voluptas
28.04.07, 09:37
Dziewczynki, postanowiłam założyć ten watek, ponieważ dostaję od Was na priv
wiele pytań: jak chudłam, w jakim rytmie powtarzałam ścisłe, czy ścisła czy
mieszana. A niestety - tak się składa, że po prostu nie zawsze mam czas i
możliwość odpowiedzieć, więc niech to "wisi" na forum, może komuś się do
czegoś przyda ;)
Mam 27 lat, ważę aktualnie 69 kg i jestem żywym dowodem, że DC działa ;)
Odchudzanie w ogóle zaczęłam 1 stycznia 2006, z 1 cyklem DC wystartowałam w
połowie stycznia.
Stosowałam ścisłe w następującym rytmie:
3 tyg. ścisłej
1 tydzień mieszanej (2 DC i 1 własny)
3 tyg. ścisłej
1 tydzień mieszanej (2 DC i 1 własny)
2 tygodnie ścisłej
2 tygodnie 1000 kcal
3 tygodnie ścisłej.
To był okres mojego największego spadku wagi. Startowałam z pułapu 117 kg (na
forum pisałam też o 112, ale to kwestia błędu pomiaru: na początku miałam wagę
łazienkową - słodką oszustkę, która zaniżała wynik o 5 kg, co zresztą robi do
tej pory).
Wtedy zrzucałam mniej więcej tak:
I ścisła - 7,5 kg
mieszana - 1,5 kg
II ścisła - 7 kg
mieszana [nie mam odnotowane, w międzyczasie akurat wymieniałam wagę]
III ścisła - 4,1 kg
1000 kcal - 2 kg
IV ścisła - 4,4 kg
odchudzanie z DC zakończyłam na poziomie 82,5 kg, czyli w sumie od stycznia do
końca czerwca schudłam 34,5 kg; większość na DC.
Dojście do aktualnych 69 zajęło mi jeszcze parę miesięcy, głównie dlatego, że
byłam dietą zmęczona. Jadłam na poziomie +/- 1200-1300 kcal, starałam się
ruszać; do grudnia zeszłam (bez DC) od 76 kg. Potem miałam usunięty woreczek
żółciowy, po operacji dieta wysoko węglowodanowa dobiła mi dodatkowe 2-3 kg,
zdecydowałam się na jeszcze jedną ścisła, od 1 lutego. Zakończyłam ją na
poziomie 71 kg z groszami, powoli (a raczej nie powoli, tylko bez przekonania
próbując wejść w kolejne ścisłe) doszłam do aktualnych 69. Chcę jeszcze
zrzucić 4 kg i na tym odchudzanie zakończyć.
Mogę śmiało powiedzieć, że DC uratowała mi życie. Miałam juz otyłość III
stopnia, chorobliwą, wysiadały mi stawy, miałam straszną astmę wysiłkową, o
stronie psychicznej nawet nie wspomnę. I to jest duży plus, za to będę jej
wdzięczna do końca życia. Ale niestety - i tu ku przestrodze: nie ma nic za
darmo.
Rozmawiałam wczoraj z lekarzem-dietetykiem z Instytutu Żywności i Żywienia, bo
miałam trochę pytań odnośnie rozsądnego zakończenia odchudzania i
wyprowadzenia się z diety tak, żeby nie zaliczyć jojo. Ja niestety do jojo mam
skłonności straszne, 3 razy w życiu chudłam powyżej 20 kg i za każdym razem
odrabiałam to z nawiązką, a teraz nie chcę. No i p. Doktor powiedziała mi, że:
z moim dietetycznym CV, jeśli chcę utrzymać wagę, na "diecie" będę do końca
życia. 3 kolejne jojo + katowanie organizmu pułapem 400 kcal z groszami na DC
zmasakrowały mój metabolizm, więc o powrocie do normalnego pułapu (dla kobiet
wykonujących siedzącą pracę ~1800) kcal mogę zapomnieć od razu. W tej chwili
przemianę materii mam właśnie na poziomie 1300 może 1400 kcal, jeśli zjem
więcej, organizm to zmagazynuje, bo jest do oszczędzania przyzwyczajony. Co
więcej: jeśli chcę jeszcze schudnąć (a chcę!) jedyną dla mnie opcja jest...
ścisła DC. Dlaczego? Bo chudnąć to ja zacznę na poziomie ~700-800 kcal, a
żaden dietetyk nie ułoży mi diety, zaspokajającej wszystkie potrzeby
organizmu, na tym poziomie. To ostatnie: ku przestrodze. Dla mnie właściwie
nie ma już w tej chwili "odwrotu", to już się stało, mleko się wylało, trzeba
teraz konsekwentnie trzymać się obranej linii postępowania i walczyć o to,
żeby nie zafundować sobie otyłości po raz kolejny. Ale wszystkie "jojujące"
dziewczyny - weźcie to pod uwagę, dietetyczna głupota tak właśnie może się
skończyć.
Więc odpowiedź na pytanie, czy w przypadku powtarzania ścisłej polecam w
przerwach mieszaną czy 1000 kcal - nasuwa się sama - tylko 1000 kcal i róbcie
wszystko, żeby pomiędzy kolejnymi ścisłymi pokręcić sobie metabolizm, czyli
1000 kcal plus ćwiczenia. Bo - jak usłyszałam od pani Doktor - jeśli organizm
już ograniczy metabolizm i zacznie potrzebować mniej tych kalorii do życia,
nie da się tego odkręcić.
Odnośnie pielęgnacji skóry: oczywiście wątek "peeling kawowy i foliowanie" to
lektura obowiązkowa i mogę was zapewnić - to działa. Mam skórę całkiem dobrą,
jak na zrzucenie z siebie prawie 50 kg tłuszczu - wręcz doskonałą. Dlatego
metoda sprawdzona i serdecznie ją polecam każdemu ;)
Gdybyście po lekturze tego, co napisałam, miały jeszcze jakieś pytania,
chętnie odpowiem :)