Taki dzień. Mokry, jesienno-zimowy, posępny. Wszystkie śpią. I nie dziwne, że każde znalazło sobie inne miejsce. U nas tak jest. Tolerancja (prawie pełna), żadnej (a jeśli to trochę ograniczona) zażyłość
Ksika na pralce w łazience
Zawada na tapczanie w pokoju
Gucio nawet w pobliżu Zawady, ale na fotelu
Lolka samotnie na kanapie w salonie
Pepek zawinięty w kołdrę u syna na łóżku
Gałeczka jak kuleczka na mojej poduszce
i Józia na kołdrze Dużego padła po porannej młodzieńczej głupawce
A Wasze?