bezdomni.przez.macplast
11.05.10, 15:07
Witam wszystkich doszłych i nie doszłych mieszkańców osiedla Garden
Plaza oraz potencjalnych kupców tych wirtualnych
mieszkań "budowanych" przez pseudo developera Mac-plast. Chociaż
tych ostatnich wolałabym nie spotkać na tym forum, ale jeżeli ktoś
taki się znajdzie - szkoda. Szkoda, bo to znaczy, firma Mac-plast
nadal prowadzi SWOJE interesy,nadal sprzedaje mieszkania, nadal robi
ludzi w konia. Moja osobista rada, trzymać się jak najdalej od
macplastu, nie kupować mieszkań na tym osiedlu, a ni żadnym innym
tej firmy, nawet bym nie rozważała kupna nieruchomości u Pana
Korczaka (bo tak właśnie się nazywa przedsiębiorca a'la developer -
bohater mojej opowieści. Przedsiębiorcą nazwałabym śmiało - bo to co
ma przed sobą bierze i to bardzo sprawnie. Developerem to nie
bardzo).
Budowa stulecia! Czy jest skończona? Nie wiem. I juz nie
chcę wiedzieć. Zbyt wiele kosztowało to nerwów, sil,szasu było zbyt
dużo kłótni, nadzieji. Mieliśmy kupione u p. Korczaka 4-pokojowe
mieszkanie w bydynku E, ale zamiast kluczy od mieszkania
wysłuchiwalimy ciągłych obietnić, że za tydzień będzie gotowe, że
za dwa tygodnie, że na początku przyszłego miesiąca. Bylismy
cierpliwi, nie robiliśmy ofer, no bo kazdy może mieć poślizg. Pan
Korczak przedłużał w nieskonczonność, nie raczył nawet informować o
opóżnieniach w terminach, chaciaż miał taki obowiązek wynikający z
umowy (nie iformował, bo poczta źle działa i powiadomienia i tak
pewnie by nie doszły). Każda cierpliwość ma swoi granice, nasza też.
Byliśmy okłamywani c.d. postępu prac, wysłuchiwaliśmy tłumaczeń, że
w zimę nadeszła zima i t.d. Odstąpiliśmy od umowy i zażądaliśmy
zwrotu nachych pieniędzy.
P. Korczak obiecał spłacić nas w terminach podanych w umowie. Nie
spłacił. Próbowaliśmy go rozumieć, wejść w jego sytuację, no bo
kryzys... każdemu jest ciężko. Znów zaczęły się obietnicy,
tłumaczenia potem unikanie kontaktu z nami, OLEWANIE NAS.
Złożyliśmy pozew do sądu. Sprawę wygraliśmy. Zapadł wyrok na
zaszą korzyść pod rygorem natychmiastowej wykonalności.
To „natychmiast” trwa już rok. Spłacił 1/3 należniej nam kwoty i
cisza. Nie proponuje żadnych rozwiazań, nie podaje terminów, unika
kontaktu z nami ( jak już ktoś odbierze laskawie telefon, to szefa
oczywiście nie ma. „Był wczoraj”-słyszymy w słuchawce, a wczoraj
dzwoniliśmy trzy razy i nie było!? „No bo akurat trzy razy wychodził
z firmy”). Śmieszne!? Może i śmieszne, gdyby nie było tak
WK.....JĄCE.
Po co to wszystko piszę..?Chcę ostrzec ludzi przed takimi
kłopotami. Chcę nagłosnić sprawę. Czasem nie mam juz sił o tym
mysleć, ale mam dzieci i muszę, chce zapewnić im byt. Bo mamy już
dość wynajmowanych mieszkań.
Tu na forum padało tez pytanie: „Czy odstapic od
umowy?”i „czy ktos ma kontakt do dobrego prawnika”. Z perspektywy
moich doświadczeń nie umiem doradzić w tej kwestji, ale jeżeli ktoś
się zdecyduje odstapić od umowy i pójść do sądu, niech robi to sam
bez żadnych adwokatów i radców prawnych, a szczególnie poleconych na
tym forum.W niczym wam nie pomogą, tylko poglębią wasze frustracje.
My właśnie skorzystaliśmy z takiej pomocy i MOCNO SPARZYLIŚMY SIĘ.
Ale to już temat na inną opowieść, duzo dłuższą.