Dodaj do ulubionych

Kot dyszy jak pies....

11.09.06, 14:09
Zauwazylam, ze moj maly kot Smolimo teraz ok 5 miesiecy podczas zabawy czy to
z drugim kotem, kiedy jest ganiany i atakowany lub ze mna, gdy rzucam mu
rozne myszki, biegam z piorkami itp zaczyna po czasie glosno dyszec doslownie
jak piesek z jezyczkiem wywalonym na wierzch. Mimo dyszenia widac, ze nadal
chce mu sie biegac i bawic, choc ja czasem specjalnie robie mu przerwy i
uspokajam, bo boje sie o niego.
Obawiam sie, ze to nei jest normalny objaw, duzy kot nigdy czegos takiego nie
mial, owszem oddycha mocniej po zabawie, ale nie dyszy w ten sposob, prawda
jest tez taka, ze duzy nigdy sie tyle nie nabiega co maly, ale i tak wydaje
mi sie, ze to cos nie tak.
Spotkal sie z Was ktos z czyms takim?
Po lekturze objawy pasuja mi do astmy, radzono tez sprawdzic go na hearworms
i lungworms. Poza tym objawem kot nie wykazuje zadnych innych, je normalnie,
zalatwia sie jak trzeba, jest skory do zabawy, nie kaszle, nie ma kataru, nei
wymiotuje nic niepokojacego.
Ten objaw pojawil sie z czasem po zaszczepieniu, moze po miesiacu, ale nie
wiem czy mozna go z tym laczyc, czy mozliwe ze szczepionki przyczynily sie do
pojawienia alergii w postaci astmy, ze obnizyly mu za bardzo uklad
immunologiczny, bo kot niestety dostal caly pakiet na raz. W jednym z dawnych
postow pisalam, ze po zaszczepiniu po 3 tygodniach pojawil mu sie guz,
martwilam sie czy to nie nowotwor, lekarz kazal czekac. Na szczescie po ok 2
miesiacach guz zniknal i juz nie ma po nim sladu.
Bede wdzieczna za jakiekolwiek uwagi, zanim pojde do lekarza wole zebrac
troche informacji.
Obserwuj wątek
    • beali Re: Kot dyszy jak pies.... 11.09.06, 14:15
      Moje tak robią,ale tylko podczas upałów i mają
      prawo zmęczyc się,bo mają duzo ruchu w ogrodzie.
      Żadna jednak tak nigdy nie robi podczas zabawy w domu,
      nawet najbardziej szalonej.
      Kiedyś spotkałam sie na forum z podobnym wątkiem,w którym radzono
      zbadanie kotka i jego serca przede wszystkim.
    • smolimo Re: Kot dyszy jak pies.... 11.09.06, 14:41
      dziekuje za odpowiedz.
      Tez sie obawiam, ze to moze serce. Smolimo jest biedny, bo go tyle rzeczy
      atakuje, a jeszcze duzemu kotu nie da sie powiedziec, uwazaj na Smoli bo jest
      slaby i maly, nie gryz go tak bardzo, moglbys go kiedy polizac i potulic, a nie
      tylko gryzc, ale niestety od tulenia jestetm tylko ja.
      Wiecie moze jakie badania oprocz krwi robi sie w takich przypadkach?
      Musze narazie czekac z wizyta u lekarza, niestety...
      • wiesia.and.company Re: Kot dyszy jak pies.... 11.09.06, 15:17
        Ten objaw dyszenia z wywalonym języczkiem nie jest niestety normalnym
        zmęczeniem. W ogóle koty nie potrafią ziajać. Otwierają pyszczek dysząc w
        momentach wielkiego zdenerwowania lub w upał. Może być coś z sercem lub
        płuckami. Te robaki,larwy, które osiadają w sercu dotyczą innej strefy
        klimatycznej, przenoszone przez komary, w Polsce tych komarów nie ma. Ale może
        silne zarobaczenie powoduje, że w płuckach coś mu pozostało? Glisty tak
        potrafią się otorbić w płucach. Można odrobaczać Panacurem (seria, dzień po
        dniu) i po pół roku znowu lub tymi lekami, które działają skutecznie na glisty.
        Jeśli Smolimo miał podawany tylko Vetminth, to ta pasta jest nieskuteczna.
        Chyba najlepiej byłoby zrobić banalne zdjęcie RTG (na zdjęciu widać kształt
        serca, płucka i to co tam się dzieje, czy nie powiększone), potem EKG. Przy
        astmie to jednak Smolimo powinien pokasływać, i są to ataki takiego
        przedłużonego kaszlu, wydychania, poza tym płuca nienaturalnie falują.
        Chyba na razie proponowałabym lekarza i RTG.
        Pozdrowionka. Wiesia + 7 (PS. Bartuś mój miał okropną astmę, czasem umieral na
        dusznicę, ale skutecznie go podnosiliśmy - a umarł na niewydolność nerek)
        • smolimo Re: Kot dyszy jak pies.... 11.09.06, 15:35
          My nie mieszkamy w Polsce dlatego biore pod uwage heartworms. Wlasnie czytam na
          ten temat i sie zalamuje, bo dla kotow nie ma pewnego ratunku, ciezko jest u
          nich wykryc te robaki i w zasadzie nie ma ich czym leczyc, zostaja sterydy i
          grozi im nagla smierc, gdy robaki gina masowo.

          Smoli byl niedawno odrobaczany, substancja aktywna - praziquantel.
          Z tego co piszesz to raczej nie jest astma, obserwowalam go czy nie dusi sie
          lub kaszle w ciagu dnia, ale nie zauwazulam takich objawow.
          Dziekuje za rade, czyli krem, RTG i EKG. Smoli czeka kastracja, ale najpierw
          pasowaloby go sprawdzic, bo jesli to serce to uspienie moze byc szkodliwe.
          Trzymajcie kciuki, wlasnie szukam dodatkowej pracy, tym bardziej sie przyda, bo
          koszt tego wszystkiego moze wyniesc do 1000$. Boje sie o moje male kocie.
          • pepsi Re: Kot dyszy jak pies.... 11.09.06, 15:51
            dziewczyny, nie straszcie mnie. moje 2 wariatki po tych najbardziej szalonych
            harcach obie dysza jak male pieski. nie zawsze, ale wtedy kiedy naprawde dadza
            czadu. mam sie martwic???
    • babka71 Re: Kot dyszy jak pies.... 11.09.06, 16:07
      a na jakie choroby go szcepiłeś/aś???
      • smolimo Re: Kot dyszy jak pies.... 11.09.06, 16:36
        typowy zestaw: panleukopenia, herpeswiroza, kaliciwiroza, bialaczka i
        wscieklizna. Tutaj mozna poczytac moje dawne wypowiedzi jak to bylo ze
        szczepieniem Smolimo:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=46344654&a=46344654
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=46431904&a=46441549
    • dalija26 Re: Kot dyszy jak pies.... 11.09.06, 19:31
      poczytalam sobie i sie uspokoilam,bo Titi dopoki klimatyzacji nie mielismy
      piodlaczonej,a lato bylo straszne w tym roku,nie musial biegac zeby
      zipiec.zwilzalam bidaczkowi futerko,ale to starczalo na krotko.na szczescie
      teraz juz sie to nie powtarza.
    • geesje Re: Kot dyszy jak pies.... 11.09.06, 21:01
      Moja wariatka też tak dyszała po zabawie, padała z wywalonym jezorem, ale i
      tak domagała się jeszcze zabawy. I tak właśnie w wieku 6-7 miesięcy. Potem
      przestała tak potwornie szaleć. I jest zdrowa, nic jej nie jest. Może Smolimo
      wyrośnie z tego?
      • cerveja Re: Kot dyszy jak pies.... 11.09.06, 22:04
        Moje dwa futra czesto szaleja i ganiaja sie tak, ze wszystko w domu fruwa razem
        z nimi i tez miewaja wywalone jezorki i mordki otwarte jak psiaki. Czasem
        ganiaja sie do upadlego. Poza tym nic im nie jest, a ja nigdy nie pomyslalam,
        ze takie otwarte pyszczki to cos wskazujacego na chorobe. pozdrawiam
        • pepsi Re: Kot dyszy jak pies.... 11.09.06, 22:05
          ja do tej pory tez tak nie myslalam. uspokoilyscie mnie troche, dzieki smile
          • hope37 Re: Kot dyszy jak pies.... 12.09.06, 08:58
            Mój kot też dyszy w czasie jazdy sanachodem - nie cierpi tego i podczas zabawy
            laserem - to z kolei wprawia go w prawdziwą ekstazę smile Dyszenie może być więc
            wywołane bardzo silnymi emocjami a nie chorobą. Zresztą kiedyś przeczytałam taką
            opinię weta.
            • angieblue26 Re: Kot dyszy jak pies.... 12.09.06, 09:14
              Sama kiedys martwilam sie o Nuke, zadalam pytanie na weterynarii :
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=45940544&a=45940544
              Wiec chyba nie ma sie czym martwic smile
              • wiesia.and.company Re: Wniosek: na razie oglądaj kiedy tak dyszy, 12.09.06, 10:26
                czy towarzyszy temu jakiś inny objaw, podnoszosząca się bardzo klatka
                piersiowa, jakieś szelesty (przystaw ucho, świsty w płuckach). Czy po jakiejś
                innej czynności niż bardzo wyczerpującej fizycznie zabawie? Te heartworm to
                chyba dają jakiś obraz we krwi (np. resztki z wydalin), ale najpierw
                obserwacja, potem chyba jednak RTG z obrazem serca i płuc,krew to ew. później.
                Mój Felutek tak miał ze zdenerwowania i w upały (ja ze zdenerwowania ziewam).
                Pozdrowionka. Wiesia + 7
    • smolimo Re: Kot dyszy jak pies.... 14.09.06, 21:23
      Dziekuje za wszystkie rady.
      Jakos mam przeczucie, ze u Smolimo to jakis neidobry znak, jesli sie cos dowiem
      to napisze dla ogolnej informacji, moze sie komus przyda.
      Tymczasem obseruje Smoli i musze go bronic przed atakami, bo czasem duza bestia
      go az za bardzo atakuje, i bynajmniej nie wyglada to jak zabawa, duzy kot go
      czasem poniewiera i przydeptuje specjalnie tylnymi nogami. Za to kiedy ja
      delikatnie chce ich rozgonic to czasem mi sie obrywa i ostatnio zostalam niezle
      pocharatana po nogach, duzy kot zrobil ataka z wysokosci i wbil sie z cala sila
      zebiskami w moja lydke.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka