05.03.10, 16:14
kurcze nie wiem co o tym myśleć. od zawsze moje oba kotecki co rano
przychodziły z podniesionymi ogonkami przywitać się i pomisiać na
dzień dobry. dzieliłam głaski sprawiedliwie a potem serwowałam
śniadanko. od kilku dni coś jest nietak. motek zwyczajów nie
zmienił, miziaty jest jak zwykle, ale fagot totalnie mnie zlewa, nie
raczy się nawet ruszyć w moim kierunku. w ogóle prawie się nie da
dotknąć i wygląda jak obrażony. wszystkie inne aspekty w porządku:
bawi się normalnie, je normalnie, kuweta okej, wygląda zdrowo.
bunt jakiś czy co?
Obserwuj wątek
    • scrivo Re: bunt? 06.03.10, 17:55
      eee tam, zaraz bunt, depresja i zmęczenie przedwiosenne może? albo zwyczajnie, tak jak i ludzie, koty miewają zmienne nastroje i chęci. Norka (5)raz ma dni na pieszczochy i mruczenie gdy tylko na nią spojrzę, a przychodzą chwile kiedy ucieka gdy wyciągam rękę, albo przez kilka dni nie pojawia się w sypialni ani w nocy ani rano, ani, o zgrozo, przy niedzielnym sniadaniu do łóżka, kiedy zawsze na kocieje czekają kawałki ich ulubionej szynki z indyka. Franio wtedy łyka całą porcję a Noras nawet nosa nie wetknie do pokoju. MIjają 3-5 dni i sprawy wracają do normy. POobserwuj, cierpliwości. Oczywiście kwestie zdrowotne też nadal pod bacznym okiem.
      • kasicaaa Re: bunt? 14.03.10, 21:21
        chyba masz rację - jakby ciut lepiej smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka