Dodaj do ulubionych

łzawe stróżki

03.04.07, 13:06
W wydanej przez "Solurę" powieści U. Widmera "Ukochany Matki" - w (złym)
przekładzie Krystyny Stefańskiej-Müller - na s. 121 czytamy:
"Atrament spływał długimi łzawymi stróżkami na nagrobną ziemię".
Makabreska.
Obserwuj wątek
    • brezly Re: łzawe stróżki 03.04.07, 14:43
      Auuuuuuuuuusmile))
      • kicior99 Re: łzawe stróżki 03.04.07, 17:27
        Nic nie pobije jakiejs powiesci dla panienek (szkoda ze zgubilem fiszke z autorem i tytulem) gdzie przeczytalem ze "bohaterka blysnela wszystkimi szescdziesiecioma czterema zebami". Rozumiem ze moglo sie to pojawic w tekscie gazetowym, ktory z reguly pisze sie na kolanie ale na ksiazke jest chyba troche wiecej czasu...
        • millefiori Re: łzawe stróżki 03.04.07, 19:30
          To byly siostry syjamskie?
          • kicior99 Re: łzawe stróżki 04.04.07, 03:35
            chyba krokodyla wink
    • millefiori Re: łzawe stróżki 03.04.07, 19:34
      Czy jest w tekscie wiecej podobnych smakolykow, Liro? Toz to opisy dziel sztuki
      z Allegro bije na leb!(ulubiony tytul obrazu: "Ziemianka w salonie"smile
      • kicior99 Re: łzawe stróżki 04.04.07, 03:34
        "Rzucala kwiaty pod nogi, które deptała zawzięcie"
        (M. Rodziewiczowna, Wrzos)
        • millefiori Re: łzawe stróżki 04.04.07, 07:57
          O zgrozo! Od wczoraj nie moge sie pozbyc nad wyraz sugestywnej wizji zaplakanej
          grupy żalobnych stróżek w strojach służbowych, z wiadrami do łapania kapiących
          łez i szmatami do wycierania tychze z podlogi.
          • ewa9717 Re: łzawe stróżki 04.04.07, 08:05
            Pewnie znane, ale tak mnie ubawiły przed laty, że utrzymały się w sklerozie:
            1.Waldemarowi zmysły wypełzły na usta.
            2.Stefcia biegała (może był inny czasownik?) wokół dębu, unoszona własnemi
            myślami.
            Ach!
            • mankencja Re: łzawe stróżki 04.04.07, 15:24
              polecam takze parodie tegoz dziela - "Na ustach grzechu" Magdaleny Samozwaniec,
              gdzie podobne wygibasy stylistyczne popełniane są już celowo smile

              wiecej "tredowatej":

              "pierś margrabiny falowała gorączkowo, po ciele jej przelatywały płomienie.
              gibkim ruchem odwróciła do ordynata głowę i świecąc zębami, śmiała się ciągle.
              oczy jej ciskały kolące ognie"

              "był to waldemar michorowski. jechał na pysznym, czarnym jak lawa wierzchowcu.
              ładnie wyglądalo na nim zamszowe siodło, żółty czaprak i uzdeczka"
              (ordynat w uzdeczce? musiał być piękny - przyp. ja)
      • lira_korbowa Re: łzawe stróżki 04.04.07, 11:47
        Hmm... smakołyków... prawdę mówiąc, nie będę ich więcej poszukiwać, bo niesie
        to zagrożenie dla zdrowia. Myślałam naiwnie, że znajdę tu ciekawe rozwiązania
        translatorskie... oto one:
        "[Matka] zostawiając za sobą mokrą drogę, pobiegła szybko do domu, rzuciła mnie
        i siebie na łóżko".
        [W sali koncertowej] Podczas prób Matka siedziała pomiędzy ZBROJAMI
        (Rüstungen), nad którymi górowała nawet siedząc.
        itd, itp. A ilość przecinków tak czy owak uniemożliwia dalszą lekturę.
        • millefiori Re: łzawe stróżki 04.04.07, 12:37
          Strasznie mokra ta książkawink
          • lira_korbowa Re: łzawe stróżki 04.04.07, 13:22
            "Zbroje" hau-hau odszczekuję - orkiestra próbowała w muzeum historycznym, więc
            w sumie czemu nie...
            • millefiori Re: łzawe stróżki 04.04.07, 15:14
              Zbroja tez miala prawo zardzewiec w takich wilgotnych warunkachwink
    • yoric Re: łzawe stróżki 05.04.07, 19:13
      To są wszystko lajty.

      Ja właśnie dostałem do redagowania książkę, której tłumacz nie zrozumiał 1/3
      tekstu. Na takie przykłady jak ww. nawet nie zwracam uwagi, bo co akapit jest
      zdanie potworek bez żadnego sensu.

      Pozdrawiam
      • kaj.ka Re: łzawe stróżki 05.04.07, 19:37
        Zatem wrzuć to do kosza i daj sobie spokój. Wszelkie konsekwencje musi ponieść
        wydawca.
        • uyu Re: łzawe stróżki 05.04.07, 20:25
          Mnie ponosi gdy slysze tlumaczenia francuskich filmow w ktorych forma 'vous'
          jest tlumaczona jako 'ty'.
          Skad oni biora tlumaczy, ktorzy najwyrazniej nie znaja realiow i obyczajow
          kraju?
          Rece opadaja a uszy odpadaja.
          • klymenystra Re: łzawe stróżki 06.04.07, 00:23
            nie no, bez przesady. vous bywa posrednie miedzy "ty" i "pani", zalezy od
            sytuacji. jesli do matki czy (czesciej) babci mowi sie przez "vous", to
            przeciez nie bedzie tlumaczone jako "pani matko/pani babciu", ale raczej "mamo,
            niech mama/babcia".
            podobnie jest z portugalskim "voce"- w pol drogi miedzy "tu" i "a senhora".
            • uyu klymenystro 08.04.07, 14:04

              Niezupelnie sie z toba zgodze, bo uzycie formy 'vous' zamiast 'tu' w ukladach
              rodzinnych informuje nas o stosunkach panujacych w owej rodzinie,
              przynaleznosci do okreslonej grupy spolecznej i kilku innych rzeczach.
              Ja do tesciowej mowie "maman" - po polsku. Moi szwagrowie uzywali
              formy 'vous'. Poniewaz tesciowa jest wyjatkowo przez nas 'przyczepki' lubiana,
              szwagrowie wykorzystali sytuacje i dla podkreslenia sympatii ktora ja darza
              spolonizowali panujace formy i zwracaja sie teraz do niej per 'maman, pouvez-
              VOUS ...'
              Jednak doskonale wiesz, ze nie to mam na mysli. Widzialas kogos 'tykajacego'
              policjanta, kelnera, ekspedientke czy przechodnia na ulicy? Bo ja nigdy.
              I wlasnie to mialam na mysli.
              • klymenystra Re: klymenystro 09.04.07, 16:40
                widzialam, czesto mi sie to przytrafiasmile znaczy, ze tykam. jak ktos jest w moim
                wieku, albo w ramach odwetu, jak mnie tykaja bez pozwoleniasmile
                ale powiem Ci, ze w filamch nie zauwazylam, zeby w takich sytuacjach
                tlumaczono "vous" jako "ty". co nie zmienia faktu, ze moze tak byc.
                pozdrawiam
          • kadarkaa Re: łzawe stróżki 06.04.07, 00:52
            Uyu, poczekaj z tym o(d)padaniem wink
            Niekoniecznie upatrywałabym w tym niekompetencji tłumacza. Może nawet
            przeciwnie: tłumacz słusznie wziął pod uwagę różny "zasięg" oficjalnych form w
            obu kulturach.
            Zauważ, że we Francji krąg osób objętych "vouvoiement" jest szerszy niż w
            Polsce: per "vous" mówią reklamy i instrukcje obsługi, per "vous" zwracają się
            czasem do swoich uczniów nauczyciele (5 klasa collège, na własne uszy
            słyszałam), per "vous" mówią do siebie koledzy w pracy znający się jak łyse
            konie (to spostrzegam jak czasem oglądam stłumaczone na francuski seriale
            amerykańskie: po polsku bohaterowie by się "tykali", a francuski przeważnie daje
            "vous")etc....
            W Polsce w tych - i wielu innych - sytuacjach jesteśmy raczej "tykani".

            A tłumacz ma zgryz: napisać ty? pani? pani Mario? I wybiera taką formę, która w
            kontekście kulturowym odbiorcy wydaje mu się najbardziej naturalna. Co
            oczywiście nie znaczy, że nie może przesadzić np. "nakazując" pracownikowi tykać
            prezesa firmy wink
        • yoric Re: łzawe stróżki 06.04.07, 01:40
          "Mój" tłumacz uważa że:

          - w Londynie płaciło się kiedyś solidami i denarami (chodziło o szylingi i pensy)
          - podmiot domyślny może wystąpić w co drugim zdaniu, w tym w tych zaczynających
          nowy akapit
          - jedna czy dwie litery przestawione w nazwisku to nie zbrodnia (np. Fisher bez
          krępacji "Fiszer") - i tak w co trzecim nazwisku

          a

          - "heads and tails" są czasem jako "orły i reszki", a czasem jako "głowy i ogony"
          - "had little patience for..." to "miał trochę cierpliwości"
          - "once" znaczy "raz", również w zdaniach typu "once you get there, you..."
          - "variance", "variation" i "variable" to mniej więcej to samo smile
          - itd., itp., etc.


          Pozdrawiam
          • ewa9717 Re: łzawe stróżki 06.04.07, 08:47
            Nie trzeba aż innego kraju i obyczaju, żeby ogłupić tłumacza. W niemieckim
            filmie "OSTATNIA POLKA" toczącym się na Górnym Śląsku bohater mówi, ze idzie do
            Waleski (niegdyś często spotykane na tymże Górnym Śląsku imię żeńskie), co
            tłumacz, a za nim lektor oddają: Idę do Walewskiej, a widz głupieje na moment,
            bo sadzi, że zaraz pojawi się Napoleon, a Marynia W. szepnie: A Polska, sir?
          • lira_korbowa Re: łzawe stróżki 06.04.07, 09:11
            Yoric, to co piszesz jest straszne. Kto zaakceptował takie tłumoczenie? Nikt
            tego przed Tobą nie widział?
            A czy sam masz "takom waadzem", żeby to w czorty odesłać?
            • millefiori Re: łzawe stróżki 06.04.07, 14:06
              Yoric, to tłumaczenie wygląda na dzieło automatycznego translatora z outsourcinguwink
              • brezly Re: łzawe stróżki 07.04.07, 10:51
                Kupionego od Tadżyków na bazarze w Tyraspolu, tego translatora.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka