stefan4
25.02.08, 09:20
Wczoraj w PR I jakiś gościu śpiewał (całkiem ładnie) największe przeboje Ewy
Demarczyk. Między innymi ,,Grande Valse Brillant''. Tak, ja wiem, że walce w
tym dziwacznym języku są żeńskie, więc on powinien śpiewać ,,Brillante'', ale
on śpiewał ,,Brillant'' (czyli nie wymawiając ,,t''), i zapowiadaczka też
mówiła ,,Brillant''.
TOK FM donosi, że jakąś tam nagrodę w jakimś zagranicznym jublu zdobyła
francuska aktorka ,,Marian Cotillard''. Czyli ostatnim dźwiękiem w jej
imieniu była ta nosówka, na którą polski alfabet nie ma litery, chociaż
znaczna część narodu wyraźnie ją wymawia w słowie ,,włączać''. Najpierw
myślałem, że ona jest ,,Marianne'' i że TOK FM poszło w ślady PR I. Ale
sprawdziłem, że ona jest ,,Marion'' (GW twierdzi, że ,,Marrion'', przez dwa
,,r''), więc spikerka mogła sobie nawet zrobić notatkę po polsku: ,,maRIĄ
kotiJAR''. Nie zrobiła...
Polska dzieli się na zwalczające się obozy. Jeden obóz mówi ,,poste
restant'', tak jak ,,valse brillant''. Drugi obóz wymawia dokładnie wszystkie
napisane literki ,,POSTE RESTANTE'' tak, że oba ,,e'' są pełnymi samogłoskami,
jakby to był wyrażans włoski lub łaciński. Apeluję do wszystkich, żeby czym
prędzej opowiedzieli się po stronie jednej z tych opcji, bo upierając się przy
wymowie starofrancuskiej (czyli jak ich uczyli kilka lat temu) przestają się
zaliczać do polskich nejtiwów.
- Stefan
www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html