Dodaj do ulubionych

poczęstunek

20.04.08, 17:54
mamy znajomych, z którymi spotykamy się czasem, no i przy okazji
wizyt u nich jest pewien drobiazg, który mnie zastanawia.

Otóż - czy jeśli zaprasza się ludzi na wieczorne spotkanie w porze
kolacyjnej, to oczekiwanie gości, że na stole pojawi się jakiś
posiłek jest nadmiarowe? czy też powiedzenie "wpadnijcie na winko"
należy traktować dosłownie? ostatnio bazując na informacjach, że
będzie parę znajomych osób i to przyjezdnych, błędnie założyłam, że
coś konkretniejszego do jedzenia się pojawi. Cóż, pomyłka,
poczęstunek sprowadził się do ciasta, mimo że impreza trwała parę
godzin. W rezultacie mąż był głodny i zły, bo... powinnam się
dopytać czy coś będzie do jedznia. Dla mnie takie pytanie byłoby
krępujące, bo brzmiałoby jak przytyk.

Wg mnie trochę nieelegancko tak podejmować gości, co sądzicie? (nie
mówię o 10 daniach, ale możnaby choć serki pleśniowe postawić).
Obserwuj wątek
    • nm.buba011 rzadziej chodzić a wcześniej... wychodzić i ok. 20.04.08, 18:25

      • cwana_baba Re: rzadziej chodzić a wcześniej... wychodzić i o 20.04.08, 19:02
        No tak Bubo, jak zwykle słusznie prawisz! smile
    • drie Re: poczęstunek 20.04.08, 20:16
      "Wpadnijcie na winko" powinno sie brac jak zaproszenie na wino.
      Jesli przy okazji pojawiloby sie na stole cos konkretniejszego -
      milo. Nie bylo to jednak wyraznie zaproszenie na kolacje z winem.

      Natomiast nie rozumiem, dlaczego pytanie o posilek byloby dla Ciebie
      krepujace jesli to sa dobrzy znajomi. Zawsze mozna to powiedziec z
      usmiechem: Bedziesz podawac kolacje/ obiad rowniez? Bo nie wiem czy
      jesc w domu czy tez zostawic sobie miejsce na Twoje smakolyki. Wiesz
      jak lubie Twoja kuchnie.

      Znowu jesli nie sa to bliscy znajomi, tym bardziej "wino" znaczy
      "wino".

      Czy jest to nieeleganckie? Coz, byc moze znajomi nie planowali
      imprezy parogodzinnej. Zasiedzieliscie sie i glod zmusil Was do
      wyjscia.

      Nie wiem co na ten temat mowi SV, ale zycie mnie nauczylo, ze wiele
      zalezy od zazylosci z gospodarzami i panujacych " w kregu" tradycji.
      • baba67 Re: poczęstunek 20.04.08, 20:36
        Z moich doswiadczen jako osoby w pewnych leciech wynika, ze nie ma jednolitych
        zasad przyjmowania gosci i to co dla jednych jest oczywiste, dla innych wcale nie.
        Dlatego lepiej dla swej wlasnej wygody z jednej strony sie dopytac, z drugiej
        uscislic zaproszenie.
        Jesli chodzi o wino to na ogol podaje sie jkas przegryzke moze byc na slodko, a
        moze na ostro.Ponadto zaproszenie na wino nie oznacza wielogodzinnego
        biesiadowania tylko wizyte gora dwugodzinna. Uwazam, ze ze strony znajomych
        nastapilo niedopatrzenie(ja bym zaprosila na winko i ciasto), ze strony gosci
        niewielkie faux pas- zasiedzieli sie.
        • baba67 o kurcze, zgodzilam sie z buba ! NT 20.04.08, 20:38

    • burza4 Re: poczęstunek 21.04.08, 15:26
      może jestem w błędzie, dla mnie to po prostu nie do przyjęcia -
      zapraszać gości, którzy muszą dojechać kilkadziesiąt km i zakładać,
      że po drodze przezornie zaliczą Mc Donalda.

      z praktyki towarzyskiej termin "wpadnijcie, posiedzimy przy winku"
      jest dla mnie równoznaczny z co najmniej 2-3 godzinnym spotkaniem
      (dla owych gospodarzy również).

      99% znajomych stosuje zasadę, że jeśli zaprasza się w porze
      posiłków - to się ten posiłek przygotowuje, nawet jeśli nie jest to
      wyraźnie powiedziane. Czyli jeśli zapraszam kogoś na kawę o 11 - to
      kawa jest ok, ale jeśli zapraszam kogoś na 14-tą, to sama godzina
      sugeruje że jakiś obiad się na stole pojawi. Zaproszenie w porze
      podwieczorkowej sugeruje kawę i ciasto, w kolacyjnej - solidniejszy
      posiłek. Tym bardziej mnie dziwi podejście znajomych, że zapraszali
      ludzi spoza miasta, którzy jechali do nich kilkadziesiąt kilometrów.


      PS. a co do sugestii żeby doprecyzować, bo niby chcę sobie zostawić
      miejsce na kuchnię gospodyni, to byłoby to dość aluzyjne zważywszy
      na zapał tejże gospodyni do przygotowywania poczęstunku - tym
      bardziej wyglądałoby na przytyksmile
      • baba67 Re: poczęstunek 21.04.08, 19:29
        Goscie , ktorzy musza przyjechac z daleka to rzeczywiscie inna kategoria
        gosci.I tych trzeba nakarmic.Co innego znajomi miejscowi ktorych mozna zaprosic
        na wino z ciastem w porze mniej wiecej pokolacyjnej 19-20 na 2-3 godziny gora .
        Naprawde nie widze w tym nic dziwnego, ze sie wtedy podaje tylko jakas
        przegryzke slodka lub pikantna.
        Tyle, ze nalezaloby wyraznie to zaznaczyc w zaproszeniu.
        • burza4 Re: poczęstunek 22.04.08, 13:21
          właśnie informacja o zaproszeniu przyjezdnych mnie zmyliła, bo
          rozumuję podobnie. Domniemywam, że goście lokalni na tej samej
          imprezie nie siedzą przy osobnym, pustym stolesmile?

          dla mnie 18-20 to pora wybitnie kolacyjna właśniesmile Owi gospodarze
          są z gatunku balowiczów do rana, i wyjście po 2-3 godzinach to
          obraza; zaproszenie na 19-tą oznacza spotkanie minimum do 23-ciej.
          Nawet jeśli goście przezornie kolację zjedli wcześniej, to jest to
          wystarczająca ilość czasu żeby ponownie zgłodniećsmile, jak mówiłam -
          nie chodzi przecież o jęczące stoły, ale choć serek pleśniowy?

          tak czy inaczej - więcej do nich głodna nie pojadę.

          Nawiasem mówiąc - jak podchodzicie do tematu rewanżu? czujecie taki
          obowiązek - że jeśli u kogoś bywacie - to rewanżujecie się
          zaproszeniem do siebie?
          • baba67 Re: poczęstunek 22.04.08, 14:13
            Nie, no pewnie ze nie siedza obok w pokoju wink
            Jesli sa jacys goscie przyjezdni to albo zaprasza sie ich na troche wczesniej i
            karmi nieoficjalnie(kanapeczki z herbata w kuchni (bo z drogi jestescie)-wersja
            moze niezbyt elegancka, ale nie kazdy ma kase na wieksze przyjecie, albo
            rzeczywiscie przewiduje sie kolacje dla wszystkich, no ale wtedy to jest
            zaproszenie na kolacje a nie na winko.
            Zgadzam sie z Toba ze gospodarze sie nie popisali, nie zgadzam sie w kwestii ze
            zaproszenie na wieczor musi byc tylko na kolacje.
            Dla mnie gosz 19-20 jest godzina pokolacyjna.
      • uasiczka Re: poczęstunek 22.04.08, 16:20

        Czyli jeśli zapraszam kogoś na kawę o 11 - to
        > kawa jest ok, ale jeśli zapraszam kogoś na 14-tą, to sama godzina
        > sugeruje że jakiś obiad się na stole pojawi. Zaproszenie w porze
        > podwieczorkowej sugeruje kawę i ciasto, w kolacyjnej -
        solidniejszy
        > posiłek.

        No więc nie bardzo bo idąc tym tropem - ja bym się o 11 spodziewała
        śniadania a obiadu raczej o 16-17

        Także godziną bym się absolutnie sugerowała tylko treścią
        zaproszenia - wino to wino, kolacja to kolacja, kawa to kawa. Jeśli
        coś do tego wystąpi: ser, ciasto to super a jeśli nie - to nie.
        • control Re: poczęstunek 22.04.08, 22:23
          Pewnie, że wiele zależy od ustaleń, ale ja bym trochę autorkę wątku
          wziął w obronę. To nie jest tak, że na gospodarzu nie ciążą żadne
          obowiązki w temacie głodu gości.. Jeżeli przyjmuje się gości
          (obojetnie jak zaproszonych), a spotkanie przeciąga się na taki czas
          i na taka porę, że goście mają prawo czuć sie głodni, to obowiązkiem
          gospodarza jest z tego jakoś wybrnąć. Jak? To wiele zależy od jego
          możliwości, od stopnia znajomości biesiadników, pewnie ich wieku,
          środowiska itp. Można sobie wyobrazić rózne formy - np. danie
          jakiegoś jedzenia, wyjście do knajpy, zamowienie czegoś z dostawą do
          domu itp. Na pewno trzymanie w domu głodnych gości (nawet jeśli sie
          ich zaprosiło "na wino") nie jest zbyt eleganckie
          Nie ulega też wątpliwosci, że jeżeli gospodarz wie, że odwiedzi go
          ktoś "z drogi", kto musiał długo jechać i będzie musiał długo
          wracać, to nie może nie zainteresować sie żołądkiem takiego gościa.
          Myślę, że w opisywanym przypadku zaszwankował przepływ informacji i
          są jakieś bariery. Przecież w kontaktach topwarzyskich, gdy się
          idzie do kogoś z wizytą, to trzeba coś przynieść - np. butelke wina,
          coś słodkiego, ale dlaczego nie coś 'na ząb". Wystarczyłoby przy
          zaproszeniu jakoś na ten temat zagaić i pod pretekstem ustalenia
          swojego "wkladu" wypytać o plany kulinarne gospodarzy, zwrócic uwagę
          na koniecznośc zapewnienia gościom jakiegoś posiłku, jeśli impreza
          jest planowana na kilka godzin.
          Nie wyobrażam sobie, żeby ktos do mnie przyszedł w porze, gdy się je
          kolację, siedział kilka godzin, a ja bym mu zaproponował wino i
          paluszki.
          • baba67 Re: poczęstunek 23.04.08, 16:07
            To brzmi bardzo rozsadnie i w ogolnych zarysach zgadzam sie z Toba.
            Jesli ludie sa z drogi trzeba ich nakarmic, absolutnie.
            Niemniej
            Niekiedy sami goscie nie potrafia odczytac pewnych sygnalow ktorych bardziej
            wprost wyrazic nie wypada.
            Dla mnie zaproszenie na winko to jest spotkanie maximum 3 godzinne a nie
            calonocna impreza..Jesli zapraszam na impreze, to wiadomo -full wypas.Jesli
            zapraszam na kolacje to nie podam tylko kanapek z herbata-podam cos cieplego
            jakies jakas salatke ,jakis alkohol, bo tak sie przyjmuje gosci na kolacje a nie
            tylko ich KARMI.
            Dla tego nie przekonuje mnie argument, ze gosci wieczorem to tylko na kolacje
            mozna zaprosic albo na impreze-to tak jakby powiedziec-nie macie kasy, nie
            przyjmujcie gosci.
            Wiekszosc moich pracujacych zanjomych spozywa obfity posilek jakby go nie
            nazwac ok 18, po powrocie z pracy.Jesli zapraszam ich na 18. 30 i daleko nie
            mieszkaja winko z ciastem czy z czyms innym jest ok.
            Przyjezdnych moge poczestowac kanapkami w kuchni, bomoga nie zjesc porzadnie po
            pracy, ale nie musze z tej okazji urzeadzac kolacji dla wszystkich.
            • baba67 Re: poczęstunek 23.04.08, 16:12
              no i goscie ktorzy przyszli na winko zamiast po 2 godzinach przebakiwac o
              pozegnaniu twardo siedza i teknie patrza w strone kuchni sa po prostu nie
              fair.Zamowilabym jakies pizze, ale wiecej bym ich nie zaprosila, bo narazili
              mnie na nieprzewidziane wydatki(nie mowiac o tym, ze pozniej pewnie obrobili tylek).
              Gospodarze Autorki nie byli w porzadku, ale ja na ich miejscu bym tam nie
              siedziala do oporu.Podejrzewam ze gospodarze liczyli na to ze jeli przyjezdni i
              nie samochodem (winko) to winko nie przerodzi sie w cos calkiem innego.
              • burza4 Re: poczęstunek 23.04.08, 16:57
                co kraj to obyczajsmile - większość moich znajomych pracuje do
                późniejszych godzin i kolację jada poźniej, dla mnie osobiście 18 to
                pora na podwieczorek. NIGDY nie spotkałam się z czymś takim, żeby
                zapraszać oficjalnie gości i nie podać nic do jedzenia.

                Co do czasu - w naszym gronie zaproszenie na wieczorne spotkanie w
                sobotę = dłuższa impreza, jak wspomniałam - gospodarze należą do
                zagorzałych imprezowiczów i dla nich (NIE DLA NAS) normą są
                spotkania do naprawdę późnych godzin, słuchamy potem pretensji "no i
                czemu wyszliście tak wcześnie, myśmy skończyli o 4 nad ranem".

                nie mówimy tu przy tym o biednych studentach, których nie stać na
                zamówienie pizzy, a o bardziej niż zamożnych ludziach, którzy
                zachowują się jak dla mnie - trochę nie na miejscu. Np. irytuje mnie
                zwyczaj, że przynoszone przez nas wino jest odstawiane do kąta a na
                stole ląduje coś innego, że tak powiem - pośledniejszego gatunku.
                Nie to, żebym wypominała - ale u nas goszczą się często i chętnie -
                zapraszając też nie obwieszczamy menu, ale zawsze coś na stole jest.
                Tak samo u wszystkich innych. Czy nie wypadałoby raz na 5 lat się
                zrewanżować, albo darować sobie zapraszanie, skoro wyłożenie na stół
                choćby serków i kabanosów to za duże obciążenie?

                przecież moglibyśmy umówić się w knajpie - każdy płacilby za siebie,
                pogadalibyśmy, przyjemnie spędzili czas, nie byłoby problemu. A tak -
                byłam zdegustowana. A przypuszczam że jeszcze bardziej ci - którzy
                jechali do nich 80 km w jedną stronę...

                • baba67 Re: poczęstunek 23.04.08, 19:59
                  Im wiecej szczegolow prytaczasz, tym mniej rozumiem...
                  Skoro to sa Wasi znajomi, ktorzy imprezowac lubia zaprosili Was w porze
                  imprezowej i takimz dniu to tak naprawde zaprosili Was na impreze calonocna i
                  nic poza ciastem nie podali.
                  To jest zachowanie, ktore mowe mi odbiera, a nieczesto to sie zdarza.
                  Moze zapisali sie do klubu Weight WAtchers i uwazali ze Wy tez ?

                  Co do podawania konkretnego jedzenia na kazdej proszonej wizycie-moze Ty sie
                  nie spotkalas aleto nie jest wcale nic dziwacznego-jesli sie zaprasza na piwko,
                  to sie podaje przegryzki, jak na wino, to cos do wina, jak na kawe to ciasto,nie
                  jest to zadne faux pas jesli sie zaznacza na co sie zaprasza a gosc jest kumaty
                  i wie, ze dlugo siedziec wtedy nie wypada.
                  Jednak rzeczywiecie zyjesz
                  • kasprowy.wierch Re: poczęstunek 23.04.08, 21:47
                    halo, a co sie stalo z tradycyjna polska goscinnoscia i powiedzeniem 'gosc w dom, bog w dom'?

                    rozumiem ze kumpela mnie moze zaprosic do siebie do domu na kawe - i ze pogadamy godzinke i do kawy zaproponuje mi kawalek sernika czy szarlotki albo herbatnika.

                    Jesli zaprasza mnie do siebie do domu z mezem 'na winko' i faktycznie na jednej butelce na 4 osoby sie konczy (co wychodzi niecale dwie lampki na osobe) to moge sie spodziewac jakichs oliwek czy orzeszkow. Jesli natomiast pani domu wyciaga ze spizarni butelke po butelce to wypadalo by zeby gosciom cos podac na 'wysmarowanie' zoladka - no chyba ze celem imprezy jest urzniecie sie jak najszybciej a wtedy to wszystkie konwenanse i tak pewnie pojda w leb. Mnie osobiscie nigdy w zyciu nie przyszloby na mysl przyjmowanie gosci w domu dluzej niz poltorej/dwie godziny bez samoistnego podania czegos konkretniejszego do jedzenia - ale ja z natury jestem goscinna i chce swoim gosciom pobytem u mnie w domu zrobic przyjemnosc i okazac swoja dbalosc o nich jako gosci i jesli chce z kims dluzej posiedziec to wiadomo ze go w miedzyczasie nakarmie - co wcale nie musi sie w dzisiejszych czasach laczyc z wielkimi wydatkami lub wysilkiem. Dla mnie afrontem byloby gdyby proszeni goscie wyszli ode mnie glodni.

                    Zaproszenie gosci do siebie, ktorzy maja wielogodzinna podroz przed i po imprezie i nie nakarmienie ich to wyjatkowy brak obycia oraz pomyslunku i chyba jednak skapstwo.

                    A co do przesiadywania gosci kiedy juz pora zeby sie wyniesli - to albo sie robi kawe/herbate co jest znakiem ze spotkanie sie konczy albo pije sie strzemiennego. Nie znam gosci, ktorzy siedzieliby przy pustym i sprzatnietym stole lub na kanapie z pusta szklanka w rece i nie domyslili sie ze pora isc do domu.
                    • control Re: poczęstunek 23.04.08, 23:34
                      Martwi mnie pojawiający się tutaj co jakiś czas motyw - że ludzie
                      nie maja kasy, wiec trudno wymagac, żeby czestowali jedzeniem
                      (trochę upraszczam, ale z grubsza taki jest wydźwiek). A niby
                      dlaczego? Jesli ktoś jest bogaty, to podaje homara, krewetki czy
                      suchi. Jesli ktoś jest biedny, to podaje to, na co go stać. Z reguły
                      znajomi zapraszani na wino wiedzą, jakie są możliwości finansowe
                      gospodarzy i z pewnością nie oczekuja niczego ponad te mozliwosci.
                      Autorka tego wątku pisala o jedzeniu w ogóle a nie o wykwintnej
                      kolacji. Nie przesadzajmy więc z tymi wydatkami. Jeśli się nie ma
                      kasy, to za niewielkie pieniadze mozna zrobić jakieś proste danie na
                      bazie powiedzmy makaronu, kurczaka i warzyw (lub cokowliek innego -
                      według uznania i umiejetności). I tak najważniejsza jest atmosfera.
                      No ale gdy w brzuchu burczy z głodu...
                    • baba67 Re: poczęstunek 24.04.08, 12:10
                      No wlasnie, ja tam nie podaje samej kawy bo to niezdrowo, od razu cos wjezdza.
                  • burza4 Re: poczęstunek 24.04.08, 12:33
                    Babo, zgadzam się, że są pewne zestawy - nie oczekuję schabowego do
                    kawysmile, ale wino wytrawne i słodkie ciasto na parogodzinnej
                    imprezie, planowanej z wyprzedzeniem? pominę drobiazg - że z gości
                    niektórzy słodyczy nie jadali, więc w zasadzie dla nich nie było NIC.

                    A na resztę mam trochę inne spojrzenie:
                    - jeśli ktoś zaprasza mnie w godzinach 10-12 - spodziewam się kawy
                    - jesli w godzinach 14-15 - to jest to sygnał, że zaprasza na obiad
                    - jeśli 16-17 - to pora jest podwieczorkowa - kawa/herbatka
                    - jesli 19-20 - pora wskazuje kolację.

                    jeśli zapraszam gości w sobotni wieczór na 19-tą - koniec imprezy
                    przewiduję NAJWCZEŚNIEJ o 23. Taki jest standard - i u nas i u
                    wszystkich pozostałych. Przewidując co najmniej 4 godzinną
                    posiadówkę - posiłek wydaje się obligatoryjny.

                    tak to funkcjonuje w naszym kręgu znajomych. I nikt nie musi
                    zaznaczać, że oprócz winka będzie np. karkówka, bo dla wszystkich
                    jest oczywiste że samo oficjalne zaproszenie gości oznacza, że coś
                    się do jedzenia podaje.

                    Nie mówmy przecież o luzackim spotkanku, które ustala się
                    spontanicznie np. spotykając sąsiada na spacerze z psem, a o
                    telefonie na parę dni przed, żeby sobie zarezerwować czas w sobotę.
                    Nie rozumiem - po co zawracać sobie głowę organizowaniem spotkania,
                    skoro nie chce się komuś o gości zatroszczyć?

                    Jeśli hasło "piwo/winko" miałoby oznczać raptem 2 godzinne spotkanie
                    przy samym winie - to sorry, ale szkoda byłoby mi marnować sobotni
                    wieczór na to, żeby jechać pół godziny w jedną stronę przez całe
                    miasto, po to, żeby wypić herbatę (ktoś musi prowadzić z powrotem)
                    zamienić raptem parę zdań i wyjść. Tak to sobie możemy przez telefon
                    pogadać.

                    nigdy i u nikogo poza rzeczoną parą nie zdarzyło mi się być
                    zaproszoną i zastać pusty stół. I szczerze mówiąc - jest to dla mnie
                    oznaka braku troski o gości, których się zaprosiło.
                    • baba67 Re: poczęstunek 24.04.08, 17:39
                      Alez ja sie w pelni zgadzam z Twoim odczuciem !
                      Jestem zszokowana-tez mi sie w glowie nie miesci zeby zapraszac kogos z daleka
                      na calonocna impreze i nie dac mu nic konkretnego do jedzenia-kazdy z gosci w
                      takim wypadlu mial pelne prawo oczekiwac, ze zostanie przyzwoicie nakarmiony.
                      Twoj pierwszy post zawieral zbyt malo informacji, zeby sobie wyrobic opinie o
                      calej sytuacji.
                      Ja mialam kiedys takie doswiadczenie, ze bedac mloda mama (wiadomo, nocki
                      ciagle napiecie) zaprosilam na KOLACJE kilka osob ze znajomych mojego meza i
                      poznanych przez meza. Kolacje na 20 -podalam cos cieplego, saltke jakies ciasto
                      troche wina.No i okolo 22. 30 spodziewalam sie, ze goscie sie pomalu zaczna
                      zegnac, a tytmczasem oni najwyrazniej nastawili sie na calonocna impreze.
                      Stad moze moje wypowiedzi i niekumatych smile
                      • burza4 Re: poczęstunek 25.04.08, 12:23
                        młode mamy są usprawiedliwione z defaultusmile, ale nasze grono od tych
                        czasów już mocno odbiega. Niestety...smile
            • romek501 Re: poczęstunek 24.04.08, 09:45
              baba67 napisała:

              winko z ciastem czy z czyms innym jest ok.

              Winko z ciastkiem? To znaczy na słodko? Nie bardzo pasuje do
              wieczonej pory. Białe winko na słodko to raczej do kawy w niedzielne
              południe. Na wieczór bardziej pasuje czerwone wytrawne. A takie z
              ciastem nie idzie smile

              > Przyjezdnych moge poczestowac kanapkami w kuchni,
              O, tak i tak dobrze, że nie w komórce. A będą mogli powiedzieć
              innym, że dostali cos do jedzenia?
              • baba67 Re: poczęstunek 24.04.08, 12:17
                Liczy sie co to lubi i jaki jest zwyczaj w danym gronie. Do ciast podaje sie
                wina slodkie i polslodkie-zapewniam Cie ze istnieja takie wina rowniez wersji
                czerwonej, dla mnie to nie ma zreszta znaczenia, bo jestem z domu powiedzmy
                Nowakowska a nie CZartoryska, studiowanie jakis skomplikowanych zasad sv
                kulinarnego zeby uchodzic za hrabine de Pocaluimienwdupin nie lezy w moim
                charakterze.
                • romek501 Re: poczęstunek 24.04.08, 15:53
                  Ale o co chodzi z tą Czartoryską? I co ma do tego SV? Wina
                  wytrawnego nie pije się do ciast nie dla szpanu, lecz z powodów
                  smakowych. SV nie ma tu nic do rzeczy. To tak jakby np. słodzić
                  jajka na miekko. Nie trzeba być Czartoryską, żeby wiedzieć, że to
                  nie jest dobre (chociaż jeśli ktoś sie uprze, to przecież zje).
                  • pavvka Re: poczęstunek 24.04.08, 16:21
                    Przecież Baba napisała, że NIE podaje wytrawnego do ciasta.

                    Poza tym co to znaczy "nie pije SIĘ z powodów smakowych"? Smak każdy
                    ma własny.
                    • dziaadek Re: poczęstunek 24.04.08, 18:43
                      Mysle, ze nie byloby problemu gdyby informowalo sie gosci na co sie
                      zaprasza. Tu gdzie mieszkam (Francja) zawsze sie precyzuje : obiad,
                      kolacja, aperitif, podwieczorek i wszystko jest jasne. Z tym, ze na
                      aperitif, ktory trwa gora godzine zaprasza sie sasiada a nie kolege,
                      ktory mieszka na drugim koncu miasta. W porze kolacyjnej zawsze
                      podaje sie kolacje. Mozna tez zaprosic na kawe i koniak po kolacji
                      ale tu raczej tez sasiada
                      Co za pomysl zaprosic ludzi o 19-20 i trzymac o suchym pysku przez
                      caly wieczor. Mogli sprecyzowac, zebyscie przyszli po kolacji kolo
                      21.00 i wtedy byloby O.K.
                  • baba67 Re: poczęstunek 24.04.08, 19:37
                    Czy nie slyszale ze o gustach (i smakach) sie nie dyskutuje?
                    Ja lubie slodkie i polslodkie czerwone wino do ciasta na wieczor.Moi goscie
                    tez-zreszta podaje do ciasta na wieczor tez biale.
                    No i zabij mnie jesli Ci to przeszkadza
                    • romek501 Re: poczęstunek 24.04.08, 21:16
                      baba67 napisała:

                      No i zabij mnie jesli Ci to przeszkadza

                      Jeszcze czego wink Nie mam zamiaru. I też nie mam nic przeciwko temu,
                      że smakuje Ci ciasto i słodkie wino (ja wolę cos mocniejszego, ale
                      doskonale rozumiem, że inni lubia wina). Pisalem o czerwonym winie
                      wytrawnym, gdy ustalono, że powinna być kolacja. No bo do kolacji to
                      słodkie raczej nie pasuje (ale jesli Pavka lub Ty lubicie, to OK).
                    • remez2 Re: poczęstunek 24.04.08, 23:24
                      baba67 napisała:


                      > No i zabij mnie jesli Ci to przeszkadza
                      Baba z woza koniom lżej
                      tę zasadę w życiu miej. smile
                      • baba67 hehe-sama to chlopu powtarzam 25.04.08, 13:40

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka