piotlik
11.05.02, 20:33
Rzucasz się na nią gwałtownie.Nic z tego! Znów się wymyka! Doganiasz, zaciskasz
palce na wyzywajacych, śliskich krągłościach, unieruchamiasz... Tak, za chwilę
bedzie Twoja...
Nie, nadal walczy, broni się, kaleczy Ci kciuki, drapie przeguby...
Klniesz ,ale nie rezygnujesz. Ona musi zrozumieć, że nie ma szans. Po
rozpaczliwej szarpaninie przygniatasz ją ciężarem ciała i sięgasz po nóż. Na
jego widok kapituluje, leży potulna i gotowa na wszystko. Jest Twoja. Przez
chwilę napawasz się zwycięstwem, a potem rżniesz, rżniesz, rzniesz... Możesz
byc z siebie dumny. Otwarcie puszki ruskich szprotek zajęło Ci tylko
dwadzieścia minut! Smacznego.