A raczej moj M znalazl, wczoraj pod wieczor. Siedzial w krzakach i strasznie miauczal (kociak, nie M).
Nie wiem jak sie tam znalazl, bo mieszkamy w szeregowce i to w srodku szeregu i nasz ogrodek otoczony ze wszytskich stron ogrodkami sasiadow a od strony ulicy ogrodki zabezpieczone sa wysokim murem.
Kociak okazal sie chlopczykiem, chudym, brudnym i z zaropialymi oczkami, na oko 3-4 miesiecznym. Na jedzenie rzucil sie jak lew, musilismy mu po jakims czasie zabrac, bo chyba by pekl. Nasze koty zdziwione i przerazone intruzem, wiec zdecydowalismy zrobic mu domek z kartonu zeby sobie przenocowal w ogrodzie, a rano, jesli nadal tam bedzie, zawiezc go do schroniska (tutaj schroniska sa w miare ok). No ale okolo 22.00 zaczelo lac, wiec wyjrzelismy na dwor zeby zobaczyc co z koteckiem, ktory to kotecek przybiegl w podskokach i juz nie mielismy serca go wywalac na dwor. Wskakiwal na kolana i bardzo domagal sie pieszczot, mruczac wnieboglosy. Spedzil noc w jednym z pokoi, zalatwil sie do kuwety i tylko miauczal, slyszac jak chodzimy po domu. Efekt tego taki, ze Tinki obrazona a Lola nie wie co sie dzieje.
No i tak o. W miedzyczasie wstepnie zadeklarowal sie moj kuzyn ze kotecka przygarnie, wiec schronisko na razie odroczone. Musze tylko zalatwic weta, szczepionki i ewentualna kastracje, jesli kocio nie za mlody. Idziemy dzis po pracy na wizyte i zobaczymy czy sie da to predko zalatwic, bo Franek (imie robocze) troche kicha i nie wiem czy nie trzeba go podleczyc.
Szukaniem ewentualnych bylych wlascieli chyba nie bede sobie zbytnio zawracac glowy, ze wzgledu na jego totalne zaniedbanie i brak jakichkolwiek znakow wskazujacych ze komus zginal. Przejrzalam tylko portale typu lost&found ale nic nie znalazlam. Moze wet jeszcze cos doradzi.
No, to wygadalam sie.
A przy okazji zapytam w jakim wieku mozna wykastrowac kocurka? Trzeba czekac do 6 mcy, jak z kotka? Sa pewnie rozne szkoly, ale co myslicie?
PS Jakby kto chcial kota w okolicach Dublina, to polecam sie

jesli pierwszy domek sie rozmysli.