Dodaj do ulubionych

Płatny hotel dla chorego, bezdomnego kocurka w Wwa

23.01.09, 14:16
Na Starym Mieście w bramie zamieszkał od paru miesięcy pręgowany,
roczny kocurek. W głębi podwórka jest solidny domek dla kotów.
Kocurek tam nie wchodzi, cały czas siedzi w bramie. Ktoś postawił mu
prowizoryczną budkę. Śpi tam. Od trzech dni jest chory, leży w tym
posłaniu, pojadę z nim dzisiaj do weta. Nie mogę wziąć go do domu
(mam tam już kilka) i strasznie się martwię, co z nim zrobić. Czy w
Warszawie można gdzieś oddać kota do płatnego hotelu, na
przetrzymanie. Co zrobić. On może mieć jakąś wirusową chorobę. Może
ktoś mi podpowie.
Obserwuj wątek
    • ashton Re: Płatny hotel dla chorego, bezdomnego kocurka 23.01.09, 14:51
      Jeśli choroba okaże się zakaźna to pewnie żaden hotel nie przyjmie sad Ale może
      któraś z warszawskich lecznic prowadzi taki miniszpital gdzie zwierzak może
      sobie spokojnie chorować a raczej spokojnie zdrowieć?
    • misia007 Re: Płatny hotel dla chorego, bezdomnego kocurka 23.01.09, 16:08
      mrumru skontaktuj się z Azylem w Konstancinie.na pewno nie odmówia pomocy.
      • mrumru81 Re: Płatny hotel dla chorego, bezdomnego kocurka 26.01.09, 09:54

        Nie ma już kocurka. Uśpiony. Panleukopemia.
        Zawiozłam go w piątek do szpitalika na Bemowie.
        Boję się teraz o moje koty, nieszczepione.
        Strasznie smutno.
        Konstancin przekocony, nie chciał rozmawiać, ale to było przed
        diagnozą.
        • paulina.galli Re: Płatny hotel dla chorego, bezdomnego kocurka 26.01.09, 10:13
          sad
          tyle dobrze że się już nie męczy bidulek sad
          • misia007 Re: Płatny hotel dla chorego, bezdomnego kocurka 26.01.09, 10:37
            przykro mi mrumru ale sama wiesz, PP to wyrok.
            • barba50 Re: Płatny hotel dla chorego, bezdomnego kocurka 26.01.09, 10:45
              Mnie też przykro, PP to straszna choroba.


              Przy okazji słowo o Azylu w Konstancinie. Do Azylu trafiają koty w wielkiej potrzebie, ale najpierw należy wykorzystać wszystkie możliwości pomocy zwierzętom, a dopiero na końcu myśleć o Azylu.
              Strach myśleć co by było gdyby kocio z taką wirusówką trafiło do tak wielkiego skupiska zwierząt https://www.cosgan.de/images/midi/traurig/a050.gif
            • mrumru81 Re: Płatny hotel dla chorego, bezdomnego kocurka 26.01.09, 10:47
              Wiem i trzęsę się o moją domową trójkę. Czy teraz powinnam je
              zaszczepić? Zawsze karmiłam uliczne, koty, teraz mam lęki, że coś
              przyniosę na butach. Moje koty są z tego podwórka, najmłodsza Zuźka
              nigdy nie doszła do formy, była w ciąży w wieku sześciu miesięcy,
              miała atopowe prosówkowe zapalenie skóry, często wymiotuje.
              Mam porozmawiać z weterynarzami zakaźnikami. Chyba trzeba szczepić
              domowe koty...
              • barba50 Re: Płatny hotel dla chorego, bezdomnego kocurka 26.01.09, 11:02
                mrumru81 napisała:Chyba trzeba szczepić domowe koty...

                Trzeba Mrumru. Nikt mnie nie przekona, że koty niewychodzące, że niebezpieczeństwo mięsaka poszczepiennego https://www.cosgan.de/images/midi/boese/a040.gif
                Jedyna sytuacja, która przemawia za nie szczepieniem to jakiś przewlekły bardzo zły stan zdrowia kota.
                Oby ci co nie szczepią kotów nie musieli się przekonywać o konieczności na swojej /a właściwie swoich kotów/ skórze!!!
                • mrumru81 Re: Płatny hotel dla chorego, bezdomnego kocurka 26.01.09, 12:58
                  Wet zakaźny kazał zaszczepić moje koty jak najszybciej.
                  Boję się, co to będzie.
                  • misia007 Re: Płatny hotel dla chorego, bezdomnego kocurka 26.01.09, 13:36
                    trzymam kciuki
                    • mary4 Re: Płatny hotel dla chorego, bezdomnego kocurka 26.01.09, 21:49
                      Bedzie dobrze, trzymaj sie
                      pozytywnymi myslami jestem z Tobą
                      • mrumru81 Re: Płatny hotel dla chorego, bezdomnego kocurka 28.01.09, 09:57
                        Wczoraj pojechałam do weterynarza zapłacić za uśpionego kocurka.
                        Rachunek wystawiono mi na 589. Przypomniałam, że dałam zadatek 100
                        zł. Panie nie mogły znaleźć śladu, ale uwierzyły mi. Byłam tak
                        zdenerwowana, że nie mogłam znaleźć mojego paragonu. Za pytałam
                        dlaczego tak drogo i pani weterynarz ze szpitaliku (wszystko
                        odbywało się w Weterynarii Bemowo na Powstańców Śląskich 101)
                        powiedziała, że i tak dostałam zniżkę 50 zł.
                        Kocurka bezdomnego z ulicy zawiozłam w piątek 23. 01. Dowiedziałam
                        się, że szpital kosztuje 35 zł dziennie plus lekarstwa. W sobotę
                        zadzwoniłam i dowiedziałam się, że kocurek jest zdrowy i mogę go
                        odebrać. Miałam grypę i poprosiłam, żeby mógł zostać do
                        poniedziałku. Zadzwoniłam w niedzielę zapytać o jego stan i
                        dowiedziałam się, że wykryto panleukopemie. Poprosiłam o uśpienie i
                        utylizację kocurka. Zostawiłam swój numer telefonu. Miałam zadzwonić
                        w poniedziałek dowiedzieć się ile muszę dopłacić. Zadzwoniłam w
                        poniedziałek i dowiedziałam się, że kocurek żyje bo nie przujechałam
                        podpisać zgody na uśpienie. Nikt mi nie mowił, że mam przyjechać.
                        Pani nie miała mojego numeru telefonu. Poprosiłam o jak najszybsze
                        uśpienie kocurka, żeby się nie męczył. Powiedziałam, że przyjadę
                        zapłacić we wtorek. Byłam wczoraj, wystawiono mi rachunek na 489 zł.
                        Kiedy powiedziałam, że dałam zadatek 100 zł, panie zaczęły zliczać
                        płatności i tym razem wyszło im 589. Dopłaciłam 489 zł.
                        Nikt tam się nie przedstawia, dzisiaj zadzwoniłam prosząc o
                        szczegółowy rachunek. Recepcjonistka kazała dzwonić po 11, bo tylko
                        lekarz szpitalny może mi podać szczególy, Poprosiłam o nazwisko tej
                        pani i dowiedziałam się, że lekarz szpitalny wystarczy. Piszę o tym,
                        żeby uważać, to bardzo drogie, wrogie miejsce.
                        • barba50 Mru to się w glowie nie mieści!!! 28.01.09, 10:03
                          Czy mogę skopiować Twój tekst, żeby przestrzec innych kociarzy przed tą
                          lecznicą??? Wydaje mi się to niezwykle ważne.
                          • mrumru81 Re: Mru to się w glowie nie mieści!!! 28.01.09, 10:23
                            Jak najbardziej, chciałam dobrze, ale nie przewidziałam że to tyle
                            kosztuje.
                            • ania-0606 Re: Mru to się w glowie nie mieści!!! 28.01.09, 10:55
                              Naprawdę nóż się w kieszeni otwiera gdy czyta sie takie historie.
                              Proponuję aby KTOŚ władny otworzył wątek ostrzegający przed takimi
                              przychodniami i wetami !
                              Ja mam na czarnej liście wpisane w kalendarz: dr.Astrachow z Elwetu
                              o której dziewczyny pisały straszne historie,Laboratorium Elwetu z
                              którym sama miałam przygodę przed świętami z analizami na cito
                              mojej koci/ umieściłam w zakątku otrzeżenie/ a teraz dopisuję tę
                              przychodnię.
                              • mrumru81 Re: Mru to się w glowie nie mieści!!! 09.02.09, 15:09
                                Chyba uparłam się, pojechałam do Kliniki na Bemowie po szczegółowy
                                rachunek za uśpionego kocurka (589 zł). Dostałam wypis z historii
                                choroby, bez wyceny. Jeżeli koniecznie chcę wycenę, to muszę wziąć
                                wolny dzień w pracy, bo tylko pan kierownik może mi wpisać, co ile
                                kosztowało. A pan kierownik pracuje od 8.15 do 15, chyba że jedzie
                                po lekarstwa. Pani w recepcji arogancka, lekko agresywna. Czyli
                                muszę się liczyć, że pojadę i nikt mi wyceny na rachunku nie wpisze.

                                Czy ja śnię?
                                • paulina.galli Re: Mru to się w glowie nie mieści!!! 09.02.09, 15:22
                                  Nie odpuszczaj!
                                  Koniecznie wez wycene i pytaj o kazda pozycje.
                                  Podaj tez prosze nazwe tej kliniki - nie wiem jak inni ale JA chce wiedziec .
                                  • paulina.galli Re: Mru to się w glowie nie mieści!!! 09.02.09, 15:25
                                    Ja dopisze tylko ze za uspienie (zastrzyk w załozony juz wczesniej wenflon na
                                    łapce) i kremacje kota zaplacilam 80 zł
                                    Normalna cena bez zadnych znizek - a klinika Natolin/Kabaty.
                                    Moze sa wyjatkowo tani ale nie sadze zeby wiecej niz 100 zł za taka usługe brały
                                    kliniki (za psa chyba wiecej)
                                    • paulina.galli Re: Mru to się w glowie nie mieści!!! 09.02.09, 15:28
                                      Z moich wyliczen wychodzi ze kot byl 4 dni (35 zł x 4= 140 zł)
                                      Do tego niech uspienie + kremacja kosztuje te 100 zł
                                      Razem 240 zł.
                                      Czyli leki wg nich kosztowały 349 zł (a wlasciwie 399 skoro twierdza ze 50 zł
                                      rabatu)
                                      Jakiś absurd!
                                    • gosiownik Re: Mru to się w glowie nie mieści!!! 09.02.09, 15:31
                                      Wspolczuje uzerania sie, ale teraz chyba juz nie warto odpuszczac. Gdyby ze strony lecznicy wszystko bylo ok to bez gadania daliby Ci szczegolowy rachunek, widocznie maja cos na sumieniu, skoro tak tego unikaja.
                                      Spytaj, czy pan kierownik laskawie moglby wypisac wycene podczas swoich godzin pracy i zostawic w recepcji, a Ty bys pozniej odebrala?
                                  • mrumru81 Re: Mru to się w glowie nie mieści!!! 09.02.09, 15:30
                                    Ostrzegam przed Weterynarią Bemowo na Powstańców Śląskich 101
                                    (szczególnie przed szpitalem, brud i nędza).

                                    Kot był w szpitalu 4 dni. Pierwszego był zdrowy, ostatniego czekał na
                                    uśpienie. Dwa dni leczenia kosztowały takie pieniądze?

                                    Napiszę do Rzecznika Odpowiedzialnosci Zawodowej Warszawskiej Izby
                                    Lekarsko-Weterynaryjnej.
                                    • paulina.galli Re: Mru to się w glowie nie mieści!!! 06.04.09, 10:15
                                      Czy sprawa się jakoś wyjaśniła?
                                      BYłą jakaś reakcja Izby Wet?
                                      • mrumru81 Re: Mru to się w glowie nie mieści!!! 06.04.09, 10:53
                                        Zebrałam materiały, ale jeszcze nie napisałam skargi. Trzęsie mnie,
                                        jak sobie przypomnę. Szkoda mi kota i moich nerwów. Pieniądze rzecz
                                        nabyta. Napiszę, bo nie wolno godzić się na takie "biznesowe
                                        podejście". Dziękuję za pamięć, teraz już bym nie pozwoliła na taką
                                        manipulację. Miałam grypę, gorączkę i kilka drobnych kłopotów
                                        jednocześnie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka