennie z głodu umiera prawie 16 000 dziec 25.06.09, 00:42 to zupelnie inny problem. zamiast wydawac pieniadze na prad piszac tak glupie post zaoszczedz i dokarmiaj afryke Odpowiedz Link Zgłoś
galek.k Re: Codziennie z głodu umiera prawie 16 000 dziec 07.08.09, 15:01 a ja sie pytam w tym momencie i co z tego??? jasen ze umiera, moze nawet i wiecej!! Czlowieku! masz tu do czynienia z czyjąś osobista tragedią!! Wiecej szacunku!! Boże nie mieści mi sie w glowie jak mozna byc takim nieczulym i zwyczajnie chamskim!! Odpowiedz Link Zgłoś
three-gun-max Kolejne emo, nic ciekawego 24.06.09, 08:28 Normalnie jakbym czytał wypociny jakiejś emo-nastolatki. Nic nowego, nic ciekawego. Oczywiście te wiersze też trzymają odpowiedni "poziom", czyli poziom dna. Komus sie wydaje, ze jak wlaczy zawijanie linii po dwoch wyrazach to juz mu wiersz wyjdzie? buhaha. Pozatym wyborcza znowu stosuje dwumowe. Nie "umarła na depresje" tylko popełniła samobójstwo. I tyle. Pozatym same banały. "jestem mhroczna, interesuje się śmiercią, nikt mnie nie rozumie, zaraz się potne, blalala". Odpowiedz Link Zgłoś
padonok Re: Kolejne emo, nic ciekawego 24.06.09, 08:49 Żenująca wypowiedź. Depresja to choroba, emo to lans. Przy depresji chcesz zniknąć, emo wkleja zdjęcia żyletek na nk. Odpowiedz Link Zgłoś
affera123 Tylko gdzie jest granica? 24.06.09, 13:33 Gdzie jest to wąskie przejście ze stanu "emo" do choroby, którą można spowodować ciągłym rozmyślaniem, jak to jest nam ciężko i jak to nikt nas nie rozumie. Niestety, to wyłącznie rodzice są winni temu, że wychowują takie dzieci. Pół biedy, jeśli latorośl nie jest agresywnym psychopatą, a i takie przypadki coraz częściej mają miejsce, skoro autorytet matki i ojca jest zerowy, a liczą się jakieś abstrakcyjne teorie wymyślane przez niedojrzałe emocjonalnie panny i młodzieńców. Kiedyś młodzież bawiła się w satanizm, niektórzy byli "metalami" albo punkami, nosiło się ćwieki na ubraniu i preferowało czerń oraz muzykę gotycką, ale nikt nie wpadał w depresję. Rozumiem "doła" w związku z końcem wieku jak było to w przypadku dekadentów. Ale zupełnie nie rozumiem, jak w normalnym domu może wyrosnąć ktoś, kogo jedynym celem w życiu jest autodestrukcja. Odpowiedz Link Zgłoś
natalia_szmigiel Re: Kolejne emo, nic ciekawego 24.06.09, 10:43 Tylko kompletny dureń mógł napisać to co ty.Jesteś pustym ,bezwartościowym człowiekiem. Nata Odpowiedz Link Zgłoś
three-gun-max Re: Kolejne emo, nic ciekawego 24.06.09, 12:49 prawda boli? wyborcza kazała się wzruszyć to się wzruszyłaś? wystarczy odpowiednio sformułowany artykuł i już grasz jak ci każą. Co z tego, że nie ma wypowiedzi lekarzy, że nie mają możliwości przedstawić swojej wersji. no ale to przecież mogłoby nie pasować do tezy artykułu. Teraz idź idź i ciesz się jak bardzo jesteś wartościowa ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
konchi1980 Re: Kolejne emo, nic ciekawego 24.06.09, 13:21 three-gun-max napisał: > prawda boli? wyborcza kazała się wzruszyć to się wzruszyłaś? wystarczy odpowied > nio sformułowany artykuł i już grasz jak ci każą. Co z tego, że nie ma wypowied > zi lekarzy, że nie mają możliwości przedstawić swojej wersji. no ale to przecie > ż mogłoby nie pasować do tezy artykułu. Teraz idź idź i ciesz się jak bardzo je > steś wartościowa ;-))) Normalnie nie komentuję wpisów takich pustaków jak Ty, ale zrobię wyjątek:) Wiedz ośle, że nawet nie otarłeś sie o "prawdę", więc nawet nie próbuj formułować tak kategorycznych stwierdzeń. Widac że po prostu miałeś to szczęscie że jesteś w temacie kompletnym ignorantem. Ponieważ jednak widzę po Tobie pęd do wiedzy, szczerze życzę Ci depresji i osobistego przebadania tematu. Będziesz mógł wtedy pokazać jaki jesteś twardy i nie-emo. Odpowiedz Link Zgłoś
affera123 GW przedstawiła wzorzec zachowania dla młodzieży 24.06.09, 13:36 Ja wręcz odnoszę wrażenie, że tu się promuje pewien styl życia i zachowanie - smutek, załamanie, autookaleczanie, śmierć, a potem piękny nagrobek na cmentarzu z fragmentem poezji nieboszczyka. Tylko tak dalej, a wyginiemy jak mamuty. Odpowiedz Link Zgłoś
three-gun-max Re: Kolejne emo, nic ciekawego 24.06.09, 15:37 No to czuje sie zaszczycony, ze mi jednak odpowiedziales ;-)) Powiedz mi, gdzie sie otarles o ta "prawde"? W wyborczej i wypocinach Szczepkowskiej? To widac ;) I nie zaslaniaj sie jakas wydumana depresja tylko wez sie do roboty. Odpowiedz Link Zgłoś
sulik.b Re: Kolejne emo, nic ciekawego 25.06.09, 00:43 samobojstwo jest powiklaniem depresji, nic nie wiesz widze o tej chorobie chlopcze... to choroba smiertelna, lecz w peni uleczalna(lecz to wymaga duzo czasu) Odpowiedz Link Zgłoś
three-gun-max Re: Kolejne emo, nic ciekawego 25.06.09, 08:53 Powikłania to można mieć po zawale serca. Odpowiedz Link Zgłoś
mi-t7 Re: Kolejne emo, nic ciekawego 10.12.09, 11:20 THREE-GUN-MAX Twój tekst świadczy o kompletnym braku wrażliwości, zrozumienia i dojrzałości. Nawet jak nigdy nie miałeś depresji lub dołów, to spróbuj zrozumieć, że to choroba duszy i niektórzy wokół na nią cierpią. Nie jest to przyjemne i tego się nie wybiera. Trochę więcej zrozumienia, bo Twoja totalnie zimna odpowiedź może niepotrzebnie zranić czy wywołać negatywne myśli u kogoś komu już jest źle, kto czuje się niezrozumiany. Powtarzam, to jest choroba duszy, a nie wybór, ale wzajemnie możemy sobie pomagać dając sobie wsparcie i zrozumienie, a nie krytykując sie. mozna pomoc komus wziac sie w garsc, a nie za bardzo sie nad nim rozczulac, ale to tez trzeba zrobic w sposob wywazony i z wyczuciem. A co do wierszy, to kwestia gustu, masz prawo mieć własne zdanie, ale wystarczy napisac, że Ci sie nie podoba, a nie zjechać czyjeś problemy i emocjonalność. dziekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.wolowska Please, please, please 24.06.09, 08:35 Witam Polecam Mamie książkę Anataomia depresji- Andrew Salomona - to być może pomoże jej zrozumieć. Jest to chyba jedyna nienaukowa ksiażka, napisana przez czlowieka, który choruje na depresję od kikludziesieciu lat...On wygrał swoja walke, ale przesdtawione w niej opisy z jego zycia pokzauja jak trudna to droga..... Wyrazy współczucia. merlin.pl/Anatomia-depresji-Demon-w-srodku-dnia_Andrew-Solomon/browse/product/1,369311.html;jsessionid=E74F739D16BCE46168EF5 799E9390EDF.LB4?gclid=CI6-iZKkopsCFcITzAodnxkDBQ Odpowiedz Link Zgłoś
szary212 Please, please, please 24.06.09, 08:38 Mam zaprzyjaźnioną rodzinę, wielodzietną, w której także jest osoba o zaburzeniach identycznych jak Magdy. Jest taka teoria, że właśnie tacy nadwrażliwcy pochłaniają wszystko, co w rodzinie źle się dzieje - na przykład udawanie, że wszystko jest super, za dużo sekretów. Bywają oni wtedy wentylem i jednocześnie - czasami, kiedy wybuchają - katalizatorem napięć i niedobrych emocji, które są ciągle obecne, ale tłumione i nie znajdują odpowiedniego ujścia. Ale, z drugiej strony, takie zaburzenia zaczynają się przeważnie w okresie pokwitania. Ewidentnie hormony wyzwalają w mózgu chemię, która skręca gdzieś w bok, i bardzo trudno ją potem naprostować. Lekarze w Polsce to osobny dramat i autentyczny koszmar. A depresja to już epidemia( w najbliższym kręgu mają moi rodzice i ja chyba niestety też). I nikomu nie przychodzi do głowy, żeby się tym problemem zając poważnie. Swoją drogą, dziwna w tym artykule nieobecność ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
muminos1975 Please, please, please 24.06.09, 09:12 teraz szanowni lekarze powołali sobie rzecznika swoich praw- zacznie sie jazda, Odpowiedz Link Zgłoś
maciejkozlowski Please, please, -List psychiatry da p.Ani. 24.06.09, 09:32 Droga Pani Aniu Jestem lekarzem psychiatrą z jakimś defektem, który powoduje, że depresje nękają mnie niemal nieustannie. Niekiedy zdarzają się dni, że nie mam myśli samobójczych. Próbowałem już niemal wszystkich leków przeciwdepresyjnych - na nic. Podejmowałem 2-krotnie poważne próby samobójcze zakończone wielodniowym pobytem w szpitalach. Dwukrotnie usłyszałem od psychiatrów to samo :" Pana nawet nie warto leczyć, bo Pan się i tak zabije" To niestety nie jest żart. Jeśli człowiek jest inteligentny to wie doskonale co ma powiedzieć lekarzom, aby go wypuścili natychmiast na zewnątrz, choćby miał w głowie czerń, kolce i rozpacz. Z ostatniego spotkania z psychiatrami w Anglii wyszedłem po 15 minutowej rozmowie. Powiedziałem jak czułem : "wiem, że mnie nie pomożecie. W niczym." Czułem jak odsiadują te swoje minuty ze mną a licznik im to przelicza na funty 100/godz. I wiem już doskonale, że nie pomoże mi nikt. Tak niestety jest. Samobójstwo jest kwestią czasu. Wszystko gotowe. Mam zresztą poczucie, że w większej części siebie i tak już nie żyję. Jedyne co mi w życiu pomagało to......heroina. I choć wiem, że mówic tego nie powinienem to taka jest smutna prawda. Jestem autorem książki "Moja Heroina" Znak 2004. Lecz to dygresja. Patrząc na sprawy z tej drugiej strony - lekarsko-psychiatrycznej to tacy ludzie jak Pani córka czy ja jesteśmy niezwykle trudnymi, uciążliwymi i niewdzięcznymi przypadkami. Znależć psychiatrę, który jest czułym, mądrym, wrażliwym i cierpliwym człowiekiem jest niezwykle trudno. Na setki poznanych może dwu miało większość tych cech. Jeden już nie żyje - Profesor Andrzej Piotrowski - mój nauczyciel. Drugi leczy narkomanów w prywatnej,warszawskiej poradni. Psychiatra jest człowiekiem i jak każdy- nie lubi być odrzucany, oszukiwany, zwłaszcza przez 20-latkę, której tak do końca nie traktuje poważnie. Mysli, że to taki trochę cyrk dla zwrócenia uwagi, trochę resztki okresu dojrzewania, buntu, złości na cały świat. Bo, Pani Aniu - tak zazwyczaj naprawdę jest i jeśli psychiatra nie ma wielkiego doświadczenia i cierpliwości to....pozbędzie się takiego ciężaru z ulgą. Z ulgą wpisze do dokumentacji "neguje skłonności samobójcze". Z ulgą poda dokumenty do podpisania "dorosłemu" pacjentowi, że wychodzi "na własne żądanie, wbrew zaleceniom lekarskim" Cała odpowiedzialnośc zostaje przerzucona na pacjenta. Jednak co innego ten psychiatra mógłby zrobić ? Bardzo niewiele ! Mógłby perswadować , rozmawiać, ale on nie ma czasu bo ma pacjentów 20-25 których prowadzi i czekającą na niego rodzinę w domu. Mógłby zarządzić zatrzymanie "wbrew woli pacjenta" - procedura przykra, uciązliwa i w przypadku Pani Córki najprawdopodobniej okazała by się bezzasadna. Do jej przeprowadzenia potrzeba 2 lekarzy a po 48 godzinach pojawia sie sędzia sądu rodzinnego prosząc o uzasadnienie zatrzymania. Jak uzasadnic ? "Czuję, ze ta dziewczyna się zabije" Tu nie ma miejsca na poczucia. Tylko fakty. Zaprzecza planom samobójczym? Tak. Żąda wyjścia? Tak. No to na co czekacie, chyba to nie jest więzienie a szpital !!!! I ...koniec. Pomóc niektórym pacjentom się po prostu nie da. Ja wiem, że mnie pomóc już też się nie da. Pogodziłem się z tym. Już nie krzyczę Please! please, please! Wiem, ze nikt nie usłyszy. Bardzo Pani współczuję i serdecznie pozdrawiam. Maciek Kozłowski- lekarz psychiatra Odpowiedz Link Zgłoś
marta.wolowska Re: Please, please, -List psychiatry da p.Ani. 24.06.09, 09:50 Moze moglby Pan porozmawiac z DR Irvinem YALOMem? Odpowiedz Link Zgłoś
luna_brystiger Maćku, czy skłonny byłbyś stwierdzić, że 24.06.09, 10:23 stany depresyjne to niejako część osobowości, tudzież pewnego rodzaju skazy genetycznej? Odpowiedz Link Zgłoś
jotembi do pana Maćka Kozłowskiego 24.06.09, 10:57 czytałam "moją heroinę"... cóż, podobnie jak depresji, tak i uzależnień lekowych pewnie do końca życia nie zrozumiem ale cieszę się z możliwości kontaktu z autorem książki fajnie by było, gdyby napisał pan do mnie na gazetowy adres, chętnie bym się dowiedziała czegoś więcej o depresji od osoby posiadającej równocześnie wiedzę fachową i własne doświadczenia Odpowiedz Link Zgłoś
ornann Re: Please, please, -List psychiatry da p.Ani. 24.06.09, 13:28 "...Pomóc niektórym pacjentom się po prostu nie da. Ja wiem, że mnie pomóc już też się nie da. Pogodziłem się z tym. Już nie krzyczę Please! please, please! Wiem, że nikt nie usłyszy..." Całkowicie się z Panem zgadzam. Też przestałam "krzyczeć". Któregoś dnia po prostu odejdę. Odpowiedz Link Zgłoś
vbmfkf Re: Please, please, -List psychiatry da p.Ani. 01.07.09, 12:47 Szanowny Panie Macku, ja Panu pomoge. Bede sie modlic za Pana. A Pan powinien szybko isc do kosciola, po przygotowaniu sie do gruntownej spowiedzi. To szatan chce smierci, Bóg chce dla nas zycia. Prosze spojrzec, jak wiele dla Pana zrobil - jest Pan calkowicie wyleczony. Naprawde. Juz Pan z tego samobojstwa wyrosl. Prosze po przeczytaniu tego listu ukleknac i podziekowac Bogu za wspaniala wrazliwosc jaka Panu dal. I skonczyc z grzechami. Prosze sie trzymac za rere i nogi zycia, to Pana jedyna sila. I za rece za nogi trzymac sie Matki Przenajswietszej. Prosze sie modlic. A zobaczy Pan jaki cud sie wydarzy w Pana zyciu. Nie tylko Pan samobojstwa nie popelni, ale Pan innym pomoze, bo Pan jest dobry. Odpowiedz Link Zgłoś
vbmfkf Re: Please, please, -List psychiatry da p.Ani. 01.07.09, 16:38 Szanowny Panie! Nie czytalam Pana ksiazki i nie wiem po co Pan bierze heroine. Prosze z tym skonczyc. Prosze uwierzyc Bogu, ze nie po to Pana Matka urodzila, zeby Pan pisal, ze Pan przygotowal swoja smierc. Juz Pan powinien wyrosnac z samobojstwa i nie zasmucac ani siebie ani Pana Boga. Walczyc z narkomania i innymi swinstwami moze pomoc tylko Bog. Tylko trzeba chciec, bo jak wiadomo chciec to moc. Sam Pan musi chciec z tym walczyc. Po co Panu zycie? Zeby cpac? To byloby zbyt smutne, gdyby na starosc Pan zrozumial dopiero swoje plytkie myslenie, zmarnowane lata na rozmyslanie o zyciu. Nie ma o czym rozmyslac, prosze sie przyjrzec medrcom, poczytac wiersze Ksiedza Twardowskiego, pojsc na gruntowna spowiedz, zmienic sie. Wstyd, zeby inteligentny czlowiek cpal i w dodatku juz nie dziecko.Pan moze wielu ludziom pomoc, ale mocy i sily do tego moze Panu dac tylko Bog. Pomodle sie za Pana i prosze nie pisac ze Panu nikt nie pomaga. Prosze byc wrazliwym i nie pocieszac matek, ktore zawierzyly lekarzom w swojej naiwnosci, ze uratuja jej dziecko. Pan w obecnym stanie nie powinien na nic narzekac, poza samym soba. Jest Pan dobrym czlowiekiem, bo Pan zareagowal i prosze rzucic wszystkie swinstwa. Calkowicie. Pozdrawiam Pana, prosze isc odkryc muzem Popieluszki i zobaczyc co robi szatan, jak czlowiek pozwala mu na to, zobaczy Pan jak zamordowano czlowieka. Pan nie chce sam siebie zamordowac! Pan chce zyc i to jest jasne, prosze wiec zyc! Odpowiedz Link Zgłoś
off-sik ten artykul to nikczemnosc 24.06.09, 09:33 tak jednostronnego, nieprofesjonalnego, antylekarskiego plugastwa dawno juz nie przeczytalem ludziska zapamietnijta: nikt nie moze nikogo zbawic na sile! a jak sie z tym (czyli ustawa) nie zgadzacie, to ja zmiencie i nie miejscie pretensji do lekarzy Odpowiedz Link Zgłoś
gloria33 Re: ten artykul to nikczemnosc 24.06.09, 10:21 We mnie również artykuł obudził mieszane uczucia - z jednej strony tragedia matki, a z drugiej... No właśnie - prawdopodobnie zupełnie niechcący autorka przekazuje klimat zaburzonej więzi. Moje wrażenie z tego artykułu, które podzielam z paroma osobami na tym wątku - przepraszam z góry za słowa, które mogą się komuś wydać okrutne - to, że więź matki z córką przedstawiona tutaj jest pozorna. Nawet ten fragment o rozmowach sprzed 3 lat, które działały jak balsam nie przekonuje mnie - to raczej słowa, które matka chciałaby usłyszeć, a "dziecko" było już nadto grzeczne... Walenie głową w ścianę, histeria, która nie dała się uspokoić? Uciekanie przed gośćmi? Chętnie usłyszałabym więcej faktów z dzieciństwa, ale choćby walenie głową w ścianę nie bierze się u dzieci znikąd, jest to jeden z objawów choroby sierocej. Być może ta pełna dobrych intencji matka z jakiegoś powodu nie była zdolna nawiązać tej prawdziwej więzi? To tylko domysły i rozumiem wysiłek matki żeby zwalić całą odpowiedzialność na czynniki zewnętrzne - typu mikrourazy w mózgu i błędy lekarzy. Poczucie winy jakie towarzyszy samobójczej śmierci dziecka jest nie do udźwignięcia. A jednak naprawdę zastanawiające jest, że Magda nie była leczona wcześniej, przy owym waleniu w głowę. no i to nieszczęsne skierowanie na oddział leczenia nerwic - między nerwicą a zaburzeniem osobowości jest ogromna różnica - niewykluczone, że nic by to nie dało. Sam fakt opisania własnej tragedii w artykule jest smutnym objawem - bo ja wiem, być może jakiejś potrzeby ukarania siebie za to, co się stało? bo pojawienie się ostrych komentarzy było nieuchronne... Odpowiedz Link Zgłoś
jerry345 Re: ten artykul to nikczemnosc 25.06.09, 14:27 Nareszcie ktoś widzi to podobnie! Ja jednak nie miałem odwagi nazwać tego po imieniu - rodzina ujawniła swoje personalia, ale to było chyba nieuchronne... Miałem do czynienia z podobnym przypadkiem kilka lat temu, z trudem odwiodłem wtedy matkę od przedstawienia swojej relacji w prasie, też nie zależało jej na anonimowości, tak była przekonana o swoich racjach i czystych intencjach. Ostatnie twoje zdanie opatrzyłbym tylko małym znakiem zapytania - może to nie potrzeba samoukarania, lecz samousprawiedliwienia, na co wskazują i inne szczegóły. Oczywiście pojawia się pytanie, czy wypada dyskutować publicznie okoliczności tej sprawy, gdy osoby dramatu są znane i obecne wśród nas. Autorki narracji pewnie oczekiwały, że poruszą sumienia czytelników, ale chyba nie przewidziały, że poruszenie to może pójść nie tylko w zaplanowanym przez nie kierunku. Miało chyba być epitafium pokazujące dramat matki, tracącej córkę - wyszło epitafium córki, której pozwolono odejść; rzetelność dziennikarska wzięła górę nad jednostronną emocjonalnością. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: ten artykul to nikczemnosc 24.06.09, 12:39 Wedlug mnie to normalna reakcja - zawsze, gdy ktos bliski umiera, czujemy, ze moglismy zrobic wiecej, ze moze gdyby to ... gdyby tamto ... nawet, gdy leczenie jest swietnie, opieka fantastyczna, zawsze cos mozna bylo - w naszym odczuciu - zrobic lepiej. Gdy istnieje przypuszczenie, ze autentycznie czegos zaniedbano, czlowiek czepia sie tego jak kola ratunkowego i mowi 'gdyby tylko zrobiono to, czy tamto, ona by jeszcze zyla'. W rzeczywistosci zas nie jest to takie proste. Moze tak, a moze nie. Moze Magda, z lepsza opieka, opanowalaby swoja chorobe. Moze zylaby kilka lat dluzej. A moze nie - moze objawy zaczelyby narastac, i musialaby byc - w najlepszym razie - hospitalizowana latami, a choroba by sie poglebiala. Tego nie da sie powiedziec: z artykulu wywnioskowalam jedno - choroba byla ciezka, byc moze nawet - jak bylo juz powiedziane wczesniej - nie byla to depresja, ale depresja wtorna na bazie mlodzienczej schizofrenii, moze jeszcze co innego. Byc moze moznaby zadzialac lepiej, ale byc moze zrobiono wszystko, co mozliwe. Nie znamy opinii lekarzy, jak zauwazyles, wiec nie wiemy. Odpowiedz Link Zgłoś
melania200 Please, please, please 24.06.09, 09:47 Osoby, które krytykuja matkę Magdy nigdy nie byly w takiej sytuacji i nigdy nie zrozumieją osoby, która widzi, że właśne dziecko nie chce żyć. Nie ma gorszej świadomości dla rodzica niz to, że wie iz dziecko chce się zabić i nie ma dla niego pomocy. Od nikogo. Zwłaszcza od tych, którzy taką pomoc powinni dać. Moja córka przeszła przez terapię lekową, psychoterapię ( 3 razy), leczenie w klinice. Problem : brak jednoznacznej diagnozy, co wiąże się z samymi problemami. Rozmowa ze znanymi i uznanymi terapeutami to dla mnie udreka - głównie z powodu obojętności na problem, lub wręcz umniejszanie go; na jednej z rozmów z psychoterapeutą usłyszałam - córka gra w teatr, pani jest widzem. Tak, jestem w teatrze samookaleczenia własnego dziecka, bezsennych nocy,demonów i potworów w jej zyciu. Szukanie na siłę problemów w rodzinie, by móc stwierdzić, że wina lezy TYLKO po tej stronie jest dla mnie jaskrawym uproszczeniem i - niestety - jedyną słuszną drogą w terapiach, przynajmniej tak to wygląda na dzisiaj z mojej strony. Stoję w punkcie w jakim byłam. Od 4 lat. Bardzo Pani współczuję. Odpowiedz Link Zgłoś
iromek Re: Please, please, please 24.06.09, 11:44 Nam. Takim ludziom nie da się pomóc. Chyba tak musimy żyć i zbierać w sobie siły by nie poddać się i przetrwać następny dzień. Zadne leki nie pomogą. To jak narkotyk. Czy życie na haju to życie? Ktoś tu na forum spytał czy tak jest cały czas czy to się zmienia. Powiem tak: ciągle myślisz źle, powoli się z tego wyciągasz bo tego nie chcesz, nie chcesz myśleć źle, przychodzi dzień i myślisz ze jest ok, zabierasz się za coś, sam sobie stwarzasz formę terapii, i myślisz ze będzie dobrze bylebytylko mieć siłę... i trask, wszystko się sypie, a im bardziej się siłujesz by było dobrze tym jest gorzej. Gorzej i gorzej, przestajesz się starać, i wtedy z tego wychodzisz, powoli. I tak w kółko. Co nie zrobisz zawsze będzie źle. Jak dobrze by nie było zawsze źle się skończy. Odpowiedz Link Zgłoś
mo86 Re: Please, please, please 24.06.09, 09:47 Ja jestem leczona na depresję. Na szczęście prywatnie, piszę na szczęście, bo choć od roku w miarę normalnie funkcjonuję, ciągle jestemw stanie zrozumieć to, co zrobiła Magda z tego reportażu. Tyle się mówi, że aby można było pomóć, ten, kto pomocy otrzebuje musi jeszcze chcieć. Ale choroby psychiczne to nie grypa czy zapalenie wyrostka. Ja też udawała, że jest w porządku, też mówiłam, że nie myślę o samobójstwie. Ale żyję, bo nie traktowano tego co mówiłam jako w 100% pewnego. i dlatego, że pani doktor, na którą trafiłam nie traktowała mnie jak kolejnego z serii podobnych przypadków. Przykre, że za to najczęściej trzeba płacić. Chociaż nie żal tych pieniędzy, nie jest w porządku, że ludzie, którzy nie mogą sobie na to pozwolić, muszą liczyć na łut szczęścia - że trafią na sensownego lekarza. Odpowiedz Link Zgłoś
luizaluiza25 Please, please, please 24.06.09, 09:50 Jestem pewna, że gdyby zmieniło sie podejście psychologów i psychiatrów to mozna byłoby pomóc ludziom w depresji!!od 5 lat bliska mi osoba ma depresje i była w różnych szpitalach m.in. w klinice nerwic wiem jakie tam jest podejscie nie raz wychodziłam z siebie zeby wywalczyc spotkanie z psychologiem czesciej niz raz w tyg.. przez te 5 lat za kazdym razem bliska mi osoba trafiała na psychologa który zadawał książkowe pytania bez podejscia bez powołania..5 miesięcy temu wydarzył się cud trafił na cudową Panią psycholą młodą z pasją i zaangarzowaniem, która skierowała go również na grupową terapie i jak narazie jest wspaniale. Odpowiedz Link Zgłoś
affera123 Za dobrze miała w życiu 24.06.09, 09:50 Dziecko z tzw. dobrej rodziny - inteligentne, zdolne, ładne, nie obciążone problemami rodziców, z zamożnego, "poukładanego" domu. Moim zdaniem, ta dziewczyna miała depresję (o ile miała), bo się jej wszystko w życiu udawało, nikt jej się nie sprzeciwiał, nie miała przyziemnych problemów, nie dotknęła jej bieda ani kalectwo, miała znajomych, nie musiała o nic walczyć, bo wszystko podano jej na tacy, nawet rozum i zdolności, których inni mogliby tylko pozazdrościć. Mam nieco starszą siostrę, która jak ta bohaterka artykułu, od lat "szuka dziury w całym", a ja obserwując ją i kolejne etapy jej bezpoduktywnej egzystencji, stany emocjonalne, pomysły na życie i terapie, dochodzę do wniosku, że wszystko to z nudów, po prostu. I nie mówcie, że nie ma prostej recepty na takie zachowania i problemy (???). Wystarczyłoby pokazać dziewczynie, co to jest prawdziwe nieszczęście, tragedia, powód do płaczu. Forma terapeutyczna? Niech jedna z drugą odwiedzą choć raz w życiu oddział hematologii dziecięcej, hospicjum, dom starców, przytułek dla bezdomnych. Nie znam przypadku depresji u osób, które mają od urodzenia normalny kontakt z rzeczywistością, to znaczy pokonują trudy dnia codziennego, ciąży na nich jakaś odpowiedzialność itp. Depresja to "ulubione" schorzenie rozpieszczonych bachorów, które są chowane pod kloszem i niczego im nie brakuje poza głosem rozsądku kogoś, kto wstrząsnąłby taką "zagubioną istotą" i pokazał jej, co jest prawdziwym złem i bólem. Nastolatki z bogatych domów to potencjalne ofiary sekt i notoryczni klienci oddziałów psychiatrycznych, polerujący tyłkami fotele u psychoanalityków. Dla nich płacz, ból psychiczny i ciągły smutek są jak dla narkomanów narkotyki, aż w końcu dochodzi do tragedii. Depresja to choroba egoistów, zapatrzonych w siebie narcyzów, którym się wydaje, że wszystko kręci się wokół nich, że wszystko im się należy, którzy non stop poszukują zła w swoim otoczeniu, żeby się upajać masochistycznym przeświadczeniem o własnym z góry zaplanowym tragicznym losie. Ten świat jest pełen zła i tragedii, są głodujące dzieci w Afryce, są ofiary min przeciwpiechotnych, jest Aids, malaria, skrajna bieda i sieroctwo, a panna otoczona miłością rodziców zatruła życie sobie i innym, "bo tak". Była "moda" na anoreksję, bulimię, teraz mamy depresję, a wszystko to są dobre tłumaczenia na brak czasu i nieudolność wychowawczą rodziców, którzy hodują dzieci zamiast wychowywać do życia w społeczeństwie. Psychologowie jak mantrę powtarzają: nie stresować, nie stresować, a i tak rosnie nam kolejne pokolenie psychicznie zwichnięte i emocjonalnie pokręcone bez konkretnego powodu. Nie jest to pokolenie wojenne, a mimo to tragiczne, bo bezideowe. Odpowiedz Link Zgłoś
domina19 Re: Za dobrze miała w życiu 24.06.09, 09:56 niestety, chyba masz racje... Odpowiedz Link Zgłoś
melania200 Re: Za dobrze miała w życiu 24.06.09, 10:03 Ten świat jest pełen zła i tragedii, są głodujące > dzieci w Afryce, są ofiary min przeciwpiechotnych, jest Aids, > malaria, skrajna bieda i sieroctwo, a głodujący dorosli w Afryce juz cie tak nie kręcą? Niestety jesteś osoba GŁUPIĄ. I tyle. Wyrazy wspołczucia dla dzieci , bo jako osoba nie z "dobrego" domu masz ich pewnie sporo. Odpowiedz Link Zgłoś
affera123 Jesteś skrajnie infantylna 24.06.09, 13:08 Po pierwsze, co to za stereotyp? Wybraź sobie, że człowiek wychowany w "nie dobrym domu" niekoniecznie musi posiadać gromadkę dzieci. Ja jestem dzieckiem z dobrego, choć rozbitego domu i żal mi tak głupich istot, jak ty, jesteś mentalnym pustakiem, a poza tym, nie masz pojęcia, czym jest depresja. Jest bowiem ta prawdziwa - wywołana chociażby tragedią, jak śmierć kogoś bliskiego albo ciężka choroba i jest fanaberia znudzonej nastolatki, jak ta z artykułu, która nie widziała dalej niż czubek własnego nosa. Ludzie walczą ze swoimi słabościami różnie, znam wielu, którzy "powinni" już kilka razy popełnić samobójstwo, a mimo przeciwności żyją i pomagają innym, chociażby udzielając się jako wolontariusze w szpitalach, domach dziecka, zyskując przy tym wartości, jakich ty nigdy nie poznasz, bo jesteś za tępa i zbyt zapatrzona w siebie. Jesteś pasożytem, bo nic nie możesz dać od siebie innym, nawet nie potrafisz sklecić sensownego postu, przytaczając logiczne argumenty. Odpowiedz Link Zgłoś
komentatur Re: Sama sie prosilas... 24.06.09, 13:38 ..poslugujac sie stereotypem wobec dziewczyny z artykulu, o ktorej wiesz tyle co napisala autorka, czyli tak naprawde nic. Nie zalaczono jej szczegolowej historii, przebytych chorob, przemilczano wiele, a Ty na tej podstawie hop-siup i zbudowalas wielka teorie jak to dziewczyna z dobrego domu szukala dziury w calym. A nie to bylo przedmiotem artykulu dlaczego, tylko jak sie zachowali lekarze wobec tego przypadku (nie wdawajmy sie w ocene slusznosci oskarzen i usprawiedliwien). Uwierz mi, ze tez mi sie wydawalo ze praca w hospicjum/wolontariacie/misjach, skupienie sie na innych nie na sobie etc. pomoga wyleczyc depresje czy "depresje". Wydawalo mi sie, a potem zachorowalem. I teraz wiem, ze sa takie sily na ktore nie ma mocnych - slowa, bodzce z zewnatrz przestaja docierac i wyjscie z tego to dluga i ciezka praca. Do ktorej trzeba miec sily. Cale zycie pracowalem jako wolontariusz w roznych instytucjach - i mnie to nie uchronilo od wpadniecia w czarna dziure. Nie szufladkuj jesli nie chcesz byc zaszufladkowana. Sa tysiace przypadkow, a kazdy inny. Odpowiedz Link Zgłoś
melania200 Re: Jesteś skrajnie infantylna 24.06.09, 13:39 Cóż, przemyslenia godne "Faktu" tam proponuje skieruj swoje wywody typu: "Jest bowiem ta prawdziwa - wywołana > chociażby tragedią, jak śmierć kogoś bliskiego albo ciężka choroba" itd... zenua, usmiech politowania i tyle jeszcze raz wyrazy wspołczucia dla dzieci i otoczenia Odpowiedz Link Zgłoś
affera123 Przemyślenia godne pensjonarki 24.06.09, 14:15 Powzdychałaś, otarłaś łezkę? I co z tego wynika? Tego emocjonalnego chłamu jest pełno w publikacjach typu "Harlequin", stąd pewnie twoja "wrażliwość" godna osoby czerpiącej wiedzę o życiu z pisemek typu "Pani Domu". Prawdziwy sens życia polega na przekazaniu komuś wartości materialnych lub niematerialnych - to buduje człowieka i uzasadnia jego istnienie. Natomiast roztkliwianie się z powodu jakiejś rozhisteryzowanej małolaty, która w końcu dopięła swego i opuściła ten padół,gdyż nie miała nic sensowniejszego do zaoferowania otoczeniu prócz autodestrukcji, a GW robi jej laurkę, jakby wymyśliła niezawodne lekarstwo na raka, jest stratą czasu i energii. Nie ma naprawdę nad kim ronić łez. Odpowiedz Link Zgłoś
amm787 Re: Przemyślenia godne pensjonarki 25.06.09, 00:46 nad Tobą na pewno nikt nie bedzie ronił łez... zastanów się, co Ty piszesz! Odpowiedz Link Zgłoś
mo86 Re: Za dobrze miała w życiu 24.06.09, 10:07 Nie masz racji, moim zdaniem. Choruję na depresję, a poza tym zdarzało mi sie kilka razy byc w różnych szpitalach i na róznych oddziałach. Wdziałam małe dzieci, których nie było widzać zza medycznej aparatury, znałam dzieci chore na raka, młodzież po amutacjach, moja własna bratanica miała w wieku 2 lat poważną operację, mój tata choruje na serce i kilka razy zabierało go pogotowie. Moich znajomych i przyjaciół też życie nie oszczędza - przyjaciółka 2 miesiące przed maturą straciła oboje rodziców, została sama z 14letnią siostrą i straciła nienarodzone dziecko. Ja sama nie mogę mieć dzieci. Nie mów, że depresja bierzę się z braku poważnych problemów, bo to nie jest prawda. Aa i jeszcze, spędziła 2 miesiące na oddzile psychiatrycznym - byli tam ludzie z powazną depresją, których nie moża podejrzewać o cudowne, bezproblemowe życie. Byłoby cudownie proste, gdyby depresję można było leczyć pracą dla chorych czy otrzebujących - ale to nie jest cudowna metoda, po której chorzy padają z wdzięcznością za swoje życie na kolana. Można równie dobrze dojść do wniosku, że rzeczywistość jest beznadziejna i świat nie nadaje się do zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
affera123 Mój post był niepełny... 24.06.09, 13:11 Osobiście znam osoby, które przeżyły w życiu ciężkie chwile i ich depresja jest jak najbardziej usprawiedliwiona, ale bohaterka tego artykułu była wychowywana przez wspaniałych rodziców, w dobrym domu, była inteligentna i miała przed sobą piękne życie. Była jednak na tyle niedojrzała, że nie potrafiła docenić faktu, że dostała prezent od losu - np. nie urodziła się w rodzinie alkoholików, w skrajnej biedzie. Problem w tym, że ona widziała tylko siebie i swój wyimaginowany ból. Odpowiedz Link Zgłoś
ko-mo-sa Re: Mój post był niepełny... 24.06.09, 20:52 Moim zdaniem coś w tym jest, co pisze affera. Mam za sobą 4 pobyty w szpitalu psychiatrycznym. Trafiałam tam, gdy byłam mniej więcej w wieku Magdy. Z powodu myśli "S". Pomogło mi zerwanie ze służbą zdrowia i odejście od myślenia, że jestem "chora". Od dziesięciu lat się nie "leczę", nie pamiętam już co to lęki czy depresja mimo że 10 lat temu słuzba zdrowia spisała mnie na straty proponując rentę inwalidzką. Pamiętam jak dziś pacjentów - tych młodych. Dziwny traf, że nie spotkałam ani jednego syna sprzątaczki. Ten sam schemat który powtarzał się i powtarzał: bogaty, inteligencki dom, prywatne szkoły, podróże zagraniczne itp. Nie wiem, może tak jest w Warszawie tylko, może ja tak trafiałam, że na kilkadziesiąt młodych osób były prawie same podobne do Magdy. Psychiatryczni recydywiści. Nigdy o nic nie walczyli, nie musieli zarabiać na chleb. Tenis,proszę bardzo, zagraniczny kurs językowy nie ma sprawy. Ja jak chciałam mieć zwykłe buty zimowe musiałam w liceum po nocach układać towar na półkach w supermarkecie, do domu w wiadrze wodę nosiłam. Bardzo szybko przestałam myśleć o potworze, gdy bieda przycisnęła, gdy matka pijana przy bramie leżała, gdy ojciec miał ataki agresji. Musiałam rzucić szkołę i iść do pracy a nie rozmyślać o potworze. Może jedna, góra dwie osoby, z tych które poznałam w szpitalu, wyszły na jako taką prostą. Reszta...wątpię. Widziałam 30-40 latków od lat podróżujących od lekarza do lekarza. Najbardziej przechlapane mieli ci, którzy posiadali"troszczących się bliskich". Matki które stawały na rzęsach żeby pomóc swoim "chorym" dzieciom. Aż miałam ochotę podejść do takiej matki i krzyknąć. Zostaw go w spokoju! Przestań go męczyć! Odczep się od niego, daj mu żyć jak chce. Moi rodzice są jacy są. ALe za jedno jestem wdzięczna: Nie odwiedzali mnie w szpitalu, nie pomagali mi, stwierdzil że jestem czub i nic już ze mnie nie będzie, wstyd przynoszę, ludzie będą gadać. Dzięki temu skończyłam dwa fakultety i od dziesięciu lat nie odwiedzam psychiatry. Bo musiałam o siebie walczyć. Z innej beczki: pojawiają się głosy że dziewczyny nie powinni wypuszczać ze szpitala. Ja myślę że nie była zwierzęciem żeby ją zamykać wbrew woli w klatce. Z perspektywy byłej pacjentki powiem: Nie ma nic bardziej upokarzającego, niz przymusowe zamknięcie. I nie wierzę, by leki albo oddział zamknięty kogokolwiek leczyły z mysli samobójczych. Wybaczcie, że tak chaotycznie, napisałam to pod wpływem emocji. Odpowiedz Link Zgłoś
gondra Re: Mój post był niepełny... 24.06.09, 22:00 Dziewczyno, chyba jednak nie wiesz o czym piszesz. To, że Tobie sie udało bez leczenia znaczy, że Twoja choroba miala łagodny przebieg. Też chorowałam jako nastolatka, mnie wystarczył psycholog (bo to była łagodna depresja). Tobie sie wydaje, że jeśli ktos nie ma ojca alkoholika i katujacej matki i jest z domu ok pod względem finansowym, to nie moze mieć problemow? Zdziwiłabys sie ile jest przypadków gdzie za idealna fasadką takiej rodzinki cos sie kryje. Poza tym, jak juz pisałam, depresja moze byc problemem czysto neurologicznym. Jako nastolatka też znałam osoby, ktore cięły sie, cierpiały na nerwice i depresje i lądowały w psychiatryku, jakoś dziwnie były to osoby (2 dziewczyny, 1 chłopak) z ubogich i dysfunkcyjnych rodzin. Te pewnie były chore, bo ci bogaci to wymyślaja, nie? Naprawde, myslenie o problemach psychicznych i emocjonalnych w kategoriach "jak będzie mu pot po d... spływał i dozna prawdziwego nieszczęścia to mu przejdzie" jest wyjątkowo prymitywne. I jeszcze jedno - pisanie "jest tak i tak, bo mnie to spotkało i było tak i tak" czyli wyciąganie wniosków dotyczących ogółu na podstawie własnych doświadczeń jest częste na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
sulik.b Re: Mój post był niepełny... 25.06.09, 00:49 nic nie wiesz tak naprawde o tej chorobie... ciezkie momenty moja tylko posredni wplyw na rozwoj tej choroby Odpowiedz Link Zgłoś
drex1 Re: Za dobrze miała w życiu 24.06.09, 10:12 "Wystarczyłoby pokazać dziewczynie, co > to jest prawdziwe nieszczęście, tragedia, powód do płaczu" Przecież jeździla na Ukraine jako wolnotariuszka pomagać bezdomnym dzieciom....czyli Twoja teoria akurat tutaj mija sie z prawdą i faktami Odpowiedz Link Zgłoś
szary212 Re: Za dobrze miała w życiu 24.06.09, 10:20 afera123 wypisujesz wierutne, okrutne bzdury. Mnóstwo ludzi z tzw. gorszych=prostych środowisk ma depresję, tylko niezdiagnozowaną, bo jak to - mieć na wsi depresję? A co to w ogóle jest? Jak nogi nie urwało, to do roboty, wszystko przejdzie! Dlatego ci niezdiagnozowani z "gorszych domów" , głównie prawdziwi, polscy mężczyźni, bo oni przecież zawsze sobie radzą ze wszystkim sami, a już najlepiej, jak wiadomo z emocjami - co robią - a PIJĄ! A miła, zdolna, wrażliwa nastolatka nie pije, tylko się tnie. Rzeczywiście, trzeba nią wstrząsnąć i pokazać jej cudze nieszczęście! Co za BZDURA, Prymitywna i Piramidalna! Osoby o zaburzeniach psychicznych nie są w stanie - pomimo symptomatycznego dla depresji płaczu nad ofiarami głodu i zabitymi pieskami na drodze - poczuć autentycznej empatii z innymi ludźmi, gdyż - dowiedzione naukowo - ich mózg potrafi koncentrować się wyłącznie na sobie! I to nie jest ICH WINA. Choroba psychiczna jest de facto choroba fizyczną, tylko nie umiemy jeszcze jej leczyć. Ciarki mnie przechodzą, kiedy czytam takie teksty. Pewnie jeszcze według afery123 ofiary gwałtu same sobie nagrabiły, bo wyszły z domu w bluzce bez rękawów. Brr, co za kraj. Odpowiedz Link Zgłoś
gondra Re: Za dobrze miała w życiu 24.06.09, 10:23 Ech, "uwielbiam" takie ograniczone, prostackie podejscie - za dobrze miała, wiec widziwiała, niech zobaczy co to są "prawdziwe" problemy. Z reszta juz wspomniano o tym w tym wątku, niestety większosć społeczeństwa tak uważa, ale trudno sie dziwic, ludzie to idioci. Odpowiedz Link Zgłoś
affera123 Kup sobie słownik wyrazów obcych 24.06.09, 13:15 Prostacka to jest twoja wypowiedź. Aż żal. Ja napisałam o konkretnym przypadku, wybacz, nie żal mi tej dziewczyny. To był typowy młody narcyz. Mam siostrę w podobnym wieku, z podobnym problemem, która powiedziała kiedyś tak: "mój wewnętrzny ból jest tak wielki, że nie obchodzą mnie inni, choćby i obok konali z bólu". I to jest kwintesencja stanu emocjonalnego niedojrzałych panienek, którym życie nie skopało konkretnie tyłka. Zabiła je nuda. I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
gondra Re: Kup sobie słownik wyrazów obcych 24.06.09, 13:34 A co Ty wiesz o tej dziewczynie, jej rodzinie i sytuacji życiowej? Po przeczytaniu jednego artykulu opartego na wspomnieniach i przemysleniach jej mamy? O takich "bzdurach" jak to, że choroby psychiczne moga mieć podłoże czysto neurologiczne juz neie wspominam. I nie oburzaj sie, Twoje widzenie tego problemu moze nie jest prostackie (a moze jest) ale skrajnie proste na pewno. Odpowiedz Link Zgłoś
mmk-1 Re: Za dobrze miała w życiu 24.06.09, 10:48 affera123 napisała: > Dziecko z tzw. dobrej rodziny - inteligentne, zdolne, ładne, nie > obciążone problemami rodziców, z zamożnego, "poukładanego" domu. Nie masz racji. Masz jak wół w artykule informacje, że Magda jeździła do Odessy. Pomagała dzieciom ulicy. Wiesz jak to wygląda? To są dzieci, których jedynym domem jest ukraińska biedna ulica, które w wieku 10 lat muszą stawać się dorosłe i których pożywieniem jest miks klei, narkotyków, leków i wszystkiego co da się zaaplikować. Myślisz, że jeździła tam bo była egoistką? Nie była. Była za to bardzo wrażliwa. Za bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
affera123 Re: Za dobrze miała w życiu 24.06.09, 13:18 Napisałam już wcześniej - nie żal mi tej panny. Moja "depresyjna" siostra też parę razy była z "misją charytatywną" czy jak się ta fanaberia i aktualna moda nazywa. Szkoda, że potem nie pamiętała, jak miało na imię choćby jedno z tych dzieci, którym tak "pomagała". Wycieczka w konwoju z darami dla sierotek to jeden ze sposobów na przełamanie nudy i nakarmienienie własnego ego poprzez "bezpośredni kontakt z ludzkim nieszczęściem", które i tak mamy w dupie. Dziękuję. Znam to. Odpowiedz Link Zgłoś
o1xa7q1 Re: Za dobrze miała w życiu 26.06.09, 00:55 ==> do affera123- załóżmy, że faktycznie miała "za dobrze" i z "nudów" miała depresję. Czy Ty możesz sobie wyobrazić taką nudę żeby się zabić (skutecznie)??? To chyba musi byc jednak coś więcej niż dylemat: na jaki kolor pomalować paznokcie? Z Twoich wypowiedzi wynika, że to Ty jesteś tą osobą, która dostała "po tyłku", tylko czy są jakieś obiektywne kryteria tej oceny? śmiem wątpić. Człowiek przez swój instynkt samozachowawczy zawsze będzie stawiał problemy swoje jako te prawdziwe i najpoważniejsze przed wszystkimi innymi problemami na tym świecie ( w tym przed milionami dzieci w Afryce umierającymi z głodu i na w pełni uleczalne choroby). Dlatego właśnie zdolność do współczucia postrzegamy jako uczucie "wyższe". Więc zdaj sobie proszę sprawę, że Twoje problemy też moga wypaść trywialnie w porównaniu z innymi. A to że śmierć człowieka, nie jest dla Ciebie powodem do żalu pozostawiam bez komentarza... ==> osoby oskarżające rodziców (czyt. matkę) o zniedbania, "trupy w szafie" i inne historie... łatwo jest ferrować wyroki, analizować i kopać już i tak leżącego. Mamo Magdy bardzo, bardzo współczuję! Każda matka samobójcy czuje się winna bez względu jakie kroki podjęła i co się udało zrobić aby dziecko ratować. Kiedy czytam niektóre wypowiedzi to dochodzę do wniosku, że każdy rodzic przed poczęciem dziecka powinien miec doktorat z psychiatrii, być biegłym egzozcystą i jeszcze kupę innych fakultetów skończyć. Nie wiem jak jest naprawdę, bo żadnego z wymienionych fakultetów nie kończyłam, ale o jednym jestem głęboko przekonana: to siedzi gdzieś głęboko w duszy, i tylko czeka na odpowiednią chwilę... na chwilę słabości. Nie wierzę w "obiektywne powody samobójstw" typu: utrata pracy , zawiedziona miłość, niechciana ciąża, etc. Głęboko wierzę, że to są tylko krople które przepełniają czarę goryczy i dają ten ostateczny implus do działania i DOWÓD, że tan świat jest do d... Jest wiele osób, które przeszło straszne rzeczy w życiu, a mimo to nawet im w głowie nie postanie myśl żeby się zabić, a są też osoby, które "obiektywnie" mają wszelkie przesłanki do szczęścia, a i tak nie chcą żyć. I chyba to jest kluczowe: NIE CHCĄ ŻYĆ, a to wcale nie jest to samo co "CHCĘ UMRZEĆ" Odpowiedz Link Zgłoś
pauvre_clown Re: Za dobrze miała w życiu 27.06.09, 00:20 o1xa7q1 napisała: Nie wiem jak > jest naprawdę, bo żadnego z wymienionych fakultetów nie kończyłam, > ale o jednym jestem głęboko przekonana: to siedzi gdzieś głęboko w > duszy, i tylko czeka na odpowiednią chwilę... na chwilę słabości. > Nie wierzę w "obiektywne powody samobójstw" typu: utrata pracy , > zawiedziona miłość, niechciana ciąża, etc. Głęboko wierzę, że to są > tylko krople które przepełniają czarę goryczy i dają ten ostateczny > implus do działania i DOWÓD, że tan świat jest do d... Jest wiele > osób, które przeszło straszne rzeczy w życiu, a mimo to nawet im w > głowie nie postanie myśl żeby się zabić, a są też osoby, > które "obiektywnie" mają wszelkie przesłanki do szczęścia, a i tak > nie chcą żyć. I chyba to jest kluczowe: NIE CHCĄ ŻYĆ, a to wcale nie > jest to samo co "CHCĘ UMRZEĆ" Ja jako osoba po tej ciemnej stronie barykady zgadzam się w zupełności i podpisuję się obiema rękoma pod każdym zdaniem. (niestety) Mamie Magdy ogromnie współczuję.Przykro mi również,że ludzie tak szybko rzucają kamieniami...A przecież nikt z nas nie wie jak było naprawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: Za dobrze miała w życiu 24.06.09, 12:45 Jak juz pisalismy, nie wiadomo wcale, czy dziewczyna miala depresje. Moze miala schizofrenie. A ta atakuje biednych i bogatych, chudych i grubych. Nie rozumiem, jak ktos, kto pojecia nie ma o chorobach psychicznych, w ogole wypowiada sie na taki temat. Magda byla osoba CHORA, w taki sam sposob, jak moglaby byc chora na nowotwor. Po raz kolejny polecam 'Cichy Pokoj'. Odpowiedz Link Zgłoś
annika.h affera, nie wypisuj bzdur 24.06.09, 12:52 bo wyjdzie, że jesteś zwykłym niedouczonym prostakiem.To, co działo się z Magdą to ciężka choroba a nie nuda rozpieszczonego bachora. Gdyby posłuchać twoich "światłych" rad należałoby wypuścić ze szpitali psychiatrycznych wszystkich chorych i zapędzić ich do robót publicznych. Jeśli nie masz o czymś bladego pojęcia nie rozpisuj się, to nie wstyd na czymś się nie znać. Odpowiedz Link Zgłoś
affera123 Dobry pomysł 24.06.09, 13:22 Nie waż się nazywać prostakiem kogoś, kto osobę pokroju "biednej Madzi" musi znosić na codzień. Gęba pełna frazesów, skłonność do samookaleczania, tylko z jakiego powodu? No właśnie, nie wiadomo. Paru desperatów po przeczytaniu "Cierpień młodego Wertera" też strzeliło sobie w łeb, ot, tak niekoniecznie z nieszczęśliwej miłości. Okazuje się, że ciężka praca dobra jest nie tylko na kaca. Co innego osoba chora psychicznie, co innego panna, która, jak wynika z artykułu, nie bardzo wiedziała, czego chce. GW zrobiła z niej prawie świętą, a lekarze jak zwykle dostali po łbie. Odpowiedz Link Zgłoś
gondra Re: Dobry pomysł 24.06.09, 13:42 Jestes nie tylko prostakiem, ale i idiotką. Odpowiedz Link Zgłoś
affera123 A ty jesteś dzidzia-piernik czy emo? 24.06.09, 14:20 Naczytałaś się dziecinko za dużo romansów, czy solarium wyżarło ci tak mózg, że nie rozumiesz, że w życiu nie ma miejsca na istoty aspołeczne, autodestrukcyjne i egoistyczne? A może za dużo energii wkładasz w dyskusje na wszelkiego rodzaju forach o psychologii, gdzie stado frustratów onanizuje się wspólnie dzieląc "nieprzyziemnymi" problemami? Za mało was życie skopało po tyłkach. Odpowiedz Link Zgłoś
konchi1980 Re: A ty jesteś dzidzia-piernik czy emo? 24.06.09, 15:29 Człowiek chory jest dla Ciebie aspołeczny? Jesooo affera nie pisz juz nic na tym forum... na żadnym forum... proszę. Odpowiedz Link Zgłoś
minogu Re: A ty jesteś dzidzia-piernik czy emo? 25.06.09, 18:07 A tak na serio, to jeśli inne osoby wzbudzają w nas złość/nienawiść czy inne silne emocje, to znaczy że to czego w nich nienawidzimy jest gdzieś w nas - stłumione, wyparte, zepchnięte do podświadomości... Wydaje mi się że tak jest u Ciebie, tak bardzo znienawidziłaś swoją dawną bezradność, delikatność, wrażliwość. Nie mówię że w tym trzeba tkwić, ale przyjąć drugą osobę w tym jaka jest i powoli, cierpliwie starać się pomóc jej to przezwyciężać. A może pomyślałaś że Twojej siostrze jest rzeczywiście źle i potrzebuje wsparcia od Ciebie, tylko trudno jej to wyrazić? Czasem trzeba trochę cierpliwości, wiary i można zdziałać sporo. A Ty zdajesz się mówić: mi nikt nie pomógł, to i ja nikomu nie pomogę, niech sobie każdy sam radzi. To droga do nikąd. Odpowiedz Link Zgłoś
emka7 Re: Za dobrze miała w życiu 24.06.09, 13:06 Totalne uproszczenie. I skąd tyle agresji w tej wypowiedzi? Poza tym, nie masz racji, że Dziewczyna nie miała kontaktu z tzw. "prawdziwym życiem" - pomagała bezdomnym dzieciom. Ale to w ogóle nie o to chodzi, według mnie. Można mnożyć hipotezy. A może dostrzegała z całą jaskrawością niedostatki i tragedie świata? Jest taka książka: "Złudzenia, które pozwalają żyć". Przeciętny człowiek przejawia szereg takich złudzeń dotyczących siebie i rzeczywistości - inaczej popadłby w rozpacz. Może Magda nie miała tych złudzeń? Odpowiedz Link Zgłoś
affera123 Re: Za dobrze miała w życiu 24.06.09, 13:27 Gdybyś dobrze czytała mój post, a nie zachłystnęła się pianą ze złości, to byś doczytała, że mam ten sam problem w domu. W takich przypadkach ta, nazwijmy to, zdrowa część rodziny, jest "współuzależniona". Można gadać latami, prosić, pocieszać i wspierać, ale w końcu przychodzi taki moment, że trzeba walnąć pięścią w stół i powiedzieć "dość". Nie można pozwolić sobie, żeby ktoś poprzez swoje wyimaginowane problemy znęcał się na nami i zatruwał nam życie do tego stopnia, że popadamy w podobne stany, a ta osoba wyraźnie ma z tego powodu satysfakcję. Tak było i jest w mojej rodzinie. Podobnie jes w przypadku hipochondryków, może się taki badać na wszystkie strony, a i tak zawsze będzie podejrzewał u siebie najgorsze choroby. Osoba w depresji, która tak naprawdę nie przeżyła w życiu nic tragicznego, jest tak naprawdę nieusprawiedliwionym tyranem otoczenia, które "choruje" razem z nim. Ale zrozumieć można to tylko i wyłącznie wtedy, gdy ma się taką osobą pod własnym dachem. Odpowiedz Link Zgłoś
konchi1980 Re: Za dobrze miała w życiu 24.06.09, 13:41 Jeśli prawdą jest to co piszesz, TO NIE MASZ W DOMU TAKIEGO SAMEGO PRZYPADKU. Jeśli natomiast Twoja siostra jest naprawdę chora, to czytając Twoje posty moge jej tylko strasznie współczuć. Bo przy takim nastawieniu rodziny właściwie nie ma szans. Myślę że powinnaś wiedzieć, że nie trzeba przeżyć np. śmierci bliskiej osoby czy innego traumatycznego w potocznym rozumieniu zdarzenia, żeby cierpieć na PRAWDZIWĄ CHOROBĘ jaką jest depresja. Dla dobra Twojej siostry (o ile jest chora) dokształć sie affero. Bo może się okazać, że Tobie tylko WYDAJE SIĘ że masz rację, a przez swoją ignorancję przyczynisz się do śmierci bliskiej bądź co bądź osoby. Dpouszczasz w ogóle taką możliwość, że się mylisz? Odpowiedz Link Zgłoś
affera123 Od razu widać, że nie masz pojęcia o problemie 24.06.09, 14:09 Z powodu depresji mojej siostry życie tak mi obrzydło, że przez lat kilkanaście czułam się winna czemuś, co było ode mnie niezależne. Dwa lata temu powiedziałam "dość". Nie jestem lekarzem, ani niańką, ani panienką do bicia, która powinna ponosić konsekwencje głupoty swoich rodziców, którzy wychowali troje dzieci, w tym jedno kompletnie z dala od prawdziwego życia. Wierz mi, że ciężko już w tej chwili odróżnić, czy moja siostra jest po prostu tak zadufana w sobie, czy nieświadomie chora, ja śmiem twierdzić, ludzie chorzy "emocjonalnie" często manipulują innymi utwierdzając ich w przekonaniu, jak bardzo są nieszczęśliwi, do czego miałoby się jakoby przyczynić otoczenie. Każdy jest panem własnego losu, mamy wolną wolę i szansę na odmianę własnego losu. Wystarczy współpracować z lekarzem i brać leki. Problem w tym, że osoby "psychiczne" lubią swój stan do tego stopnia, że nie potrafią już potem inaczej żyć. Pomińmy osoby naprawdę nieświadome (czyt. z głęboką chorobą psychiczną). Można naprawdę pomagać, a to i tak o kant stołu potłuc. Ja czuję się wykorzystana i oszukana, a od tej pory pomagam wyłącznie nieletnim sierotom i bezdomnym zwierzętom. Oni nie kłamią. Odpowiedz Link Zgłoś
konchi1980 Re: Od razu widać, że nie masz pojęcia o problemi 24.06.09, 15:10 Nie umiem stwierdzić czy Twoja siostra jest chora, czy udaje. Zgadzam się z Tobą w 100% że nie jesteś niczyją niańka i jeśli ta sprawa Cie przerasta, masz pełne prawo żeby odpuścić i żyć własnym życiem. Nawet jeśli faktycznie jest chora - nikt nie ma prawa wymagać byś poświęcała własne zdrowie i szczęscie. Prawdą jest tez to, że takie osoby potrafią manipulować. Z Twoich postów wynika że masz w sobie sporo złości i żalu. Takie sytaucje nigdy nie są proste, jak to - "nic jej nie jest a wszyscy wokół skaczą, rodzice poświęcają jej więcej uwagi, ja się staram a ta "gwiazda" tylko bąki zbija, w imię czego mam się męczyć" etc. Powiedziałaś "dość" i ja to szanuję, uważam wręcz że masz (zapewne) rację. Pomimo tego nie uważam że powinnaś odnosić swoje doświadczenia do wszystkich przypadków. Twoje posty sugerują że zmarła dziewczyna była po prostu głupią,rozpiesczoną i nic nie wartą neurotyczką, która sie nad sobą użalała. Nie masz prawa tak twierdzić. Nie każda choroba psychiczna od razu skutkuje tym, że chory leży skulony i mamrocze coś bez sensu. Depresja jest baardzo poważnym schorzeniem, i wierz mi że taka osoba nie jest wcale "panem swojego losu". Wymaga fachowej pomocy. Nie lubi też swojego stanu, próbuje walczyć ale sama jest bez szans. Twoje posty są bardzo krzywdzące dla osób dotknietych depresją i ich bliskich. Jeśli chcesz, to pisz o swojej sytuacji, nie generalizuj. Przepraszam za nieco złośliwe poprzednie komentarze, ale takie stawianie przez Ciebie sprawy zwyczajnie drażni, bo (generalnie) piszesz nieprawdę. Sądze ze ta sytuacja poważnie Cie zraniła, i wydaje mi sie że mogłabyś spróbowac pogadać na ten temat z psychologiem. Kosztuje to niewiele, a może lepiej byś sie z tym poczuła i dowiedziała (także o sobie)czegoś ciekawego. Pozdrawiam i zycze dużo siły i (pomimo słabych doświadczeń) życzliwości dla osób z depresją (prawdziwą). Odpowiedz Link Zgłoś
gondra Re: Od razu widać, że nie masz pojęcia o problemi 24.06.09, 18:37 > Z Twoich postów wynika że masz w sobie sporo złości i żalu. Takie > sytaucje nigdy nie są proste, jak to - "nic jej nie jest a wszyscy > wokół skaczą, rodzice poświęcają jej więcej uwagi, ja się staram a > ta "gwiazda" tylko bąki zbija, w imię czego mam się męczyć" etc. > Sądze ze ta sytuacja poważnie Cie zraniła, i wydaje mi sie że > mogłabyś spróbowac pogadać na ten temat z psychologiem. Zgadzam sie, że to ona potrzebuje pomocy specjalisty. Mam znajomą, ktora też nienawidzi swojej siostry, bo jest ładna, ma powodzenie i zachowuje sie jak gwiazda - a znajoma od zawsze myszka bez własnego zdania, która wyszła za pierwszego faceta którego udało jej sie poderwać. Oczywiście siostra jest beznadziejna i jej całe pokolenie (młodsza od znajomej o 8 lat) jest beznadziejne - klasyczne leczenie kompleksów. Sorry, ale żeby wypisywać takie rzeczy - ludzie, ta dziewczyna była chora, nie żyje, a wy tu o duchach i rozpieszczonych księżniczkach, to trzeba być ograniczonym umysłowo. Odpowiedz Link Zgłoś
jakubowska100 co się tak rzucacie 24.06.09, 23:58 myślę (a zabawię się w sędziego pokoju) że przykładacie dwie skale - mikro i makro i próbujecie je spasować. Czyli mówiąc bardziej konkretnie Affera przykłada skalę socjologiczną reszta psychiatryczną. Prawdą jest że warunki zewnętrzne mają duży wpływ na 'wywołanie' depresji, dokarmienie tej choroby. Nie od parady depresja pojawia się PO traumie a nie 10 minut przed nią. Prawdą jest też że ludzie są podatni i podatniejsi. Prawdą jest też, że w obozach koncentracyjnych (potwierdzone, poczytajcie na necie) nie było samobójstw (pewnie poza wyjątkami) - ludzie byli skupieni całymi sobą na walce o przetrwanie - myśl - zabić się była sprzeczna. Prawdą jest też że na wsiach depresja tak samo występuje, lecz jest z przyczyn socjo (mniej kasy i wiedzy, obwarowania kulturowe) mniej diagnozowana (a w miastach bardziej - więc jest więcej depresiaków). Faktem jest że stres podnieca i utrwala depresję - miasto to stres, obowiązki, wydarzenia, palące sprawy. Affera zbyt natomiast emocjonalnie osądza samobójczynię z artykułu - ot, takie sobie emo. Stała się tragedia. Niewiele mimo wszystko wiemy o tym wszystkim. Szczepkowska podobnie jak Dymna w swoich akcjach - stanęła totalnie po stronie bohaterki, nie poddała w wątpliwość żadnej zagrywki ze strony najbliższej rodziny. Stąd na pewno nie dowiedzieliśmy się wielu bardzo 'wskazujacych' szczegółów. W Izabelinie mieszka sporo bogatych i zajętych ludzi. Małą było stac na wyjazdy, stypendia, na zdjęciach wygląda na dobrobyt (ale nie spod znaku Paris Hilton) i inteligencję. Na pewno za tym kryje się o wiele więcej, ale o tym pewnie się nigdy nie dowiemy. Czasem ludzi zabijają niuanse - to, że ktoś uśmiał się za naszymi plecami - o takich rzeczach się pamięta do końca życia. Kilka fałszywych tonów w cięzkim momencie i gotowe... Werter jest tu dobrym przykładem - rzeczywiście jest tam skrajny egoizm! skupienie na sobie i swoich uczuciach. czy ktokolwiek pamięta więc dziewczynę w której się zakochał? nie! bo opisywał tylko swoje uczucia do niej i to jak się czuł źle. Czuję jakoś bardzo mocno i intuicyjnie że mimo wszystko tam gdzieś nie było poświęconej dziecku prawdziwej zwykłej uwagi, czuję zgrzyty przy wypuszczaniu dzieciaka luzem do lasu, przy braku prób otwarcia jakoś dziewczyny, czuję tam 'brak czasu' na to. Dziewczyna dorastająca sama. Wyizolowana. Pewnie rodzice opłacali specjalistów w zamian za siebie... tak czuję. Ale to tylko domniemania. Jak było naprawdę dowiedzielibyśmy się gdyby artykuł napisała pełna krytycyzmu czujna dziennikarka, a nie idąca w totalną empatię i na kolanach aktorka. Ale i tak dziękuję za ten artykuł, porusza szerszy problem, o którym więcej chciałabym poczytać. I błagam nie wyzywajcie się od idiotów, bo to robi z was tylko szczekające pieski, nic tym nie osiągniecie, poza krótką wyżywką. Odpowiedz Link Zgłoś
krzysztof213 Re: co się tak rzucacie 06.07.09, 17:31 to nie jest takie łatwe jak sie nam wydaje. Ja mam stany depresyjne taki ze mnie cłowiek mam tez stany normalne I własnie są ludzie którzy na ogół są dobrzy ja staram sie z tym zyc Ale wiem ze ona może być głęboko w nas i tylko człowiek serem moze pomóc drugiemu człowiekowi Odpowiedz Link Zgłoś
lustro.z.mosiadzu Schizofrenia 11.07.09, 00:49 Schizofrenia czy depresja? nie jestem psychiatra, ale dziwne glosy, potwory i np. slowo potrafiace przewiercic na wylot to chyba nie depresja ale raczej schizofrenia. Czytalam kiedys ksiazke o dziewczynie chorej na schizofrenie, ktora miala takiego potwora "cenora" ktory dopadal ja i potrafil totalnie zdeptac jak tylko cos jej sie udalo. generalnie to jest bardzo skomplikowana i zlozona sprawa, ale wydaje mi sie ze Magda nie byla chora na depresje ale na schizofrenie wlasnie. chociaz oczywiscie choroby duszy nigdy nie sa jednoznaczne... Odpowiedz Link Zgłoś
anurma Re: Za dobrze miała w życiu 24.06.09, 14:26 affera123 napisała: (...) Z tego co piszesz wynika, że cała wasza rodzina jest chora. Ty również. Z twoich wypowiedzi przebija ogromny ból, poczucie krzywdy i niesprawiedliwości. Stąd ten bunt, ta negacja całego zjawiska depresji, stąd te wszystkie teorie o "rozpieszczonych bachorach mających za dobrze w życiu", którym "odbija bo nigdy w d... porządnie nie dostali" (wybacz, że nie cytuję cię dosłownie) - nie dostali tak jak ty, więc rozpaczliwie próbujesz znaleźć coś, w czym byliby od ciebie gorsi. Koniecznie potrzebujecie dobrej terapii rodzinnej. A ty potrzebujesz jej najbardziej, bo takie natężenie negatywnych emocji może kiedyś stać się dla ciebie samej niebezpieczne. Odpowiedz Link Zgłoś
fuksjowa_fuksja Re: Za dobrze miała w życiu 24.06.09, 13:32 Mysle, ze nie masz racji, chociaz szanuje Twoja opinie. Cierpie na depresje od ok 10 lat. Jest czescia mnie i mam juz wypracowane jako takie sposoby na walka z gorszymi dniami czy z myslami o skonczeniu z tym zyciem (o odpuszczeniu sobie). Jednak niczego nie dostalam na zlotej tacy, na wszystko musialam bardzo ciezko zapracowac i nic mi latwo nie przyszlo i mysle, ze wlasnie ta walka o kazdy dzien utrzymuje mnie na powierzchni, ale tak ledwo, ledwo. Depresja jest taka sama przez caly czas, za to udawanie, ze nic sie nie dzieje i ze wszystko jest dobrze wychodzi mi coraz lepiej. Nie moge powiedziec, ze ktoregos dnia nie skoncze ze soba i kiedy to zrobie, zadbam aby nikt mnie nie zdazyl uratowac. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
konchi1980 Re: Za dobrze miała w życiu 24.06.09, 13:32 Dziecino, problemy z siostrą (być może hipochondryczką) odreagowuj sobie u psychologa, a nie zaśmiecając forum swoimi postami. Znałaś tą dziewczynę, że piszesz o "znudzonej nastolatce"? Wiesz że nie miała podstaw żeby borykać się z PRAWDZIWĄ depresją? Znasz jej historię? Nie masz pojęcia o czym piszesz, bo ewidentnie obca Ci jest nawet elementarna wiedza na temat choroby jaka jest depresja. Poczytaj trochę, dokształć się, a potem możesz wrócić na to forum i przeprosić za to jak się wygłupiłaś. Odpowiedz Link Zgłoś
eflorence Please, please, please 24.06.09, 09:59 mam tyle samo lat i tak samo na imię.. leczę się z depresji.. ten artykuł dotknął mnie niesamowicie, jakbym czytała o sobie, tylko mi póki co się udaje walczyć z "potworem", chyba w najbardziej odpowiednim momencie poszłam do psychiatry. Wierzę w siebie, a historia Magdy daje mi wiele do myślenia. Dziękuję.. Odpowiedz Link Zgłoś
paulina_auguscik Please, please, please 24.06.09, 10:03 jak nic widac ze byla opetana przez zlego ducha, te okaleczenia, depresje, potwor itd. szkoda ze nie pomysleli o ksiedzu... Odpowiedz Link Zgłoś
livia1212 winna mama???? 24.06.09, 10:40 czytam komentarze i zadziwia mnie fakt ilu tu sie madrych i doświadczonych i znawców i specjalistów znalazło... Bardzo łatwo wydajecie wyroki, zarzucacie brak obiektywizmu autorce reportażu, a sami wydajecie sądy jedynie słuszne. Po pierwsze: czy to rzezcywiście wielka wina, że mama Magdy szukała pomocy u specjalistów??? Widocznie jest mądrą kobieta i wyszła z założenia, że skoro nie jest specjalistą w dziedzinie psychiatrii to powierzy życie swojej córki komuś do tego przygotowanemu bo sama może np bardziej zaszkodzić niż pomóc własnemu dziecku. w arytkule jest wzmianka o tym, że były ze sobą związane, że mama próbowała do niej dotrzeć, że próbowała spowolnić jej 'pęd' do wiedzy, kolejnych osiągnięć, nowych wyzwań. Ale Magda była CHORA i czasem jest tak, że miłość nie wystarcza w takiej sytuacji. Potrzeba profesjonalizmu i fachowej wiedzy. I tego mama szukała u lekarzy. Czy to naprawdę aż takie dziwne??? Po drugie: wiele osób pisze tu, że wiemy jak wygląda nasza służba zdrowia, że nie ma co oczekiwać cudów jeśli chodzi o lekarzy itp. Tylko, że ci lekarze gdy decydowali się na swoja specjalizację byli świadomi w jakich warunkach przyjdzie im pracować a skoro wiedzieli, że Polska to nie Ameryka z ich nieśmiertelną kozetką i przytulnym gabinetem lub kolorowym szpitalem z uśmiechniętym personelem, to teraz niech się wreszcie wezmą do roboty i wykonują ją z oddaniem i z poświęceniem a nie ciągle narzekają i mają wszystko głeboko w d... Najłatwiej jest nic nie robić i wiecznie marudzić, że nie ma warunków, pieniedzy itp. Kto miał jakikolwiek kontakt z lekarzami specjalistami /nie chodzi mi tu o grype czy przeziębienie/ ten wie o czym piszę. Po trzecie: zarzucacie nieobiektywizm autorce reportażu. Tylko czego oczekujecie w tej kwestii: że pójdzie do lekarza, który powie: no cóż - nie udało się i który wzruszy ramionami, bo dla niego to będzie przypadek jeden z wielu? Bo cóz takiego mógły ten 'specjalista' powiedzieć? Skoro wspominacie tu o konieczności terapii rodzinnej to nie zastanawialiście się czy może któryś z lekarzy zaproponaował taką formę pomocy??? Dlaczego to pokrzywdzony i jego otoczenie muszą odwalać robotę za lekarzy, wiedzieć co zrobić, jak zrobić i gdzie zrobic? Moja córka miała - jako dwumiesięczny maluch - bardzo ciężką operację. Sami z mężem musieliśmy znalezc szpital, w którym ją zoperują gdyz w północnej części Polski, gdzie mieszkamy nikt się takimi schorzeniami nie zajmuje. Sami znalezlismy specjalistów, sami błagalismy o skierowania na badania gdyz wyniki byly potrzebne lekarzom operujacym. Sami dowiedzielismy sie wszystkiego co tylko mozliwe na temat choroby, zeby wiedziec, dopytac i poinformowac naszego lekarza pediatre /podobno dobrego fachowca z wieloletnim doswiadczeniem zawodowym/ o stanie naszej córki. Kto tak jak my czy mama Magdy przerabial głebiej temat polskiej sluzby zdrowia i ludzi tam pracujacych bedzie ostrozniejszy w wydawaniu wyrokow na rodziców i najblizszych Magdy. Ja uwazam, ze mama Magdy zasluguje na szacunek a nie na obsmarowywanie jej na forum i wyglaszanie pod jej adresem pseudonaukowych sadow. A artykuł jest potrzebny chcoiazby po to by kolejni rodzice mieli swiadomosc, ze trzeba byc bardzo czujnym nawwet wtedy gdy wydaje nam sie, ze nasi najblizsi sa w dobrych rekach rzekomych 'profesjonalistów'. Odpowiedz Link Zgłoś
konix Prośba do tych co mowia o depresji... 24.06.09, 11:43 Prośba do tych co mowia o depresji..., a nie mieli z nią do czynienia Mordy w kubeł, bo jak czytam komentarze to mnie nie powiem co strzela! az się prosi zyczyc tego samego, zebyscie zobaczyli jaki to moze byc dramat! Dla cierpiącej i jej najblizszego otoczenia! piperzeni dyletancji, znawy tematu! Odpowiedz Link Zgłoś
reszka2 Re: winna mama???? 24.06.09, 12:20 Musisz nauczyć się odróżniać winę od przyczyny. Mam Magdy NIE SZUKAŁA pomocy u specjalistów, zanim nie zrobiło się bardzo za późno. Zaczęła szukac pomocy dla córki, kiedy ona była już poważnie zaburzona - sznytowała się, zachowywała się agresywnie. Powinna była zacząć szukać pomocy w dzieciństwie magdy - kiedy jej dziecko wyrywało sobie włosy, tłukło głową o ścianę, zachowywało się dziwacznie i niezrozumiale. Kilkanaście lat, kiedy mama robiła sama za terapeutę to czas zmarnowany. W leczeniu chorób psychicznych potrzebny jest czas, dużo czasu. Po drugie - skoro "wiemy" jak wygląda polska opieka zdrowotna, to vice versa - pacjent niech się nie spodziewa, że pokój w którym będzie przebywał będzie "jedynką", że firaneczki w oknach, że ściany różowe w kwiatuszki, że smaczne jedzenie, że terapeuci na zawołanie. Jedź sobie zobacz, jak wygląda szpital Babińskiego w Krakowie - to cud, że się jeszcze nie zawalił. Zapytaj, ilu jest lekarzy na nocnym dyżurze - dowiesz się wielu ciekawych rzeczy. Po trzecie - tak, obiektywność przydała by się.Chociażby po to, aby dowiedzieć się, dlaczego na terapię nie została skierowana rodzina. Ale histeryczki, za jaką uważam Szczepkowską - nie stać na to. Odpowiedz Link Zgłoś
zdzisiek_2 Niestety taki mamy system 24.06.09, 10:44 Wbrew temu co lekarze starają się wmówić to tylko niewielki procent z nich to ludzie z misją. Dla całej reszty to tylko zwykła praca w której są lepsi i gorsi. To w sumie nic szczególnie złego bo lekarze są odbiciem reszty społeczeństwa. Prawdziwym problemem jest system w którym pracują a który nie eliminuje najgorszych i patologii. Lekarze praktycznie nie odpowiadają za swoje błędy, niedbalstwo czy zwykłą znieczulicę. Szpitale nie są nagradzane ani karane za jakość swojej pracy. Bat w postaci groźby sądu i odszkodowania nie ma znaczenia dla kilku procent "świętych" lekarzy ale dla całej reszty jest niezbędny. Co (moim zdaniem) powinno się zmienić: 1. Z kodeksu lekarskiego powinny zniknąć wszelkie zapisy utrudniające krytykę jednego lekarza przez drugiego. 2. Wszelkie naciski i szykany lekarzy którzy ujawnili błędy innych powinny być ścigane z całą surowością z urzędu. 3. Wprowadzić nagrodę dla lekarzy ujawniających błędy lekarskie (np. jako procent od odszkodowania uzyskanego przez pacjenta). 4. Biegli powoływani przez sąd powinni odpowiadać karnie jeśli ujawni się że ich ekspertyzy były fałszywe. 5. Reforma finansowania służby zdrowia powinna polegać na tym że ministerstwo zdrowia określa koszyk świadczeń i ceny referencyjne usług z koszyka. Ubezpieczalnie (może ich być więcej i być prywatne) określają ile procent ceny z koszyka refinansują za daną składkę (może być i ponad 100% dla ubezpieczenia dla bogatych). Szpitale określają swoje cenniki dla usług z koszyka. Jeśli cena szpitala jest wyższa niż to co refunduje ubezpieczalnia to różnicę musi pacjent dopłacić. W efekcie szpitale będą konkurować ceną i jakością a ubezpieczalnie wysokością refundacji za daną składkę. W takim systemie wszystkie elementy są stymulowane do lepszej pracy. 6. Audyty szpitali powinny być publicznie dostępne w internecie aby pacjenci mogli łatwo sprawdzić czy pobliski szpital nie jest przypadkiem tylko "umieralnią". 7. Organizacje pacjentów powinny uzyskać wsparcie państwa - także finansowe. Odpowiedz Link Zgłoś
sopherss Please, please, please 24.06.09, 10:45 Pracuję na oddziale psychiatrycznym i co jakiś czas spotykam się z takimi lub podobnymi sytuacjami jak opisana w tym artykule. Chociaż łatwo miotać oskarżenia pod adresem nie czułych lekarzy, szukać zaniedbań w pracy terapeutów to niestety jest tak że jak ktoś nie chce się leczyć, to żadna siła go do tego nie zmusi. Ponadto lekarz psychiatra, psycholog MUSI respektować wolę osoby dorosłej. I jeżeli tak jak Magda, nie zdradza w trakcie pobytu na oddziale tendencji do zrobienia krzywdy sobie lub innym ludziom to nie ma żadnej możliwości trzymania kogoś na oddziale wbrew jego woli. Doskonale zdaje sobie sprawę że to trudne dla rodziców młodych ludzi, tak jak dla mamy Magdy, ale tu nie ma za dużej możliwości manewru; terapeuta może namawiać, sugerować, ale ostateczna decyzję podejmuje pacjent - nawet jeśli przez swoją rodzinę spostrzegany jest jako "chory" Zgadzam się, że w tej sytuacji warto było rozważyć terapię rodzinną - nie wiemy jednak czy taka propozycja padła - bo często członkowie rodziny reagują oburzeniem na taką sugestię. Odpowiedz Link Zgłoś