Mam dwa młode koty - 7mies (kastrat) i 4 mies. Zaprzyjaźnieni, po początkowych
trudnościach, bawią się i dokazują. Mieszkam w bloku, piętro nad i pod mam
sąsiadów. I tu zaczyna się problem, bowiem sąsiedzi żyją cichutko, nie robią
imprez, nie puszczają głośno muzyki, nie mają zwierząt... A moje kocurki
upodobały sobie najintensywniejsze zabawy prowadzić o 1 w nocy, albo o 5 nad
ranem. Nie mam dywanów, na podłodze panele lub płytki, różne pierdółki
poustawiane (np. gazetownik, koszyk itp). Koty TUPIĄ (nigdy nie spodziewałam
się, że koty mogą robić tyle hałasu), wpadają w meble. Ja śpię mocno, więc nic
mi nie przeszkadza. Ale sąsiedzi zaczęli nocami pukać w podłogę, w rury.
Obiektywnie: tak, koty hałasują. Co robić? Staram się z nimi pobawić
wieczorem, przynajmniej 40 min, ale najlepiej jest galopować szaleńczo we
dwójkę. Moje zabawy (chociaż się staram) widocznie nudne są, bo koty wydają
się zainteresowane tylko z uprzejmości.
A sąsiedzi niekonfliktowi, nie chciałabym popsuć sobie z nimi stosunków.
Zresztą - każdy ma prawo do wypoczynku w nocy.
Co zrobić? Jakieś tabletki nasenne dla kocurów

? Jakaś joga? Proszę o radę!