Dodaj do ulubionych

Krecik, Żwirek i Muchomorek oraz Z. Frankiewicz

22.10.06, 09:20
"Pierwszy pokaz już 29 października o godzinie 11.00. Prosimy uzbroić się
w dobry humor. Rozśmieszać nas będą bohaterowie zza czeskiej granicy,
czyli Krecik, Sąsiedzi, Żwirek i Muchomorek.
Spotkanie uświetni obecność Pana Zygmunta Frankiewicza,
Prezydenta Miasta Gliwice."
www.amok.gliwice.pl/page.php?page=box&id=27
Oczywiście insynuacje jakoby udział ZF w spotkaniu z Krecikiem, Sąsiadem,
Żwirkiem i Muchomorkiem miał zwiazek z kampanią wyborczą to jawne oszczerstwo.

W związku z tym ogłaszam wśród forumowiczów dwa konkursy:
1. Rozszyfrowanie kto z gliwickich prominentów ukrywa się pod postaciami
Krecika i innych.
2. Na napisanie bajki pod roboczym tytułem:"Tylko konkrety. Historia choroby
w odcinkach", którą ZF przeczyta na wspomnianym spotkaniu, oczywiście
i absolutnie niewyborczym.

Przedstawię w następnym wpisie początek i proszę wszystkich o dopisywanie
dalszej treści. Warunek jest tylko jeden: każdy wpis musi być logicznym
ciągiem poprzedniego.
Zapraszam wszystkich do rozwinięcia skrzydeł ;)

Obserwuj wątek
    • kostka_brukowa Re: Krecik, Żwirek i Muchomorek oraz Z. Frankiewi 22.10.06, 09:38
      Początek bajki:

      Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami był sobie gród na Kłodnicą,
      w którym panował człowiek, który chciał być Ukochanym Władcą. I był.
      Pisały o tym wszystkie kroniki(suto opłacone talarami), rozgłaszali to
      opowiadacze(wysiłki ich oczywiście władca wynagradzał).
      A tych, którzy mieli inne zdanie zapraszał do siebie dowódca gwardii
      pałacowej i cierpliwie(latami) przy pomocy różnych argumentów(zwanych
      przez nieprzychylnych środkami przymusu bezpośredniego) tłumaczył.
      A miał on czas, wiele czasu, bo poza tłumaczeniem obywatelom jak dobry
      jest Ukochany Władca zajmował się tylko ciagłą wymianą kostki brukowej
      z dziedzińca zamkowego(a kochał te kostkę bardzo, oczywiście zaraz po
      Ukochanym...itd)na nową. Tak dbał o oblicze władzy, że nie mógł ścierpieć,
      żeby Władca mógł stąpać po używanej przez innych, zwykłych śmiertelników
      kostce...
      CDN
      • Gość: bajkopisarz O Małym Giermku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.06, 12:20
        Z narastającą frustracją przyglądał się temu wszystkiemu Mały Giermek, przez
        złośliwców tylko małym gnomem nazywany. Przez lata opowiadał dziatwie bajki o
        demokracji, uczciwości i wolności słowa. Liczył, że gdy dziatwa dorośnie, pozna
        się na niecnych knowaniach Ukochanego Władcy. Sprzymierzył się też z miejscowym
        chłopstwem o zaróżowionych twarzach, które niedawno rycerstwem się stało i do
        obalenia Ukochanego Władcy nawoływać zaczęło.
        Ludność grodu nad Kłodnicą przejrzeć na oczy jednak nie chciała. Mały Giermek
        dwoił się i troił pod różnymi przydomkami. Opowiadał wymyślone historyje, dla
        wiarygodności okraszone przekręconymi cytatami z protokołów Najwyższej Inspekcji
        Kaczystanu. Chłopstwo tymczasem, w stanie rycerskim walczące o znacznie większe
        niż dotychczas talary, nasyłało na Ukochanego Władcę a to Gwardię Królewską, a
        to Bliźniacze Służby Specjalne.
        Nic to nie pomogło. Ukochany Władca skutecznie kontratakował piórem nadwornego
        wodnika i arcymaga od zaklinania rzeczywistości. W zwalczanie Małego Giermka i
        jego popleczników włączył się też Wezyr miejskiej kancelarii, szantażem
        terroryzujący jej pracowników, a grodzkimi komunikatami przekupujący lokalnych
        bajkopisarzy. Miał też Wezyr wpływy w miejscowym oddziale Gwardii Królewskiej,
        którą podstępnie nasłał na działających w konspiracji mieszczan, uczciwie
        protestujących anonimowymi ulotkami.
        Część mieszczan dała się zastraszyć, część uwierzyła zbrodniczym kłamstwom
        Ukochanego Władcy. Nikt nie posłuchał jednego z wcieleń Małego Giermka, że ten
        niby Ukochany Władca jest gorszy niż Hitler i Stalin razem wzięci. Woleli
        myśleć, że te nowe drogi, szkoły, domy, baseny i kolacyjki Władcy z nowymi
        kapitalistami rzeczywiście przyczyniają się do pomyślności grodu nad Kłodnicą.
        Jeszcze inna część mieszczan, uwikłana w układ choć nie znaleziono na nich do
        tej pory teczek, poczuła się zagrożona i masowo poszła głosować na Ukochanego
        Władcę. Szalę w pierwszej turze przechyliła młodociana dziatwa. Omamione
        podstępnymi bajkami przedszkolaki wrzucały do urn po kilka kart do głosowania.
        Tak to właśnie Ukochany Władca po raz kolejny utrzymał się na tronie.
        Mały Giermek nie tylko poszedł w zapomnienie, ale stracił swoje główne źródło
        utrzymania z miejskiej sakiewki, z której wypłacano mu diety za udział w
        posiedzeniach grodzkiej Rady Starszych. Niektórzy nawet mówili, że działania
        opłacanego Małego Giermka to też był podstęp Ukochanego Władcy, by zmobilizować
        mieszczan do głosowania w poczuciu zagrożenia. Jak inaczej mógłby Mały Giermek
        inwestować cały dochód w pomnażanie swojego majątku. Choć mały, nie żył przecież
        tylko o chlebie i wodzie. Ale nie wierzcie w te ohydne plotki. To tylko jeszcze
        jedna bajka napisana przez sprytnego Wezyra, który jadł i pił z pańskiego stołu.
        • Gość: giza o wampirku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.06, 12:37
          Az tu pewnego dnia pewna wrozka podala fakt, ze ukochany wladca Gliwic, sama
          dobroc i slonce tego miasta, jest wampirem! I zeby utrzymac swoj tron wysysa
          krew swoim przeciwnikom, gloszac przy tym, ze to dla ich dobra.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka