No właśnie, dzikość serca.....
Kto wie, dlaczego jest tak, że ciągle coś się we mnie burzy? Dlaczego jest
tak, że ciągle muszę cierpieć z powodu "stacjonarnego " trybu życia?? I
dlaczego to tak boli??
Chciałbym już się "uspokoić", znaleźć swoje miejsce na ziemi, zająć się
spokojnie "zgredzieniem" i wychowywaniem córki....Wstawać rano spokojnie do
pracy, wracać z niej do rodziny i nie uciekać wieczorami na spacery...
Tak, wieczory są najgorsze....Przychodzi moja Pani Chandra, ze swo...