Dodaj do ulubionych

Witam na potworum!

22.06.11, 20:16
bo nie pamiętam, czy już tutaj pisałam? W każdym razie trochę podczytywałam to forum, i wreszcie odważę się powiedzieć, iż bardzo się cieszę, że takie forum istnieje- że można podyskutować o sprawach religii tudzież polityki albo związków między jednym a drugim- z mądrymi, ciekawymi ludźmi, nawet jeśli nie do końca wszyscy się ze sobą zgadzamy. Mam trochę ciekawych pytań i tematów do dyskusji, tylko na razie ciężko mi to sformułować, no i na wszystko musi też nadejść odpowiedni czas. Ale obiecuję, że jak już tu będę pisać, to postaram się nie znikać na długi czas tak jak mi się to zdarza jak na razie na większości forów.
myślałam też ostatnio o tym by zrzucić tę turecką jaśminową maskę i podzielić się ostatnimi mymi przemyśleniami. Ale... czy to będzie dla innych poza mną interesujące?
Obserwuj wątek
    • staua Re: Witam na potworum! 22.06.11, 23:49
      Wszystko jest interesujace! A forum przydadza sie nowe tematy, wiec nie wstydz sie, tylko dziel sie tymi przemysleniami ;-)
      • yasemin Re: Witam na potworum! 23.06.11, 21:03
        Powiem w skrócie. Wychowałam się w katolicyzmie i od dziecka chętnie chodziłam na religię i do kościoła. Bóg i religia były dla mnie bardzo ważne. Potem, jak wielu młodych ludzi, miałam wątpliwości: może Boga nie ma? Zawsze mnie przerażała ta perspektywa, nie wyobrażałam sobie świata bez Boga. Zastanawiałam się- i bałam się- czy, skoro jest tylu ateistów, to nie mają czasem racji (w swojej niewierze). Albo, skoro podobno ma nadejść New age, to czy w tej filozofii nie nie ma ziarnka prawdy. Bywało, że- głownie pod wpływem Oazy- zakazywałam sobie tego wszystkiego o czym mówi (i tego co z niej wynika) ta lista na blogu Zwierza (choć nikt mi takiej nie wręczył, może wtedy jeszcze nie było)- powstała w mojej głowie na podstawie nauk animatorki i była chyba jeszcze dłuższa-chyba bym zwariowała, gdybym miała słabsze nerwy). Chodziłam po księżach, psychologach chrześcijańskich, zadawałam pytania. Często odpowiedzi przeczyły sobie nawzajem. Ale jedna dobra rzecz wynikła z tych wszystkich kryzysów: one nauczyły mnie… myśleć? nie, za duże słowo, do tej pory uczę się myśleć- w każdym razie ZACZĘŁAM myśleć, poszukiwać samodzielnie. Jednak to nie koniec- zafascynowała mnie Turcja – a u mnie jest tak, a przynajmniej było, bo teraz wolałabym to zmienić- że jeśli mnie jakaś kultura zafascynuje, to chcę mieć tego jak najwięcej w swoim życiu. Chciałam uchodzić za fascynującą, tajemniczą kobietę Orientu, więc przymierzałam się do przejścia na islam. Wiele tekstów z Koranu nawet do mnie przemawiało. Nagle natknęłam się na teksty o buddyzmie, reinkarnacji itp. i zaczęłam powątpiewać w prawdziwość islamu, jednocześnie bojąc się by prawdą nie okazał się buddyzm, bo ta filozofia jest mi po prostu obca. Nawet budzi we mnie nieokreślony niepokój. Może to samo czują ateiści w zetknięciu z chrześcijaństwem/islamem? (nie mówię tu o czynach bądź wyczynach wyznawców, tylko o samej doktrynie).
        No i utknęłam w martwym punkcie, minęło kolejnych parę lat, a ja nic nie wybrałam. Jestem bez religii i nie czuję się z tym całkiem komfortowo. Została mi tylko wiara w Boga. Wierzę też, że dobry i kochający, że patrzy szerzej niż ludzie, na pewno dużo szerzej niż jakiś proboszcz czy imam. Ale co dalej, co należy czynić? Nie wiem. Jest tyle religii i niemal każda uważa, że bez niej ludzie zginą. Ja mam nadzieję, że mnie Bóg jakoś poprowadzi, choć kompletnie nie mam pojęcia, w którą stronę.
        Pewnie na potworum nie znajdę żadnego rozwiązania- ale ja go specjalnie nie oczekuję. Jak mówiłam, chętnie podyskutuję.
        Po prostu, choć nie mam gotowych odpowiedzi, lubię zadawać pytania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka