Dodaj do ulubionych

Chrześcijańskie milosierdzie dla ...

09.02.06, 22:10
naszych braci mniejszych.
Siostry wizytki nie chcą kotów ks. Twardowskiego
Po przeczytaniu zamurowalo mnie i po prostu nie wiem co powiedziec-pozostawie
to bez komentarza.
Siostry wizytki nie chcą kotów ks. Twardowskiego 2006-02-09 (17:40)
(IAR)

Koty księdza Jana Twardowskiego nie wrócą już na kapelanię, gdzie się urodziły
i cieszyły oko swego opiekuna. Ksiądz rektor warszawskiego kościoła wizytek i
matka przełożona zakonu Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny są stanowczy.
Powstanie izba pamięci księdza Jana, ale bez kotów.

Matka przełożona odmówiła wypowiedzi do mikrofonu. Jednak, podczas spotkania w
klasztornej rozmównicy, wyjaśniła reporterterce, że koty wprowadzałyby
nieporządek, nie ma się kto nimi zająć, a poza tym - nie można mówić o "kotach
księdza Twardowskiego", gdyż nie był on do nich zbyt przywiązany.

Trzy czarne kocurki i kotka, dzieci ulubionej kotki księdza Twardowskiego,
sypiającej na klęczniku słynnej "Skarpetki", siedzą w klatkach w przychodni
dla zwierząt w Konstancinie pod Warszawą. Są wysterylizowane. Czekają na
dobrych ludzi.

Opiekująca się nimi doktor Iwona Petschl zaznacza, że zwierzęta nawykły do
swobody i nie nadają się do mieszkania w bloku. Ma nadzieję, że - skoro nie
mogą wrócić do swojego ogrodu na kapelanii kościoła wizytek - może trafią do
pywatnego domu z ogrodem, albo na jakąś przyjazną plebanię, czy zamieszkają
przy stajni. Zapewnia, że koty nie zostaną wyrzucone na ulicę, jednak nie mogą
pozostawać w lecznicy zamknięte w klatkach.

Adres przychodni, w której czekają na dobrych ludzi koty księdza Jana
Twardowskiego:
Konstancin-Jeziorna ulica Słoneczna 3A.
telefon /22/ 736-20-04 , lub końcówka 06. (aka)


Obserwuj wątek
    • umfana Pisałam już o tym na forum Koty z prośbą o pomoc 09.02.06, 22:41
      Osierocone koty księdza Twardowskiego sad
      Autor: umfana ☺
      Data: 29.01.06, 14:28
      Ksiądz Twardowski patrzy z Niebios i płacze nad losem swoich podopiecznych:
      Ksiądz Jan Twardowski miał siedem kotów, z wyjątkiem jednego - wszystkie
      doskonale czarne. Kotki i kocurki, w różnym wieku, ale raczej młode.Inna niż
      pozostałe jest Skarpetka (kotka czarna z białym żabocikiem i skarpetkami),
      ulubienica księdza, która Go nie odstępowala w ostatnim okresie. Jako jedyna
      przebywała w jego pokoiku na pięterku. Pozostale koty sa wychodzące, ale
      nocowały zawsze w domu.
      Ksiądz odszedł.... pozostały Jego koty. Na razie są dokarmiane i mogą
      swobodnie wchodzić do pomieszczenia, w którym do tej pory przebywały. Ale nie
      mogą w miejscu swojego pobytu pozostać na stałe...To teren klasztorny.
      Potrzebna jest pomoc w znalezieniu im domów. W grę wchodzą także domy
      tymczasowe. Z miłości do kotów i z szacunku dla Księdza nie można pozwolić by
      trafiły do schroniska.
      Jak tylko uda mi się zebrać więcej informacji natychmiast je umieszczę w
      wątku. W połowie tygodnia będzie też znany telefon osoby, która zajmie się
      adopcjami.

      Dodane 25.01.06
      Pełna informacja na temat kotów i form pomocy jest na str 2. post #29, telefon
      kontaktowy: p. Barbara 0889 760 405 "
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=35835077
      Niestety nikt tutaj nie zainteresował się tą sprawą...
      Zaś na forum Miau dziewczyny dzielnie pomogły biednym kotkom:
      forum.miau.pl/viewtopic.php?t=38280
      :o)
    • wrexham Re: Chrześcijańskie milosierdzie dla ... 09.02.06, 22:49
      trudno mi uwierzyc, ze te siostrzyczki nie chca kotow zostawic na miejscu;
      przeciez to koty wolnozyjace, wystarczy im podrzucic jedzenie i tyle; one sie
      przyzwyczaily do tamtego miejsca i bedzie im trudno gdzie indziej; sa
      wysterylizowanie wiec coz to za problem? nie beda sie rozmnazac, znaczyc itd;
      wystarczy je zostawic w spokoju.. ale to widac zbyt duzo
      m.
      • mika522 Matka przełożona ..... 09.02.06, 22:55
        wyjaśniła reporterterce, że nie ma się kto nimi zająć, a poza tym - nie można
        mówić o "kotach księdza Twardowskiego", gdyż nie był on do nich zbyt przywiązany.
        ale zaklamanie, falsz i hipokryzja i do tego w habicie-obrzydliwstwo
        • magdaksp Re: Matka przełożona ..... 09.02.06, 23:00
          jak to moj wet powiedzial -klecholand
          • umfana Re: Matka przełożona ..... 09.02.06, 23:04
            ... ale wiedzą jak nabić sobie kabzę wykorzystując śmierć księdza Twardowskiego...
    • groha Re: Chrześcijańskie milosierdzie dla ... 10.02.06, 02:22
      Od razu przypomina mi się dyskusja z pewnym księdzem na temat ogólnego stosunku
      Kościoła do zwierząt, jako istot nie posiadających duszy, więc nie będących w
      kręgu jego bezpośrednich zainteresowań. Nie chcę urazić niczyich uczuć
      religijnych, boże Broń, ale śmiem twierdzić, że wiem, komu możemy w dużej
      mierze zawdzięczać traktowanie zwierząt w naszym kraju, gorzej, jak przedmioty.
      Bowiem od tamtej rozmowy zaczęłam baczniej się przyglądać, jak pod tym kątem
      wygląda nauka na lekcjach religii i jak osoby duchowne same podchodzą do tych,
      których, przy okazji przypomnienia sobie św. Franciszka, nazywają braćmi
      mniejszymi. Przypadek sióstr wizytek nie jest niczym odosobnionym, niestety.
      Sam fakt, że w zakonach z reguły nie trzyma się zwierząt (oprócz hodowlanych,
      ale to, rzecz jasna, z innego powodu), świadczy nie tylko o zamiłowaniu do
      porządku, ale przede wszystkim o kompletnym braku potrzeby kontaktu ze
      zwierzęciem, podyktowanej tzw. uczuciami wyższymi. Wyjątki tylko potwierdzają
      tę regułę. Osobiście znam tylko jedną parafię, gdzie przygarnięto błąkającego
      się psa, ale wkrótce oddano go na wieś, bo sprzątająca plebanię siostra
      urszulanka narzekała, że brudzi i jednego księdza, który miał kota i psa, ale
      po przeniesieniu do innej parafii - musiał się ich pozbyć, bo proboszcz się na
      nie nie zgodził. Czyli nie spodziewajmy się miłosierdzia od tych, którzy go po
      prostu w sobie nie mają. I tak naprawdę - nie potrafią kochać.
      Na sąsiednim forum już napisałam, że dla osamotnionych kotów, których
      właściciele umierają, niejednokrotnie lepiej byłoby odejść wraz z nimi, niż
      pozostać na tej ziemi. Szczególnie, gdy, tak jak w przypadku ks. Twardowskiego,
      okazuje się, że w otoczeniu nie ma ani jednego człowieka. Same hieny.
      Przepraszam, musiałam się wygadać, bo nie dość, że kotom księdza pomóc nie
      mogę, to też przeraża mnie myśl, że moje mogłyby też kiedyś zostać same. Ale
      syn już mi obiecał, że nie zostaną. I na szczęście, mogę mu ufać. Umie kochać.
      • mirmunn a w Kraku na Skałce były koty dochodzące ale... 10.02.06, 05:58
        kochane siostry się podobno nimi "zajęły" i po prostu je wytruły.
        A wizytki (czytałam miau) OBIECAŁY, ze koty będą mogły poczekać w klasztorze do
        czsu znalezienia nowych właścicieli. Ale jak ludzie z miau załatwili talony i
        zabrali koty na zabiegi do weta, to nie wpuściły ich z powrotem. Pomagała im
        tylko siostra Anna opieką - nie mogła nawet kupić im żarcia(jak wiadomo
        zakonnice wszystko oddają do puli zgromadzenia) i pani Barbara z własnych
        środków. Wszystko z detalami opisane na miau. Ludzie dowozili karmę i
        pieniądze. A te ...... w habitach nawet jeść kotom nie dawały po śmierci
        Księdza.
        Dobrze, że połowa kotów Ksiedza już wydana. Może te też znajdą dobrych ludzi.
        Ja nawet myślałam o jednym (u nas delegacja ze szkoły im. Księdza Jana była na
        pogrzebie, więc by mi przywieźli ew., ale wyczytałam, ze Skarpetka wzięta (ona
        tylko miałaby u mnie warunki) i zostały tylko te dzikie wychodzące.
        • mama007 zostaly te koty : 10.02.06, 08:54
          Na pomoc czekają nadal:
          Sfinks duży dorodny kocur ok. 2 letni
          dwa mniejsze czarne kocurki, wykastrowane w zeszłym tygodniu, z których jeden
          dobrze rokuje, jeśli idzie o udomowienie
          Piękna czarna koteczka, będzie wysterylizowana.

          od dawna nie wtracam sie na forum, ale jesli ktorys z tych kotow moze znalezc
          dom, to sie wtrace, a niech tam...
          ta ostatnia koteczka nie musi byc wychodzaca - podobno jak najbardziej nadaje
          sie do udomowienia.
          nie wiem jak z pierwszym kocurem. jeden z tych mlodych dzikusow tez jest
          podobno do udomowienia.
          jak na razie wszystkie koty siedza w lecznicy i sa przerazone sad

          postawy "habitow" nie bede komentowac, szkoda nerwow, czcza dyskusja, i tak
          niczego nie zmieni. jest mi tylko serdecznie zal, ze nie ludzie nie potrafia
          uszanowac zmarlego czlowieka, i to jakiego czlowieka...
          jak na razie szukane sa domki w okolicach warszawy wychodzace. jesli sie nie
          znajda - dziewczyny beda szuakly dalej w Polske.

          tylko dziewczyny, jesli chcecie pomoc to uczulam (byla o tym dyskusja na miau i
          na zakoconych) - koty musza znalezc DOBRE domy. nie takie, w ktorych beda TYLKO
          zywa pamiatka po sp. ks. T. ludzie sa rozni, maja rozne pomysly, rozne pobudki.
          a te koty musza trafic do podwiedzialnych opiekunow.

          pozdrawiam
          aga
          • mama007 jeszcze najnowsze informacje 10.02.06, 09:07
            stalo sie to, co wszystkie przewidywalysmy... jest boom na koty po
            zamieszczonych wywiadach i artykulach ...

            wypowiedz dziewczyny z miau, ktora jest bezposrednio zaangazowana w akcje
            pomocy

            "Byłam wczoraj wieczorem w lecznicy - po artykule zamieszczonym na Wirtualnej
            Polsce, gdzie podano, że w sprawie adopcji należy dzwonić do
            lecznicy "Zwierzyniec" lecznica nie mogła normalnie pracować. Nikt z nimi nie
            uzgadniał tej informacji, cóż stało się.... Dziś są dwa teksty: w "Życiu
            Warszawy" i w "Gazecie stołecznej", oba prawdziwe i wyważone. Są też dobre
            wiadomości, są dwa potencjalne domy dla kocurków. Jeden kot już w sobotę
            pojedzie do parafii pod Lublinem. Drugi dom jest ok. 90 km od Warszawy i nowi
            opiekunowie mogliby przyjechać po kocurka dopiero za tydzień. Chyba, że uda się
            nam zorganizować transport w ten weekend. Jesli ktoś może pomóc to proszę o
            kontakt. Są też nowe zdjęcia, zamieszczę je wkrótce."

            i wszystki emartwia sie o siostre Anne, ktorej na tych kotach naprawde zalezy i
            ktora moza stac sie "kozlem ofiarnym" calej tej styaucji, bo podpadla juz
            wladzom klasztoru.
            bedzie afera sad a tego wlasnie wszystkie pomagajace osoby staraly sie uniknac.
            nie dlatego, zeby wszystko nie wyszlo na jaw, bron Boze, tylko dlatego zeby nie
            ucierpialy niewinne osoby. to co trafi do mas niekoniecznie musi byc zgodne z
            prawda sad

            w kazdym raize pozdrawiam
            aga
            • babka71 I bardzo dobrze , że jest afera... 10.02.06, 12:13
              • labambaa Jezu, widzisz i nie grzmisz! 10.02.06, 13:30
                Nie chce mi sie w to wszystko wierzyc, po prostu. Tez uwazam, ze to
                bardzo dobrze ze sie zrobil szum wokol tej sprawy. I coraz bardziej
                nabieram przekonania, ze nie warto dzielic sie sercem z ludzmi bez
                serca. Bo jesli ktos twierdzi ze sluzy Bogu, ale w sercu nie ma miejsca
                na sprawy ziemskie, na cierpienia zwierzat, to pewnie nie dostrzega tez
                problemow i cierpienia ludzi. Jaka religia kieruja sie te siostry, jesli
                kieruja sie WYBIORCZO slowami Pisma Sw.??? Wyglada na to ze cala
                wiedza tych "sluzebnic Boga" to dekalog - tam faktycznie nie ma
                przykazania o milowaniu zwierzat. Ale w takim razie co z milosierdziem,
                co z pomoca i dzieleniem sie z POTRZEBUJACYMI?
                Oj, cos niedouczone te siostry bardzo. Moze powinny przeniesc sie do
                Chin. Tam nie ma na ulicach blakajacych sie psow i kotow, w domach
                tez sie ich nie trzyma (albo rzadko). Trzymanie kota w domu to wydatek
                i zbytek. Bo pies i kot sluzy... do jedzenia.
                Czy tak sadza tez te siostry???

                Zwierzeta nie moga mowic, wiec nie moga sie bronic, wiec to one
                bardziej potrzebuja naszej pomocy. Zawsze.
                • misia007 Re: Jezu, widzisz i nie grzmisz! 10.02.06, 14:11
                  Te siostry żyły tak blisko księdza Jana, widywały Go codziennie,chyba z Nim
                  rozmawiały, patrzyły jak żyje i NIC nie zrozumiały z Jego życia ,z jego poezji
                  wystarczy im pusta, schludna IZBA Niepamięci.
      • szara_w Re: Chrześcijańskie milosierdzie dla ... 10.02.06, 08:46
        bardzo przykre to co czytam o kotach ks. Twardowskiego, bardzo...

        Mnie też boli obojętny w sumie stosunek Kościoła do zwierząt i nie potrafię go
        zrozumieć. Przecież okrucieństwo jest okrucieństwem, a nigdy nie słyszałam
        (moze jest ale ja się nie zetknęłam) jakiś dokument, jakieś stanowisko, że to
        też jest złe, że to jest grzech, przecież zadawanie cierpienia istotom słabszym
        i zależnym od nas musi być piętnowane!
        Jak słyszę, że zwierzęta nie mają duszy, więc nie są "w kręgu zainteresowań"
        Kościoła, to chce mi się krzyczeć, ze Jezus nie narodził się wśród ludzi, tylko
        właśnie w stajence wśród zwierząt, to one z nim były i one dawały mu ciepło, to
        na osiołku wjechał do Jerozolimy i sam się porównywał do pasterza opiekującego
        się owieczkami...
        ...ech, ale to nie dociera do wszystkich...
        • mirmunn a ja mam nadzieję, ze Św. Franciszek ześle na nie 10.02.06, 13:59
          (tzn siostry) jakieś potężne zatrucie pokarmowe po zjedzeniu "przepisowo i po
          chrześcijańsku" obiadku z braci mniejszych" (świnki, rybki, króliczka...)A
          zwirzakom ześle domki....
          Może i to cyniczne i na pewno trochę mściwe, ale każdemu "według zasług"smile
          • wrexham Re: a ja mam nadzieję, ze Św. Franciszek ześle na 10.02.06, 14:05
            jesli ten swiety faktycznie istnieje, to niech zesle na nie raczej opamietanie..
            • labambaa Wstyd, Siostry!!!!! 10.02.06, 14:22
              Jeszcze tylko dodam, ze sie sie krzyknac do ss. Wizytek "WSTYD,
              SIOSTRY!!!!!!". Ale ale. Siostry??? Czyje siostry, bo na pewno nie
              moje!!!!!!!!
            • mirmunn Re: a ja mam nadzieję, ze Św. Franciszek ześle na 10.02.06, 15:08
              to uważam za mało realnesmile) jak przy wstydzie na cała Polskę sie nie
              opamiętały... pozostaje silny wstrząś... fizjologiczny. Opamiętanie działa na
              LUDZI, a nie na nie-ludzismile))
        • jaszczuria JPII mówił o odkupieniu zwierząt !!!! ... 10.02.06, 14:24
          homilia JPII wygłoszona w Zamościu w 1999 r.
          fragmenty zamieszczono w czasopiśmie Przyroda Polska
          www.przyrodapolska.pl/index01_05.htm


          fragmenty z tej homilii Papieża JPII :

          "..kontempluję piękno ojczystej ziemi, uprzytamniam sobie ten szczegolny wymiar
          zbawczej misji Syna Bożego. tu z wyjątkową mocą zdaje się przemawiać błękit
          nieba..,tu śpiew ptakow brzmi bardziej swojsko, a wszystko to swiadczy o
          miłości Stwórcy, o odkupieniu, którego Syn Boży dokonał dla człowieka i dla
          ŚWIATA . WSZYSTKIE TE ISTNIENIA MÓWIĄ O SWEJ ŚWIĘTOŚCI I GODNOŚCI...

          Każda działalność człowieka jako istoty odpowiedzialnej ma swój wymiar
          moralny. ..Degradacja środowiska godzi w dobro stworzenia ofiarowane
          człowiekowi przez Stwórcę jako nieodzowne do jego życia i rozwoju. Istnieje
          powinność korzystania z tego daru w duchu WDZIĘCZNOŚCI i SZACUNKU.
          Wszelkie działania, które nie uwzględniaja prawa Boga do swego dzieła, jak i
          prawa człowieka obdarowanego przez Stwórcę, sprzeciwiają sie przykazaniu
          miłości.

          Istnieje GRZECH CIĘŻKI przeciwko środowisku naturalnemu, obciążający nasze
          sumienie, rodzący poważną odpowiedzialność przed Bogiem- Stwórcą.....
          To co najbardziej zagraża stworzeniu, to brak poszanowania dla praw natury i
          zanik poczucia wartości życia....

          Prawo, które zostało przez Boga wpisane w naturę i można je odczytać za pomocą
          rozumu, skłania do poszanowania zamysłu Stwórcy....To prawo wyznacza pewien
          WEWNETRZNY PORZĄDEK, KTÓRY CZŁOWIEK POWINIEN SZANOWAĆ (!!!!!)
          Wszelkie działania, które sprzeciwia sie temu porządkowi, nieuchronnie uderza w
          samego człowieka.

          Zwracam się do wszystkich ktorym została powierzona odpowiedzialność za ten
          kraj: Niech tworza programy ochrony środowiska...Niech kształtują postawy
          poszanowania praw natury i życia! "

          piękne słowa JPII. Jezus odkupił nie tylko człowieka ale i świat.
          ...........................................

          a tu z Dziennika św. Faustyny Kowalskiej :

          w. 1120
          kiedy wyszłam do ogrodu, widzę jak wszystko tchnie radością wiosny. Drzewa
          przyozdobione w kwiaty ...rozśpiewane i szczebiocące ptaszęta wielbią Boga i
          mówią mi : ciesz się i raduj – siostro Faustyno,..
          Dusza moja tak bardzo jest wrażliwa na szmer łaski, umie rozmawiać ze wszystkim
          co jest stworzone i co mnie otacza i wiem dlaczego Bóg tak przyozdobił
          ziemię...

          w.777
          dziś w duchu byłam w niebie i oglądałam te niepojęte piękności i szczęście,
          jakie nas czeka po śmierci.
          Widziałam, jak WSZYSTKIE STWORZENIA oddają cześć i chwałę nieustannie Bogu;
          widziałam, jak wielkie jest szczęście w Bogu, które się rozlewa na wszystkie
          stworzenia, uszczęśliwiając je i wraca do źródła wszelka chwała i cześć z
          uszczęśliwienia, i wchodzą w głębie Boże, kontemplują życie wewnętrzne Boga,
          Ojca, Syna i Ducha św., którego nigdy nie pojmą ani nie zgłębią.
          To źródło szczęścia jest niezmienne w istocie swojej, lecz zawsze nowe,
          tryskające uszczęśliwieniem wszelkiego stworzenia """

          a więc - WSZELKIE STWORZENIA a nie tylko ludzie
          • jaszczuria Re: JPII mówił o odkupieniu zwierząt !!!! ... 10.02.06, 14:31
            uzupełnię - to było wydrukowane w Przyrodzie Polskiej nr 5/2005 str.3
            • labambaa Re: JPII mówi? o odkupieniu zwierza˛t !!!! ... 10.02.06, 14:33
              Moze przeslij to tym NIEDOUCZONYM siostrom??????
          • mama007 słowa Ks. Twardowskiego - o zwierzętach .... 10.02.06, 14:36
            a ja pozwolę sobie skopiować to, co napisała nasza koleżanka na forum miau ...

            Oto słowa Księdza Twardowskiego:
            (cytaty z książki „Nie tylko o jeżach” )


            Musimy przyrodę wziąć w obronę. Jest pamiątką raju, jest życiem, a
            chrześcijanina obowiązuje ochrona życia....

            *****
            Jezus ''czterdzieści dni przebywał na pustyni, kuszony przez szatana. Żył tam
            wśród zwierząt, aniołowie zaś usługiwali Mu''.(Mk1)
            Czy nie zastanawia to, że na pustyni z Jezusem obok aniołów, były zwierzęta?
            Jak często gorszymy się, kiedy po kościele biega czarny kot . Zapominamy, że
            zwierzę było świadkiem zmagania Jezusa. Zwierzę, a nie człowiek – mistyk,
            asceta czy prorok. Bóg postawił zwierzę po stronie Jezusa, uczynił je świadkiem
            największego zmagania się z Tajemnicą.
            ******
            Kto pierwszy przyszedł do małego Jezusa?
            Pierwszy przyfrunął anioł, ale zaraz potem zaczęły przychodzić zwierzęta.
            Najpierw przyszedł osiołek, potem wół, choć leniwy powolny, zdążył na Boże
            Narodzenie. Po nich przyszły wielbłądy ......
            ******
            „Zwierzę” po łacinie nazywa się animal, co znaczy „istota żywa, mająca duszę”.
            Zauważmy, że łacina dostrzega w zwierzęciu duszę.

            ******
            Kiedy ludzie chcą sobie wyrządzić przykrość, krzywdą przy tym zwierzęta, na
            przykład nazywając człowieka „świnią”. A przecież świnia nie jest tak zła jak
            człowiek.

            ******
            „Czy nie sprzedaje się pięciu wróbli za dwa pieniążki, ale ani jeden z nich nie
            jest w zapomnieniu u Boga? (Mt10).
            Bóg jednak o jednym wróblu pamięta. (....) Jak ważny jest wróbel, skoro do
            niego właśnie porównano człowieka. Naprawdę franciszkański fragment Ewangelii.
            Czy potrafisz dostrzec, że na śniegu wróbel umiera z głodu?

            ******
            Przypowieść o bogaczu i Łazarzu mówi o śmierci i piekle... Co w niej
            pocieszającego?
            Pocieszają psy. .... spełniają posługę, ratują. Przypominają trochę
            Samarytanina....

            *****
            Chyba ptaki są piękniejsze od aniołów, bo aniołowie są tylko w jednym kolorze,
            a ptaki w różnych.
            ******
            Boże, niech Cię chwalą ludzie.
            Cud, że chodzą wciąż po cudzie.
            Cud na prawo, cud na lewo,
            Uczy mnie religii drzewo.

            *******.
            Św. Franciszek .... w naturze widział dzieło Boga i wszystko, co dobre. Dla
            niego dziewanna i mrówka były siostrami, dąb kuzynek, osioł bratem.
            Św. Franciszek w świecie pokłóconym i skażonym przez grzech przywracał dawną
            harmonię raju, harmonię miedzy ludźmi, zwierzętami , roślinnością. Chociaż
            świat był wilkiem, który kłapał zębami i napadał na ludzi, on uśmiechał się do
            wszystkich, bo w każdym, nawet wilku widział brata. Przez miłość, jaką miał w
            sobie, przywracał porządek, utracony kiedyś przez pierwszego człowieka.
            Każdy, kto żyje miłością, poprzez łaskę Bożą przywraca harmonię, w wilku widzi
            nie-wilka – stworzy wokół siebie raj.



            Tyle cytatów, przyznajcie, że bardzo wymowne.
            Ksiądz Jan, współczesny Św. Franciszek, tworzył wokół siebie raj. Niestety
            teraz ten raj został utracony.


            a ja od siebie dodam tylko, zeby nie potepiac calego klasztoru, wszystkich
            siostr - uczulaly na to dziewczyny osobiscie zaangazowane w te sprawe - decyzja
            na temat kotow jest decyzja przelozonych, a w kosciele raczej demokracji
            zbytniej nie znajdziemy, wiec ... siostry tak naprawde niewiele maja do
            gadania sad
      • hakdil Re: Chrześcijańskie milosierdzie dla ... 10.02.06, 21:11
        Zgadzam sie z Tobą,Groha.Mam przyjaciółkę,ortodoksyjną katoliczkę.Ona,a przez
        to i jej rodzina(dwoje dzieci)nie czują potrzeby posiadania
        zwierząt,obdarowywania ich jakimiś względami.Dla niej zwierzę w domu to brud i
        kłopot.Nigdy nie miała zwierzaka i jej dzieci tez nie bedą mieć.Ona naprawde
        nie rozumie mego fisia na punkcie Leosia i generalnie interesowania się losem
        zwierząt.
        Choć-nasz biskup,a raczej arcy,ma psa.
        Gdyby moherowcy (podjarani skutecznie przez ojca Dyrektora )zwrócili swe
        oblicza ku schroniskom dla zwierząt,gdyby na wsiach rolnicy byli edukowani z
        ambony (pomiędzy wierszami choćby)na temat traktowania zwierząt(również
        hodowlanych!!!!!!),gdyby itd.,to nasze 90%społeczeństwo katolickie rozpaliłoby
        się z miłości do LUDZI,a za tym do zwierząt.
    • mama007 wszystkie koty sa juz w nowych domach :) 13.02.06, 16:40

      • anmar123 Re: wszystkie koty sa juz w nowych domach :) 13.02.06, 17:27
        Dzięki Bogu i dobrym ludziom!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka