Dodaj do ulubionych

Jak odejść z pracy...

02.07.13, 05:33
Krótko moja sytuacja - pracuję za niewielkie pieniądze, praca zmianowa po 12 godzin, świątek, piątek niedziela. I w końcu przyszedł na mnie czas - częściowo z powodu zmęczenia, problemów zdrowotnych, ale przede wszystkim atmosfery w pracy chcę odejść. Chciałabym to ładnie załatwić z szefową, która nie jest zorientowana co się dzieje w tej firmie. Ogólnie menadżerka i "koleżanka" na równoległym stanowisku robią wszystko, aby mi i koleżankom uprzykrzyć życie. Ciągłe docinki, kontrola maili, podkładanie wsuwek, żeby sprawdzić czy sprząta się w zakamarkach itp. Męczy mnie to, a ostatnio częstotliwość tych zachowań się zwiększyła i to przelało czarę goryczy. Chciałabym powiedzieć szefowej jak sytuacja wygląda, tym bardziej, żę jedna z koleżanek była już bliska zwolnienia się. Nie wiem tylko jak z twarzą wybrnąć z całej sytuacji, żeby nie zostać uznaną za "nastolatkę z humorami". Dla mnie atmosfera w pracy jest bardzo ważna, a czekanie na kolejne "miłe" słowa od ww. jest ponad moje siły. Proszę poradźcie jak to ładnie rozegrać. Z góry dziękuję
Obserwuj wątek
    • nm.buba011 Re: Jak odejść z pracy... 02.07.13, 07:50
      weronika.modrzejewska12 napisał(a):

      > Proszę poradźcie jak to ładnie rozegrać.

      - zachowanie zgodne z s-v, to zaniechanie tzw. rozgrywania.
      Zwłaszcza "miłego".

      Człowiek ułożony nie daje po sobie poznać niezadowolenia, ba, jest zadowolony.

      Nie dostrzega tych wszystkich wymienionych przez Ciebie elementów.
      Nie zrobi tego, co inni by właśnie, po nim się spodziewali.

      Zakończył pewien etap i rozpoczyna nowy.
      Nabył pewne doświadczenie, jest ciekawy nowego.
      • mamusia1999 Re: Jak odejść z pracy... 02.07.13, 08:48
        j.w.
        rowniez dla dobra twojej kariery. skladasz wymowienie, uzasadniasz je wylacznie potrzeba rozwoju.
      • kora3 Daruj Bubo, ale to bzdury 02.07.13, 22:58
        nm.buba011 napisał:
        >
        > - zachowanie zgodne z s-v, to zaniechanie tzw. rozgrywania.
        >
        > Człowiek ułożony nie daje po sobie poznać niezadowolenia, ba, jest zadowolony.
        >
        > Nie dostrzega tych wszystkich wymienionych przez Ciebie elementów.


        Wg mnie powtarzasz komunały dot. SV wcale nie biorąc pod uwagę kontekstu. Znów - wg mnie - to spory błąd. Szczególnie, gdy się komuś radzi.

        Wymienionych przez watkodawczynię elementów DA się spokojnie nie dostrzegać (tzn. UDAWAĆ, ze się nie dostrzega), gdy kontakt z tymi elementami jest sporadyczny Bubo.
        Niemal w każdej sytuacji życiowej, od spotkania z ludźmi jakimiś nie tego dla nas smile, poprzez pracę i usługi, spokojnie mając z nieprzyjemnymi sytuacjami kontakt raz na jakiś czas, można spokojnie nie przejmować się nimi i udawac, ze się ich nie dostrzega, ba będąc zajętym czym innym - nie dostrzegać naprawdęsmile
        Jednak mając z czyms takim kontakt na bieżąco szzcezgólnie wrażliwej osobie trudno udawać, ze tego nie ma. I nie mów, że nie.

        > Nie zrobi tego, co inni by właśnie, po nim się spodziewali.

        CZEGO na litość boska smile
        Wszystko jedno, czego ktoś się spodziewałby, na pytanie o powód rozstania z pracą całkiem w dobrym tonie jest podac prawdziwy w tym przypadku - czyli zła atmosfera.
        >
        > Zakończył pewien etap i rozpoczyna nowy.
        > Nabył pewne doświadczenie, jest ciekawy nowego.

        Tak, a wspomniane kobitki będą dreczyć nadal resztę - wyborne. DLACZEGO bedac zapytanym o powody odejścia z pracy WYPADA powiedzieć, że chodzi o zarobki, dojazd,rozwój, zmiane miejsca zamieszkania, a nie wypada wspomnieć o atmosferze?
        • nm.buba011 Re: Daruj Bubo, ale to bzdury 03.07.13, 11:41
          kora3 napisała:

          > nm.buba011 napisał:
          > >
          > > - zachowanie zgodne z s-v, to zaniechanie tzw. rozgrywania.
          > >
          > > Człowiek ułożony nie daje po sobie poznać niezadowolenia, ba, jest zadowo
          > lony.
          > >
          > > Nie dostrzega tych wszystkich wymienionych przez Ciebie elementów.

          >
          > Wg mnie powtarzasz komunały dot. SV wcale nie biorąc pod uwagę kontekstu. Znów
          > - wg mnie - to spory błąd. Szczególnie, gdy się komuś radzi.

          - proste tytułowe pytanie autorki wątku - Jak odejść z pracy?
          Ty, Koro zamieniłaś na - Daruj Bubo, ale to bzdury

          Nie zamierzam radzić, przywołuję jedynie zalecenia s-v.


          > > Nie zrobi tego, co inni by właśnie, po nim się spodziewali.
          >
          > CZEGO na litość boska smile
          > Wszystko jedno, czego ktoś się spodziewałby, na pytanie o powód rozstania z pra
          > cą całkiem w dobrym tonie jest podac prawdziwy w tym przypadku - czyli zła atmo
          > sfera.

          - w sytuacji rozstania, mówienie o atmosferze jest płakaniem na rozlanym mlekiem.
          O tym powinno się rozmawiać przy ustalaniu zakresu obowiązków i w momencie powstawania konfliktu.

          > > Zakończył pewien etap i rozpoczyna nowy.
          > > Nabył pewne doświadczenie, jest ciekawy nowego.

          > Tak, a wspomniane kobitki będą dreczyć nadal resztę - wyborne.

          - właśnie, poprawianie atmosfery należy do tych, którzy ją aktualnie tworzą.


          > DLACZEGO bedac
          > zapytanym o powody odejścia z pracy WYPADA powiedzieć, że chodzi o zarobki, doj
          > azd,rozwój, zmiane miejsca zamieszkania, a nie wypada wspomnieć o atmosferze?

          - to Twoje niczym nie uzasadnione stwierdzenie.
          Nie wiadomo jakie pytanie padnie.
          Nie napisałem, aby nie odpowiadać na zadane pytania.
    • deszcz.ryb Re: Jak odejść z pracy... 02.07.13, 08:59
      Ja trochę obok tematu, ale spróbuj wytrzymać jeszcze chwilę i najpierw znaleźć sobie nową pracę. Starą pracę możesz rozsądnie rzucić później, a wtedy już nie będziesz musiała się zastanawiać, co powiedzieć, tylko powiesz, że zaoferowano ci pracę w innym miejscu na lepszych warunkach.
      • nm.buba011 Re: Jak odejść z pracy... 02.07.13, 09:36
        deszcz.ryb napisała:

        > Starą pracę możesz rozsądnie rzucić później,

        - w konwencji s-v, takie określenie [rzucić] nie istnieje.
        Z pracą, partnerem się roztajemy. W jaki sposób to zrobimy, dużo o nas mówi.
    • annthonka Re: Jak odejść z pracy... 02.07.13, 09:35
      Jak ktoś już radził - jeżeli dasz radę wytrzymać jeszcze trochę to najpierw rozejrzyj się za nową pracą. Potem piszesz wymówienie, składasz je u szefowej, odpracowujesz swój okres wypowiedzenia i żegnasz się z firmą.

      Oczywiście możesz motywować swoje odejście złą atmosferą w pracy, natomiast na pewno przyjemnie wtedy nie będzie. A jeżeli koleżanka była bliska odejścia z pracy z tego powodu to powinna sama porozmawiać z szefową.

      A swoją drogą nie spotkałam jeszcze szefa, który by tak zupełnie nie wiedział co się dzieje w jego firmie. Są za to tacy, którym wygodniej nie widzieć pewnych rzeczy, ale to nie rokuje dobrze dla podwładnych.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Jak odejść z pracy... 02.07.13, 13:34
        Ciągłe docinki, kontrola maili, podkładanie wsuwek, żeby sprawdzić czy sprząta się w zakamarkach itp.

        Docinki zgadzam sie -nigdy nie sa na miejscu,
        ale kontrola maili? moze ktos z pracownikow zarobil na taka sytuacje, niestety.
        sprawdzanie czy sprzata sie w zakamarkach? a co to za problem?

        troche mi tu wyglada na pracownikow co chca siedziec "malowac paznokcie" w pracy i dobrze zarabiac. nie widze nic zlego w wymaganiu aby "w zakamarkach bylo posprzatane".
        gdybym byla szefowa tez bym chciala miec tak posprzatane, a co. i tez bym nie chciala aby mi w czasie ktory jest przeznaczony na prace ktos pisal prywatne maile.
        a ty jak, na miejscu szefowej, za co bys placila pracownikom, za picie kawki i gore smieci w zakamarkach?

        a jak sie zwolnic elegancko? mysle ze najpierw zastanow sie czy aby naprawde warto. a jesli jednak tak, to dostalas same dobre rady.

        Minnie
        • agulha Re: Jak odejść z pracy... 03.07.13, 01:59
          Wchodzisz już na inne obszary dyskusji. Szef może być wymagający, a atmosfera mimo to zdrowa. Mnie to uderza jedna rzecz w tym opisie - mowa o mailach i jednocześnie o sprzątaniu - to co to za posada? Zwykle jednak oddziela się pracę tzw. umysłową od fizycznej, chociażby dlatego, że do pracy fizycznej typu sprzątanie dobrze jest przebrać się w inny strój, powinno się otrzymać takie rzeczy, jak gumowe rękawice itp. I inne przeszkolenie bhp.
          Szef, który nie potrafi weryfikować wydajności pracy, to dQpa, a nie szef. Mowa w poście o kontroli maili, a nie o tym, że to są prywatne maile. W normalnych firmach, jakkolwiek podaje się do wiadomości pracowników, że firma zastrzega sobie prawo kontroli korespondencji mailowej i na komunikatorach, to nikt tego nie robi. W sumie, jeśli nawet wdam się w czatową pogawędkę z moim szefem projektowym w W. Brytanii albo współpracownicą z Belgii i będzie ona w części na tematy marynistyczne, to służy to budowaniu zespołu. Jeżeli mam robotę do zrobienia, to i tak będę musiała ją zrobić. Oczywiście są prace zupełnie niezadaniowe, polegające na robieniu dobrego wrażenia, ale to wtedy nie jest istotne, co jest w mailach, tylko czy pracownik np. nie lekceważy klientów, którzy czekają, a on maile pisze.
          Można sprawdzić jakość sprzątania przez pofatygowanie się i obejrzenie zakamarków, a nie podsypanie piasku pod dywan. Tylko to trzeba tyłek ruszyć i np. wspiąć się na drabinkę i przeciągnąć paluchem albo ściereczką po górze szafy.
          Docinki są zupełnie poniżej krytyki. Sprawy osobiste pracownika są jego sprawami. Jeżeli są jakieś uwagi co do zachowania w pracy albo sposobu wykonywania pracy, to trzeba umieć je przekazać rzeczowo, konstruktywnie i skutecznie. To nie sztuka dogryźć osobie, która jest od Ciebie zależna. Sztuka to jest ją wyszkolić i zmotywować. Oczywiście są przypadki beznadziejne, ale wtedy pracownikowi się dziękuje, a nie go dręczy.
    • claratrueba Re: Jak odejść z pracy... 03.07.13, 10:45
      Ja też bym Ci radziła zacisnąć zęby, szukać innej pracy i wtedy się zwolnić.
      Ale niestety, może się okazać, że wpadłaś z deszczu pod rynnę.
      Współpracuję z kilkoma firmami, bywam tam w miarę regularnie i z przykrością obserwuję narastanie od kilku lat podobnego dokuczania pracownikom przez bezpośrednich przełożonych, kŧorzy niedawno byli szeregowymi pracownikami i teraz mogą pokazać władzę. O ile kontrola maili jest normalna, bo to jest sprzęt firmowy, co więcej, jest uzasadniona względami bezpieczeństwa danych, z czego wielu pracowników nie zdaje sobie sprawy, o tyle złośliwe docinki czy zachowania często naprawdę są ponad siły w miarę wrażliwego człowieka.
      "Ładne rozegranie" jest często niemożliwe bo opinia pracownika a obraz przedstawiany przez takie "menadżerki/menadżerów" szefom firm są zupełnie odmienne. Często i z jednej, i z drugiej strony padają zwykłe kłamstwa a wariografu szef nie ma.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka