burza4
20.04.08, 17:54
mamy znajomych, z którymi spotykamy się czasem, no i przy okazji
wizyt u nich jest pewien drobiazg, który mnie zastanawia.
Otóż - czy jeśli zaprasza się ludzi na wieczorne spotkanie w porze
kolacyjnej, to oczekiwanie gości, że na stole pojawi się jakiś
posiłek jest nadmiarowe? czy też powiedzenie "wpadnijcie na winko"
należy traktować dosłownie? ostatnio bazując na informacjach, że
będzie parę znajomych osób i to przyjezdnych, błędnie założyłam, że
coś konkretniejszego do jedzenia się pojawi. Cóż, pomyłka,
poczęstunek sprowadził się do ciasta, mimo że impreza trwała parę
godzin. W rezultacie mąż był głodny i zły, bo... powinnam się
dopytać czy coś będzie do jedznia. Dla mnie takie pytanie byłoby
krępujące, bo brzmiałoby jak przytyk.
Wg mnie trochę nieelegancko tak podejmować gości, co sądzicie? (nie
mówię o 10 daniach, ale możnaby choć serki pleśniowe postawić).